Żal mi mojego synka. Doszedł do grupy gdzie dzieci się już znają 2 lata .
Jest tylko 4 nowe osoby. Synek chodzi już ponad miesiąc do przedszkola i nadal
bawi się sam

Nie ma żadnego kolegi, koleżanki. Jak go pytam czemu nie bawi
się z dziećmi to mówi, że musi najpierw zobaczyć kto jest fajny i nie będzie
go bić. A zdarzyło się że jacyś tam chłopcy go uderzyli. Kazałam mu nigdy nie
zaczynać, ale jak ktoś go bije - oddawać, bronić się. Jest tam 3 takich
"łobuzów". No ale jest przecież jeszcze 20 innych dzieci...W zabawach
prowadzonych przez Panią chętnie uczestniczy, czasem nie rysuje bo mówi, że
teraz nie ma ochoty. A w "wolnym" czasie bawi się sam

Buduje z klocków,
układa puzzle...Tak bardzo chciałabym, żeby miał jakiegoś kolegę, żeby nie był
z boku grupy...Problemem dla niego jest pewnie to, że niewyraźnie mówi i może
dzieci go nie rozumieją? Za tydzień mamy wizytę u logopedy.
Poza tym zaczął się wszystkich wstydzić a nigdy nie był wstydliwym dzieckiem.
Wstydzi się powiedzieć, że herbatka za ciepła i on wypije chłodniejszą...w
końcu Pani zbiera szklanki i on w końcu nie pije. Wstydzi się nawet dziadków i
wszystko chce, żebym ja im mówiła.
Dodam, że do przedszkola chodzi bardzo chętnie, śpiewa

A jak Wasze dzieci się adoptują? Ile minie czasu zanim znajdzie sobie kolegę?
Tak bardzo się boję, że będzie obok grupy...