13ka
08.01.09, 16:47
Ukradziono nam w przedszkolu spodnie wartość 120zł, rzecz miała miejsce
dokładnie 8.12.08. Poinformowałam o zajściu dyrekcję przedszkola o kradzieży.
Zca dyrektora jednak mnie zignorowała usiłując wmówić że to nie kradzież, a
ktoś je zabrał przez pomyłkę. I tu popełniłam błąd bo zamiast pzez miesiąc
cierpliwie czekać powinnam była wezwać policję i to zgłosić. Dziś dowiedziałam
się że ubezpieczyciel pokrywa kradzieże pod warunkiem, że się je zgłosi OD
RAZU na policję. Nie mam spodni, nie mam kasy, moje dziecko chodzi do
przedszkola w którym kradną, a dyrekcja umywa ręce olewając rodziców. Opadło
mi dosłownie wszystko, bo nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Jak sądzę
dyrekcja celowo wprowadziła mnie w błąd odwodząc od chęci zgłoszenia kradzieży
i zwodząc tyle czasu. Placówka oświatowa która działa na moja szkodę narażając
mnie na straty materialne, normalnie odechciewa się człowiekowi wszystkiego.
Dziś ukradziono nam spodnie, jutro ukradną nam kurtkę i buty i moje dziecko
będzie musiało wracać do domu w kapciach? Jeśli ktoś ma pomysł na rozwiązanie
sytuacji chętnie poczytam. Z góry za pomoc dziękuję.