dziewczyny, wielokrotnie piszecie "rodzę w XXXX szpitalu...". skąd macie
pewność? mieszkając w warszawie od miesiąca popadam w stresy na myśl, że będę
krążyć jak złoty pieniądz od szpitala do szpitala, a ostatecznie i tak urodzę
gdzieś daleko od domu...
skąd pewność? jaka jest faktycznie szansa i jak to zrobić? ostatnio
usłyszałam, że w bielańskim nawet pacjentki ordynatora bywają odsyłane!
jeśli są jakieś sposoby (poza zwykłą łapówką) to proszę o rady. dziękuję z góry