jawwa80
23.09.09, 12:17
Młody poszedł pierwszy raz do przedszkola 1 września do grupy 4-latków. Od
samego początku nie jest kolorowo. Raz gorzej raz lepiej ale ogólnie wolałby
zostać ze mną. Najgorzej wygląda wejście do przedszkola rano. Zegnając się ze
mną płacze. Wchodzi na salę i jest od razu ok. Wiem to na 100% bo zawsze
jeszcze kilka chwil stoję pod drzwiami nasłuchując. Pani go chwali, że jest
bardzo inteligentny. Bierze udział w dyskusjach, zabawach. Sama widzę postępy.
W domu maluje, koloruje, bawi się klockami co kiedyś w ogóle takie sytuacje
nie miały miejsca. Idąc po niego zawsze zastaję go uśmiechniętego,
zadowolonego. Pani oznajmiła mi że coraz częściej zdarza mu się broić. Jednak
codziennie rano mówi, że nie chcę iść do przedszkola, że będzie płakał i
dopytuje się kiedy wreszcie będzie ta sobota i niedziela. Zawsze w szatni
widzę dzieci zadowolone, uśmiechnięte, które maszerują same na sale a on
popłakuje. Serce mi się wtedy kroi. Są momenty że chcę go zabrać. Co sądzicie?