Dodaj do ulubionych

Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY

18.02.02, 17:38

Dyskusja na temat obywatelstwa polskiego i dokumentow stwierdzajacych
tozsamosc ujawnia fakt kompletnej nieznajomosci polskiego prawa, badz tez
calkowita negacje tego prawa.

W kwestii obywatelstwa i paszportow sa dwie zasady prawne:

1. Paszport jest jedynym dokumentem tozsamosci obywatela polskiego poza
granicami Polski

2. Obywatel polski jest na obszarze polskiej jurysdykcji (czyli obszarze
Polski i placowek dyplomatycznych) wylacznie obywatelem polskim

Wynika z tego ze Polska nie uznaje podwojnego obywatelstwa ale go tez nie
zakazuje, i traktujac wszsytkich obywateli rowno nie roznicuje ich pod wzgledem
ilosci posiadanych paszportow. Dokumentem stwierdzajacym tozsamosc obywatela
polskiego na obszarze polskiej jurysdykcji poza granicami Polski jest wylacznie
paszport.

Reakcja na ta jasna wykladnie prawa jest krzyk o jego restrykcyjnym czy wrecz
komunistycznym charakterze. Tymczasem prawo polskie jest zupelnie normalnym,
przecietnym standardem wsrod innych panstw. Mozna powiedziec ze jest ono
zblizone do praktyki prawnej USA w tej dziedzinie. Nie dopuszcza oficjalnie
podwojnego obywatelstwa jak np. Kanada, Australia czy UK, ale tez i go nie
zakazuje tak jak bardzo wiele krajow.

Jak wykazala dyskusja w innych watkach, czesc emigrantow majacych
obywatelstwo polskie domaga sie:

Podrozowania do i w Polsce przy uzyciu takich dokumentow jakie wybiora.
Dotyczy to rowniez uzyskiwania wiz w paszportach.

Jest to oczywiscie w razacej logicznej sprzecznosci z polskim prawem
opisanym w regulach 1 i 2 powyzej. Rowniez praktycznie zadne panstwo
nie wydaje wiz oraz nie toleruje uzywania na swoim terenie dokumentow
innego pnastwa.

Mozna by jednak powiedziec: Co tam papierowe reguly, niech ludzie robia
sobie co chca, niech maja po 10 paszportow i korzystaja z nich do woli.

Powstaje tutaj jednak nastepne pytanie ktore jest bardziej zasadnicze:

Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania dokumentow
W OGOLE uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani
WYLACZNIE jako obywatele polscy czy tez nie?

Sprawa ma bowiem wiele roznych implikacji prawne. Ale stawiamy to pytanie
rowniez retorycznie, bowiem jezeli ktos bedac obywatelem polskim a uzywajac
dokumentow innego panstwa chcialby byc traktowany tylko jako obywatel tegoz
panstwa to jest to wbrew wszelkim elementarnym zasadom prawnym cywilizowanego
swiata.

Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY 18.02.02, 17:43
      komentator napisał(a):

      >
      > Dyskusja na temat obywatelstwa polskiego i dokumentow stwierdzajacych
      > tozsamosc ujawnia fakt kompletnej nieznajomosci polskiego prawa, badz tez
      > calkowita negacje tego prawa.
      >
      > W kwestii obywatelstwa i paszportow sa dwie zasady prawne:
      >
      > 1. Paszport jest jedynym dokumentem tozsamosci obywatela polskiego poza
      > granicami Polski
      >
      > 2. Obywatel polski jest na obszarze polskiej jurysdykcji (czyli obszarze
      > Polski i placowek dyplomatycznych) wylacznie obywatelem polskim
      >
      > Wynika z tego ze Polska nie uznaje podwojnego obywatelstwa ale go tez nie
      > zakazuje, i traktujac wszsytkich obywateli rowno nie roznicuje ich pod wzgledem
      >
      > ilosci posiadanych paszportow. Dokumentem stwierdzajacym tozsamosc obywatela
      > polskiego na obszarze polskiej jurysdykcji poza granicami Polski jest wylacznie
      >
      > paszport.
      >
      > Reakcja na ta jasna wykladnie prawa jest krzyk o jego restrykcyjnym czy wrecz
      > komunistycznym charakterze. Tymczasem prawo polskie jest zupelnie normalnym,
      > przecietnym standardem wsrod innych panstw. Mozna powiedziec ze jest ono
      > zblizone do praktyki prawnej USA w tej dziedzinie. Nie dopuszcza oficjalnie
      > podwojnego obywatelstwa jak np. Kanada, Australia czy UK, ale tez i go nie
      > zakazuje tak jak bardzo wiele krajow.
      >
      > Jak wykazala dyskusja w innych watkach, czesc emigrantow majacych
      > obywatelstwo polskie domaga sie:
      >
      > Podrozowania do i w Polsce przy uzyciu takich dokumentow jakie wybiora.
      > Dotyczy to rowniez uzyskiwania wiz w paszportach.
      >
      > Jest to oczywiscie w razacej logicznej sprzecznosci z polskim prawem
      > opisanym w regulach 1 i 2 powyzej. Rowniez praktycznie zadne panstwo
      > nie wydaje wiz oraz nie toleruje uzywania na swoim terenie dokumentow
      > innego pnastwa.
      >
      > Mozna by jednak powiedziec: Co tam papierowe reguly, niech ludzie robia
      > sobie co chca, niech maja po 10 paszportow i korzystaja z nich do woli.
      >
      > Powstaje tutaj jednak nastepne pytanie ktore jest bardziej zasadnicze:
      >
      > Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania dokumentow
      > W OGOLE uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani
      > WYLACZNIE jako obywatele polscy czy tez nie?
      >
      > Sprawa ma bowiem wiele roznych implikacji prawne. Ale stawiamy to pytanie
      > rowniez retorycznie, bowiem jezeli ktos bedac obywatelem polskim a uzywajac
      > dokumentow innego panstwa chcialby byc traktowany tylko jako obywatel tegoz
      > panstwa to jest to wbrew wszelkim elementarnym zasadom prawnym cywilizowanego
      > swiata.
      >

      Piszesz "stawiamy pytanie": jestescie "komentatorzy" czy "ty" to jestes "wy"?
    • Gość: Nemo Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: 216.94.245.* 18.02.02, 18:06
      Komentator,

      Ci z nas ktorzy tego paszportowego prawa nie akceptuja przestrzegaja polskie prawo:
      MY DO POLSKI NA POLSKICH PASZPORTACH NIE JEZDZIMY BO PRZESTALISMY TAM JEZDZIC.

      Twoj udzial na tym forum oznacza ze komus ten NASZ WYBOR w Warszawie przeszkadza.

      Nie rozumiesz (tak samo jak rzad RP i jej urzednicy) i nie starasz sie zrozumiec mojej i innych opozycji do tego
      "OBOWIAZKU".

      Upieracie sie jak osly wiec macie kosekwencje.
    • Gość: speaker Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.sympatico.ca 18.02.02, 19:30
      Komentator, poniewaz zrejterowales z poprzedniego watku unikajac skrzetnie
      odpowiedzi na niewygodne Ci pytania, dotyczace chorego prawa w Polsce pozwole
      sobie przeniesc swoj ostatni do Ciebie post z poprzedniego watku.
      -------------------------------------------------------------------------------
      -
      Komentator, w jednym ze swoich wczesniejszych komentarzy "popelniles" taki oto
      wpis:
      ..." otoz w przyszlosci gdy Polska
      znajdzie sie w strefie Schengen, bedzie tez nalezala do wspolnej polityki
      wizowej
      oraz do wspolnej ochrony granic. A wiec jezeli ktos bedzie zabanowany przez
      wladze polskie, automatycznie bedzie w bazie SIS. Tak przeciez ten system
      dziala
      obecnie"...
      Chcesz przez to powiedziec, ze obywatel np. kanadyjski, ktory ma to
      watpliwe "szczescie" posiadania rowniez paszportu polskiego nie zostanie
      wpuszczony do np. Francji na paszporcie kanadyjskim tylko dlatego, ze zostal
      wczesniej "zabanowany"???(coz za dziwolag slowny niemal jak "szyberdach" w
      slownictwie motoryzacyjnym) ja bym to okreslil raczej odnotowany w polskich
      kartotekach ze
      jest wylacznie polskim poddanym? Nie wydaje mi sie i chyba nikomu przy
      zdrowych
      zmyslach, zeby europa dostosowywala sie do chorych przepisow polskich. Czyzbys
      byl tak naiwny i sadzil, ze wloski urzednik na lotnisku w Rzymie nie wpusci
      mnie, obywatela kanadyjskiego poslugujacego sie kanadyjskim paszportem na
      teren
      swojego panstwa tylko dlatego, ze Polska w swej chorej urojonej wladzy rosci
      sobie pierwszenstwo do wladania nad moja osoba? Komentator, to raczej Wy
      bedziecie zmuszeni do poprawienia swego chorego prawa i honorowania mojego
      kanadyjskiego dokumentu. Zalozymy sie? ;o)
      • komentator Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY 18.02.02, 20:07
        Gość portalu: speaker napisał(a):

        > ..." otoz w przyszlosci gdy Polska
        > znajdzie sie w strefie Schengen, bedzie tez nalezala do wspolnej polityki
        > wizowej
        > oraz do wspolnej ochrony granic. A wiec jezeli ktos bedzie zabanowany przez
        > wladze polskie, automatycznie bedzie w bazie SIS. Tak przeciez ten system
        > dziala
        > obecnie"...
        > Chcesz przez to powiedziec, ze obywatel np. kanadyjski, ktory ma to
        > watpliwe "szczescie" posiadania rowniez paszportu polskiego nie zostanie
        > wpuszczony do np. Francji

        Nic takiego nie zostalo powiedziane dlatego ze nie wiadomo jak to bedzie
        wygladalo. Wrecz przeciwnie podkreslane bylo nieraz ze przepisy moga sie zmienic
        Ale na pewno obywatel kanadyjski majacy zakaz pobytu w jednym z krajow
        strefy Schengen nie zostanie wpuszczony na jej teren. Kraje Schengen maja wspolna
        polityke wizowa i wspolna polityke decydowania kto moze byc wpuszczony na jej
        teren. A wiec w jakiejs tam przyszlosci rowniez wladze polskie beda mialy na to
        wplyw. To jest chyba jasne?

        Natomiast zeby nie zjezdzac znowu z sedna sprawy dla ktorego zostal otwarty ten
        watek powtorzmy jeszcze raz pytanie bo jak na razie zostalo ono pominiete:

        Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania dokumentow
        W OGOLE uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani
        WYLACZNIE jako obywatele polscy czy tez nie?


        • Gość: speaker Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.sympatico.ca 18.02.02, 21:28
          Poczekaj komentator bo zbyt uogolniasz. Napisales ostatnio .." Ale na pewno
          obywatel kanadyjski majacy zakaz pobytu w jednym z krajow
          strefy Schengen nie zostanie wpuszczony na jej teren. Kraje Schengen maja
          wspolna
          polityke wizowa i wspolna polityke decydowania kto moze byc wpuszczony na jej
          teren."..
          Co rozumiesz przez okreslenie <zakaz pobytu>? Uwazasz, ze nieuznawanie mojego
          kanadyjskiego obywatelstwa przez wladze w Warszawie bedzie wystarczajacym
          powodem wydania "zakazu pobytu", z rownoczesnym wymuszeniem na pozostalych
          panstwach czlonkach ukladu z Schengen nie wpuszczenia mnie jako uznawanego
          przez wszystkie inne (za wyjatkiem Polski) kraje obywatela Kanady do jednego z
          krajow strefy? Chyba zartujesz! Dalej uwazam, ze to Wy bedziecie musieli
          dostosowac swe nielogiczne przepisy do Europy, a nie Europa bedzie sie
          dostosowywac do Waszego widzimisie. Im wczesniej wladze w Warszawie to
          zrozumieja tym lepiej dla Polski, bo przeciez nie o mnie tu chodzi. I jeszcze
          jedno nieco odbiegajace od tematu. W poprzednim watku jednemu z dyskutantow
          odpowiedziales mniej wiecej tak, ze wladzy w Polsce nie zalezy na tych kilku
          dolarach jakie on zostawia w kraju. Jesli faktycznie jestes w jakis sposob
          powiazany z tymi wladzami, to nie pozostaje mi nic innego jak pogratulowac wam
          zdolnosci w temacie niegospodarnosci. W ubieglym roku dal sie zauwazyc
          kilkumilionowy spadek ruchu turystycznego do Polski. Zakladajac, ze kazdy
          pozostawia w czasie pobytu kilka tysiecy dolarow, to wypada wam jako wladzy
          tylko zazdroscic tak zasobnego skarbca, albo takich "madrych" politykow.
        • Gość: Ryszard Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.abo.wanadoo.fr 19.02.02, 08:01
          Panie Komentator!
          To panskie pytanie jest bez sensu. Nikt z emigrantow sobie w ten sposob nie
          spekuluje. Ludzie maja inne problemy a cala nawalnica wywolana przez jednego
          vice ministra Stachanczyka i paru konsulkow niedouczonych przelala miarke. Sa w
          zyciu emigranta sytuacje troche inne. Przyklad: przychodzi starszy pan
          polonus , urodzony w US, majacy biznes w RP z US paszportem po wize. A tam mu
          mowia: Pan Polak?Tak , odpowiada dzielny patriota. No to prosimy wystapic o
          polski paszport bo na takim pan powinien jechac! No i co Panie komentator? A
          nie daj Boze polonus bedzie chcial jechac z synem, 100% amerykaninem, ktory
          chce ojcu zrobic przyjemnosc i odwiedzic nieznany kraj przodkow. No i synalek
          raptownie ma robic za Polaka i tez sobie paszport najjasniejszej obstalowac?
          Przyklad moj wlasny z Europy: mialem konsularny paszport, skonczyla sie data
          jego waznosci. Pomijam fakt, ze to wlasciwy konsulat powinien mnie zawiadomic,
          ze wchodzi nowa ustawa i wymiana paszportu nie bedzie juz automatyczna. No, ale
          coz, ludzie w konsulacie maja co innego do roboty. No wiec jezdze sobie na
          paszporcie FR bo innefo nie mam. Moja cura lat 13 tez, od czasu so czasu,
          wpisana poki co w paszport matki (rodowitej tubylki). No i jak to jest panie
          komentator, cura jest Polka czy nie w swietle mocarstwowych przepisow RP?
          pozdr. R
    • ya_bolek Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY 18.02.02, 20:55
      Slusznie. Nie znam kraju, do ktorego mozna bylo sobie wjechac na takim
      paszporcie, na jakim sie komu podoba. Pamietam, jeden Wloch z obywatelstwem
      szwedzkim opowiadal mi, jak zostal opieprzony przez szwedzka kontrole
      paszportowa za okazanie wloskiego paszportu. Brzmi to jak slogan, ale
      obywatelstwo to nie tylko przywilej lecz obowiazek. Jak ktos ma te przywileje
      w dupie to sie obywatelstwa zrzeka.


      komentator napisał(a):

      >
      > Dyskusja na temat obywatelstwa polskiego i dokumentow stwierdzajacych
      > tozsamosc ujawnia fakt kompletnej nieznajomosci polskiego prawa, badz tez
      > calkowita negacje tego prawa.
      >
      > W kwestii obywatelstwa i paszportow sa dwie zasady prawne:
      >
      > 1. Paszport jest jedynym dokumentem tozsamosci obywatela polskiego poza
      > granicami Polski
      >
      > 2. Obywatel polski jest na obszarze polskiej jurysdykcji (czyli obszarze
      > Polski i placowek dyplomatycznych) wylacznie obywatelem polskim
      >
      > Wynika z tego ze Polska nie uznaje podwojnego obywatelstwa ale go tez nie
      > zakazuje, i traktujac wszsytkich obywateli rowno nie roznicuje ich pod wzgledem
      >
      > ilosci posiadanych paszportow. Dokumentem stwierdzajacym tozsamosc obywatela
      > polskiego na obszarze polskiej jurysdykcji poza granicami Polski jest wylacznie
      >
      > paszport.
      >
      > Reakcja na ta jasna wykladnie prawa jest krzyk o jego restrykcyjnym czy wrecz
      > komunistycznym charakterze. Tymczasem prawo polskie jest zupelnie normalnym,
      > przecietnym standardem wsrod innych panstw. Mozna powiedziec ze jest ono
      > zblizone do praktyki prawnej USA w tej dziedzinie. Nie dopuszcza oficjalnie
      > podwojnego obywatelstwa jak np. Kanada, Australia czy UK, ale tez i go nie
      > zakazuje tak jak bardzo wiele krajow.
      >
      > Jak wykazala dyskusja w innych watkach, czesc emigrantow majacych
      > obywatelstwo polskie domaga sie:
      >
      > Podrozowania do i w Polsce przy uzyciu takich dokumentow jakie wybiora.
      > Dotyczy to rowniez uzyskiwania wiz w paszportach.
      >
      > Jest to oczywiscie w razacej logicznej sprzecznosci z polskim prawem
      > opisanym w regulach 1 i 2 powyzej. Rowniez praktycznie zadne panstwo
      > nie wydaje wiz oraz nie toleruje uzywania na swoim terenie dokumentow
      > innego pnastwa.
      >
      > Mozna by jednak powiedziec: Co tam papierowe reguly, niech ludzie robia
      > sobie co chca, niech maja po 10 paszportow i korzystaja z nich do woli.
      >
      > Powstaje tutaj jednak nastepne pytanie ktore jest bardziej zasadnicze:
      >
      > Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania dokumentow
      > W OGOLE uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani
      > WYLACZNIE jako obywatele polscy czy tez nie?
      >
      > Sprawa ma bowiem wiele roznych implikacji prawne. Ale stawiamy to pytanie
      > rowniez retorycznie, bowiem jezeli ktos bedac obywatelem polskim a uzywajac
      > dokumentow innego panstwa chcialby byc traktowany tylko jako obywatel tegoz
      > panstwa to jest to wbrew wszelkim elementarnym zasadom prawnym cywilizowanego
      > swiata.
      >

      • Gość: NYSE2000 Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.sympatico.ca 18.02.02, 21:20
        ze strony ambasady usa w ca

        *****

        Canadians who are also U.S. citizens should always identify themselves as U.S.
        citizens when entering the United States

        *****
        • Gość: Wolny Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.53.138.122.nwrk.grid.net 18.02.02, 22:08
          Tow. Komentatorzy z Rakowieckiej pisza:
          >>>>Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania dokumentow
          W OGOLE uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani
          WYLACZNIE jako obywatele polscy czy tez nie? <<<<

          ODP:
          Te Wasze "CI" - nie chca lamac prawa i lawirowac roznymi dokumentami na kazdej
          granicy.
          Te Wasze "CI" - nie beda traktowani jako ob. polscy bo tam nie mieszkaja i nie
          glosuja wyborach, nie placa podatkow…itp. Brak obowiazku i brak przywilejow
          obywatelskich = nie obywatel polski.
          Te Wasze "CI" - nie beda jezdzic do Ugandy, Awganistanu, Iranu, Iraku….w tym
          Polski. PL LOT -bakrutem.
          Te Wasze "CI" - maja swobode poruszania sie po wszystkich krajach poza w/w.
          Te Wasze "CI" - sa w Waszej wymaginowanej wyobrazni Waszymi pacholkami co to na
          kazde zyczenie Waaadzy padaja do stop na kazdy gwizdek.
          Te Wasze "CI" - zakladaja sie z Wami ze przyjada do kazdego kraju UE
          (prawdopodobnie omijajac skansen RP) i wlos im z glowy nie spadnie. Mazenia o
          rosciaglosci gomulkowskiego prawa na cala Europe, mazeniem scietej glowy.
          Te Wasze "CI" - wniosa sprawe do europejskiego Trybunalu Konstytucyjnego za
          kazde lamanie wlasnego prawa i wlasnej konstytucji, wlaczajac ( przypominam
          Polska jest na drugim miejscu po Rosji w ilosci wygranych skarg w Euro-TK,
          bylaby na pierwszym gdyby nie Czeczenia).
          Te Wasze "CI" - jeszcze raz powtarzam do puki Polska nie uzna lub nie spelni
          warunkow na wlasnowolne zrzeczenie sie co jest wyraznie zapisane w konstytucji
          RP, nie zobaczy tych ktorzy prawa nie chca lamac i lawirowac z walizka
          paszportow na granicy.

          ----------------------------
          MOTTO:
          Jeden paszport wjazdu taki sam paszport wyjazdu = jeden dokumentem torzsamosci
          i obywatelstwa na granicy.

          ------------
          Poniewaz Komentatorzy uciekli jak tchorze przed odpowiedzia na bolesne tematy,
          przytocze jeszcze raz ewenement polskiego prawa:

          Mr. Kom pisze z Rakowieckiej:
          >>>Natomiast nie nadaje sie ad hoc polskiego obywatelstwa osobom zamieszkalym
          na
          stale na tych terenach, a szczegolnie przedstawicielom polskiej mniejszosci
          narodowej. Nie zacheca sie tez tych osob do imigracji do Polski. Jest to zgodne
          z ustaleniami miedzynarodowymi, m.in. Rada Europy wypowiedziala sie za tym by
          nie robic tego by nie powodowac konfliktow miedzy panstwami i grupami
          etnicznymi.<<<<

          ODP:
          - to wyjasnia obywatele zamieszkali na stale na TYCH TERENACH (tych a
          nie innych , jakich? wybiorcze psycho-prawo) i dochodzimy do nowego pojecia:

          Polacy zamieszkali na stale zagranica skupieni w grupach etnicznych w
          poszczegolnych krajach sa jako miejszosci narodowe - czym predzej do UE to
          Polska bedzie przestrzegac konfliktow miedzy panstwowych.

          A TU JEST PIES POGRZEBANY:

          ROWNOSC PRAWA = WYBIORCZOSC SAMOWOLNEJ WAAADZY

          BRAWWWWOO KOMENTATORZE! -,a mam Was komentatorzy.

          Jak to jest wpuszcza sie na trzy miesiase z paszportem amerykanskim i wypuszca
          do trzech miesiecy, po tym terminie to koniecznosc paszportu polskiego, a po
          dalszym terminie to juz podatnik, ewentualnie poborowy.
          A bo panie tolerancja taka jest normalka w sprzecznosci do obywateli z Kanady ,
          Australi…oraz Zeslanca z Rosji.
          Ten ostatni to tez wybiorczo - zalezy z ktorej bylej republiki. To nazywa sie
          rownosc i konsekwencja prawa - ha ha ha ha ha ha ha ha pusty smiech.

          Niestety Tow, Komentatorzy te "CI" do ktorych tolerancja to pociag do zielonych
          $$$$ - wlasnie nie chca lamac prawa. A namawianie wszystkich do poslugiwanai
          sie dwoma paszportami jest w rzeczy samej lamaniem praw miedynarodowych.

          WLASNIE DLATEGO ROWNIEZ:
          Cytuje:>>>….m.in. Rada Europy wypowiedziala sie za tym by
          nie robic tego by nie powodowac konfliktow miedzy panstwami i grupami
          etnicznymi.<<<<

          CZY TO JEST JASNE ????

          • Gość: masz Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.client.attbi.com 19.02.02, 00:22
            rozwolnienie.

            Gość portalu: Wolny napisał(a):

            > Tow. Komentatorzy z Rakowieckiej pisza:
            > >>>>Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania dokumen
            > tow
            > W OGOLE uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani
            > WYLACZNIE jako obywatele polscy czy tez nie? <<<<
            >
            > ODP:
            > Te Wasze "CI" - nie chca lamac prawa i lawirowac roznymi dokumentami na kazdej
            > granicy.
            > Te Wasze "CI" - nie beda traktowani jako ob. polscy bo tam nie mieszkaja i nie
            > glosuja wyborach, nie placa podatkow…itp. Brak obowiazku i brak przywile
            > jow
            > obywatelskich = nie obywatel polski.
            > Te Wasze "CI" - nie beda jezdzic do Ugandy, Awganistanu, Iranu, Iraku….w
            > tym
            > Polski. PL LOT -bakrutem.
            > Te Wasze "CI" - maja swobode poruszania sie po wszystkich krajach poza w/w.
            > Te Wasze "CI" - sa w Waszej wymaginowanej wyobrazni Waszymi pacholkami co to na
            >
            > kazde zyczenie Waaadzy padaja do stop na kazdy gwizdek.
            > Te Wasze "CI" - zakladaja sie z Wami ze przyjada do kazdego kraju UE
            > (prawdopodobnie omijajac skansen RP) i wlos im z glowy nie spadnie. Mazenia o
            > rosciaglosci gomulkowskiego prawa na cala Europe, mazeniem scietej glowy.
            > Te Wasze "CI" - wniosa sprawe do europejskiego Trybunalu Konstytucyjnego za
            > kazde lamanie wlasnego prawa i wlasnej konstytucji, wlaczajac ( przypominam
            > Polska jest na drugim miejscu po Rosji w ilosci wygranych skarg w Euro-TK,
            > bylaby na pierwszym gdyby nie Czeczenia).
            > Te Wasze "CI" - jeszcze raz powtarzam do puki Polska nie uzna lub nie spelni
            > warunkow na wlasnowolne zrzeczenie sie co jest wyraznie zapisane w konstytucji
            >
            > RP, nie zobaczy tych ktorzy prawa nie chca lamac i lawirowac z walizka
            > paszportow na granicy.
            >
            > ----------------------------
            > MOTTO:
            > Jeden paszport wjazdu taki sam paszport wyjazdu = jeden dokumentem torzsamosci
            > i obywatelstwa na granicy.
            >
            > ------------
            > Poniewaz Komentatorzy uciekli jak tchorze przed odpowiedzia na bolesne tematy,
            > przytocze jeszcze raz ewenement polskiego prawa:
            >
            > Mr. Kom pisze z Rakowieckiej:
            > >>>Natomiast nie nadaje sie ad hoc polskiego obywatelstwa osobom zamie
            > szkalym
            > na
            > stale na tych terenach, a szczegolnie przedstawicielom polskiej mniejszosci
            > narodowej. Nie zacheca sie tez tych osob do imigracji do Polski. Jest to zgodne
            > z ustaleniami miedzynarodowymi, m.in. Rada Europy wypowiedziala sie za tym by
            > nie robic tego by nie powodowac konfliktow miedzy panstwami i grupami
            > etnicznymi.<<<<
            >
            > ODP:
            > - to wyjasnia obywatele zamieszkali na stale na TYCH TERENACH (tych a
            > nie innych , jakich? wybiorcze psycho-prawo) i dochodzimy do nowego pojecia:
            >
            > Polacy zamieszkali na stale zagranica skupieni w grupach etnicznych w
            > poszczegolnych krajach sa jako miejszosci narodowe - czym predzej do UE to
            > Polska bedzie przestrzegac konfliktow miedzy panstwowych.
            >
            > A TU JEST PIES POGRZEBANY:
            >
            > ROWNOSC PRAWA = WYBIORCZOSC SAMOWOLNEJ WAAADZY
            >
            > BRAWWWWOO KOMENTATORZE! -,a mam Was komentatorzy.
            >
            > Jak to jest wpuszcza sie na trzy miesiase z paszportem amerykanskim i wypuszca
            > do trzech miesiecy, po tym terminie to koniecznosc paszportu polskiego, a po
            > dalszym terminie to juz podatnik, ewentualnie poborowy.
            > A bo panie tolerancja taka jest normalka w sprzecznosci do obywateli z Kanady ,
            >
            > Australi…oraz Zeslanca z Rosji.
            > Ten ostatni to tez wybiorczo - zalezy z ktorej bylej republiki. To nazywa sie
            > rownosc i konsekwencja prawa - ha ha ha ha ha ha ha ha pusty smiech.
            >
            > Niestety Tow, Komentatorzy te "CI" do ktorych tolerancja to pociag do zielonych
            >
            > $$$$ - wlasnie nie chca lamac prawa. A namawianie wszystkich do poslugiwanai
            > sie dwoma paszportami jest w rzeczy samej lamaniem praw miedynarodowych.
            >
            > WLASNIE DLATEGO ROWNIEZ:
            > Cytuje:>>>….m.in. Rada Europy wypowiedziala sie za tym by
            > nie robic tego by nie powodowac konfliktow miedzy panstwami i grupami
            > etnicznymi.<<<<
            >
            > CZY TO JEST JASNE ????
            >

            • Gość: Wolny Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.53.130.2.nwrk.grid.net 19.02.02, 07:59
              Autor: Gość portalu: masz
              Data: 19-02-2002 00:22
              Pisze, ze ma rozwolnienie

              DORADZAM:
              Ojjj biedaku ubolewam - az tak chory?
              Napij sie wodki z pieprzem, komentator Ci podrzuci.


              Wolny o tego typu chorob.
        • Gość: Nemo Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: 216.94.245.* 18.02.02, 22:45
          Gość portalu: NYSE2000 napisał(a):

          > ze strony ambasady usa w ca
          >
          > *****
          >
          > Canadians who are also U.S. citizens should always identify themselves as U.S.
          > citizens when entering the United States
          >
          > *****

          SHOULD a MUST to wielka roznica.
          • Gość: Metal Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.02.02, 23:35
            Ale SHOULD ALWAYS i MUST juz nieco mniejsza.
            • Gość: Funnel Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.vf.shawcable.net 19.02.02, 00:38
              Gość portalu: Metal napisał(a):

              > Ale SHOULD ALWAYS i MUST juz nieco mniejsza.

              To sobie dopisz, must ALWAYS,i roznica bedzie ta sama.
              • Gość: Metal Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.02.02, 23:42
                Nie jestem ambasada usa w ca.
    • ttc Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY 18.02.02, 22:42
      komentator napisał(a):

      >
      > Dyskusja na temat obywatelstwa polskiego i dokumentow
      stwierdzajacych
      > tozsamosc ujawnia fakt kompletnej nieznajomosci
      polskiego prawa, badz tez
      > calkowita negacje tego prawa.
      >
      > W kwestii obywatelstwa i paszportow sa dwie zasady prawne:
      >
      > 1. Paszport jest jedynym dokumentem tozsamosci
      obywatela polskiego poza
      > granicami Polski
      >
      > 2. Obywatel polski jest na obszarze polskiej
      jurysdykcji (czyli obszarze
      > Polski i placowek dyplomatycznych) wylacznie
      obywatelem polskim
      >
      > Wynika z tego ze Polska nie uznaje podwojnego
      obywatelstwa ale go tez nie
      > zakazuje, i traktujac wszsytkich obywateli rowno nie
      roznicuje ich pod wzgledem
      >
      > ilosci posiadanych paszportow. Dokumentem
      stwierdzajacym tozsamosc obywatela
      > polskiego na obszarze polskiej jurysdykcji poza
      granicami Polski jest wylacznie
      >
      > paszport.
      >
      > Reakcja na ta jasna wykladnie prawa jest krzyk o jego
      restrykcyjnym czy wrecz
      > komunistycznym charakterze. Tymczasem prawo polskie
      jest zupelnie normalnym,
      > przecietnym standardem wsrod innych panstw. Mozna
      powiedziec ze jest ono
      > zblizone do praktyki prawnej USA w tej dziedzinie. Nie
      dopuszcza oficjalnie
      > podwojnego obywatelstwa jak np. Kanada, Australia czy
      UK, ale tez i go nie
      > zakazuje tak jak bardzo wiele krajow.
      >
      > Jak wykazala dyskusja w innych watkach, czesc
      emigrantow majacych
      > obywatelstwo polskie domaga sie:
      >
      > Podrozowania do i w Polsce przy uzyciu takich
      dokumentow jakie wybiora.

      Unikasz sedna tematu, pomimo ze Stary lopatologicznie
      wylozyl wszystkim problem. Jak juz opowiadasz o prawie US
      to moze, drogo Komentatorze wyjasnisz tutaj wszystkim
      procedure zzekania se obywatelstwa amerykanskiego? Czyzby
      sam Bush musial podpisac dokumenty i zgodzic sie na to?
      Znakomita wiekszosc osob nazekajacych na obecne, chore
      prawo domaga sie prostej, taniej i przedewszystkim
      przejrzystej procedury pozbywania sie obywatelstwa
      polskiego. Obecny system jest wrecz stalinowski
      (wlasnorecznie napisany zyciorys ze zdjeciem??!) i tak
      dlugo jak bedzie on egzekwowany, Polska bedzie tracila
      miliony (a moze miliardy) dolarow. Ale widocznie Polske
      na to stac. To sie nazywa uszczesliwianie na sile a sporo
      ludzi dosc ma takiego uszczesliwiania. I tylko szkoda ze
      Ty tego nie dostrzegasz. ttc

      • komentator Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY 19.02.02, 06:59
        ttc napisał(a):

        > Unikasz sedna tematu, pomimo ze Stary lopatologicznie
        > wylozyl wszystkim problem.

        Stary podobnie jak inni pozoruje a nie wjasnia. Jak zostalo
        powiedziane we wstepie do tego watku, sedno tematu brzmi:

        Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania dokumentow
        W OGOLE uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani
        WYLACZNIE jako obywatele polscy czy tez nie?

        Na to pytanie NIKT nie odpowiedzial, zostalo ono kompletnie pominiete,
        a zmienia sie temat. Natomiast mamy caly szereg przykladow ze uzywanie
        stosownych dokumentow jest normalna procedura wymagana na swiecie.

        > Jak juz opowiadasz o prawie US to moze, drogo Komentatorze wyjasnisz tutaj
        > wszystkim procedure zzekania se obywatelstwa amerykanskiego? Czyzby
        > sam Bush musial podpisac dokumenty i zgodzic sie na to?

        Oczywiscie zmieniasz temat. Tu mozna powiedziec ze porcedury
        administracyjne roznia sie w roznych krajach. Nie jest niczym
        szczegolnym ze prezydent nadaje lub zwalnia z obywatelstwa.
        Ba, sa kraje w ktorych robi to parlament w glosowaniu.

        > Znakomita wiekszosc osob nazekajacych na obecne, chore
        > prawo domaga sie prostej, taniej i przedewszystkim
        > przejrzystej procedury pozbywania sie obywatelstwa
        > polskiego.

        Znowu zmieniasz temat. Chodzilo o tych ktorzy chca miec
        dwa obywatelstwa ale chca miec swobode wyboru dokumentow
        ktorymi sie legitymuja.

        > Obecny system jest wrecz stalinowski
        > (wlasnorecznie napisany zyciorys ze zdjeciem??!) i tak

        Oczywiscie obecny system jest zbyt biurokratyczny i przede
        wszystkim zabiera duzo czasu i pieniedzy. Czy od razu nalezy strzelac
        z wielkiej armaty ze jest to system stalinowski to jest dosc watpliwe.

        Byloby interesuajce zbadanie czy np. system ten nie zostal po prostu
        wziety z systemu przedwojennego???? Czy ktos cos wie na ten temat?

        > dlugo jak bedzie on egzekwowany, Polska bedzie tracila
        > miliony (a moze miliardy) dolarow. Ale widocznie Polske
        > na to stac. To sie nazywa uszczesliwianie na sile a sporo
        > ludzi dosc ma takiego uszczesliwiania. I tylko szkoda ze
        > Ty tego nie dostrzegasz. ttc

        Wiec znowu: Obecna dyskusja nie dotyczyla zrzekania sie obywatelstwa.
        Panuje zgoda ze to trzeba zmienic i to zostanie dokonane w zwiazku
        z calym problemem porzadkowania spraw przekraczania granicy ktore
        musza byc dostosowane do wymogow Unii i traktatu z Schengen. Ale w
        tym watku mowa jest o czyms innym.

        Z kolei mowienie o milionach (czy miliardach!) dolarow ktore Polska
        traci wskutek obecnej procedury to megalomania i blazenada. Jak mozna
        wpasc na pomysl pisania takich andronow???

        • Gość: bogdan Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.proxy.aol.com 19.02.02, 07:23
          komentator lub komentatorzy referenci od 7 bolesci
          trudno dziwic sie wam prowokatorom-jestescie oplacani
          dziwie sie Polonii ze z blaznami takiemi jak wy dyskutuje.
        • ttc Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY 20.02.02, 01:41
          komentator napisał(a):

          >
          > Na to pytanie NIKT nie odpowiedzial, zostalo ono
          kompletnie pominiete,
          > a zmienia sie temat. Natomiast mamy caly szereg
          przykladow ze uzywanie
          > stosownych dokumentow jest normalna procedura wymagana
          na swiecie.
          >
          > > Jak juz opowiadasz o prawie US to moze, drogo
          Komentatorze wyjasnisz tutaj
          >
          > > wszystkim procedure zzekania se obywatelstwa
          amerykanskiego? Czyzby
          > > sam Bush musial podpisac dokumenty i zgodzic sie na to?
          >
          > Oczywiscie zmieniasz temat. Tu mozna powiedziec ze
          porcedury
          > administracyjne roznia sie w roznych krajach. Nie jest
          niczym
          > szczegolnym ze prezydent nadaje lub zwalnia z obywatelstwa.
          > Ba, sa kraje w ktorych robi to parlament w glosowaniu.


          Ach jaka zelazna logika - jak nam pasuje to powolujemy
          sie na inne kraje ale jak nam nie pasuje to "procedury
          administracyjne roznia sie w roznych krajach". Jezeli tak
          to po co napomknales na temat Australi czy Kanady?
          Uwazam ze jest to raczej ewenementem, ze kraj, chcacy
          dolaczyc do cywilizowanej czesci Europy, wymaga podpisu
          prezydenta. Moze wymienisz nam kraje gdzie zrzeczenie
          obywatelstwa wymaga podpisu prezydenta albo glosowania w
          parlamenice. Czyzby bylo to kraje Uni Eurpejkiej do
          ktorej Polska powinna dostosowywac swoje ustawodawstwo?




          > > Znakomita wiekszosc osob nazekajacych na obecne, chore
          > > prawo domaga sie prostej, taniej i przedewszystkim
          > > przejrzystej procedury pozbywania sie obywatelstwa
          > > polskiego.
          >
          > Znowu zmieniasz temat. Chodzilo o tych ktorzy chca miec
          > dwa obywatelstwa ale chca miec swobode wyboru dokumentow
          > ktorymi sie legitymuja.

          Temat wcale nie jest zmieniony. Kwestia pozbycia sie
          obywatelstwa jest integralnie zwiazana z polska
          jurysdykcja na terenie Polski. Rzad Polski juz od dawna
          sieje raczej nieudolna (ale widac wystarczajaca dla
          Komentatora) propagande na temat wrednych Polonusow co to
          od wojska sie wymiguja a ziemie chca w Polsce kupic itd
          Ja bardzo bym chcial aby obecna biurokracja
          Najasniejszej pocalowala mnie w pupe ale niestety
          uczepili sie mnie jak rzep psiego ogona. Nie zycze sobie
          aby los mojego polskiego abywatelstwa zalezal od kogos
          innego niz ja. Czy to jest tak ciezko zrozumiec?



          > > Obecny system jest wrecz stalinowski
          > > (wlasnorecznie napisany zyciorys ze zdjeciem??!) i tak
          >
          > Oczywiscie obecny system jest zbyt biurokratyczny i przede
          > wszystkim zabiera duzo czasu i pieniedzy. Czy od razu
          nalezy strzelac
          > z wielkiej armaty ze jest to system stalinowski to jest
          dosc watpliwe.

          Proponuje przeczytac regulamin pozbywania sie tego
          naszego "przywileju". Po cholere panstwo Polskiemy moj
          wlasnoracznie napisany zyciorys wraz z moim zdjeciem.
          Jedyne zastosowania powyzszych wyraznie kojarza mi sie z
          niejakim Feliksem (ktory swoja droga tez rodak).


          > Wiec znowu: Obecna dyskusja nie dotyczyla zrzekania sie
          obywatelstwa.
          > Panuje zgoda ze to trzeba zmienic i to zostanie
          dokonane w zwiazku
          > z calym problemem porzadkowania spraw przekraczania
          granicy ktore
          > musza byc dostosowane do wymogow Unii i traktatu z
          Schengen. Ale w
          > tym watku mowa jest o czyms innym.
          >
          > Z kolei mowienie o milionach (czy miliardach!) dolarow
          ktore Polska
          > traci wskutek obecnej procedury to megalomania i
          blazenada. Jak mozna
          > wpasc na pomysl pisania takich andronow???

          Jak chcesz komentowac to proponuje powtorzyc matematyke w
          wymiarze przynajmniej szkoly podstawowej. Jak myslisz,
          ile zywej gotoweczki wydaje przcietny Polonus (z braku
          innego slowa) w czasie jednej wizyty? Powiedzmy 1 000
          dolarow (plus bilecik oczywiscie). Otoz jeden tysiac
          takich potencjalnych, zrazonych przybyszow i masz milion.
          Dla Komentatora (i polskich poslow) to moze androny, dla
          innych zdrowy rozsadek. ttc

        • Gość: lester Re: Polskie Prawo: OBYWATELSTWO, DOKUMENTY IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.02.02, 05:17
          Ja sobie tu po cichutku mysle ze CI emigranci to sie na to - jurysdykcje
          polska - nie zgodza , bo przeciez nie wiedza jak dalece ona bedzie posunieta,
          czy to "tylko" o paszporty chodzi, czy tez o podatki, pobor do wojska, PIT-
          y,ZUS-y,PESEL-e, NIP-y itp "przyjemnostki" z ktorymi sie musi stykac obywatel
          polski zamieszkujacy i zarabiajacy w Polsce, wiemy jak upierdliwa i nieznosna
          potrafi byc biurokracja, nie tylko polska, ale wizja z ktora zetknelem sie w
          rodzinie to byc nie moze- kuzynka ma syna urodzonego w USA - obywatel
          amerykanski, ona obywatel polski - emigrant zamieszkaly za granica, musiala
          przy wyjezdzie dziecka, po pobycie dluzszym niz 3 m-ce przedstawic jego
          paszport polski, sytuacja przez nikogo nie przewidziana i ambarasujaca.Nie
          mozna formulowac prawa ktore, choc w zamierzeniu ma chronic obywatela, w
          praktyce i w stosowaniu go sprowadza do roli poddanego,podmiotu, z ktorym
          wladze robia wedle uwazania bo prawo nie precyzuje - nalezy to rozstrzygnac
          zgodnie z zasada rzymska "in dubio pro reo" co prawda dotyczy ona raczej prawa
          karnego watpliwosci na rzecz oskarzonego ale mysle ze tym duchem nalezy sie
          poslugiwac przy regulowaniu stosunkow panstwo - obywatel.
          Refleksja 1.-Panstwo to wg. Engelsa machina do tlumienia czy tez uciskania
          jednych - tych na dole - przez tych u wladzy, zapomnijcie prosze Engelsowi to
          czego byc moze uczono Was w szkole - to byl porzadny filozof heglista.
          Refleksja 2. Polak to nie znaczy obywatel polski - jesli ktos chcialby stworzyc
          takie prawo to niech sie idzie leczyc.
          Refleksja 3. Niektorzy Polacy to rzeczywiscie sa - nazwijmy to przeczuleni- ale
          maja swoje powody i nie jest rzecza kolejnych rzadow polskich te czulosci
          draznic. Lester
    • ya_bolek Zrzekanie sie obywatelstwa polskiego - StaryWiarus 19.02.02, 06:58
      home.planet.nl/~artea/home/StaryWiarus.htm




      komentator napisał(a):

      >
      > Dyskusja na temat obywatelstwa polskiego i dokumentow stwierdzajacych
      > tozsamosc ujawnia fakt kompletnej nieznajomosci polskiego prawa, badz tez
      > calkowita negacje tego prawa.
      >
      > W kwestii obywatelstwa i paszportow sa dwie zasady prawne:
      >
      > 1. Paszport jest jedynym dokumentem tozsamosci obywatela polskiego poza
      > granicami Polski
      >
      > 2. Obywatel polski jest na obszarze polskiej jurysdykcji (czyli obszarze
      > Polski i placowek dyplomatycznych) wylacznie obywatelem polskim
      >
      > Wynika z tego ze Polska nie uznaje podwojnego obywatelstwa ale go tez nie
      > zakazuje, i traktujac wszsytkich obywateli rowno nie roznicuje ich pod wzgledem
      >
      > ilosci posiadanych paszportow. Dokumentem stwierdzajacym tozsamosc obywatela
      > polskiego na obszarze polskiej jurysdykcji poza granicami Polski jest wylacznie
      >
      > paszport.
      >
      > Reakcja na ta jasna wykladnie prawa jest krzyk o jego restrykcyjnym czy wrecz
      > komunistycznym charakterze. Tymczasem prawo polskie jest zupelnie normalnym,
      > przecietnym standardem wsrod innych panstw. Mozna powiedziec ze jest ono
      > zblizone do praktyki prawnej USA w tej dziedzinie. Nie dopuszcza oficjalnie
      > podwojnego obywatelstwa jak np. Kanada, Australia czy UK, ale tez i go nie
      > zakazuje tak jak bardzo wiele krajow.
      >
      > Jak wykazala dyskusja w innych watkach, czesc emigrantow majacych
      > obywatelstwo polskie domaga sie:
      >
      > Podrozowania do i w Polsce przy uzyciu takich dokumentow jakie wybiora.
      > Dotyczy to rowniez uzyskiwania wiz w paszportach.
      >
      > Jest to oczywiscie w razacej logicznej sprzecznosci z polskim prawem
      > opisanym w regulach 1 i 2 powyzej. Rowniez praktycznie zadne panstwo
      > nie wydaje wiz oraz nie toleruje uzywania na swoim terenie dokumentow
      > innego pnastwa.
      >
      > Mozna by jednak powiedziec: Co tam papierowe reguly, niech ludzie robia
      > sobie co chca, niech maja po 10 paszportow i korzystaja z nich do woli.
      >
      > Powstaje tutaj jednak nastepne pytanie ktore jest bardziej zasadnicze:
      >
      > Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania dokumentow
      > W OGOLE uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani
      > WYLACZNIE jako obywatele polscy czy tez nie?
      >
      > Sprawa ma bowiem wiele roznych implikacji prawne. Ale stawiamy to pytanie
      > rowniez retorycznie, bowiem jezeli ktos bedac obywatelem polskim a uzywajac
      > dokumentow innego panstwa chcialby byc traktowany tylko jako obywatel tegoz
      > panstwa to jest to wbrew wszelkim elementarnym zasadom prawnym cywilizowanego
      > swiata.
      >

      • Gość: Wolny Re: Zrzekanie sie obywatelstwa polskiego - StaryWiarus IP: *.53.130.2.nwrk.grid.net 19.02.02, 07:46
        yebolek - co chciales powiedziec?
        Copy and paste?- Hmmmm, to duzy wysilek umyslowy.
        • ya_bolek Re: Zrzekanie sie obywatelstwa polskiego - StaryWiarus 19.02.02, 20:15
          > Copy and paste?- Hmmmm, to duzy wysilek umyslowy.

          Dla Ciebie na pewno duzy wysilek, zeby zayarzyc o co chodzi,
          Wolny Dyktatorku.

          Gość portalu: Wolny napisał(a):

          > yebolek - co chciales powiedziec?
          > Copy and paste?- Hmmmm, to duzy wysilek umyslowy.

      • Gość: Stary Re: Zrzekanie sie obywatelstwa polskiego - StaryWiarus IP: *.clover.com.au 19.02.02, 08:05
        ya_bolek napisał(a):

        > <a href="http://home.planet.nl/~artea/home/StaryWiarus.htm">home.planet.nl/~art
        > ea/home/StaryWiarus.htm</a>
        >

        Bardzo mi milo, ya_bolku, ze rozpowszechniasz moje stare teksty z Wirtualnej
        Polski. Mam nadzieje, ze sie podobalo. Oczywiscie Stary = Stary Wiarus. Odnosniki
        do dwudziestu kilku moich tekstow opublikowanych w Wirtualnej Polsce od 2000 roku
        znajdziesz pod:

        www.forumpolonia.com/cgi-bin/ib3/ikonboard.cgi?
        s=3c72072cc461ffff;act=ST;f=3;t=260

        Tamze pod kazdym tekstem w archiwum WP glosy dyskusyjne, ktore polecam
        komentatorowi.

        Tylko dlaczego przez Holandie? Mozesz je czytac w kraju, przynajmniej poki co.


        Stary Wiarus
        staryw@hotmail.com
        • ya_bolek Re: Zrzekanie sie obywatelstwa polskiego - StaryWiarus 19.02.02, 20:13
          Tak sobie wlasnie myslalem, ze Cie zdemaskowalem!


          Gość portalu: Stary napisał(a):

          > ya_bolek napisał(a):
          >
          > > <a href="http://home.planet.nl/~artea/home/StaryWiarus.htm">home.pla
          > net.nl/~art
          > > ea/home/StaryWiarus.htm</a>
          > >
          >
          > Bardzo mi milo, ya_bolku, ze rozpowszechniasz moje stare teksty z Wirtualnej
          > Polski. Mam nadzieje, ze sie podobalo. Oczywiscie Stary = Stary Wiarus. Odnosni
          > ki
          > do dwudziestu kilku moich tekstow opublikowanych w Wirtualnej Polsce od 2000 ro
          > ku
          > znajdziesz pod:
          >
          > <a href="http://www.forumpolonia.com/cgi-bin/ib3/ikonboard.cgi?">www.forumpolon
          > ia.com/cgi-bin/ib3/ikonboard.cgi?</a>
          > s=3c72072cc461ffff;act=ST;f=3;t=260
          >
          > Tamze pod kazdym tekstem w archiwum WP glosy dyskusyjne, ktore polecam
          > komentatorowi.
          >
          > Tylko dlaczego przez Holandie? Mozesz je czytac w kraju, przynajmniej poki co.
          >
          >
          > Stary Wiarus
          > staryw@hotmail.com

    • Gość: Stary ASPEKT, PRZED KTÓRYM UCIEKŁ KOMENTATOR IP: *.clover.com.au 19.02.02, 07:53

      Powtarzam treść postingu z wątku "PARA-PSYCHO: polskie prawo", który
      spowodował paniczną ucieczkę Komentatora z miejsca dyskusji i jego apel o
      zamknięcie wątku. Czekiści bowiem tradycyjnie cholernie nie lubią, jeśli im
      się przedstawia argumenty, na które nie mają odpowiedzi. Wolą, aby wszelka
      dyskusja odbywała się wyłącznie na ich własnych warunkach.

      Przypomnijmy:

      Komentator groził, ze jak sie po wejściu Polski do Unii polskim urzędnikom tak
      spodoba, to oni niektórych kategorii obywateli amerykańskich, kanadyjskich i
      australijskich nie wpuszczą do krajów trzecich Europy Zachodniej, czyli
      Warszawa odbierze tym obywatelom obcym, wedle swojego uznania, prawa obywateli
      USA, Kanady albo Australii. A rządy USA, Kanady albo Australii naturalnie będą
      się temu przyglądać tylko, bo im Warszawa każe siedzieć cicho.

      Komentator doradzał, że jeśli komuś się prawa i obowiązki obywatela RP,
      interpretowane tak, jak komentator i inni upierdliwi polscy urzędnicy je widzą,
      nie podobają, to powinien się zrzec obywatelstwa polskiego.

      --------------begin quote----------------

      Zrzec się obywatelstwa - ależ naturalnie! Z obustronną ulgą, komentatorze!
      Bardzo sensowna sugestia. Nareszcie możemy porozmawiać poważnie.

      Ja i wiele inych osób uczynimy tak niezwłocznie, kiedy tylko twoje
      demokratycznie wybrane władze przypomną sobie, że mają Konstytucję, i powtórzą
      sobie seminarium z teorii państwa i prawa dla I roku prawa. Mówi się tam między
      innymi o potrzebie zgodności aktów prawnych niższego rzędu z ustawą zasadniczą,
      i o potrzebie przestrzegania prawa, jakie stanowi władza ustawodawcza, przez
      organa władzy wykonawczej.

      Dla polskiej władzy wykonawczej doktryna trójpodziału władzy państwowej na
      ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą to pełna abstrakcja, a od teorii państwa
      i prawa twoich urzędników głowa boli, więc jedno i drugie mają konsekwentnie
      gdzieś.

      Skutkiem tego, na przeszkodzie realizacji twojej sugestii, że jak nam się nie
      podoba, to powinniśmy się zrzec obywatelstwa, z wszech miar sensownej, stoi
      specjalnie skonstruowany tor przeszkód administracyjnych, którego zadaniem jest
      zapewnić, BY OBYWATELSTWA POLSKIEGO ZRZEKAŁO SIĘ JAK NAJMNIEJ OSÓB, Z JAK
      NAJWIĘKSZYMI KŁOPOTAMI. Zapewne za karę, że petenci mieli czelność wyemigrować
      z raju. Każdy urzędnik gminny może się w ten sposób poczuć archaniołem z
      mieczem ognistym, rycerzem Rzeczypospolitej, wymierzającym takim zgniłkom
      sprawiedliwą karę.

      Koncepcja umyślnego piętrzenia przeszkód administracyjnych zapobiegających
      praktycznej realizacji konstytucyjnych praw obywatela nie jest w Polsce nowa, a
      jej największe osiągnięcia datują się z tego samego okresu, co obecnie
      obowiązująca ustawa z dnia 15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim. [Dz. U.
      Nr 10, poz. 49, z 1990 r. Nr 34, poz. 198, z 1997 r. Nr 114, poz. 739 i z 1998
      r. Nr 106, poz. 668]

      Twoje państwo bowiem znacznie wyżej ceni sobie upierdliwość niż praworządność.
      Zapewne czuje się tym silniejsze, im bardziej jest upierdliwe, w myśl twojej
      teorii "służby państwowe silnych państw są upierdliwe (US INS przykładem), a
      myśmy nie gorsi; zatem nasze państwo tym silniejsze będzie, im bardziej
      będziemy upierdliwi".

      Upierdliwość to w dzisiejszej Polsce taka urzędnicza Viagra. Mało kto pamięta,
      że do efektów ubocznych Viagry zalicza się czasem widzenie wszystkiego w jednym
      kolorze, całkiem jak w twoim państwie. Tyle, że od Viagry niektórzy pacjenci
      widzą wszystko na niebiesko, zaś od upierdliwości twoich urzędników na
      czerwono, bo grozi im apopleksja.

      Nie będziemy tu jeszcze raz bili tej samej piany, dość powiedzieć, że Rzecznik
      Praw Obywatelskich, prof. Andrzej Zoll, otrzymał list cytowany poniżej, w
      wątku "ASPEKT, PRZED KTÓRYM UCIEKŁ RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH" kilkanaście
      razy, od kilkunastu osób, w ciągu ostatnich trzech miesięcy - listownie, faxem
      i e-mailem. I co? Psińco, komentatorze. Zero, Null, niente, nada. Śmiertelna
      cisza.

      Rzecznik Praw Obywatelskich jest naturalnie jednym z najbardziej zapracowanych
      urzędników w Polsce, niewątpliwie z powodu głębokiego szacunku władzy
      państwowej RP dla konstytucyjnych praw obywateli. Niemniej jest dosyć
      symptomatyczne, że w twoim państwie nie funkcjonuje powszechny w świecie
      zwyczaj potwierdzania, że biuro rzecznika otrzymało korespondencję od
      obywatela, i rozważy ją, we właściwym czasie i kolejności. Już samo w sobie
      stanowi to niezły komentarz na temat kierunku, w jakim coraz szybciej posuwa
      się (czy też osuwa się) Rzeczpospolita.

      Nota bene: Zanim po przeczytaniu listu do RPO zaczniesz szydzić, komentatorze,
      zasiegnij opinii eksperta. Strona prawna listu Polonii amerykańskiej do RPO
      pochodzi spod pióra profesora zwyczajnego prawa, wykładowcy na jednym z
      najlepszych polskich uniwersytetów. To jeszcze jeden znak czasu, że ów
      czcigodny człowiek, który zęby zjadł na zagadnieniach prawa konstytucyjnego i
      praworządności, kategorycznie zastrzegł sobie anonimowość.

      Twój (zawsze wdzięczny za wytyczne i wskazówki)
      Stary (Sydney)

      =============================
      PS.
      Władza wykonawcza twojego państwa, komentatorze, równie mało uwagi przywiązuje
      do własnej konstytucji, co do umów międzynarodowych oraz reputacji Polski w
      świecie.

      Tor przeszkód, przez jakie mają skakać na gwizdek twoich urzędników osoby
      pragnące zrzec się obywatelstwa polskiego, narusza art. 15 ust.2 Powszechnej
      Deklaracji Praw Czlowieka z dn. 10 grudnia 1948 roku, której sygnatariuszem
      jest Polska.
      [Artykuł 15: 1. Każdy człowiek ma prawo do posiadania obywatelstwa. 2. Nie
      wolno nikogo pozbawiać samowolnie obywatelstwa ani nikomu odmawiać prawa do
      zmiany obywatelstwa.]

      Żadne krętactwo z twoich, lub tobie podobnych ust, że: "przecież nikomu się nie
      odmawia - można się można spokojnie zrzec polskiego obywatelstwa, to proste,
      trzeba tylko wystarczająco wysoko skakać, pilnie wsłuchiwać się w gwizdek, i
      bez targów wyjmować portfel wtedy, kiedy każą" nie zmienia ani faktów, ani
      przejrzystej jak kryształ obstrukcyjnej intencji władz RP.
      Masz świętą rację, komentatorze: do niektórych Polaków, rownież w kraju,
      przemawia wyłącznie siła. Do zobaczenia zatem w Strassbourgu, przy wymierzaniu
      kolejnego lania, jakie trzeba będzie tam, we właściwym czasie, spuścić post-
      PRL-owskiej "sprawiedliwości ludowej", tej samej, która podobno jest ostoją
      Rzeczypospolitej. Oczywiście, Polska, państwo niepodległe i suwerenne, zawsze
      może wypowiedzieć Powszechną Deklarację Praw Człowieka, wtedy wszystko będzie
      OK i lege artis.


      Buzi zatem, komentatorze, et au revoir a Strassbourg!


      --------------end quote----------------

    • Gość: Stary ASPEKT, PRZED KTÓRYM UCIEKŁ RZECZNIK PRAW OB. IP: *.clover.com.au 19.02.02, 07:55
      ASPEKT, PRZED KTÓRYM UCIEKŁ RZECZNIK


      Rzecznik Praw Obywatelskich, pan profesor Andrzej Zoll, otrzymał w ciągu
      ostatnich trzech miesięcy podany poniżej list kilkanaście razy: poczta, faxem,
      e-mailem, od kilkunastu różnych osób w Stanach Zjednoczonych. Reakcja
      rzecznika - zero.

      RPO jest naturalnie jednym z najbardziej zapracowanych urzędników w Polsce,
      niewątpliwie z powodu głębokiego szacunku władzy państwowej RP dla
      konstytucyjnych praw obywateli. Niemniej jest dosyć symptomatyczne, że w RP
      nie funkcjonuje powszechny w świecie zwyczaj potwierdzania, że biuro rzecznika
      otrzymało korespondencję od obywatela, i rozważy ją, we właściwym czasie i
      kolejności. Już samo w sobie stanowi to niezły komentarz na temat kierunku, w
      jakim coraz szybciej posuwa się (czy też osuwa się) Rzeczpospolita.

      ===

      Pan
      Prof. dr hab. Andrzej Zoll
      Rzecznik Praw Obywatelskich

      Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
      Al. Solidarności 77
      00-090 Warszawa


      Szanowny Panie Profesorze,


      Jako obywatel polski, stale zamieszkały w Stanach Zjednoczonych i posiadający
      rownież obywatelstwo USA, zwracam się z prośbą o zbadanie przez Biuro Rzecznika
      Praw Obywatelskich kwestii pozaprawnych przeszkód administracyjnych stawianych
      obywatelom pragnącym zrzec się obywatelstwa polskiego na własny wniosek.

      Nie mogę podać panu przykładu decyzji odmownej w tej kwestii, ponieważ
      administracja państwowa Rzeczypospolitej Polskiej odmawia nadania biegu
      urzędowego stosownym wnioskom aż do czasu spełnienia przez petenta pozaprawnych
      warunków administracyjnych, sprzecznych z Konstytucją RP.


      (i) Artykul 34 ust. 2 Konstytucji RP oraz aktualnie obowiązująca ustawa z dnia
      15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim (Dz. U. Nr 10, poz. 49, z 1990 r. Nr
      34, poz. 198, z 1997 r. Nr 114, poz. 739 i z 1998 r. Nr 106, poz. 668),
      pozwalają na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego na własny wniosek obywatela.

      (ii) Art. 137 Konstytucji RP uprawnia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do
      wyrażenia zgody na własnowolne zrzeczenie się obywatelstwa polskiego.

      (iii) Artykul 34 ust.1 Konstytucji RP upoważnia ustawodawcę do regulacji w
      drodze ustawy szczegółowego trybu nabycia obywatelstwa polskiego (inaczej niż
      przez urodzenie z rodziców bedacych obywatelami polskimi) - mocą klauzuli "inne
      przypadki nabycia obywatelstwa polskiego określa ustawa".

      (iv) Artykul 34 ust.2 Konstytucji RP nie upoważnia ustawodawcy do regulacji
      drogą ustawy szczegółowego trybu utraty obywatelstwa polskiego, z powodu braku
      w ust. 2 równoważnej klauzuli.


      Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 marca 2000 r. w
      sprawie szczegółowego trybu postępowania w sprawach o nadanie lub wyrażenie
      zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego oraz wzorów zaswiadczen i
      wniosków (Dz. U. Nr 18, poz. 231), wydane na podstawie art. 18a ustawy z dnia
      15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim, przewiduje równoważne traktowanie
      osób ubiegających się o nadanie obywatelstwa polskiego z osobami ubiegającymi
      się o wyrażenie zgody na własnowolne zrzeczenie się obywatelstwa polskiego.

      [§ 4 ust. 3: W sprawach dotyczacych wyrażenia zgody na zrzeczenie się
      obywatelstwa polskiego przepisy § 2 ust. 1 pkt 2, 4-6 i 10, ust. 2-4 oraz § 3
      rozporzadzenia stosuje się odpowiednio].

      Powołanie przepisów wydanych przez Prezydenta RP na podstawie ustawy z dnia 15
      lutego 1962 r., upoważnionej przez zapis konstytucyjny w art 34 ust. 1 (nabycie
      obywatelstwa w wyniku nadania), do sytuacji prawnej określonej przez art. 34
      ust.2 (utrata obywatelstwa w wyniku własnowolnego zrzeczenia) - bez osobnego
      upoważnienia konstytucyjnego - stanowi fundamentalny błąd prawny, stojący u
      podstaw bieżącego nadużycia władzy przez władzę wykonawczą Rzeczypospolitej
      Polskiej.

      Jest oczywiste, że nadanie obywatelstwa polskiego przez Prezydenta RP osobie,
      która takiego obywatelstwa nie posiada (np. naturalizacja cudzoziemca) , i
      własnowolne zrzeczenie się obywatelstwa polskiego przez osobę, która je już
      posiada, nie są tożsame. Nie są też równoważne konstytucyjnie, ponieważ zostały
      intencjonalnie potraktowane przez ustawodawcę w odrębny sposób, w oddzielnych
      ustępach artykułu 34 ustawy zasadniczej.

      Na skutek symetrycznego powołania przepisów wydanych dla sytuacji nabycia
      obywatelstwa polskiego w drodze nadania, do sytuacji utraty obywatelstwa
      polskiego w drodze własnowolnego zrzeczenia, władza wykonawcza RP odmawia
      rozpatrzenia wniosków o wyrażenie zgody na własnowolne zrzeczenie się
      obywatelstwa polskiego do czasu spełnienia dodatkowych warunków
      administracyjnych, sprzecznych tak z duchem, jak i literą artykułu 34 ust 2.
      ustawy zasadniczej.

      Warunki te obejmują między innymi dołączenie do wniosku załączników
      pozbawionych znaczenia merytorycznego dla kwestii zrzeczenia się obywatelstwa,
      natomiast w praktyce niemal niemożliwych do uzyskania przez wnioskodawcę stale
      zamieszkałego za granicą. Dla uzyskania wymaganych dokumentów wymagana jest
      uprzednia rejestracja związków małżeńskich zawartych za granicą przez polskie
      urzędy stanu cywilnego, rejestracja urodzeń dzieci urodzonych poza granicami RP
      w polskich urzędach stanu cywilnego, oraz zatwierdzenie orzeczeń rozwodowych
      sądów zagranicznych przez polskie sądy powszechne.

      Wszystkie trzy rodzaje czynności urzędowych wymienionych powyżej są pozbawione
      znaczenia merytorycznego dla suwerennej decyzji obywatela o własnowolnym
      zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego. Natomiast ich niezwykle wysoka
      dokuczliwość, czasochłonność i wysokie koszty związane z ich dokonaniem przez
      osobę nie mającą miejsca zamieszkania w Polsce, nie posiadającą zameldowania,
      numeru ewidencyjnego PESEL ani dowodu osobistego, pełnią rolę pozaprawnego
      czynnika odstręczającego petenta od złożenia wniosku o zgode Prezydenta RP na
      zrzeczenie się obywatelstwa polskiego.

      Jest to jawnie niezgodne z intencją ustawodawcy przejrzyście wyrażoną w art 34
      ust.2 ustawy zasadniczej - zgodnie z Konstytucją RP obywatel polski MA PRAWO
      zrzec się obywatelstwa polskiego, zaś władza państwowa NIE MA PRAWA mu tego
      utrudniać. Prezydent RP MOŻE się na własnowolne zrzeczenie obywatelstwa zgodzić
      lub nie zgodzić, natomiast NIE MOŻE ustanowić dodatkowych warunków zrzeczenia.

      Rozporzadzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 marca 2000 r.
      nakazuje również wnioskodawcy dostarczenie własnoręcznie sporządzonego
      życiorysu. Biorąc pod uwagę, że - w przeciwieństwie do życiorysu przyszłego
      obywatela - posiadanie życiorysu byłego obywatela jest władzy państwowej w
      oczywisty sposób całkowicie zbędne, wymaganie to ma charakter dodatkowej,
      jałowej szykany administracyjnej.

      Biorąc pod uwagę niezgodność z ustawą zasadniczą artykułu 18a ustawy z dnia 15
      lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim i rozporządzenia Prezydenta
      Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 marca 2000 r. we wszystkich aspektach
      dotyczących własnowolnego zrzeczenia się obywatelstwa polskiego, uprzejmie
      proszę Pana Profesora o nadanie sprawie właściwego biegu w Trybunale
      Konstytucyjnym, w celu położenia kresu opisanemu nadużyciu władzy wykonawczej.

      Z naleznym szacunkiem,
      [podpis,data,miejsce sporzadzenia]



      ===



      [Nota bene: Nie tylko własną Konstytucję Najjaśniejsza Rzeczpospolita ma
      głęboko gdzieś. Fundamentalne umowy międzynarodowe też. Złośliwe utrudnianie
      własnowolnej rezygnacji z obywatelstwa polskiego narusza art. 15 ust.2
      Powszechnej Deklaracji Praw Czlowieka z dn. 10 grudnia 1948 roku, której
      sygnatariuszem jest Polska: " Nie wolno nikogo pozbawiać samowolnie
      obywatelstwa ani nikomu odmawiać prawa do zmiany obywatelstwa".]

      • Gość: Wolny Re: ASPEKT, PRZED KTÓRYM UCIEKŁ RZECZNIK PRAW OB. IP: *.53.130.2.nwrk.grid.net 19.02.02, 09:02
        STARY pisze:
        Powtarzam treść postingu z wątku "PARA-PSYCHO: polskie prawo", który
        spowodował paniczną ucieczkę Komentatora z miejsca dyskusji i jego apel o
        zamknięcie wątku. Czekiści bowiem tradycyjnie cholernie nie lubią, jeśli im
        się przedstawia argumenty, na które nie mają odpowiedzi. Wolą, aby wszelka
        dyskusja odbywała się wyłącznie na ich własnych warunkach.

        Przypomnijmy:

        Komentator groził, ze jak sie po wejściu Polski do Unii polskim urzędnikom tak
        spodoba, to oni niektórych kategorii obywateli amerykańskich, kanadyjskich i
        australijskich nie wpuszczą do krajów trzecich Europy Zachodniej, czyli
        Warszawa odbierze tym obywatelom obcym, wedle swojego uznania, prawa obywateli
        USA, Kanady albo Australii. A rządy USA, Kanady albo Australii naturalnie będą
        się temu przyglądać tylko, bo im Warszawa każe siedzieć cicho.

        Komentator doradzał, że jeśli komuś się prawa i obowiązki obywatela RP,
        interpretowane tak, jak komentator i inni upierdliwi polscy urzędnicy je widzą,
        nie podobają, to powinien się zrzec obywatelstwa polskiego.

        --------------begin quote----------------

        Zrzec się obywatelstwa - ależ naturalnie! Z obustronną ulgą, komentatorze!
        Bardzo sensowna sugestia. Nareszcie możemy porozmawiać poważnie.

        (…Dalej patrz wyzej i pozostale posty)



        WOLNY ODP:
        Nie ma sprawy, zrzec sie - naturalnie, z calym szacunkiem i ulga calkowicie mi
        odpowiada kulturalny rozwod bez zadnych dasow, wrzaskow, upierdliwosci ect. z
        obu stron. Podpisuje sie prawa i lewa reka.

        Jesli to takie trudne przechodzic caly proces legislacyjny to,
        PROPONUJE LATWE - PROSTE ROZWIAZADANIE :
        Wiecej czytaj na stronie:

        www.forumpolonia.com/cgi-bin/ib3/ikonboard.cgi?act=ST;f=2;t=133


        • Gość: Funnel Re: ASPEKT, PRZED KTÓRYM UCIEKŁ RZECZNIK PRAW OB. IP: *.vf.shawcable.net 19.02.02, 13:56
          Yabolek napisal;Slusznie. Nie znam kraju, do ktorego mozna bylo sobie wjechac
          na takim
          paszporcie, na jakim sie komu podoba.

          *****Slusznie Yabolku ,my mamy JEDEN paszport i chcemy z nim podrozowac po
          swiecie, i tym samym chcemy byc FAIR.
          Skoro zmuszaja nas do uzywania 2 -och paszportow w Polsce podczas
          JEDNEGO,POBYTU to ja Tobie cos powiem,posluchaj ;
          skoro posiadam dwa paszporty to ja MOGE do wiekszosci krajow wjechac na
          paszporcie na JAKIM MNIE SIE PODOBA ,polskim lub kanadyjskim .CO ????MOZE
          NIE ??? A Ty piszesz ,ze nie znasz krajow....
          # 2 Odnosnie Twojego Wlocha to jego przeklenstwa chyba poruszyly Szwecje
          poniewaz uznaje ona podwojne obywatelstwo od lipca zeszlego roku.A poza tym
          kazdy moze z\powiedziec ,ze zna kogos....ktoremu cos tam ,,aby tylko
          uwiarygodnic swoja racje,tylko pechowo wziales za przyklad Szwecje ktora byla
          wyjatkowo restrykcyjna pod wzgledem uznawania jednego obywatelstwa no i co ???
          A teraz wez pod uwage ile jest emigrantow ze Szwecji (ja nie spotkalem ani
          jednego ) a ile z Polski ,kto na tym traci ,ja ?? ,ze nie przyjade ,ba !

          #3 Odnosni zrzekania sie obywatelstwa to najpierw przeczytaj chociazby pierwszy
          post tematu zanim,cos doradzasz tym co "przywileje(jakie ???)maja w dupie ".
          Pozdrawiam

          <Pamietam, jeden Wloch z obywatelstwem
          szwedzkim opowiadal mi, jak zostal opieprzony przez szwedzka kontrole
          paszportowa za okazanie wloskiego paszportu. Brzmi to jak slogan, ale
          obywatelstwo to nie tylko przywilej lecz obowiazek. Jak ktos ma te
          przywileje
          w dupie to sie obywatelstwa zrzeka.



          • komentator Temat tego watku: Dwa paszporty 19.02.02, 17:24

            Przypomnijmy ze temat tego watku byl zupelnie inny: chodzilo o dokumenty
            a nie o zrzekanie sie obywatelstwa.

            Na zadane na ten temat pytanie NIKT nie odpowiedzial.

            Natomiast pojawiaja sie takie wypowiedzi:


            > *****Slusznie Yabolku ,my mamy JEDEN paszport i chcemy z nim podrozowac po
            > swiecie, i tym samym chcemy byc FAIR.
            > Skoro zmuszaja nas do uzywania 2 -och paszportow w Polsce podczas
            > JEDNEGO,POBYTU to ja Tobie cos powiem,posluchaj ;
            > skoro posiadam dwa paszporty to ja MOGE do wiekszosci krajow wjechac na
            > paszporcie na JAKIM MNIE SIE PODOBA ,polskim lub kanadyjskim .

            Oczywiscie ze mozesz, z wyjatkiem dwoch krajow, Kanady i Polski.
            Wiec chodzi tutaj o cos zupelnie innego: np. czy wjezdzasz do Kanady na polskim
            paszporcie? Nie, musisz okazac dokumenty tozsamosci obywatela Kanady.

            > CO ????MOZE NIE ??? A Ty piszesz ,ze nie znasz krajow....

            Powtorzmy do znudzenia to samo pytanie: Czy przebywajac na terytorium polskiej
            jursydykcji uznajesz wynikajace z tego aspekty prawne wynikajace z obywatelstwa
            polskiego czy nie?

            > # 2 Odnosnie Twojego Wlocha to jego przeklenstwa chyba poruszyly Szwecje
            > poniewaz uznaje ona podwojne obywatelstwo od lipca zeszlego roku.A poza tym
            > kazdy moze z\powiedziec ,ze zna kogos....ktoremu cos tam ,,aby tylko
            > uwiarygodnic swoja racje,tylko pechowo wziales za przyklad Szwecje ktora byla
            > wyjatkowo restrykcyjna pod wzgledem uznawania jednego obywatelstwa no i co ???
            > A teraz wez pod uwage ile jest emigrantow ze Szwecji (ja nie spotkalem ani
            > jednego ) a ile z Polski ,kto na tym traci ,ja ?? ,ze nie przyjade ,ba !

            Za kazdym razem podkreslamy ze prawo moze sie zmienic. Nie tak dawno byla w
            polskim parlamencie ostra debata na ten temat i nie zdecydowano sie na pelne
            uznanie podwojnego obywatelstwa, motywujac to miedzy innymi tym ze wiekszosc
            krajow tego nie úznaje. W obecnym systemie w Polsce podwojne obywatelstwo ma
            status zblizony do amerykanskiego.
            • Gość: Celnik Re: Dwa paszporty - UWAGA, UWAGA... IP: 207.61.17.* 19.02.02, 17:58

              Obywatele polscy przy przekraczaniu granicy Rzeczypospolitej Polskiej maja
              obowiazek legitymowania sie polskimi paszportami

              Podstawa prawna:
              · Ustawa z dnia 29 listopada 1990r. o paszportach (Dz. U. nr 2 z dnia 7
              stycznia 1991r.), art. 1.

              Uwaga:

              Poslugiwanie sie przez obywatela polskiego paszportem innego panstwa przy
              przekraczaniu granicy Rzeczypospolitej Polskiej jest wykroczeniem, zagrozonym
              kara grzywny do 5000,- zl. (Ustawa z dnia 20 maja 1971r. Kodeks wykroczen, Dz.
              U. nr12 z dnia 31 maja 1971r., art. 65 par. 1).

              *********************************************************************

              Ponizsze pytanie i odpowiedz pochodza z oficjalnej interpretacji jednego z
              konsulatow w Kanadzie:

              Co mam odpowiedziec, jesli Straz Graniczna przy wyjezdzie z Polski zada mi
              pytanie, do jakiego kraju wyjezdzam?

              Nalezy odpowiedziec zgodnie z prawda, ze do Kanady. Na ewentualne zyczenie
              Strazy Granicznej mozna okazac paszport kanadyjski, na dowod posiadania
              obywatelstwa kanadyjskiego

              *******************************************************************************

              Bez wzgedu na przepisy prawne, sluzby graniczne w Polsce moga (ewentualnie)
              zazyczyc/zazadac by obywatel Polski, w Polsce, “ przy przekraczniu granicy RP”,
              poslugiwal sie nie-polskim paszportem (albo zarowno polskiem jak I nie-polskim
              paszportem). ALE, takie poslugiwanie sie jest, wedlug polskiego prawa,
              wykroczeniem, karalnym grzywna.

              Sytuacja wiec wskazuje na to, ze sluzby graniczne moga zazadac by obywatel
              Polski popelnil to wykroczenie.

              Cos z tym prawem, w praktyce, nie gra.

              Albo mozna poslugiwac sie (pokazac, uzywac, legitymowac sie, itp itd) nie-
              polski paszport na granicy albo nie. Prawo mowi ze nie mozna; konsulat i sluzba
              graniczna mowia ze mozna.








            • Gość: speaker Re: Temat tego watku: Dwa paszporty IP: *.sympatico.ca 19.02.02, 20:16
              Caly czas Komentatorze unikasz odpowiedzi na zadane Ci pytania lub
              przedstawione fakty w postaci obowiazujacych przepisow, czesto uciekajac sie
              do bardzo metnego i blizej nie sprecyzowanego zwrotu, ze przepisy moga sie w
              przyszlosci (zreszta nigdy przez Was blizej nie okreslonej) zmienic. A nam
              wszystkim przeciez o nic wiecej nie chodzi, jak tylko o zmiane tych
              kretynskich przepisow czesto wykluczajacych sie wzajemnie, ktore i tak
              czesciej sa naciagane do wlasnego widimisie i lamane przez polskiego
              urzednika, niz przez ludzi ten kraj odwiedzajacych. I przestan kolego snic
              wielkomocarstwowy sen wariata o narzuceniu wlasnej woli polowie swiata, albo
              przynajmniej calej europie, bo swiat Wam sie przyglada, coraz czesciej krecac
              glowa i to..... z politowaniem.
              • Gość: Wolny Re: Temat tego watku: Dwa paszporty IP: *.244.232.110.Dial1.Weehawken1.Level3.net 20.02.02, 01:07
                Spiker, dobrze piszesz :
                >>>>Caly czas Komentatorze unikasz odpowiedzi na zadane Ci pytania lub
                przedstawione fakty w postaci obowiazujacych przepisow, czesto uciekajac sie
                do bardzo metnego i blizej nie sprecyzowanego zwrotu, ze przepisy moga sie w
                przyszlosci (zreszta nigdy przez Was blizej nie okreslonej) zmienic. A nam
                wszystkim przeciez o nic wiecej nie chodzi, jak tylko o zmiane tych
                kretynskich przepisow czesto wykluczajacych sie wzajemnie, ktore i tak
                czesciej sa naciagane do wlasnego widimisie i lamane przez polskiego
                urzednika, niz przez ludzi ten kraj odwiedzajacych. I przestan kolego snic
                wielkomocarstwowy sen wariata o narzuceniu wlasnej woli polowie swiata, albo
                przynajmniej calej europie, bo swiat Wam sie przyglada, coraz czesciej krecac
                glowa i to..... z politowaniem.<<<<


                ----------------------------
                Komentatorzy:
                >>>>Za kazdym razem podkreslamy ze prawo moze sie zmienic. Nie tak dawno byla w
                polskim parlamencie ostra debata na ten temat i nie zdecydowano sie na pelne
                uznanie podwojnego obywatelstwa, motywujac to miedzy innymi tym ze wiekszosc
                krajow tego nie úznaje. W obecnym systemie w Polsce podwojne obywatelstwo ma
                status zblizony do amerykanskiego. <<<<


                ODP:
                Do prawa Amerykanskiego Polsce daleko o cale 40lat. Mamy rok 2002, a nie rok
                1962.
                Polska rzadzi samowladca Kwasniewski a nie Gomulka.
                Jednym podpisem, jednym machnieciem reki ulaskawil 3500 najgorszych bandytow
                (a jak jest z rzeczeniem?-sa jakies statystyki ?)- Przypominam w Ameryce nie
                decyduje prezydent o obywatelstwie i nikt nie robi zasiekow jesli kos chce sie
                zrzec.

                Bzdura jest rowniez ze wiekszosc krajow to Uganda, Cuba, Polska….
                W polskim parlamencie, podpisuje sie wszystko co Towarzysze im podsuna – czasy
                nie pewne szkoda stracic posade – po co sie narazac, nie?

                Za to podwojny obywatel mogl byc minister, zeslaniec na sybernire nie moze byc
                uznany polakiem, za to amerykanin z pochodzenia do 90 dni-OK, po tym terminie
                muszi uzywac polskiego paszportu, a dalej 180dni (skojazenie; zwrot o
                180stopni) staje sie podatnikiem – Pusty smiech
                To sie nazywa rownosc prawa, to sie nazywa dazenie do praworzadnosci i
                sprawiedliwosci.
                • staryw Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) 20.02.02, 12:24
                  Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
                  większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
                  niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

                  Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
                  w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
                  ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
                  czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
                  tymi ekipami.

                  Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
                  władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
                  urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
                  więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

                  Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
                  państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
                  warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
                  konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

                  Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
                  co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
                  zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
                  Polonii.

                  Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
                  podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
                  innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
                  samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
                  kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
                  stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

                  To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
                  polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
                  paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
                  ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
                  liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
                  ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
                  następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
                  jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
                  takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
                  poziomie europejskim.

                  To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
                  wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
                  przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
                  Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
                  urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
                  policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
                  będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
                  kosztowało...

                  To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
                  przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
                  pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
                  mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
                  poza tym, korupcji nie ma?

                  Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
                  podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
                  zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
                  konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
                  przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

                  Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
                  podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

                  Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
                  polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
                  poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
                  W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
                  liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
                  państwo, tak trzymać!

                  Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
                  jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
                  obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
                  procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
                  niewykonalne.

                  Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
                  amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
                  przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
                  niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
                  odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
                  decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

                  To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
                  lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
                  służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
                  amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
                  poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

                  Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
                  tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
                  świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
                  sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
                  nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
                  przyjaciół na emigracji.

                  Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
                  dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
                  wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
                  polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
                  Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
                  jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
                  zawdzięczenia.

                  Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
                  próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
                  Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
                  Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
                  wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
                  premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

                  Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


                  PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
                  miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
                  rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
                  zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
                  jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
                  masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
                  bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
                  Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
                  Argentina...

            • Gość: Ryszard Re: Temat tego watku: Dwa paszporty IP: *.abo.wanadoo.fr 20.02.02, 09:32
              Panie komentator, poniewaz wychodzi na to, ze szanowny pan jest chyba z
              Rakowieckiej to bardzo prosze o odpowiedz na nast. pytanie: nie jestem
              pozbawiony obywatelstwo polskiego, mam obywatelstwo kraju unii, nie mam
              paszportu polskiego waznego (mam stary konsularny a wyrabianie nowego polskiego
              jest uciazliwe - tlumaczenia, wysylanie dok. stanu cywilnego do "wlasciwego"
              USC). No wiec jak, jak jade do RP na zachodnim paszporcie, jedynym jaki mam to
              popelniam przesstepstwo czy nie? Pyt. 2: moje dziecko lat 13 urodzone w UE
              bedzie uznawane za Polaka czy nie? Musi miec paszport polski choc umie niewiele
              slow po polsku? Uprzejmie czekam naa odpowiedz. R.
    • Gość: Stary Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora IP: *.clover.com.au 20.02.02, 11:29
      Jak poważnie, to poważnie. Komentatorze, zakładając (ambitnie), że jesteś w
      stanie wykazać dobrą wolę, niezbędne jest, żebyś zapoznał się z kontekstem, dla
      zrozumienia, jak znaleźliśmy się w tym punkcie dyskusji, i jak się ona dotąd
      toczyła.

      Debata paszportowo-obywatelska toczy się wśród Polonii, przede wszystkim
      kanadyjskiej i amerykańskiej, od ponad trzech lat. Obejmowała rownież kilka
      spotkań z przedstawicielami władz RP, oraz interwencję pana Jana Nowaka-
      Jeziorańskiego, jednego z najsławniejszych polskich emigrantów, u Marszałka
      Sejmu RP, w grudniu 2000 roku.

      Zobacz:

      http://www.compmore.net/~czeslaw/SIP/wizy/index.htm oraz

      http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?_WID=92432

      W następstwie wystąpienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego w tej sprawie w Sejmie w
      grudniu 2000, rząd RP poczynił Polonii pewne obietnice. Naturalnie, rząd nie
      miał najmniejszego zamiaru tych obietnic dotrzymać i zostały one natychmiast
      przez Warszawę złamane.

      Bezpośredni autor tych obietnic, Piotr Stachańczyk, wiceminister spraw
      wewnętrznych w rządzie Buzka, obecnie szef Urzędu d/s Repatriacji i
      Cudzoziemców, jest również twórcą koncepcji karania Polonii grzywną za
      okazywanie organom władz polskich paszportów obcych, oraz pomysłu objęcia
      Polonii obowiązkiem służby wojskowej w kraju. Oba te koncepty włączone były do
      projektu rządowego ustawy o obywatelstwie polskim z pażdziernika 1999 roku
      (Druk Sejmowy nr 1408). Ustawa została uchwalona dn. 29 czerwca 2000 roku; nie
      weszła w życie, ponieważ klub poselski SLD nie dopuścił do debaty w Sejmie nad
      łagodzącymi represyjny charakter projektu rządowego poprawkami Senatu, w wyniku
      czego nie zakończono prac nad ustawą przed wyborami 2001 roku, a regulamin
      Sejmu nie przewiduje możliwości głosowania nad ustawą z minionej kadencji.

      Obecnie dyskutowany jest w komisjach nowy projekt tej ustawy, ale
      tzw. "konsultacje z Polonią" w jego sprawie objęły głównie
      niereprezentatywną "Polonię" specjalnie do tego celu powołaną przez Warszawę
      na drodze pojenia wódką w polskich konsulatach prywatnych znajomych pracowników
      MSZ RP i specjalnie zaproszonych osób skłóconych z istniejacymi
      establishmentami organizacji polonijnych (o co wśród Polaków nietrudno).

      Istnieją wszelkie szanse, ze znowu uchwalony zostanie ultra-represyjny gniot,
      zachowujący wszystkie gomułkowskie cechy obowiazującej obecnie ustawy o
      obywatelstwie polskim z 1962 plus kilka nowych cech gomułkowskich (ta sama
      zasada, co doroczny Festiwal Piosenki Partyzanckiej w Polichnie za czasów PRL -
      aby się tam zalapać, należało wykonać co najmniej jedną NOWĄ piosenkę
      partyzancką).


      A teraz, co do meritum twego pytania:


      - Czy ci emigranci ktorzy chcieliby miec swobode uzywania paszportow, W OGOLE
      uznaja zasade ze na terytorium jurysdykcji polskiej beda traktowani WYLACZNIE
      jako obywatele polscy czy tez nie? To jest kluczowy aspekt calej sprawy,
      mniejsza o papiery gdy do czynienia ma sie z zasadami prawnymi.


      Bardzo, ale to bardzo się zdziwisz, ale ogólnie uznają, bez kłopotu. Kłopoty
      zaczynają się przy szczegółach.

      Na obszarze polskiej jurysdykcji terytorialnej, polskiemu prawu podlegają
      wszystkie osoby fizyczne: zarówno obywatele polscy, jak i cudzoziemcy. Za
      popełnione w Polsce przestępstwo lub wykroczenie, cudzoziemiec odpowiada na
      równi z obywatelem polskim, przed polskimi sądami powszechnymi. Nie znam
      nikogo, kto by to kwestionował.

      Do bzdurnej legendy należą opowiadania o złośliwych Polakach z zagranicy,
      którzy demolują w Polsce knajpę lub powodują wypadek drogowy, potem wyciągają
      zagraniczny paszport i odjeżdżają w siną dal, nietykalni, a obcy konsul
      pokazuje polskiej policji "wała" z okna odjeżdzającej limuzyny. Opowiadającym
      te głupstwa rodakom myli się tutaj obcy paszport z immunitetem dyplomatycznym,
      który zresztą też jest dużo mniejszy w rzeczywistości, niż jego legenda.

      W rzeczywistości, za demol w knajpie, za spowodowanie wypadku, za kradzież,
      gwałt, oszustwo i każde inne przekroczenie polskiego prawa, obywatel polski i
      obywatel obcy odpowiadają w Polsce identycznie. Jeśli polska prokuratura obawia
      się, że ktoś jej ucieknie przed odpowiedzialnością za granicę, to zwraca się do
      sądu o nakaz tymczasowego aresztowania oskarżonego, przy czym obywatelstwo i
      paszport nie mają tu najmniejszego znaczenia. W polskich więzieniach przebywa
      spora liczba cudzoziemców, odbywających karę za przestępstwa popełnione w
      Polsce, którym obce paszporty nic nie pomogły.

      Sławna "zachodnia pomoc konsularna" ogranicza się w praktyce do zawiadomienia
      przez konsulat rodziny w USA czy Kanadzie o aresztowaniu i dostarczenia
      zatrzymanemu listy polskich prawników znanych konsulatowi, z której zatrzymany
      może sobie (ale nie musi) wynająć (na własny koszt) obrońcę. Czasami konsulat
      przyśle także obserwatora na proces, ale to też i wszystko.

      Nie ma żadnej podstawy ani w prawie żadnego kraju, ani w faktach, popularny
      polski mit, że zachodni konsul w Polsce może jakoś magicznie wykręcić swojego
      obywatela od odpowiedzialności za przestępstwo. Razem z każdym zachodnim
      paszportem dostaje się zachodnią rządową broszurkę, gdzie ta zasada jest
      objaśniona zwięźle, dosadnie i w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości.

      Na mocy polskiego prawa, obywatele polscy zamieszkali stale za granicą i
      posiadający rownież obywatelstwo innego państwa mają w Polsce trochę inny
      status prawny w porównaniu z obywatelami polskimi zamieszkalymi stale w kraju:

      - nie podlegają obowiazkowi służby wojskowej;

      - podatki płacą tam, gdzie mieszkają stale (pod warunkiem ze nie przebywają w
      Polsce dłużej niz 183 dni w roku finansowym, ani nie uzyskują w Polsce dochodu);

      - mają status skarbowy "osoby zagranicznej", pozwalający m.in. na posiadanie
      nieruchomości dowolnej wartości oraz funduszów na rachunkach bieżących za
      granicą, bez koniecznosci uzyskiwania zezwoleń.


      Obywatele polscy zamieszkali stale za granica i posiadający również
      obywatelstwo innego państwa nie mają dostępu do polskiego systemu rent i
      emerytur (chyba ze wypracowali sobie polska emeryturę przed emigracja),
      bezpłatnej opieki zdrowotnej i bezpłatnej edukacji w Polsce.

      Możliwości kręcenia dwoma paszportami zależnie od okolicznośc i wyłudzania w
      ten sposób od państwa bliżej niesprecyzowanych korzyści zapewne istnieją, ale
      są mniejsze niż się wszystkim wydaje; istnieją bardziej z powodu bałaganu i
      niechlujstwa w administracji panstwowej RP niż demonicznej potęgi myśli
      polonijnych aferzystów. Nikt nigdy nie podał publicznie żadnych konkretnych
      przykładów, a podejmowanie środków prewencyjnych przeciwko wysoce
      hipotetycznym groźbom jest bez sensu. Hipotetycznie, nieprzyjaciel albo
      terroryści mogą zaatakować polskie miasta bronią chemiczną, ale w praktyce
      nikt nie zarządzi, że z tego powodu każdy obywatel ma obowiązkowo kupić sobie
      maskę p/gaz i kombinezon NBC. Hipotetycznie, można wymyślic bardzo
      skomplikowane przekręty, ale jakie jest ryzyko ich realizacji w praktyce i ile
      można wydać na zapobieganie przekrętom, których ryzyko jest minimalne?
      Administracje państw zachodnich rutynowo dokonują w takich wypadkach formalnej
      oceny ryzyka ("risk analysis"); w Polsce jest to dyscyplina w zasadzie
      nieznana, być może dlatego, że źle się poddaje naciskom politycznym.

      Biorąc pod uwagę, że bazy danych do jakich ma dostęp administracja RP powinny
      bez kłopotu uniemożliwić przyznawanie nienależnych przywilejów osobie, która ma
      co prawda polski paszport, ale nie ma dowodu osobistego, PESELU, zameldowania
      ani miejsca zamieszkania w Polsce, ja rzekome "przekręty dwupaszportowe"
      przypisałbym raczej przekupstwu urzędników, dla których rzekoma konfuzja
      paszportowa jest wygodną wymówką.

      Zwłaszcza, że wystarczyłoby konsekwentnie egzekwować zasadę, że o pełnych
      przywilejach gospodarczych (koncesyjnych, podatkowych etc.) obywatela i stałego
      mieszkań
      • Gość: Stary Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (2) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 11:32


        Zwłaszcza, że wystarczyłoby konsekwentnie egzekwować zasadę, że o pełnych
        przywilejach gospodarczych (koncesyjnych, podatkowych etc.) obywatela i stałego
        mieszkańca RP możew Polsce rozmawiać z państwem tylko ten, kto jest w stanie
        nie tylko okazać paszport, ale i dokumentację skarbową, z której wynika że
        płacił przez jakiś rozsądny okres (2-3 lata?) podatki w Polsce.

        Drugi sposób, to po prostu, zanim się komuś czegoś udzieli czy coś wypłaci,
        uważnie i konsekwentnie sprawdzać przy takich okazjach stemple wjazdowe i
        wyjazdowe w paszporcie polskim; brak ciągłości wjazdów i wyjazdów w paszporcie
        wskazuje że posiadacz ma jeszcze jakiś inny, choćby się do niego nie
        przyznawał.

        Trzeci sposób, zachodni, to konsekwentnie żądać od podejrzanych o "krętactwo
        dwupaszportowe" pisemnych oświadczeń pod przysięgą o tym, gdzie mieszkają stale
        i gdzie płacą podatki. Ostrzegać o karalności za fałszywe zeznania, uzyskane
        oświadczenia trzymać w aktach, a jeśli się na jakimkolwiek etapie w przyszłości
        okaże, że były fałszywe - konsekwentnie wsadzać ich autorów za fałszywe
        oświadczenie (na Zachodzie "perjury" czyli krzywoprzysięstwo, jest poważnie
        karalne).


        Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
        większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
        niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

        c.d.n.
        ====================
        • Gość: Stary Re: Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora- 3 IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:23
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych w
          USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina czy
          Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z tymi
          ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna, więc
          jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że kogo
          stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich stać).
          To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne wykroczenie,
          zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy, przesuwając bez
          końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym. Argument, że kogoś w
          Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z urlopu, wywołuje w Polsce
          falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na policzkach biurowych panienek
          ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie będzie"). Zaraz potem słyszy się,
          że wszystko się da załatwić, ale będzie kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?). W
          RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami liczyć
          się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne państwo, tak
          trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają lub
          nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta służby
          obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii amerykańskiej,
          poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub poprzez uczynienie
          procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń dzisiejszej
          przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy wyciągniętej po
          pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów polityki
          Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze. Jeśli sam nie
          ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia; jeśli i Unia
          na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby Polonia
          wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier Miller rzekł
          kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, wywołując
          rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony premier nie
          wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów rocznie.
          Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych, zysk to tylko
          ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w jednej czwartej
          pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty masz waaadzę.
          Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po bankructwie? Zatrudnisz ich
          w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie Redukcji Biurokracji?
          Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me, Argentina...


          Stary
        • staryw Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) 20.02.02, 12:23
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary
        • Gość: Stary Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:25
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary

        • Gość: Stary Re:Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:25
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary
        • Gość: Stary Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:26
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary
        • Gość: Stary Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:26
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary

        • Gość: Stary Re:Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:26
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary
        • Gość: Stary Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:28
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary
        • Gość: Stary Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:28
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary
        • Gość: Stary Re:Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:28
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary
        • Gość: Stary Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:29
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
          w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
          czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
          tymi ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
          więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
          kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
          stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
          wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
          przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
          Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
          urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
          policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
          będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
          kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
          W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
          liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
          państwo, tak trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
          lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
          służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
          amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
          poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
          dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
          wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
          polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
          Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
          jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
          zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
          Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
          Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
          wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
          premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
          rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
          zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
          jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
          masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
          bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
          Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
          Argentina...

          Stary

        • Gość: Stary Re: Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora- 3 IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:30
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych w
          USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina czy
          Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z tymi
          ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna, więc
          jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że kogo
          stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich stać).
          To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne wykroczenie,
          zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy, przesuwając bez
          końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym. Argument, że kogoś w
          Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z urlopu, wywołuje w Polsce
          falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na policzkach biurowych panienek
          ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie będzie"). Zaraz potem słyszy się,
          że wszystko się da załatwić, ale będzie kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?). W
          RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami liczyć
          się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne państwo, tak
          trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają lub
          nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta służby
          obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii amerykańskiej,
          poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub poprzez uczynienie
          procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń dzisiejszej
          przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy wyciągniętej po
          pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów polityki
          Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze. Jeśli sam nie
          ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia; jeśli i Unia
          na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby Polonia
          wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier Miller rzekł
          kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, wywołując
          rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony premier nie
          wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów rocznie.
          Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych, zysk to tylko
          ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w jednej czwartej
          pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty masz waaadzę.
          Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po bankructwie? Zatrudnisz ich
          w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie Redukcji Biurokracji?
          Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me, Argentina...


          Stary
        • Gość: Stary Re: Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora- 3 IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:30
          Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
          większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
          niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

          Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych w
          USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
          ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina czy
          Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z tymi
          ekipami.

          Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
          władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
          urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna, więc
          jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

          Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
          państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
          warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
          konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

          Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
          co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
          zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
          Polonii.

          Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
          podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
          innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
          samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że kogo
          stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich stać).
          To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

          To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
          polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
          paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
          ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
          liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
          ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
          następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
          jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
          takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
          poziomie europejskim.

          To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne wykroczenie,
          zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy, przesuwając bez
          końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym. Argument, że kogoś w
          Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z urlopu, wywołuje w Polsce
          falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na policzkach biurowych panienek
          ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie będzie"). Zaraz potem słyszy się,
          że wszystko się da załatwić, ale będzie kosztowało...

          To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
          przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
          pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
          mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
          poza tym, korupcji nie ma?

          Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
          podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
          zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
          konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
          przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

          Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
          podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

          Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
          polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
          poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?). W
          RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami liczyć
          się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne państwo, tak
          trzymać!

          Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
          jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
          obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
          procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
          niewykonalne.

          Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
          amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
          przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
          niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
          odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
          decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

          To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają lub
          nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta służby
          obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii amerykańskiej,
          poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub poprzez uczynienie
          procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

          Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
          tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
          świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
          sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
          nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
          przyjaciół na emigracji.

          Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń dzisiejszej
          przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy wyciągniętej po
          pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów polityki
          Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze. Jeśli sam nie
          ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia; jeśli i Unia
          na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do zawdzięczenia.

          Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
          próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby Polonia
          wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier Miller rzekł
          kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, wywołując
          rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony premier nie
          wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

          Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


          PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
          miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów rocznie.
          Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych, zysk to tylko
          ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w jednej czwartej
          pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty masz waaadzę.
          Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po bankructwie? Zatrudnisz ich
          w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie Redukcji Biurokracji?
          Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me, Argentina...


          Stary
      • staryw Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) 20.02.02, 12:29
        Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
        większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
        niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

        Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
        w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
        ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
        czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
        tymi ekipami.

        Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
        władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
        urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
        więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

        Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
        państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
        warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
        konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

        Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
        co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
        zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
        Polonii.

        Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
        podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
        innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
        samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
        kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
        stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

        To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
        polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
        paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
        ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
        liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
        ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
        następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
        jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
        takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
        poziomie europejskim.

        To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
        wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
        przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
        Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
        urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
        policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
        będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
        kosztowało...

        To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
        przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
        pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
        mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
        poza tym, korupcji nie ma?

        Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
        podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
        zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
        konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
        przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

        Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
        podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

        Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
        polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
        poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
        W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
        liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
        państwo, tak trzymać!

        Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
        jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
        obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
        procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
        niewykonalne.

        Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
        amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
        przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
        niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
        odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
        decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

        To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
        lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
        służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
        amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
        poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

        Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
        tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
        świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
        sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
        nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
        przyjaciół na emigracji.

        Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
        dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
        wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
        polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
        Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
        jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
        zawdzięczenia.

        Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
        próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
        Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
        Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
        wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
        premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

        Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


        PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
        miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
        rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
        zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
        jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
        masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
        bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
        Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
        Argentina...

    • Gość: staryw Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:22
      Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
      większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
      niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

      Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
      w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
      ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
      czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
      tymi ekipami.

      Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
      władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
      urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
      więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

      Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
      państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
      warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
      konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

      Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
      co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
      zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
      Polonii.

      Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
      podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
      innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
      samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
      kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
      stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

      To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
      polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
      paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
      ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
      liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
      ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
      następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
      jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
      takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
      poziomie europejskim.

      To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
      wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
      przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
      Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
      urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
      policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
      będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
      kosztowało...

      To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
      przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
      pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
      mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
      poza tym, korupcji nie ma?

      Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
      podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
      zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
      konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
      przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

      Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
      podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

      Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
      polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
      poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
      W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
      liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
      państwo, tak trzymać!

      Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
      jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
      obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
      procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
      niewykonalne.

      Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
      amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
      przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
      niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
      odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
      decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

      To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
      lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
      służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
      amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
      poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

      Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
      tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
      świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
      sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
      nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
      przyjaciół na emigracji.

      Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
      dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
      wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
      polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
      Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
      jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
      zawdzięczenia.

      Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
      próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
      Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
      Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
      wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
      premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

      Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


      PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
      miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
      rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
      zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
      jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
      masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
      bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
      Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
      Argentina...

      Stary
    • Gość: staryw Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) IP: *.clover.com.au 20.02.02, 12:25
      Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
      większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
      niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

      Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
      w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
      ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
      czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
      tymi ekipami.

      Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
      władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
      urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
      więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

      Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
      państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
      warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
      konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

      Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
      co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
      zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
      Polonii.

      Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
      podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
      innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
      samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
      kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
      stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

      To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
      polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
      paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
      ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
      liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
      ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
      następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
      jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
      takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
      poziomie europejskim.

      To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
      wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
      przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
      Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
      urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
      policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
      będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
      kosztowało...

      To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
      przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
      pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
      mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
      poza tym, korupcji nie ma?

      Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
      podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
      zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
      konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
      przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

      Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
      podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

      Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
      polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
      poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
      W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
      liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
      państwo, tak trzymać!

      Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
      jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
      obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
      procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
      niewykonalne.

      Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
      amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
      przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
      niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
      odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
      decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

      To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
      lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
      służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
      amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
      poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

      Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
      tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
      świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
      sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
      nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
      przyjaciół na emigracji.

      Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
      dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
      wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
      polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
      Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
      jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
      zawdzięczenia.

      Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
      próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
      Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
      Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
      wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
      premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

      Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


      PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
      miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
      rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
      zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
      jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
      masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
      bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
      Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
      Argentina...

      Stary
    • staryw Upragniona odpowiedź na pytanie Komentatora (3) 20.02.02, 12:27
      Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
      większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
      niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

      Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
      w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
      ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
      czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
      tymi ekipami.

      Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
      władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
      urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
      więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

      Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
      państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
      warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
      konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

      Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
      co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
      zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
      Polonii.

      Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
      podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
      innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
      samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
      kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
      stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

      To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
      polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
      paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
      ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
      liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
      ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
      następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
      jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
      takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
      poziomie europejskim.

      To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
      wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
      przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
      Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
      urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
      policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
      będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
      kosztowało...

      To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
      przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
      pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
      mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
      poza tym, korupcji nie ma?

      Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
      podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
      zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
      konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
      przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

      Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
      podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

      Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
      polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
      poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
      W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
      liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
      państwo, tak trzymać!

      Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
      jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
      obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
      procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
      niewykonalne.

      Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
      amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
      przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
      niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
      odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
      decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

      To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
      lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
      służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
      amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
      poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

      Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
      tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
      świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
      sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
      nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
      przyjaciół na emigracji.

      Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
      dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
      wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
      polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
      Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
      jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
      zawdzięczenia.

      Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
      próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
      Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
      Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
      wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
      premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

      Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


      PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
      miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
      rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
      zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
      jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
      masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
      bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
      Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
      Argentina...

      Stary
    • staryw Odpowiedz dla Komentatora (3) 20.02.02, 12:30
      Jak dotąd - wszystko w porządku. Ze wszystkim, co napisałem powyżej, znakomita
      większość Polonii zgada się bez żadnego kłopotu. Dlaczego więc Polonia
      niespecjalnie chce jeździć do Polski na paszportach RP?

      Z tego samego powodu, komentatorze, dla którego bardzo niewielu stale osiadłych
      w USA Ugandyjczyków marzy o tym, by spędzić urlop w Ugandzie na paszporcie
      ugandyjskim. Zwłaszcza jeżeli wyemigrowali spod ludobójczych rządów Idi Amina
      czy Miltona Obote, a w dzisiejszej Ugandzie widzą u żłobu ludzi związanych z
      tymi ekipami.

      Polonia zna z autopsji własnej (i rodzin w kraju) polską metodę sprawowania
      władzy, polską szkołę stosunków państwo-obywatel, "polski kocioł" i polskich
      urzędników. Polonia się po prostu boi i nie czuje się w Polsce bezpieczna,
      więc jeździ do kraju mniej, a zwłaszcza z polskim paszportem.

      Polonia boi się powszechnego chamstwa i małpiej złośliwości administracji
      państwowej RP, więc nie ma ochoty oddawać się z pełnym zaufaniem w jej ręce, w
      warunkach, kiedy nikt się o nią nie upomni, bo odebrano jej prawo do opieki
      konsularnej kraju legalnie posiadanego drugiego obywatelstwa.

      Przerażające chamstwo, najczarniejsza zawiść i nienawiść, jakimi zieje w Polsce
      co drugi funkcjonariusz państwowy w stronę każdego (niekoniecznie zresztą z
      zagranicy), komu się jego zdaniem za dobrze powodzi, to nie jest wynalazek
      Polonii.

      Bizantyjska biurokracja, pliki zaświadczeń, że nie jesteś wielbłądem, chore z
      podejrzliwości urzędy jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co
      innego. Mętne, wewnętrznie sprzeczne i nie przestrzegane przez urzędy prawo,
      samowola urzędników, powszechna korupcja. Wymuszanie łapówek na zasadzie, że
      kogo stać, ten ma dać ( no a ci z zagranicy, jak wiadomo, są bogaci, więc ich
      stać). To wszystko to też nie są polonijne wymysły.

      To nie z winy Polonii w Polsce potrzebny jest obcy paszport i obcy konsul, żeby
      polskiej policji chciało się spełniać obowiązki służbowe. Na widok polskiego
      paszportu i polskiego prawa jazdy, funkcjonariusze policji w Polsce traktują
      ofiarę wypadku, kradzieży czy napadu standardowo, czyli jak burą sukę, z którą
      liczyć się nie ma powodu, za to można jej czynić przejrzyste aluzje na temat
      ciężkich warunków i niskiej płacy policjanta. Całkowita metamorfoza policyjna
      następuje dopiero wtedy, kiedy policja obawia się smrodu i dodatkowej roboty,
      jakich może jej narobić obcy konsul przy pomocy protestu do polskiego MSZ. W
      takim wypadku policja polska odnajduje w sobie energię do pracy na dobrym
      poziomie europejskim.

      To nie z winy Polonii można osobę oskarżoną w Polsce o czwartorzędne
      wykroczenie, zagrożone niewielką grzywną, zatrzymać w kraju na kilka miesięcy,
      przesuwając bez końca termin rozprawy przez sądem lub kolegium orzekającym.
      Argument, że kogoś w Kalifornii wyrzucą z pracy, jak nie wróci na czas z
      urlopu, wywołuje w Polsce falę perlistego śmiechu i rumieńce szczęścia na
      policzkach biurowych panienek ("no to co, dobrze mu tak, u nas taki mądry nie
      będzie"). Zaraz potem słyszy się, że wszystko się da załatwić, ale będzie
      kosztowało...

      To zapewne Polonia sformułowała opublikowaną w GazWyb poradę łódzkiego
      przedsiębiorcy pogrzebowego, że jeśli ktoś chce być pewien, że wezwane polskie
      pogotowie ratunkowe będzie naprawdę ratować, to powinien wchodzącemu do
      mieszkania zespołowi pogotowia natychmiast zaproponować dwa tysiące złotych? A
      poza tym, korupcji nie ma?

      Ja się nie dziwię nikomu, kto 15-20 lat temu wyjechał z Polski, by od takich i
      podobnych realiów być jak najdalej, że nie raduje go propozycja całkowitego
      zdania się na czas pobytu w Polsce na łaskę i niełaskę agresywnego,
      konfrontacyjnego i skorumpowanego polskiego urzędnika, który w PRL-u jeszcze
      przynajmniej komitetu wojewódzkiego się bał, a dzisiaj już nikogo się nie boi.

      Stąd właśnie wiele osób myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego, aby
      podczas krótkich wizyt w Polsce mieć status prawny cudzoziemca.

      Odpowiedzialność cudzoziemca przed prawem polskim jest taka sama, jak obywatela
      polskiego, ale traktowanie cudzoziemca przez władze RP jest daleko bardziej
      poprawne niż traktowanie obywateli polskich (ciekawe dlaczego, komentatorze?).
      W RP uważa się powszechnie w kołach urzędowych, że z własnymi obywatelami
      liczyć się nie ma potrzeby, cudzoziemcy to co innego. To doprawdy silne
      państwo, tak trzymać!

      Jeden z polskich konsulów, zapytany o tą kwestię w Nowym Jorku, wycedził: "no,
      jak się chce mieć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, to trzeba się zrzec
      obywatelstwa polskiego", i usiadł, bardzo zadowolony, wiedząc świetnie, że
      procedurę zrzekania się obywatelstwa tak ustawiono, by zrzeczenie było prawie
      niewykonalne.

      Minister Stachańczyk, pytany w USA, co ma zrobić ktoś z podwójnym obywatelstwem
      amerykańskim i polskim, kto pracuje w wojsku, administracji panstwowej lub
      przemyśle zbrojeniowym, gdzie posiadanie podwójnego obywatelstwa jest
      niepożądane, i dlaczego utrudnia mu się rezygnację z obywatelstwa polskiego
      odparł, że to jest jego prywatna sprawa, kwestia osobistych "lifestyle
      decisions", każdy może sobie przecież zmienić pracę.

      To dopiero są chore sny o potędze: Warszawa mówiąca Polakom w USA, gdzie mają
      lub nie mają pracować; MSWiA w Warszawie wyposażone w praktyczne prawo veta
      służby obywatela USA (co z tego, że polskiego pochodzenia?) w armii
      amerykańskiej, poprzez odmowę zwolnienia go z obywatelstwa polskiego, lub
      poprzez uczynienie procedury praktycznie niemożliwą do pokonania.

      Komentatorze, w tym bagnie, w takiej atmosferze, mnie osobiście interesuje już
      tylko kulturalny rozwód z Rzeczpospolitą. Odchodzi mnie szybko ochota na
      świadczenie Ojczyźnie jakichkolwiek przysług politycznych czy gospodarczych z
      sentymentalnych pobudek, na co dotychczas dawalem się od czasu do czasu
      nabierać. Bujaj się dalej sam, ja wysiadam. Podobnie sądzi wielu moich
      przyjaciół na emigracji.

      Nie mam większych nadziei na zanik w ciągu najbliższych dwóch pokoleń
      dzisiejszej przeraźliwej, dzikiej zawiści, bezinteresownej złośliwości, łapy
      wyciągniętej po pieniądze, oraz kompleksu Napoleona jako głównych motywów
      polityki Rzeczypospolitej wobec Polonii. Zostań więc z Bogiem, komentatorze.
      Jeśli sam nie ucywilizujesz swojego państwa, być może uczyni to za ciebie Unia;
      jeśli i Unia na "polski kocioł" nic nie poradzi, sam będziesz miał to sobie do
      zawdzięczenia.

      Do tanga trzeba dwojga. Dzisiejsze tango Rzeczypospolitej z Polonią jest jak
      próba gwałtu na zaplutych deskach za bufetem w remizie strażackiej, żeby
      Polonia wiedziała, jaka mocna i męska jest Rzeczpospolita. Wszak sam premier
      Miller rzekł kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy,
      wywołując rubaszny rechot w studio radiowym. O wrażeniach drugiej strony
      premier nie wspomniał. To niezła metafora twojego państwa, komentatorze.

      Tak trzymac, komentatorze - kroczem do Europy!


      PS. 90% pasażerów LOT-u z USA do Polski to Polonia, każde pięć niesprzedanych
      miejsc w samolotach LOT ze Stanów to podobno minus trzy miliony dolarów
      rocznie. Pierwsze 75% sprzedanych miejsc to tylko pokrycie kosztów własnych,
      zysk to tylko ostatnia jedna czwarta foteli. Wystarczy, żeby samolot lecial w
      jednej czwartej pusty, a już nie zarabiasz. Ale po co ci kasa, komentatorze, ty
      masz waaadzę. Tylko skąd weźmiesz miejsca pracy dla załogi LOT-u po
      bankructwie? Zatrudnisz ich w Biurze Paszportów, czy w Centralnym Urzędzie
      Redukcji Biurokracji? Unemployment rate 18% and counting... Don't cry for me,
      Argentina...

    • staryw Przepraszam, to nie spam, tylko awaria 20.02.02, 12:35
      Albo moj komp zwariowal, albo forum, albo oba.

      Sorry
      Stary
      • Gość: Nemo Brawo Stary! IP: 216.94.245.* 20.02.02, 16:14

        Moge sie zalozyc ze komentator nie zrozumial Twojego postu.
        • Gość: jack Do Komentator'a IP: 206.47.171.* 20.02.02, 19:08
          Z paszportem kanadyjskim mozna jezdzic bez wizy do np. Francji, Niemiec ...

          Zalozmy, ze:

          - 1 stycznia 2004 Polska wchodzi do EU
          - ze po 1 stycznia 2004 pomiedzy Kanada i Polska dalej obowiazuja wizy w obie
          strony

          Pytanie:

          Czy po 1 stycznia 2004 z paszportem kanadyjskim bez polskiej wizy nie wpuszcza
          mnie do np. Francji lub Niemiec tylko dlatego, ze nie mam wizy do Polski ?
          • Gość: speaker Re: Do Jacka IP: *.sympatico.ca 20.02.02, 19:22
            Jack, ty mu nie zadawaj takich trudnych pytan, bo znowu ucieknie z watku i
            zalozy sobie nowy. Najlepiej wyslij mu na maila prosbe o zalaczenie listy
            pytan zatwierdzonych przez jego urzad i wtedy bedziesz mogl spokojnie poczekac
            w kolejce.A jak bedziesz mial szczescie i trafisz na dobry humor pana
            komentatora to nawet ci odpowie i nie kaze sobie zaplacic. Nie wiem tylko, czy
            bez Twojego zyciorysu napisanego odrecznie wogole Cie zauwazy.
          • komentator Re: Do Komentator'a 20.02.02, 19:52
            Gość portalu: jack napisał(a):

            > Z paszportem kanadyjskim mozna jezdzic bez wizy do np. Francji, Niemiec ...
            > Zalozmy, ze:
            > - 1 stycznia 2004 Polska wchodzi do EU
            > - ze po 1 stycznia 2004 pomiedzy Kanada i Polska dalej obowiazuja wizy w obie
            > strony
            > Pytanie:
            > Czy po 1 stycznia 2004 z paszportem kanadyjskim bez polskiej wizy nie wpuszcza
            > mnie do np. Francji lub Niemiec tylko dlatego, ze nie mam wizy do Polski ?

            Rzeczowe pytanie, rzeczowa odpowiedz:

            Fakt wstapienia Polski do Unii nie bedzie mial zadnego znaczenia. Dlaczego?
            Dlatego ze porozumienie o zniesieniu granic miedzy panstwami Unii reguluje
            odrebny traktat z Schengen, dlatego mowi sie 'Strefa Schengen'. Traktat ten
            nie jest scisle biorac zwiazany z Unia, naleza do niego bowiem Norwegia i
            Islandia ktore nie sa w Unii, a nie naleza UK i Irlandia ktore sa w Unii.

            A wiec Polska bedzie musiala osobno przystapic do Strefy Schengen by granice
            zostaly zniesione. Przystapienie do strefy Schengen jest dosc skomplikowane bo
            wymaga splenienia szeregu warunkow zwiazanych z kontrola granic oraz wspolnej
            polityki wizowej. Spelnienie tych warunkow zajelo innym krajom kilka lat. W
            Polsce wprowadzono juz skomputeryzowany system kontroli granicznych i umacnia sie
            granice wschodnia, za to wszystko placi Unia.

            Natomiast wspolna polityka wizowa oznacza ze jesli Polska w przyszlosci
            przystapi do strefy Schengen to zniesie wizy dla obywateli Kanady tak by
            dostosowac sie. Podobnie juz ogloszono ze Polska wprowadzi wizy dla obywateli
            Rosji i Ukrainy bo tak wymaga polityka Unii.

            • Gość: Speaker Re: Do Komentator'a IP: *.sympatico.ca 20.02.02, 20:10

              ..."Natomiast wspolna polityka wizowa oznacza ze jesli Polska w przyszlosci
              przystapi do strefy Schengen to zniesie wizy dla obywateli Kanady tak by
              dostosowac sie. Podobnie juz ogloszono ze Polska wprowadzi wizy dla obywateli
              Rosji i Ukrainy bo tak wymaga polityka Unii"...
              Nareszcie!!!
              Czyli bedziecie musieli honorowac kanadyjskie paszporty Kanadyjczykow
              polskiego pochodzenia. To poco ten caly terazniejszy cyrk?
              • Gość: Nemo KASA, KASA, KASA IP: 216.94.245.* 20.02.02, 20:15
                Gość portalu: Speaker napisał(a):

                >
                > ..."Natomiast wspolna polityka wizowa oznacza ze jesli Polska w przyszlosci
                > przystapi do strefy Schengen to zniesie wizy dla obywateli Kanady tak by
                > dostosowac sie. Podobnie juz ogloszono ze Polska wprowadzi wizy dla obywateli
                > Rosji i Ukrainy bo tak wymaga polityka Unii"...
                > Nareszcie!!!

                > Czyli bedziecie musieli honorowac kanadyjskie paszporty Kanadyjczykow
                > polskiego pochodzenia. To poco ten caly terazniejszy cyrk?
                ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
                KASA, KASA, KASA
                Polski paszport w Kanadzie C$130
                • Gość: Speaker Re: KASA, KASA, KASA IP: *.sympatico.ca 20.02.02, 20:32
                  To to ja wiem, tylko chcialem by ta prawde w koncu wystekal komentator, ale
                  cos ciezko mu to idzie- nie przymierzajac jak Piekarskiemu na mekach.
        • Gość: speaker Re: Brawo Stary! IP: *.sympatico.ca 20.02.02, 19:12
          A ja dokladam ze Mirko tez nie zakumal! ;o)
        • Gość: komentator Tyrady Starego: Bezsens bezprawia IP: *.dmi.tut.fi 20.02.02, 19:33
          Gość portalu: Nemo napisał(a):

          > Moge sie zalozyc ze komentator nie zrozumial Twojego postu.

          Przy takich tyradach trudno sie nie dziwic ze Staremu komp wysiadl!

          Jak tak dalej pojdzie to procesor sie spali a siec peknie.

          No ale skoro wydusilismy odpowiedz, i wszystko jest teraz widoczne
          bez kamuflazy, to ja skomentujemy wprost:

          ***********************************************************************
          * To co opisuje Stary jest proba jawnego i bezczelnego podwazania *
          * suwerennosci panstwa w obszarze polskiej jurysdykcji. W istocie *
          * jest to podwazanie zasad i zdolnosci do dzialania suwerennego *
          * panstwa i jego demokratycznie wybranego parlamentu stanowiacego *
          * obowiazujace prawo. Z tego typu pozycja nie ma podstaw do dyskusji. *
          ***********************************************************************


          Na dodatek to o czym sie krzyczy jest kompletnie bez sensu: otoz
          niezaleznie od posiadanego dokumentu osobie ktora ma obywatelstwo polskie
          nie zostanie udzielona pomoc konsularna ze strony placowki dyplomatycznej co
          reguluja odpowiednie umowy. Tak wiec chec uzywania innego paszportu podyktowana
          'poczuciem bezpieczenstwa' jest totalna bzdura. W istocie to co proponuje
          Stary ma sens dopiero gdy jest powiazane z ukryciem faktu posiadania
          obywatelstwa polskiego co mogloby prowadzic nawet do konfliktow
          dyplomatycznych. Natomiast prawo polskie traktuje obywateli identycznie gdyz jest
          to podstawowa zasada konstytucyjna.

          Nasza poczatkowa diagnoza byla wiec calkowicie sluszna: Bazujac na
          wyobrazeniach o slabosci panstwa polskiego usiluje sie dokonywac
          samowoli ktorej zadne panstwo nie zaakceptuje: na obszarze jego
          jurysdykcji wszyscy obywatele sa rowni. Motywy jakie przytacza Wiarus
          nie maja nic wspolnego z przestrzeganiem zasad prawa. Jest to wspominane
          przez nas niejednokrotnie mniemanie ze prawo to sie przestrzega w kraju
          osiedlenia bo tam panstwo jest silne i nie pozwala na na granie na nosie.

          Dalszej dyskusji na temat: podwojne obywatelstwo i wynikajace z tego
          konsekwencje podczas pobytu na obszarze jurysdykcji polskiej, nie ma
          wiec po co kontynuowac. Od poczatku nie byla to dyskusja na rzeczowe
          argumenty bo z jednej strony byl to wrzask i dlugie tyrady w ktorych
          probowano wykrzyczec dlaczego obowiazujacego prawa nie nalezy przestrzegac.
          Pomijajac ton tego wrzasku, gdy w koncu publicznie ogloszono ze na celu
          sa dzialania jawnie bezprawne temat jest zakonczony.

          Powtorzmy jeszcze raz: prawo mozna zmieniac. Jednak nigdy nie zmieni
          sie ono tak by prowadzilo do anarchizacji zycia. Jest rzecza oczywista
          ze suwerenny polski parlament nie zmieni prawa pod wplywem wrzaskow a
          jedynie pod wplywem rzeczowych i logicznych argumentow. Pod tym wzgledem
          krzykacze sa na straconej pozycji.

          Konczac dyskusje na ten temat, zapowiadamy ze w innym watku wrocimy teraz do
          problemu zrzekania sie obywatelstwa. To bedzie kij w mrowisko!!!
          Stary, uwazaj na kompa i szare komorkismile.




          • Gość: lester Re:komentatorskie ...y IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.02.02, 05:58
            W tak pieknych okolicznosciach przyrody moj przyjaciel zwykl byl mawiac:
            something pojebalos, Nie daj Boze abys Ty chlopie mial coskolwiek wspolnego z
            jakimkolwiek urzedem - w sensie bycia tam zatrudnionym, urzednik sluga jest
            obywatela, tak jest w kazdej demokracji i inaczej byc nie moze.L.
        • Gość: speaker Widzisz Jack`u cos narobil IP: *.sympatico.ca 20.02.02, 19:54
          A ostrzegalem, bys nie zadawal trudnych pytan bo ucieknie i z towarzyszami
          zalozy sobie nowy watek tzn chcialem powiedziec mrowisko, bo kija to on juz ma
          tylko nie mial w czym pogrzebac.
          • Gość: Maks Re: DO KOMENTATORA IP: 207.61.17.* 20.02.02, 20:08
            TOWARZYSZU KOMENTATOR,

            GOWNO WIECIE O PRAWIE I JEGO INTERPRETACJI.

            PRZYNOSICIE WSTYD AKTYWOWI ROBOTNICZEMU. PRZESTANCIE WYPISYWAC GLUPOTY
            DOTYCZACE DOMNIEMANEGO PODWAZANIA SUWERENNOSCI POLSKI.

            WASZE BZDURNE PISANIE I INTERPRETACJE, TOWARZYSZU KOMENTATOR, PRZYNOSZA POLSCE
            WSTYD.

            WSTYD, WSTYD, WSTYD, TOWARZYSZU KOMENTATOR.



            • Gość: Funnel Re: DO KOMENTATORA IP: *.vf.shawcable.net 20.02.02, 21:18
              PODWAZANIE SUWERENNOSCI POLSKI !!!! Ha ! Ha! Ha !

              Tawariszcz komentator,bedziecie robic zsylke polonii z Zachodu aby
              dolaczyli do Rodakow ze wshodu nie mogacych odzyskac obywatelstwa
              polskiego.mimo ,ze nalezy im sie jak PSU MISKA !!!???
              Tym samym POTwIERDZACIE,ze zeslanie i ODEBRANIE obywatelstwa przez CCCP bylo
              SLUSZNE.

              Zaraz ,zaraz komentator ! Przeca twierzdziles powolujac sie na przepisy ze
              podwojni zza oceanu nie wjada do UE na paszportach kraju zamieszkania !
              Ciupaskiem zmieniles zdanie.
              To WY podwazacie wiarygodnosc Polski robiac na kazdym kroku z niej
              POSMIEWISKO.uwazajcie aby Europa nie kopnela Was w d....do czego mam nadzieje
              nie dojdzie .Oni wasza BUTE szybko utemperuja i sprowadza do europejskich
              rozmiarow.Czego Tobie i przewodniej partii tow. komentator z calego serca zycze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka