kajaxa 27.03.07, 14:09 mam pytanie do mam: jak to jest z tymi chorobami - czy w przedszkolach prywatnych dzieci chorują mniej niż w państwowych czy może jest to porównywalne Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
triada10 Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 14:16 Widzisz, to jest tak, że najbardziej mnożą się wirusy i bakterie w dusznych, przegrzanych pomieszczeniach. Wogóle dzieci przegrzewane, za ciepło ubierane chorują częściej. Niestety w przedszkolach państwowych najczęściej nie reguluje się temperatury pomieszczeń. Jak wejdziesz do takiego przedszkola i będziesz miała wrażenie, że "można tam powiesić siekierę" to znaczy, że tam najprawdopodobniej będzie dziecko chorowało. Pozdrawiam - Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 14:36 Eee, nie doszukiwałabym się tu żadnych korelacji. Mój syn chodzi od sierpnia do przedszkola prywatnego i jest non stop chory, jedna wielka niekończąca się choroba. Gąskama Odpowiedz Link Zgłoś
triada10 Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 14:43 Może ma obniżoną odporność (przegrzewanie jest jedną z przyczyn). Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 14:49 Nie, raczej z tych niedogrzewanych. Synowi jest zawsze gorąco. Jak widzę, że większość małych dzieciaków nawet teraz lata w zimowych kurtkach i czapkach, to nie wiem, co mam robić. Moje dziecko lata w bluzie, o czapce nie ma mowy. Nie wiem, może ma obniżona odporność. Nasza lekarka mówi, że po prostu niektóre dzieci tak mają w pierszym roku przedszkola. Może to trwać nawet dwa lub trzy lata. Tak podobno organizm trenuje się i łapie odporność. W 14 osobowej grupie syna nieczęsto jest więcej niż 7/8 dzieci. W tym roku pewnie brak zimy zrobił swoje. Dookoła wszyscy chorzy. Pozdrawiam Gąskama Odpowiedz Link Zgłoś
putka2 Re: dziecko musi się wychorować w przedszkolu 27.03.07, 15:12 lub szkole., to jest opinia naszego pediatry i ja mu wierzę. Z kolei nie uwierzę w bajeczki typu " moje dziecko jak poszło do przedszkola to wogóle nie choruje " kompletna bzdura.Moja córka w pańs. przedszkolu choruje bardzo często i nie pomogło podawanie przez 2 lata ( z przerwami ) echinacei. Nastepnym problemem jest to iż rodzice przyprowadzaja chore dzieci i one zarażają, a prowadzą do momentu jak wychowawczyni nie zauważy iż dziecko ma gorączkę. Znam matki które prowadzą dzieci na antybiotykacvh i z gorączką, tak tak to prawda. Co mają zrobic rodzice którzy dbają o dzieci i reagują na pierwsze objawy tak jak np ja i napewno wiele z Was? Z wietrzeniem to racja, ale który rodzic ma na to wpływ. W naszym przesdszkolu rodzice mają problem z powiedzeniem " dzień dobry " lub odpowiedzeniem na pozdrowienie, a co dopiero mówić o wspólnym froncie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: dziecko musi się wychorować w przedszkolu 27.03.07, 15:24 Tak, teraz już prawie się pogodziłam z tym faktem lub fantem. Byłam u kilku lekarzy, w tym u alergologa. Nie wiem, może miałam akurat pecha, ale każdy mówił, że 10-12 chorób u przedszkolaka to norma. Ostatnio jak przyjechała pani doktor prywatnie do domu (mały miał 40 stopni gorączki) to na moje pytanie "i co ja mam zrobić?" odpowiedziała "polubić". Więc staram się. Staram się nie wpadać w histerie. Jak tylko syn jest zdrowy, to latamy na lody, nadal podaję napoje prosto z lodówki, nie przykrywam w nocy, mimo, że rano budzi się zimny jak kostka lodu. Kurcze, ja nie chodziłam do przedszkola i w szkole dość dużo chorowałam. I miło te choroby wspominam!!! Poza bańkami, tego nie lubiłam. Gąskama Odpowiedz Link Zgłoś
izabela1976 Nie zgodzę się 28.03.07, 09:43 putka2 napisał: > lub szkole., to jest opinia naszego pediatry i ja mu wierzę. > Z kolei nie uwierzę w bajeczki typu " moje dziecko jak poszło do przedszkola to > > wogóle nie choruje " kompletna bzdura. I tu się z Tobą nie zgodzę. Mój synek chodzi do przedszkola od stycznia. Może faktycznie nie jest to długo okres - niecałe 3 m-ce - ale jak do tej pory nie opuścił ani jednego dnia z powodu choroby. Jak na razie ma najlepszą frekwencję z grupy. Na jego niechorowanie ma pewnie wpływ "zimny wychów" i fakt, że przez ten 3-miesięczny okres nie widziałam (ani nie słyszałam) o chorym dziecku w przedszkolu. A tzn. że rodzice dzieciaczków są bardzo odpowiedzialni i przyprowadzają chorowitków. Odpowiedz Link Zgłoś
mim288 Re: dziecko musi się wychorować w przedszkolu 02.04.07, 12:28 Moje dziecko pszło do przedszkola 2 lata temu i nie choruje. Dodam, że kataru i lekiego kaszlu za chorobe nie uważam (nasz pediatra też nie), więc to nie jest prawda że "wszystkie dzieci chore muszą być". Moje chowane super zimno (dom, mąż czesto otwarte rzwi zostawi w zimie tez jak jeszcze po cos idzie do samochodu więc przeciągi itd) ale może tak zdrowiej. Odpowiedz Link Zgłoś
malgoska13 Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 15:25 to tak jakby były wirusy i bakterie państwowe i prywatne... Odpowiedz Link Zgłoś
putka2 Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 15:59 Właśnie, ale jak dziecko pójdzie do szkoły to szkoda ( dla rodziców oczywiście ha ha )zawalonych lekcji.Szczerze powiem że jest różnica między państwowymi a prywatnymi, jak miałabym lużne pieniądze to posłałabym dziecko do prywatnego, a dlaczego: napewno jest dużo czyściej w pomieszczeniach, jedzenie dopasowują do upodobań dzieci,z wychowawcą rozmawia się normalnie i można wypowiedzieć bez obaw swoje sugestie, nie toleruje się dzieci nadpobudliwych,agresywnych ,wulgarnych, zabijaków, tak tak w naszym przedszkolu jest taki dzieciak który destrukcyjnie wpływają na inne dzieci. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_fasolki Do putka2 02.04.07, 09:41 Po przeczytaniu Twojego postu stwierdziłam, że albo trafiałaś do tej pory na wyjątkowo dobre przedszkola prywatne, albo... nie bardzo masz pojęcie o czym mówisz... Zanim posłałam córkę do przedszkola obejrzałam kilka, jak nie kilkanaście przedszkoli prywatnych i ŻADNE nie było według mnie warte zachodu i przede wszystkim pieniędzy, których sobie życzyli. Małe (wcale nie zawsze czyste) i duszne sale, wychowawcy nie wzbudzający zaufania, ledwie namiastki placów zabaw. Po tych obserwacjach bez żalu posłałam dziecko do przedszkola państwowego i jestem naprawdę bardzo zadowolona - czyściutko, przytulnie, smaczne posiłki, piękny plac zabaw, zaangażowane nauczycielki i przede wszystkim myśląca i bardzo pomysłowa Pani Dyrektor. A z tym dopasowywaniem posiłków do upodobań przedszkolaków - gdyby tak rzeczywiście było, to pewnie codziennie na obiad byłyby frytki i pierś z kurczaka Odpowiedz Link Zgłoś
putka2 Re: Do mama fasolki 02.04.07, 18:11 Sorry ale to chyba Ty nie wiesz o czym mówisz. Jak sobie wyobrażasz technicznie wożenie dziecka do " dobrego " przedszkola na drugi koniec miasta, codziennie. Nto może sobie pozwolić osoba która nie pracuje i ma dużo czasu. Dla nas rano każda minuta jest ważna i nie do zmarnowania na drogę np. w porannych i popołudniowych korkach. Nie oczekiwałam na tak bezsensowną radę. MILCZENIE JEST ZŁOTEM Odpowiedz Link Zgłoś
mama_fasolki Re: Do mama fasolki 02.04.07, 19:36 Otóż wyobrażam sobie, bo to właśnie robię - wożę dziecko na drugi koniec miasta do DOBREGO państwowego przedszkola. Wszystko to kwestia organizacji i dobrych chęci - wolę to, niż posyłanie córki do kiepskiego (a przy tym znacznie droższego przedszkola. No ale każdy ma pewnie inne priorytety... Odpowiedz Link Zgłoś
putka2 Re: nie zamierzam wdawać się.... 03.04.07, 20:22 w bezsensowną dyskusję, która nie ma sensu. Dla jednego koniec miasta to jest pokonanie 50 km , a dla innego 2 km.Jeden pracuje od 6.30 a inny od 10.00, więc nie ma o czym mówić i dyskutować bez sensu, prawić morałów innym i widzieć wyłącznie koniec własnego nosa.Na tym koniec z mojej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
minkapinka Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 16:11 W prywatnych nikt nie choruje, nawet na ospę )))))) Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 16:21 To chyba oczywiste, że jest róznica w zachorowalności dzieci w przedszkolu prywatnym, gdzie jest 25 dzieci i państwowym, gdzie jest 125 dzieci. Poza tym w naszym przedszkolu prywatnym jest zabronione przyprowadzanie dzieci chorych, przeziębionych, z katarem, kaszlem itd. Siostry-wychowawczynie bardzo rygorystycznie tego przestrzegają. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 27.03.07, 16:28 Bo ja wiem, to chyba od odporności dziecka zależy. U nas niby nie wolno przyprowadzać chorych dzieci, dwie grupki po 14 dzieci, przedszkole małe i prywatne a te cholerne wirusy i bakterie tego nie chcą mieć na uwadze. Ciągle wszyscy chorują. Gąskama Odpowiedz Link Zgłoś
putka2 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 27.03.07, 20:04 Sorry, ale jak przeczytałam odpowiedź forumowiczki iż siostry nie wpuszczają dzieci z katarem itp. to jakbym słyszała opowieści z innej planety, poprostu Wam zazdroszczę. Jesteśmy u kresu sił jak rozmawiamy z wychowawczynią, która w niczym nie widzi problemu, dzieci kaszlą a niektóre się prawie duszą z kaszlu a my oczywiście przesadzamy we wszystkim. Zabranie dziecka i zmiana środowiska nie wchodzi w grę, poniewaź lokalizacja dla nas jest bardzo dogodna. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tafasola Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 27.03.07, 22:12 No ale czy ten katar to jest jakiś problem? (Nienie, nie posyłam do przedszkola dzieci z katarem czy kaszlem, bo szczęśliwie nie miewają. Jesli już są chore, to mają po 40 stopni i nie ma mowy o przedszkolu, a jest to dwa - trzy razy do roku mniej więcej). Ale bardzo czesto widze u nas w przedszkolu dzieci zasmarkane i jakoś z tego powodu pomór nas nie dopadł. Fakt, pomieszczenia są odnowione a dzieci wychodza codziennie na dwór - bywa że i po dwa razy, nie ma zmiłuj. Sale sa wietrzone przy każdej okazji. Pamiętam przerażenie mojej bratowej, gdy jej syn poszedł do szwedzkiego przedszkola, a tam równo dzieciaki zasmarkane i rozkaszlane. Oczyma duszy widziała niekończońce się anginy, była wściekła - tutaj mały chorował kilkakrotnie w ciągu roku. I co? i nic. Wcale ale to wcale nie choruje częściej, a nawet teraz infekcje, które miewa, są z gatunku "3 dni katarek" a nie "anginka z paciorkowcem" Ciekawe, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 27.03.07, 23:42 U nas siostry-wychowawczynie po prostu dzwonią do rodziców do pracy i proszą o zabranie dziecka, bo bardzo kaszle, albo ma katar, leje mu się z nosa itd. Ja się z tego bardzo ciesze, zresztą inni rodzice też nie mają z tym problemu. Jeśli ktoś nie może wziąć zwolnienia, to po prostu zatrudnia na ten czas opiekunkę. Ja się z tego cieszę, bo nie cierpię kataru, chociaż mała dość lekko go zwykle przechodzi. Ps. Nie rozumiem natomiast, co można widzieć ciekawego w fakcie, że wszystkie dzieci chodzą do przedszkola zakatarzone, a dziecko, które tam uczęszcza nie miewa "ciężkich angin z paciorkowcem". Chyba jasne jest, że katar czy kaszel łatwo sie przenosi z jednego dziecka na drugie, że jest to po prostu choroba zaraźliwa. Po co w końcu uczymy od małego, żeby zasłaniać usta, a nie kasłać na każdego, kto się tylko nawinie? Natomiast to, czy taki katar lub kaszel rozwinie się w coś poważniejszego, w "niekończącą się anginę" na przykład, jest sprawą bardzo indywidualną i zależy już od indywidualnej wrażliwości i odporności dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
neospasmina Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 28.03.07, 09:54 Chyba nie ma różnicy; starsze chodzilo do prywatnego i chorowało rzadko, młodsze poszło do tego samego i non stop chore... zależy raczej od egzemplarza niż placówki Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 29.03.07, 13:26 hanna26 napisała: > U nas siostry-wychowawczynie po prostu dzwonią do rodziców do pracy i proszą o > zabranie dziecka, bo bardzo kaszle, albo ma katar, leje mu się z nosa itd. Ja rozumiem ze jak dziecko źle sie czuje to trzeba je zabrac do domu, ale i tak zanim rodzice go zabiora to i tak pozaraża kilkoro dzieci. Nie dajmy sie zwariowac. Hanna26 jak sama masz katar to tez idziesz na zwolnienie? Dziecko idzie do przedszkola i tam niestety musi zetknac sie z katarem i z wirusem, nie da się od tego odizolować bo to poprostu nie jest mozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 29.03.07, 18:25 > Nie dajmy sie zwariowac. Hanna26 jak sama masz katar to tez idziesz na > zwolnienie? Nie muszę, bo mam wolny zawód i pracuję w domu. Natomiast staram się w tym czasie nie spotykać z innymi ludźmi, także w sprawach zawodowych. Przekładam umówione wizyty np. u dentystki, koleżanki itp. Wszystkich, którzy chcą mnie odwiedzić, lojalnie uprzedzam: "jestem przeziębiona, zarażam. I jestem obecnie podatna na zarazki". Robię to ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości. I dla własnego komfortu. Chciałabym, żeby wszyscy, z którymi się stykam, wykazywali sie podobną dbałością o bliźniego. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 29.03.07, 20:14 hanna26 napisała: > > Nie dajmy sie zwariowac. Hanna26 jak sama masz katar to tez idziesz na > > zwolnienie? > > Nie muszę, bo mam wolny zawód i pracuję w domu No to wyobraź sobie że musisz stawic sie codzień do pracy i odbębnić 8 godzin i masz katar ale ogólnie czujesz sie nieźle. Bierzesz zwolnienie? Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 29.03.07, 20:42 > No to wyobraź sobie że... Nie muszę sobie tego wyobrażać, bo pracowałam kiedyś na etacie przez kilka lat. I to własnie mój szef miał pretensję do pracownika, kiedy ten przychodził chory do pracy i zarażał pół zespołu. A jeżeli chodzi o dzieci, bo jesteśmy przecieżna forum "przedszkola", a nie "praca i pracownicy" - to napisałam już, jak sobie radzą rodzice w naszym przedszkolu. Nie biorą zwolnienia, a ci, którzy nie mogą liczyć na pomoc dziadków, zatrudniają opiekunki. Wszyscy jesteśmy zadowoleni z tego stanu rzeczy, a jeżeli Ty wolisz, żeby zakatarzone dzieci chodziły do waszego przedszkola, to chyba nie ma problemu. Ja się cieszę, że u nas jest inaczej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 29.03.07, 21:21 hanna26 napisała: > > No to wyobraź sobie że... > > > Nie muszę sobie tego wyobrażać, bo pracowałam kiedyś na etacie przez kilka lat. > > I to własnie mój szef miał pretensję do pracownika, kiedy ten przychodził chory > > do pracy i zarażał pół zespołu. Ja mówie o przeziebieniu i katarze, bez goraczki z dobrym samopoczuciem, nie o grypie. To nawet lekarz nie daje na takie dolegliwości zwolnienia z pracy A pisze o tym dlatego bo moim zdaniem przedszkole to taka mała społeczność podobnie jak np. zakład pracy. Choroby sie zdarzają a te bardziej zaraźliwe zarażaja juz wtedy gdy jeszcze objawów prawie brak, a normalni ludzie z katarem czy lekkim przeziebieniem czy tez np. zdrowiejący /ale jeszcze kaszlący/ przychodza do pracy i przychodza tez w inne miejsca. I wszyscy dokoła nich jakos nie padaja zaraz zarażeni. Tak samo jest z dziećmi tylko że one częściej choruja na poczatku bo nie mają jeszcze tej odporności, którą sie nabiera przez kontakt właśnie z chorobą. Więc rodzice którzy mają debiutantów-przedszkolaków musza sie poprostu uzbroic w cierpliwość a nie wyrzucac wszystkie dzieci z byle katarkiem do domu. W miare upływu czasu jak dzieci zaczynaja mniej chorować to ta chęc wyrzucania zakatarzonych jakos rodzicom przechodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 29.03.07, 23:56 Więc > > rodzice którzy mają debiutantów-przedszkolaków musza sie poprostu uzbroic w > cierpliwość a nie wyrzucac wszystkie dzieci z byle katarkiem do domu. ... albo znaleźć przedszkole, które - tak jak nasze - nie przyjmuje dzieci kaszlących i zakatarzonych. Ale powtarzam - jeśli Ty jesteś zadowolona, że Twoje kaszlące i zakatarzone dziecko, razem z jego kaszlącymi i zakatarzonymi kolegami uczęszcza do przedszkola, to chyba nie ma problemu i nie ma o czym dyskutować? Ja akurat jestem zadowolona, że nasze dzieci nie muszą tego robić. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 30.03.07, 08:21 hanna26 napisała: > Więc > > > > rodzice którzy mają debiutantów-przedszkolaków musza sie poprostu uzbroic > w > > cierpliwość a nie wyrzucac wszystkie dzieci z byle katarkiem do domu. > > > ... albo znaleźć przedszkole, które - tak jak nasze - nie przyjmuje dzieci > kaszlących i zakatarzonych. Czyli nie ma także miejsca dla dzieci z katarem sezonowym alergicznym? Cos mi sie wierzyc nie chce. Ale powtarzam - jeśli Ty jesteś zadowolona, że > Twoje kaszlące i zakatarzone dziecko, razem z jego kaszlącymi i zakatarzonymi > kolegami uczęszcza do przedszkola Nie tyle zadowolona jestem co uważam za normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 30.03.07, 15:01 > Czyli nie ma także miejsca dla dzieci z katarem sezonowym alergicznym? > Cos mi sie wierzyc nie chce. Miałam już nie odpowiadać, bo ciągnięcie tej dyskusji nie wydaje mi się sensowne, skoro kazda z nas jest zadowolona ze swojego przedszkola. Ale na pytanie o dzieci alergiczne jednak odpowiem. Nie będzie to zreszta nic odkrywczego ani zaskakującego. Za każdym razem, gdy mama przedszkolaka z cieknącym nosem ma ochotę zostawić go na 8 godzin w przedszkolu, wychowawczynie żądają zaświadczenia od lekarza. W tym roku był bodajże jeden taki przypadek. Rodzice rozumieją, że wychowawczynie nie maja prawa dawać dzieciom żadnych lekarstw także np. syropów od kaszlu itd., więc nikt na siłę nie pcha kaszlącego czy "zagluconego" dziecka do przedszkola. Alergia to inna sprawa, jak napisałam, zaświadczenie od pediatry załatwia sprawę. To wszystko na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 02.04.07, 10:01 hanna26 napisała: Za każdym razem, gdy mama przedszkolaka z > cieknącym nosem ma ochotę zostawić go na 8 godzin w przedszkolu, wychowawczynie > > żądają zaświadczenia od lekarza. To rzeczywiście super. Powiem szczerze że ja mam w domu alergiczkę i z byle katarkiem to nawet do lekarza nie chodzimy. A teraz taki okres że wszystkie dziaciaki z katarem po osiedlu latają.... zadowolone, uśmiechniete. Odpowiedz Link Zgłoś
siborki_mi Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 01.04.07, 22:20 Zdecydowanie popieram! Kto słyszał o tym, żeby z powody byle katarku dziecko czy dorosły zostawał w domu? I takie wyjałowione dziecko nabierze w domu odporności i potem pani kichnie w sklepie i co? Oj takie sobie gadanie. Też jestem zdanie (za zdanie mojej pani doktor), że nie ma co robić afery i choroby z kataru! I nie zamykam swojego dziecka z takie powodu w domu. I to zdanie: "najwyżej zatrudniają opiekunkę" też mi się nie podoba. Nie każdego stać na opiekunkę i nie każdy ma takie możliwości. Zaznaczam, że mówię tu o dziecku z katarem (nie przewlekłym), bez gorączki itd. Bo jak dziecko jest chore, czy ma stan podgorączkowy, to powinno zostać w domu. Ale też nie widzę problemu, że ktoś w przedszkolu ma katar czy kaszle. Po infekcjach około świąt u nas pół grupy kasłało, bo po chorobie kaszel potrafił trwać 2 tygodnie, a moja kasłała 3 - i co miała siedzieć 3 tygodnie w domu? Zdrowa? Przecież to jakaś bzdura. I jak komuś się wydaje, że w ten sposób jego dziecko nabierze odporności, jak będzie izolowane od wszystkich zakatarzonych ludzi, to jest w błędzie! A i jeszcze jedno - ktoś tu nie wierzy, że dziecko jak idzie do przedszkola, to nie choruje. Więc moja córcia nie chorowała (ODPUKAĆ) i nie choruje do tej pory - 3 rok w przedszkolu. Nie licząc kilku przeziębień i wirusów typu rota, do tej pory nie brała antybiotyku. Może mam niebywałe szczęście, a może to zasługa mojej doktor, która nie widzi przeciwskazń w chodzeniu do przedszkola z katarem czy kaszlem (oczywiście nie gorączkujące), a jak jest kaszel i katar, a nie ma temperatury, to zaleca spacery, nawet na mrozie i nie daje na byle kichanie antybiotyku, a nawet na kaszel i 3 dniową temperaturę, skoro nic nie wysłucha a RTG jest w porządku.... Odpowiedz Link Zgłoś
siborki_mi Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 01.04.07, 22:22 A zapomniałam dopisać do chorób swojej córki ospy - z którą teraz "walczymy", no ale tego to uniknąć się nie da Odpowiedz Link Zgłoś
dorek3 Re: gdzie są tak normalne przedszkola? 03.04.07, 10:53 A ja wyznaję taką zasadę iż dopóki nie posyłam dziecka z katarem dopóki wymaga ono ode mnie jakiś zabiegów czy leków. Mówie oczywiście o zwykłym katarze bez goraczki i inny poważniejszych objawach. Aktualnie moje dzieci sa w domu własnie z powodu katarów, ale niestety nie sa w stanie porządnie wydmuchac nosa samodzielnie i potrzebna jest pomoc aby nie skończyło sie zapaleniem ucha. Poza tym odstaja wapno i jakies inne "pierdoły", które trudno byłoby podac dwa razy dziennie. Zawsze żal mi tych maluchow w przedszkolu z gilem do pasa. A od pań w przedszkolu oczekuje czego innego niz biegania z chusteczką. Katar niajbardziej jest zaraźliwy w pierwszej fazie, później raczej to tylko efekt ubozny. to samo z kaszlem. Czyli czekam chwili kiedy moje dzici same ładnie się wysmkarkają bo odpanie mi niepotrzebna absencja kiedy czują się naprawdę dobrze i moga być w przedszkolu tak jak ja chodze do pracy z katarem. Odpowiedz Link Zgłoś
minkapinka Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 29.03.07, 11:28 A dla mnie nie jest to takie oczywiste. Przedszkole, którym jest 25 dzieci to nie jest typowe przedszokle, nawet prywatne. A wiekszosc chorób to chotoby wirusowe i nie ma znaczenia ile dzieci jest w przedszkolu, zarazić sie mozna od jednego dziecka. Wiele zalezy od odpornosci dziecka. Moja córka chodzi drugi rok do przedszkola prywatnego, w pierwszym roku przechorowała ponad 6 miesiecy (zapalenie płuc trwajace 5,5 miesiaca) w tym jest trochę lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
mtsp Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 28.03.07, 13:27 Mniej chorują dzieci 1)w mniejszej grupie, 2)gdzie nie są przyjmowane dzieci chore, 3) gdzie nie ma zaduchu w pomieszczeniach, 4)dzieci, które nie mają alergii, 5) dzieci nieprzegrzewane, 6) dzieci należycie zaopiekowane (m.in. te ubierane stosownie do temperatury) przez rodziców i opiekunów w przedszkolu, 7) im dziecko starsze tym mniej choruje, bo ma lepszą odporność. Moja Mała chorowała w listopadzie i styczniu, a teraz jakoś się trzyma, chociaż to jej 1. rok w przedszkolu. M Odpowiedz Link Zgłoś
aniko16 Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 30.03.07, 11:14 Z pewnością temp. pomieszczenia w którym przebywają dzieci ma znaczenie. I prawdą jest że w tych prywatnych jest z reguły niższa choćby dlatego że takie przedszkole racjonalniej gospodaruje wydatkami. W państwowym często nikt nie myśli o przykręceniu kaloryferów gdyż "nie wiadmo kto za to płaci". Często zresztą z przyczyn technicznych nie da się tego zrobić bo instalacje są przestarzałe. Nie jest sztuką otwieranie okien i owiewanie zimnym powietrzem spoconych dzieci. O wiele lepsze jest niedopuszczanie aby temp. nie przekraczała 20-21 stopni. Moje dziecko chodzi do przedszkola prywatnego i nie choruje często, jak zresztą reszta grupy. Nigdy nie było tak aby brakowało połowy grupy (w sumie 16. dzieci)z powodu chorób. Zresztą nie ma co wymagać nie wiadomo czego od przedszkola skoro we własnych domach dzieci są przegrzewane. Czasem gdy jestem u kogoś z wizytą po jakimś czasie zaczyna brakować mi tchu bo temp. wynosi ok 24 stopni. Wiele zależy od indywidualnej odporności dziecka i absolutnie nie jest tak że "wszystkie muszą się wychorować". Są dzieci chorowite i dzieci generalnie zdrowe, łapiące 2-4 infekcje rocznie co jest normą i normalnym funkcjonowaniem organizmu. Piorunowanie wzrokiem kaszlących czy kichających dzieci i ich opiekunów jest moim zdaniem bez sensu - zarazki są najaktywniejsze jeszcze przed wystąpieniem objawów i niektóre dzieci je złapią a inne nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mela-blonda Re: choroby w przedszkolach państwowych i prywatn 01.04.07, 12:18 W prywatnych jest świetnie i tam dzieci w ogóle nie spotykają się z chorobami, a nalepiej, zeby nawet po ulicy nie chodziły, bo też państwowa. To brzmi jak temat primaaprilisowy! Odpowiedz Link Zgłoś