dori-dora 21.10.08, 23:45 zastanawia mnie skąd się biorą takie różnice w stawkach dziennych za wyżywienie w przedszkolach publicznych. Jak czytam posty to stawki te wahają się od 3,5 zł do 7 zł.Przecież ceny żywności są wszędzie takie same. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anqa_77 Re: skad różnica? 22.10.08, 07:46 taaaa, nieprawda! W Warszawie jest o wiele drożej niż w Kaliszu np. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: skad różnica? 22.10.08, 08:35 anqa_77 napisała: > W Warszawie jest o wiele drożej niż w Kaliszu np. Chyba żartujesz. Pod względem kosztów żywności akurat Warszawa jest TAŃSZA od mniejszych miejscowości. Odpowiedz Link Zgłoś
kubek0802 Re: skad różnica? 22.10.08, 08:59 U nas nawet 3,40. Sugerowałam w rozmowie z intendentką że może by trochę podnieśli, co byłoby z korzyścią dla dzieci ale Pani mówi że na razie się wyrabiają. Z tym że to duże przedszkole na około 200 dzieci (8 grup) więc robią duże zakupy i mają większe zniżki. W jadłospisie nie ma gotowców ze sklepu typu bułki, soczki, danonki, batoniki itp. Wszystko robią kucharki, a posiłki smakują przynajmniej mojemu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
makoc Re: skad różnica? 22.10.08, 09:05 > Chyba żartujesz. Pod względem kosztów żywności akurat Warszawa jest > TAŃSZA od mniejszych miejscowości. skad ta pewność? Koszt samej żywności to nie wszystko. Dochodzi jeszcze koszt jej przygotowania - płace kucharek, energia, gaz. A te moga się różnić znacznie. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: skad różnica? 22.10.08, 11:07 Z własnoocznego sprawdzania. Napisałam o kosztach ZYWNOSCI, w sensie zakupow. Przygotowanie posilkow to kolejna sprawa. A i tak stawki zywieniowe w Warszawie nie sa najwyzsze (pewnosc stad, ze sporo watkow na ten temat na tym forum bylo). Odpowiedz Link Zgłoś
makoc Re: skad różnica? 22.10.08, 13:13 ja mam nieco inne obserwacje. w Warszawie mięso, wedliny, sery i świeze warzywa i owoce kupuję duzo drożej niż w 20-tysiecznej innej miejscowości na Mazowszu. zreesszta wydaje mi się, ze indywidualne zakupy, a zakupy hurtowe, których dokonuja przedszkola to całkiem inna sprawa. i chyba nie zależy to od miejscowości, a raczej od dostawcy hurtowego, od którego kupuje dane przedszkole. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: skad różnica? 22.10.08, 13:22 No cóz, ja mam takie, a nie inne, poparte porownaniami z KILKOMA miastami i jednak Wwa pod wzlgedem cen zywnosci wypada niezle. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: skad różnica? 22.10.08, 09:53 Mając porównanie Kraków a mała miejscowosc gdzie mieszkaja rodzice to u rodziców jest taniej- jak tam jeżdzę to robie spore zakupy mięsne, nabiałowe. I jedzenie lepsze jakościowo. Jarzyny tez tańsze. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: skad różnica? 22.10.08, 11:10 przeciwcialo napisała: > Mając porównanie Kraków a mała miejscowosc gdzie mieszkaja rodzice > to u rodziców jest taniej- jak tam jeżdzę to robie spore zakupy > mięsne, nabiałowe. I jedzenie lepsze jakościowo. Jarzyny tez > tańsze. No widzisz, a ja mając porównanie Warzawa a miejscowość, gdzie mieszkają moi rodzice (mieszkancow 18-20 tys) widze, ze w Warszawie taniej. Mieso kupuje mi tata, bo sprawdzone miejsce ma i robi hurtem zakupy. A calej reszty nie oplaca sie wiezc. Warzyw tez (mamy swietny bazarek ze swiezymi warzywami, z cenami nizszym, niz na targu u moich rodzicow). Aa, czasami stamtad wioze owoce i warzywa. Z wlasnej dzialki Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: skad różnica? 22.10.08, 09:52 Ceny żywnosci nie wszędzie sa takie same, pomijam umowy własne przedszkoli z hurtowniami które daja upusty. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: skad różnica? 22.10.08, 10:39 Tam gdzie stawki żywieniowe są dość niskie to i jadłospis jest ubogi. Zależy to też od miejscowości większe miasta maja wyższe opłaty, a w Warszawie jest najdrożej. Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 W W-wie najdrożej?? 22.10.08, 11:04 Ja się nie zgodzę z tym ze tam gdzie niższe stawki tam jadłospis bardziej ubogi. Moja córka chodzi do przedszkola w w-wie,stawka żywieniowa 4zł a jadłospis wg mnie bardzo urozmaicony. Córka lubi to co je w przedszkolu,mówi zebym ja zrobiła cos co tam jadła. A tam gdzie kupuje sie dużo,płaci duzo to i dużo się wyrzuca gdy dzieci nie przejedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: W W-wie najdrożej?? 22.10.08, 11:06 No i cena zalezy od tego czy przedszkole ma kuchnię czy katering. Z kateringu jedzenie jest drozsze. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaps Re: W W-wie najdrożej?? 22.10.08, 11:18 A u nas stawka żywieniowa to 7.90zł. Tylko że... mnie się ten jadłospis nie bardzo podoba: na śniadanie Cini-minis (mojej córce nie smakowało, woli zwykłe płatki kukurydziane), czasem parówki z ketchupem, na podwieczorek Prince-Polo (ja bym wolała, żeby to było pieczone na miejscu ciasto), pączek wiedeński, jagodzianka, monte itp. Chyba trzeba będzie poruszyc ten temat na zebraniu... Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: W W-wie najdrożej?? 22.10.08, 11:31 U syna gotowców brak, ciasta tylko pieczone, czasem malutkie krakersy lub paluszki z sezamem jako dodatek do podwieczorku. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka20061 Re: skad różnica? 22.10.08, 11:53 Ja czytam co podają w Waszych przedszkolach do jedzenia, to włos mi sie na głowie jeży. Nie wiem czy moja córka trafiła do wyjątkowego przedszkola, czy tylko wypowiadają sie osoby z przedszkoli gdzie menu jest złe. Ja mam duze wymagania żywieniowe, z racji ukończonych szkół i mam na tym punkcie fioła. U małej w przedszkolu, W Wawie, przy stawce żywieniowej 7,50 dziennie jest: śniadanie w formie bufetu: płatki z mlekiem, ser biały, ser żółty, miód, i na zmianę wędliny, pasty, pasztety. Do tego sałata, pomidory, papryka, rzodkiewka, ogórek świeży, żurawina - codziennie do wyboru co kto lubi. Do picia mleko, kawa zbożowa, herbata lub herbata miętowa. Obiad: tu trudno byłoby wymieniać tak tego dużo. Wiadomo zupy, które powtarzają sie co 2 - 3 tygodnie, obiady przeróżne. Zawsze jest surówka i jarzynka na ciepło. Do popicia kompot z mrożonych owoców. Podwieczorek (córka nie chodzi, ale czytam codziennie): chałka z masłem i/lub konfitura, ciasto własnej roboty, ksiel, budyń, placki z jabłkiem, omlecik z cukrem pudrem lub żurawinką. Do tego zawsze jabłko, śliwki, pół banana na zmiane i woda z sokiem malinowym. Przez cały dzień dzieci mają dostęp do świeżej wody. Parówek, frytek nie podają bo to jest zabrionone, tak wiec dziwie się dlaczego tak czesto wymieniacie parówki w menu waszych dzieci. Nie mówiąc juz o pączkach na śniadanie, i batonach, pseudo soczkach z rureczką, które ja zdecydowanie bym potępiła i nie zgodziłabym sie zeby były w naszym przedszkolu. Dzieci tez nie są nagradzane słodyczami, tylko np. nalepkami. Dodam, ze przedszkole jest państwowe Odpowiedz Link Zgłoś