Gość: Żyd nie wierzy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.12.04, 09:06
fakty.interia.pl/news?inf=566850
Upada mit o leniwych i nieuczciwych Polakach, którzy nie potrafią poradzić
sobie za granicą. Powoli stajemy się w Europie wzorem pracowitości i
rzetelności. Tak przynajmniej twierdzi brytyjska prasa.
"Jakość gwarantowana przez polskich pracowników" - to nie złośliwy żart, ale
reklama londyńskiej firmy, zajmującej się kompleksową renowacją wiejskich
domów.
Wygląda na to, że najazd tabunów Polaków na Anglię po naszym wstąpieniu do
Unii Europejskiej nie popsuł nam reputacji. Zaraz po majowej akcesji media
donosiły o naszych rodakach koczujących na dworcach, czy kradnących w
sklepach. Gazety opisywały prawdziwe polskie mafie działające w Wielkiej
Brytanii, a dla kilkudziesięciu Polaków pobyt na Wyspach skończył się
ekstradycją.
Ale okazuje się, że nie musimy płonąć ze wstydu na myśl o naszej diasporze w
Anglii.
Zazwyczaj angielscy pracodawcy przypominają sobie o istnieniu Polaków, gdy w
promieniu kilkudziesięciu kilometrów od swojej firmy nie są w stanie znaleźć
odpowiednich pracowników. "Byłem tak zdesperowany, że chciałem już
przeszukiwać przydrożne bary w poszukiwaniu szoferów" - przyznaje Mike
Edwards. Podobny problem mieli Mike O'Brien i jego żona, którzy nie znaleźli
nikogo chętnego do pracy w całej północnej Walii. Rozwiązanie ich problemów
znajdowało się dwa tysiące kilometrów od granic Zjednoczonego
Królestwa. "Mieliśmy do wyboru; albo przenieść maszyny do ludzi, albo
sprowadzić ludzi do maszyn" - śmieje się O'Brien, który od maja zatrudnia 14
Polaków.
Który stereotyp dotyczący Polaka jest najbardziej rozpowszechniony?
Angielscy biznesmeni przyznają, że ciężej wyciągnąć z łóżka bezrobotnego
Brytyjczyka, niż złowić dobrego pracownika na drugim końcu Europy. Idealnym
potwierdzeniem tej tezy jest Henryk Cymanowski, przechrzczony przez kolegów
na Harry'ego. Trzydziestolatek rodem z Malborka jest budowlańcem, stolarzem,
elektrykiem i hydraulikiem w jednej osobie. "Życie w Anglii jest łatwiejsze,
w Polsce jest naprawdę ciężko" - przyznaje Harry, ale na rozmowę znajduje
jedynie kilka minut, bo za chwilę chce wrócić do pracy, w której zarabia 80
funtów dziennie.
Za to więcej ochoty do rozmowy ma jego szef Jason Norman. "To rzetelny i
dokładny fachowiec, swoją pracę wykonuje bez żadnych zastrzeżeń" - chwali
swojego pracownika.
Budujemy angielską stolicę
Praca dla studenta
Po Londynie krąży anegdota, że jeśli mieszkaniec południowo-wschodniego
Londynu chce coś wyremontować u siebie w domu ma dwie możliwości. Albo paść
na kolana przed angielskim specjalistą i ustawić się w kilkumiesięcznej
kolejce, albo zadzwonić po Polaka.
W ten sposób do grona admiratorów polskiej siły roboczej dołączył znany
dziennikarz BBC John Humphrys. Gdy jeden z "fachowców", który miał podłączyć
prąd w jego altance okazał się narkomanem, a drugi obibokiem, Humphrys
postanowił wynająć Polaka. "To był strzał w dziesiątkę" - wspomina
dziennikarz. "Darek rozprawił się z elektryką, a przy okazji odetkał
kaloryfer, naprawił poręcz i pomalował elewację. Oby więcej takich jak on
przyjeżdżało do nas".
UE: Co z pracą dla Polaków?
Te pochwały dziwią Polaków przebywających w Londynie. "Jestem pod wrażeniem,
same pozytywy", "Przyjemne, rzadko się słyszy takie laurki" - można od nich
najczęściej usłyszeć.
- A mnie nie dziwią te opinie. Polacy i Anglicy są równorzędnymi
pracownikami; zarówno jeśli chodzi o obowiązki, jak i wynagrodzenie. Co
prawda dotyczy to na razie tylko osób z doświadczeniem. Studenci cieszą się
mniejszym powodzeniem - mówi Katarzyna Pankowska zajmująca się rekrutacją w
firmie Staff Office Pawłaszek i Spółka.
Jej firma jest jedną z kilkuset, które skorzystały na akcesyjnym boomie.
Tylko w trzecim kwartale 2004 r. do Wielkiej Brytanii przybyło 248 tys.
Polaków (trzy razy więcej niż w tym samym okresie w poprzednim roku),
powiększając znacząco półmilionową diasporę na Wyspach. Część z nich już
wróciła, część bezradnie tuła się po londyńskich ulicach.
Ale większość świetnie poradziła sobie w Anglii i w pocie czoła pracuje na
poprawę wizerunku naszego kraju. Niektórzy pracują aż za ciężko...
Więcej na ten temat