Dodaj do ulubionych

Milosc i emigracja

IP: *.tnt5.me2.uunet.de 13.03.01, 10:22
Taka historia: milosc, wyjazd do Niemiec, malzenstwo, tesknota za domem, plany,
marudzenie ale brak odwagi i przekonania. Ciagle wizyty w Polsce i wlasciwie
zycie " miedzy". Prosze o odzew i pozdrawiam wszystkich rozumiejacych!
Obserwuj wątek
    • Gość: Prostak Re: Milosc i emigracja IP: *.netcom.ca 14.03.01, 01:48
      Znam jedna, ktora wyszla za Turka za "papiery". Teraz duzo "spaceruje" wieczorami.
      Przygoda bez milosci ... a do Polski wstyd wracac.
    • Gość: Stary Re: Milosc i emigracja IP: 203.37.115.* 14.03.01, 03:42
      Gość portalu: Mila napisał(a):


      &#62 marudzenie ale brak odwagi i przekonania. Ciagle wizyty w Polsce i wlasciwie
      &#62 zycie " miedzy". Prosze o odzew i pozdrawiam wszystkich rozumiejacych!


      Niektorzy potrafia tak stac okrakiem nie tylko nad Odra ale i nad oceanem. Nic z
      tego nie wynika poza tym, ze w kroku boli. Trzeba sie na cos zdecydowac - i na
      tym polega roznica miedzy turystyka i emigracja. Tesknota za domem? Po 10 latac
      dom jest juz tam.
      • Gość: Mila Re: Milosc i emigracja IP: *.tnt5.me2.uunet.de 14.03.01, 10:59
        Czesc Stary,
        Nad oceanem to juz faktycznie szpagat, niewykonalny prawie ale przez to pewnie
        i decyzje latwiejsze. Ja tu sobie tylko podskocze i juz jestem w domu (? !).
        Ale masz racje, trzeba sie zdecydowac, tylko jak? pozdrawiam Cie serdecznie.
        Do Prostaka: tych klimatow nie lapie zupelnie.
      • Gość: GK Re: Milosc i emigracja IP: 199.217.229.* 14.03.01, 16:01
        Gość portalu: Stary napisał(a):

        &#62
        &#62 Niektorzy potrafia tak stac okrakiem nie tylko nad Odra ale i nad oceanem. Nic
        &#62 z
        &#62 tego nie wynika poza tym, ze w kroku boli. Trzeba sie na cos zdecydowac - i na
        &#62 tym polega roznica miedzy turystyka i emigracja. Tesknota za domem? Po 10 latac
        &#62
        &#62 dom jest juz tam.

        Nieprawda. Probowales? Ja juz tutaj (USA) jestem 22 lata, dobrze ustawiony (jak
        mowia), mam dobry i intratny zawod, syna ktory sie tu urodzil (w tym roku idzie
        na universytet).... I rozmyslam o powrocie do Polski. Niektorzy mi mowia ze
        idiota, inni ze sie oczytalem "Latarnika" za duzo. Dziesiec lat temu tez tak bym
        powiedzial. A jednak cos w srodku siedzi - cos,co trudno opisac bez taniego
        sentymentalizmu-nostalgizmu, i co kaze o powrocie rozmyslac, na przekor zdrowemu
        rozsadkowi i polskiej rzeczywistosci socjalno-polityczno-ekonomicznej. Miejsca
        gdzie sie biegalo za pilka? Pierwsza randka? krakowskie Planty w czerwcu?
        Piosenka Starszych Panow? Golonko z piwem? Przyjaciele, ktorzy sa tak bardzo
        zmeczeni, ale tak bliscy i jedyni z ktorymi sie naprawde rozmawia? Dosc - wpadam
        w stan irracjonalny. Zazdroszcze ludziom ktorzy moga sobie z tym wszystim latwo
        poradzic i zycze im "tak trzymac". Ciekaw jestem jak inni ludzie mieszkajacy poza
        krajem o tych sprawach mysla? Pozdrowienia.
        • Gość: Ninka Re: Milosc i emigracja IP: *.MS1.srv.t-online.de 14.03.01, 16:55
          Wyjechlam do Niemiec za serce. Tu teraz jest moj dom, gdzie maz, dziecko. Ale jednak zawsze z
          dusza na ramieniu wracam do kraju. To tu sie urodzilam, wychowalam, spedzilam piekne lata
          swojego zycia. To w Polsce mam prawdziwych przyjaciol, rodzine. Jestem Polka i zawsze bede do
          kraju wracac. I nawet serce boli, gdy sie patrzy, jak w ojczyznie sie zle dzieje. Mimo, ze to
          bezposrednio mnie nie dotyka. Nostalgia? Tak i to wielka.
          • Gość: Mila Re: Milosc i emigracja IP: *.tnt10.me2.uunet.de 14.03.01, 23:11
            No wlasnie, dlaczego zawsze tak piekielna nostalgia. Ona zywi sie w duzej
            mierze mitami, wspomnieniami, nastrojami, ktore naleza do przeszlosci. Ale
            jednak wciaz sie wierzy, ze w Polsce i tylko w Polsce odzyja.
            Mam jakies paskudne przekonanie, ze lepiej tkwic na wlasnym podworku niz
            doswiadczac dobr wszelakich na obczyznie. Dla wielu wkurzajace stwierdzenie...
        • Gość: Stary Re: Milosc i emigracja IP: 203.37.115.* 15.03.01, 00:44
          Gość portalu: GK napisał(a):

          &#62 Gość portalu: Stary napisał(a):
          &#62
          &#62 &#62
          &#62 &#62 Niektorzy potrafia tak stac okrakiem nie tylko nad Odra ale i nad oceanem.
          &#62 Nic
          &#62 &#62 z
          &#62 &#62 tego nie wynika poza tym, ze w kroku boli. Trzeba sie na cos zdecydowac -
          &#62 i na
          &#62 &#62 tym polega roznica miedzy turystyka i emigracja. Tesknota za domem? Po 10
          &#62 latac
          &#62 &#62
          &#62 &#62 dom jest juz tam.
          &#62
          &#62 Nieprawda. Probowales? Ja juz tutaj (USA) jestem 22 lata, dobrze ustawiony (jak
          &#62
          &#62 mowia), mam dobry i intratny zawod, syna ktory sie tu urodzil (w tym roku idzie
          &#62
          &#62 na universytet).... I rozmyslam o powrocie do Polski. Niektorzy mi mowia ze
          &#62 idiota, inni ze sie oczytalem "Latarnika" za duzo. Dziesiec lat temu tez tak by
          &#62 m
          &#62 powiedzial. A jednak cos w srodku siedzi - cos,co trudno opisac bez taniego
          &#62 sentymentalizmu-nostalgizmu, i co kaze o powrocie rozmyslac, na przekor zdrowem
          &#62 u
          &#62 rozsadkowi i polskiej rzeczywistosci socjalno-polityczno-ekonomicznej. Miejsca
          &#62 gdzie sie biegalo za pilka? Pierwsza randka? krakowskie Planty w czerwcu?
          &#62 Piosenka Starszych Panow? Golonko z piwem? Przyjaciele, ktorzy sa tak bardzo
          &#62 zmeczeni, ale tak bliscy i jedyni z ktorymi sie naprawde rozmawia? Dosc - wpada
          &#62 m
          &#62 w stan irracjonalny. Zazdroszcze ludziom ktorzy moga sobie z tym wszystim latwo
          &#62
          &#62 poradzic i zycze im "tak trzymac". Ciekaw jestem jak inni ludzie mieszkajacy po
          &#62 za
          &#62 krajem o tych sprawach mysla? Pozdrowienia.


          Probowalem, z takim wynikiem jak napisalem - dom jest tu (tez po ponad 20 latach).
          Zgodnie z twoja porada zamierzam 'tak trzymac'. Ale to sa gleboko indywidualne
          sprawy, wiec zycze ci szczescia w powrocie. Oraz duzej odpornosci nerwowej na
          ponowne zanurzenie w oceanie absurdu.

          Rowniez pozdrawiam
          • Gość: amg Re: Milosc i emigracja IP: *.gs.com 15.03.01, 15:10
            A mi sie wydaje, ze decydujac sie na emigracje, polityczna, ekonomiczna,
            sercowa, godzimy sie niejako na zycie w rozkroku, ktore jest moim zdaniem
            nieuniknione. Byc moze roznym osobom w roznym stopniu udaje sie przytlumic
            nostalgie i tesknote za Ojczyzna, ale jezeli komus udaje sie te uczucia
            totalnie wyeliminowac (choc trudno mi w to uwierzyc), sa to chyba naprawde
            jednostki. Czy powrot do Polski rozwiazuje sytuacje tez nie jestem przekonana,
            bo nie wiem jak mozna zyc w jakimmkolwiek kraju przez 10 czy 20 lat nie
            pokochawszy go ani troche. Przypuszczam, ze jakis czas po powrocie pojawia sie
            znajome tesknoty i nostalgie, tyle ze za ta druga, przybrana Ojczyzna. I znowu
            bedziemy w rozkroku. Zwlaszcza, ze jak ktos slusznie zauwazyl, nasze
            nostalgie i Polska, do ktorej tesknimy roznie sie maja do codziennej polskiej
            rzeczywistosci i powrot moze sie okazac daleki od marzen.... Nigdzie nie
            mieszka sie idealnie, kazdy kraj ma swoje wady i zalety, czym dluzej sie tam
            jest tym wiecej zauwaza sie wad, a jednoczesnie tajemniczy mechanizm naszej
            pamieci wybiorczo eksponuje zalety i zaciera wady miejsc, ktore pozostawilismy
            w tyle - zostaja wizje Plant w czerwcu, zapach lip, szum Baltyku... Ja
            mieszkam w Londynie od jedenastu lat, za kilka tygodni wyjezdzam, z planem
            pozostania na stale, do Nowej Zelandii, i wiem, ze tesknic bede nie tylko za
            Polska, ale i za Anglia, choc moze inaczej i w roznym stopniu. Obecnie bywam w
            Polsce kilka razy w roku, co skutecznie pozbawia mnie zludzen co do
            ewentualnego powrotu, a jednak juz kilka dni po wyjezdzie tesknota i nostalgia
            odzywaja sie na nowo. Staram sie zaspokoic glod tego, co w Polsce kocham
            najbardziej - pieknego jezyka, literatury, filmu czytajac, piszac, ogladajac i
            dyskutujac po polsku, i w ten sposob jakos daje sobie rade z emigracyjnym
            bluesem. Jak to ktos powiedzial (cytat pewnie bardzo niedokladny), Polska to
            miejsce w sercu, nie tylko na mapie, a serce wszedzie ze soba mozna zabrac i
            zewszad Polske kochac.
            • Gość: Mila Re: Milosc i emigracja IP: *.tnt3.me2.uunet.de 15.03.01, 23:21
              Droga AMG,
              bardzo ladnie ujelas mnogosc uczuc towarzyszacych wyjazdom i przyjazdom,
              powrotom i ucieczkom. Moze faktycznie na tym sztuka polega zeby sobie dac prawo
              do roznych nostalgii; tej podstawowej, ojczyznianej ale i do tych nowych,
              nabytych, " obczyznianych". I ja lapie sie na tym, ze tesknie niejako "W obie
              strony" choc w te druga strone tesknota jest zdecydowanie mniej dotkliwa.
              A wiec pytanie powraca: Zakorzeniac sie, wrastac i starac sie odrzucic wahania
              czy tez zaakceptowac los teskniacego kosmopolity, czlowieka w drodze.
              Zycze Ci wiele szczescia w Nowej Zelandii no i milych momentow do ktorych
              bedziesz mogla zatesknic.
              • Gość: Stary Re: Milosc i emigracja IP: 203.37.115.* 16.03.01, 07:02
                Gość portalu: Mila napisał(a):


                &#62 A wiec pytanie powraca: Zakorzeniac sie, wrastac i starac sie odrzucic wahania
                &#62 czy tez zaakceptowac los teskniacego kosmopolity, czlowieka w drodze.

                Jesli chodzi o mnie, to pierwsze, zwlaszcza kiedy powrot nie jest juz opcja.


            • Gość: Stary Re: Milosc i emigracja IP: 203.37.115.* 16.03.01, 07:00
              Gość portalu: amg napisał(a):

              &#62 A mi sie wydaje, ze decydujac sie na emigracje, polityczna, ekonomiczna,
              &#62 sercowa, godzimy sie niejako na zycie w rozkroku, ktore jest moim zdaniem
              &#62 nieuniknione. Byc moze roznym osobom w roznym stopniu udaje sie przytlumic
              &#62 nostalgie i tesknote za Ojczyzna, ale jezeli komus udaje sie te uczucia
              &#62 totalnie wyeliminowac (choc trudno mi w to uwierzyc), sa to chyba naprawde
              &#62 jednostki. Czy powrot do Polski rozwiazuje sytuacje tez nie jestem przekonana,
              &#62
              &#62 bo nie wiem jak mozna zyc w jakimmkolwiek kraju przez 10 czy 20 lat nie
              &#62 pokochawszy go ani troche. Przypuszczam, ze jakis czas po powrocie pojawia sie
              &#62
              &#62 znajome tesknoty i nostalgie, tyle ze za ta druga, przybrana Ojczyzna. I znowu
              &#62 bedziemy w rozkroku. Zwlaszcza, ze jak ktos slusznie zauwazyl, nasze
              &#62 nostalgie i Polska, do ktorej tesknimy roznie sie maja do codziennej polskiej
              &#62 rzeczywistosci i powrot moze sie okazac daleki od marzen.... Nigdzie nie
              &#62 mieszka sie idealnie, kazdy kraj ma swoje wady i zalety, czym dluzej sie tam
              &#62 jest tym wiecej zauwaza sie wad, a jednoczesnie tajemniczy mechanizm naszej
              &#62 pamieci wybiorczo eksponuje zalety i zaciera wady miejsc, ktore pozostawilismy
              &#62 w tyle - zostaja wizje Plant w czerwcu, zapach lip, szum Baltyku... Ja
              &#62 mieszkam w Londynie od jedenastu lat, za kilka tygodni wyjezdzam, z planem
              &#62 pozostania na stale, do Nowej Zelandii, i wiem, ze tesknic bede nie tylko za
              &#62 Polska, ale i za Anglia, choc moze inaczej i w roznym stopniu. Obecnie bywam w
              &#62
              &#62 Polsce kilka razy w roku, co skutecznie pozbawia mnie zludzen co do
              &#62 ewentualnego powrotu, a jednak juz kilka dni po wyjezdzie tesknota i nostalgia
              &#62 odzywaja sie na nowo. Staram sie zaspokoic glod tego, co w Polsce kocham
              &#62 najbardziej - pieknego jezyka, literatury, filmu czytajac, piszac, ogladajac i
              &#62 dyskutujac po polsku, i w ten sposob jakos daje sobie rade z emigracyjnym
              &#62 bluesem. Jak to ktos powiedzial (cytat pewnie bardzo niedokladny), Polska to
              &#62 miejsce w sercu, nie tylko na mapie, a serce wszedzie ze soba mozna zabrac i
              &#62 zewszad Polske kochac.


              To jest swietne podsumowanie, amg - gdyby bylo inaczej, to by nas w tym wlasnie
              miejscu cyberprzestrzeni, dyskutujacych o tym wlasnie temacie, nie bylo.
              Powodzenia na antypodach, dystans od Europy to czasem duzy komfort psychiczny.

              Stary
              (Australia, prawie 21 lat tutaj, ani chwili nie zalowal)
        • Gość: alek Re: Milosc i emigracja IP: *.ipsnet.it 16.03.01, 16:16
          W tej chwili mysle ze lepiej wrocic. Rzucic w cholere te firmy high-tech, komputery,
          prezentacje i konferencje. Dopoki mozemy cos jeszcze zrobic dla tego kraju. A w
          kazde wakacje wydaje mi sie on coraz piekniejszy.
    • Gość: Andr Re: Milosc i emigracja IP: unknown, 137.154.189.* 16.03.01, 04:04
      Mila
      Tez kocham Polske, ale niestety mam duuuzo dalej. Zbieram polskie filmy, mam
      juz ich ok 3000. Stac mnie na podroz co 3 - 4 lata, bo niestety nie zarabiamy bardzo
      duzo, a szkoly dzieciakow troche kosztuja. Moze mamy tansze niz u Ciebie domy.
      Mamy tutaj troche wiecej takich, ktorym sie po sercu Polska kolacze. Pielegnujemy
      wszystkie elementy kultury, ale to w ramach robotek domowych w kregu znajomych.
      Odchorowujemy kazde dranstwo wyrzadzane Polsce i polakom, a przerazenie nas
      wszystkich ogarnia,gdy czytamy co narod wypisuje na Forum.
      Zeby zniesc zycie na emigracji trzeba cos w tym kraju polubic. W naszym przypadku
      jest prosto : slonce , plaze i spokoj
      Pozdrawiam Andrzelj z WA
      nas
      • Gość: Stary Re: Milosc i emigracja IP: 203.37.115.* 16.03.01, 07:05
        Gość portalu: Andr napisał(a):

        &#62 Mila
        &#62 Tez kocham Polske, ale niestety mam duuuzo dalej. Zbieram polskie filmy, mam
        &#62 juz ich ok 3000. Stac mnie na podroz co 3 - 4 lata, bo niestety nie zarabiamy b
        &#62 ardzo
        &#62 duzo, a szkoly dzieciakow troche kosztuja. Moze mamy tansze niz u Ciebie domy.
        &#62 Mamy tutaj troche wiecej takich, ktorym sie po sercu Polska kolacze. Pielegnuje
        &#62 my
        &#62 wszystkie elementy kultury, ale to w ramach robotek domowych w kregu znajomych.
        &#62 Odchorowujemy kazde dranstwo wyrzadzane Polsce i polakom, a przerazenie nas
        &#62 wszystkich ogarnia,gdy czytamy co narod wypisuje na Forum.
        &#62 Zeby zniesc zycie na emigracji trzeba cos w tym kraju polubic. W naszym przypad
        &#62 ku
        &#62 jest prosto : slonce , plaze i spokoj
        &#62 Pozdrawiam Andrzelj z WA
        &#62 nas


        Amen, Andrzeju. Ja byc moze juz Polski nie rozumiem, a zwlaszcza tego, skad dzis
        w niej tyle wzajemnej nienawisci. Ocean miedzy nami a wspomnieniami mlodosci to
        dzis nie bariera, to komfort psychiczny. Z dwojga zlego, nawet za cene posadzenia
        o wygodnictwo, wybiore slonce, plaze i komfort posiadania do wlasnej dyspozycji
        kontynentu wiekszego niz Europa od Lizbony do Uralu.

        Stary z Sydney
        • Gość: Mila Re: Milosc i emigracja IP: *.tnt10.me2.uunet.de 16.03.01, 10:14
          Pare waznych dla mnie stwierdzen padlo w tej dyskusji. Andrzej, piszesz, ze
          zeby wytrzymac trzeba cos polubic. To prawda i tu mam problem. Nie wiem czy
          polubilam cokolwiek na tyle zeby sie z tym wiazac na cale zycie. Lubie mojego
          meza i z nim jestem zwiazana a on jest tutaj. Prosta zaleznosc.
          Stary, piszesz, ze nie widzisz innej opcji. To dla Ciebie dobrze ale czasem tez
          zle. Bo co znaczy nie miec opcji?
          - nie masz dokad wrocic
          - nie masz do kogo wrocic
          - moze i masz ale i tak nikt na ciebie nie czeka
          - wiales kiedys i jestes szczesliwy, ze zwiales
          - znalazles cos o czym wiesz, ze w Polsce bys nigdy nie znalazl

          i pewnie jeszcze pare innych wariantow. Zauwazyles Stary, ze jestes tutaj
          samotnym obronca " szkoly radykalnej"? Reszta walczy. Pozdrawiam wszystkich.
          • Gość: amg Re: Milosc i emigracja IP: *.gs.com 16.03.01, 12:14
            Mila,
            Pamietam, ze jakis czas temu w Twoim Stylu ukazalo sie kilka wywiadow z
            Polkami, ktore wyszly za obcokrajowcow i z roznych powodow zdecydowaly sie
            osiasc w Polsce, a nie w kraju meza - opowiadaly o przeszkodach i trudnosciach,
            ale i o mozliwosciach, ktore w Polsce znalezli - ogolnie wszyscy wydawali sie
            zadowoleni, lacznie z mezami, z ktorych nie wszyscy nawet nauczyli sie
            porozumiewac po polsku - jezeli masz taka mozliwosc, popros znajomych w Polsce,
            zeby ten numer odszukali, byc moze znajdziesz w nim inspiracje...

            zycze powodzenia
            amg
    • Gość: sosen A moze Cos dla nowej emigracji IP: 164.48.132.28, unknown, 62.156.205.* 16.03.01, 11:36
      Sie ma wszyscy.Przeczytalem pare list na tym forum,ale
      musze przyznac ze ta mi sie najbardziej
      podoba.Wypowiadacie sie po prostu najbardziej po
      ludzku.W zasadzie wyjechalem i nie wyjechalem.Jestem w
      NIemczech(Nordheim-Westfalia)od 4 miesiecy.Nie jest to
      moze zbyt daleko,podroz tansza,ale autem tez trzeba
      liczyc ok.9h do kraju.Wyjechalem za praca(a w zasadzie
      to praca mnie wziela-jestem informatykiem),szczerze
      mowiac nie widze az takich wielkich roznic o ktorych tu
      caly czas mowa.Z jednym sie tylko zgodze,zyje sie tu po
      prostu spokojniej i tyle.Nie musisz sie bac o swoj
      samochod pod domem,o to ze nie masz na oplaty bo jutro
      maja cie zwolni nie wiadomo czemu.W zasadzie jest to
      jedyna widoczna roznica.Jelsi ktos powie ze Niemcy sa
      niemili lub cos podobnego to ja powiem ze to
      nieprawda,bo to zalezy od jednostki,a nie narodu,wiec
      nie mozna uogolniac.
      Wiem jedno,bede konsekwentnie dazyl do tego zeby moje
      przyszle dzieci mialy przed soba przyszlosc i
      perspektywy.
      BTW Polska ma w sobie wlasnie to cos od czego nie
      uciekniesz-twoje korzenie.NIe da sie ich odciac i nie
      da sie ich po prostu zapomniec(poza kliniczna amnezja
      wink).Kazdy czlowiek musi w cos wierzyc,dlaczego nie
      wierzyc w idealna ojczyzne,fajnie jak taka naprawde
      jest,ale...
      Oczywiscie nie zawachalbym sie wyjechac do USA czy
      Kanady,gdybym mial mozliowsc(mialem-do Redmond,tyle ze
      NIemcy byli szybsi).
      Jak to ladnie jedna panni zacytowala,ojczyzna jest tam
      gdzie jest twoje serce...
      Ja sie z nia zgadzam i po prostu czuje sie jak obywatel
      swiata,narodowsci Polskiej.
      Pozdrowienia dla wszystkich
      • Gość: gk Re: Emigracja - wykorzenienie? IP: 199.217.229.* 16.03.01, 17:13
        Bardzo mi sie podobaja inteligentne i wawazone opinie presentowane w tej
        grupie. Moze sie myle, ale wydaje mi sie ze, w wiekszosci, Polska sklada sie z
        ludzi takich jak Wy, moi drodzy, i jak ja. Fakt wyjazdu z Polski nie zmienil
        niczego zasadniczo; to tylko traf losu. Trawestujac Jerzego Waldorffa (zdaje
        sie) a i czesciowo Marksa, wydaje mi sie ze srodowisko i otoczenia rzeczywiscie
        lagodzi obyczaje. I tak to nasze obyczaje zostaly zlagodzone przez
        spoleczenstwa ktore tutaj zastalismy i ktore przechodzily przez faze
        zarlocznego kapitalizmu wiele pokolen temu.

        Skomplikowana polska historia i geografia, kolosalne przeksztalcenia
        ekonomiczne i dramatyczna polaryzacja spoleczenstwa, wszystko w tak krotkim
        czasie, spowodowaly ze Polska przechodzi przez bardzo trudny okres. Ta sytuacja,
        naturalnie, powoduje ze terazniejszy obraz polskiego spoleczenstwa nie jest
        zbytnio zachecajacy, szczegolnie w kontekscie zasobnych i ustabilizowanych
        krajow swiata. Ale to sie zmieni, tak jak w innych krajach, trzeba tylko wiecej
        czasu, moze calego nastepnego pokolenia. Trzeba tylko pamietac ze ludzie ktorzy
        sie tam z tym wszystkim borykaja sa tacy sami jak my, tylko w duzo gorszej
        sytuacji ekonomicznej; to nie ich wina tak jak to nie jest nasza zasluga ze nam
        jest lepiej, a im znacznie gorzej,ekonomicznie. I ze, niestety, ale logicznie,
        nie sa oni sklonni do rozdawania kazdemu usmiechow i praktykowania milosci
        blizniego w dni powszednie, kiedy kombinuja co do gara wlozyc i za co zaplacic
        czynsz.

        Nasza gornolotnie nazwana wolnosc, ktora jak to sie kiedys mowilo, wybralismy,
        lub, raczej, udalo nam sie wybrac, to jedynie wolnosc ekonomiczna. Fakt, ze
        piekne tropicalne kraje z palmami, plazami, morzem, i znakomitym klimatem,
        takie jak np.Kuba, Angola czy India nie narzekaja na nadmiar emigrantow, zdaje
        sie to potwierdzac.

        Ale czy taka ekonomiczna wolnosc to rzeczywiscie wszystko co jest w zyciu
        istotne? Czy juz nie ma nic wiecej poza rachunkami zaplaconymi na czas i domami
        rozbudowywanymi zeby sie wiecej rzeczy w nich miescilo.Czy mozna do konca zycia
        przebywac w zlotej klatce? Nigdy juz nie byc naprawde u siebie, pomimo garazu
        na trzy samochody, szmaragdowo-zielonego trawnika i sasiadow ktorzy przy kazdej
        okazji pytaja "how are you today" i mowia "that's good, very good" w opowiedzi
        na twoje "just fine"? Czy American dream nie jest czasem zludzeniem kreowanym
        dla potrzymania sprzedazy wszystkiego i jak najwiecej? Czy wakacje w Katmandu
        sa rzeczywiscie o tyle lepsze niz wloczega po Bieszczadach lub lajba na
        Mazurach? Czy zawsze sasiedzkie "pool party and barbecue" bedzie bardziej
        atrakcyjne niz wieczor przesiedziany z przyjaciolmi z lat mlodzienczych w malej
        kuchni blokowej.

        To taka mala dygresja, na marginesie. Zastaniawiam sie czy inni ludzie w
        podobnej sytuacji tez sie nad tym zastanawiaja. Przepraszam za nudzenie.
        Wszystkich serdecznie pozdrawiam.Szczegolnie tych ktorzy sie ze mna nie
        zgadzaja.GK
        • Gość: AlwaysCC Re: Emigracja - wykorzenienie? IP: *.focal-chi.corecomm.net 17.03.01, 22:43
          bardzo ciekawa wypowiedz. ze swojego doswiadczenia moge krotko odpowiedziec na
          pytanie zamieszczone w temacie: Emigracja - wykorzenienie? Zdecydowanie NIE.
          Dlaczego? Po pierwsze to emigracja w dzisiejszym swiecie nie oznacza tego co
          emigracja 100 lat temu. W dobie globalizacji ludzie (oczywiscie zaznaczam ze
          mowie o ludziach wyksztalconcyh, profesjonalistach znajacych jezyki) pracuja i
          mieszkaja w miesjcach gdzie maja warunki do samorealizacji, ciekawej pracy i
          ciekawego zycia. Swiat staje sie coraz mniejszy, narodowoisc czy obywatelstwo
          traca na znaczeniu w dobie Interentu, telekomunikacji, i miedzynarodowych
          korporacji. Co staje sie wazne to (podobnie jak pareset lat temu)
          wyksztalcenie, zajomosc jezykow i doswiadczenie w pracy. Uwazam ze zmiana
          miejsca zamieszkania (nie lubie terminu emigracja, bo to mi sie kojazy z
          polskimi chlopami wyjezdzajacymi do USA w XIX wieku - ja nie emigruje, ja
          zmieniam miejsce zamieszkania i pracy) nie idzie w parze z zerwaniem wiezi
          kulturalnych z powiedzmy w naszym wypadku PL. Ja czesto spotykam sie z
          sytuacja gdzie rozmawiam o ksizace napisanej przez polskiego autora i wydanej
          w PL z moimi warszawskimi kolegami i oni nie bardzo kojaza o czym mowie. To
          samo jest gdy probuje porozmawiac o artykolach publikowanych w polskiej prasie
          czy o polskiej polityce. Nie chce sie pokusic o stwerdzenie ze wlasnie oni,
          miejszjaacy w Waszawie, majacy pieniadze na ksizki, prase i rozrywki kukturalne
          staja sie coraz bardziej wykorzenieni z kultury w ktorej zyja. Ale jestem
          przekonany ze ja wiem co najmniej tyle samo o PL mieszkajac od prawie 10 lat w
          USA niz oni mieszkajacy cale zycie w Warszawie. Fakt ze mieszkam poza polska
          nie ma dla mnie zadnego znaczenia. Jak ktos na jakims formum powiedzial, moze
          nawet tu, czuje sie obywatelem swiata narodowosci polskiej.
          • Gość: Stary Re: Emigracja - wykorzenienie? (Always CC) IP: 203.37.115.* 18.03.01, 23:31
            No wlasnie, dlaczego Polacy nie potrafia myslec o globalnej mobilnosci
            zawodowej, rzeczy dzis coraz bardziej zwyklej, inaczej, niz w XIX-wiecznych
            kategoriach zdrady narodowej?

            Jesli komus bardziej odpowiada Redmond, Wa., niz Kutno, PL, bo w Redmond ma
            swiety spokoj i nie musi na oczy ogladac zadnych urzednikow, to wlasciwie
            dlaczego nie? Bo ci, ktorzy zostali w Kutnie, beda mu zazdroscic i opluwac go
            jako "zdrajce", choc sami d... nigdzie nie rusza i nigdy nie zamierzali ruszyc?

            Coraz blizszy jest dzien, kiedy po wejsciu do UE kazdy i tak bedzie mogl sam za
            siebie zdecydowac, gdzie chce mieszkac i pracowac. Mysle, ze niewiele osob jest
            przygotowanych psychicznie do aktywnego korzystania z wolnosci, stad ten
            mistycyzm klatki.

            Obywatel swiata pochodzenia polskiego to doprawdy nie jest potwor, to taki sam
            czlowiek jak w kraju, a to ze miejszka gdzie indziej jest, jak mawaiaja
            Rosjanie "ni pri cziom".
          • Gość: ewa Re: Emigracja - wykorzenienie?do AlwaysCC IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 23.03.01, 04:36
            Twoj list jest zuplnie bez sensu jedynie uzywaz tych treminow i roznych innych
            treminologi al etak naprwde nic ciekawego a zlwszcza topic sentense jest
            zuplnie nie wyczerapny mowiac w skrocie mowisz o niczym ! Poza tym jesli tak
            wierzysz w te kulturowe wyznania to dlaczego do korwy nedzy siedzsz w inym
            panstiwe a w kraju ! Go and fuck your trems !
            • Gość: AlwaysCC Re: Emigracja - wykorzenienie?do AlwaysCC IP: *.focal-chi.corecomm.net 25.03.01, 16:57
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              &#62 Twoj list jest zuplnie bez sensu jedynie uzywaz tych treminow i roznych innych
              &#62 treminologi al etak naprwde nic ciekawego a zlwszcza topic sentense jest
              &#62 zuplnie nie wyczerapny mowiac w skrocie mowisz o niczym ! Poza tym jesli tak
              &#62 wierzysz w te kulturowe wyznania to dlaczego do korwy nedzy siedzsz w inym
              &#62 panstiwe a w kraju ! Go and fuck your trems !

              a dlaczego tak sadzisz? mozesz wyjasnic swoje stanowisko w tej kwestii?
              sprobuj zaatakowac temat sam(a) a wtedy moze sprobujemy ci pomoc walczyc z twoimi
              kompleksami (np. kompleks nizzosci, kompleks parobka, etc.).


    • Gość: alek Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: *.ipsnet.it 16.03.01, 16:04
      • Gość: Mila Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: *.tnt9.me2.uunet.de 16.03.01, 22:51
        Przykro mi, ze masz takie kiepskie doswiadczenia w kwestiach uczuciowych.
        Chodzi mi wlasnie o milosc, i to do mezczyzny na dodatek, ale chyba nie chce mi
        sie tego Tobie tlumaczyc.
        • Gość: Anita Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: *.pl 17.03.01, 17:20
          Znacie te obiegowa opinie, ze wszyscy Polacy sa sentymentali? Lektura
          wczesniejszych wypowiedzi troche te swiadomosc burzy, prawda?
          Ale mnie sie nauswa inny watek, wypowiadany z pozycji osoby umeczonej polska
          rzeczywistoscia; coraz czesciej mnie nawiedza chec wyjazdu (ucieczki?) z mojej
          kochanej ojczyzny. Pomijam strach przed nieznanym. Ale dlaczego mam tu zostac,
          skoro pomimo solidnego wyksztalcenia utrzymuje sie caly czas zaledwie na
          poziomie prostej wegetacji i nie opuszcza mnie strach, ze moja firma moze
          zbankrutowac, a bezrobocie bezustannie rosnie. I to jest ten watek, o ktorym
          chcialam Wam przypomniec.
          Kocham Polske, nie kocham teraz zadnego mezczyzny, naleze do energicznych osob.
          Powiedzcie, co mnie tu jeszcze trzyma?





          • Gość: Stary Re: Zapomnialas dodac ... (do Anity) IP: 203.37.115.* 18.03.01, 23:24
            Gość portalu: Anita napisał(a):


            &#62 Kocham Polske, nie kocham teraz zadnego mezczyzny, naleze do energicznych osob.
            &#62
            &#62 Powiedzcie, co mnie tu jeszcze trzyma?
            &#62

            Inercja, konserwatyzm i niechec do zmiany, zupelnie normalne cechy, jakie czaja
            sie w kazdym.

            Nic nie stoi na przeszkodzie, by jutro wsiasc do pociagu. Emigracja dzisiaj to
            jest wybor znacznie mniej gramatyczny, niz niegdysiejsze skoki na glowe z
            zawiazanymi oczami, bez gwarancji, ze w basenie jest woda. Nigdzie w swiecie nikt
            nie robi takiego dramatu ze zwyczajnej globalnej mobilnosci zawodowej, jak w
            Polsce.

            W swiecie nikt tez nie robi aktu zdrady narodowej z tego, ze ktos mieszka i
            pracuje piec lat w Stanach, trzy lata w Gwadelupie, dwa lata w Australii, rok na
            Antylach Holenderskich, a do rodzinnej na przyklad Francji czy Wielkiej Brytanii
            wraca raz na trzy lata na tydzien, zeby napic sie kawy z przyjaciolmi i odwiedzic
            rodzicow. Swiat jest duzo wiekszy niz Polska i wiecej w nim barw i odcieni, niz
            dotad widzialas, ale nie doswiadczysz ich przez gadanie.

            Zamiast zastanawiac sie nad mistyka rowniny mazowieckiej, sprobuj gdzies
            wyjechac. To naprawde nie boli. Podroze ksztalca, emigracja ksztalci w trojnasob.
            A jakby jednak bolalo, to zawsze mozesz sobie kupic bilet powrotny.

            Pozdrawiam
            Stary
            • Gość: Anita Re: Masz racje, Stary IP: 213.76.146.* 19.03.01, 10:06
              To fakt, Stary, ze w moim przypadku mozna mowic o biernosci. Masz racje.
              Ale zastanawiam sie, czy masz racje takze w kwestii swiata szeroko otwartego
              przed Polakami. Obojetne, czy uciekaja przed wszechobecna glupota czy
              opuszczaja "kochana ojczyzne" w poszukiwaniu czegos wiecej niz minimum
              egzystencji. Rzeczywiscie, latwo wsiasc do pociagu. Ale czy wyjscie bedzie
              bardziej bezpieczne niz skok na glowke do pustego basenu? Smiem watpic.
              Mam sprobowac tylko dla zdobycia kolejnego zyciowego doswiadczenia?
              Stojac przed takimi dylematami pozostaje na miejscu.
              Pozdrawiam.
              Napisz do mnie jeszcze.
              • Gość: Stary Re: Masz racje, Stary IP: 203.37.115.* 19.03.01, 23:57
                Gość portalu: Anita napisał(a):

                &#62 To fakt, Stary, ze w moim przypadku mozna mowic o biernosci. Masz racje.
                &#62 Ale zastanawiam sie, czy masz racje takze w kwestii swiata szeroko otwartego
                &#62 przed Polakami. Obojetne, czy uciekaja przed wszechobecna glupota czy
                &#62 opuszczaja "kochana ojczyzne" w poszukiwaniu czegos wiecej niz minimum
                &#62 egzystencji. Rzeczywiscie, latwo wsiasc do pociagu. Ale czy wyjscie bedzie
                &#62 bardziej bezpieczne niz skok na glowke do pustego basenu? Smiem watpic.
                &#62 Mam sprobowac tylko dla zdobycia kolejnego zyciowego doswiadczenia?
                &#62 Stojac przed takimi dylematami pozostaje na miejscu.
                &#62 Pozdrawiam.
                &#62 Napisz do mnie jeszcze.


                Swiat nie jest ani bardziej otwarty ani bardziej zamkniety przed Polakami niz
                przed jakakolwiek inna nacja. Sa roznice materialne, cywilizacyjne, rozmite
                upierdliwe ograniczenia formalne etc., ale to zalezy z kim swoje szanse masz
                porownywac i w jakim kraju. Pracowalem pare lat w Afryce, i zapewniam, ze nawet
                znakomicie wyksztalcony Ugandyjczyk z dyplomem najlepszych zachodnuch
                uniwersytetow bedzie mial bardzo powazne klopoty adaptacyjne np. w Austrii lub
                Niemczech.

                Z drugiej strony, sa kraje tradycyjnej imigracji, mlode wielokulturowe
                spoleczenstwa zbudowane przez ludzi, ktorym z roznych powodow bylo za ciasno w
                swoich krajach (USA, Kanada, Australia), ktore sa znacznie bardziej tolerancyjne
                i nie stawiaja ponad wszystko "wiezow krwi". Bariera odleglosci jest w
                dzisiejszej dobie szybkiego transportu i jeszcze szybszego Internetu zludna i
                czysto psychologiczna.

                Nie czuje sie na silach nic nikomu doradzac. Emigracja (a nawet wyjazd nie na
                stale, ale na dluzej) to decyzja co najmniej tak samo osobista i na podobna
                skale, co zajscie z pelna premedytacja w ciaze. Ale tak samo jak rozmnazanie,
                emigracja mozliwa jest do wykonania raczej tylko przed osiagnieciem pewnego
                granicznego wieku (30? 35? 40? - jest dosc znaczny indywidualny rozrzut, istnieja
                rowniez heroiczne wyjatki, ktore wyemigrowaly pozniej, ale to juz raczej tylko w
                sytuacjach przymusowych).

                Emigracja bardzo ksztalci, bardzo utwardza, pozwala zobaczyc, ze swiat jest
                wiekszy niz Polska, oraz ustawia problemy polskie we wlasciwej skali. Nawet z
                wszystkimi mozliwymi zastrzezeniami, ja nadal jestem za. To doswiadczenie zyciowe
                jest nie do zdobycia inna droga, a przyszlosc (w Poslce i wszedzie indziej)
                nalezy do tych, ktorzy sie szybko naucza dobrze znosic zmiane i przystosowaywac
                do warunkow - zas tego emigracja uczy swietnie.

                Gwarancji bezpieczenstwa materialnego i emocjonalnego dla emigranta nie ma, nigdy
                nie bylo i nigdy nie bedzie - pierwszy test na to, czy sie nadajesz do zycia
                gdziekolwiek poza Polska jest: czy potrafisz swiadomie podejmowac ryzyko?
                Nie nalezy tez jednak przesadzac z percepcja tego ryzyka - opowiesci o
                blyskawicznym stoczeniu sie na dno na emigracji i twardym ladowaniu w
                (metaforycznym lub rzeczywistym) zapluskwionym burdelu pochodza glownie od
                nawiedzonych 'prawdziwych Polakow' oraz osob, ktore emigracje znaja z trzeciej
                reki, a czas spedzony poza Polska w ciagu ostatnich dziesieciu lat mierza w
                dniach albo tygodniach. Ryzyko mozna ograniczyc przez przygotowanie:
                wyksztalcenie, jezyk, kontakty z zagranica, wyjazdy "rekonensansowe", nawiazanie
                znajomosci czy przyjazni zanim sie skoczy na glowe do tego basenu. Nigdy nie
                bedzie jednak wiadomo do konca i na sto procent, czy w basenie jest woda.

                Swiat na emigracji a zycie w Polsce to troche jak pelny Atlantyk porownany z
                materacem dmuchanym na dzikiej plazy na jeziorach mazurskich. Ani przyjazny, ani
                wrogi, ale bezwzgledny i wyma
                • Gość: Loni Re: Masz racje, Stary IP: *.chelm.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.01, 09:04
                  Decyzja o emigracji jest strasznie trudna decyzja, nawet jesli za woda czeka
                  mezczyzna. Niestety skonczylam 40 lat i to wlasnie dlatego tak zwlekam.
                  Rozsadek mowi - zostan, nie jest ci tak zle w Polsce, a emocje - szkoda mowic.
                  Takie rozdwojenie jazni.
          • Gość: Ewa Re: Zapomnialas dodac ze ....do Anity IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 23.03.01, 05:11
            Anito,

            Masz zuplnie racje ! Co robic byc otwarta na kazda prpozycje jeli nawet wchodzi
            w to opuszczenie kraju ! Powdzenia !
          • Gość: mario Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy-anita IP: *.brntfd1.on.wave.home.com 08.04.01, 15:23
            Masz problem ze strachem przed nieznanym.Jak powiedzial Always wielu z nas tu
            na zachodzie o wiele bardziej interesuje sie polskimi sprawami niz sami polacy.
            Jesli masz solidne wyksztalcenie a szczegolnie mozg przywykly do myslenia to
            nie powinnas miec problemow na zachodzie.Mysle ze latwiej wyjezdzac do Ameryki-
            usa,kanada-niz do zapyzialej Europy Zachodniej
        • Gość: Mila Re: Milosc i emigracja IP: *.tnt7.me2.uunet.de 18.03.01, 00:10
          Wracam do mojego motta uparcie bo nie chce mi sie o milosci do pieniedzy pisac.
          Nie chce tutaj hipokryzji jakiejs uprawiac i udawac ze szmal jest bez wartosci.
          W Polsce zylo mi sie dobrze, teraz tez zyje mi sie dobrze pod wzgledem
          finansowym,nie po to wyjechalam zeby sie szmalem rozkoszowac. Wiem, wiem,
          trudno w to uwierzyc. To co Always pisze brzmi dobrze, zgodnie z duchem czasu,
          krzepiaco i po europejsku ale jakos sie w wielu wypadkach nie sprawdza.
          Kwestia wrazliwosci. A moze naiwnosci. A moze paskudnej sklonnosci do
          sentymentalizmu.
          • Gość: nugget Re: Milosc i emigracja IP: 195.15.57.* 25.03.01, 20:04
            .
      • Gość: Stary Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: 203.37.115.* 18.03.01, 23:14
        Gość portalu: alek napisał(a): Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy.

        To ja poprosze pana kolege aska o wskazanie drogi do miejsca, gdzie rosnie to
        mityczne drzewo owocujace dolaram. Ja juz, cholera, juz ponad 20 lat go po
        swiecie szukam, a nie znalazlem. Moge odpalic dziesiec procent.

        Jesli ktos mysli, ze emigracja jest automatycznie droga do pieniedzy, to
        powienien jak najpredzej wyemigrowac. Nic tak nie uczy, jak doswiadczenie.


        • Gość: Mila Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: *.tnt4.me2.uunet.de 19.03.01, 10:55
          Drogi Stary,
          Daj juz spokoj z tym MISTYCYZMEM ( czy Ty Towianskiego studiujesz cz co?).Pozwol
          miec po prostu WSPOMNIENIA, czesto pocieche w trudnych chwilach, a jak jest
          bardzo zle to nadzieje, ze mozna je znowu odnalezc. I nie badz taki diabelnie
          zasadniczy.
          • Gość: Stary Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: 203.37.115.* 19.03.01, 23:32
            Gość portalu: Mila napisał(a):

            &#62 Drogi Stary,
            &#62 Daj juz spokoj z tym MISTYCYZMEM ( czy Ty Towianskiego studiujesz cz co?).


            Towianskiego nie studiuje, zwlaszcza z tego powodu, ze byl jednym z najlepszych
            dezinformatorow swoich czasow oraz prawdopodobnie agentem Ochrany. Zaden wiec to
            dla mnie autorytet.


            Pozwo l
            &#62 miec po prostu WSPOMNIENIA, czesto pocieche w trudnych chwilach, a jak jest
            &#62 bardzo zle to nadzieje, ze mozna je znowu odnalezc.


            Alez naturalnie, sam to czasem robie.


            I nie badz taki diabelnie
            &#62 zasadniczy.


            Diabelnie zasadniczy to moze nie, ale warto (mniej lub bardziej) pamietac
            dlaczego sie wyjechalo, a zwlaszcza OD CZEGO sie wyjechalo, bo inaczej latwo sie
            rozplynac w zalu nad soba. Mam tu przyjaciol Grekow - pierwsze pokolenie urodzone
            w Australii. Ich rodzice od trzydziestu lat nie moga sie zdecydowac, gdzie chca
            zyc. Kursuja miedzy Australia a Grecja. Piec lat tu, trzy lata tam, znowu na pol
            roku do Sydney a potem na rok na rodzinna wyspe.

            Tak naturalnie takze mozna, ale po co? Grecji, z ktorej wyjechali, juz nie ma; a
            zadrosc w lokalnek kafejce o "zamorskich bogaczy", ktorym sie w glowie
            poprzewracalo z nadmiaru dobrobytu zostala taka, jak byla.
            • Gość: Mila Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: 149.225.30.* 20.03.01, 11:09
              Z Atlantykiem i plaza mazurska to prawda.
              Jednak nie wszyscy lubia zmagac sie z falami wiedzac,
              ze pod nimi jest lodowata glebia. Tak jak nie wszyscy
              lubia bungee-jumping i byc moze nawet nigdy tego nie
              zakosztuja mimo, ze tysiace innych oddaje sie z dzika
              przyjemnoscia sportom ekstremalnym. Po prostu
              pierwszoplanowa role w kwestii podejmowania ryzyka
              odgrywaja wewnetrzne predyspozycje. I nad tym takze
              warto sie zastanowic przed skokiem do basenu. Po
              prostu trzeba wiedziec czy naprawde lubi sie plywac.
              Zauwazcie tez, ze nawet dzielna zaloga Warty Polpharmy
              w obliczu ryzyka postanowila wycofac sie z rejsu.
              Anito, zastanow sie czy walka z zywiolem byc moze
              zwienczona satysfakcja a byc moze nie to to czego
              naprawde chcesz.
              Racje ma Stary piszac o krajach sprzyjajacych
              emigrantom i tych w ktorych wiezy krwi z gory skazuja
              cie na wyobcowanie. Nie musze chyba dodawac, ze Niemcy
              naleza do tej drugiej grupy. Zastanawiajacy jest fakt,
              ze przeciez niemiecka emigracja bazuje w duzej mierze
              na tak zwanym pochodzeniu a wiec ci ludzie wracali
              niejako na ojczyzny lono. Tego zauwazyc sie niestety
              nie da.
            • Gość: Mila Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: 149.225.30.* 20.03.01, 11:10
              Z Atlantykiem i plaza mazurska to prawda.
              Jednak nie wszyscy lubia zmagac sie z falami wiedzac,
              ze pod nimi jest lodowata glebia. Tak jak nie wszyscy
              lubia bungee-jumping i byc moze nawet nigdy tego nie
              zakosztuja mimo, ze tysiace innych oddaje sie z dzika
              przyjemnoscia sportom ekstremalnym. Po prostu
              pierwszoplanowa role w kwestii podejmowania ryzyka
              odgrywaja wewnetrzne predyspozycje. I nad tym takze
              warto sie zastanowic przed skokiem do basenu. Po
              prostu trzeba wiedziec czy naprawde lubi sie plywac.
              Zauwazcie tez, ze nawet dzielna zaloga Warty Polpharmy
              w obliczu ryzyka postanowila wycofac sie z rejsu.
              Anito, zastanow sie czy walka z zywiolem byc moze
              zwienczona satysfakcja a byc moze nie to to czego
              naprawde chcesz.
              Racje ma Stary piszac o krajach sprzyjajacych
              emigrantom i tych w ktorych wiezy krwi z gory skazuja
              cie na wyobcowanie. Nie musze chyba dodawac, ze Niemcy
              naleza do tej drugiej grupy. Zastanawiajacy jest fakt,
              ze przeciez niemiecka emigracja bazuje w duzej mierze
              na tak zwanym pochodzeniu a wiec ci ludzie wracali
              niejako na ojczyzny lono. Tego zauwazyc sie niestety
              nie da.
              • Gość: BORSUK Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: 63.83.144.* 24.03.01, 00:25
                WITAM WSZYSTKICH Z TEGO FORUM CZYTALAM DWA RAZY WSZYSTKO I POZA EWA O DZIWO
                WIDZE ZE TUTAJ MOWI SIE LUDZKIM GLOSEM NIGDY NIE ZABIERALAM ZDANIA NA FORUM
                GDYZ WYPOWIEDZI CO NIEKTORYCH SA SZOKUJACE A Z MOIM MEZEM MAMY ZASADE DOBORU
                TOWARZYSTWA TUTAJ Z CHECIA Z WAMI PODZIELE SIE MOIMI SPOSTRZEZENIAMI JA
                OSOBISCIE EMIGROWAC ZACZELAM DOSYC WCZESNIE I TO PARE RAZY 81 ZASTAL NAS W
                TURCJI BYLISMY TAM PO TOWAR DO SKLEPU JA W CIAZY POSTANOWILISMY WROCIC DO
                POLSKI PRZEZ NIEMCY NIESTETY MIELISMY STRASZNEGO PECHA W BERLINIE WSCHODNIM
                ZEPSOL NAM SIE SAMOCHOD POWROT DO POLSKI NA WIGILIE NA LINCE HOLOWNICZEJ JUZ
                WTEDY COS W NAS DRGNELO NIE SPELNIONY PLAN A TO NAM SIE NIGDY NIE ZDAZYLO POD
                TYM WZGLEDEM JESTESMY BARDZO KONSEKWETNII ALE CO TAM URODZILA SIE CORKA
                MIELISMY OD CHWILI POZNANIA SIE CALY CZAS JAKIS BIZNES FINANSOWO SUPER CALE
                ZYCIE JA RELAX MOJ KOCHANY CIAGLE WALCZYL W BIZNESIE ZARTUJE RAZEM WALCZYLISMY
                ON MOZE TROCHE WIECEJ 85 ROK ZABIERAJA NAM BEZPODSTAWNIE PASZPORTY NA DWA LATA
                JAK SIE POZNIEJ OKAZALO NASZYM WSZYSTKIM NAJLEPSZYM PRZYJACILA ROWNIEZ I WTEDY
                JUZ DRGNELO W MOIM KOCHANYM NA DOBRE NIE BYLO CO ROBIC TO SE ZROBILISMY DRUGIE
                DZIECKO PO DWOCH LATACH DOSTALISMY PASZPORTY NIE ZGADNIECIE CO ZROBILISMYMAZ
                WROCIL LEKKO NA BANIECZCE LECZ STRASZNIE ZADOWOLONY BYLA 11 wieczorem PIATEK I
                MI W TE SLOWA UBIERAJ SIE JEDZIEMY DO NIEMIEC ALE JAK NIE MAMY PASZPORTOW MAMY
                NIC MI NIE POWIEDZIAL PO SZESCIU ODMOWACH I PO PRAWIE DWOCH LATACH ODDANO NAM I
                CO SIE STALO PO MOMENCIE BYLISMY NA DRODZE DO BERLINA ZATRZYMALISMY SIE PRZED
                GRANICA I STWIERDZILISMY IZ ZAPOMNIELISMY PIENIEDZY TO BYL NUMER GWOLI
                WYJASNIENIA WCZESNIEJ ZWIEDZILISMY CALA EUROPE BYL OKRES IZ DO TAJLANDII
                JEZDZILISMY CO MIESIAC TAKA PRACA SUPER PRACA ALE CO SIE ODWLECZE PO MIESIACU
                WSZYSTKO SPRZEDANE I JESTESMY W NIEMCZECH WSPANIALE TRZY LATA WSPANIALI LUDZIE
                POLACY NIEMCY JUGOLE NIESTETY LESZEK WOLAL WRACAJCIE I BIERTA W SWOJE RECE JA
                NIE CHCIALAM MAZ ZADECYDOWAL DZIECI OBUDZILY SIE W POLSCE I NIE WIEDZIALY CO
                SIE STALO NA SZVCZESCIE MIELISMY PIEKNE MIESZKANIE JAK SIE OKAZALO KOPLETNIE
                PRZYGOTOWANE NA NASZ POWROT O CZYM JA DO KONCA NIE WIEDZIALAM BYLO ZNOWU
                WSPANIALE BIZNES PELNO PARA 250 LUDZI ZATRUDNIONYCH MOGLO BYC WIECEJ LECZ MOJ
                KOCHANY CZUJNY NIE DO KONCA W TO WIERZYL I NIE ZAINWESTOWAL WSZYSTKIEGO I CO
                BALCEREK WSCIEKLOSC MOJEGO MEZA PRZESZLA WSZELKIE OCZEKIWANIA TRZY LATA 24 NA
                DOBE I WSZYSTKO NA ZERO PO TYGODNIU WYCHODZI Z TOALETY I W TE SLOWA WIESZ CO
                KOCHANIE MOI DZIADKOWIE NIE BYLI NIEMCAMI ONI BYLI SZWAJCARAMI I CO I PO TRZECH
                DNIACH JESTESMY W LUCERNIE PRZEPIEKNE MIASTO POZNALISMY WSPANIALA KOBIETE PANIA
                GARLINSKA JEJ BRAT Z ANGLII KTORA NAM POKAZALA NAJPIEKNIEJSZE ZAKATKI
                SZWAJCARII I CO SIE OKAZALO ZE DZIADKOWIE SA ZE SZWAJCARII TYLKO WSZYSTKO
                TRZEBA ZALATWIAC W POLSCE ROK WSPANIALYCH WAKACJI POWROT DO NIEMIEC DZIECI
                OCZYWISCIE CALY CZAS DO SZKOLY W NIEMCZECH JUZ NIE TAK POWROT TERAZ NIE NA
                POMORZE NA SLASK NOSTALGIA TO JEST NIEMOZLIWE JAK MOJEGO MEZA CIAGNIE ZAWSZE DO
                POLSKI CHORZOW ZNOWU BIZNESY I TO DOSYC DUZE WSPANIALI LUDZIE I CO POCZTA
                OPLATY LOTERIA WIZOWA PANI WYPELNILA NO I SIE STALO OBECNIE CZTERY LATA W USA
                JEST ZNOWU WSPANIALE DZIEKI OPERATYWNOSCI MOJEGO KOCHASIA PO NIECALYM ROKU
                KUPILISMY PIEKNY DOM W PRZEPIEKNYM MIEJSCU W PENSYLWANII PONOC SIE MOWI IZ OD
                PRACY TO ODCISKI MYSLENIE DAJE SUKCES TO SIE PRZEKONALAM NA WLASNYM MEZU IZ MA
                RACJE TAK TO POUKLADAL TUTAJ IZ KUPILISMY DOM ZALICZKUJAC 30000 A TAK NA PRAWDE
                TO NIE PLACILISMY NIC JESZCZE BANK NAM ZWROCIL 2000 GDYZ ZA DUZA BYLA PRZEDPLATA
                W USA NIESTETY MOJEGO NOSTALGIA DOPADLA NA DOBRA ZA DALEKO DO POLSKI PO ROKU
                JUZ BYL W ZYWIOLE W DRODZE NA LOTNISKO JAKO P
              • Gość: BORSUK Re: Zapomnialas dodac ze to milosc do pieniedzy IP: 63.83.144.* 24.03.01, 00:26
                WITAM WSZYSTKICH Z TEGO FORUM CZYTALAM DWA RAZY WSZYSTKO I POZA EWA O DZIWO
                WIDZE ZE TUTAJ MOWI SIE LUDZKIM GLOSEM NIGDY NIE ZABIERALAM ZDANIA NA FORUM
                GDYZ WYPOWIEDZI CO NIEKTORYCH SA SZOKUJACE A Z MOIM MEZEM MAMY ZASADE DOBORU
                TOWARZYSTWA TUTAJ Z CHECIA Z WAMI PODZIELE SIE MOIMI SPOSTRZEZENIAMI JA
                OSOBISCIE EMIGROWAC ZACZELAM DOSYC WCZESNIE I TO PARE RAZY 81 ZASTAL NAS W
                TURCJI BYLISMY TAM PO TOWAR DO SKLEPU JA W CIAZY POSTANOWILISMY WROCIC DO
                POLSKI PRZEZ NIEMCY NIESTETY MIELISMY STRASZNEGO PECHA W BERLINIE WSCHODNIM
                ZEPSOL NAM SIE SAMOCHOD POWROT DO POLSKI NA WIGILIE NA LINCE HOLOWNICZEJ JUZ
                WTEDY COS W NAS DRGNELO NIE SPELNIONY PLAN A TO NAM SIE NIGDY NIE ZDAZYLO POD
                TYM WZGLEDEM JESTESMY BARDZO KONSEKWETNII ALE CO TAM URODZILA SIE CORKA
                MIELISMY OD CHWILI POZNANIA SIE CALY CZAS JAKIS BIZNES FINANSOWO SUPER CALE
                ZYCIE JA RELAX MOJ KOCHANY CIAGLE WALCZYL W BIZNESIE ZARTUJE RAZEM WALCZYLISMY
                ON MOZE TROCHE WIECEJ 85 ROK ZABIERAJA NAM BEZPODSTAWNIE PASZPORTY NA DWA LATA
                JAK SIE POZNIEJ OKAZALO NASZYM WSZYSTKIM NAJLEPSZYM PRZYJACILA ROWNIEZ I WTEDY
                JUZ DRGNELO W MOIM KOCHANYM NA DOBRE NIE BYLO CO ROBIC TO SE ZROBILISMY DRUGIE
                DZIECKO PO DWOCH LATACH DOSTALISMY PASZPORTY NIE ZGADNIECIE CO ZROBILISMYMAZ
                WROCIL LEKKO NA BANIECZCE LECZ STRASZNIE ZADOWOLONY BYLA 11 wieczorem PIATEK I
                MI W TE SLOWA UBIERAJ SIE JEDZIEMY DO NIEMIEC ALE JAK NIE MAMY PASZPORTOW MAMY
                NIC MI NIE POWIEDZIAL PO SZESCIU ODMOWACH I PO PRAWIE DWOCH LATACH ODDANO NAM I
                CO SIE STALO PO MOMENCIE BYLISMY NA DRODZE DO BERLINA ZATRZYMALISMY SIE PRZED
                GRANICA I STWIERDZILISMY IZ ZAPOMNIELISMY PIENIEDZY TO BYL NUMER GWOLI
                WYJASNIENIA WCZESNIEJ ZWIEDZILISMY CALA EUROPE BYL OKRES IZ DO TAJLANDII
                JEZDZILISMY CO MIESIAC TAKA PRACA SUPER PRACA ALE CO SIE ODWLECZE PO MIESIACU
                WSZYSTKO SPRZEDANE I JESTESMY W NIEMCZECH WSPANIALE TRZY LATA WSPANIALI LUDZIE
                POLACY NIEMCY JUGOLE NIESTETY LESZEK WOLAL WRACAJCIE I BIERTA W SWOJE RECE JA
                NIE CHCIALAM MAZ ZADECYDOWAL DZIECI OBUDZILY SIE W POLSCE I NIE WIEDZIALY CO
                SIE STALO NA SZVCZESCIE MIELISMY PIEKNE MIESZKANIE JAK SIE OKAZALO KOPLETNIE
                PRZYGOTOWANE NA NASZ POWROT O CZYM JA DO KONCA NIE WIEDZIALAM BYLO ZNOWU
                WSPANIALE BIZNES PELNO PARA 250 LUDZI ZATRUDNIONYCH MOGLO BYC WIECEJ LECZ MOJ
                KOCHANY CZUJNY NIE DO KONCA W TO WIERZYL I NIE ZAINWESTOWAL WSZYSTKIEGO I CO
                BALCEREK WSCIEKLOSC MOJEGO MEZA PRZESZLA WSZELKIE OCZEKIWANIA TRZY LATA 24 NA
                DOBE I WSZYSTKO NA ZERO PO TYGODNIU WYCHODZI Z TOALETY I W TE SLOWA WIESZ CO
                KOCHANIE MOI DZIADKOWIE NIE BYLI NIEMCAMI ONI BYLI SZWAJCARAMI I CO I PO TRZECH
                DNIACH JESTESMY W LUCERNIE PRZEPIEKNE MIASTO POZNALISMY WSPANIALA KOBIETE PANIA
                GARLINSKA JEJ BRAT Z ANGLII KTORA NAM POKAZALA NAJPIEKNIEJSZE ZAKATKI
                SZWAJCARII I CO SIE OKAZALO ZE DZIADKOWIE SA ZE SZWAJCARII TYLKO WSZYSTKO
                TRZEBA ZALATWIAC W POLSCE ROK WSPANIALYCH WAKACJI POWROT DO NIEMIEC DZIECI
                OCZYWISCIE CALY CZAS DO SZKOLY W NIEMCZECH JUZ NIE TAK POWROT TERAZ NIE NA
                POMORZE NA SLASK NOSTALGIA TO JEST NIEMOZLIWE JAK MOJEGO MEZA CIAGNIE ZAWSZE DO
                POLSKI CHORZOW ZNOWU BIZNESY I TO DOSYC DUZE WSPANIALI LUDZIE I CO POCZTA
                OPLATY LOTERIA WIZOWA PANI WYPELNILA NO I SIE STALO OBECNIE CZTERY LATA W USA
                JEST ZNOWU WSPANIALE DZIEKI OPERATYWNOSCI MOJEGO KOCHASIA PO NIECALYM ROKU
                KUPILISMY PIEKNY DOM W PRZEPIEKNYM MIEJSCU W PENSYLWANII PONOC SIE MOWI IZ OD
                PRACY TO ODCISKI MYSLENIE DAJE SUKCES TO SIE PRZEKONALAM NA WLASNYM MEZU IZ MA
                RACJE TAK TO POUKLADAL TUTAJ IZ KUPILISMY DOM ZALICZKUJAC 30000 A TAK NA PRAWDE
                TO NIE PLACILISMY NIC JESZCZE BANK NAM ZWROCIL 2000 GDYZ ZA DUZA BYLA PRZEDPLATA
                W USA NIESTETY MOJEGO NOSTALGIA DOPADLA NA DOBRA ZA DALEKO DO POLSKI PO ROKU
                JUZ BYL W ZYWIOLE W DRODZE NA LOTNISKO JAKO P
    • Gość: BORSUK Re: Milosc i emigracja IP: 63.83.144.* 24.03.01, 00:34
      PRZEPRASZAM NIE WIEM DLACZEGO DWA RAZY I PROSZE
      NIEDOWIARKOW NIE PISZCIE ZE TO BREDNIE A JEZELI KTOS
      MA OCHOTE TO ZAPRASZAM MAMY WIEKSZOSC NASZEJ TULASZKI
      NA KASETACH Z POWAZANIEM I ZYCZENIAMI DLA CALEJ POLONI
      I POLAKOW W KRAJU
      BORSUK
      PS JEST TEGO TAK DUZO I CHYBA JUZ NIC NIE BEDE PISALA
      NA TYM FORUM
    • Gość: Andre Re: Milosc i emigracja IP: 207.50.236.* 25.03.01, 18:52
      To chyba na nic tworzenie rozpraw historyczno - filozoficznych z
      elementami "naukowej nostalgii" - chcialem tylko powiedziec, ze dopoki sie
      mieszka za granica i tesknota nie dochodzi do poziomu obsesji - jest nawet
      zjawiskiem pozytywnym i motywuje do wielu pozytywnych rzeczy. Jesli zas zycie
      staje sie niemozliwe, to BEZ WZGLEDU NA WSZYSTKO trzeba rzucic wszystko - jak
      najprawdopodobnie juz raz sie to zrobilo i wrocic. Na pewno w Polsce wystarczy
      miejsca dla wszystkich a patriotyzm dzisiejsza Europa swietuje w niedziele -
      bo w poniedzialek trzeba pracowac. Polska wcale nie jest inna. Sam patrze na
      swoja historie, ktora jest 100 % typowa dla kogos, kto wyjechal i czegos sie
      dorobil - rowniez w otoczeniu lokalnym - wiekszosc frustracji jestesmy w stanie
      sami zlikwidowac i tylko wpadanie w przesade nie pozwala dac sobie rade z samym
      soba . ciao dla wszystkich baj !
    • Gość: Patryk Re: Milosc i emigracja IP: *.proxy.aol.com 27.03.01, 16:48
      Jadno jest pewne: sytuacja taka nie jest latwa ale wydaje mi sie,ze w zyciu
      trzeba postawic czasami priorytety i wtedy wszystko jest latwiejsze.
      Maz czy kraj sa na pierwszym miejscu?
      Odpowiedz sobie na to pytanie!
      Pozdrawiam Patryk
      • Gość: dada Re: Milosc i emigracja IP: 134.65.105.18, 62.190.12.* 06.04.01, 16:28
        Skala wartosci sie zmienia z wiekiem. Dlatego dosyc nieczesto mozemy sie porozumiec ze starszymi.
        Dopoki jestesmy idealistami wierzymy w milosc. Oby trwalo to jak najdluzej.
        Jesli chodzi o zycie za granica mialem ciekawe szkolenie. Porownanie kultur i krajow. Wyszlo z tego ze
        my Polacy najmniej bedziemy tesknili mieszkajac w Holandii i krajach gdzie spoleczenstwo jest
        podobne do naszego. Porownywano: indywidualizm, stadnosc, niepewnosc jutra i wiele innych czynnikow
        .... bardzo ciekawe zajecia. Nie ylo mowy o checi do pracy, wysokosci zarobkow i sklonnosci do picia.
        Mieszkam we Wloszech.
        dada
    • Gość: Zolnierz Re: Milosc i emigracja IP: 134.60.10.246, 134.60.246.* 06.04.01, 16:51
      Nie pierdol Polack. Chodzi tu o pieniazki.
      W Niemczech zarabiasz wiele razy wiecej i tyle.
      Wyszydzasz swoim pieprzeniem Polska Legie Cudziemska na
      Uchodzctwie,
      ktora ma z czym walczyc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka