flipflap
27.08.04, 10:57
Zmarła mi niedawno teściowa. Wredna franca była ale teraz w ostatnią
przysługę trzeba pomódz . Jako że trzeba ją pochować to szukałem trumny.
Poszedłem więc do sklepu i gość podstawia mi taką wspaniałą trumnę z dębu.
Piękna, wielka i wspaniała. Jako że praktyczny i oszczędny facio jestem to
się go pytam ile takie cacko kosztuje. A on mi odpowiada $5000.00. Włosy mi,
zresztą ostatnie, staneły na głowie, wargi zagryzłem i pytam się czy nie ma
coś tańszego. A facet, jako że rozumny, przedstawia mi następną trumne ze
sosny - $4000.00. Krzywię się na samą myśl wydania czterech klocków.
Sprzedawca widząc moje zakłopotanie proponuje mi tańszy wariant z plajwudu
(dykty)za $1000.00. Ja jakoś dalej nie jestem szczęśliwy to dostaję
propozycję za $500.00 z kartonu. Nie za bardzo to mi była ulubiona
teściowa, jak już wcześniej wspominałem cholera wielka, gruba i nieprzyjemna
dlatego też skaczę z nogi na nogę długo się zastanawiając. Gość widząc moje
zakłopotanie, drapie się po głowie i mówi:
- przytachaj Pan te babsko, dorobimy uchwyty i jakoś będzie.