karelia
09.05.02, 10:09
Na liscie "Dziwne obyczaje" JOEK. napisal min."..takie dziwolagi na Zachodzie,
powazaja ciezka, uczciwa prace, nawet te fizyczna..."
Przeczytalam post kilka razy i musze przyznac, ze bylo to jedno z moich
najwiekszych "zdziwien" tutaj.Fakt, ze nikt nikim nie pogardzal, czy to
nauczyciel, czy to kierowca, czy to pan wywozacy
smieci,sprzedawczyni...Wszyscy oni wykonywali jakas prace, ktora jest
potrzebna wszystkim. I nie bylo takiej polskiej pogardy, ze ktos stoi nizej w
drabinie zawodowej, ze ktos zarabia mniej. Oczywiscie profesor KTH czy jeszcze
gorzej HS nie musi sie bratac ze "smieciarzem" albo sprzataczka, ale nie ma
tutaj takiej pogardy, dlatego ze ja mam czyste rece , bo siedze na poczcie i
przyjmuje listy a ktos inny jest hydraulikiem i zaklada nowe rury
kanalizacyjne. Pamietam, ze ta pogarda zaczynala sie juz w szkole , gdy pani
robila statystykie i zapisywala , kto pochodzi z rodziny chlopskiej ,
inteligenckiej, robotniczej. O ile mnie pamiec nie myli zawod ojca decydowal o
pochodzeniu, ona mogla byc dyrektorem szkoly on dozorca( oczywiscie taka
hipoteza, nie smiac mi sie tutaj !) a dziecko pochodzilo z rodziny
robotniczej , bo tata sprzatal chodniki przed domem. Nie wiem , jaki byl cel
tych ankiet, ale juz tam zaczynala sie pogarda dla zawodow "prostych"
aczkolwiek potrzebnych .
Dlaczego Polacy pogardzaja ludzmi , ktorzy , wg nich,wykonuja "gorsze"prace???