Dodaj do ulubionych

Choroby początkującego przedszkolaka

18.03.06, 23:38
Od września moja córka pójdzie do przedszkola. Będzie miała wtedy równo 3
lata. I to, co mnie najbardziej przeraża to widmo częstych chorób. Proszę
napiszcie, jak często i jak długo Wasze dzieci chorowały jak poszły do
przedszkola. A może są takie, które wcale nie chorują częściej?
Obserwuj wątek
    • aniask_mama Re: Choroby początkującego przedszkolaka 19.03.06, 08:56
      Mój syn zaczął, gdy miał 3,5 roku, od kwietnia. Pochodził miesiąc, następny
      straszliwie przechorował. Znowu zaczął od września i chodził w cyklu: 1 tydzien
      w przedszkolu, 2 w domu i tak cały rok. Jako 5 latek poszedł po raz trzeci i
      jak ręką odjął, jeśli choruje to max 2-3 dni w domu (przeziębienie), raz miał
      ospe - chorowało całe przedszkole i to wszystko.
    • lolinka2 Re: Choroby początkującego przedszkolaka 19.03.06, 09:06
      Pierwszy rok może być obfitujący w atrakcje pod tym względem, i jest to regułą o
      tyle że układ immunologiczny dziecka się 'ćwiczy' w walce z róznymi
      drobnoustrojami. Tym mniejsza różnica w liczbie infekcji przed pójściem i w
      pierwszym roku przedszkola im więcej dziecko do tej pory przebywało wśród
      rówieśników, miało starsze rodzeństwo itp.

      U nas było tak, ze 2-3 tyg przedszkole i 2-3 tyg choroba, potm znowu...
      Natomiast zdecydowanie lepiej się dzieje jeśli nie osłabia się dziecku ustroju
      antybiotykami bo to sprawia ze jeszcze częściej choruje i gorzej to
      przechodzi.... Najlepiej uznać to za rzecz oczywistą - będzie chorować częsciej
      - i trawić ze stoickim spokojem, witaminą C w dużych ilościach, wapniem i
      syropem przeciwkaszlowym.
    • kate8025 Re: Choroby początkującego przedszkolaka 19.03.06, 09:43
      Moja córeczka też od września zaczyna przedszkole i też się boje tych infekcji. Zapytałam lekarkę nasza rodzinna czy stosuje się uodparnianie na zapaz. Ona na to, że jak najbardziej, więc w maju zaczynamy uodparnianie Ribomunylem. Moja koleżanka stosowała u dziecka i rezultaty są naprawdę świer=tne, mały zdecydowanie mniej choruje, a chorował dość sporo. Mam nadzieję, że mojemu dziecku pomoże.
      • dorka.3 Re: Choroby początkującego przedszkolaka 19.03.06, 11:07
        mój synek chodzi juz ponad rok do przedszkola. początki były kiepskie, tydzień w
        domu, tydzień w przedszkolu, na szczęście nie były to bardzo powazne infekcje,
        ale zawsze miał gorączkę. U nas choroby skończyły się wraz z wycięciem
        przerośniętego migdała. teraz raz na dwa miesiące miał lekki katar, a obecnie ma
        ospę (ale tego nie da się raczej uniknąć). MOjej koleżanki dziecko natomiast
        przerobiło chyba wszystkie choroby: zapalenie ucha, anginy, oskrzela, biegunki.
        i też uspokoiło się po wycięciu migdała. a od innej koleżanki córka praktycznie
        od września tylko raz była chora.
      • aniask_mama Re: Choroby początkującego przedszkolaka 19.03.06, 17:28
        Wiesz, ja nie bardzo rozumiem takie uodparnianie na zapas. Ribomunyl uodprania
        TYLKO na ściśle określone bakterie. Jeśli Twoje dziecko nie ma tych bakterii,
        nie łapie ich, to niepotrzebnie obciąża się tym układ immunologiczny dziecka.
        Dodam, że Ribomunyl nie uodparnia na choroby wirusowe w ogóle. A obciązenie
        systemu immunologicznego moze skutkowac tym, że dziecko właśnie więcej będzie
        chorowało.
        Rozumiem, że jak syn koleżanki chorował to lekarz dobrał mu odpowiednio lek
        uodparniający, ale na zapas???? Przemyśl to, proszę...
        • kate8025 Re: Choroby początkującego przedszkolaka 19.03.06, 17:36
          No właśnie tez mam opory i wątpliwości, ale lekarka do której mam zaufanie zapewniała mnie, że jak najbardziej stosuje sie takie metody i że są dość skuteczne, teraz to sama juz nie wiem sad
          Pogadam jeszcze z nia o tym, dzieki.
          Z drugiej strony wiem, że chorującego dziecka nie ma potem jak uodpornic, bo nie jest wystarczająco zdrowe na takie kuracje. Sama juz nie wiem.
    • mamaleny1 Re: Choroby początkującego przedszkolaka 19.03.06, 20:25
      Ospa? - nie szczepilyscie dzieci?
    • mamamukanka Re: Choroby początkującego przedszkolaka 19.03.06, 20:45
      No cóż..Moje dziecko chyba jest rekordzista w chorobach przedszkolnych. Od
      września w przedszkolu i jest fatalnie - 3 dni chodzi, 2-3 tyg choruje.
      Wszystkie infekcje z gorączkami (na szcześnie narazie obyło sie bez zapaleń).
      Jestem tym troche załamana, juz i brak cierpliowści, choc wszyscy pocieszają ze
      poczatki takie są.. Jets już po uodparniaczu (bronchovaxom) i ni cnie daje.
      Bierze tony leków i witamin.. Nie wiem ile to jeszcze potrwa... Może u Was
      bedzie lepiej..Powodzenia.
    • karanissa Re: Choroby początkującego przedszkolaka 20.03.06, 08:38
      Nastaw sie lepiej, ze bedzie non-stop chorowac. A jesli tak nie bedzie - to sie
      milo rozczarujesz.

      Niestety, choroby na poczatku przedszkola to norma. Sa dzieci, ktore choruja
      przez caly czas, a sa dzieci, ktore choruja troche rzadziej - ale wszystkie
      choruja smile

      Moj synek chodzi od wrzesnia do zlobka i jest z tych "sredniakow" - mial raz
      zapalenie oskrzeli, a raz infekcje wirusowa, oprocz tego pare razy
      katar/kaszel. Nastawialam sie na notoryczne siedzenie w domu, a tym czasem nie
      bylo tak zle. Mam nadzieje, ze w przedszkolu juz nie bedzie tego przechodzil po
      raz drugi!
      • monika_jo Re: Choroby początkującego przedszkolaka 20.03.06, 10:38
        Ribomunyl to szczepionka zawierająca rybosomy bakteryjne m.in. Haemophilus
        influenzae odpowiedzialne np. za powtarzające się zapalenia gardła. Według
        naszego pediatry nie jest specjalnie skuteczna. Należałoby zrobić dzieciaczkowi
        wymaz z gardła i przekonać się czy ma któreś z bakterii na które ribomunyl
        uodparnia. Jeśli dziecko było szczepione na HIB to szczepionka immuno tez może
        być zbędna. Ja po wymazie podawałam ribomunyl z przerwami przez kilka miesięcy
        ale na razie nie zaobserwowałam poprawy zdrówka mojej małej. W trakcie podawania
        i po chorowała tak samo często jak wcześniej. Ale po każdej chorobie mamy
        nadzieję, że to już ostatnia smile
        Pozdrawiam i życzę zdrówka smile
    • dorota.oz Re: Choroby początkującego przedszkolaka 20.03.06, 10:49
      Chyba Cię nie pocieszę. Moja córka chorowała w pierwszym roku często - raz w
      miesiącu, ale to i tak było nieźle, bo na tydzień choroby przypadały trzy
      tygodnie w przedszkolu, ale były dzeciaki, u których te proporcje wyglądały
      odwrotnie sad. Wcześniej nie chorowała wcale mimo iż nie trzymałam jej pod
      kloszem, spotykała się z dzieciakami, no ale to nie to samo co przedszkole.
      Zimą pojechałyśmy do Rabki, latem kąpała sie w Bałtyku przy temperaturze
      powietrza 15 stopni (wody tyleż samo), jesienią dostała IRS (taka szczepionka
      do nosa) i odpukac nie choruje od wiosny wcale! Nie licząc drobnych katarków,
      które ustępują po zwykłym rutinoscorbinie.
      Acha, bardzo ważne - od jesieni wejdzie do Polski ROTARIX, szczepionka na
      rotawirusy i ja na pewno swoje dzieciaki zaszczepię, bo to jest dopiero
      przekleństwo przedszkolnych dzieci, a potem całych rodzin. Kto to przechorował
      to wie o czym mówię.
      Pozdrawiam,
      Dorota
      • kate8025 Re: Choroby początkującego przedszkolaka 20.03.06, 11:25
        No to faktycznie nie jest to wszystko pocieszające, a wręcz przeciwnie sad Moje dziecko w sumie praktycznie wcale nie choruje, nie zaraza sie nawet od nas rodziców(ale od obcych już raczej tak) Nie jest to nigdy nic poważnego zwykły katar lub kaszel bez gorączki. Wiem, że w przedszkolu pewnie się to zmieni sad i ze każde dziecko swoje odchorowac musi, ale co wy wtedy drogie mamy z tymi dzieciaczkami robicie, ajk one praktycznie malo co chodzą do tego przedszkola,a wy musicie pracować? Ja nie mam z kim małej zostawić na nikogo liczyc nie mogę w tej kwestii. A ciągłe zwolnienia nie są zbyt mile widziane.
        • karanissa Re: Choroby początkującego przedszkolaka 20.03.06, 11:30
          U nas luz - bo jest babcia.

          Ale jakby babci nie bylo, to faktycznie - kazde pokaslywanie wywolywaloby u
          mnie nerwowa reakcje: choroba to juz, czy jeszcze nie...
        • dorota.oz Re: Choroby początkującego przedszkolaka 20.03.06, 11:38
          W zeszłym roku było ciężko. Ze zwolnieniami jest prawdziwy problem, nie można
          ich stale braćsad Radziliśmy sobie jakoś, ale z trudem. Babcie i dziadkowie
          oboje pracujący, niani nie można zatrudnić tylko w razie choroby, każdy chce
          przecież mieć stały dochód. Chodziliśmy na zwolnienia na zmianę, albo
          urywaliśmy się z pracy na pół dnia, a drugie pół zapewniały babcie. Albo babcia
          brała dzień urlopu, ja drugi, mąż trzeci. Wspominam to jak horror...
          Dlatego wkurzają mnie posty w stylu: "jak można prosto po chorobie posłać
          dziecko od razu do przedszkola". Pewnie, że było mi żal od razu po skończeniu
          antybiotyku wysyłać znów do przedszkola, ale nie miałam wyjścia. Od razu dodam,
          że nie mam życzliwej sąsiadki, kuzynki emerytki lub pani z podwórka która
          zgodziłaby się awaryjnie zostać z dzieckiem, co proponują niektóre mamy. Nie
          jest łatwo mamie pracującej... Ale to tylko w większości przypadków w pierwszym
          roku, potem jest już z górki.
          Pozdrawiam,
          Dorota
          • matkatrojgadzieci Re: Choroby początkującego przedszkolaka 21.03.06, 08:05
            Przy takim podejściu do sprawy NIE DZIWCIE SIĘ, ŻE DZIECI STALE CHORUJĄ.
            Zgadzam się- matce pracującej nie jest lekko. Sama miałam ten sam problem.
            Tym nie mniej zostaw na boku emocje i wyobraź sobie taką oto sytuacj:
            W domu państwa X ( oboje pracują, dziadkowie daleko) córeczka kaszle, kicha.
            Jest już za późno ( rodzice muszą być o 8.00 w pracy), żeby "bawić się" w
            mierzenie temperatury, więc "jakoś to będzie". Dziewczynkę do samochodu i
            biegiem do pracy.
            Mała marudzi, ale to nic, lepiej przed panią zataić złe samopoczucie, bo
            jeszcze będą kłopoty.
            W ciągu dnia u małej rozwija się infekcja, kaszle, kicha, sieje.
            Twoja córeczka jest pierwszy dzień po chorobie. Brała antybiotyk, jest
            osłabiona. Bawi się ( lub tylko przebywa) z zainfekowanym i zarażającym
            dzieckiem. Po dwóch dniach ma takie same objawy, wysoką gorączkę, typową
            chorobę wirusową- ląduje w łóżku. Zabawa z urywaniem się z pracy, sztukowaniem
            świąt urlopami powtarza się po raz kolejny.
            Za tydzień ta sama scena z udziałem synka państwa Y.........
            Może Cię to wkurzać, może denerwować, ale w tym czasie dziecko co najmniej
            kilka razy chorowało na życzenie bliskich.
            Czy "ćwiczyło" układ immunologiczny - to sprawa mocno dyskusyjna.
            Wiem z autopsji, że czasem jest bardzo, bardzo trudno, ale i nie jest łatwo
            patrzeć na kolejne, coraz trudniej leczące się, infekcje własnych dzieci.
            P.S. Moje dzieci już bardzo dawno wyrosły z przedszkola, ale również im
            proponuję doleczenie się w domu. Dziś sytuacja jest o tyle prosta, że nie
            wymagają opieki.
            • maczwak Do: matkatrojgadzieci 21.03.06, 09:38
              Masz absolutną rację. Przy takim podejściu rodziców to jest samonapędzająca się
              lawina. Moja Ola idzie do przedszkola od września i też obawiam się nawału
              chorób, ale jestem też świadoma tego, że muszę tak zorganizować swoje życie, by
              być przygotowaną na takie "awaryjne" sytuacje.
              • dorota.oz Re: Do: matkatrojgadzieci 21.03.06, 10:09
                No dobrze, ja już choroby mam za sobą. Ale może macie jakieś rady dla mam,
                które nie mogą liczyć na pomoc dziadków, bo łatwo jest pisać, że trzeba sobie
                życie zorganizować, ale trudniej wykonać. Rezygnacji z pracy na pierwszy rok
                przedszkolny nie bierzemy pod uwagę. A wcale nie ma gwarancji, że jeśli
                potrzymam dziecko po chorobie jeszcze tydzień w domu nie złapie infekcji. A na
                zdrowe dziecko, które nie bierze już lekarstw zwolnienia się nie dostaje. Ale
                może są jakieś rozwiązania, o których nie wiemy?
                • matkatrojgadzieci Re: Do: matkatrojgadzieci 21.03.06, 10:39
                  Wyobraź sobie, że ja także nie mogłam szczególnie liczyć na pomoc dziadków -
                  moi rodzice pracowali, teściowa nie chciała zostać z dzieckiem ( nawet jednym i
                  zdrowym) ani godziny.
                  Decydując się na urodzenie dziecka ( a następnie drugiego- w moim przypadku i
                  trzeciego, bo miałam bliźniaki) musiałam liczyć na siebie.
                  Owszem, brałam pod uwagę obniżenie , i to znaczne, standardu życia i rezygnacji
                  z pracy. Skończyło się na pracy w niepełnym wymiarze godzin a na czas mojej
                  nieobecności zatrudnieniu płatnej opiekunki do chorych dzieci.
                  Jeśli chodzi o zwolnienia lekarskie to dziś sytuacja jest odwrotna - rodzice ,
                  w obawie przed utratą pracy- nie chcą brać zwolnień wręcz wtykanych przez
                  lekarza.
                  Współczuję matkom, których dzieci narażane są na stałe infekcje przez
                  niefrasobliwość innych rodziców.
                  Może warto by było zatrudnić pielęgniarkę z funduszy Rady Rodziców?
                  • dorota.oz Re: Do: matkatrojgadzieci 21.03.06, 11:32
                    Ja i tak pracowałam na część etatu, ale że była to praca w szkole zwolnienia są
                    szczególnie trudnym tematem. I wcale nie chodzi o chęć zarobku i robienia
                    kariery tylko o fakt, że zastępstwa w szkole są złem koniecznym. Dzieci bardzo
                    na tym tracą, inny nauczyciel na każdej lekcji, zwłaszcza w najmłodszych
                    klasach jest fatalnym rozwiązaniem. A niestety nie znalazłam opiekunki, która
                    chciałaby pracować awaryjnie, przez tydzień w miesiącu.
                    Pielęgniarka zatrudniona przez Radę Rodziców... Jestem w Radzie Rodziców i
                    wiem, że nie jest to formalnie możliwe, abyśmy kogoś zatrudnili, a poza tym
                    rodzice płacą tak niechętnie, że ledwie starcza nam na teatrzyki i mikołajki.
                    Zresztą obecność pielęgniarki nie sprawi, że dzieci będą mniej chorować.
                    Pozdrawiam,
                    Dorota
                    • antidotumm Re: Do: matkatrojgadzieci 21.03.06, 13:38
                      Tak na marginesie: wspolne mieszkanie z dziadkami, choc tak dzis niemodne,
                      bardzo ulatwia wychowywanie dzieci...
                    • matkatrojgadzieci Re: Do: matkatrojgadzieci 21.03.06, 16:31
                      Obecność pielęgniarki oczywiście nie sprawi, że dzieci nie będą chorować, ale
                      spowoduje, że dzieci chore będą odsyłane do domu i nie będą siać wirusów.
                      Wiem, że na absencji nauczyciela tracą dzieci, ale czy nie tracą( inne) dzieci
                      więcej stale chorując?
                      Czy jest rzeczą moralną narażanie swojego i cudzych dzieci na coraz to nowe
                      infekcje?
                      Są zwolenniczki teorii, żeby dzieci "wychorowały" się w przedszkolu, czemu
                      więc - konsekwentnie- nie zabiorą zdrowych dzieci do szpitala zakaźnego? Tam
                      będą miały szansę podłapania wielu chorób i "przechorowania" ich w dzieciństwie.
                      Wiem, że nie jest łatwo, ale chyba nie ma niczego ważniejszego od zdrowia
                      dziecka.
                      Pozdrawiam w pierwszy (mroźny) dzień wiosny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka