Dodaj do ulubionych

co sie dzieje z POlakami w Londynie?

16.08.04, 16:12
mamy z Londynu czy naprawde jest az tak zle jak opisuje to ten artykul. o
Boze czy my POlacy nigdy sie juz nie ucywilizujemy?

serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2229737.html?as=3&ias=5
Obserwuj wątek
    • kingaolsz Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 16.08.04, 17:56
      Niestety tak jest. Przyjezdzaja ludzie bez jezyka lub jakichkolwiek
      kwalifikacji i oczekuja, ze dostana dobra prace. A jak chca cokolwiek zalatwic
      w urzedzie, podpisac umowe czy przedstawic sie pracodawcy? A o tym zeby kupic
      bilet w dwie strony tez nikt nie pomyslal i koczuja. Widzialam na wlasne oczy,
      niestety...

      Kinga
      • acutecompute Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 16.08.04, 18:18
        niestety..
        zawinil moim zdaniem rzad polski .nie bylo zadnej akcji informacyjnej o pracy
        po wstapieniu do unii.bylo za ro wiele artykulow pt . pol miliona miejsc pracy
        w wielkiej brytanii czeka na Polakow.
        Ludzie ! za co dostaja pieniadze urzednicy od integracji europejskiej?
        bo wyglada na to ze my sobie tak ot po prostu z biegu weszlismy do unii i jest
        wesolo.
        angielscy rzadowcy oczekiwali naplywu robotnikow a polscy nie oczekiwali
        wyjazdow?
        ja sie nie dziwie ludziom ze uwierzyli , dziwie sie tylko tym ktorzy
        przyjechali nie znajac jezyka , bez biletu powrotnego ,bez jakichkolwiek
        kwalifikacji itp..

    • blum5 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 16.08.04, 19:38
      ja sie tez dziwie ze ludzie jada do Anglii bez znajomosci angielskiego i maja
      nadzieje znalezc prace i..zarobic pieniadze. naprawde jestem w szoku.
      kurcze troche mi wstyd za tych naszych rodakow, bo tutaj w ameryce tez ma za
      wielu chetnych do nauki jezyka angielskiego ale pracowac kazdy chce i do tego
      duuuuuzo zarabiac.
      • jagienkaa Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 16.08.04, 20:59
        ja też chciałam dodać, że wkurza mnie że Polacy zrobili najazd głównie na
        Londyn/Pd Anglię a nikomu się nie chce wyściubić nosa dalej. Ja często spotykam
        ogłoszenia do pracy na farmie (mieszkam w środkowej Anglii).
        Nie wiem co sobie ludzie myśleli gdy wyjeżdżali.
        • maja92 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 17.08.04, 11:15
          Jagienka - chyba taka jest tendencja. Dla Polakow przyjezdzajacych do Irlandii
          Dublin jest miejscem docelowym w 98%. Pol O'Connor Street mowi po polsku.
          Miedzy 1 maja a koncem lipca do Irlandii przyjechalo 11 tys. Polakow, gdy w
          1999 Polonia w CALEJ Irandii wynosila niespelna 1 tysiac osob. Czytam teraz
          historie o Polakach spiacych pod mostami w Dublinie. Wlos sie unosi na glowie.
          Zal mi troche tych ludzi, ze tacy naiwni. A powrotny bilet z Irlandii kosztuje
          jeszcze wiecej niz z Anglii...
    • aitee Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 17.08.04, 12:19
      Zakzyczycie mnie, ale ja naprawdę wstydzę się, że jestem Polką. Jak czytam
      takie artykuły, jak słyszę Polaków w londyńskim metrze, jak słyszę i widzę ich
      tutaj w Derby...
    • gosiash Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 17.08.04, 12:34
      aitee powiem Ci, ze tak samo sie czuje niestety. Nie tak dawno bylam na
      Victoria Coach Station odwozi kuzyna, ktory przyjechal na wakacje troche
      zarobic nie znajac angielskiego wlasnie (!). Ale wiece rodzinie sie nie
      odmawia. Sam stwierdzil, ze bez znajomosci jezyka ciezko (!!!). No i widzialam
      na dworcu paru takich cwaniaczkow, ze sie noz w kieszeni otwiera. Akurat bylam
      swiadkiem, jak dwaj kolesie z Polski zachowali sie po chamsku w stosunku do
      dwoch kolesi z londynu. I wiecie co mialam nadzieje, ze miejscowi naszym
      doloza! Bo tak na prawde nie ma znaczenia, czy ktos jest Polakiem czy nie,
      tylko jakim jest czlowiekiem. A niestety sporo ludzi bez kultury przyjechalo, a
      wiadomo, ze tacy najbardziej sie w oczy rzucaja i wyrabiaja nam zla opinie
      niestety sad
      Przepraszam, ze takie dlugie, ale musialam sie wygadac, bo przed angielska
      rodzina to ciagle jeszcze Polakow bronie, nawet tych ktorzy nie zasluguja.
      • basiak6 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 17.08.04, 12:58
        Smutne ale prawdziwe. Dojezdzam z mojej wsi do pracy do Londynu i rozne rzeczy
        sie widuje.. Niedawno lecac do Niemiec z Londynu, przy odbiorze bagazu w
        Berlinie slyszalam rozmowe dwoch rodakow o tym jak sie fajnie kradnie w sklepach
        w Londyniesad Az sie czasem nie chce przyznawac skad czlowiek pochodzi.
      • maja92 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 17.08.04, 13:20
        Ja jeszcze to tego sie nie posunelam by sie wstydzic, ale jak jeszcze w 1999
        roku zaczepialam ludzi na ulicy gdy slyszalam, ze mowia po polsku, bo tak sie
        cieszylam, ze spotkalam rodaka to teraz po prostu sie nie odzywam - a
        przychodzi mi to bardzooo trudno!!!

        Mnie tylko przeraza naiwnosc ludzi - bez sprawdzenia realiow pchaja sie na
        drugi koniec Europy. Niestety popularne w latach 80-tych wyjazdy do Niemiec na
        zarobek kompletnie zrobily ludziom wode z mozgu i choc to rok 2004 wiekszosc
        Polakow w kraju ciagle mysli, ze to te same zasady.

        Nie rozumieja, albo nie chca zrozumiec, ze nie ma juz takiego przebicia jak
        bylo w latach 80-tych i nie zarobi sie gdziekolwiek w Europie tak szybko i tak
        duzo (szczegolnie, ze jedzenie i zamieszkanie kosztuje duuuzo wiecej niz w
        Polsce). A takze mentalnosc ludzi jest inna - Irlandia jest maly krajem, gdzie
        wszyscy sie znaja i wiedza o wszystkich. Dawac prace na czarno - normalni
        ludzie nie sa nawet do tego przyzwyczajeni (jak Niemcywink), chociaz
        wyzyskiwacze wszedzie sie trafia.

        Tylko szkoda, ze tyle ludzi przyjezdza, traci pieniadze i wraca rozgoryczona
        f*****g Irlandia - zamiast byc zlym na samych siebie, ze nie przekalkulowali i
        nie "odrobili lekcji" gdy jeszcze byli w Polsce.
    • terminatorka Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 10:30
      Dziewczyny,

      Ja też się zgadzam z Wami,że Polacy dali plamę,jeśli chodzi o najazd na Anglię
      czy Irlandię.z jednym małm wyjątkiem:
      po pierwsze:przed wstąpieniem Polski do Unii obiecywano,że bezrobocie się
      zmniejszy i zmniejszyło się-ludzie powyjeżdzali do pracy za granicy w
      poszukiwaniu pracy
      po drugie:jeśli rodzina przeciętnego Polaka ma dochodów w porywach 1000zł i na
      utrzymaniu 4 czy 5osób ,to dlaczego się dziwicie,że ludzie szukają
      jakiejkolwiek pracy,bylby zapewnić dzieciom np.jedzenie
      po trzecie:czy do pracy np.na budowie jest potrzebna znajomość perfekt jężyka
      angielskiego,liczy się doświadczeni?,
      po czwarte:każdy chciałby mieć komfort-nie pracowania ,i doradzania w kwestii
      pracy na farmie
      po piąte:piszę oczywiści o Polakach normalnych,a nie o szumowinach i
      złodziejach,
      po szóste:a słychać tylko o Polakach,że się tak źle prowadzą?a
      Litwini,Czesi,Węgrzy,Słowacy?
      To na tyle,mam nadzieję,że choć w niewielkim stopniu "niektóre" osoby oświeci i
      nie będą pisały bzdur,jak to się za rodaków wstydzą.
      Justyna
      • acutecompute Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 11:03
        swiete slowa ze nie tylko Polacy to -czasami- szumowiny.
        A kibice i turysci angielscy? cala moja angielska rodzina wstydzi sie podczas
        ogladania reportazy o wyzej wymienionych.

        poza tym ,wiecie co mysle , i tak nie jest zle .Anglicy bali sie zalewu
        imigrantow ,problemow na granicy itp liczyli to w milionach ze wszystkich
        nowych krajow EU.i co ? prawde mowiac - nie jest zle .

        daje panom i paniom bez wyobrazni pol roku . za pol roku nikt o tym nie bedzie
        pamietal a rynek pracy pozostanie otwarty dla ludzi z glowa.
      • basiak6 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 11:06
        Tak sie sklada ze w Anglii tez jest wiele rodzin angielskich ktorym ledwo na
        jedzenie starcza wiec to nie argument.
        Co do innych narodowosci, dziwnym trafem w tutejszych wiadomosciach nie slychac
        o Wegrach czy Czechach tylko o Polakach.
        Co do wyzywienia i pracy w Polsce, firma mojego taty od zawsze szuka pracownikow
        i ojciec nie moze wyjsc z podziwu ze w Polsce jest bezrobocie, on chetnych do
        pracy moze policzyc na palcach reki, albo pija albo np nie zjawiaja sie do
        pracy, mimo ze pensja duzo powyzej przecietnej.
        Problem jest w tym ze do Anglii z Polski nie przyjezdzaja glodujacy Polacy, (bez
        przesady, czytalam ostatnio w Polityce jakie zasilki w Polsce dostaja np samotne
        mamy czy rodziny z dziecmi, raczej nie oplaca im sie zwyczajnie pracowac) tylko
        albo tacy z wyksztalceniem juz do odpowiedniej pracy, albo tacy ktorzy mysla ze
        sie tutaj szybko i latwo dorobia a pieniadze spadna z nieba.
        Do pracy na budowie rzeczywiscie nie trzeba znac super jezyka, ale aby cos w tym
        kraju osiagnac, trzeba umiec sie dogadac. Jesli planuje sie zostac i bedzie sie
        mialo dzieci, warto umiec dogadac sie na jakims poziomie z ich rowiesnikami i
        pania w szkole?smile)))
      • kingaolsz Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 11:39
        terminatorka napisała:

        > po trzecie:czy do pracy np.na budowie jest potrzebna znajomość perfekt jężyka
        > angielskiego,liczy się doświadczeni?,

        a powiesz mi w takim razie, jak taki bez znajomosci jezyka ma zalatwisc sobie
        pozwolenie na prace, przejsc rozmowe o NIN, znalezc klienta czy pracodawce,
        dogadac sie o stawke, podposac umowe, zrozumiec jak mu bedzie Anglik tlumaczyl
        szczegoly pracy ( a wierz mi ze potrafi tego byc duzo) ?
        to moze jeszcze pracodawca ma zalatwiac tlumacza , albo powinni tacy wszedzie
        za Polakiem chodzic ?
        troche wyobrazni, ja nigdy bym sie nie zdecydowala na wyjazd do pracy w miejsce
        gdzie nie potrafie sie dogadac

        > po szóste:a słychać tylko o Polakach,że się tak źle prowadzą?a
        > Litwini,Czesi,Węgrzy,Słowacy?

        tak, nie dosc ze slychac tylko o Polakach, to jeszcze poprzez zachowania i
        sytuacje zwiazane z nowoprzybylymi, osoby juz bedace to dluzej tez sa narazone
        na obrazliwe komentarze, na zlosliwosci i teksty typu "my Was tu nie chcemy ,
        wyjezdzajcie stad" ( sama kilka razy uslyszalam tak),
        aha, no i to ze o Polakach sie slyszy to jedno, ale idac na ulicy, czy w
        sklepie glownie slyszy sie wlasnie Polakow, zachowujacych sie bardzo glosno,
        mowiacych bardzo wulgarnie, jakos nie slysze odznaczajacych sie
        glosnym "byciem" ani Rosjan, ani Slowakow, ani Czechow, ani Niemcow, ani
        Francozow... a to jest bardzo przykre...

        > To na tyle,mam nadzieję,że choć w niewielkim stopniu "niektóre" osoby oświeci
        i
        >
        > nie będą pisały bzdur,jak to się za rodaków wstydzą.

        ja sie nie wstydze, jako tako, ale przykro mi, ze w taki sposob sie prezentujemy

        Kinga
        • rafalkawecki Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 11:55
          Mi tez sie wydaje, ze chociaz kilka zdan w jezyku danego kraju powinno sie znac.
          Juz nie mowie o czytaniu gazet, ksiazek czy rozumieniu radia ale trzeba sie
          umiec dogadac. Tak zeby wlasnie pozniej w pracy nie bylo problemow.
          A co do zachowania. Od znajomych slyszalem, ze nie wyglada to zbyt ciekawie w
          Londynie (chociaz sami wyjechali po 01.05.).
          Moge tylko dodac, ze niestety w sezonie letnim Polakow jest tez slychac i widac
          w Niemczech. Juz kilka razy bylem swiadkiem jak w jednym ze sklepow jeden
          krzyczy do drugiego (na drugim koncu sklepu oczywiscie): "masz k...a to maslo
          czy nie, bo ch..j mnie strzeli zaraz". Ale na szczescie to tylko sa 2-3 miesiace
          w roku wink
          Wiem, wiem - Niemcy tez na urlopach nie grzesza cichym zachowaniem wink

      • aitee Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 15:04
        terminatorka napisała:
        > To na tyle,mam nadzieję,że choć w niewielkim stopniu "niektóre" osoby oświeci
        i
        >
        > nie będą pisały bzdur,jak to się za rodaków wstydzą.

        Tak, wstydzę się TAKICH rodaków. Wstydzę się, że ilekroć słyszę język polski w
        sklepie czy na ulicy to zawsze jest:
        - przeklinanie
        - opowiadanie jak to się kogoś wykorzystało/oszukało najczęściej jest to "głupi
        Angol"
        - narzekanie na ten p***rzony kraj i ludzi
        Wstyd mi, że rodacy mają tak wysokie o sobie mniemanie, że przyjeżdżają w
        ciemno, bez języka chociażby w stopniu podstawowym, bez chociażby minimum
        zainteresowania wcześniej rynkiem pracy w danym kraju, bardzo często bez
        kwalifikacji i uważają, że NALEŻY im się od razu praca, schronienie,
        wyżywienie. Wstyd mi, że wielu zachowuje się jak dzieci, które naczytały się
        bajek i nie zdają sobie sprawy, że rzeczywistość jest inna. Bo jeśli robią to
        dzieci - to ok, ale dorośli? W dodatku sporo jest wśród nich ludzi z
        wykształceniem.
        Jestem Polką, dlaczego miałoby mi być wstyd za Litwinów, Rosjan czy innych?
    • terminatorka Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 11:27
      Basiak6,

      Moja droga,chyba troszeczkę przesadziłaś.Jesli chodzi o zasiłki dla mam
      samotnie wychowujących dzieci,to nie jest tak,jak piszesz.Może są skrajne
      przypaki,że jest ten zasiłek w granicach 800zł/ale to są wyjatki/Piszesz o
      matkach samotnie wychowujących dzieci,a nie uważasz,że to jest ich czasmi
      jedyny dochód?Piszesz to Ty matka?Nie ma problemu,zlkwidujmy wszystkie zasiłki
      i będzie spokój.
      A wracająć do tematu Polaków w Londynie.Może tak nie słychać o np.Litwinach,bo
      u Nas w Polsce mają Eldorado-pracują za mniejsze stawki i też ich jest pełno i
      tak naprawdę to nie muszą wyjeżdzać za granicę.
      My byliśmy w zeszłym roku w Tunezji,nie napiszę wszystkiego,ale jakbyście
      zobaczyły Niemców,jak się zachowują-to rzec można -dobrze,że się Niemcem nie
      jest.I nie mówię o zachowaniu tylko,ale i o kradzieżach itd.
      A tak szczerze powiedziawszy tam w Tunezji Nas Polaków bardzo lubią.Hi,hi
      • basiak6 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 11:54
        W takim razie ten artykul jest oparty na nieprawdziwych faktach? Tam wlasnie
        pisza o tym jakie niektorzy dostaja zasilki. Z tego co wyczytalam czasem wieksze
        niz tutaj.

        Zrodlo: polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1173608&MP=1
        Cytuje: "
        "Ala ma narzeczonego, który systematycznie przebywa w zakładach karnych. Kiedy
        kończy odsiadki krótkich wyroków lub dostaje przepustkę, wpada do domu. Ma zbyt
        mało czasu, aby ożenić się z Alą, ale zawsze 9 miesięcy po jego wizycie rodzi
        nam się nowy obywatel. Już kilka lat temu narzeczony napisał z więzienia list do
        sądu, aby ten wyznaczył mu alimenty, które spłaci, gdy wyjdzie na wolność i
        dostanie pracę. Sąd przychylił się do jego prośby i zasądził najpierw 500, potem
        700, a na koniec 1000 zł alimentów, które dotąd wypłacał FA.
        Ala B. dostawała więc do maja: 1000 zł z FA, 403 zł zasiłków rodzinnych, 144 zł
        zasiłku pielęgnacyjnego i 418 zł zasiłku stałego. Razem 1965 zł. – Tyle ze swoim
        wykształceniem niepełnym podstawowym nigdy i nigdzie by nie zarobiła – ocenia
        Agata Boińska, starszy pracownik OPS w Wesołej.
        Teraz Ala B. dostaje: 403 zł zasiłków rodzinnych, 1270 zł dodatków z tytułu
        samotnego wychowywania (6 x 170 zł plus 250 zł), 50 zł z tyt. rehabilitacji
        dziecka niepełnosprawnego, 144 zł zasiłku pielęgnacyjnego, 420 zł świadczenia
        pielęgnacyjnego. Razem 2287 zł. Rzecz jasna bez żadnych podatków.
        A na ile mogliby liczyć rodzice takiej samej siódemki dzieci, gdyby zgłosili się
        do OPS i powiedzieli, że on pracuje i zarabia na rękę 900 zł, ona w domu przy
        dzieciach, więc proszą o pomoc? 403 zł rodzinnego i 144 zł pielęgnacyjnego, co
        razem z pensją ojca daje 1447 zł, ale na dziewięć osób.
        Czy w takiej sytuacji narzeczonemu Ali B., gdy wyjdzie z ciupy i – załóżmy –
        znudzą mu się powroty za kraty, będzie się opłacało wziąć ślub i pójść do pracy
        za 900 zł netto? W życiu. Pozbawiłby w ten sposób swoją rodzinę 840 zł dochodu"
        • rafalkawecki Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 11:59

          > Czy w takiej sytuacji narzeczonemu Ali B., gdy wyjdzie z ciupy i – załóżm
          > y –
          > znudzą mu się powroty za kraty, będzie się opłacało wziąć ślub i pójść do
          > pracy za 900 zł netto? W życiu. Pozbawiłby w ten sposób swoją rodzinę 840 zł
          > dochodu"

          Czy aby tylko 840PLN? Wiecej tak naprawde, bo musieliby jeszcze jego wyzywic!
          A tak siedzac w wiezieniu (np. za nieplacenie alimentow) ma darmowe zycie. I co
          dziwne wiele ludzi lubi tak (tzn. spedzac zycie za kratkami)!!

        • kingaolsz Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 12:09
          Widzisz, ale to sa skrajne przypadki. Poza tym wlasnie FA grozi likwidacja, o
          ile juz decyzja nie zapadla.
          Inna sprawa, ze zeby fundusz wyplacal, ojciec musi byc bez pracy, albo
          nieuchwytny, albo za kratkami.
          Gdyby bylo tak latwo to by ludzie dostawali, ale na dzien dzisiejszy rozbieraja
          nowe mosty zeby dostac 4zl za kilogram zlomu.

          Po jednym przypadku nie oceniajmy calego kraju.

          A do Rafala, niestety ja mieszkajac w Lodnynie nie widze, nie slysze roznicy w
          wakacje, tak jest caly rok... choc od 1 maja w duuuzo wiekszym nasileniu. Z
          reszta w pierwszy weekend po 1.05 robilam zakupy w Tesco i kiedy doszlismy do
          alejki z alkoholami ( przejezdzajac, bo my akutrat abstynenci) to az tloczno
          sie zrobilo, bo stali "przewodnicy" mieszkajacy juz troche, tlumaczacy nowym
          ze "ten k...wa cider to jest zaj...ty, oplaca sie bo sie szybko na..esz itp,
          itp" . No poprostu przykro...
          A ja liczylam, ze w koncu troche dobrych lekarzy z Polski przyjedzie i pokazemy
          nasze dobre strony wink))))

          Kinga
          • basiak6 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 12:34
            Kinga, ja nie oceniam, tylko jesli ktos pisze o Polakach ktorzy gloduja w Polsce
            i dlatego musza emigrowac to troche sie z tym nie zgadzam.
            Niestety Polska jako kraj ma proporcjonalnie najwiecej rencistow i ludzi
            bioracych zasilki w porownianiu do reszty Europy. Wielu rencistow to mlodzi
            ludzie ktorzy przy okazji dorabiaja na czarno. Moj tata niedawno znow szukal
            ludzi do pracy, po jednego musial jechac do domu, 3 dzieci, a zona mowi ze
            imieniny byly i odpoczywa. I niestety takich przykladow ma sporo.
            • kingaolsz Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 15:55
              basiak6 napisała:

              > Niestety Polska jako kraj ma proporcjonalnie najwiecej rencistow i ludzi
              > bioracych zasilki w porownianiu do reszty Europy.

              nie znam statystyk, ale nie wydaje mi sie, zeby to byla taka Polska domena,
              tutaj w Anglii takich ludzi tez jest na peczki. Poprostu z tego co obseruje np.
              moja mama pracujac w buzdzetowce, czy znajomi, mlodzi ludzie to wcale nie jest
              tak latwo dostac zasilek czy rente. A inna sprawa, ze np. moj ojciec, po
              baardzo rozleglym zawale, praktyczne serce w rozsypce dostaje 300zl miesiecznie
              i ma zakaz pracy i jak on ma sobie razic? na pewno mu sie to nie oplaca.

              Wielu rencistow to mlodzi
              > ludzie ktorzy przy okazji dorabiaja na czarno. Moj tata niedawno znow szukal
              > ludzi do pracy, po jednego musial jechac do domu, 3 dzieci, a zona mowi ze
              > imieniny byly i odpoczywa. I niestety takich przykladow ma sporo.

              och, wiem, ze takie przypadki sa ( z reszta tutaj tez) ale widac Twoj Tata ma
              pecha w trafianiu na takich ludzi, bo podejrzewam, ze znalazloby sie troche i
              tych uczciwych pracowitych.

              OJ ja nadal wierze, ze przyjda takie czasy, ze w Polsce wszystko sie ulozy wink))
              a wiem, ze naiwna jestem wink))))))

              Pozdr
              Kinga
              • rafalkawecki Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 19.08.04, 08:15
                > > > Niestety Polska jako kraj ma proporcjonalnie najwiecej rencistow i ludzi
                > > > bioracych zasilki w porownianiu do reszty Europy.
                > >
                > > nie znam statystyk, ale nie wydaje mi sie, zeby to byla taka Polska domena,
                > > tutaj w Anglii takich ludzi tez jest na peczki.

                Tacy sa wszedzie.
                Popatrz tez na Niemcy. Tylko zwroc uwage tez na to kto (akurat w Niemczech) zyje
                z pomocy spolecznej? Zwykle sa to Turcy i Polacy (napewno tez inne narodowosci
                ale o nich nic nie wiem) uncertain


                > > Poprostu z tego co obseruje
                > > np. moja mama pracujac w buzdzetowce, czy znajomi, mlodzi ludzie to wcale
                > > nie
                > > jest tak latwo dostac zasilek czy rente. A inna sprawa, ze np. moj ojciec,
                > > po baardzo rozleglym zawale, praktyczne serce w rozsypce dostaje 300zl
                > > miesiecznie i ma zakaz pracy i jak on ma sobie razic? na pewno mu sie to nie
                > > oplaca.

                Jest moze inaczej - te zasilki w Polsce przyznawane sa wg nikomu nie znanych zasad.
                Znam przypadek, ze kobieta nigdy nie pracowala - bo jej sie nie oplaca. Za
                wszystko placi jej panstwo. Zyje na niskim poziomie, ale na piwko i wodeczke
                zawsze ma.
                A z drugiej strony moja mama, ktora chcialaby pracowac - pracy nie ma ze
                wzgledow zdrowotnych. I tutaj jest paranoja. Pracowac nie moze bo jest zbyt
                chora (ma zaswiadczenia na to), ale na rente nie moze isc bo jest zbyt zdrowa!!
                Gdzie tu logika??
                Byla jakis rok temu na komisji ZUSowskiej i facet jej powiedzial "jezeli Pani
                tutaj sama przyszla (tzn. o wlasnych silach) to znaczy, ze renta sie nie nalezy"!!


                > > > Wielu rencistow to mlodzi
                > > > ludzie ktorzy przy okazji dorabiaja na czarno. Moj tata niedawno znow szu
                > > > kal
                > > > ludzi do pracy, po jednego musial jechac do domu, 3 dzieci, a zona mowi z
                > > > e
                > > > imieniny byly i odpoczywa. I niestety takich przykladow ma sporo.
                > >
                > > och, wiem, ze takie przypadki sa ( z reszta tutaj tez) ale widac Twoj Tata
                > > ma
                > > pecha w trafianiu na takich ludzi, bo podejrzewam, ze znalazloby sie troche
                > > i tych uczciwych pracowitych.

                Dokladnie - takich jest naprawde sporo.
                Basiu - co to jest za firma i gdzie?
                Mam kilka osob chetnych do pracy, moze oni by pasowali do firmy Twojego Taty.


                > > OJ ja nadal wierze, ze przyjda takie czasy, ze w Polsce wszystko sie ulozy
                > > wink))
                > > a wiem, ze naiwna jestem wink))))))

                A ja juz nie... sad



                Rafal
          • rafalkawecki Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 12:43

            > A do Rafala, niestety ja mieszkajac w Lodnynie nie widze, nie slysze roznicy w
            > wakacje, tak jest caly rok...

            No bo w Londynie jest duzo polskich firm budowlanych - stad pewnie przez caly rok smile
            A tutaj (tzn. w moim rejonie) duzo ludzi z Polski przyjezdza do prac sezonowych
            (od szparagow pod winogrona). Oczywisc i zima mozna takie egzemplarze spotkac -
            ale to sa wyjatki.


            > choc od 1 maja w duuuzo wiekszym nasileniu. Z
            > reszta w pierwszy weekend po 1.05 robilam zakupy w Tesco i kiedy doszlismy do
            > alejki z alkoholami ( przejezdzajac, bo my akutrat abstynenci) to az tloczno
            > sie zrobilo, bo stali "przewodnicy" mieszkajacy juz troche, tlumaczacy nowym
            > ze "ten k...wa cider to jest zaj...ty, oplaca sie bo sie szybko na..esz itp,
            > itp" . No poprostu przykro...

            O wlasnie. Tutaj podobnie. Nawet stojac przy kasie czesto i slyszac po jakiem
            ludzie mowia jestem w 99% w stanie powiedziec skad sa. W tygodniu Polacy (Ci
            sezonowi) kupuja glownie jakis alkohol + Cola, czasami jakas wedlina.



            > A ja liczylam, ze w koncu troche dobrych lekarzy z Polski przyjedzie i
            > pokazemy nasze dobre strony wink))))

            No to przeciez pokazuja ile mozna wypic - nie kazdy tyle potrafi wink)


            Rafal
            • kingaolsz Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 15:50
              rafalkawecki napisał:


              > No to przeciez pokazuja ile mozna wypic - nie kazdy tyle potrafi wink)

              Hehehehee, pewnie masz racje.

              Pozdrawiam
              Kinga
    • assiia Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 12:17
      Ja tez czasami sie wstydze,ale nie tego ze jestem Polka,ale czlowiekiem!
      Przykro przyznac,ale to prawda.
      Fajne jest to forum,ale moze piszcie o tym o czym macie wiecej pojecia.
      Same przyjechalyscie to po co innym bronicie.
      Siedzcie w Polsce,bierzcie zasilki,pracujcie bo jest praca,tak jak to ktoras
      napisala.
      A moze Ci ludzie maja swoje powody:chec poznania,przygoda,pieniadze,zysk.
      Nic czas pokaze i albo znajda sobie miejsce w tym swiecie(tak jak my),albo
      wroca bogatsi o nowe doswiadczenia.
      Jedyne co nam pozostaje to dobrym zyczyc dobrze,a zlym miec nadzieje,ze to zlo
      do nich wroci.
      Pozdrawiam z LONDYNU.
      asia
      • aitee Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 14:54
        assiia napisał:

        > Ja tez czasami sie wstydze,ale nie tego ze jestem Polka,ale czlowiekiem!
        > Przykro przyznac,ale to prawda.
        > Fajne jest to forum,ale moze piszcie o tym o czym macie wiecej pojecia.
        > Same przyjechalyscie to po co innym bronicie.

        Nie przyjechałam do Anglii by znaleźć pracę. NIkomu nie zabraniam przyjeżdżać.
        Ale nie stawiaj znaku równości pomiędzy chęcią znalezienia pracy zagranicą a
        przyjazdem w ciemno, bez języka, bez jakichkoliwek oszczędności, bez biletu
        powrotnego w razie czego. To nie jest desperacja to głupota. Ci sami Polacy,
        którym tak strasznie źle się powodzi wydają pieniądze na przykład na papierosy
        (5 funtów paczka).
        > Siedzcie w Polsce,bierzcie zasilki,pracujcie bo jest praca,tak jak to ktoras
        > napisala.
        > A moze Ci ludzie maja swoje powody:chec poznania,przygoda,pieniadze,zysk.
        > Nic czas pokaze i albo znajda sobie miejsce w tym swiecie(tak jak my),albo
        > wroca bogatsi o nowe doswiadczenia.
        > Jedyne co nam pozostaje to dobrym zyczyc dobrze,a zlym miec nadzieje,ze to
        zlo
        > do nich wroci.
        > Pozdrawiam z LONDYNU.
        > asia
    • nikita-mama Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 12:41
      To co napisałas,to raczej jest skrajny przypadek.
      jesli chodzi o fundusz alimentacyjny,to już takiego czegoś nie ma.Możemy dalej
      wyliczć przypadki i tak nie dojdzimy do rozwiązania,które by nas
      satysfakcjonowało.
      Powtarzam,wszędzie znadzie się czarna owca w stadzie i nie tylko my Polacy
      zachowujemy się tak.
      A tak na marginesie,to może mi ktos napisze,czy za 8-10F pójdzie na budowę
      Anglik?
      I dla tych,co się wstydzą ,że są Polakami-nie musicie przecież się przyzawać,że
      jesteście Polakami.Wększośc z Was,powychodziła za mąż za Anglików,nie pracuje i
      jak każda z Was deklaruje się,że umie perfekt język angielski-to po sie
      przyznawać ,że jest się Polką?
      Sorry,za te słowa,ale jestem szczera.
      A tak na marginesie,przeczytałam ostatnio artykuł o Góralach.Są to
      ludzie,którzy zawsze się razem trzymają i sobie pomagają.Jak jednemu się uda
      dostać za Ocean,to następnemu pomaga itd.A jak to jest z Polakami?
      Jak jednemu się powiedzie,to nie pomoże drugiemu,tylko mu jeszcze nogę podłoży.
      Justyna
      • kingaolsz Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 16:06
        nikita-mama napisała:

        >> I dla tych,co się wstydzą ,że są Polakami-nie musicie przecież się
        przyzawać,że
        >
        > jesteście Polakami.Wększośc z Was,powychodziła za mąż za Anglików,nie pracuje
        i
        >
        > jak każda z Was deklaruje się,że umie perfekt język angielski-to po sie
        > przyznawać ,że jest się Polką?

        Oj przepraszam bardzo! To, ze sie wstydze kiedy slysze wulgarnych Polakow to
        jedno. A widac, ze na tym forum zadko bywasz, bo nie zauwazylas, ze ile razy
        pojawia sie ktos nowy, to odpowiadamy na pytania, przymujemy cieplo a pozniej w
        wiekszosci poznajemy sie w realu. Nitk nikim nie gardzi. Tylko, ze inaczej
        rozmawia sie z osoba, ktora co 2 slowo przeklina, a ineczej z kulturalna, nie
        uwazasz?

        Inna sprawa. Ja akurat tutaj wyszlam za Polaka, ale nie rozmumiem dlaczego te
        co wyszly za Anglikow i nie pracuja maja byc inne? Z reszta bardzo czesto ( tak
        jest w moim przypadku) nie pracujemy bo nas na to nie stac. Opieka nad
        dzieckiem wynosilaby wiecej niz pensja, wiec jaki bylby tego sens?
        I dlaczego mam mowic po angielsku jesli polski to moj pierwszy jezyk? Ja sie
        jezyka nie wstydze tylko niekulturalnosci rodakow, a angielskiego uzywam tylko
        kiedy jest taka potrzeba, nie zeby sie "ukryc"

        > Sorry,za te słowa,ale jestem szczera.
        > A tak na marginesie,przeczytałam ostatnio artykuł o Góralach.Są to
        > ludzie,którzy zawsze się razem trzymają i sobie pomagają.Jak jednemu się uda
        > dostać za Ocean,to następnemu pomaga itd.A jak to jest z Polakami?
        > Jak jednemu się powiedzie,to nie pomoże drugiemu,tylko mu jeszcze nogę
        podłoży.

        Tacy sa Polacy na calym swiecie i to tez jest strasznie przykre. Ale tez jest
        przykre jak sie pomaga "swojemu" a potem sie na Ciebie wypnie, bo juz wiecej
        nie jestes potrzebna.

        Kurcze to co piszesz wskazuje, ze chcialabys byc idealnym swiecie, niestety
        takiego nie ma nigdzie. Z reszta ciekawe czy sama jestes taka idealna?

        Kinga
    • nikita-mama za szybko poszło............... 18.08.04, 12:49
      To co napisałas,to raczej jest skrajny przypadek.
      jesli chodzi o fundusz alimentacyjny,to już takiego czegoś nie ma.Możemy dalej
      wyliczć przypadki i tak nie dojdzimy do rozwiązania,które by nas
      satysfakcjonowało.
      Powtarzam,wszędzie znadzie się czarna owca w stadzie i nie tylko my Polacy
      zachowujemy się tak.
      A tak na marginesie,to może mi ktos napisze,czy za 8-10F pójdzie na budowę
      Anglik?
      I dla tych,co się wstydzą ,że są Polakami-nie musicie przecież się przyzawać,że
      jesteście Polakami.Wększośc z Was,powychodziła za mąż za Anglików,nie pracuje i
      jak każda z Was deklaruje się,że umie perfekt język angielski-to po sie
      przyznawać ,że jest się Polką?
      Sorry,za te słowa,ale jestem szczera.
      A tak na marginesie,przeczytałam ostatnio artykuł o Góralach.Są to
      ludzie,którzy zawsze się razem trzymają i sobie pomagają.Jak jednemu się uda
      dostać za Ocean,to następnemu pomaga itd.A jak to jest z Polakami?
      Jak jednemu się powiedzie,to nie pomoże drugiemu,tylko mu jeszcze nogę podłoży.
      Justyna ma rację,że nie tylko polacy tak mają.
      A może za jakiś czas to minie i nie będzie takich sytuacji.
      Aneta
      • maja92 Co do pomocy.... 18.08.04, 13:35
        Zawsze staralam sie pomoc i ciagle pomagam.
        Jezeli w jeszcze do ubieglego roku bylo to okolo trzech lub czterech osob na
        rok, to teraz dostaje okolo 10 podan tygodniowo o prace w moim dziele od
        Polakow. Niestety nie moge tylu ludzi zatrudnic!!! ani polecic moim znajomym w
        innych firmach w Dublinie.

        Mam meza Polaka i nigdy nie wstydzilam sie swojej polskosci. Do Dublina
        przyjechalam jako intercompany transfer w 1998r - dzieki Bogu firma pomogla mi
        sie "zadomowic" w Dublinie. Zawsze pracowalam zawodowo i szanowalam ludzi
        przyjezdzajacych w "ciemno" za ich odwage - ja bym tego nie zrobila. Gdy tylko
        ktos z Polski chcial bym pomogla - zawsze pomagalam sie "zorganizowac" - bo
        wiem, jakie zycie jest trudne dla kogos kto jest zupelnie nowy w Irlandii, gdy
        nie ma sie na kim oprzec. Ale teraz nie daje juz rady!!! Musialabym rzucic
        prace zawodowa i tylko ludziom pomagac!!!

        Wiem, ze duzo osob jest zdesperowanych i dlatego tu przyjezdza, ale desperacja
        nie zawsze jest wytlumaczeniem, gdy logiczne kalkulowanie za i przeciw jest
        wyrzucane przez okno...
      • mama5plus Re: za szybko poszło............... 18.08.04, 18:31
        nikita-mama napisała:


        > A tak na marginesie,to może mi ktos napisze,czy za 8-10F pójdzie na budowę
        > Anglik?


        WOW, 8-10F za godzine czy dziennie? wink
        Moj maz ( tubylec jakby nie bylo) po studiach przyjal prace za 5F z malym hakiem
        i jakos mu korona z glowy nie spadla wink
        Pracowal z samymi rodakami (swoimi) i kazdy taka mial stawke.
        I przezylismy z trojka dzieci wtedy. Bez problemu.
        I wie, ze gdyby prace kiedys stracil, bez wahania podjalby pierwsza lepsza
        fizyczna. Na budowie? Bardzo chetnie. Gdyby tylko go chcieli. Chyba jako
        pomocnika he he.
        Choc jest tym oslawionym Anglikiem ( o ile to ma jakies znaczenie) i w dodatku
        po studiach wink.

        Co do tematu glownego...tak sie sklada, ze mam raczej mile doswiadczenia
        jesli chodzi o spotkania z rodakami w mojej okolicy. Owszem, slyszalam jakies
        pojedyncze bluzgi, ale to na szczescie rzadkosc.
        Nawet jedna polska mame spotkalam i sie zgadalysmy.
        Bardzo kulturalni studenci (kiedy idzie pare dziewczyn i chlopak-rodzynek to na
        99% Polacy- kurcze, nie wiem czemu ale tak jestsmile.
        Pamietam jeszcze ze studiow takich opiekunczych mlodzianow.)
        I jeszcze bermudy `kawa z mlekiem`, skarpetki i sandaly, to tez dobrze ulozony
        polski student.

        Raz tylko sie wnerwilam gdy chlopaki pogaduchy sobie na srodku ulicy
        urzadzili (chyba z 10u)i stali tak przez dobre pol godziny nie reagujac na
        zadne `przepraszam` w dowolnym jezyku.

        Natomiast akurat mialam serce w gardle gdy na niedzielny `festyn` w wiosce
        (takie rodzinne na dobra sprawe wydarzenie ) wkroczyla szajka pijanych Rosjan
        zaczepiajacych ludzi, rozwrzeszczanych i siejacych ogolny poploch. Koszmar.

        Coz, byc moze po 1.05 co rozwazniejsi Polacy szykaja pracy na prowincji
        i to ich tu spotykam big_grin

        • masiko Re: za szybko poszło............... 18.08.04, 22:07
          pozdrawiam mama5plus smile) I ciesze sie, ze spotkala porzadnych Polakow wink Moze
          tez sie kiedys spotkamy? Lubie osoby, ktore potrafia obiektywnie spogladac na
          rzeczywistosc.
    • nikita-mama maja92,jeśli uraziły Cię moje słowa............... 18.08.04, 15:37
      Maja92,jeśli uraziły Cię moje słowa to przepraszam.
      Moją intencją,było nakreślenie sytuacji,jaka panuje wśród rodaków.
      Owszem jest przykre,jak się słyszy,że Polacy okupują dworzec i jak to Anglicy
      pomagają w załatwieniu biletu powrotnego do Polski.Ale oni są zmuszeni do
      tego,aby szukać pracy,bo w Polsce jej nie ma.I czasmi pożyczają na bilet z
      nadzieją,że może spotkają jakiegoś swojego Rodaka,który im pomoże.Nie pochwalam
      tego,żeby jechać w ciemno,ale może to jest ich ostatnia deska ratunku.
      Szczerze uważam,że Polacy poza granicami Polski powinni się wspierać,a nie
      utrudniać sobie życie/w domyślenikomu nie może być lepiej,tylko mnie/
      A pijaczkowie,złodzieje itd to nie tylko Polacy.
      Pozdrawiam Aneta
      • jagienkaa Re: maja92,jeśli uraziły Cię moje słowa.......... 18.08.04, 15:56
        Nikito,
        Byłam u mojej mamy w Polsce na 3 tygodnie na wakacjach. I zdziwiłam się widząc
        dużo ogłoszeń o pracę (w sklepach głównie, kwiaciarniach, fabrykach itp).
        Rozmawiałam z ekspedientkami to mówiły że ludzie się pytają, ale albo im
        godziny nie odpowiadają, albo za mało pieniędzy, albo czy tamto...wiele ludzi
        mi mówiło że bardzo często ludziom się NIE CHCE pracować. To zresztą trochę
        jest w polskiej mentalności, że trzeba ponarzekać, zamiast coś zrobić. W Polsce
        ludzie się też często wstydzą wykonywać jakąśtam robotę, a tutaj, w Anglii,
        żadna praca nie hańbi. Poważnie. Uważam że jeśli nie chciało się niektórym
        pracować w Polsce to tutaj tymbardziej im się nie będzie chciało.
        PS NIGDY się nie wstydziłam bycia Polką. Wstydziłam się może czasami ZA
        rodaków...
    • nikita-mama Jagienko................. 18.08.04, 17:00
      Jagienko,

      A czy pytałaś panie sprzedawczynie,ile zarabiaja za 10godzinny dzien pracy?
      Jeśli się dobrze orientuję,to w sklepie się zarabia w granicach 600-800zł.
      Z tego 400-500zł idzie na czynsz za mieszkanie,200zł -opłaty tj światło i gaz
      itd, a gdzie jedzenie i coś da dzieciaków.Zbliża się rok szkolny,to kosztuje.
      I przeraszam bardzo,na co ta pnj ma starczyć?
      Pewnie,że żadna praca nie hańbi.I dlatego polacy zmywają gary po hotelach za 6-
      8F na godzinę,żeby zarobć.Jest to i tak lepsze,niż wegetować w Polsce za 600-
      800zł
      A co powiecie na to: brat,mojej koleżanki nie kradnie, pod mostem ani na
      dworcu nie śpi, tylko haruje, a angielka ! go oszukuje (nie chce mu dać
      kontraktu i okrada na wypłacie)będziecie się wstydzić za niego czy za nią?
      przecież macie "angielskie" rodziny. Łatwo posługiwac sie stereotypami i
      wszystkich do jednego worka wrzucać.
      I co mu poradzicie teraz? Znosić to cierpliwie, bo mu tylko miesiąc został?
      Czy może iść na skargę i zostać bez pracy i wracać do Polski?
      Łatwo się pisze,że żadna praca nie hańbi,skoro ma się ten komfort-nie
      pracowania.
      A może a może niech sie wypowiedzą te matki, które pracują, a nie te co z nudów
      przed komputerem caly dzień siedzą i innym doradzają. Ale one pewnie tyle czasu
      wolnego nie mają.
      Mam nadzieję,że rozumiecie o co mi chodzi.Aneta

      • basiak6 Re: Jagienko................. 18.08.04, 17:26
        Nikitko, zapytaj sie tutejszych mam jakie tutaj sa koszty zycia i ile zostaje z
        pensji np 1200 funtow po oplatach? Dobrze jesli w ogole cos, wiec nie mozna
        porownywac! Tutaj tez sporo angielskich rodzin ubiera sie w uzywane ciuchy i
        kupuje w najtanszych sklepach.
        U mojego taty dostaja pensje wyzej niz srednia, mozna tez dorobic i zarobic
        niezle, niestety tata ciagle nie ma ludzi do pracy. Sa ludzie ktorzy stracili
        prace ale zwykle znajduja nowa, nie znam nikogo w Polsce kto by aktywnie szukal,
        dopuszczajac mozliwosc przeprowadzki za praca, i pracy nie znalazl.
        Inna sprawa ze w Pl kazdy chce nie wiadomo ile od razu. Jak jade do Polski, to
        widze wiecej nowiutkich samochodow niz tutaj w Anglii, ciekawe czemu?

        Ja konczylam studia w Anglii, praktyki robilam w Brukseli i Stanach, i zawsze
        bylo nieplatne, musialam z wlasnej kieszeni oplacac pobyt dorabiajac i to jest
        normalne. Tutaj w sklepie tez sie zarobi ledwo na utrzymanie. Co innego jesli
        ktos przyjedzie, mieszka gdzies katem i je sam chleb, to cos odlozy. Ale
        pracujac w sklepie nie da sie utrzymac rodziny w Anglii na srednim poziomie.

        Nie mam angielskiej rodziny tylko polskiego meza, przyjechalam tutaj 11 lat temu
        na studia i zostalam bo dostalam dobra prace, nie mam problemu z Polska i za
        Polakow sie nie wstydze, wstydze sie za ludzi ktorzy sprawiaja ze o Polakach
        mowi sie zlesad
      • ma.pi Re: Jagienko................. 18.08.04, 17:43
        nikita-mama napisała:

        > Jagienko,
        >
        > A czy pytałaś panie sprzedawczynie,ile zarabiaja za 10godzinny dzien pracy?
        > Jeśli się dobrze orientuję,to w sklepie się zarabia w granicach 600-800zł.
        > Z tego 400-500zł idzie na czynsz za mieszkanie,200zł -opłaty tj światło i gaz
        > itd, a gdzie jedzenie i coś da dzieciaków.Zbliża się rok szkolny,to kosztuje.
        > I przeraszam bardzo,na co ta pnj ma starczyć?

        Nikita, ja np. mieszkam w Kanadzie i tutaj praca sprzedawcy w sklepie tez jest
        niskoplatana. Jakby tak przeliczyc to tak samo starczylo by na zaplacenie
        czynszu i swiatla. A gdzie reszta? Ano ta druga osoba w rodzinie zarabia ta
        reszte.
        A czy w Polsce te panie sprzedawczynie, to tylko samotne osoby, bez pracujacego
        meza? Nie wierze?

        I tak idac ta droga, to gdzie ci Kanadole co zarabiaja grosze w sklepach maja
        jechac na roboty, do Polski? Dorobia sie tam? wink.

        Pozdr.
      • jagienkaa Re: Jagienko................. 18.08.04, 17:51
        Nikito,
        Gdybym nie miała pracy, jak właśnie 20% Polaków wzięłabym KAŻDĄ pracę.
        Obojętnie gdzie i za ile. Oto mi chodzi.
        Ja nie mam obowiązku się wstydzić za Brytyjczyków czy w ogóle za inne nacje, to
        że mam męża Anglika nie upoważnia mnie do żałowania Twojego brata bo go jakaś
        angielka wykorzystuje. Bardziej mi go żal z punktu widzenia rodaka. Jesli mu
        tak źle to czemu nie odejdzie z pracy i nie znajdzie nowej? Bo lepiej narzekać!
        ja naprawdę doskonale sobie zdaję sprawę jak wygląda w Polsce, cała moje
        rodzina tam jest, moi znajomi. Znam realia.
        Ale najbardziej mnie wkurza właśnie typowo polskie myslenie: Ty masz i tak
        lepiej, ja mam gorzej! Tyle razy już pisałyśmy tu ludziom, że mieszkanie za
        granicą to nie jest zbijanie kokosów tak jak sobie wszyscy myślą.
        W Polsce też jest dużo mam które nie pracują, jakoś o nich nie wspominasz.
        Bardzo mi się gorzko zrobiło po tym co napisałaś. I na pewno tylko nie mnie.
        • masiko Re: Jagienko................. 18.08.04, 19:27
          jagienkaa napisała:

          > Nikito,
          > Gdybym nie miała pracy, jak właśnie 20% Polaków wzięłabym KAŻDĄ pracę.
          > Obojętnie gdzie i za ile. Oto mi chodzi. >
          Ciekawe... moj brat jakis czas temu dostal "oferte" za 600 zl, tyle tylko ze 30
          km od miejsca zamieszkania i bilet kosztuje ok. 500 zl... taka praca tez by cie
          interesowala?


          >to że mam męża Anglika nie upoważnia mnie do żałowania Twojego brata bo go
          jakaś
          > angielka wykorzystuje. Bardziej mi go żal z punktu widzenia rodaka. Jesli mu
          > tak źle to czemu nie odejdzie z pracy i nie znajdzie nowej? Bo lepiej
          narzekać!>
          Super rad udzielasz... no pewnie, najlepiej odejsc z pracy bez pieniedzy, bo co
          to szkodzi... dzieki takim poradom na pewno na Victorii zrobi sie tloczniej. A
          moze jak juz tak bardzo chcesz cos napisac, to napisz cos naprawde pozytecznego?
          • jagienkaa Re: Jagienko................. 18.08.04, 19:47
            No teraz to się trochę czepiasz i dajesz głupie przykłady. Takiej pracy jaką
            opisałaś bym nie wzięła, ale pracę w sklepie tak. Lepsza taka niż żadna.
            Co do twojego brata to przecież nie napisałam żeby rzucił pracę, tylko żeby
            sobie znalazł inną. I wtedy rzucił tą drugą.
            I wybacz ale sobie będę na forum pisać co chcę i o czym do wolismile nie musisz
            mnie czytacsmile
      • kingaolsz Re: Jagienko................. 19.08.04, 14:20
        nikita-mama napisała:

        > Jagienko,
        >
        > A czy pytałaś panie sprzedawczynie,ile zarabiaja za 10godzinny dzien pracy?
        > Jeśli się dobrze orientuję,to w sklepie się zarabia w granicach 600-800zł.
        > Z tego 400-500zł idzie na czynsz za mieszkanie,200zł -opłaty tj światło i gaz
        > itd, a gdzie jedzenie i coś da dzieciaków.Zbliża się rok szkolny,to kosztuje.
        > I przeraszam bardzo,na co ta pnj ma starczyć?

        No chyba lepsze to niz nic, kurcze jak mieszkalam jeszcze 3 lata temu w Poslce
        to pracowalam za 500zl miesiecznie 12 h dziennie a wczesniej za 400zl po 14 h
        dziennie i bylam zadowolona ze mam te pieniadze, a nie ze za malo.
        Ale najlepiej oczekiwac 3000zl za 5 h pracy, co nie?


        > Pewnie,że żadna praca nie hańbi.I dlatego polacy zmywają gary po hotelach za
        6-
        > 8F na godzinę,żeby zarobć.

        zmywaja gary za £3,5 - £5 tak jest przynajmniej teraz i tez sie ciesza ze maja
        prace.

        Jest to i tak lepsze,niż wegetować w Polsce za 600-
        > 800zł
        > A co powiecie na to: brat,mojej koleżanki nie kradnie, pod mostem ani na
        > dworcu nie śpi, tylko haruje, a angielka ! go oszukuje (nie chce mu dać
        > kontraktu i okrada na wypłacie)będziecie się wstydzić za niego czy za nią?
        > przecież macie "angielskie" rodziny. Łatwo posługiwac sie stereotypami i
        > wszystkich do jednego worka wrzucać.
        > I co mu poradzicie teraz? Znosić to cierpliwie, bo mu tylko miesiąc został?
        > Czy może iść na skargę i zostać bez pracy i wracać do Polski?

        niehc sie pofatyguje i znajdzie cos lepszego skoro jest na tyle dobry zeby
        dostac wiecej

        > Łatwo się pisze,że żadna praca nie hańbi,skoro ma się ten komfort-nie
        > pracowania.

        juz wyzej Ci napisalam, ze mnie nie stac na prace, zarabiac £200 tygodniowo (
        placic za dojazdy itp) i placic opiekunce/przedszkolu tyle samo albo wiecej.

        > A może a może niech sie wypowiedzą te matki, które pracują, a nie te co z
        nudów
        >przed komputerem caly dzień siedzą i innym doradzają. Ale one pewnie tyle czasu
        >wolnego nie mają.

        jestes bezczelna i tyle, nie znasz naszych realii a nas obrazasz
        ile czasu spedzilas w Londynie, w Anglii ? Ilu osobom pomoglas?
        wolisz wyjechac do Stanow i pracowac nielegalnie, my przynajmniej nikogo nie
        oszukujeny, a mam czas, bo potrafie sobie go zorganizowac i nikt nie bedzie mi
        mowil czy mam go za duzo, czy tez za duzo pisze

        > Mam nadzieję,że rozumiecie o co mi chodzi.Aneta
        >
        nie rozumiem

        Kinga
        • nikita-mama Kingaolsz 20.08.04, 15:50
          Posłuchaj Dziewczyno,

          1.Jeśli dobrze wyczytałam z Twoim postów,jesteś Warszawianką-to chyba na
          peryferiach,jak Otwock,czy Góra Kalwarii zarabiało się trzy lata temu dwa razy
          tyle.
          2.
          >"jestes bezczelna i tyle, nie znasz naszych realii a nas obrazasz
          > ile czasu spedzilas w Londynie, w Anglii ? Ilu osobom pomoglas?
          > wolisz wyjechac do Stanow i pracowac nielegalnie, my przynajmniej nikogo nie
          > oszukujeny,....."

          To jest Twoja wypowiedź,a więc:
          -beszczelna nie jestem,i była bym wdzięczna na przyszłość,żebyś mnie,ani nikogo
          nie obrażała-jeśli się nie zgadza z Twoimi poglądami
          -Waszych realii na pewno nie znam,tak jak Wy tych ludzi z dworca,
          - jeżeli chodzi o pomaganie,to przynajmniej staram się nie szkodzić nikomu,a
          ilu osobom /myślę o tych z dworca /pomogłaś Ty i Jagienka?????????
          -Wyjechać do Stanów bym chciała,ale pracować przynajmniej na razie nie
          zamierzam,czy to legalnie w Polsce,Anglii,czy nielegalnie w Stanach.Chociaż
          studia skończyłam i językiem angielskim potrafię się posługiwać,to mam
          ważniejsze rzeczy na głowie,niż zarabianie pieniędzy,których mi na razie
          wystarcza.
          -Twierdzisz,że kogoś oszukuję?dam Ci dobrą radę-Zanim napiszesz takie rzeczy,to
          się zastanów trzy razy,bo równie dobrze mogę potraktować to,jako oszczerstwo, a
          napewno wiesz,jak się to może skończyć.


          Podsumowując:
          Widzę,że ja piszę o marchewce,a Wy czepiacie się słów i piszecie swoje o
          ziemniakach.To taka przenośnia,jakbyś nie wiedziała.
          Tobie i Jagience życzę wiele szczęścia i sukcesów w życiu tam na obczyźnie.Może
          Wasze rady komuś się przydają, ale ja wolalabym aby porad dotyczących pracy
          udzielał ktoś,kto sam pracuje i zna takie realia,a nie Wasze.
          3.
          > juz wyzej Ci napisalam, ze mnie nie stac na prace, zarabiac £200 tygodnio
          > wo (
          > placic za dojazdy itp) i placic opiekunce/przedszkolu tyle samo albo wiecej.

          Tylko mi nie mówcie, że się Wam nie opłaca, bo same przecież radziłyscie brać
          KAŻdĄ PRACĘ.
          No i poza tym, mogę Wam doradzić pracę zmianową, np. w nocy, albo opiekę nad
          czyimś dzieckiem za 1-2funty... prawda, ze łatwo doradzać?

          Pozdrawiam i życzę powodzenia w szukaniu pracy... jak popracujecie chociaż z
          pół roku, to chętnie wysłucham Waszych porad.Aneta
          • kingaolsz Re: Kingaolsz 20.08.04, 17:50
            nikita-mama napisała:

            > Posłuchaj Dziewczyno,
            >
            > 1.Jeśli dobrze wyczytałam z Twoim postów,jesteś Warszawianką-to chyba na
            > peryferiach,jak Otwock,czy Góra Kalwarii zarabiało się trzy lata temu dwa
            razy
            > tyle.

            zle wyczytalas

            > 2.
            > >"jestes bezczelna i tyle, nie znasz naszych realii a nas obrazasz
            > > ile czasu spedzilas w Londynie, w Anglii ? Ilu osobom pomoglas?
            > > wolisz wyjechac do Stanow i pracowac nielegalnie, my przynajmniej nikogo
            > nie
            > > oszukujeny,....."
            >
            > To jest Twoja wypowiedź,a więc:
            > -beszczelna nie jestem,i była bym wdzięczna na przyszłość,żebyś mnie,ani
            nikogo
            >
            > nie obrażała-jeśli się nie zgadza z Twoimi poglądami

            nie chodzi o zgadzanie sie z pogladami a o stwierdzanie ze baki zbijamy w domu
            i sie nudzimy

            > -Waszych realii na pewno nie znam,tak jak Wy tych ludzi z dworca,
            > - jeżeli chodzi o pomaganie,to przynajmniej staram się nie szkodzić nikomu,a
            > ilu osobom /myślę o tych z dworca /pomogłaś Ty i Jagienka?????????

            pomoglam, ale co to kogo interesuje, ja nie robie tego zeby o tym opowiadac

            > -Wyjechać do Stanów bym chciała,ale pracować przynajmniej na razie nie
            > zamierzam,czy to legalnie w Polsce,Anglii,czy nielegalnie w Stanach.Chociaż
            > studia skończyłam i językiem angielskim potrafię się posługiwać,to mam
            > ważniejsze rzeczy na głowie,niż zarabianie pieniędzy,których mi na razie
            > wystarcza.

            poprostu na innym forum pytalas sie jak wyjechac do Stanow turystycznej i co
            zrobic zeby zostac bez pozwolenia.

            > -Twierdzisz,że kogoś oszukuję?dam Ci dobrą radę-Zanim napiszesz takie
            rzeczy,tosię zastanów trzy razy,bo równie dobrze mogę potraktować to,jako
            oszczerstwo, a napewno wiesz,jak się to może skończyć.

            chyba nie duzo mozesz mi zrobic,

            > Podsumowując:
            > Widzę,że ja piszę o marchewce,a Wy czepiacie się słów i piszecie swoje o
            > ziemniakach.To taka przenośnia,jakbyś nie wiedziała.
            > Tobie i Jagience życzę wiele szczęścia i sukcesów w życiu tam na
            obczyźnie.Może
            >
            > Wasze rady komuś się przydają, ale ja wolalabym aby porad dotyczących pracy
            > udzielał ktoś,kto sam pracuje i zna takie realia,a nie Wasze.

            to ze teraz nie pracje nie znaczy ze nie pracowalam w ogole

            > 3.
            > > juz wyzej Ci napisalam, ze mnie nie stac na prace, zarabiac £200 ty
            > godnio
            > > wo (
            > > placic za dojazdy itp) i placic opiekunce/przedszkolu tyle samo albo wiec
            > ej.
            >
            > Tylko mi nie mówcie, że się Wam nie opłaca, bo same przecież radziłyscie
            brać
            > KAŻdĄ PRACĘ.

            tym, ktorzy spia pod golym niebem i nie maja innych zobowiazan jak i innego
            wyjscia. ja mam na rachunki, dlatego moge robic to co robie, ale gdybym nie
            miala na rachunki czy jedzenie tez bym pracowala na nocki, zmiany ( tak jak
            kiedys robilam to w Polsce)

            > No i poza tym, mogę Wam doradzić pracę zmianową, np. w nocy, albo opiekę nad
            > czyimś dzieckiem za 1-2funty... prawda, ze łatwo doradzać?

            owszem, nawet jesli mialabym zamiar tak zrobic, to zeby opiekowac sie czyims
            dzieckiem trzeba miec do tego warunki i dopowiednie zabezpieczenia + skonczone
            szkolenia, to tez wymaga wkladu finansowego i to znacznego,

            >
            > Pozdrawiam i życzę powodzenia w szukaniu pracy... jak popracujecie chociaż z
            > pół roku, to chętnie wysłucham Waszych porad.Aneta

            pracowalam pol roku ( i wiecej) i co ? teraz posluchasz tego co pisalam?
            Nie ma sensu ta dyskusja bo Pani zawsze zna sytuacje lepiej z odleglosci 2000km

            Kinga
    • gosiash Tak ja za Anglika za maz wyszlam 18.08.04, 17:19
      Nie wiem, czy mnie bardziej wkurza, smuci czy smieszy jak mi ktos zazdrosci, ze
      mam meza Anglika i siedze w domu, nie pracuje (bo przeciez dziecko to nie
      praca) i to w dodatku w Londynie. A i jeszcze jestem wredna bo innym zaluje
      tych 'kokosow'...
      • masiko Re: Tak ja za Anglika za maz wyszlam 18.08.04, 17:31
        Wiesz Gosiu, ja ci wcale nie zazdroszcze. Tu nie chodzi o zazdrosc, tylko o to,
        ze wiele osob, ktore sie tu wypowiadaly zdazyly juz chyba zapomniec jaka jest
        sytuacja w Polsce. Ja w Polsce nie mieszkam, ale doskonale te osoby rozumiem.
        Tylko, ze jak one probuja a wami dyskutowac lub cokolwiek wyjasniac, to jedyne
        na co moga liczyc, to komentarz jak twoj.
        Pozdrawiam
        tez Gosia
        • gosiash Re: Tak ja za Anglika za maz wyszlam 18.08.04, 17:55
          Ale co tu jest do wyjasniania. Dlaczego wszyscy mysla, ze jak ktos z zagranicy
          pisze to pojecia nie ma co sie w Polsce dzieje? Ja dopiero w maju tu
          przyjechalam, wiec nie sadze, zeby az tak sie w Polsce zmienilo. Doskonale
          zdaje sobie sprawe z biedy jaka w Polsce panuje, ale rzeczywistosc jest taka,
          ze Ci na prawde biedni nie przyjezdzaja bo nie maja za co.
          I nikt z nas nie krytykuje tych, ktorzy za chlebem przyjezdzaja. Problem w tym,
          ze przyjechala tu cala masa cwaniaczkow, ktorym sie wydaje, ze wszystko im sie
          nalezy i o tym mowimy w tym watku.
          • jagienkaa Re: Tak ja za Anglika za maz wyszlam 18.08.04, 17:59
            Dokładnie.
            Nam chodzi o to , że ludzie naiwnie przyjechali tu za pracą, bez znajomości
            języka, perspektyw, często nawet umiejętnosći nic nie wiedzą o kraju i wydaje
            im się że się wszystko należy. Może np Słowacy powinni tak przyjechac tysiącami
            na Dworzec Centralny i tam potem koczować?
            Nam o to chodzi. Chybawink
          • masiko Re: Tak ja za Anglika za maz wyszlam 18.08.04, 18:08
            Gosiu, prawda jest taka, ze ci "cwaniacy" to tylko maly procent tych co
            pojechali... niestety najbardziej widoczny. Nie mozesz generalizowac. Bo
            krzywdzisz tych, ktorzy pojechali uczciwie tam pracowac i to robia. Dlaczego
            zadna z was nie pisze o Polakach, ktorzy pracuja za naprawde duze pieniadze, w
            porzadnych firmach... takich jest naprawde wielu. Ja sama rowniez zachecam tych
            co chca wyjechac do odpowiedniego przygotowania, poszukania pracy juz z Polski,
            podszkolenia jezyka. Skoro sie wypowiadacie na jakis temat, to przynajmniej
            robcie to obiektywnie.
            Pozdrawiam
            Gosia
            • jagienkaa Re: Tak ja za Anglika za maz wyszlam 18.08.04, 18:28
              Gosiu,
              Ale przecież wątek właśnie miał być na temat tych cwaniaczkówwink o to autorce
              chodziło! Stąd nasze odpowiedzi.
              • masiko Re: Tak ja za Anglika za maz wyszlam 18.08.04, 18:36
                Jagienko, watek dotyczyl artykulu... czytalas go chociaz? Bo ja tak. I nie
                tylko o cwaniaczkach tam jest mowa.
                • jagienkaa Re: Tak ja za Anglika za maz wyszlam 18.08.04, 18:37
                  oczywiście że czytałam. Czytałam już takich artykułów z 10
        • sugar_mama_danielcia Re: w ramach pomocy.. 18.08.04, 18:09
          Trzy tygodnie temu umowiona bylam z takim Polskim studentem, ktory tu
          przyjechal na wakacje do pracy (jego znajomy a moj kumpel mowil, ze krucho u
          faceta z praca)by mi pomalowal kuchnie. Student nawalil nie przyszedl.
          Skontaktowalam sie z innym kolesiem i nastepna sobote czekalam znowu 'na
          marne'. Facet w ostatniej chwili sie wykrecil bo padal deszcz, a mysmy takze
          chcieli by nam przycial troche krzaczkow i zywoplot przed domem. Skonczylo sie
          na tym, ze zatrudnilismy studenta ze Slowacji i wszyscy byli zadowoleni...

          Tak sie skonczyly moje proby pomocy rodakom. Ale widac niektorym sie poprostu
          nie oplaca i tutaj pracowac. To mnie wkurza, ale zdaje sobie sprawe, ze jest tu
          wielu i takich, ktorzy sa wdzieczni za kazda szanse zarobienia pieniedzy. Ich
          mi jest naprawde zal i szkoda.

          Pozdrawiam
          Sugar
          • masiko Re: w ramach pomocy.. 18.08.04, 18:17
            Masz racje, wlasnie o tym pisalam, ze sa tacy i tacy. Niestety ci gorsi sa
            bardziej widoczni, moze maja wieksza sile przebicia. Nie mozna jednak
            generalizowac i wszystkich wrzucac do jednego worka. A dlaczego ci, ktorzy tak
            smieja sie z tych co przyjechali "za praca" nie pisza nic o tych co tych ludzi
            oszukali, okradli, wykorzystali... czesto to tez byli Polacy. To komu maja ci
            ludzie zaufac?
          • assiia Re: w ramach pomocy.. 18.08.04, 21:45
            Temat sie rozciagnal.
            Znajomosc jezyka:nie wymagajcie tego od hydraulika,malarza,stolarza-ci ludzie
            ukonczyli zawodowki,srednio 20 lat temu.
            Wiadomo,ze by sie przydala,ale wtedy to by byli ludzie po studiach.
            Z reszta przy zatknieciu z rzeczywistoscia,tylko im sie wydaje,ze znaja jezyk.
            Na ulicy jest on calkiem inny niz ten uczony w klasie.

            Pamietam jak chodzilam do Ogolniaka,nasza nauczycielka j.angielskiego marzyla o
            wyjezdzie do Anglii(glownie Ladynu).W koncu pojechala i wiecie co sama
            przyznala,ze nie rozumiala ani slowa z tego co ludzie mowia dookola.
            Z jezykiem jednak trzeba sie osluchac.
            Ja jak przyjechalam to tez mi sie wydawalo,ze umiem mowic.Teraz z perspektywy
            czasu,umiejetnosc oceniam jako zalosna,a podziwiam siebie za tamtejsza odwage i
            pewnosc siebie.
            ASIA
            • masiko Re: w ramach pomocy.. 18.08.04, 21:58
              assiia smile tez sie z tym zgadzam. jezyk angielski w szkolach podstawowych
              wprowadzono dopiero niedawno, a poziom nauczania pozostawia wiele do zyczenia
              (mam prawo tak pisac, bo sama tez pracowalam jako nauczyciel angielskiego przez
              6 lat i znam to srodowisko dobrze), a nie kazdego stac na kursy (ktore tez maja
              nie zawsze dobry poziom). Zabralam glos w tej dyskusji, bo nie podoba mi sie
              takie ujednolicanie opinii o Polakach i przedstawianie ich wylacznie od
              najgorszej strony bo ja tez jestem Polka i czuje sie Polka. W przypadku
              skrajnych sytuacji, jak te w ktorych opisywaniu lubuje sie GW czuje raczej
              zazenowanie, a nie wstyd. Wstyd czlowiek powinien odczuwac za to co sam robi, a
              nie za innych. A poza tym sadze, ze my jako Polki za granica rowniez mamy wplyw
              na to jak nas postrzegaja. Ja nie mam zamiaru wypierac sie swego pochodzenia. A
              skoro te panie, ktore sie tak "wstydza" spotykaja wylacznie takich Polakow, to
              pozostaje tylko zadac pytanie: "W jakim srodowisku sie obracaja?" No i moze
              jeszcze jedno, czy podobnie reaguje ich "angielska" rodzina jak spotykaja
              wulgarnego, pijanego czy bezdomnego Anglika? (tylko mi nie mowcie, ze nie ma
              takichwink).
    • nikita-mama do Kingaolsz,.................... 18.08.04, 21:50

      kingaolsz napisała:
      Oj przepraszam bardzo! To, ze sie wstydze kiedy slysze wulgarnych Polakow to
      jedno. A widac, ze na tym forum zadko bywasz, bo nie zauwazylas, ze ile razy
      pojawia sie ktos nowy, to odpowiadamy na pytania, przymujemy cieplo a pozniej w
      wiekszosci poznajemy sie w realu. Nitk nikim nie gardzi. Tylko, ze inaczej
      rozmawia sie z osoba, ktora co 2 slowo przeklina, a ineczej z kulturalna, nie
      uwazasz?

      -A kto tu przeklina i dzięki za tak miłe przywitanie.
      >>>>
      >>>>>
      Kurcze to co piszesz wskazuje, ze chcialabys byc idealnym swiecie, niestety
      takiego nie ma nigdzie. Z reszta ciekawe czy sama jestes taka idealna?
      -nie jestem idealna,a znasz kogoś kto jest.Chciałabym otaczać się przynajmniej
      ludźmi szczerymi i takimi co potrafią zrozumieć człowieka

      Ja nie twierdzę,że Polacy,którzy pojechali do Londynu to sam kwiat polskiego
      społeczeństwa,ale staram się zrozumieć ludzi i ich postępowanie.
      Aneta
    • nikita-mama do Jagienki..... 18.08.04, 22:06
      Jagienko,

      Po pierwsze:To nie mój brat pracuje w Anglii,jak to pisałaś.A jeśli chodzi o
      radę,którą dałaś,to troszeczkę można by ją nazwać kosmiczną.Jak ma brat mojej
      koleżanki odejść z pracy,albo jak to napisałaś znaleźć inną,jak mu jest winny
      pracodawca 600F, a to dla niego dużo.Znowu pewnie się podniesie larum,że dla
      innych 600F to nic,ale dla studenta to kupa kasy.
      Jaginka napisała:
      Ale najbardziej mnie wkurza właśnie typowo polskie myslenie: Ty masz i tak
      lepiej, ja mam gorzej! Tyle razy już pisałyśmy tu ludziom, że mieszkanie za
      granicą to nie jest zbijanie kokosów tak jak sobie wszyscy myślą.
      >>
      >>
      Ja nie myślę,żę Ty masz lepiej,a ja gorzej.Masz rację,że to typowe polskie
      myślenie.Każdy powinien pracować,żeby mieć lepiej,nieważne czy w Polsce czy za
      granicą.
      I w tym momencie zgadzam się z masiko,która napisała:
      Super rad udzielasz... no pewnie, najlepiej odejsc z pracy bez pieniedzy, bo co
      to szkodzi... dzieki takim poradom na pewno na Victorii zrobi sie tloczniej. A
      moze jak juz tak bardzo chcesz cos napisac, to napisz cos naprawde pozytecznego?

      Aneta
      • jagienkaa Re: do Jagienki..... 18.08.04, 22:14
        dla każdego 600 funtów to dużo. Za pomyłkę co do brata to przepraszam. Ale nie
        napisałaś o co chodzi dokładnie, tylko "nie chce mu dać
        kontraktu i okrada na wypłacie" więc dużo szczegółów się nie dowiedziałam,
        przepraszam ale nie jestem telepatką...
        Skąd wiesz że ja mam lepiej a ty gorzej?
        Dobrze, już się nie odzywam, w końcu ja tu tylko mmieszkam...
        • gosia.ruiz Spokojnie... 18.08.04, 22:32
          Wlasnie przeczytalam z 15 ostatnich wypowiedzi. Dziewczyny, poniewaz sprawa
          dotyczy naszych rodakow, zawsze bedziemy mialy bardzo mocne opinie i zawsze
          ktos bedzie sie z kims nie zgadzal. Ale czy to powod zeby pisac takie mocne
          slowa? Ludzie sa w tak skomplikowanych i tak roznych sytuacjach, ze po prostu
          nie mozna ich porownywac czy osadzac ich pozycje na bazie jakiegos artykulu czy
          paru e-maili. Nie sadzicie?
      • nikita-mama Dziewczyny, 18.08.04, 22:48
        Nie ma najmniejszego sensu,żebym cokolwiek Wam odpisywała,bo i tak to ja będę
        tą najgorszą.Nikomu nigdy nie zazdrościłam niczego,tylko denerwuje mnie jedna
        cecha.Nawet,jak jest dobrze,to trzeba ponarzekać.Rozumiem,że jest Wam tak
        ciężko na tej obczyźnie,ale nie piszcie,że tu w Polsce jst super.
        A każdy Polak tam z dworca to jest bee,obibok.
        Postarajcie się zrozumieć np.polskiego murarza,który tu w Polsce zarabia 50PLN
        dniówki,a tam w Anglii dostanie to samo w ciągu dwóch godzin.
        A jako podsumowanie niech bedą słowa Gosi:
        Wlasnie przeczytalam z 15 ostatnich wypowiedzi. Dziewczyny, poniewaz sprawa
        dotyczy naszych rodakow, zawsze bedziemy mialy bardzo mocne opinie i zawsze
        ktos bedzie sie z kims nie zgadzal. Ale czy to powod zeby pisac takie mocne
        slowa? Ludzie sa w tak skomplikowanych i tak roznych sytuacjach, ze po prostu
        nie mozna ich porownywac czy osadzac ich pozycje na bazie jakiegos artykulu czy
        paru e-maili. Nie sadzicie?
        Aneta
        • basiak6 Re: Dziewczyny, 18.08.04, 23:49
          nikita-mama napisała:
          > Postarajcie się zrozumieć np.polskiego murarza,który tu w Polsce zarabia 50PLN
          > dniówki,a tam w Anglii dostanie to samo w ciągu dwóch godzin.

          No dobrze, ale ty nadal nie rozumiesz ze tutaj bilet miesieczny spod Londynu do
          Londynu do pracy kosztuje ponad 350 funtow wiec jak mozesz porownywac? Co z tego
          ze ten sam murarz w Anglii zarobi 1300 na miesiac skoro wiecej niz polowe z tego
          wyda na czynsz jesli chce mieszkac normalnie? Nie rozumiem czemu ludzie nadal
          przeliczaja, przeciez to bez sensu. Nas miesiecznie 400 funtow kosztuje sama
          benzyna do pracy, jeszcze niedawno moj maz placil 400 funtow miesiecznie za
          parkowanie w Chelsea gdzie pracowal. Przeliczyc to na polskie i co to daje?
          Wiec jesli ktos nie wie jakie sa koszty zycia z cala rodzina i z dzieckiem w
          Anglii niech nie pisze o murarzu ktoremu w Polsce jest zle.
          • gosia.ruiz Re: Dziewczyny, 19.08.04, 00:13
            Zgadzam sie z Basia. Nie ma co przeliczac. Ja mam sporo rodziny w Polsce. Czesc
            z nich naprawde klepie biede i zawsze im ciezko finansowo, ale oni nigdy nie
            potrafili sobie poradzic (nie mowie, ze to ich wina, ale tacy juz sa). Moi
            bracia np. pochodza, tak jak i ja, z biednej rodziny, ale zacisneli zeby,
            wzieli sie za myslenie, potem za robote a teraz powodzi im sie niezle - w
            Polsce. Maja wlasny interes, pracuja ciezko, ale nie narzekaja na wielki brak
            pieniedzy.

            Moim zdaniem, ogolnie rzecz biorac, jest w tym momencie wiecej mozliwosci na
            wygodne zycie np. w UK niz w Polsce. Tylko, ze tutaj istnieja problemy, ktorymi
            nie trzeba sie do tego stopnia martwic w Polsce (na razie). Mieszkalam troche w
            Londynie i wydaje mi sie, ze choc jest tam wiele mozliwosci, miasto to jest
            ciagla gonitwa za pieniadzem.Dochodza sprawy rasizmu, szkoly panstwowe, do
            ktorych strach wyslac dziecko itp. Teraz mieszkam prawie na wsi, na polnocy UK
            i widze, ze tu ludzie sa bardziej jak wiekszosc tych spokojnych ludzi w malych
            Polskich miejscowosciach - rodzinni, przyjazni, pomocni. Naturalnie, wszedzie
            zdarzaja sie cwaniacy i lenie, Anglicy, Polacy czy Kanadyjczycy?

            Ja uwazam, ze w UK np. jest troche latwiej z prostego powodu, ze to bogatsze
            panstwo. Mimo moich ciaglych brakow jezykowych, udalo mi sie znalezc dobra
            prace. Nie zarabiam duzo, ale przynajmniej stac mnie na zakupy w supermarkecie
            nie debatujac 10 minut przy wyborze najtanszej wedliny. Nie mam prawa narzekac.
            Wszedzie trzeba ciezko pracowac, zeby cos miec. W Posce jest w tym momencie
            ciezej, ale i tam mozna zarobic na chleb bez cwaniakowania.

    • nikita-mama Gosiash...................... 18.08.04, 22:28
      Tak Gosiu,zazdroszczę Ci męża Anglika,tgo,żę nie pracujsz i siedzisz w domku i
      bąki zbijasz/oj,przepraszam dzieckiem się zajmujesz/,a no i tego,że mieszkasz w
      Londynie/to mi nawt przez gardło przejść nie może/.A te "kokosy"?
      Gosiash napisała: ale rzeczywistosc jest taka,
      ze Ci na prawde biedni nie przyjezdzaja bo nie maja za co.
      >>
      >>Tak,masz rację,przyjeżdzają do Anglii sami burżuje,bo już nie widzą na co
      mają kasę wydawać.I chcą przeżyć przygod pod tytułem:A może zanocuję,pokoczuję
      na dworcu
      Zostawiam to bez komentarza,bo o mało nie spadłam z krzesła,jak przeczytałam
      Twoją wypowiedź/oczywiście z śmiechu/
      Aneta
      • gosiash Do:Aneta 19.08.04, 10:30
        nikita-mama napisała:

        > Tak Gosiu,zazdroszczę Ci męża Anglika,tgo,żę nie pracujsz i siedzisz w domku
        i
        > bąki zbijasz/oj,przepraszam dzieckiem się zajmujesz/,a no i tego,że mieszkasz
        w
        >
        > Londynie/to mi nawt przez gardło przejść nie może/.A te "kokosy"?

        Tak na prawde, to mozna mi zasdroscic (pozytywnie) to kochajacego meza i cudnej
        coreczki. I to dla nich tu jestem, chociaz tak nie planowalismy.
        A i Tobie zycze kochajacej rodziny i spelnienia marzen.
        Gosia
    • aga_rn Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 18.08.04, 22:47
      Heh, ja juz stracilam rozeznanie o co chodzi w tym watku (oprocz tego ze
      komentarz do artykulu itp.).
      Ja jestem starsza od wielu z Was tutaj, moj maz jeszcze starszy, tak wiec
      pamietamy takie "pospolite ruszenia" jeszcze za komuny. To nie pierwszy raz
      kiedy Polacy tlumnie zagoscili na obcej ziemi, przedtem byly to obozy w
      Niemczech i Austrii, Rzym w 1988, potem Grecja. Wyjezdzali ci ktorzy sie nie
      bali wziac za bary z "wielkim swiatem" ale niekoniecznie biedni i zmuszeni do
      tego sytuacja ekonomiczna. Czesto byli to ludzie ktorzy po prostu chcieli
      zaczac zyc "inaczej". Moj maz wyjechal do Rzymu bez wloskiego a potem pojawil
      sie w Kanadzie bez angielskiego. Gdyby nie jego upartosc, wola przetrwania i
      ciezka praca, ja nie znalazlabym sie raczej w Kanadzie. A on zostawil w Polsce
      w miare dobrze prosperujace "inicjatywy prywatne" bo tak to sie wtedy
      nazywalo. Zarabial jak na tamte czasy dobrze ale marzyl o zyciu za "wielka
      woda".
      Nie ma co rozdzierac szat i licytowac kto powinien a kto nie powninien byl
      przyjezdzac (tylko z jezykiem, tylko ten kto nie moze pracy w Polsce znalezc
      itp.). Wejscie do Unii otworzylo drzwi dla wszytkich ale nie wszyscy
      przetrwaja. Liczba przyjezdzajacych bedzie malec. To sie ulozy i rozejdzie po
      kosciach. Tak jak dwoch kumpli mojego meza ktorzy razem pojechali do Niemiec
      20 lat temu. Jeden przetrwal oboz, znalazl sie w Kanadzie i swietnie urzadzil
      sobie zycie. Drugi wydziwial, takiej pracy nie chcial, tamto za ciezko,
      wieczorami popijawa i po miesiacu wrocil do Polski. Niestety, nigdy nie stanal
      na nogi (alkohol).
      Pozdrowienia,
      AgaRN
    • dudusk Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 19.08.04, 07:55
      Koleżanki, Koledzy, Mamusie, i cała reszto znająca realia tak polskie jak i
      Angielskie,

      Skoro twierdzicie że tak ciężko jest na zachodzie europy i tak wspaniale w
      Polsce, to ja ze swojej strony serdecznie zapraszam do kraju wszystkich
      anglików murarzy i nie tylko. Ze swojej strony deklaruję pomoc z jezykiem na
      każdym kroku ,gdzie tylko spotkam człowieka mówiącego w języku Shakespear'a.
      Myślę, że inni rodacy uczynią podobnie ,jako że od pewnego czasu ze znajomością
      angielskiego jest u nas w kraju coraz lepiej. Proszę przekażcie wszystkim
      udającym się za chlebem anglikom aby nie godzili się na ciężką pracę na
      budowach za mniej niż 50 PLN dziennie ,oraz niech zwrócą uwagę po 2-3
      tygodniach pracy czy pracodawca odprowadza za nich składki na ubezpieczenie,
      niestety mamy tu ciągle wielu nieuczciwych wyzyskiwaczy. Jeżeli chodzi o koszty
      utrzymania no cóż myślę iż mieszkając we 3-4 osoby w jednym pokoju nie powinni
      zapłacić więcej niż 20-25 PLN za dobę natomiast wyżywienie robiąc zakupy w
      super marketach jakieś 15-20 PLN, czyli na pewno uda się troszkę odłożyć i
      pomóc rodzinie na wyspach. Jeszcze raz serdecznie zapraszam wszystkich
      Anglików, Irlandczyków, Francuzów, Niemców, Kanadyjczyków, i wszystkich innych
      których tu nie wymieniłem do kraju nad Wisłą.
      cześć
      Darek
      • kingaolsz Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 19.08.04, 14:39
        dudusk napisał:

        Proszę przekażcie wszystkim
        > udającym się za chlebem anglikom aby nie godzili się na ciężką pracę na
        > budowach za mniej niż 50 PLN dziennie ,oraz niech zwrócą uwagę po 2-3
        > tygodniach pracy czy pracodawca odprowadza za nich składki na ubezpieczenie,
        > niestety mamy tu ciągle wielu nieuczciwych wyzyskiwaczy.

        a Ty myslisz ze tu tego nie ma? ze nie ma wyzyskiwaczy, oszostow?
        idziesz do pracy i po tygodniu zamiast wyplaty dostajesz "wymowienie" w trybie
        nastychmiastowym, nie masz umowy, a on na Twoje miejsce ma setki innych na
        kolene tygodnie
        Przed 1 maja kolezanka pracowala w swietnym baardzo bogatym hotelu, za £4,5 za
        godzine po wejsciu do Uni ucieszyla sie ze bedzie miec legalna umowe i co
        dostala wymowienie bo bulgarzy sa tansi....

        A w Polsce tez nie jest latwo zgodze sie, ale tutaj wcale nie jest tak rozowo i
        pieknie.
        Co z tego ze mamy "ladna" pensje jesli po oplaceniu rachunkow, mam grosze albo
        nic na odlozenie?
        Ludzie to zycie tez kosztuje, pensje sa wyzsze ale mieszkanie tez kosztuje min
        £600 miesiecznie ( + rachunki).
        Zastanowcie sie ze to nie Eldorado.
        A jeszcze w kwestii jezyka, powiedzcie mi jak ten biedny murarz ma sobie
        wszystko zalatwic bez niego? Papiery , NIN, pracodawce, podpisac umowe ( choc
        nie wie co podpisuje), wykonac polecenie szefa dotyczace szczegolikow i
        specjalnych zyczen klienta? Trzeba pomyslec zanim sie wyjedzie do obcego kraju.
        A ten Anglik majac do wyboru czlowieka znajocego fach i jezyk a niemowe z
        fachem , chyba oczywiste kogo wybierze.

        No ale jak juz Jagienka napisala, nie ma sensu sie wypowiadac, bo Ci co tu nie
        mieszkaja wiedza najlepej, jaka jest rzeczywistosc.

        Kinga
        • dudusk Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 19.08.04, 15:18
          Kinga,
          oczywiście oszuści są wszędzie w Polsce, Anglii i na całym świecie. Że w Anglii
          nie jest tak różowo, a kto twierdzi że jest. Że nie znają języka, czy każdy
          anglik przyjeżdżając do Polski zna nasz język, że to nieodpowiedzialność -
          napewno ale zastanów się przez króciutką chwilkę dlaczego oni to robią...... i
          co podpowiem Ci nie mają perspktyw w Polsce i wielokrotnie są oszukiwani przez
          angielskich i polskich pośredników.
          Twierdzisz że tylko Ty i Jagienka macie monopol na realia, ale proszę zastanów
          się o jakich realiach Wy mówicie. Jak dla mnie to tylko pewien subiektywny
          wycinek realiów Waszych rodzin w Anglii.
          Jeżdżę często po europie i ameryce taką mam pracę i nigdzie nie jest różowo
          wszędzie trzeba ciężko pracować na godne życie i uwierz mi o to godne o wiele
          łatwiej w Anglii chociaż napewno też jest to okupione cięższą niż w Polsce
          pracą.
          Darek
        • masiko Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 19.08.04, 15:34
          > a Ty myslisz ze tu tego nie ma? ze nie ma wyzyskiwaczy, oszostow?
          > idziesz do pracy i po tygodniu zamiast wyplaty dostajesz "wymowienie" w
          trybie
          > nastychmiastowym, nie masz umowy, a on na Twoje miejsce ma setki innych na
          > kolene tygodnie
          > Przed 1 maja kolezanka pracowala w swietnym baardzo bogatym hotelu, za £4
          > ,5 za
          > godzine po wejsciu do Uni ucieszyla sie ze bedzie miec legalna umowe i co
          > dostala wymowienie bo bulgarzy sa tansi....
          >
          > A co powiecie na to: brat,mojej koleżanki nie kradnie, pod mostem ani na
          > dworcu nie śpi, tylko haruje, a angielka ! go oszukuje (nie chce mu dać
          > kontraktu i okrada na wypłacie)będziecie się wstydzić za niego czy za nią?
          > przecież macie "angielskie" rodziny. Łatwo posługiwac sie stereotypami i
          > wszystkich do jednego worka wrzucać.
          > I co mu poradzicie teraz? Znosić to cierpliwie, bo mu tylko miesiąc został?
          > Czy może iść na skargę i zostać bez pracy i wracać do Polski?

          niehc sie pofatyguje i znajdzie cos lepszego skoro jest na tyle dobry zeby
          dostac wiecej

          Wiesz co Kingo... widze, ze masz rozne zdanie na ten sam temat i tym sie chyba
          roznimy, bo ja KAZDEGO traktuje jednakowo, a nie tylko swoje kolezanki. Czy
          kolezance tez radzilas "pofatygowac sie i znalesc cos lepszego...."?


          "wolisz wyjechac do Stanow i pracowac nielegalnie, my przynajmniej nikogo nie
          oszukujeny"

          Fajnie, ze wiesz rowniez jak jest w Stanach, chociaz tam nie mieszkasz...smile
          A przy okazji to tam az sie roi od oszustow... no bo sama zobacz, jakies 12
          milionow nielegalnych + ci co ich zatrudniaja, wynajmuja im mieszkania, no i
          rzad, ktory doskonale o wszystkim wie... i wlasciwie to bez tych imigrantow z
          gospodarka byloby krucho (to nie moje zdanie tylko amerykanskich ekonomistow),
          w sumie to kraj oszustow... nie to co wy tacy prawi i uczciwi, no bo przeciez
          ani wy, ani nikt z waszych znajomych, nigdy sie nie splamil praca na czarno za
          granica, bo to takie nieuczciwe smile
          Pozdrawiam
          • masiko Do Kingaolsz 19.08.04, 16:47
            Krotka masz pamiec, skoro nazywasz oszustami tych co chca zarobic uczciwa
            praca... moze poczytaj to sobie, a wspomnienia ozyja?
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=11625125&a=11649644
            I pomyslec, ze jak kiedys to czytalam, to naprawde ci wspolczulam... A teraz to
            sie tylko zastanawiam, kiedy bylas soba i pisalas szczerze
            • lucasa Re: 20.08.04, 10:09
              nie uwazacie, ze ta cala dyskusja troche za daleko zaszla?
              temat jest goracy, ale takie osobiste wycieczki sa troche nie na miejscu...
              A
            • kingaolsz Re: Do Kingaolsz 20.08.04, 13:18
              masiko napisała:

              > Krotka masz pamiec, skoro nazywasz oszustami tych co chca zarobic uczciwa
              > praca...

              nie rozumiem, napisalam ze tez sa oszusci, ktorzey wykorzystuja ( jak tamta
              pani mnie)_ , nie wiem gdzie napisalam, ze oszustami sa uczciwie pracujacy?

              > I pomyslec, ze jak kiedys to czytalam, to naprawde ci wspolczulam... A teraz
              to
              >
              > sie tylko zastanawiam, kiedy bylas soba i pisalas szczerze

              Sluchaj, o co Ci chodzi?
              Dostalam sie do "zlego" domu ale nie poszlam na dworzec zebrac, tylko mialam
              bilet w dwie strony, zmienilam go i wrocilam do domu. Tez pieniedzy nie
              dostalam ale nie siedzialam tam z zalozonymi rekami i nie narzekalam ze
              okradaja. No i na odwrot od tych z dworca znalam jezyk.
              Ale z czego ja mam sie tlumaczyc? Tymbardziej wiem o czym pisze, bo cos
              przeszlam na poczatku.

              Kinga
              p.s. z Jagienka nie mamy monopolu, ale mieszkajac tu widzimy co sie dzieje,
              lepiej niz osoby, ktore tu nie byly i ich tu nie ma
    • assiia Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 19.08.04, 17:16
      A ja sie podpisuje pod slowami Aga_rn.
      Tez nie lubie niektorych typow(absolutnie nie ogolniam nie sa to tylko Polacy)
      jednak skutecznie staram sie omijac miejsca w ktorych moga spotkac mnie jakies
      nieprzyjemnosci.
      Nie rozumiem po co to gdybanie powinni czy nie powinni przyjezdzac,chyba,ze na
      pol etatu pracujecie dla Tony Blair.
      Wiadomo,ze nieznane ciagnie!
      A ci z tych bez jezyka,ale z dobra znajomoscia zawodu i przy odrobinie
      szczescia wyjda na tym lepiej niz nie jeden student z wkutym tepo angielskim
      (technicznego raczej na studiach nie ucza).
      A jezyka mozna sie nauczyc,bratnia dusze tez mozna spotkac(ktora pomoze
      wypelnic pare druczkow(nie przesadzajmy nie ma znow ich tak wielu).
      A i jednak mysle,ze czesto pracodawca woli jednak zatrudnic dobrego
      fachowca,sumiennego i pracowitego bez znajomosci angielskiego niz Anglika(tu
      juz liczy sie pracowitosc i czysty zysk pracodawcy).
      Nie zapominajmy jednak i tak 75% mezczyzn pracuje na budowach w polskich
      firmach.
      Na pewno same znacie ludzi ktozy sa tu po 20-30lat i dalej nie znaja jezyka.
      Pracuja zPolakami w domu maja polska tv.(do tego nie zachecam-uwazam,ze jak
      ktos chce, mozna sie nauczyc),ale uwierzcie mi Ci ludzie zyja i raczej sa
      szczesliwi.
      Niech wiec przyjada i zobacza ta druga strone medalu i tez sprobuja.
      Prawa mamy jak na razie takie same.
      Pozdrawiam
      Troche chaotycznie wyszlo,ale rzadko pisze,wiecej takich watkow to sie wprawie.
      • blum5 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 20.08.04, 21:10
        ale rozpetalam wojne? chodzi o to ze niech ci nasie rodacy wyjezdzaja gdzie
        chca, ale niechze sie zachowuja normalnie jak ludzie, a nie sikaja na Victorii.
        • jagienkaa Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 20.08.04, 21:13
          Amenwink))
          • blum5 Re: co sie dzieje z POlakami w Londynie? 21.08.04, 14:51
            trzeba tu bylo troche humoru bo robilo sie nibezpiecznie. smile
            pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka