Dodaj do ulubionych

przedszkole - wielki problem

IP: 213.25.140.* 25.09.12, 09:46
Witam, córka za 2 m-ce skończy 4 latka. Od roku chodzi do przedszkola z tym, ze w tamtym roku dość rzadko ze względu na choroby. Nigdy z chęcią nie chodziła do przedszkola ale im jest strasza tym jest gorzej. W domu duzo jej tłumaczymy, że w przedzkolu jest fajnie co potwierdza, panie tez bardzo lubi, ma kolezanki, kolegów. W domu obiecuję, że nastepnego dnia będzie dzielna i nie będzie płakac i trzymać sie kurczowo nogi, ze pójdzie dzielnie na sale ale to kończy się obietnicą. Rano wstaje jak dziecko raz chętniej raz marudzi, że chce się spac. Potem jest ok, ubiera sie, je lekkie sniadanko, w drodze do przedszkola jest zadowolona, chętnie rozmawia. W szatni rozbiera się ok ale już widać grymas na jej twarzy. Z chwilą przekroczenia progu sali przedszkolnej zawsze jest to samo a z czasem coraz gorzej, trzyma się nogi i płacze. Dzisiaj wręcz wrzeszczała, pani na siłe ją odrywała ode mnie. Nie mamy już siły z mężem. Takie zachowanie nas wykańcza zwłaszcza, że jest jedynym dzieckiem, który sie tak zachowuje w przedszkolu, potrafi się nawet z nerwów zwymiotować. Potem jak znikamy z jej pola widzenia podobno jest ok, bawi się z dziecmi, maluję, uczestniczy we wszystkich zabawach ale jak juz przychodzi pora podwieczorka ciagle pyta się Pani kiedy przyjdzie tata lub mama aby ja odebrać.
Na co dzień w domu jest zywo dziewczynka, odważną. Na placu zabaw tez nie ma problemu z kontakami z dziecmi. Myslimy, że jej problem polega na tym, ze jest za bardzo zżyta z nami (rodzicami), przywiązna. Od urodzenia tylko z nami lub z dorosłymi, bo do wieku 3 lat lat nie było w rodzinie malych dzieci. Od wieku 6 m-cy do prawie 3 l na czas naszej niobecności (praca) opiekowała się nią babcia, zawsze u nas w domu - może tu tez powstał problem bo jak by zmieniała otoczenie, że nie zawsze jest w domu, tez byłoby inaczej.
Prosze o poradę co robic, jak zmienic jej podejście i zachowanie odnośnie przedszkola. Ja w połowie października rodzę drugie dziecko mysle, że problem moze się powiekszyc. Naprawde nie mamy juz sił bo tłumaczenie nic nie daje, niby rozumie potwierdz ale i tak zawsze zachawuje się tak samo. Zachowanie takie samo czy ja czy mąż ja prowadza.
Może wizyta u psychologa dziecięcego cos by pomogła? Może my w swoim zachowaniu musimy cos zmienić, prosze o jakies rady i wskazówki.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: neo Re: przedszkole - wielki problem IP: *.arr.gov.pl 25.09.12, 13:23
      A dlaczego uwazasz ze w przedszkolu moze być fajnie ?
      To tak samo jak my dorośli chodzimy do pracy, z reguly jest przymus, a nie ze fajnie..
      Waszym błędem jest to ze zapewniacie i nakrecacie corkę do tego ze w przedszkolu '' musi'' być fajnie, i w jej ocenie takze. Skoro czesto chorowala, to czy jeszcze tego roku nie moglaby byc z babcia, i tak musi isc jako 5 latka do zerowki.
      Nie kazdemu dziecku pasuje przedszkole...
      • laura771 Re: przedszkole - wielki problem 25.09.12, 13:30
        Nie zgadam się z Noe, uważam, ze jeśli pewna_mama rozważy odsunięcie dziecko od przedszkola, problem tylko zostanie przesunięty na później, czyli na zerówkę, a wtedy jeszcze trudniej być MOŻE. Tak więc tej opcji bym nawet nie rozważała, dzieci potrzebują być wśród równieśników, lepiej się wtedy rozwijają.
        Sama nie umiem poradzić, bo mam niestety podobny problem.
    • bellagnos Re: przedszkole - wielki problem 25.09.12, 13:38
      Z doświadczenia wiem, że im dłuższe rozstania tym trudniej je dziecko znosi, 4 latka jeszcze nie umie panować do końca nad emocjami, jeśli faktycznie bawi się i nie ma problemu w ciągu dnia to ja bym stawiała na przeczekanie ale połączone z codzienną rutyną i stanowczością przy pożegnaniach im mniej słów tym lepiej.
    • rulsanka Re: przedszkole - wielki problem 25.09.12, 13:41
      Pewna mamo nie wiem, czy Cię to pocieszy ale u nas jest tak samo, a raczej bardzo podobnie. Różnica w tym, że syn chodził najpierw do żłobka, od ukończenia 2 lat, a po roku poszedł do przedszkola. Minął kolejny rok. Do tej pory wszystko ok, nie było problemów z adaptacją i zostawaniem.
      Miesiąc przed 4 urodzinami zaczął się mega kryzys przedszkolny, po 2 miesiącach zmieniłam mu przedszkole, bo wydawało mi się, że tam jest jakiś problem.
      W nowym przedszkolu tydzień ok, następny tydzień ryk, na koniec się rozchorował, podejrzewam że z tego stresu, bo dotąd nie chorował tak poważnie.
      Nie wiem, co o tym myśleć, czy to jakiś skok rozwojowy, czy reakcja na ciążę? też rodzę w październiku, zresztą może pamiętasz mnie z forum.
      Młody czeka na rodzeństwo z utęsknieniem i sam szykuje dla niego zabawki, oferuje, że będzie z nim spać w swoim łóżku, więc to raczej nie kwestia zazdrości. Natomiast na pewno wyczuwa, że wkrótce dużo się zmieni. Zrobił się strasznie do mnie przyklejony, nawet z babcią w domu nie chciał zostać i płakał, że chce do mamy. To nie w jego stylu.
      Jeśli chodzi o charakter, to młody jest niesamowicie towarzyski i gadatliwy, w nowym przedszkolu natychmiast nawiązał nowe kontakty i panie go chwaliły, że super się bawi z dziećmi. W starym przedszkolu było podobnie. A mimo to ten kryzys. Niestety nie mam pomysłów co z tym zrobić. Liczę, że minie samo.
    • mia17 Re: przedszkole - wielki problem 25.09.12, 13:44
      oj, jak ja Cię świetnie rozumiem... sad
      mam podobny problem, dziś też założyłam tu swój wątek.
      mam nadzieję, że obie znajdziemy tutaj jakąś poradę...
    • julita165 Re: przedszkole - wielki problem 25.09.12, 15:55
      A może problem nie tkwi w przedszkolu tylko w oczekiwaniu na rodzeństwo, piszesz że wkrótce urodzisz drugie dziecko, mała na pewno dużo na ten temat słyszy, może to tym się denerwuje tylko odreagowuje to jakoś inaczej.
      • mojemieszkanie24 Re: przedszkole - wielki problem 26.09.12, 08:06
        Nie przedłużać pożegnań i będzie dobrze. Ukrócić to trzymanie się kolan, szybko pomachać i dac buciaka na pożegnanie i tyle. Skoro nauczycielka mowi,że po waszym wyjściu się nic nie dzieje i dziecko ,,wraca do normalności" wiec problemem może być wasze podejście do pożegnań.

        Warto też moze zaprosić do siebie do domu ulubioną kolezankę z przedszkola lub kilkoro dzieci. No i zacząć dziecko wprowadzać w świat dzieci rownież poza przedszkolem- czyli niech mała nie spędza czasu z dorosłymi tylko umożliwić jej kontakty z malymi dziećmi.

        Zastosuj też system nagród ( np. naklejki) za pożegnanie bez płaczu. No u mnie w przedszkolu to wszystko o czym pisze sie sprawdziło
        • ewelajnawrocek Re: przedszkole - wielki problem 26.09.12, 09:12
          pracujcie juz teraz nad sprawa pojawienia sie drugiego dziecka w domu, bo moj prawie 4latrk, ktory tez bardzo czekal na brata i wiem, ze go kocha, mimo to zmienil sie nie do poznania, ma takie histerie ze nie zycze najgorszemu wrogowi, wybieramy sie do psychologa, bo to juz zahacza o jakis obled. Co do pkola to nie poradze bo moj chodzi chetnie i do zlobka i do pkola, przy czym u nas pani nie pozwolila od 1 dnia na zadne dlugie pozegniania, kazala dziecko wstawic do sali, dac buziaka i znikac.
        • bj32 Re: przedszkole - wielki problem 26.09.12, 10:07
          "Ukrócić to trzymanie się kolan, szybko pomachać i dac buciaka na pożegnanie i tyle."
          Zdecydowanie! Zresztą nawet buziaka można podpuścić. Powiedzieć "duży z ciebie dzieciak to se poradzisz", poklepać, dać garść rodzynek i niech spada. Co będzie gó...arz brewerie wyczyniał, nie?
          "Warto też moze zaprosić do siebie do domu ulubioną kolezankę z przedszkola lub kilkoro dzieci."
          Albo całą grupę. Na niedzielny obiad. Albo w ogóle po co jakieś przedszkole? Niech wszyscy do domu codziennie przychodzą.
          "No i zacząć dziecko wprowadzać w świat dzieci rownież poza przedszkolem- czyli niech mała nie spędza czasu z dorosłymi tylko umożliwić jej kontakty z malymi dziećmi."
          Obowiązkowo! Na tydzień do babci. Na drugi do cioci wyposażonej we własną trójkę dzieci. A później do drugiej koleżanki z przedszkola. Nauczyta smarkaterię, ze się ino maminej kiecki trzymają i później problem jest. Kto to widział, żeby dzieciak jakieś lęki separacyjne miewał i w ogóle jakoś niezdrowo był przywiązany do rodziców? Z tego się tylko nieszczęścia biorą, bo jak będzie miał 6 czy 7 lat i zajarzy, o co chodzi z tym całym umieraniem, to jeszcze gotów zacząć się bać, że umrzecie na wpadniecie pod tramwaj i dopiero będzie problem.

          Odstawiać jak najszybciej, bo to nie ma co jakieś więzi budować, żeby gnojkom się w głowach poprzewracało i żeby sobie wyobraziły, że na rodzica to zawsze można liczyć. Co to to nie!
          A jak grzecznie nie zawraca tyłka, tylko idzie do ciepłej i troskliwej przedszkolanki - dać nalepkę i niech sobie nalepi. Później za posprzątanie zabawek lizaka [i adres dentysty], a jak się zdecyduje w domu siedzieć cicho i nie przeszkadzać - kupić misia.
          Zobaczycie, jaki będziecie miały spokój - zero problemów!
          I jak dorośnie, to się szybciutko wyprowadzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka