duni26
21.09.07, 10:45
moj maly jest raptem 6 dzien w przedszkolu. Jestesmy w trakcie przyzwyczajania
go, przekonywania do przedszkola. Ciezka praca, same wiecie. Rozmowy, proby
wytlumaczenia itd. Wchodzac do przedszkola wyje, juz jako jedyny z grupy.
Babcia idac z nim do jego sali przechodzi przez inna. I tu wlasnie
przedszkolanka nie z jego grupy) widzac ich, wyrwala malego z rak babci. Mama
zabrala go jej i powiedziala ze sobie nie zyczy , zeby jej wyrywac dziecko, do
tego wyjace. Pani jako argument podala, ze juz sie sniadanie zaczyna, a mama
na to ze go sama zaprowadzi. Opowiadala mi to wzburzona. Jego pani wziela go
na rece i poszli na sniadanie (tez wyjac), ale bez wyrywania.
Babcia chce przy odbieraniu malego zwrocic przedszkolance uwage, ze to malo
pedagogiczne.
Kiedys nie pozwalano matkom zostawac z dziecmi w szpitalach, a teraz jest to
rodzaj terapii. W przedszkolach tez sie zmienia, moze nie az tak, jak w
Szwecji gdzie rodzic jest z dzieckiem w przedszkolu tak dlugo, az ono nie
bedzie plakalo. Ale przedszkole tez po malu nie widza w rodzicach wrogow.