Dodaj do ulubionych

Parę słów brutalnej prawdy

07.09.08, 11:44
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=80077354&a=84276987
Pozwolilam sobie zalozyc oddzielny wątek aby tak mądre słowa nie
umknęły w natłoku innych...
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 12:18
      Protozoa mnie zaskoczyła - napisała sensownie (tak po prawdzie często jej się to
      zdarza smile), ale w końcu bez obrażania rozmówców.
      I napisała samą prawdę.
    • svierkov Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 13:05
      To, że nazywasz swoje poglądy "prawdą" nie oznacza, że są bardziej
      obiektywne od innych. nie zgadzam się z tobą, że mamy siedzieć cicho
      i udawać, że nie obchodzi nas, że źle opłacana przedszkolanka,
      rozładowuje swoje problemy na naszych dzieciach. W imie czego? Dla
      mnie - matki - wazniejsze jest bezpieczeństwo i dobrostan psychiczny
      moich dzieci. Rozumiem te wszystkie trudności o których napisałaś.
      Współczuję paniom, które z jakiś powodów, wybrały taki a nie inny
      zawód. Życzę im, i sobie, a szczególnie moim dzieciom, by były
      dobrze opłacane ( tzn adekwatnie do swoich umiejetności i
      zaangażowania) Nazywanie rodziców, którzy maja podobny do mnie
      pogląd - roszczeniowymi - jest obraźliwe.
      Nie zgadzam się również, że trzeba takie zachowania akceptować, bo
      niczego nie uda się zmienić. Taką juz mam "roszczeniową" naturę, że
      nie akceptuje agresji i wierzę, że swiat można zmienić. Ty możesz
      mieć inne poglądy. Szanuje je i nie etykietuje.
      Gratuluję ci wykonywania zawodu, który cieszy sie prestiżem.
      Domyslam się, jakie to dla ciebie ważne skoro udało ci się tą
      informację o sobie przemycić (pewnie ot tak,mimochodem) pomimo, że
      nie miała związku z poruszanym wątkiemsmile
      • stopjedzeniustokrotek Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 14:20
        svierkov napisała:
        > Gratuluję ci wykonywania zawodu, który cieszy sie prestiżem.
        > Domyslam się, jakie to dla ciebie ważne skoro udało ci się tą
        > informację o sobie przemycić (pewnie ot tak,mimochodem) pomimo, że
        > nie miała związku z poruszanym wątkiemsmile

        A Ty jestes zlosliwa,zebym byla zlosliwa to bym napisala,gratuluje
        ci ruskiego niku,pochodzenia(?)..co robisz na polskim forum?Ze tak
        zlosliwosci przemycasz?Ale nie jestem,wiec mam nadzieje,ze nastepne
        osoby skupią sie na temacie ...
        • svierkov Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 14:35
          Więc odnieś się do tego, co napisałamsmile Rzeczywiście pozwoliłam
          sobie na złosliwą uwagę, taka juz moja "roszczeniowa" naturasmile
          Forum nie jest po to by podkreslać swoje świetne pochodzenie (
          gratuluję) i sukcesy zawodowe. Odniosłam sie do twoich poglądów,
          Przepraszam że inaczej to widzęsmile Wyobraź sobie, że tacy ludzie też
          istniejąsmile
          • makurokurosek Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 15:14
            zwróć uwagę na nick autora tego wątku i wątku cytowanego, to dwie różne osoby.
            Sądzę że w cytowanym wątku chodziło o euforię w jaką wpadają mamy nowo
            przyjętych przedszkolaków i pretensje oraz zarzuty jakie pojawiają się po
            pierwszych dniach pobytu w przedszkolu. W kwietniu przedszkole widziane jest
            jako ósmy cud świata, bez której trzylatek nie może normalnie funkcjonować,
            całkowicie pomijany jest problem zbyt licznych grup, zbyt małej ilości
            opiekunek, braku samodzielności u trzylatków. Te wszystkie problemy uwidaczniają
            się wielu dopiero we wrześniu i z euforii przechodzą w roszczeniową postawę, bo
            przecież miało być tak pięknie.Nieodpieluchowany malec miał w przedszkolu
            nauczyć się załatwiania potrzeb na kibelek, a tu nauczycielka zwraca uwagę i
            patrzy niechętnym okiem, nadpobudliwy malec miał w grupie dzieci utemperować sie
            a tu opiekunka negatywnie wypowiada sie na temat jego zachowania i grozi
            wypisaniem go z przedszkola.

            Ja przynajmniej tak odebrałam zacytowany post
      • protozoa Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 17:32
        Etap przedzkolny mam juz dość dawno poza sobą, ale bardzo dobrze
        pamiętam i zachowanie pań i rodziców i dzieci.
        Jak w każdym zawodzie tak i w tym sa osoby nieodpowiednie, które
        zdecydowały się na takie a nie inne studia przypadkowo lub inaczej
        wyobrażały sobie pracę. Jeśli maja stosowny "papier" o zatrudnienie
        moga raczej być spokojne. Jesli nie dojdie do jawnego naruszenia
        prawa- żaden dyrektor nie wyrzuci z pracy nauczycielki przedszkola,
        bo jakas mama uwaza, że jej Piotruś został niesłusznie skrzyczany (
        a on jest taki delikatny).
        Gdby dyrektorzy mieli tak reagować w przedszkolu byłby same
        przedszkolaki i ich mamy.
        Dzieci inaczej zachowują się w przedszkolu a inaczej w domu.
        Niektóre zachowania w domu nie moga byc absolutnie tolerowae w
        grupie. I o ile mama/babcia sa zachwycone, ze ich ukochany Rafałek
        trzepnie kolege po głowie ( no bo jest takim zuchem, nie da sobie w
        kaszę dmuchać) o tyle tego typu zachowania - mogące stanowić
        zagrożen dla innych dzieci - są tępione w przedszkolu. Pani raz
        zwraca uwagę, Rafałek nie reaguje, bo przez pierwsze lata życia
        mama/babcia zachwycały się takim postępowaniem. Za drugim razem
        zareaguje ostrzej - krzyknie ( Rafałek tez tego nie toleruje, bo
        zawsze głaskano go po główce), za trzecim weźmie za ręke i
        wyprowadzi z sali. Dla Rafałka i jego rodziny jest to zachowanie
        niezrozumiałe, ale dla Kasi czy Iwonki jak najbardziej tak, bo pani
        ujarzmia agresora, który przed chwila trzasną je po głowie.
        W grupie jest 1 nauczycielka i 20 ( chyba) dzieci. Z róznychdomów o
        róznych przyzwyczajeniach. Pani może nie tolerować jak 3 latek w
        trakcie obiadu drze się kuuuuuuuuuupę ( rodzinie to nie
        przeszkadza). Przykładów jest mnóstwo.
        Mozna walczyć z wiatrakami tylko przyniesie to więcej szkody niz
        pożytku. Tak jak ja nie zmienie polonistki moich synów tak i Ty
        zachowań nauczycielki ani samej nauczycielki. Co więcej roszczeniowi
        i awanturujący się rodzice maja juz swoje etykietki i to nie
        przyklejone przeze mnie a pracowników przedszkola i innych rodziców.
        P.S. Jaki wykonuje zawód wie sporo mam kłócących się ze mna,
        dyskutujących, zgadzających się i nie w wieku watkach na forum
        Dziecko. Nie muszę się nim ani chwalić ani afiszować. Uprawiam go od
        ponad 19 lat, więc przywykłam. A napisałam o nim dlatego, że wiem
        jak roszczeniowi potrafią być ludzie, jak swoje lki, frustracje,
        niepowodzenia potrafią wyładowywac na innych.
    • ewaamam Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 13:08
      U nas trzy wakaty we wrześniu, myślicie, że ktoś sprawdzał podejście
      tych osób do pracy i ich predyspozycje. Kwalifikacje się zgadzają i
      na drugi dzień osoby te zostały już zatrudnione. A jeden etat
      jeszcze nie obsadzony. Nowo przyjete nauczycielki wydają się
      sympatyczne a jak będzie zobaczymy.
      Dużo osób się zgłaszało jednak nie miały odpowiednich kwalifikacji
      do pracy w przedszkolu. Uciekamy też do szkolnych zerówek, tam jest
      łatwiej i miej godzin, sama się zastanawiam czy nie podjąć pracy w
      szkole. Kwalifikacje mam. Pracowałam przez 8 lat w 1-3 jednak zawsze
      wolałam przedszkole. W szkole naprawdę czułam że dla rodzicow i
      wszystkich wokoł jestem nauczycielką. W przedszkolu różnie to bywa.
      • svierkov Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 14:28
        ewamam - proszę, wyjaśnij mi na czym polega róznica w traktowaniu
        kogoś jak nauczycielkę a przedszkolankę? bo o to chodziło?
        jakiego traktowania oczekujecie? Moje zainteresowanie jest
        autentyczne, to nie jest kpina. Dotąd wydawało mi się, że takiego
        samego szacunku oczekuje nauczycielka, lekarz, sprzątaczka. I tak
        starałam sie podchodzić do każdego człowieka.
        Doceniam trud zawodu: nauczycielka w przedszkolu (tak to sie
        nazywa?) Rozumiem jakie to ogromne wyzwanie. Jednak, nie uważam,
        żeby ktoś zasługiwał na jakiś szczególny szcunek, czy traktowanie z
        powodu zawodu jaki wykonuje. Jeśli robi to dobrze, rzetelnie, z
        pasją to pewnie nie martwi się o brak szczególnego traktowania i
        nie odchodzi do szkoły by go tam szukać (o zgrozo!). Może się mylę?
        Każdy lubi być doceniony, i jeszcze raz to podkreślam - zyczę
        wszystkim nauczycielkom-pasjonatkom wszystkiego najlepszego. Wiem
        że takie są, że nie podlizują się dyrekcji czy rodzicom tylko całą
        swoja energie wkładają w pracę z dziećmi. I oby takich było jak
        najwiecejsmile
        • sloneczna.brunetka Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 15:27
          svierkov napisała:

          > ewamam - proszę, wyjaśnij mi na czym polega róznica w traktowaniu
          > kogoś jak nauczycielkę a przedszkolankę?

          Ja Ci częściowo wyjasnie na swoim przykladzie.Prowadzilam grupe
          dzieci od maluszkow do starszakow.Nie zalowalam sił ,chęci ,swego
          zaangazowania,zdrowia i czasu rowniez czesto gęsto
          domowego ,kleilam,malowalam,wycinalam,nagrywalam utwory na plytki po
          nocach,z dziecmi biegalam po godzinch na
          konkursy,przeglądy,festiwale ,zawsze mialam czas dla rodzicow,z
          niektorymi nawiązalam sympatyczne przyjaznie chociaz czasami tak
          strasznie trudno wszystkim dogodzic bo kazdy ma inne wymagania i
          zapatrywania,kocham swa prace i chyba jestem "nawiedzona" w dobrym
          tego sensie,,bardzo się angażuję,przygarnialam do domu dzieci po
          ktore nikt nie przyszedl (bo np.mama business-woman zapomniala o
          dziecku,.podobnież tatus policjant),uczylam spolecznie
          angielskiego,gry na pianinie i mnostwa innych rzeczy nie wchodzących
          w sklad mych obowiazkow.Tak strasznie sie przywiazalam do tych
          dzieci,zreszta wiekszosc nauczycielek z powolania tak ma -jak
          mniemam.Nadszedl moment rozstania i.....na uroczystosci pozegnania
          nikt z rodzicow nie podszedl,nie podziekowal,nie powiedzial
          czarodziejskiego slowa "dziękuję" na ktore tak uczulalam
          dzieci....Przeryczalam całą noc i nie wstydze sie tego.
          Moje kolezanki potakiwaly glowami-a nie mowilysmy?Czego sie
          angazujesz,my juz wiemy jak to jest z rodzicami.....dobrego slowa
          nie uslyszysz...jestemy TYLKO przedszkolankami...

          Na drugi dzien i w nastepnym tygodniu zaczely sie
          pojedyncze "pielgrzymki" do mnie do pracy i do do mnie do domu
          niektorych rodzicow,przyszla trojka grupowa i przepraszala mnie
          prawie na kolanach,pogadalysmy od serca,wypilismy lampke wina z
          kobietkami i okazalo sie ,ze czesc matek naawet nie pomyslala o
          podziekowaniu,bo jestem tylko zwykłą "przedszkolanką",bo jestem
          mila,uczynna,zyczliwa i uwielbiana przez dzieci (ich slowa) wiec nie
          trzeba o mnie zabiegac,nie trzeba mi dawac haborow,prezentow a
          przede wszystkim dobrego slowa (a zreszta gdybym byla wredota
          podejrzewam ze byloby tak samo obserwując kolezanki),co innego
          szkoła.....tam juz jest pani NAUCZYCIELKA,trzeba starac sie o jej
          względy-zreszta co ja tam bede pisac,wiekszosc wie o co niby chodzi
          (nie zawsze i wszedzie ale...).Jak sie podowiadywaly ze jakiejs pani
          z pierwszej klasy podziekowano przedstawienie przygotowanykm w
          tajemnicy a innej pani z przedszkola dzieci caly miesiac robily
          album ze swoimi fotkami i pracami itp itd to im sie zaczely
          otwierac oczy na zasadzie,jedna pani drugiej pani powiedziala i
          uslyszala ale tak same z siebie to co-na księżycu mieszkaly?.I
          jeszcze raz podkresle -chodzi o zwykle ludzkie podziekowanie bez
          formy materialnej.Nie ma nic fajniejszego niz wspomnienie
          Adasia ,ktory pierwszego dnia w przedszkolu nie chccial "odkleic"
          sie od nogi tak,wyrosl niesamowicie,odkryl i rozwinal mnostwo
          talentow i w pewnym sensie aj go tez mocno ksztaltowalam i na samo
          wspomnienie oczy sie szklą.Oczywiscie pewnych uczuc nie da sie
          prownac ale mysle,ze jednak emocjonalnie wazniejszy jest dla mamy
          pierwszy dzien dziecka w przedszkolu kiedy pierwszy raz wyfruwa ono
          z domu -niz pierwszy dzien w szkole i to pani w przedszkolu powinna
          byc dla rodzica tą najważniejszą.Ale coz,życie idzie sobie a my
          piszemy sobie...Co tam wierszyki,co tam namacalne ,codzienne
          poznawnie swiata z panią (prose pani a wogole to dlaczego jest dzien
          i noc i setki innych pytan), co tam napisanie pierwszej literki prze
          malucha,co tam pierwszy występ w maluszkach,przezwycięzenie
          pierwszej tremy i łzy mamy,pierwsza "bazgrołki" powieszone na
          ogolnej wystawie,pierwsze nagrody....itp itd,zapominają ...ale
          szkola to juz jest TO ale czyzby start w szkole byl tak dobry bez
          pewnych wydarzen w przedszkolu?
          Wiem,wiem,powiecie ,ze są rozni rodzice tak jak rozni ludzie ale
          faktem jest ,ze nasz zawod nie cieszy sie prestiżem i faktem jest ze
          czesto trafiaja do niego osoby przypadkowe a duzo odchodzi ze
          wzgledu na bezpieczenstwo dzieci.Jakas mama napisala ze to wina
          przedszkolanki ze chlopiec popchnal znienacka chlopczyla na podworku-
          wprawdzie przedszkolanka od razy zareagowala ale to wiele tlumaczy
          do nas stosunek niektorych osob z tego forum.....tak siedzialam w
          glowie jednego chlopczyka,zahipnotyzowalam go i kazalam go popchnac
          i jeszcze "dostalam" opieprz od matki brutala ze ma w nosie inne
          dzieci,liczy sie tylko jej synek a on bedzie robil co bedzie
          chcial... ....w koncu jestem TYLKO przedszkolanką......ale akurat w
          moim przypadku wytrzymam to "poniżenie" do emerytury,musze tylko
          przestawic sie na mniejsze zaangazowanie -tak-tego nauczyli mnie
          sami rodzice.....




          • bea116 Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 16:45
            protozoa, to ty?tongue_out
            • protozoa Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 17:16
              Tak, ja jestem autorką wątku o brutalnej prawdzie!
          • svierkov Re: Parę słów brutalnej prawdy 07.09.08, 18:17
            słoneczna-brunetko - dzieki za wyjaśnienie, jednak ty mówisz o
            normalnym, zwykłym szacunku a nie "specjalnym traktowaniu". Należało
            ci się podziękowanie, tak samo jak należy się ono każdemu, kto
            dobrze wykonuje swoją pracę. Rodzice twoich wychowanków wykazali się
            brakiem wrażliwości, kultury..nie wiem czego jeszcze. Pozdrawiam i
            życzę, byś jednak nadal podchodziła do pracy z pasją, bo dzieci na
            pewno to doceniają a to one przecież są najważniejsze?
            • betty_julcia Re: Parę słów brutalnej prawdy 09.09.08, 00:09
              konkluzja jest taka. Świata nie zmienisz, sytuacji gospodarczej w
              Polsce też. Mozesz zciągnąc z zagranicy rzeszę ludzi która chce cos
              robić ale za godziwe pieniadze albo liczyć na to ze w przedzkolu
              trafisz na Panią z pasją.
              Ja na szczeście na takie trafiłam... Pozostaje jeszcze mieć gruby
              portfel i wysłać prywatnie do wybranego, pasującego pod wszystkimi
              względami.
          • aurita Re: Parę słów brutalnej prawdy 08.09.08, 18:36
            nigdy nie dostalas zadnego kwaitka? czekoladki? kazwy? w ciagu tych 3 lat?
            A co to jest ten dzien nauczyciela?
            • jadwisia44 Re: Parę słów brutalnej prawdy 08.09.08, 21:36
              aurita, z jakiej planety przybyłaś? Rozumiem, że dotąd nie miałaś
              przyjemności kształcić się w polskim systemie edukacji. Pytasz: co
              to jest Dzień Nauczyciela? To żart, prawda?
              • aurita Re: Parę słów brutalnej prawdy 08.09.08, 22:39
                dobrze rozumiesz ze nie mialam tej "przyjemnosci", (tzn prawie). Tam gdzie
                mialam przyjemnosc nikt kwiatkow i czekoladek nie znosil i nikt nikomu nie
                dziekowal. I dnia nauczyciela tez nie bylo.



          • kamme2 Do słonecznej brunetki 09.09.08, 12:07
            Chylę czoła przed takimi osobami jak Pani. Tak oddanej pani
            wychowawczyni (ja tak nazwyam naszą panią smile długo by szukać i
            pewnie brać tylko przykład. Niestety realia są inne i niestety są
            osoby które sie z powołąniem minęły.
            My mieliśmy WIELKIE SZCZĘŚCIE trafić na wychowawczynię (jestem mamą
            4-latków) która wydaje sie być bardzo oddana pracy (wydaje się bo to
            pierwszy tydzien przedszkola dopiero) i dzieci lgną do niej a przy
            okazji czują ogromny respkt bo ona egzekwuje od nich. I tak po
            tyogdniu pobytu moje dzieci są o niebo grzeczniejsze niż kiedy je
            oddawałam rozbrykane po wakacjach , uprzejme i widać że naprawdę
            ktoś oprócz umilania im czasu kiedy jestem w pracy wychowuje je i
            edukuje.
            Wierzę ze takich osób z powołaniem jest wiecej i należy je stawiac
            za przykład i wspierać własnie po to żeby zawód czy to
            przedszkolanki czy to wychowawczyni czy nauczycielki przedszkolnej
            był zawodem godnym podziwu.
            Ja podziwiam takie osoby za oddanie, cierpliowść, chęci i na pewno
            bede na każdym kroku chwaliła panią naszej grupy smile
            • bea116 Re: Do słonecznej brunetki 09.09.08, 13:33
              a ja powiem szczerze, że ten pełen męczeństwa post w ogóle mnie nie przekonuje, co więcej wygląda mi na zwykłe trollowanie
              • bea116 Re: Do słonecznej brunetki 09.09.08, 13:35
                oczywiście nie twój, kammewink
              • stopjedzeniustokrotek Re: Do bea116 09.09.08, 14:27
                bea116 napisała:

                > a ja powiem szczerze, że ten pełen męczeństwa post w ogóle mnie
                nie przekonuje,
                > co więcej wygląda mi na zwykłe trollowanie

                Wydaje mi sie,ze post nie jest pelen meczenstwa ale jest realnym
                opisem zachowan ludzkich.W koncu pelno tu naszych
                postow,czyli "mamusiek" to z drugiej strony tez moga sie odezwac
                przedszkolanki ,czesto zadjemy im pytania i jest ok....netu starczy
                dla wszystkich.

                A ty nie znasz osob ktore wykonują swoj zawod z pasja i jeszcze
                posiadają uczucia czy ogolnie jestes pesymistka do kwadratu a moze
                meczysz sie w niechcianej pracy?
                • bea116 Re: Do bea116 09.09.08, 15:41
                  jestem realistką i
                  1) nie znam nauczyciela ani w szkole ani w przedszkolu, nawet tego złego a tym bardziej tak wspaniałego, który by nie dostał obligatoryjnie chociaż jednego bukietu kwiatów od przedstawicieli rodziców na koniec roku czy pożegnanie przedszkola, zwł. jeśli niektórzy nawiązali z nauczycielem "sympatyczne przyjaźnie"wink
                  2) jeśli, zakładając hipotetycznie, rodzice by się nie poczuli wobec tak wspaniałego i zaprzyjaźnionego (przynajmniej z częścią) nauczyciela na koniec roku, to tym bardziej bardzo mało jest prawdopodobne aby się poczuli po końcu roku, wyznając przy tym, że nauczycielkę za jej wspaniałość mieli gdzieś
                  3) nie mam zaufania do ludzi, którzy sami siebie wychwalają pod niebiosa, zwł. publicznie
                  i to by było tyle w tym temacie z mojej strony
                  • barakudaa Re: Do bea116 14.09.08, 21:02
                    bea116 napisała:

                    > jestem realistką i
                    > 1) nie znam nauczyciela ani w szkole ani w przedszkolu, nawet tego
                    złego a tym
                    > bardziej tak wspaniałego, który by nie dostał obligatoryjnie
                    chociaż jednego bu
                    > kietu kwiatów od przedstawicieli rodziców na koniec roku czy
                    pożegnanie przedsz
                    > kola, zwł. jeśli niektórzy nawiązali z nauczycielem "sympatyczne
                    przyjaźnie"wink

                    To ciesz sie,ze jestes "kulturlana",niestety chamscy ludzie sa
                    wszedzie sad

                    > 2) jeśli, zakładając hipotetycznie, rodzice by się nie poczuli
                    wobec tak wspani
                    > ałego i zaprzyjaźnionego (przynajmniej z częścią) nauczyciela na
                    koniec roku, t
                    > o tym bardziej bardzo mało jest prawdopodobne aby się poczuli po
                    końcu roku, wy
                    > znając przy tym, że nauczycielkę za jej wspaniałość mieli gdzieś
                    Ja znam taki przypadek ,tlumaczyli sie tym ze sa biedni,nie maja
                    pieniedzy na kwiaty,żalosneeeeee

                    > 3) nie mam zaufania do ludzi, którzy sami siebie wychwalają pod
                    niebiosa, zwł.
                    > publicznie
                    > i to by było tyle w tym temacie z mojej strony

                    Nie odnioslam wrazenia zeby ktos tu sie chwali .Wiele osob na tym
                    forum opisuje czyste fakty,ta osoba zrobila tak samo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka