Gość: Kagan
IP: *.lib.unimelb.edu.au
11.08.04, 09:02
John Gray, hedonic i boom gospodarczy
Autor: Gość: hubert IP: *.internetdsl.tpnet.pl
Data: 10.08.2004 08:33
Powróćmy zatem do meritum. Naczytałem się waszych tu postów i aż dziw bierze
że nie możecie znaleźć lini porozumienia (uniwersalną metodą stosowaną od
zarania dziejów, niekoniecznie godną pielęgnowania jest obrzucanie się
błotem). Ja mieszkam na zamojskiej prowincji i może nie robię kasy w stanach
ale swój rozum i wykształcenie mam. nie całkiem przypadkowo natknąłem się
niedawno na artykuł z ReS Publiki będącego fragmentem książki J. Graya:
" Amerykańska koniunktura gospodarcza z końca ubiegłego wieku okazała się
klasycznym humbugiem. Jedyną nowością był jego rozmiar. Ta większa niż
kiedykolwiek, sztucznie napompowana koniunktura zawdzięczała swoje istnienie
ogromnej ilości taniego kredytu i napływowi kapitału z zagranicy.
Atrakcyjność inwestowania w gospodarkę amerykańską wynikała po części z
przekonania, że Stany Zjednoczone osiągnęły wysoki, trwały wzrost wydajności.
Jednak dowody na poparcie tego przekonania są bardzo wątpliwe. Amerykańskie
statystyki gospodarcze korzystają z metody znanej jako księgowość
hedonistyczna (hedonic accounting), która przymyka oko na zmiany jakości
wytwarzanych dóbr.
Efektem stosowania tej metody jest zawyżanie amerykańskiej wydajności. Wzrost
wydajności, o którym piszą publicyści Nowej Ery, może być niemal w całości
wynikiem tego sposobu księgowania. Jak ujął to jeden z brytyjskich
obserwatorów: "Efekt stosowania księgowości hedonistycznej jest taki, że
oficjalny wzrost PKB Stanów Zjednoczonych przekracza wzrost rzeczywisty o pół
procenta rocznie. Ta różnica, wynikająca ze specyficznego sposobu
księgowania, w znacznym stopniu odpowiada za "cudowny" wzrost wydajności,
który wciąż zachwyca wyznawców nowej ekonomii".
O krótkotrwałym charakterze amerykańskiego boomu gospodarczego zadecydował
jeszcze jeden czynnik. Otóż rozpowszechnione przekonanie, iż cykl
koniunkturalny przestał obowiązywać, sprawiło, że dał on o sobie znać ze
zdwojoną siłą. Wiara inwestorów w to, że banki centralne zdołały uwolnić się
od ograniczeń cyklu gospodarczego, jest nieomylnym znakiem, iż zbliża się
poważny kryzys. Rynki finansowe nie są samoregulującymi się systemami. Jak
wykazali Hyman Minsky i George Soros, rynki są ze swej istoty niestabilne -
najbardziej zaś wówczas, gdy panuje przekonanie o ich stabilności.
Zagraniczni kapitaliści dali się uwieść wyjątkowo kreatywnym metodom
rachunkowym oraz statystykom wydajności przypominającym te fabrykowane za
czasów sowieckich, i zainwestowali w cud gospodarczy, który
najprawdopodobniej nigdy nie miał miejsca. Sytuacja zawsze była bardzo
niestabilna. Gdy po bankructwie koncernu energetycznego Enron spadło zaufanie
do standardów amerykańskiej rachunkowości, jedno z głównych
źródeł "amerykańskiego cudu gospodarczego" - napływ zagranicznego kapitału -
stanęło pod znakiem zapytania."
Wskutek łatwego do przewidzenia kaprysu fortuny Stany Zjednoczone znalazły
się na łasce tegoż systemu wolnego przepływu kapitału, który narzuciły światu
w latach dziewięćdziesiątych. Destabilizacja wywołana przez tak zwany kryzys
azjatycki oraz niewywiązanie się Rosji ze spłaty długu zagranicznego dotarła
do epicentrum globalnego wolnego rynku. W efekcie będziemy świadkami
globalnych zakłóceń gospodarczych, które pociągnął za sobą konsekwencje o
charakterze geopolitycznym"
Całość jest o wiele bardziej interesująca i dostępna pod aresem
respublica.onet.pl/1143920,artykul.html
polecam również kilka innych artykułów zwłaszcza tych dotyczących
globalizacji i wolngo handlu tejże Res Publiki.
hubert