Dodaj do ulubionych

pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc

03.09.04, 09:54
Moja córeczka ma dwa i pół roku, od 1 września poszła do przedszkola i mamy
wielki problem....
Wcześniej Ania była zawożona do opiekunki (od kiedy skończyła pół roku
wróciłam do pracy na pełen etat). Wszystko odbywało się bez problemów, bez
płaczu. Opiekunka poświęcała Jej mnóstwo czasu i naprawdę wkładała w to dużo
serca. Wspólnie z opiekunką, biorąc pod uwagę to, że Ania miała bardzo mały
kontakt z rówieśnikami, zdecydowaliśmy, że pójdzie do przedszkola.
Przedszkole na całe 9 godzin, bo odbieranie wcześniejsze przez opiekunkę lub
kogoś z rodziny nie wchodzi w grę.
Dziecko było bardzo dobrze nastawione do przedszkola. Cieszyła się, że będzie
się bawić z dziećmi. 1 września została bez żadnych oporów. Gdy Ją
odebierałam przedszkolanka stwierdziła, że koło południa mała płakała, ale na
pewno się przyzwyczai. Po południu Ania nie chciała w ogóle rozmawiać o
przedszkolu, była zła i rozdrażniona. Drugiego dnia nie chciała zostać w
przedszkolu, bardzo płakała, wołała mamo ratuj, nie zostawiaj mnie, ja nie
chcę tu zostać. W ciągu dnia podobno nie płakała. Odebrałam Ją wcześniej.
Przytuliła się i powiedziała: szybko, jedźmy do domku. A dzisiaj to już
zupełna tragedia. Nie chciała wstać z łóżka, krzyczała, płakała, nie
pozwoliła się ubierać. Ja nie chcę do przedszkola, nie lubię przedszkola.
Przez całą drogę płakała. W przedszkolu pani oderwała Ją ode mnie. Za
drzwiami słyszałam tylko Jej płacz i krzyki: mamo wracaj, nie zostawiaj mnie,
ratuj....
Mam dosyć.
Nie chcę skrzywdzić swojego dziecka.
Proszę pomóżcie mi, doradźcie co robić. Próbować jeszcze? Jak długo?
Czy to nie odbije się na psychice dziecka?
Obserwuj wątek
    • malgosik Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 10:05
      Ja miałam podobne problemy z moimi chłopakami. Poszli do przedszkola, jak mieli
      3 lata. Pierwszego dnia poszli bez problemu, ale całe popołudnie nie odezwali
      się do mnie ani słowem. Byłam w szoku! A od następnego dnia było coraz gorzej.
      Płacz, histeria, nie chcieli wstawać z łóżek i się ubierać, leżeli pod kołdrą i
      płakali. Musieliśmy ich wynosić z domu, bo nie chcieli iść. A w przedszkolu to
      już była tragedia... W ogóle nie chcieli rozmawiać o przedszkolu ("Nie mówmy o
      tym mamo, dobrze?). W końcu jeden zaczął się jąkać, drugi robić kupę w majtki,
      choć nie nosił już pieluch przeszło rok, ja już też byłam na granicy załamania
      nerwowego. Stwierdziłam, że nie ma co ich męczyć, widocznie są za mali i
      zabrałam ich z przedszkola. Przez następne półtora miesiąca jeszcze nie chcieli
      o tym rozmawiać. W nastepnym roku poszli bez większych problemów, ale do innego
      przedszkola, bo na stare nie chcieli nawert patrzeć. Chodzą już drugi rok i
      wszystko jest w porządku, choć niestety Maksowi zostało, że czasami się jąka.
      Pozdrawiam
      Gosia, mama Julka i Maksia (5lat)
      • turenka Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 08.09.04, 19:50
        Cześć dziewczyny!
        Wiem o czym piszecie.Mnie na szczęście ten problem już nie dotyczy. Mój mały
        ma 6 lat. Ale pamiętam ten czas gdy miał iść do przedszkola. Byłam tak samo
        zestresowana jak On (a może i bardziejsmileon płakał w przedszkolu a ja pod
        przedszkolem).Napiszę Wam jak nam się udało. Może u Was też to podziała.
        Wtedy mój synek (teraz także) był wielbicielem Kubusia Puchatka . Pomyślałam
        sobie że może warto tą całą sytuację przełożyć na puchatkowe przygody.
        Wieczorem oprócz zwykłej bajki opowiadałam jak i dlaczego Puchatek musiał i
        chciał chodzić do przedszkola. Zresztą do tej pory wykorzystuję postaci z
        bajek do tego by mały łatwiej rozumiał rzeczywistość.
        Nam to pomogło. Powodzenia!!!!!!!
    • aniko16 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 10:22
      Twoje dziecko jeszcze najwyraźniej nie dojrzało do przedszkola. I nic dziwnego
      bo rzadko który 3 latek jest. Dla harmonijnego rozwoju dziecka w tym wieku
      najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, a nie kontakt z rówieśnikami.
      Sporadyczny (dzieci znajomych, place zabaw) jest zupełnie wystarczający. Ja też
      w zeszłym roku próbowałam oddać mojego wtedy 3 latka do przedszkola. Bardzo nie
      chciał choć obył się bez budzenia w nocy, wymiotów i innych koszmarności
      opisywanych na tym forum. Na dodatek synek prawie cały miesiąc przechorował.
      Nie zapominajmy,że choroby mają podłoże psychosomatyczne i dzieci niechętne
      przedszkolu po prostu częściej chorują nawet nie zdając sobie z tego sprawy. W
      tym roku mój 4 latek dojrzał do przedszkola - dobrze się tam czuje, bierze
      chętnie udział we wszystkich zajęciach. Warto było poczekać. Dodam, że też
      wróciłam do pracy gdy synek miał 6 m-cy i ten dodatkowy rok spędził z
      opiekunką. Było to jednak lepsze niż za wczesna wysłanie do przedszkola.
      Rozpisałam się ale naprawdę szkoda mi wszystkich dzieci wysyłanych na siłę do
      przedszkola "dla ich dobra" i gdyby ten los został oszczędzony choć jednemu z
      nich - to warto pisać.
      • mmm2001 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 22:33
        Aniko16
        a czy wiesz jaka jest róznica cenowa między opiekunką w Warszawie (1000-1200zł) a przedszkolem publicznym (300zł) ?
    • aniaijarek Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 10:59
      jezu ja mam tak samo moja mala tez poszla 1 wrzesnia do przedszkola (ma 3
      latka) dla mnie to koszmar 1 dzien nawet nawet nie powiem, 2 dzien placz kiedy
      maz ja odbiera z przedsszkola rzuca mu sie na szyje i placze w drodze do domu
      tez placze (jeszcze przezywa) dzis rano gdy ja oddawalam plakala strasznie nie
      wiem co dalej zrobic martynka zabiera z domu kredki kolorowanke i tym sie bawi
      jak 2 dnia zabrala kolorowanke z domu to jak maz po nia poszedl to trzymala ja
      w raczkach i mine miala taka jakby caly dzien plakala wczoraj mowila nam ze nie
      chce do przedszkola bo ja chlopcy kopia łzy mi pociekly jak cholera nie wiem
      czy to ma sens czy meczyc dziecko dalej bo ona sie meczy i to widac jak
      przekonac dziecko do przedszkola wczoraj kupilam jej teczke na rysunki i
      powiedzialam jej ze tu mamusia bedzie zbierac jej rysunki ze poprzyklejamy je
      na lodowce ze wszystkim pokazemy jak ladnie rysuje w przeszkolu na nic to
      wszystko acha a jeszcze jedna rzecz ktora bardzo mnie zastanawia moja mala jest
      bardzo towazyska dlatego tez bylam pewna ze wszystko bedzie ok zawsze bardzo
      rozgadana do wszystkich sie odzwywala w sklepie uwielbia rozmawiac z paniami i
      kupowac placic potem dziekowac a tu taka dziwna sytuacja gdy wychodzi z
      przedszkola z nikim sie nie zegna nawet dziecia nie pomacha nie powie czesc
      nawet pa pa a o pani wychowawczyni to nie wspomne przewaznie szybko uzywa slowa
      ciocia do nowo poznanej osoby a tu nic zero ani słowa wyglada na to ze jej nie
      zaakceptuje sory ze tak sie wepchalam ze swoim watkiem ale tez jest mi ciezko i
      to bardzo...
    • danka24 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 11:41
      U nas sytuacja jest identyczna sad z dnia na dzień - zamiast coraz lepiej - jest
      coraz gorzej... Nie mogę na niczym skupić się w pracy, wciąż myślę, czy synek
      nie płacze... Przed chwilą dzwoniłam, telefony odbiera pani woźna, sprawdziła,
      że dziecko bawi się na dworze spokojnie, ale w sali płakało i nie wie, co
      będzie po powrocie...
      Mam nadzieję, że to minie, czytam tu wszystkie posty i szukam pocieszenia, że
      to normalne...
    • serena11 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 11:48
      Nie jestes sama!! Moja corka (rowniez 2,5 ) tak dzis plakala w
      przedszkolu ,trzymala mnie za noge,a pani odrywala ja odemnie.Wolala
      blagam ,nie zostawiaj mnie.Czuje sie jak wyrodna matka ,caly dzien o niej
      mysle ,w maluchach wszystkie dzieci strasznie plakaly,ja sama nie chcialabym
      tam byc.Nie wiem jak dlugo to wytrzymamy ,ja i ona.Wzielam na te 3 dni wolne
      ale w poniedzialek do pracy wiec bedzie cale 9 godzin.Z dnia na dzien jest
      coraz gorzej......co robic????
    • juka20 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 12:18
      Ciągle zastanawiam się nad tym, czy my jako matki zachowujemy się właściwie?
      Czy zmuszanie małego dziecka (bo o dzieci 2,5 - 3 letnie tutaj chodzi) do
      zmiany otoczenia, środowiska na siłę nie jest dla nich krzywdzące. Przecież to
      maluszki.... Przedszkole, rozwój społeczny.... ok, ale za jaką cenę?
      Czy nie najważniejsze jest, aby dziecko czuło , że jest kochane i bezpieczne?
      Czuję się jak wyrodna matka i chyba jednak zrezygnuję z tego przedszkola....
      Boję się o moje dziecko!
      • asochac1 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 13:28
        u mnie dokładnie to samo, mój 2,5 letni synek zaczął plakać dziś już przy
        ubieraniu sad. W przedszkolu zostawiłam go płaczącego i rozpaczliwie
        krzyczącego "mamusiu nie idź". Przed wyjściem zrobił siusiu w majtki, co mu się
        już od kilku tygodni nie zdarzało. Tyle że nie każdy może zabrać dziecko z
        ptrzedszkola, ja niestety nie mam takiej możliwości, żeby "odpuścić" i
        spróbować za pół roku lub później.
        Pozostają mi wyrzuty sumienia, że jestem wyrodną matką i nadzieja, że za parę
        dni się wszystko unormuje.
        pozdrawiam, Ania + Konrad 2,5 + córcia 36tc
    • redorek Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 12:46
      no cóż, nieciekawa sytuacja
      ja radziłabym zaczekac jeszcze tydzień, może dwa i zobaczyc
      ja nie miałam tego typu problemu (miałam za to wiele innych) ale pamiętam, że w
      żłobku wrzeszczące i kopiące 2-2,5 latki były przejmowane przez ciocie. Potem
      to wszystko powoli minęło.
      Dlatego radze zaczekać, jeśli sytuacja nie poprawi się chyba lepiej uciekac z
      przedszkola, bo ani mama ani dziecko raczej nie będą szczęśliwe.

      Redorek
    • jola-zet Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 13:07
      Ja też radzę jeszcze trochę poczekać. Taka tęsknota i rozpacz są na początku
      normalne. Najważniejsze, żeby nie przedłużaż rozstania, bo to pogarsza
      sytuację - należy pożegnać się i wyjść. Ja tak robiłam w zeszłym roku (oddałąm
      dziecko do przedszkola jak miało niespełna 2 latka), więc wiem o czym mówię -
      wypłakałam się za drzwiami i tyle.
      Zwykle jest tak, że jak już mama pójdzie to dziecko się uspokaja, bo wie, że
      już nic płaczem nie osiągnie, zabawia się i jest ok. O tym mnie zapewniały w
      zeszłym roku przedszkolanki. I teraz - kiedy czasem siedzę z dzieckiem
      koleżanki - dokładnie widzę, że przedszkolanki nie oszukiwały. Sama poganiam
      koleżankę, żeby wychodziła, bo pogarsza sytuację - dziecko się coraz mocniej
      roztkliwia i niejako "nakręca" w tej rozpaczy a potem trudniej je zabawić i
      uspokoić. Koleżanka (mama dziecka) zamyka dzwi, dziecko za moment przestaje
      płakać - NAPRAWDĘ. Zapytajcie panie przedszkolanki jak to wygląda w Waszym
      przypadku - jeśli tak jest to jesteście na dobrej drodze do uczynienia ze
      swojego dziecka przedszkolaka i warto poczekać z decyzją wink No i nie
      przeżywajcie za mocno, bo dziecko to wyczuwa i samo zaczyna się niepokoić.
      Pozdrawiam.

      PS. wiem co przeżywacie, ale ja to miałam w tamtym roku i "dzięki" temu moje
      dziecko bez problemu adaptuje się teraz w nowym-państwowym przedszkolu.
      • anatemka Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 15:52
        jestem teraz w pracy. dzwoniłam do dziadka, jak zaszedł do przedszkola to Młody
        leżał na podłodze i płakał. ja zaraz też będę.
    • milka_milka Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 16:32
      Moja córka ma cztery lata i też bardzo ciężko znosi początek. Nie wiem, czy
      wytrzymam, tym bardziej, że nie muszę jej wysyłać do przedszkola.
      • anatemka Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 16:39
        własnie, to tak jak ja. Poradziłabym sobie i bez przedszkola... poczekam
        jeszcze z tydzień , dwa... i zobaczymy. Jutro spotkanie integracyjne w
        McDonaldzie.
        • milka_milka Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 17:09
          Czuję się jak zbrodniarz. Myślałam, że robię dla dziecka coś dobrego a teraz
          wydale mi się, że się nad ną znęcam. Tym bardziej, że mąż był zdecydowanie
          przeciwny przedszkolu, poniewaz uważał, że mała nie będzie się tam dobrze czuła
          i teraz okaże się, że ma rację...
          • anetawroblewska fallstart czyli chyba zrezygnuję 20.09.04, 21:18
            Jak widać na załączonym obrazku nie tylko trzylatki mają problem z adaptacją.
            Moja córka (czterolatek) też właśnie debiutuje w przedszkolu, a początki są
            podobnie trudne jak u Was, siostry w nieszczęściu. Przeżycie jest tym gorsze,
            że mała nie histeryzuje, nie rzuca się na podłogę ani nie krzyczy - Ona
            po prostu cichutko popłakuje i żałośnie pyta: "mamusiu, przecież byłam
            grzeczna, nie zostawiaj mnie ..." Serce się kraje.
            Nawiasem mówiąc przedszkole bardzo mi się podoba, panie wychowawczynie
            niezwykle sympatyczne i ciepłe. Ale to wszystko jak widać za mało. Wypróbowałam
            juz niemal wszystkie metody: tłumaczenia, inscenizacje w formie bajek,
            wcześniejsze odbieranie. I nic nie skutkuje. Mała źle sypia, traci apetyt
            i ciągle popłakuje. Pozostaje pytanie jak długo obie jeszcze to zniesiemy,
            bo już tracę nadzieję na happy end ...
    • brucha Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 03.09.04, 22:58
      to i ja dołączę do klubu płaczącej mamy...
      ale obiecałam sobie, że wytrzymam 2-3 tygodnie. po takim okresie mądre
      opiekunki (a za takie uważam panie w naszym przedszkolu) powinny być w stanie
      powiedzieć mi, czy maluch bierze nas na przetrzymanie, czy rzeczywiście
      emocjonalnie jeszcze się nie nadaje.

      mama bezgranicznie smutnego przedszkolaka (2lata 10 miechów)
    • kluska25 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 04.09.04, 17:44
      Hej.Proponuję nie zaprowadzać dziecka do przedszkola.Myślę,że nie dojrzała
      jeszcze do tak długiej rozłąki z mamą.Przeszłam to samo rok temu,moja córka
      była w wieku twojej.Płakala strasznie,zdarzyło jej się nawet zwymiotować.Kiedy
      zrezygnowałyśmy,Kasia nie chciała jeżdzić nawet do babci,była smutna i zła na
      mnie że ją zostawiałam.Takie jest moje zdanie,a ty powinnaś postąpić tak jak
      czujesz!!Pozdrawiam.Magda
    • ibggraf Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 04.09.04, 18:02
      To i ja dołączam się do klubu matek załamanych debiutem przedszkolnym dzieci.
      Mój synek ma prawie 3,5 roku a i tak są ogromne problemy. Co prawda do
      przedszkola chodzi bez specjalnego płaczu. W przedszkolu jest ok, uczestniczy w
      zajęciach, bawi się. Problem natomiast powstaje po powrocie i rano. Dziecko
      jest osowiałe, nie ma ochoty na nic. Jak do tej pory był straszną gaduła, nie
      odzywa się. Jedynie co 5 minut pyta, dlaczego musi chodzić do przedszkola.
      Strasznie mi go szkoda. Nie wiem co robić. Może po prostu są dzieci którym
      należy dać trochę więcej czasu, trudniej odnaleźć im się w grupie. Poczekam
      chyba do końca września, jeżeli nic się nie zmieni będę musiała poszukać
      opiekunki. Dodam, że odkąd synek skończył 7 m-cy był pod opieką niani. Chętnie
      zostawał z osobami trzecimi, chodził do sąsiadów pobawić się z dziećmi, jeździł
      na wczasy z dziadkami. Nie myślałam więc, że przedszkole wywoła u niego taki
      stres.
      Dajcie znać, czy u Was coś się zmieniło.
      Pa!
      Izabella
    • danka24 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 04.09.04, 22:39
      Dziś sobota - dzień wolny od przedszkola. Udało mi się co nieco wyciągnąć z
      synka. A więc - stwierdził, że wszystko w przedszkolu go denerwuje, dlatego,
      że ... jakaś pani ciągle go chce karmić. Już wiem, że dzieciom mniej
      samodzielnym przychodzi pomagać jeść pani woźna. Powyżej napisałam, że na
      dworze synek bawił się OK, a w sali płakał. Powiedział mi, że płakał, bo cały
      czas bał się, że przyjdzie ta pani i będzie go karmić... No i wg niego to jest
      JEDYNY problem. Ale ogromny... Więc teraz siedze i myślę, że w pon. z samego
      rana muszę zrobić tam jakąś akcję - pogadać z wych. (tylko co mam zrobić, żeby
      się nie poryczeć???) żeby np. w ogóle nikt nie pomagał synkowi jeść. Może mu
      tam wpychają jedzenie na siłę??? Poza tym to on mówi, że jest to jedyny
      problem, ale nie ma jeszcze 3 lat i może nie przekazuje nam wszystkiego, co
      czuje, choć jest bardzo wygadany?? Na pewno zawsze jest jakaś przyczyna
      niechęci do przedszkola, i nie zawsze dziecko potrafi o niej opowiedzieć...
      • linusia_75 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 05.09.04, 13:05
        Wiesz już o co chodzi, to połowa sukcesu.
        A i rozwiązanie banalne: poprosić, żeby nikt mu w jedzeniu nie pomagał, żeby
        pozwolonu mu jeść tyle ile chce i po kłopocie. Poprosić, spokojnie bez płaczu i
        pretensji, tumacząc, że dla syna to duży stres - trudno mieć pani za złe, że
        zależy jej na tym, żeby dziecko nie siedziało głodne. Na pewno nikt nie wpycha
        mu jedzenia na siłę, ale widać nawet namawianie go denerwuje.
        Życzę powodzenia,
        Linusia
        • danka24 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 05.09.04, 17:46
          Dzięki, Linusia, taki właśnie mam zamiar - powiedzieć, żeby nikt go nie karmił.
          Mam nadzieję, że to jest rzeczywiście największy problem - dziś, ilekroć jest
          mowa o przedszkolu - od razu podkówka... Wyciągnęłam synka znów na rozmowę - i
          znów mówił o tej pani... A z tym moim płaczem to po prostu jest tak, że ja w
          ogóle nie mogę tam chodzić, tylko mąż, bo ja po ok. 2 minutach już mam "gulę" w
          gardle i lepiej, zeby synek mnie nie widział w takim stanie. Tak więc jutro
          pogadam ja lub mąż na temat karmienia, ale obawiam się, czy tak naprawde nie
          chodzi o coś więcej...
    • danka24 Jest coraz gorzej :-((( 06.09.04, 09:05
      Dziś synek w nocy zasiusiał łóżko, rano płakał non stop, pytał, dlaczego musimy
      iść do pracy, a na parkingu przed blokiem na cały głos krzyczał płacząc: "-Ja
      nie chcę waszych pieniążków, ja już nie będę rozlewał wody, nie będę zapalał
      lampki, nie chcę do Aquaparku, nie chcę lodów" - itp. Mąż porozmawiał z
      wychowawczynią, żeby pod żadnym pozorem nikt go nie karmił, ale czy to naprawdę
      o to dziecku chodzi??? Czy też "pod spodem" jest problem głębszy... Jestem w
      strzępach
      • aniko16 Re: Jest coraz gorzej :-((( 06.09.04, 09:53
        Biedny mały. Strasznie mi go szkoda.
        Na pewno jedzenie nie jest jedynym problemem. Nie wierz w to. Widać,że
        tłumaczycie dziecku konieczność zarabiena pieniędzy. Zupełnie niepotrzebnie,
        jest na to za mały. Największą jego potrzebą jest teraz poczucie
        bezpieczeństwa, które ma jak widać mocno zaburzone. Zabierz go z przedszkola za
        każdą cenę a już na pewno za cenę zabawek i wizyt w aqua parku.
      • anatemka Re: Jest coraz gorzej :-((( 07.09.04, 11:50
        mój też mówił: ja juz nie będę chciał żelków... serce się krajesad(((
    • juka20 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 06.09.04, 09:28
      Dzisiaj moja córeczka została w przedszkolu niechętnie, z płaczem, ale bez
      rozpaczy i krzyków. Nie chciała jechać, w przedszkolu nie chciała zostać, ale
      przy wejściu spotkaliśmy dziewczynkę, poznaliśmy Ją z naszą Anią i poszło
      trochę łatwiej. Po przekroczeniu progu ( z koleżanką za rękę) odwróciła się i
      biegiem do nas z płaczem. Całe szczęście, że pani odwróciła Jej uwagę i jakoś
      udało się zażegnać kryzys.
      Daję mojej córeczce jeszcze tydzień (najdłużej tydzień). Jeżeli będzie chodziła
      do przedszkola, to nie z obowiązku i nie będzie siedziała smutna przez 9 godzin.
      Będzie chodziła jeśli zobaczę, usłyszę, że chce chodzić.
      Rozmawiałam ze swoją kuzynką, która pracuje w przedszkolu. Stwierdziła, że
      oczywiście one (przedszkolanki) nie mówią tego rodzicom, ale większość dzieci
      2,5 letnich nie czuje się dobrze w przedszkolu. Mówiła, że jest Jej żal tych
      dzieci, bo mimo tego, że po pewnym czasie przestają płakać, to chodzą smutne i
      zmartwione przez cały dzień. Po prostu potrzebują kogoś kto by im poświęcił
      uwagę, a one (przedszkolanki) nie mają takich możliwości, żeby każde dziecko
      traktować indywidualnie, jeśli mają ich około 20 w grupie.
      • ppjw Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 15.09.04, 11:50
        jednego nie bardzo rozumiem: Panie widzą, że dziecko cały czas płacze i nie
        mówią o tym rodzicom????? Dlaczego??? To znaczy, że rodzic przychodzi po
        dziecko, które przepłakało cały dzień i dowiadują się, że wszystko było w
        porządku??? To skąd ma wiedzieć, jak jest naprawdę, może coś źle zrozumiałam?
        • juka20 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 15.09.04, 12:23

          To chyba nie o to chodzi, że cały czas płaczą. Po pewnym okresie przyzwyczajają
          się do przedszkola i przestają płakać, ale to nie znaczy, że są radosne i
          świetnie się bawią.
          A panie o tym nie mówią, jak myślisz dlaczego?
          Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze...
          No i powiedzmy sobie szczerze nigdy się nie dowiesz co Twoje dziecko robiło
          przez cały dzień, tzn. może się dowiesz, ale czy to będzie prawda?
          Ja bardziej niż paniom ufam dziecku
          • ppjw Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 15.09.04, 13:53
            brrrrrr, ciarki po plecach....
            Może masz rację, wszystkiego pewnie nigdy się nie dowiem, ale mam nadzieję, że
            jeśli moje dziecko płacze - to jest to informacja, którą otrzymam. Problem w
            tym, że moje dziecko niewiele opowiada o przedszkolu.....sad
    • anes28 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 07.09.04, 10:27
      Dziewczyny przeczytałam wasze posty i rycze jak bóbr.
      Ja tez z tych co dziecko nie chce przedszkola. Chyba rzeczywiscie pierwszy
      dzien był najlepszy, bo nowosc , teraz jesy coraz gorzej. Synek (prawie 3
      latka) nie chce wstac z łózka, nie chce sie ubierac, cała droge do przedszkola
      przepłakał ,w koncu obiecałam mu ze bede siedziec z nim na sali i patrzec jak
      sie bawi. Usiadł obok dzieci ale cały czas patrzył czy jestem, nie chciał isc
      umyc rąk ,ani ruszac raczkami do słów piosenki.....w koncu powiedziałam ze
      musze wyjsc do ubikacji przebrac Zuzi pieluszke ( bo byłam jeszcze z 1,5 roczna
      córeczka).Zgodził sie i wyszłam , juz na zewnatrz usłyszałam jak przerażliwie
      płacze. Nie wróciłam do niego - nauczycielka tak radziła....a teraz w domu
      przezywam i płacze jak on.
      Myslałam ze przedszkole bedzie dla niego radosnym miejscem zabaw bo jest bardzo
      wesołym i żywym dzieckiem i widze ze w domu robi mu sie juz za ciasno i zbyt
      nudno , a tu niestety .
      Za miesiac wracam do pracy , przy córce bedzie opiekunka albo moja mama, jezeli
      podejscie synka nie zmieni sie do konca tego tygodnia, to chyba jednak i jemu
      dam jeszcze czas aby dojrzec do przedszkola.
      Pozdrawiam wszystkie spłakane mamusie, zyczac nam wszystkim sił w tym trudnym
      okresie!
      Ania
    • marzena72 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 08.09.04, 10:13
      Dziewczyny!
      Opiszę Wam (bez jakiś podtekstów "za" czy "przeciw" uczęszczaniu do
      przedszkola) moje doświadczenie z adaptacją synka w przedszkolu.
      Obecnie ma 5 lat i 2 m-ce i dwa lata życia przedszkolnego za sobą.

      Jak się już domyślacie do przedszkola poszedł, gdy miał 3 lata i 2 m-ce.
      Zaznaczę, że bardzo chciałam, aby do niego uczęszczał, bo po prostu nudziło
      mnie (tak - właśnie mnie) siedzenie z Nim w domu. Ponieważ w czasie, kiedy
      trwały zapisy do przedszkoli publicznych (sztuk 4 w dzielnicy) właśnie
      zwolniono mnie z pracy, a w terenie, gdzie mieszkamy absolutnie nie odczuwam
      niżu demograficznego, więc nie został przyjęty. Na prywatne nas nie było stać,
      więc zapisałam go do przedszkola w innej dzielnicy. Ponieważ nie posiadałam
      wówczas prawa jazdy ani autka, zaczęły się nasze dojady autobuskami (często w
      tłoku i w korkach), ale cóż - nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo. Life is
      brutal wink

      A teraz konkretnie o zachowaniu samego dziecka. Pierwszy dzień zostałam
      pierwsze godzinki w przedszkolu (na taki ruch zdecydowała się jeszcze inna mama)
      i... byłam przerażona:
      1) syn cały czas pilnował, czy aby nie wyjdę
      2) niektóre dzieci płakały i dosłownie wisiały na paniach
      3) trochę próbowałam paniom pomóc (np. zachęcić niektóre maluchy do
      przełknięcia czegokolwiek, bo ze strachu "głodowały")
      4) w ogóle nie wyobrażałam sobie, jak można te wszystkie emocje dziecięce
      objąć, no i w końcu nie wytrzymałam i... pojechałam do domu.

      A w domu - przeryczałam cały czas, aż do wyjścia po syna. W tym czasie też
      stwierdziłam, że to głupowa posyłać trzylatka do przedszkola.

      Ale postanowiłam nie panikować.
      Odebrałam synka i całe popołudnie mówiłam o przedszkolu w samych superlatywach
      a na tysiąc pytań w stylu "czy na pewno po mnie przyjdziesz?"
      odpowiadałam "oczywiście, mama ZAWSZE (mocno akcentując to słowo) po Ciebie
      przyjdzie".

      Drugi dzień. Postanowiłam, że w ogóle nie zostanę już w przedszkolu, bo nie
      mogę się jakoś w tej sytuacji odnaleźć. Zostawiłam syna w takim oto stanie:
      płaczącego syna i w dodatku trzymającego mnie za szyję w pozycji poziomej
      powietrzu utrzymywały dwie panie, usiłując go niby to delikatnie jakoś ode mnie
      oderwać. Nie muszę Wam pewnie mówić, że sama wyszłam z przedszkola z płaczem.

      Na trzeci dzień nie było już tak rozpaczliwie, ale... przez całe 4 MIESIĄCE
      (!!!), czyli od września do grudnia syn upewniał się, czy aby zawsze go odbiorę
      z przedszkola. A ja obrałam sobie taką oto strategię, że CODZIENNIE po
      południu, aż do zdarcia strun głosowych, mówiłam do Niego, jakie to przedszkole
      jest super i że Go kocham, i że zawsze ale to zawsze Go odbiorę.

      Nie wiem, czy wszystkim spodoba się takie moje zachowanie, ale ja z dnia na
      dzień (choć dla niektórych może się wydać, że 4 miesiące to za długo na okres
      adaptacji) widziałam, że syn lubi bawić się w przedszkolu z dziećmi. I to
      właśnie BAWIĆ A NIE UCZYĆ, bo przez pierwszy rok (a i w drugim nie było
      rewelacji), nawet nie nauczył się żadnego wierszyka. Po prostu nie był tym
      zainteresowany, a i mnie nie o to chodziło, żeby nagle miał się tam uczyć.
      Bardziej, aby się bawił z dziećmi i lubił swoje panie!

      I tak to było z nami! Pozdrawiam i życzę decyzji DOBRYCH i dla mamy i dla
      dziecka, bo jak same wiemy, ludzie są przeróżni - nie wszystko co dobre jest
      dobre dla wszystkich smile))
    • gabbik No i jak tam w przedszkolu? 13.09.04, 10:27
      Dziewczyny, napiszcie proszę jak tak wasze przedszkolaki? Czy już się
      uspokoiły? Czy może zrezygnowałyście już z przedszkola? Ja pierowtnie
      planowałam koniec września jako czas na adaptację i podjecie decyzji. Teraz mam
      ochotę zrezygnować jeszcze dziś. Czuję się wstrętną, wyrodną matką i nie mogę
      się niczym zająć w pracy, bo i tak cały czas myślę o moim maleństwie. Gdy kilka
      miesięcy temu decydowałam się na przedszkole wydawało mi się, że postępuję
      dobrze. Teraz widzę to zupełnie inaczej, a w uszach mam tylko krzyk mojej
      dziewczynki.
      • madik Słuchajcie swoich dzieci! 13.09.04, 11:01
        Ja dostałam nauczkę za niesłuchanie mojego dziecka i za przyśpieszanie jej
        edukacji przedszkolnej. Nasz falstart przedszkolny nastąpił w zeszłym roku, w
        listopadzie. Gaja miała 2 lata i 9 miesięcy, była bardzo samodzielna i wygadana.
        Nie wiedziałam, że to nie wszystko. Choć wcześniej zostawała beze mnie, ale
        albo jeździała do babci domu, albo babcia do nas. Choć wcześniej miała dużo
        kontaktów z rówieśnikami i na zajęcie przedprzedszkolne też chodziła (na
        których zostawała z panią beze mnie) to nie wystarczyło.
        Wybrałam wydawało mi się małe przedszkole i bogatym programem edukacyjnym. I
        też nie o to chodziło. Panie nauczycielki nie spodobały mi się od razu:
        nastawione na realizację programu i nie zakładające, że jakieś przestoje w
        związku z przyzwyczajaniem się dziecko do przedszkola mogą być możliwe.
        Nie posłuchałam matczynej intuicji i przez miesiąc katowałam siebie i dziecko
        oprowadzając je do znienawidzonej instytucji, odbierając spłakaną, wydawaną mi
        przez panią ze zbolałą miną, bo przecież ona musi zajmować się innymi dziecmi
        także, a nie tylko moją córką.
        I właściwie to jest zrozumiałe.
        Zrozumiałam to po dobrych paru miesiacach.
        Do przedszkola trzeba dojrzeć jakoś społeczno-emocjonalnie, ale także
        przedszkole musi mieć pracowników, którzy nie tylko realizują wyśrubowany
        program, ale i przytulą i utulą, bo właśnie rozstań uczy się dziecko w tym
        wieku, a nie literek!
        Przez pół roku córka odzyskiwała zaufanie do mnie, do tej pory gdy przechodzimy
        koło tamtego przedszkola wspomina, jak jej tam było źle (choć już teraz na
        spokojnie, bez płaczu).
        W czerwcu i teraz chodzi do innego przedszkola. Malutkiego - 16 dzieci w
        grupie, z miłymi ciociami, które i przytulą i zajmną układanką.
        To przedszkole nie jest idealne, nie twierdzę też, że rok temu w tym
        przedszkolu Gaja by się zaaklimatyzowała.
        I ona dorosła i to przedszkole bardziej jej odpowiada.
        Podsumowując: na udany debiut przedszkolny według mnie wpływają dwa czynniki -
        bardzo indywidualna dojrzałość przedszkolaka - i raczej niekoniecznie osiąga ją
        każdy przedszkolak właśnie 1 września, może warto poczekać parę miesięcy, nawet
        opłacają stałą opłatę przedszkolną by zachować miejsce. Drugi czynnik to
        subiektywne odczucia co do konktretnego budynku, pań, "współtowarzyszy
        niedoli", itp.
        Przecież tak samo jest z nami, gdy idziemy na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie
        pracy: czasami zadziała chemia i wiemy, że nigdy w życiu byśmy w danej firmie
        pracować nie chcieli
        Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • juka20 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 13.09.04, 12:27
      Witam mamy przedszkolaków i nieprzedszkolaków. Moja córeczka już
      przedszkolakiem nie jest, pisałam o tym w wątku "Zrezygnowaliśmy z przedszkola".
      Wszystkie objawy stresu, tzn. wstrzymywanie moczu, obawa o to, że Ją zostawimy,
      która uniemożliwiała mi nawet samotne pójście do toalety, minęły po kilku
      dniach. Jestem szczęśliwa i Ona też. Próbę z przedszkolem powtórzymy
      najwcześniej za rok....
      • anes28 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 13.09.04, 14:24
        Kilka dni temu pisałam o moich i synka stresach zwiazanych z
        przedszkolem....ale my postanowilismy dac sobie czas do konca miesiaca. Jak
        jest?
        Zeszły tydzien tragedia - jeden dzien go nie posłałam z postanowianiem
        przerwania edukacji przedszkolnej i odłozenia jej na za rok. Ale potem kilka
        osób znow mnie zaczeło namawiac i posłałam małego.
        Płacz i to konkretny jest z rana kiedy musi wstac, potem placze i marudzi cała
        droge powtarzajac do znudzenia "bede płakał", wchodze z nim na sale i po max 5
        min wychodze zostawiajac go niestety placzacego. Ostatnia dwa dni przyprowdzam
        go tuz przed sniadaniem kiedy dzieci ida myc raczki , wtedy on idzie do
        łazienki a ja wychodze z sali. Co ciekawe jeczy jeszcze chwilke ale pani
        tłaumaczy ze mama powiedziała ze przyjdzie wiec niech sie nie martwi...i
        wlasciwie on sie uspokaja. Nie wiem jak wyglada jego zabawa czy samotny na
        uboczu czy z innymi ale......ale najwazniejsze ze po obiedzie odbieram go
        radosnego, opowiadajacego jak było i zawsze ze słaowami ze jutro przyjdzie i
        nie bedzie płakał.

        Jakos tak sobie mysle ze jszcze ten tydzien bedzie ciezki a potem jakos sie to
        wszystko uspokoi . Oby !!!
        Zycze udanych decyzji
        Pozdrawiam
        Ania
        • madik Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 15.09.04, 11:11
          Jesli odbierasz go radosnego, to wg mnie adaptuje sie dobrze! A że cięzko rano
          się rozstać? Dzisiaj, gdy odprowadzałam Gaję, z trzech stron szły wyjące
          pięciolatki, które już trzeci rok chodzą do przedszkola! Po prostu z domem
          ciężko się rozstać - to chyba dobrze - znaczy, że nasze dzieci chyba nas
          lubią smile
          Do Juki - powodzenia w przyszłym roku - dokładnie wiem, co czujesz - WIELKĄ
          ULGĘ!
    • mama_nel Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 15.09.04, 12:22
      ja właśnie przeżywam straszny dramat w związku z chodzeniem mojej córeczki do
      przedszkola!!! ma 2 latka i chciałam spróbować, jak sobie poradzi z
      rówieśnikami - u mnie w mieście jest przedszkole, w którym jest grupa dla
      2-latków, ciesząca się bardzo dobrą opinią. więc zaryzykowałam. pierwsze dni
      były nawet dobre (byłam bardzo zadowolona, że moje dziecko tak dobrze radzi
      sobie w grupie), ale kryzys nastąpił już po kilku dniach. natomiast po tygodniu
      chodzenia, gdy przyszedł wieczór, Nelka z płaczem kładła się do łóżka, w
      obawie, że na drugi dzień musi iść do dzieci. staraliśmy się z mężem
      wytłumaczyć, jak to w przedszkolu jest fajnie, itd, ale skończyło się na bardzo
      wysokiej gorączce i wymiotach przez trzy dni!!! pobiegłam do lekarza, łudząc
      się, że to jakaś infekcja ale wszystko od strony somatycznej było ok! wtedy już
      byłam pewna, że to wszystko dzieje się na podłożu emocjonalnym!!! uraz jest tak
      silny, że wczoraj, kiedy rozmawiałam z kuzynką przez telefon na temat
      przedszkola (nie zwracając uwagi że obok mnie jest Nelka i może to słyszeć),
      gorączka i wymioty powtórzyły się!!!!
      teraz wiem, jaka to była z mojej strony lekkomyślność posyłać ją w tym wieku do
      przedszkola. płacę za to bardzo wysoką cenę: Nela tak boi się, żebym jej nie
      zostawiła, że nie mogę sama iść do toalety, do kuchni, nie mówiąc nawet o
      wywieszeniu prania na balkon, a wszyscy bliscy (dziadkowie, babcie) postrzegani
      są przez moją córkę jak najgorsi wrogowie!!!!
      długo teraz musi czasu upłynąć, żeby moje dziecko wróciło do "normalnego" stanu
      psychicznego - a wszystko to przez moją chęć usamodzielnienia dziecka!!!
      pozdrawiam
      Karolina
      • juka20 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 15.09.04, 12:32
        Doskonale Cię rozumiem, przeszłam przez to samo, może z wyjątkiem wymiotów.
        Cieszę się, że nie próbowałam na siłę przyzwyczajać małej do przedszkola, bo
        moim zdaniem może to wywołać uraz psychiczny u dziecka.
        Cieszę się, że Twoja córeczka już nie chodzi do przedszkola i mam nadzieję, że
        efekty uboczne będą trwały tak krótko jak u nas (kilka dni).
        Nic na siłę!
        Jeszcze nasze córeczki mają wiele lat na edukację...
        • kasiawa01 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 15.09.04, 13:11
          Przeżyłam to samo kiedy swoją wówczas 2,4 letnią córke oddałam do przedszkola
          gdyż nagle okazało się że mogę powrócić do pracy. Nata bardzo chciała iść do
          dzieci, pierwsze 3 dni były wspaniałe a potem kryzys... Był to koszmar dla mnie
          i dla niej tak jak i u Waszych pociech. Powiedziałam wtedy KONIEC, nie za
          wszelka cenę! Zabralismy ją z przedszkola! siedziała przez 4 miesiące z babcią
          i swoja młodszą siostrą. Lecz nagle okazało się że babcia nie może się nimi
          zajmować. Od września poszła do przedszkola, nowego, innego i tym razem
          Państwowego! Ma teraz 2 lata i 9 miesięcy, pomimo iż ciężko jej się ze mną rano
          rozstać i nadal trochę popłakuje widze zupełna odmiane z dnia na dzień. To nie
          jest już stres tylko rzeczywiście kwestia przyzwyczajenia. Widać każde dziecko
          potrzebuje swojego czasu na wejście w życie!
    • justyna1212 Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 15.09.04, 14:55
      Nasze pierwsze dni były super. Jakaż ja byłam szczęśliwa... Ze spokojnym sercem
      wychodziłam z przedszkola. Pierwsze łzy popłynęły już 6-go września. Ale nie
      przy rozstaniu, ale przed obiadem. "Bo chciałam, żebyś już przyszła..". Za to w
      piątek był koszmar. Nie chciała bym poszła, więc do śniania byłam z nią.. Potem
      buzi-buzi, ja wychodzę, a ona z płaczem do mnie. Naczytałam się, że w takiej
      sytuacji nie należy przedłużać rozstania i wyjść, a dziecko się uspokoi.
      "Najważniejsze, żeby nie przedłużać rozstania, bo to pogarsza
      sytuację - należy pożegnać się i wyjść. Zwykle jest tak, że jak już mama
      pójdzie to dziecko się uspokaja, bo wie, że już nic płaczem nie osiągnie,
      zabawia się i jest ok."
      Więc wyszłam, a pani przytrzymywała uciekającą córkę i coś jej mówiła. Dziś
      było jeszcze gorzej. Nie jestem już pewna, czy należy bezzwłocznie wyjść. Moje
      dziecko dziś płakało dłuuugo i była naprawdę nieszczęśliwa, a ja czułam się
      okropnie zostawiając ją we łzach. Widziałam ją, więc wiem. Powiedziała mi, że
      przestała płakać na kociec (pobytu w przedszkolu). Pani mówiła, że dopytywała
      kiedy przyjdzie tata ja odebrać. Ja już sama nie wiem, serce mi się kraje, co
      robić, co robić????
      • madik Re: do Justyny1212 16.09.04, 08:10
        To zależy, czy masz jakieś wyjście?
        Czy może zostać w domu, czy musi gdzieś chodzić.
        No i ile ma lat.
        U nas też są kryzysy związane z socjalizacją, typu: Ola mnie nie lubi, a
        Piotrek bije dzieci, ale generalnie widzę, że nie ma dolegliwości somatycznych.
        Płacze ewentualnie tylko rano.
        W "dziecku" przeczytałam, ze trzeba dać dziecku kilka tygodni, bo musi załapać
        rytm. Chyba, że zaczyna mieć objawy silnego stresu (budzi się w nocy, moczy,
        jąka, jakieś tiki), to wtedy znaczy, że za wcześnie.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoją córeczkę!
    • jola_ep Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 20.09.04, 22:26
      Mój synek zadebiutował w przedszkolu w wieku prawie 5 lat.
      Nie zapisałam go w wieku 3 lat min. dlatego, że debiut mojej córy nie wyszedł :
      ( Choć chodziła mniej, lub bardziej szczęśliwa, ponad 1,5 roku. Choroby,
      poranne płacze itp. wykańczały mnie. Jak bardzo - zrozumiałam, gdy w końcu ją
      wypisałam i została w domu z opiekunką (i młodszym bratem).

      Synka przyzwyczajałam do przedszkola już w czerwcu - byłam z nim parę razy. To
      było naprawdę dobre posunięcie. Poznał przedszkole, swoją panią. Wiedział, że
      teraz chodzi z mamą, ale po wakacjach będzie zostawał sam. Mimo to jego
      czerwcowy dobiut był trudny...

      Po wakacjach płakał tylko dwa razy rano w domu i raz w przedszkolu. Tego
      trudnego ranka dowiedziałam się od dyrektorki (tak jakoś zawsze ją spotykam w
      korytarzu), że najlepiej adaptują się dzieci w wieku ... 2,5 lat. A najgorzej
      5 - latki. A po jego zachowaniu w czerwcu nie spodziewała się, że przyjdzie
      jeszcze do przedszkola uncertain

      Na razie synek chodzi. Jest zadowolony. Mówi, że lubi przedszkole. Najlepsze
      jest jedzenie. W zabawach zorganizowanych przez panią uczestniczy, a potem
      siedzi na ławce... Sama nie wiem, czy mam się martwić, czy nie. Poczekam wink
      Chorował już - na katarek (tylko katarek - hurra). Reasumując - i tak jest o
      niebo lepiej, niż w trudnych początkach debitu jego starszej siostry. Pocieszam
      się, że może nie zrobiłam krzywdy mojemu dziecku zapisując je dopiero w wieku
      prawie 5 lat... (choć prawdę mówiąc, jak miał jakieś 4 lata i 3 miesiące
      poczułam, że już dorósł do przedszkola).

      Pozdrawiam
      Jola
      • annastan Re: pierwsze dni w przedszkolu-błagam o pomoc 22.09.04, 03:20
        Witajcie,
        Przeczytałam wszystkie listy, ale mnie gnębi trochę inny problem. Moja
        córeczka w tym tygodniu skończy 3 lata i od 1-go września zaczeła chodzić do
        przedszkola. Przeszła przez kilku dniową faze, kiedy to chciała chodzić do
        przedszkola, ale z mamą i musiałam ją zostawiać z płaczem. Przedszkolanka
        informowała mnie, że córeczka przestaje szybko płakać po moim wyjściu i kiedy
        przychodziłam po nią po obiadku świetnie się bawiła i wcale nie chciała
        wychodzić. Obecnie odbieram ją ok. 15:30 - teraz już chce iść do domu.
        Niestety od momentu pójścia do przedszkola ma okropne napady złości w domu:
        krzyczy, rzuca się, kopie, płacze, mówi że mnie nie chce, a gdy próbuje ją
        uspokoić, przytulić, ..., cokolwiek popada w jeszcze większą histerie.
        Przyczyną takiego zachowania może być najdrobniejsza rzecz. Sama już nie wiem
        co mam robić, bo jest coraz gorzej.

        Z drugiej strony widzę, że się otworzyła - jest dzieckiem nieśmiałym, z
        dystansem do otoczenia. Zaczeła się bawić z innymi dziećmi, sama inicjuje
        spotkania z innymi dziećmi na placu zabaw, kiedy idziemy na spacer popołudniu.
        Zaczeła się odzywać do dorosłych, bawić z ciociam i wujkami.

        Jutro chcę spróbować odebrać ją wcześniej, ok. 13:30 i chyba porozmawiam z
        wychowawczynią i psychologiem przedszkolnym. Na prawdę nie wiem jak mam
        reagować na jej ataki furii, jestem zmęczona i sama z tym wszystkim.

        Pozdrawiam.
        • madik Histerie i inne sposoby odreagowania stresu 22.09.04, 09:37
          Problem poruszyła Annastan.
          Jeśli Cię to pocieszy, to Gaja była histeryczką od zawsze, a teraz wiem, że
          muszę do wszystkich wydarzeń w Jej życiu podchodzić spokojnie i z wyprzedzeniem.
          U nas też każdy drobiazg nie po Jej myśli kończy się rozdzierającym uszy i
          serce płaczem. Odnośnie nieśmiałości - u nas po przedszkolu jest gorzej.
          Ogólnie nie chce się do nikogo odzywać, oprócz mamy.
          Nie masz więc najgorzej wink
          Pocieszam się, że wiele dziewczynek z naszego otoczenia w tym wieku histeryzuje.
          I mam nadzieję, że Gaja z tego wyrośnie.
          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka