Dodaj do ulubionych

POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY

09.05.02, 10:09
Na liscie "Dziwne obyczaje" JOEK. napisal min."..takie dziwolagi na Zachodzie,
powazaja ciezka, uczciwa prace, nawet te fizyczna..."
Przeczytalam post kilka razy i musze przyznac, ze bylo to jedno z moich
najwiekszych "zdziwien" tutaj.Fakt, ze nikt nikim nie pogardzal, czy to
nauczyciel, czy to kierowca, czy to pan wywozacy
smieci,sprzedawczyni...Wszyscy oni wykonywali jakas prace, ktora jest
potrzebna wszystkim. I nie bylo takiej polskiej pogardy, ze ktos stoi nizej w
drabinie zawodowej, ze ktos zarabia mniej. Oczywiscie profesor KTH czy jeszcze
gorzej HS nie musi sie bratac ze "smieciarzem" albo sprzataczka, ale nie ma
tutaj takiej pogardy, dlatego ze ja mam czyste rece , bo siedze na poczcie i
przyjmuje listy a ktos inny jest hydraulikiem i zaklada nowe rury
kanalizacyjne. Pamietam, ze ta pogarda zaczynala sie juz w szkole , gdy pani
robila statystykie i zapisywala , kto pochodzi z rodziny chlopskiej ,
inteligenckiej, robotniczej. O ile mnie pamiec nie myli zawod ojca decydowal o
pochodzeniu, ona mogla byc dyrektorem szkoly on dozorca( oczywiscie taka
hipoteza, nie smiac mi sie tutaj !) a dziecko pochodzilo z rodziny
robotniczej , bo tata sprzatal chodniki przed domem. Nie wiem , jaki byl cel
tych ankiet, ale juz tam zaczynala sie pogarda dla zawodow "prostych"
aczkolwiek potrzebnych .
Dlaczego Polacy pogardzaja ludzmi , ktorzy , wg nich,wykonuja "gorsze"prace???
Obserwuj wątek
    • Gość: Maria Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.dip.t-dialin.net 09.05.02, 10:28
      Ciekawy temat. Dlaczegow Polsce nie bylo wiele szacunku dla pracy innych? Bo
      nie bylo tez szacunku dla wlasnej pracy, ani dla cudzej wlasnosci, bo wszystko
      bylo i tak panstwowe, czyli niczyje, bo "czy sie stoi czy sie lezy" kazdemu
      nalezala sie wyplata, a ta wyplata dla sprzataczki byla wyzsza niz dla lekarza,
      to tez sprzataczka czula sie bogatsza niz lekarz, za to lekarz gardzil
      prymitywna sprzataczka, bo jak wszyscy mieli byc "rowni" to sobie wyrobili i
      tak podzialy na tych z miasta i tych ze wsi, na inteligencje i roboli itd, itp.
      • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 10:54
        Mario, a czy ten szacunek nie wynosilo sie z domu? Czy nie myslisz, ze ogromny
        wplyw mieli rodzice ? a pozniej otoczenie, szkola?Bylo niczyje , no tak, to
        bylo najprostrze wytlumaczenie dla wandalizmu, zniszczen, zlodziejstwa...,
        taka najmniejsza linia oporu.
        Chyba troche przesadzasz, ze sprzataczka miala wyzsza wyplate niz lekarz?Nie
        slyszalam , zeby sprzataczki mieszkaly w ladnych domach-willach, na dobrych
        osiedlach , a lekarze owszem. Palestra, lekarze, inzynierowie... owszem U nas
        pokazywalo sie palcami domy sedziego, lekarza , adwokata,. Nikt nigdy nie
        pokazal mi i nie powiedzial, ze w tym ladnym domku mieszka pani, ktora jest
        wozna w szkole.
    • Gość: theend Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.nas.onetel.net.uk 09.05.02, 10:34
      a wedlug mnie pogardzaniem sprzataczek np. mozna wiecej
      osiagnac niz przyglaskiwaniem jakiej ona to nie ma swietnej pracy i wspanialego
      zycia..czasem uswiadomienie wrecz kategoryczne i ostre jest przyczynkiem
      do zmian w zyciu takich osob..
      ps np traktowanie sluzby ze skandynawska (nie mowiac o brytyjskiej) sztuczna
      zyczliwoscia...
      oto co jej dla mnie pogarda...
      • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 10:47
        nie chodzi o glaskanie sprzataczki, bo tutaj nikt nikogo nie glaszcze ani nie
        wmawia , ze ona ma swietna prace, a lekarz ma zla prace.Nikt nikomu nic nie
        wmawia. Kazdy steruje sam soba. Nie kazdy MOZE BYC lekarzem , nie kazdy JEST
        sprzataczka. Jest zyczliwosc, czesto tez obojetnosc ale nie ma pogardy,
        krzywienia sie , ze ten , co wykonuje "gorsza" prace JEST gorszy. Roznie sie
        losy ukladaja , nie kazdemu jest pisane byc magistrem, czasami ktos jest
        stolarzem i to tez jest pozyteczne.
        Nie wiem co lepsze: sztuczna zyczliwosc , czy jawne chamstwo???
        • Gość: theend Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.nas.onetel.net.uk 09.05.02, 11:02
          karelia napisał(a):

          > nie chodzi o glaskanie sprzataczki, bo tutaj nikt nikogo nie glaszcze ani nie
          > wmawia , ze ona ma swietna prace, a lekarz ma zla prace.Nikt nikomu nic nie
          > wmawia. Kazdy steruje sam soba. Nie kazdy MOZE BYC lekarzem , nie kazdy JEST
          > sprzataczka. Jest zyczliwosc, czesto tez obojetnosc ale nie ma pogardy,
          > krzywienia sie , ze ten , co wykonuje "gorsza" prace JEST gorszy. Roznie sie
          > losy ukladaja , nie kazdemu jest pisane byc magistrem, czasami ktos jest
          > stolarzem i to tez jest pozyteczne.
          > Nie wiem co lepsze: sztuczna zyczliwosc , czy jawne chamstwo???

          obojetnosc zdaje sie najlepsza..bo przeciez nie zamierzam bluzgac na kazdego
          napotkanego robotnika...ale tez nie bede przystawal sciagal czapki i mowil how
          are you?...a ta zyczliwosc czesto
          miesza sie z niedowierzaniem i strachem ,dlaczego ci ludzie nie przyjda i nie
          spala naszych domow..strach prowadzi do szacunku..i pogardy rownoczesnie..
          • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 11:12
            dziwne tam u was panuja obyczaje, bo nie slyszalam zeby u nas robotnicy mieli
            zamiar plic domy inteligentow i vice versa. Dlaczego tak sie dzieje? To mnei
            ciekawi. Ja potrzebuje "mojego" lekarza, listonoszki, urzedniczki w banku,
            pana , ktory odkurza ulice , zebym i ja miala czysto i przyjemnie.
            Ja potrzebuje mojego kafelkarza, bo mi robi dobra robote w domu. Jest mily,
            solidny. On stwierdzil, ze sie trevligt pracuje dla mnie , ja jestem trevlig i
            zrobi mi cos extra , za co nie musze placic. Czyli oplac sie byc milym i nie
            traktowac nikogo z gory.
            • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 11:19
              Jesli ci, co siedza na gorze drabiny zawodowej, traktuja tych z
              nizszyszszczebli jak bydlo robocze ( takie armatnie mieso w wersji
              pokojowej) , to nic dziwnego, z erodzi sie nienawisc, strach. A przeciez
              stolarz, murarz , szewc....nie jest gorszy jako czlowiek ,niz inzynier,
              lekarz, pilot....Wykonuja tylko rozne zawody.
              Nie poruszam tematu kultury osobistej, bo z tym jest naprawde roznie ,
              niezaleznie czy kanalarz czy ordynator. to juz zupelnie inna para kaloszy.
              • Gość: theend Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.nas.onetel.net.uk 09.05.02, 11:41
                karelia napisał(a):

                > Jesli ci, co siedza na gorze drabiny zawodowej, traktuja tych z
                > nizszyszszczebli jak bydlo robocze ( takie armatnie mieso w wersji
                > pokojowej) , to nic dziwnego, z erodzi sie nienawisc, strach. A przeciez
                > stolarz, murarz , szewc....nie jest gorszy jako czlowiek ,niz inzynier,
                > lekarz, pilot....Wykonuja tylko rozne zawody.
                > Nie poruszam tematu kultury osobistej, bo z tym jest naprawde roznie ,
                > niezaleznie czy kanalarz czy ordynator. to juz zupelnie inna para kaloszy.

                "wykonuja tylko rozne zawody"..jezeli szewc lubi swoj warsztat..ma w nim
                telewizor i dvd na raty..to ok...jezeli szewc wklada reke w czyjegos buta
                codziennie od pietnastu lat za kazdym razem tego nienawidzac..to mamy problem
                spoleczny...
                jednak oglupianie szewca by lubial swoja prace to zadanie wszystkich rzadow
                na calym swiecie...wiec ktos tam czesto niezle sie musi napocic by szewc byl
                szczesliwy...to tak oddajac sprawiedliwosc...

            • Gość: theend Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.nas.onetel.net.uk 09.05.02, 11:22
              karelia napisał(a):

              > dziwne tam u was panuja obyczaje, bo nie slyszalam zeby u nas robotnicy mieli
              > zamiar plic domy inteligentow i vice versa. Dlaczego tak sie dzieje? To mnei
              > ciekawi. Ja potrzebuje "mojego" lekarza, listonoszki, urzedniczki w banku,
              > pana , ktory odkurza ulice , zebym i ja miala czysto i przyjemnie.
              > Ja potrzebuje mojego kafelkarza, bo mi robi dobra robote w domu. Jest mily,
              > solidny. On stwierdzil, ze sie trevligt pracuje dla mnie , ja jestem trevlig i
              > zrobi mi cos extra , za co nie musze placic. Czyli oplac sie byc milym i nie
              > traktowac nikogo z gory.

              w rewolucjach nie chodzi zwykle o problem inteligencja v robotnicy...
              tylko chora ilosc ksay v calkowity jej brak..
              kafelkarz to typ goscia ,ktory cieszy sie ,ze ma prace...
              a jezeli jeszcze wykonule usluge w domu pani ktora ma pare obsesji w
              kierunku ..oprocz milego kafelkarza sa duzo grozniejsze typy..
              w kazdym razie ..ktos zapierdala zeby lezec mogl ktos...
              ps. pani potrzebuje swojej listonoszki..ona obawiam sie nie potrzebuje pani...


              • karelia Re: OBSESJE 09.05.02, 11:33
                o moich obsesjach porozmawiamy na innym watku, zegnam , milo bylo.
              • windmolen Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 12:01
                zgadzam sie z karelia a za to calkowicie nie zgadzam sie z toba theend, ale
                szanuje twoje zdanie dopoki jest w wyrazone w kulturalny sposob, masz do niego
                prawo, to otwarte forum...
                dla mnie szacunek dla pracy i drugiego czlowieka to przede wszystkim kwestia
                wychowania w domu rodzinym i wartosci jakie sie z tamtad wynioslo, jesli
                rodzice nie naucza szacunku do innych ludzi a ucza czegos wrecz odwrotnego to
                dzieci staja sie takie same i to potem sie ciagnie - krag sie zamyka z
                pokolenia na pokolenie, duzo w Polsce zazdrosci, niecheci do innych, ale tez
                jest duzo ludzi wspanialych, zadawolonych z zycia, szanujacych innych bez
                wzgleedu na prace jaka wykonuja, faktem tez jest ze nie bez winy byl komunizm
                ktory "psul" ludzi, stosunek do pracy itd, ale nawet w komunizmie mozna bylo
                byc CZLOWIEKIEM dla innych...
                theend nigdy ci nie przyszlo do glowy ze bedac sprzataczka, kafelkarzem,
                technikiem mozna byc szczesliwym, ja mieszkam i pracuje w Holandii, ci ludzie
                naprawde sa w wiekszosci szczesliwi, spotykam ich codziennie w pracy i wcale
                nie trzeba sie do nich szczerzyc z falszywa uprzejmoscia, wystarczy zwyczajne
                dzien dobry, jak leci, jak zona dzieci, wnuki, ich praca jest potrzebna i
                pozyteczna i oni tez sa ludzmi i dume, maja swoje zycie, praca daje srodki do
                zycia, stac ich zeby pojechac na wakacje z rodzina, kupic dom czy mieszkanie
                po kilkunastu latach, dopracowac w spokoju do emerytury - i to jest ich
                szczescie, oni nie chca robic zadnej rewolucji, moze w Polsce brakuje tez tej
                stabilnosci, poczucia bezpieczenstwa i wtedy rodzi sie rywalizacja, niechec,
                pogarda ???
                • Gość: theend Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.nas.onetel.net.uk 09.05.02, 12:09
                  windmolen napisał(a):

                  > zgadzam sie z karelia a za to calkowicie nie zgadzam sie z toba theend, ale
                  > szanuje twoje zdanie dopoki jest w wyrazone w kulturalny sposob, masz do niego
                  > prawo, to otwarte forum...
                  > dla mnie szacunek dla pracy i drugiego czlowieka to przede wszystkim kwestia
                  > wychowania w domu rodzinym i wartosci jakie sie z tamtad wynioslo, jesli
                  > rodzice nie naucza szacunku do innych ludzi a ucza czegos wrecz odwrotnego to
                  > dzieci staja sie takie same i to potem sie ciagnie - krag sie zamyka z
                  > pokolenia na pokolenie, duzo w Polsce zazdrosci, niecheci do innych, ale tez
                  > jest duzo ludzi wspanialych, zadawolonych z zycia, szanujacych innych bez
                  > wzgleedu na prace jaka wykonuja, faktem tez jest ze nie bez winy byl komunizm
                  > ktory "psul" ludzi, stosunek do pracy itd, ale nawet w komunizmie mozna bylo
                  > byc CZLOWIEKIEM dla innych...
                  > theend nigdy ci nie przyszlo do glowy ze bedac sprzataczka, kafelkarzem,
                  > technikiem mozna byc szczesliwym, ja mieszkam i pracuje w Holandii, ci ludzie
                  > naprawde sa w wiekszosci szczesliwi, spotykam ich codziennie w pracy i wcale
                  > nie trzeba sie do nich szczerzyc z falszywa uprzejmoscia, wystarczy zwyczajne
                  > dzien dobry, jak leci, jak zona dzieci, wnuki, ich praca jest potrzebna i
                  > pozyteczna i oni tez sa ludzmi i dume, maja swoje zycie, praca daje srodki do
                  > zycia, stac ich zeby pojechac na wakacje z rodzina, kupic dom czy mieszkanie
                  > po kilkunastu latach, dopracowac w spokoju do emerytury - i to jest ich
                  > szczescie, oni nie chca robic zadnej rewolucji, moze w Polsce brakuje tez tej
                  > stabilnosci, poczucia bezpieczenstwa i wtedy rodzi sie rywalizacja, niechec,
                  > pogarda ???

                  dzieki za szacunek debilku...przepraszam..dobrze wychowany kretynie..

                  na marginesie...jak spotykam holendrow to jakis innych niz ci opisani przez
                  ciebie...
                  zgadza sie jednak..nigdy nie pomyslalem ,ze mozna byc szczesliwym bedac
                  sprzataczka..
                  acha..."jak zona ,dzieci..? jak leci..?" - to wlasnie falszywa uprzejmosc
                  • windmolen no coz, theend nie wytrzymal 09.05.02, 12:18
                    jak nie umiesz dyskutowac to wogole sie nie loguj, szkoda czasu twojego i
                    naszego, moze lepiej zacznij pisac pamietniki,tam monolog jest mile widziany a
                    i papier jest bardziej cierpliwy

                    z toba juz nie bede gadal
                    • Gość: theend Re: no coz, theend nie wytrzymal IP: *.nas.onetel.net.uk 09.05.02, 12:22
                      oj...chyba nie bylem kulturalny...oj...wietrze moj..za malo wymagasz od zycia..
                      od siebie prawdopodobnie tez...
                      • Gość: selma sprzataczki w Dani sa szczesliwe!!! IP: *.ppp.get2net.dk 09.05.02, 13:59
                        w Dani ogrodnik zarabia tyle samo co pielegniarka.sprzataczki nie wiem czy
                        lubia swoja prace, w kazdym razie nie wygladaja na udreczone wrecz przeciwnie
                        to hoze,usmiechniete i zadbane panie, ktore stac na wiele rzeczy.kiedys w domu
                        starcow jeden pacjent mial urodziny ,wszyscy siedzieli przy stole z tortem -
                        pacjenci,personel sredni i nizszy oraz sprzataczka.siedziala obok jakiejs
                        niedoleznej babci ,wiec musiala jej pomoc przy jedzeniu jednoczesnie zabawiajac
                        rozmowa.wygladalo to bardzo profesjonalnie, pielegniarka zapytala ja
                        wiec ,dlaczego nie uczy sie na assystenta med.a ona :"to nie dla mnie ,nie
                        moglabym wykonywac toalety osobistej pacjenta, mam opory."podejrzewam ze
                        siedzenie w biurze dla takiej osoby tez byloby udreka.
                        kazdy jest stworzony do czego innego,i sa osoby dla ktorych sprzatanie nie jest
                        niczym nieprzyjemnym a np mycie kogos lub inne prace tak.
                        • Gość: opty Re: sprzataczki w Dani sa szczesliwe!!! IP: *.sympatico.ca 09.05.02, 16:35
                          Jest jednak cos, co pozwala optymistycznie spojzec na nas. Na jedynascie osob
                          z tego watku jak do tej pory trafil sie tylko jeden "theend"
                        • Gość: theend Re: sprzataczki w Dani sa szczesliwe!!! IP: *.nas.onetel.net.uk 09.05.02, 20:20
                          Gość portalu: selma napisał(a):

                          > w Dani ogrodnik zarabia tyle samo co pielegniarka.sprzataczki nie wiem czy
                          > lubia swoja prace, w kazdym razie nie wygladaja na udreczone wrecz przeciwnie
                          > to hoze,usmiechniete i zadbane panie, ktore stac na wiele rzeczy.kiedys w domu
                          >
                          > starcow jeden pacjent mial urodziny ,wszyscy siedzieli przy stole z tortem -
                          > pacjenci,personel sredni i nizszy oraz sprzataczka.siedziala obok jakiejs
                          > niedoleznej babci ,wiec musiala jej pomoc przy jedzeniu jednoczesnie zabawiajac
                          >
                          > rozmowa.wygladalo to bardzo profesjonalnie, pielegniarka zapytala ja
                          > wiec ,dlaczego nie uczy sie na assystenta med.a ona :"to nie dla mnie ,nie
                          > moglabym wykonywac toalety osobistej pacjenta, mam opory."podejrzewam ze
                          > siedzenie w biurze dla takiej osoby tez byloby udreka.
                          > kazdy jest stworzony do czego innego,i sa osoby dla ktorych sprzatanie nie jest
                          >
                          > niczym nieprzyjemnym a np mycie kogos lub inne prace tak.

                          mam tylko nadzieje,ze pani zartuje..
                          opty..pzdr
                • Gość: Nemo Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.05.02, 13:50

                  Windmolen, zgadzam sie z Twoim podejsciem.

                  Theend to typowe polskie myslenie o ktorym pisala Karelia. On widzi zawod a potem osobe.
                  Jego staz na zachodzie jest krotki i mentalnosc zazdrosnika-oceniacza mu jak sloma z butow
                  wychodzi. Jezeli jest tu dluzej to niestety jest to znany przypadek nieuleczalny. Pewnie sam nie lubi
                  to co robi na codzien.
        • Gość: PawedD Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.sunsh1.vic.optusnet.com.au 09.05.02, 17:02
          karelia napisał(a):

          > Nie wiem co lepsze: sztuczna zyczliwosc , czy jawne chamstwo???

          A co powiesz na ZWYCZAJNA zyczliwosc?
          Wiesz tu W Melbourne bylem nieomal zaskoczony, jak profesor amerykanskiego
          pochodzenia NORMALNIE rozmawial z ochroniarzem...
          nie bylo w tym ani cienia sztucznosci a okazywania wyzszosci...

          moze MY sie tego powinnismy od nich uczyc?

          porownaj jak bys sie czul czytajac kazda z tych rzeczy w odpowidzi na swoj post:

          1. wersja chamska (moze nawet znajdziesz podobne na tym forum sad(((
          ,,glupoty pie....lisz h.. jeden"
          (w krajach anglosaskich tez jaest nieco chamstwa, nie ma sprawy... sad

          i
          2. anglosaska

          ,,masz prawo do swojej opinii???"




    • molly Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 14:28
      Owszem sprawa wychowania wyniesionego z domu też jest istotna,ale człowiek
      dojrzewa obserwuje świat i zmienia czasems owje poglady.CO do
      pracy,najważniejsze dla mnie jest jej poszanowanie i szacunke dla samego
      siebie.Nie wszyscy mogą być lekarzami,prawnikami,inżynierami,ktoś też musi
      wykonywac inne zawody.Ktoś musi pracować ,żeby odpoczywać mógł ktoś...
      Wykonuję prace którą kocham,ale w Polsce sprawa opiekunke do dzieci jest
      traktowana jak coś gorszego.Nie jestem żadnych nieukiem czy lenie,uczę się
      jezyków,jeżdżę po świecie,kiedy mam szansę poznaję świat,czuję,że
      żyję.Czuję,że jestem komuś potrzebna i ktoś szanuje moja pracę,moje
      doświadczenie.Pozdrawiam
      • Gość: aniutek Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 09.05.02, 15:01
        hmmm moja mama zawsze uczyla nas szacunku do ludzkiej pracy, do ludzi i tak zostalo.
        skurczybyk czy w garniturze czy kombinezonie roboczym zawsze nim bedzie.....
      • joek POWAZANIE DLA ...Karelia i Maria 09.05.02, 15:11
        Karelio, I simply LUV you. Taki piekny esej na moj skromny temat...
        Mario, piszesz:
        "Dlaczegow Polsce nie bylo wiele szacunku dla pracy innych? Bo
        nie bylo tez szacunku dla wlasnej pracy, ani dla cudzej wlasnosci, bo wszystko
        bylo i tak panstwowe, czyli niczyje....".
        Pozwol ze sie nie zgodze z tym postulatem. Mielismy te pogarde w sobie dlugo
        przed nastaniem PRL.
        Jak rowniez wspomnialem w innym watku w dalszym ciagu widzi sie roznice w
        ocenianiu ludzi nawet na tym Forum:
        - Ja jestem z Warszawy a ty buraku z Lomzy !!!
        Skad te idiotyzmy?
        Sarmackie DNA?
        • macanko JoeK 09.05.02, 17:19
          a najlepsze to ze ten Warszawy to tylko mysli/mowi ze z Warszawy, bo przedtem
          to byly np. Blonie.

          Prawdziwi Warszawiacy zgineli w powstaniu czy w obozach czy po Wojnie. Niewielu
          ich zostalo, a reszta to poslad z prowincji, pelno takich Leskow telewizyjnych.
          Czasem nawet na 'powaznych stanowiskach'.

          Klaniam sie z Czerniakowa, 5-ta generacja zuli warszawskich. Na Chmielna do
          szkoly chodzila moja prababcia i ja. Nie razem.
          • karelia Re:warszwaski cwaniak 09.05.02, 17:35
            a swoj honor prawdziwego warszawskiego cwaniaka masz? czy juz zapomniales ,
            jakie prawa w tym srodowisku obowiazywaly? I jestes farbowany zulik?
            • macanko Re:warszwaski cwaniak 09.05.02, 17:47
              nie farbowany. Prawdziwy warszawski zul z pochodzenia. Warszawski a nie Blonski.

              Wujek wylecial kominem w Auschwitz, babcia zabita w Powstaniu. Reszta ledwie
              przezyla. Szkoda zegarka na reke co sciagnal jakis ukrainiec.

              My sobie zwsze jaja robilismy z tych z Blonia, a to chyba dzis juz Warsiawa.

              Widac czytalas Grzesiuka jak mi mowisz honorze.
              • karelia Re:warszwaski cwaniak 09.05.02, 17:53
                owszem , czytalam wszystkie 3 tomy , cala nasza mala rodzina sie zaczytywala
                Grzesiukiemsmile)))))))))))) A jak, boso ale w ostrogach, honornie.
          • Gość: aniutek Re: JoeK IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 09.05.02, 18:08
            hmmmm z tym, ze Chmielna to nie Czerniakow.......
            btw od pokolen jestem z...... Powisla :smile)))
            • macanko aniutek 09.05.02, 18:51
              Wlasnie. przeprowadzalismy sie. Gratuluje

              Chmielna winkblisko NS +Starowka tam objadam sie
              lodami +Mokotow +Powisle
    • Gość: Aska Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.ots.utexas.edu 09.05.02, 15:48
      Nie wiem dlaczego u nas tak jest... ale nigdy nie zapomne kolegi na poczatku
      studiow ("elytalny" wydzial), ktory slyszac "chwalenis sie" typu "moj ojciec
      jest ministrem... moj - prezesem firmy... moj - adwokatem" z duma powiedzial -
      "a ja jestem piatym dzieckiem hydraulika". Wiekszosc odebrala to jako
      swietny "zart towarzyski". Kolega - mowil jak najbardziej powaznie.

      Zasada jaka wynioslam z domu: niewazne kto co robi, wazne jakim jest
      czlowiekiem.



      • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 17:00
        Dziekuje WAM, jestescie wspanialismile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))),
        zaraz cos napisze, jak lezke wzruszenia obetre...
        • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 17:17
          Wspominamy czasy PRL, komunizmu, i mowimy jak nas strasznie demoralizowano...
          Oczywiscie ci , ktorzy pisza na pewno maja jakies doswiadczenia ,
          obserwacje.Cos w tym jest Ale jednak dyskutowalabym troche z tym
          demoralizowaniem, wmawianiem ludowi, ze praca beeee, ze robic nic nie trzeba ,
          bo i tak zaplaca. Ale jesli sie nie wyniesie z domu szacunku dla pracy , to
          nikt nas nie nauczy tego. No chyba , ze batem. A wiadomo, ze bity robotnik ( w
          szerokim tego slowa znaczeniu -robotnik), to zly robotnik.
          Mysle , ze trzeba tez miec w sobie SAMYM te iskre , takiego homo faber, zeby
          mimo wszystko pracowac , doceniac prace innych . No po prostu lubic to ,
          wykonywac rzetelnie swoje obowiazki. Co innego pracowac na swoim i dla
          siebie , co innego na cudzym i dla innych. Ale czy az takie wielkie roznice???
          Dla siebie zyly wypruwac i zaganiac do u...a? A u innych lezec pod stolem i
          nic ? No nie moglabym, chocby z nudow i dla skrocenia czasy, zaczelabym
          pracowac.
          • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 19:28
            Wracajac do wlasciwego watka , czyli PRACY, wzorem dla mnie jest moj TATA.
            Czlowiek niezwykle pracowity, uczciwy, wierzacy w siebie i w to , ile zrobi ,
            tyle bedzie miec.Teraz , z perspektywy czasu zrozumialam , jak wazna byla
            praca przez niego wykonywana. Byla calym jego zyciem, jego hobby i rodzina,
            jego wszystkim.
            Byl pracowity az do bolu. Ja taka nie jestem, chociaz pewne cechy
            odziedziczylam smile
    • macanko To nie jest pogarda, Karelio. 09.05.02, 17:42
      W Polsce bylo ciezko cos osiagnac jak nie bylo sie w chamskiej sitwie ze wsi
      czy z partyzantki. Ilu bylo polskich generalow inteligentow a ilu ze wsi? 100%
      ze wsi. Z klucza, jak pamietasz. Pani w szkole to miala pogarde dla dwoch grup:
      inteligencji i prywatnej inicjatywy. Reszta to byly jej pupilki bo ona tez byla
      z zabitej wiochy.

      Polacy maja pogarde dla 'nizszej' pracy nie bez powodu: kto sie wybije wyzej
      nie chce sie z takim glabem bratac. Juz nie bede ci przypominal paranoiczko jak
      ty masz popierdolone we lbie o tych klasach, dobrych i zlych. Ty masz
      schizofrenie pomieszana z paranoia ale nie bede twoich prywatnych spraw
      wywlekal na forum.

      To ze JoeK nie chce ci prawdy napisac, to jego sprawa ale ja nie mam powodu
      zeby tego unikac.

      Ja nie chcialem sie w Polsce mieszac z takim elementem i mialem gleboko w dupie
      element robotniczo/wiejski i mam go nadal tak samo i tu. Ale jak spotkam
      biednego inteligenta (to widac, nikt mnie nie oszuka) to zrobie wszystko zeby
      mu pomoc. Popatrz jaki ten prolet byl durny? Wszystko mieli i wszystko
      przejebali co mnie bardzo cieszy. Na zupke do Kuronia!

      Cham to cham, hydraulik czy nie. A inteligent tez moze byc hydraulikiem, tylko
      bedzie duzo lepszym. Chamski gen zawsze zwyciezy i kiedys tam wylezie.

      A zalowanie sie twoje nad soba jest zabawne.

      Dosyc tego, ze pan dekarz znaczyl wiecej niz pan doktor. Dekarz, zasluguje na
      miejsce na spolecznym dnie i przestan jebac o zasadach komunizmu. Wracaj z
      powortem i powiedz to co gadasz publicznie a zobaczysz co ci ludzie zrobia.
      Mnie sie nie chce czytac powyzej, ale podejrzewam ze ktos ci to juz kilka razy
      powiedzial. Za duzo lewicujesz.

      • karelia Re: Do zula "macanko" 09.05.02, 18:02
        no widzisz jak sie odkrywasz pieknie, slachetny panie. A z honorem to masz
        tyle wspolnego co zeszloroczny snieg z przyszlorocznym. Snieg stopnial i
        odkryl goly ugor inteligenta.Przyszloroczny tez stopnieje i zawsze , jak to
        ujmujesz, chamidlo wyjdzie na wierzch.Nawet gdyby sie na palacowych piernatach
        urodzil. To ja juz wole "Chama " ze wsi .
        Nie martw sie o moje zdrowie psychiczne, zadbaj o swoje.
        • pajacyk2 Re: Do zula 09.05.02, 18:30
          No co wy ludzie, przeciez "macanko" = "drapieznik". Kto by nie rozpoznal tego
          flejtucha.
          PS. Oborowy = Don2, zwany takze 'chamem garmazeryjnym'
          • macanko a pajacyk2 09.05.02, 18:57
            to
            Boczek=ad12=maczcz=macacz=macant=netcom=niunia=lipschits=boczek2=cornio=oborowy

            karelia to renka
            renka to lysy
            JoeK to oborowy
            oborowy to Lipshits????
      • joek Do Macanko 09.05.02, 18:03
        To ze jestes intelektualista to my wszyscy o tym doskonale wiemy.
        Wystarczy tylko raz otworzyc buzie...
        Twoja znajomosc Laciny jest wzruszajaca "Nihil novum sub solam".

        Twoj zasob slow (patrz Twoj list do Karelii) w naszym rodzinnym jezyku i
        pikantne zwroty to tez dowod Twojej meskosci.
        Wiem ze Ci wiocha przeszkadzala w robieniu kariery w Kraju.
        Powiedz nam co Ty tu porabiasz i jakie masz osiagniecia.
        • Gość: aniutek Re: Do Macanko IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 09.05.02, 18:13
          Macanko- do raportu, cosik sie zaplatales w swoich zeznaniach....... heheheheh ty Czerniakow
          widziales ale na mapie raczej......
          • macanko Co Blonie nie sa Warsiawa?? 09.05.02, 18:36
        • macanko Re: Do Macanko 09.05.02, 18:47
          joeK, wiesz, tu mnie trafiles w podbrodek.

          swoj rozpoznal swego, HA!
          Osiagniecia? warsztat malarski mam. Na stale trzymam trzech ludzi. Malujemy
          hektaro kilometry. Glownie duze apartamenty i przemyslowe. Mam kilka dobrych
          stalych stale kontraktow. Jak jest wiecej roboty, to donajmuje wiecej ludzi.
          Jak jest mniej, to trzymam tych trzech i place im za darmo ze by siedzieli i
          czekali. Na zycie starczy. A co ty masz? Wiekszy warsztat??



          • joek Re: Do Macanko 09.05.02, 19:02
            macanko napisał(a):

            > joeK, wiesz, tu mnie trafiles w podbrodek.
            >
            > swoj rozpoznal swego, HA!
            > Osiagniecia? warsztat malarski mam. Na stale trzymam trzech ludzi. Malujemy
            > hektaro kilometry. Glownie duze apartamenty i przemyslowe. Mam kilka dobrych
            > stalych stale kontraktow. Jak jest wiecej roboty, to donajmuje wiecej ludzi.
            > Jak jest mniej, to trzymam tych trzech i place im za darmo ze by siedzieli i
            > czekali. Na zycie starczy. A co ty masz? Wiekszy warsztat??
            >
            >
            >

            Hmmmmm
            Intellectually stimulating work, watching the paint dry that is excitement!!
            A ci trzech tez z Czerniakowa czy z wiochy ?
            Zielona kartke maja?
            • macanko Re: Do joek 09.05.02, 19:43
              Nie jest najbardziej inteleuktalna robota, prawda ale to jak chlop spi a jemu
              rosnie. Idzie i to niezle. Nie zanosi sie ze firmy przestana malowac. Sprayer
              washer jednego dnia a na drugi dzien pompa w ruch. Tydzien pompowania (prad
              klienta) i czek za 3 miesiace nadchodzi. Z tym placeniem to nieciekawie. Wiesz
              ile mi forsy firmy sa winne" Chyba z 60 tysiecy dolcow. I co do sadu pojde i
              nie dostane wiecej kontraktu? Czasem ktos zaplaci, czesto nie ale jak masz duzo
              robot to sie to usrednia.

              A co ja mam robic? Inwestowac w przyszlosc i zapisywac sie na uniwerstytet po
              to zeby tracic pieniadze? Ty chyba zony i dzieci nie masz jak tak mowisz.

              Placa to maluje, a co to zego. Nawet im kurs bhp zrobilem to oczy potwirali.
              Rekawic zawsze pelno ale nie chca uzywac. Ludzie sie moga umyc, jedzenie
              przywoze od meksykanki, spanie zalatwilem. Zawoze na zakupy raz na tydzien a
              jak nie ma roboty to i czesciej. Jak drobne choroby to place za nich lekarza
              nie-polaka.

              Czy zawsze bede malowal? Nie. Pokrece i sprzedam. Taki interes malarski z
              kontraktami jak mam, z dostawcami, kredytami to wart ze 150 tysiency i kazdy da
              tyle.

              Ja obywatel po zonie. Pracownicy nie maja. Sa meksykanami. Jeden z Czerniakowa
              wystarczy.

              A co ty robisz? Karte zielona masz? Czy dajesz ludziom zarobic?
          • Gość: Renka Re: Do ynteligentow IP: *.home.cgocable.net 09.05.02, 19:25
            Powazanie dla pracy, jakiej by nie bylo, sie ma, glownie z powodu profitow z
            nia zwiazanych, jak rowniez z powodu tolerancji dla tejze pracy.Szczesliwi
            ludzie robia to, co lubia.Jezeli praca jest zrodlem stresu, powinni ja
            zmienic.A szacunek do innych? To wrodzona sprawa i zwiazana z szacunkiem do
            siebie.Szanujesz siebie, szanujesz i innych, obojetne czym zarabiaja na zycie,
            czy sprzataniem czy doradzaniem jak okrasc podatnika, tak, aby sie nie
            zorientowal i jeszcze przyszedl na wybory.
            Ja tam wole swiat ludzi szczesliwych, moze nawet i biednych, ale szczesliwych.
            Po co mi cudze klopoty i frustracje.Praca jest w 90 % zrodlem naszego stresu.
            Ludzie niezadowoleni z pracy sa zestresowani i stresuja innych. Dlatego ich
            unikam. A oni maja o to do mnie pretensje.I sie znowu stresuja.Jeszcze bardziej.
    • karelia Re: linqua latina;-) 09.05.02, 20:09
      moze niezupelnie na temat, ale cos w tym jest:
      Carius est carum si preegnustatur amarum.
      Bo pracy moze nie byc chocbysmy nie wiem jak byli inteligentni, to jej nie ma.
      Czyli szanujmy prace i ludzi ktorzy wykonuja "gorsza" niz my . Bo nie ma
      gorszej pracy , sa rozne... Ale o tym mozna mowic ad infinitum. I Hominem te
      esse memento, a nie bezmyslnym zwierzeciem.
      A jak rozni nawiedzeni wypisuja swoje frustracje to nie ma co sie denerwowac,
      Charta non erubescit wink)))
      Oczywiscie JoeK znajdzie mnostwo bledow w mojej kuchennej lacinie, ale niech
      tam. Zawsze przyjme madre pouczeniasmile)))
    • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 22:38
      swiateczny wieczor, full relax, odpoczynek po PRACY , ale to nie jest 7 dzien
      tygodnia !Czy zasluzylismy na towink?
      • oborowy_dalej Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 22:43
        ty adwentystka, Karelciu?
        • karelia Re: oj, oborowy 09.05.02, 22:54
          "Napotkawszy kogo nie pytaj jaka wyznaje religie, bacz raczej czyli ma dobrze
          w glowie."
      • _szwedka Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 22:48
        Ja zasluzylam, bo i dzisiaj pracowalam troche ;-((( mimo ze swieto.
        • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 09.05.02, 23:04
          dnia swietego nie szanujesz??? oj babo, babo chlapiesz sobie. Dluga bedzie
          rozmowa ze sw Piotrem-klucznikiem wink
        • Gość: Sar Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY IP: *.prem.tmns.net.au 09.05.02, 23:29
          Dzieki za ten watek, Karelio
          Od dawna czytajac niektore posty na tym forum wkurzam sie niemilosiernie,
          czytajac pogardliwe wypowiedzi nt. pewnych zawodow, pochodzenia, rasy itd.
          Jak gleboko to w nas siedzi, uswiadomilam sobie dopiero wtedy, gdy sama
          popelnilam ogromny nietakt i obrazilam czlowieka, ktorego bardzo szanuje,
          przywolujac w jakiejs rozmowie o edukacji nasze polskie powiedzenie "jak sie
          nie bedziesz uczyl to bedziesz owce pasl" Tak sie akurat zlozylo, ze czlowiek
          ten wlasnie tak spedzil swoja mlodosc pasac owce, bez mozliwosci nauki( nawet
          gdyby mial byl taka mozliwosc, to czy nan go oceniac). NIe wazne, co teraz robi
          i kim jest. Jest CZLOWIEKIEM GODNYM SZACUNKU, bo szanuje siebie i innych.
          Cala reszta w zyciu to juz tylko konsekwencje takiej postawy.

          To samo stwierdzenie zostalo uzyta przeze mnie jakis czas temu w szkole w AU
          (jestem nauczycielka). Od tego momentu mialam "przechlapane" wsrod moich
          uczniow. Jeden z nich rzekl tylko - "moj ojciec pasie owce" (po angielsku to
          brzmi jednak duzo lepiej) i zrozumialam wtedy, ze nawet szanujac inne zawody i
          inna innosc, trzeba byc ostroznym w slowach. Jeden idiom z naszego jezyka tak
          wiele mowi o naszej kulturze. Ale niektorzy nigdy nie beda tego w stanie pojac.

          Nie wazne jakie sa powody naszej pogardy dla ludzi, zawodow itp., nie moga byc
          usprawiedliwieniem. Tego tez sie nauczylam dopiero na emigracji - by unikac jak
          ognia pogardy, dolowania innych, lekcewazenia. Bo to tylko powoduje, ze to my
          sami gnijemy od srodka, robimy sie brzydcy.

          I musze dodac, przyjemnie sie zyje wsrod ludzi, ktorzy na dzien dobry sa
          uprzejmi niezaleznie od tego, czy jestes dyrektorem banku, czy przyslowiowa
          sprzataczka.
          Nie jestem jednak naiwna, wiem ze jak pokaze komus kolor moich pieniedzy
          szacunek bedzie ... nieco bardziej artykulowany. Ale to juz inny temat
          • karelia Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY/////Sar 09.05.02, 23:49
            wiesz, ja kiedys bylam swiadkiem rozmowy. Ktos mial konczyc prace, byl to
            obcokrajowiec, slabo mowil po szwedzku, w dodatku jego zachowanie bylo
            troszeczke inne , odbiegajace od standartow. Troche sie martwil. Czlowiek ten
            byl dobrym pracownikiem, przychodzil do pracy, nie lenil sie, byl wesoly ,
            mily..... no taka normalka. Jednakze ze wzgledu na swoja "innosc", nie byl
            akceptowany przez grupe.Byl w miare wyksztalcony, w miare madry, ot taka
            przecietna.
            Wtedy ktos powiedzial w rozmowie, na przerwie kawowej: no co sie martwi,
            przeciez pracy nie prakuje, moze byc sprzataczem.A powiedziala to osoba
            najmniej uprawniona do oceny innych, bo sama byla po prostu beznadziejna.
            Wiesz, strasznie to odebralam, te pogarde czlowieka do innego czlowieka.Mozna
            nie lubic, mozna sie nie zgadzac , ale nie pogardzac czlowiekiem ani praca
            ludzka.
            • _szwedka Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY/////Sar 10.05.02, 00:21
              karelia napisał(a):

              >A powiedziala to osoba
              > najmniej uprawniona do oceny innych, bo sama byla po prostu beznadziejna.

              Bo tak po prostu jest. Ci ktorzy pogardzaja innymi na ogol nie sa specjalnie
              wybitni sami. Nawet gdy maja wyksztalcenie. Cos tam szwankuje. To samo jest z
              rasizmem, dyskryminacja.
              Sama tego zaznalam. Kobieta, na dokladke cudzoziemka w technice. Byli tacy
              ktorzy probowali jak nie dolki kopac to nonszalowac ale... to byly faktycznie
              miernoty. Kariery nie zrobili i nigdy nie zrobia. Pewnie jad im w tym
              przeszkadza hehehe.

      • Gość: Renka Re: Karelio, czy ty w sutannie chodzisz? IP: *.home.cgocable.net 09.05.02, 23:08
        Ksiadz wysyla sporo poczty, ta znajomosc laciny i ogolna oglada, mila Karelio,
        czy nie jestes siostra zakonna ? Dzis jest swieto w kosciele katolickim.
        • karelia Re: Karelio, czy ty w sutannie chodzisz? 09.05.02, 23:12
          nie, nie jestem ksiedzem, nie jestem siostra zakonna , ani zakonnikiem, nie
          jestem mnichem buddyjskim ani mulla,ani tez szamanka indianska, popem tez nie
          jestem. W sutannie tyle guziczkow do zapinania , nie mialabym cierpliwosciwink
          Ot zwykla baba jakich wiele na swiecie, przecietna kobita.
          • Gość: Renka Re: kiedy praca jest przywilejem IP: *.home.cgocable.net 10.05.02, 05:23
            Wsrod moich klientow jest inzynier mechanik z Serbii, ktory ma "swietna" prace
            w Daimler Chrysler. Zarabia duze pieniadze, ale czesto wraca z pracy ze lzami w
            oczach. Jest to fajny facet, ma dzieci, sciagnal cala swoja rodzine ze starymi
            rodzicami wlacznie. Bullying, mobing czyli po prostu psychiczne znecanie sie
            nad nim towarzyszy mu dzien w dzien.Na kazde takie stanowisko czeka SETKI
            chetnych, wiec trzeba byc nie tylko dobrym, ale TWARDYM, trzeba byc
            twardzielem, aby nie poddac sie.Bo za brama slychac dyszenie chetnych na jego
            miejsce.Ten facet boi sie, ze pewnego dnia straci te prace i straci wtedy
            wszystko.Dom, samochody, basen, dobre zycie.Powoli staje sie klebkiem nerwow.
            Czasami gadamy w restauracji.
            • macanko Re: kiedy praca jest przywilejem 10.05.02, 06:25
              Powiedz me zeby wykupil dobre ubezpieczenie na zycie.
    • ozpol Re: POWAZANIE DLA WYKONYWANEJ PRACY 10.05.02, 07:25
      Za PRL to byla polityka dzielenia ludzi i napuszczanie jednych na drugich, a
      grunt byl podatny, bo MY lubimy byc lepsi, byc wyzej niz inni.
      I nie ma to nic wspolnego czy to inteligent czy "inteligent" czy robol czy
      chlop.
      Sa ludzie i ludziska i to jest klucz, a my Polacy chyba przodujemy w dolowaniu
      ludzi i to co robimy jest jakby agrumentem do oceny.
      Dobrze ze doszlo do tego ze zamiatanie ulic stalo sie praca ktorzy by chcieli.
      Napewno pamietamy z lat 70 gdy jechalo sie na Zachod na saksy a w Polsce bylo
      sie Panikiem okrutny.
      Ten watek udawadnia proporcje Ludzi i ludzikow. I Ludzie sa gora i to jest
      pozytywne.
    • dyplomata Praca brudna praca czysta arystokracja i lud 10.05.02, 08:29

      Skandynawskie przyklady sa o tyle niedobre ze sa skrajne. W tych
      krajach ludzie maja chyba w genach zakodowoane zeby sie nie wychylac.
      Nie wolno pod zadnym pozorem wyrozniac sie z tlumu, indywidualizm
      jest wysoce niepozadany. Kazdy ma swoje miejsce ktore lubi bo mu
      je natura przeznaczyla.

      W innych spoleczesntwach zawsze istnialy klasy wyzsze i nizsze.
      Szacunek dla pracy ma zrodla w potepieniu lenistwa jako grzechu
      ciezkiego w czym przoduja protestanci.

      Ale praca czysta i dobrze platna zawsze cieszyla sie wiekszym
      szacunkiem. Praca brudna i zle platna sie pogardza, z tym ze
      oczywiscie na samym dnie jest nierobstwo. A przoduja w tym Amerykanie
      bo wiekszosc prac brudnych i nisko platnych wykonuja imigranci albo
      czarni wiec miesza sie to z uprzedzeniami etnicznymi i rasowymi.
      Kazdy wiec marzy zeby wydostac sie z tego dolu i stac sie 'normalnym'
      Amerykanem.
    • Gość: Maria Do Karelii IP: *.dip.t-dialin.net 10.05.02, 10:33
      • Gość: sharky A w Oxfordzie jest inaczej! IP: 5.2.1R1D* / *.rickt.dialup.pol.co.uk 10.05.02, 22:46
        W Oxfordzie za to jest inaczej. Jesli sie jest przedstawicielem klasy
        pracujacej, to natychmiast nadete bubki-intelektualisci traktuja takiego kogos
        z pogarda. W modzie jest tutaj niewiele robic, czasem napisac jakas
        niezrozumiala ksiazke lub wyrezyserowac alternatyna adaptacje Szekspira zeby
        byc kims. Jesli przy tym ktos zarobi kase to oczywiscie nie mozna o tym mowic
        glosno, bo przecierz za pieniedzmi uganiaja sie tylko maluczcy. Nawet ludzie
        wywodzacy sie z ludu, gdy tylko dorwa lepsza posade na jakiejs uczelni szybko
        zapominaja o korzeniach. Modne niezwykle jest wynajmowanie wszelkiego rodzaju
        pomocy domowych tylko po to zeby sie moc pochwalic swoim statusem. Posiadac
        sprzataczke ktora przychodzi do 2 pokojowego palacu, to tak jak w Polsce miec
        telewizor panoramiczny z DVD i Dolby Surround, z tym ze tutaj posiadanie TV
        mogloby niektorym sugerowac proletariackie pochodzenie wlasciciela. W zwiazku z
        tym telewizory bywaja chowane w niewidocznych miejscach, tudziez sluza jako
        stolik pod kwiatki lub lampke nocna.
        • karelia Re: A w Oxfordzie jest inaczej! 10.05.02, 22:59
          niezle sie usmialamsmile)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka