phantomka
09.10.09, 20:57
Corka chodzi do panstwowego przedszkola. Dzisiaj bedac na zebraniu
rady rodzicow, pani dyrektor poinformowala nas, ze po
przeprowadzeniu kontroli drewnianego placu zabaw (chodzi o
zjezdzalnie, hustawki, itp.) stwierdzono, ze drewno wkopane w ziemie
bylo niezabezpieczone, zbutwialo i skutkiem tego jest koniecznosc
rozebrania calego placu zabaw. Oczywiscie wielka szkoda, bo plac
mamy fajny, dzieciaki wychodza na dwor codziennie (wg tych nowych
rozporzadzen-2 godz. sa na podworku) No i tu pojawia sie problem, bo
miasto juz zapowiedzialo, ze nie da na nowy plac zabaw. Wscieklo
mnie to strasznie, bo prawda jest taka, ze to jest ich fuszerka (nie
mowiac, jakie to stwarza niebezpieczenstwo) Czesci wkopywane w
ziemie powinny byc zabezpieczone metalem np. Tak wiec miasto umywa
rece, a dzieci zostaja bez placu zabaw. Czy mozna z tym cos zrobic
droga urzedowa, czy generalnie sprawa jest bez szans? Moze
orientujecie sie, czy mamy mozliwosc ubiegania sie o jakies dotacje
na ten cel?
Nie mamy szans kupienia czegokolwiek z kasy komitetu
rodzicielskiego, bo koszty takiego placu sa zbyt wysokie.
Przedszkole w zeszlym roku zakupilo mala karuzele za prawie 3.000 zl.