Dodaj do ulubionych

sw zofia a cc

14.10.07, 15:14
Mimo wczesnej ciazy istnieje podejrzenie, ze prawdopodobne jest cc.
chcialabym rodzic w sw zofii. slyszalam niepokojace wieści, ze probuja zmuszac kobiety do porodu naturalnego. czy ktos z doswiadczeniem po cc w zofii moglby cos napisac, bo nie chce sluchac plotek.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • marsjanka1999 Re: sw zofia a cc 15.10.07, 15:12
      nie słyszałam nic o zmuszaniu
      ja rodziłam dwa razy na Żelaznej - 2x SN (tak sama chciałam), ale ponieważ mam
      wskazania do CC przy przedłużającym się parciu (wada serca), za każdym razem
      szykowano blok operacyjny na tę ewentualność, zresztą jak na ostatnim USG (38tc)
      Młodsza odwróciła sie dupskiem w dół, kazano mi sie zgłosić następnego dnia do
      szpitala na kolejne badanie i umówienie CC (szczęśliwie "dupsko" wywinęło
      fikołka następnego dnia podczas USG)
      --
      • ariella Re: sw zofia a cc 15.10.07, 15:34
        chyba zalezy jakie bedziesz miala wskazania. Jak slabe, to lezysz...
        i przesz, ha ha. Ja mialam cc w Zofii i wskazania ze dziecko ponad 4
        kg (potwiedzili sami, kwit od mojego lekarza, nie z Zofii wrzucili
        przy mnie do smieci!!! i polozenie posladkowe) mimo to namawiali
        mnie na sn, slowami ZARYZYKUJMY, ale powiedzialam, ze ryzykowac to
        ja moge rozne rzeczy, ale nie zdrowie wlasne i dziecka i bez gadania
        byla cc. I bylo naprawde ekstra, polecam. Teraz modle sie, zeby
        mlody tez byl posladkowy, bo z tego co wiem Zelazna nie uznaje stanu
        po cc jako wskazania do cc, no moze jesli mlody bedzie naprawde
        spory. Ale to jeszcze za wczesnie oceniac. A, i wskazania typu
        okulista, czy inne pozaginekologiczne kaza powtarzac u swoich
        jakichs lekarzy. Wiec ze sztuczna podkladka raczej nie ma szans
        pozdr
    • agunai Re: sw zofia a cc 15.10.07, 19:02
      Urodzilam przez cc w szpitalu św.Zofii [rok 2002].Wskazanie -
      ulożenie pośladkowe.Wszystko przebieglo sprawnie ale..te opowieści
      dziewczyn z którymi mialam przyjemność leżeć na sali "po cesarkowej"-
      obydwie dziewczyny mialy porody dlugie ,skomplikowane, a decyzja o
      cc byla odwlekana w nieskończoność[w sumie i tak nie obylo się bez
      cc].Matka natura dala się im we znaki.
    • azzurrina Re: sw zofia a cc 16.10.07, 09:15
      Jak chcesz mieć cc a nie masz bardzo twardych wskazań to odradzam św. Zofię.
      Rodziły tam 3 moje koleżanki - wszystkie porody skończyły się cc po
      wielogodzinnej męce. Dwóm zrobili cc po kilkunastu godzinach, dopiero wtedy gdy
      wody zrobiły się zielone. Trzeciej poddusili dziecko - tez za długo prowadzono
      poród naturalny.
      Nie wiem czemu są tak bezmyślnie zasadniczy. Sama opieka jest tam podobno ekstra
      (zresztą chodziłam w awaryjnych sytuacjach z jedną z koleżanek na izbę - było
      bardzo miło i profesjonalnie). Jednak mimo, że mieszkam przystanek od tego
      szpitala nie zdecydowałabym się tam rodzić. Naturalny poród teoretycznie lepszy
      ale jak są jakiekolwiek komplikacje czy rodząca jest po prostu po kilkunastu
      godzinach wykończona to nie powinni czekać...
      • zigzac1 Re: sw zofia a cc 18.10.07, 12:47
        dziekuje Wam bardzo za odpowiedzi...tego sie niestety spodziewalam. a moje wskazania na cc sa takie, ze mam bardzo mala mase ciala. w mojej rodzinie nigdy nie bylo porodu naturalnego. a tez probowali zmuszac i o malo nie doprowadzili do nieszczescia.
        pomysle.Jeszcze raz dziekuje.
        • laminja Re: sw zofia a cc 18.10.07, 14:13
          mysle, że z takim obciążeniem rodzinnym powinnaś bez większych problemów dostać
          skierowanie na cc.
      • nanka5 Potwierdzam, moja historia - dlugie 02.11.07, 22:39
        szpital na zelaznej wybralam ze wzgledu na to, iz jestem z nim naprawde bardzo
        blisko zwiazana i nie wyobrazalam sobie innego szpitala na porod mojego
        pierwszego dziecka.
        porod silami natury - maly z ostatniego usg prawie 4 kg, polozenie normalne -
        wszystko zapowiadalo sie pieknie. niestety moj porod nie mial nic wspolnego - z
        ludzkim. meczylam sie 16 godzin, akcja porodowa prawie wcale nie postepowala,
        dodatkowo nie zadzialalo znieczulenie. kolejne dawki - bylo ich razem 5 -
        pomagaly jedynie na 30-40 minut. prosze mi wierzyc nie przezylam nigdy w zyciu
        podobnego bolu - kobiety ktore rodzily bez znieczulenia wiedza dobrze o czym
        mowie. cala ciaze wyobrazalam sobie moment, w ktorym lekarz wyciaga moje
        malenstwo i kladzie mi je na brzuch. wyobrazalam sobie lzy radosci i uczucie
        wielkiego szczescia. niestety nie doczekalam tego momentu. moj porod to
        najwiekszym koszmarem mojego zycia. poczawszy od niewyobrazalnego krzyku, wycia,
        wrzasku, przez niekontrolowane torsje, oraz pozostale potrzeby fizjologiczne.
        wierzcie mi z bolu nie czulam nawet ze ide i sikam pod siebie - czulam sie jak
        zwierze. ale nie to jest najgorsze - w pewnym sensie bylam prygotowana na cos
        takiego - czytalam bowiem o tym jak mniej wiecej wyglda naturalny porod i czego
        mozna sie po nim spodziewac. najgorsze bylo dla mnie to, ze kompletnie
        zwariowalam - mowilam rzeczy, o ktorych teraz nawet boje sie myslec. slowa typu
        - wyciagnijcie ze mnie to dziecko, i nie chce go juz itd, itp. wiem, ze wiele
        kobiet tak mowi, a sa nawet gorsze slowa. chodzi mi glownie o to, ze ja chcialam
        rodzic po ludzku i dlatego wybralam szpital, ktory sie w tym specjalizuje.
        wydawalo mi sie, ze w sytuacji kiedy akcja porodowa zatrzymuje sie na 7 cm
        rozwarcia i przez kolejnych 10 godzin nie postepuje nalezy podjac dezyzje o cc.
        bylam jednak w ogromnym bledzie. po ok 15 godzinach plakalam i blagalam juz o
        cesarke, odpychalam polozna gdy ta chciala mi masowac szyjke i gdy wraz z druga
        polozna (mimo tego, ze nie mialam boli partych) - przyciskaly mi nogi do brucha
        i kazaly przec. moj maz jest bardzo spokojnym i grecznym czlowiekiem, trudno go
        wyprowadzic z rownowagi, ale kiedy wyblagalam wreszcie aby przyszedl do mnie
        jakis lekarz i podjal decyzje, zbadal czy chocby na mnie spojrzal, poscily mu
        nerwy. pani dr, ktora przyszla powiedziala, ze nie widzi absolutnie wskazania do
        cc i ja chyba sobie zarutje. cesarka to operacja a nie zabieg kosmetyczny, za
        2-3 godziny urodzi Pani sama. moze i bym urodzila za dwie, moze za trzy -
        pytanie tylko jak by sie to odbilo na moim dziecku. pani dr nawet mnie nie
        dotknela malym palcem - powiedziala swoje i wyszla. wtedy moj maz powiedzial,
        ze moga sobie robic co chca a on dzwoni do xxx - osoba pracujaca w szpitalu na
        wysokim stanowisku - nasz dobry znajomy. byla 4 nad ranem, 5 minut po tel meza
        przygotowywano mnie juz do cc. samego ciecia nie pamietam wogole - gdy tylko
        mmnie znieczulono musialam usnac - jak przez mgle pamietam tylko slowa lekarza,
        ktory z drwina w glosie powiedzial, ze do 4 kg to mu jeszcze duzo brakuje. synek
        urodzil sie z waga ponad 3800 - niecale 200gram to duzo - nie wiem, mozliwe.
        pozniej tylko pamietam jak pielegniarka powiedziala to jest pani syn - i
        polozyla go na sekunde obok mojej twarzy. rano kidey sie obudzilam nie
        pamietalam nawet jak wyglada, a maz mowil ze milam otwarte oczy i patrzyam na
        niego.
        wiem, ze kazdy porod "trudny" wspomina sie niemilo - zgadzam sie z tym. wiem, ze
        pewnie w kazdym innym szpitalu bolaloby mnie tak samo, nie mam pretensji do
        szpitala o to jak moj organizm zareagowal na znieczulenie, ani za to, ze
        wymiotowalam caly porod, za to ze sikalam przy kazdym skorczu - mam do nich
        pretensje o to, ze kazali mi to znosic 16 godzin, ze narazali moje dziecko na
        uszczerbek na zdrowi i tak ogromne ryzyku, ze nie podjeli wczesniej decyzji o
        cc. lekarz wie juz na poczatku akcji porodowej czy wszystko potoczy sie gldko
        czy beda problemy.
        nie napisalam tego po to aby kogos zrazic, ale fama o tym jak w sw zofii
        podchodzi sie do cc to prawda. cc jest o wiele drozszym porodem od naturalnego i
        napewno mnej oplacalnym fianasowo. nie wiem czy tym sie kieruja lekarze czy nie,
        w kazdym razie narazaja kobiety i dzieci na ogromne ryzyko. na stronie
        internetowej uwagi tvn jest progrm o cc w sw zofii - polecam.

        natomiast jesli moge powiedziec jakies dobre slowo o sw. zofii to napewno opieka
        poporodowa. i to zarowno nad poloznica jak i malenstwem. fachowa opieka
        wszystkich specjalistow - psychologa - w razie depresji, pediatry, poloznej
        laktacyjnej, poloznych, ginekologow itd. nie ma problemu z lekami
        przeciwbolowymi po cieciu - polozne same pilnuja godzin ich podawania, bardzo
        chetnie pomagaja, o kazdej pporze dnia i nocy.

        wiec jesli ktos ma planowane cc - naprawde polecam - porod bezstresowy i swietne
        warunki w trakcie i po. jesli jednak tak jak je - coz - ja wiem napewno - nigdy
        bym juz nie przyszla naturalnie rodzic do sw.zofii - na cesarke napewno tak.

        pozdrawiam
        • de_la_hoya Re: Potwierdzam, moja historia - dlugie 04.11.07, 19:29
          To i tak bardziej "po ludzku" niż na inflandzkiej...
          U mnie znieczulenie zadziałało ale musiałam na nie "poczekać" 7 godzin, bo "w
          nocy to proszę pani lekarze śpią, zabronił budzić, rano znieczulą". Żeby za
          darmo było to ok ale za 500zł to powinni chyba w nocy wstawać?
        • marsjanka1999 Re: Potwierdzam, moja historia - dlugie 05.11.07, 09:14
          wiesz, naprawdę bardzo Ci współczuje przeżyć - ale napiszę coś na podstawie
          swoich doświadczeń - ja z uwagi na tego typu możliwe powikłania po znieczuleniu
          (typu niepanowanie nad pęcherzem, spowolnienie porodu, rzyganie, zanik albo
          nieodczuwanie partych itp.) samo znieczulenie sobie odpuściłam, dwa razy
          rodziłam na Żelaznej S.N., ale wiedziałam że jeśli chcę skrócić poród to muszę
          współpracować z położnymi. I wiem co to znaczy duże dziecko - druga córa ważyła
          4100g, i miała, niedelikatnie mówiąc wielki łeb, który na dłuższa chwilę
          zaklinował siętongue_out generalnie odradzam uleganie pokusie pohisteryzowania w czasie
          porodu - sama miałam takie momenty przy pierwszym, i przy drugim porodzie (jazdy
          w typie "nie dam rady", "przerwijcie to" - sama się zorientowałam, że to mnie
          tylko osłabia i do niczego nie prowadzi - a takie momenty zdarzały mi się pod
          sam koniec obu porodów - z tym, że za drugim razem szybciej wzięłam się w
          garść), jasny umysł, pełna mobilizacja z mojej strony oraz konkretna wymiana
          zdań z położnymi (dodam, że naprawdę miłymi i skorymi do pomocy) pozwoliły mi
          skrócić całą akcję porodową do ok. 8-9h (za drugim razem z premedytacjątongue_out do
          szpitala dotarłam 13.40 a urodziłam 15.15. Następnym razem kombinowałabym z
          porodem w domu - niestety żadna położna czy lekarz nie zgodziliby się na to, ze
          względu na moja wadę sercasad
          --
        • albiniec Re: Potwierdzam, moja historia - dlugie 05.11.07, 11:21
          czy mogę prosic o linka na strone UWAGI TVN na temat cc w Św. Zofii.
          Nie moge znaleźć tego rportażu
        • marninor moj porod na madalinskiego sprzed 4 lat... 06.11.07, 16:49
          byl prawie taki sam...dzied\cko urodzilo sie 3980/60... KOSZMAR
    • klara_0204 Re: sw zofia a cc 03.11.07, 15:58
      Ja miałam cc w 2004. Nie było planowane. Do szpitala trafiłam ok 23.00, zostałam sprawnie przyjęta, o 1.30 miałam pełne rozwarcie, ale dziecko nie chciało wstawić się w kanał rodny, więc o 2.00 miałam cc. Położna powiedziała, że może by się i urodziło, ale po co narażać mnie na popękania, a przede wszystkim dziecko na ewentualne kleszcze.
      Nie byłam więc zmuszana do porodu sn.
    • figoglinka Re: sw zofia a cc 06.11.07, 14:28
      Amoja bratowa miała planowaną cc tamże i po udanym porodzie
      stwierdziła w domu, że odczuwa traumę związaną z porodem przez cc a
      nie sn. O ludzie. Wszystkich takich mądrych rzeczy nakładli im do
      głowy w szkole rodzenia w św. Zofii. Myślę sobie, ze gdyby przeżyła
      kilka skurczów, to inaczej by na to patrzyła. A tak, będzie się
      czuła ofiarą. Ale fakt - lekarze w tym szpitalu to talibowie sn i
      laktacji.
    • lidek0 Re: sw zofia a cc 08.11.07, 06:54
      proponuję chodzić do gina z Żelaznej i pogadać z nim/nią o tym, na
      pewno się uda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka