Dodaj do ulubionych

O, a takiego dzisiaj zlapalem...

IP: *.union01.nj.comcast.net 09.08.02, 07:13
www.nenature.com/WoodchuckPhoto.htm
...jak wpierniczal mi pomidory w samo poludnie i rowno jak lecialy: czerwone,
zielone, liscie i galazki. Pustoszyl za ta siatka zdrowo. Ladne i zwinne
stworzonko, ale ja bylem zwinniejszy i za moment jechal w plastikowej beczce
na tylnym siedzeniu prosto do parku o kilka mil dalej.
Potem jeszcze pozegnalna fotka i goodby-paszolty precz szczurze nienazarty
jeden.

"The Eastern marmot, or groundhog or woodchuck" - wszystko to jeden i ten sam
pies jak spasiona wiewiora; kto wie jak to jest po polsku?
Ja juz wiem, ale nakombinowalem sie z dobry kwadrans - dluzej niz zeszlo na
zlapanie bydlaka i zssylke do przyrody.
Obserwuj wątek
    • canadian Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... 09.08.02, 07:17
      a co ty na antarktydzie zyjesz ze masz snieg?
      • Gość: Mirko Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... IP: *.union01.nj.comcast.net 09.08.02, 07:25
        To nie ja mam snieg tylko ten ze zdjecia. Ja mialem pomidory.
        Sniegowych pomidorow nie udalo mi sie jeszcze wyhodowac o kawalek od Nowego
        Jorku w sierpniu...
        • canadian Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... 09.08.02, 07:27
          olala z wami w tej hameryce to nic nie wiadomo
          moze juz chodujecie snieg tez
          • Gość: Mirko Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... IP: *.union01.nj.comcast.net 09.08.02, 07:35
            Jedno faktyczne tu zauwazylem: przyroda dziwna jakas a szkodniki nienazarte i
            niestrachliwe.
            Takie zajace n.p.:
            glupie to jakies takie jak polskie kroliki tylko chude i szare. Kica sobie taki
            po trawniku ze az prosi sie zeby go capnac i na ruszt (do gara?), tyle ze
            chudzinka wiec nic po nim. Jelenie z rogami w srodku (nieduzego) miasta w nocy
            spaceruja i w smieciach grzebia jak bezdomne koty.
            W Polsce - nie do pomyslenia.
    • aniutek Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... 09.08.02, 07:30
      toz to sliczny psiuteczek :smile)))))
      • Gość: Mirko Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... IP: *.union01.nj.comcast.net 09.08.02, 07:39
        aniutek napisała:

        > toz to sliczny psiuteczek :smile)))))

        No i owszem tylko zebys Ty widzala (wachala) te pomidory! Niech go szlag trafi
        bydlaka jednego. A w tym parku to wcale nie wydarl w krzaki jak sie
        spodziewalem. Odmaszerowal dostojnie sciezka, ze dwa - trzy razy przysiadl i
        sie na mnie ogladal, jakby PRETENSJE mial.
        • ro-bert Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... 09.08.02, 07:58
          A co sie dziwisz. Tez bys mial pretensje jak by Cie ze stolowki wywalili!

          robert
        • Gość: burak Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... IP: *.proxy.aol.com 09.08.02, 08:01
          a jak mial nie miec pretensji?
          wywiozles go daleko od stron rodzinnych,moze mial rodzinke w poblizu twego domu
          a ty go sruuuu na Syberie.Ja to bym mu brzoskwin i innych owocow kupil a nie
          deportowal.
    • baloo1 Re: O, a takiego dzisiaj zlapalem... 09.08.02, 08:58

      To jezd s'wiszcz (marmota monax), amerykanski krewniak naszego swistaka.
      W odroznieniu od niego, zyje naotwartych przestrzeniach, co mozna przeczytac
      na stronie :

      www.republika.pl/rick777/tatry.htm
      i dalej jedziesz w dol, albo wstukujesz "marmota monax" w "szukaj na stronie".

      • Gość: Mirko Zgadza sie! IP: 65.206.44.* 09.08.02, 15:18
        Jedna z wielu nazw tego amerykanskiego spryciarza to "whistle pig",
        czyli "swiszcaca swinka".

        Mam problem:
        przed domem mam wieeelki i piekny (do niedawna) kasztan.
        Jest sierpien a on wyglada jakby byl pazdziernik.
        Znajomy z Polski napisal mi ze w Polsce cos zre kasztany i za kilka lat znikna
        calkiem, ale nie wiadomo co, bo nie ma na takie fanaberie pieniedzy.

        Zauwazylem, ze na klombiku u podstawy mojego kasztana sa niewielkie otwory w
        ziemi i czasem widac tam takie bajecznie-zielonkawo-mieniace sie latajace
        chrzaszcze, w locie - jak nakrecane na sprezyne (halasuja jak mechaniczne).
        Wyglada to jak karykatura wielkiej muchy ze sporymi slepiami. Jak leci to
        zapieprza szybciej niz ptak, ktory az piszczal ze zlosci kiedy nie mogl
        skurczybyka dogonic. Oczywiscie zamierazm tam pryskac, ale moze ktos wie co
        dzieje sie z kasztanami?
        W sasiedztwie znalazlem jeszcze jeden - kompletnie juz suchy - musial pasc
        niedawno, bo sporo tam bogatych domow i ludzie zdaja sie dbac o drzewa.
        Wczoraj nawet ekipa z bardzo profesjonalnym wysiegnikiem podcinala w okolicy
        galezie i mielila je druga Monster-maszyna (slychac takich na kilometr) - ale
        nic nie wiedzieli o problemach z kasztanami...
        • roseanne cos z drzewami 09.08.02, 15:54
          U nas byly cale chmary tych blyszczacych chrzaszczy na poczatku lata.
          Wszystkie klony, lipy, kasztanowce itd maja poszatkowane liscie, troche
          podeschniete, ale sie jeszcze trzymaja.
          Troche sie boje, ile swinstwa sie wykluje na wiosne.

          Drzewka czesto usychaja od podgryznietych korzeni, przez te skad inad
          sympatycznie wygladajace gryzonie.
          • newyork2 Brooklyn 09.08.02, 16:00
            Nie wiem czy pamietacie, pare lat temu na Brooklinie, m. in. takze na
            Greenpoincie wycinali drzewa tysiacami przez jakas zaraze.
            Wypada tylko Mirko zyczyc, zeby to nie byl ten sam syf drzewny.
            • roseanne Re: Brooklyn 09.08.02, 16:05
              co prawda, nie slyczalam ,o tych drzewach na Brooklyn'ie, ale nie strasz mnie -
              moje dopiero co posadzone w ostatnia jesien.
              cale szczescie ,ze milorzebu nie zaatakowalo
          • Gość: Mirko Re: cos z drzewami IP: 65.206.44.* 09.08.02, 16:07
            Te chrzaszcze na pewno gniezdza sie w ziemi obok tego mojego biednego kasztana,
            bo tam sa te dziurki w ziemi i przepoczwarzone pancerzyki tu i owdzie. Nie
            wiedzialem zeby te "nasze" zarly liscie kasztana. Liscie sa cale, tyle ze
            poluschniete.
            Rosna tam tez. mi.in. pnace truskawki, ale kij z nimi. Zrobie im tym chrzaszom
            cholernym laznie chemiczna obojetnie czy winne czy nie, ale coraz bardziej
            jestem przekonany ze to te, bo nigdzie indziej w poblizu nie widzialem tych
            otworkow w ziemi tylko pod kasztanem a kasztan umiera. Obejrze jeszcze
            dokladnie tamten drugi uschniety kasztan. Jak i tam sa otwory (takie z 1 cm.
            srednicy) i te pancerzyki to bede prawie pewien.

            Jest tego lata dosyc sucho, ale akurat kasztan dostaje sporo wody z powodu
            klombika i truskawek wokol.
            • Gość: Mirko Asian longhorn beattle.. IP: 65.206.44.* 09.08.02, 16:12
              Nie, to nie to.
              Brooklyn (Greenpoint), Park centralny i wiele innych miejsc zaatakaowal i nadal
              niszczy "zaimportowany" w paletach drewnianych nielegalny imigrant z Chin i
              Japonii. Te moje sa inne. Zielone, mieniace, rozpietosc skrzydel jak maly ptak.
              sciencebulletins.amnh.org/biobulletin/biobulletin/story682.html
              • roseanne moje tez inne 09.08.02, 16:21
                ksztaltem bardziej przypominalo rozrosniata stonke.
                Kolor zielonkaw0-zlotawy, taki opalizujacy i wyrazne prazki na pancerzu
                (podluzne). Latalo to talatajstwo jakies 2 tygodnie i potem sie wynioslo.
                • Gość: Mirko Re: moje tez inne IP: 65.206.44.* 09.08.02, 16:31
                  No to i "moje" (chyba) inne.
                  Tzn bez zadnych paskow, pieknozielono mieniace. Duze na kilka cm, z wielkim jak
                  na reszte proporcji bulwiatym lbem bez zadnych anten z wylupiastymi slepiami.
                  Rozpietosc (przezroczysto-mieniacych sie) skrzydel na 6-7 cm. Widzialem
                  pierwszy raz na wiosne i nadal sa. Czasem lezy na ziemi jak niezywy, ruszysz
                  takiego patykiem a on fru w gore jak z procy.
                  • Gość: alka Re: entomologia piekna jest! IP: *.oc.oc.cox.net 10.08.02, 01:25

                    Przeprowadzilam dochodzenie w sprawie zielonego, tym bardziej, ze jakies dwa
                    dni temu znalazlam takiego w ogrodzie, tyle ze juz nieboszczyka. W tym stanie
                    pozwolil sie jednak dokladnie sobie przyjrzec. Ok. 2 cm dlugosci, sliczny,
                    zielono-metaliczny kolor, brzuszek takoz. Oraz lapki. Po dalszych
                    poszukiwaniach z uzyciem kompa doszlo do blizszego poznania. Istnieja dwie
                    mozliwosci.
                    Pierwsza-GREEN FRUIT BEETLE, zwany takze FIGEATER/cotinis mutabilis/ ( co jest
                    mocno prawdopodobne, bo w ogrodzie mam rosnaca fige).
                    Druga mozliwosc to GREEN JUNE BEETLE/cotinis nitida/.
                    Nigdzie jednak nie napisano, zeby gustowaly w kasztanowcach, wiec proponuje Ci
                    Mirko, pokojowa koegzystencje. Chrzaszcze te nad liscie przedkladaja winogrona.

                    Kasztanowca Ci zazdroszcze bo jest to moje ulubione drzewo u mnie zupelnie
                    niespotykane. Dbaj o nie i moze zastosuj 'glebokie nawilzanie'--poloz weza z
                    woda i daj jej (wodzie) pomalutku malym strumyczkiem sciekac wglab. To moze
                    potrwac kilka godzin. Zmieniaj miejsce i jezdzij tym wezem wokol drzewa.
                    Jest to polecany tutaj sposob, zadne sprinklery tego nie zastapia.
                    No to pozdrawiam.
                    Swistaki, (pamietasz?, byl taki film "Groundhog Day" tlumaczony na "Dzien
                    Swistaka"?) tez.
                    A w ogole o co chodzi z tym Dniem Swistaka, obchodzonym 2 lutego, nie mam
                    pojecia... Swieto wiosny, czy co?
                    • roseanne dzien swistaka 10.08.02, 05:08
                      jak swistak tego dnia wyjdzie z nory i zobaczy swoj cien, to zima bedzie trwala
                      jeszczae poltora miesiaca
                      jezeli cienia NIE zobaczy, to wiosna juz za 6 tygodni smile
                      • Gość: Mirko Re: Dzien Swistaka IP: *.union01.nj.comcast.net 10.08.02, 05:37
                        Nalezy dodac ze w Pennsylwanii.
                        Twoj opis chrzaszcza zgadzlby sie kolorystycznie tylko te moje bardziej
                        spasione jakies bo na dlugosc to one maja z 3-4 cm. Pokoju chyba nie bedzie, bo
                        wylaza z norek (mnostwa, co zasypie - sa nowe) tuz pod kasztanem a kasztan
                        schnie i 3/4 Amerykancow zamowiloby juz wyciecie w pien. Naprawde zle to
                        wyglada.
                        • Gość: Jankes Wojna IP: *.oc.oc.cox.net 10.08.02, 05:45
                          Wypowiedz im wojne.
                          Skocz po jakie chemikalia i ubij
                          albo zadzwon do Animal Control czy tez Pest Control.
                          • Gość: Mirko Re: Wojna IP: *.union01.nj.comcast.net 10.08.02, 06:09
                            Alka, no a poza tym milo Cie znow czytac i dziekuje za wglad w robactwo -
                            rzeczywiscie wspaniale kolorystycznie i aerodynamicznie.
                            Niestety to zaden z nich, choc kolory b. podobne. Chcialbym samochod w takich
                            odcieniach albo najlepiej od razu jakiegos dwuplatowego Pitts-a - to taki
                            niesamowity nieduzy osobisty superduper skuter do jezdzenia po niebie:
                            acro.harvard.edu/ACRO/images/pitts_s1t_594x366.jpg
                            i www.nasm.si.edu/nasm/aero/aircraft/pitts.htm
                            Cotinis mutabilis
                            www.sdnhm.org/fieldguide/inverts/coti-mut.html
                            Cotinis nitida
                            entweb.clemson.edu/museum/beetles/local/btle36.htm
                            Oba te powyzsze "kuzyny" sa z rodziny skarabeuszy, moje wygladaja jak jakas
                            cykady czy cos podobnego a lataja naprawde zawodowo.
                            Moze to i sa cykady?
                            Jest ich w okolicy sporo. Jesli te spod kasztana szlag trafi z pomoca mojej
                            alchemii to jakos to tez bedzie.

                            Jankes. Sprzet juz jest. Jeszcze tylko ociupinka sledztwa czyli drobny wywiad
                            co i jak i goodby mieszkancy norek podkasztanowych...
                            • Gość: alka Re: latajace IP: *.oc.oc.cox.net 10.08.02, 06:39
                              Moj ci on jest! ten cotinis, (za przeproszeniem)...
                              Bardzo ladnie go ujales, szybko i bez bolu, z ktorym ja sie niestety mocowalam,
                              a skutek zaden.

                              Dobrze miec takiego zaprzyjaznionego, niechby nawet wirtualnie, zrecznego
                              chrzaszczolowce.
                              Chcialabym, zeby sledztwo w sprawie kasztana przybralo pomyslny dla zielonych,
                              obrot. Nie lubie, kiedy sie niszczy zywiole.
                              Piekna ci ona jest, a zniszczyc--zaden honor.
                              Dobrze nasacz ziemie, wetknij paliki dookola pnia a zielonego pusc z zyciem.
                              Niech sie zieleni.
                        • Gość: alka chrzaszcze w chaszczach IP: *.oc.oc.cox.net 10.08.02, 06:14
                          Wiesz, jak lataly i buczaly -takie grzmiace i zielone to tez wydawaly mi sie
                          wieksze. Nawet przez moment myslalam, ze to koliber. Kiedy jednak zobaczylam
                          ze zielony cos nietego, to az sie zdziwilam, ze taki sobie nie za wielki...

                          Kiedy tak szukalam go po imieniu w Internecie, trafilam na ladna, kolorowa
                          tablice z chrzaszczami. Byl ten opisywany przez Roseanne, w prazki.
                          Byl i moj-figojad.
                          Coz, kiedy nie daly sie tu przetransplantowac, bo polawiaczka ze mnie marna.
                          Szukalam przez google i dalam haslo 'green beetle'.
                          Moze Ty go zlowisz. Bos mistrz w polawianiu. Ale nie rob sobie specjalnego
                          klopotu.

                          A co do kasztana-
                      • Gość: alka Re: dzien swistaka IP: *.oc.oc.cox.net 10.08.02, 06:23
                        Tak, przypomnialam sobie, znalam te wersje. Dzieki, Roseanne.
                        Musze sie przyznac,ze zawsze jestem rozczarowana, kiedy slysze te historie...
                        Spodziewam sie czegos niezwyklego, np. co sprawilo, ze dzien ten jest
                        odnotowywany w kazdym amerykanskim kalendarzu, od kiedy tak jest,itp. Wyglada
                        to na jakas stara indianska bajke ale jakas taka bez pointy. No i w czym ta
                        akurat bajka jest lepsza od mnostwa innych indianskich klechd.
                        No, wlasnie.

                        Pozdrawiam Cie, R.
                        • Gość: Jankes Re: dzien swistaka - pochodzenie, historia IP: *.oc.oc.cox.net 10.08.02, 08:41
                          In 1723, the Delaware Indians settled Punxsutawney, Pennsylvania as a campsite
                          halfway between the Allegheny and the Susquehanna Rivers. The town is 90 miles
                          northeast of Pittsburgh, at the intersection of Route 36 and Route 119. The
                          Delawares considered groundhogs honorable ancestors. According to the original
                          creation beliefs of the Delaware Indians, their forebears began life as animals
                          in "Mother Earth" and emerged centuries later to hunt and live as men.

                          The name Punxsutawney comes from the Indian name for the location
                          "ponksad-uteney" which means "the town of the sandflies."
                          The name woodchuck comes from the Indian legend of "Wojak,
                          the groundhog" considered by them to be their ancestral grandfather.
                          When German settlers arrived in the 1700s, they brought a tradition known as
                          Candlemas Day, which has an early origin in the pagan celebration of Imbolc.
                          It came at the mid-point between the Winter Solstice and the Spring Equinox.
                          Superstition held that if the weather was fair, the second half of Winter would
                          be stormy and cold. For the early Christians in Europe, it was the custom on
                          Candlemas Day for clergy to bless candles and distribute them to the people in
                          the dark of Winter. A lighted candle was placed in each window of the home.
                          The day's weather continued to be important. If the sun came out February 2,
                          halfway between Winter and Spring, it meant six more weeks of wintry weather.

                          The earliest American reference to Groundhog Day can be found at the
                          Pennsylvania Dutch Folklore Center at Franklin and Marshall College:


                          February 4, 1841 - from Morgantown, Berks County (Pennsylvania) storekeeper
                          James Morris' diary..."Last Tuesday, the 2nd, was Candlemas day, the day on
                          which, according to the Germans, the Groundhog peeps out of his winter quarters
                          and if he sees his shadow he pops back for another six weeks nap, but if the
                          day be cloudy he remains out, as the weather is to be moderate."
                          According to the old English saying:


                          If Candlemas be fair and bright,
                          Winter has another flight.
                          If Candlemas brings clouds and rain,
                          Winter will not come again.
                          From Scotland:

                          If Candlemas Day is bright and clear,
                          There'll be two winters in the year.
                          From Germany:

                          For as the sun shines on Candlemas Day,
                          So far will the snow swirl until May.
                          For as the snow blows on Candlemas Day,
                          So far will the sun shine before May.
                          And from America:

                          If the sun shines on Groundhog Day;
                          Half the fuel and half the hay.
                          If the sun made an appearance on Candlemas Day, an animal would cast a shadow,
                          thus predicting six more weeks of Winter. Germans watched a badger for the
                          shadow. In Pennsylvania, the groundhog, upon waking from mid-Winter
                          hibernation, was selected as the replacement.
                          Pennsylvania's official celebration of Groundhog Day began on February 2nd,
                          1886 with a proclamation in The Punxsutawney Spirit by the newspaper's editor,
                          Clymer Freas: "Today is groundhog day and up to the time of going to press the
                          beast has not seen its shadow." The groundhog was given the name "Punxsutawney
                          Phil, Seer of Seers, Sage of Sages, Prognosticator of Prognosticators, and
                          Weather Prophet Extraordinary'' and his hometown thus called the "Weather
                          Capital of the World.'' His debut performance: no shadow - early Spring.

                          The legendary first trip to Gobbler's Knob was made the following year.

                          • Gość: Mirko O, a takie cholery zra mi kasztana od korzeni... IP: 65.206.44.* 13.08.02, 21:35
                            CYKADY!

                            www.ivyhall.district96.k12.il.us/4th/kkhp/1insects/cicada.html&
                            ipm-www.ncsu.edu/insect_notes/Ornamentals_and_Turf/not17.html
                            Pojezdzilem po okolicy (polnocne New Jersey). I niestety nie znalazlem ANI
                            JEDNEGO zdrowego drzewa kasztanowca. Wszystkie zdychaja, wszystkie zainfekowane
                            przez cykady. Nie ma wyjscia, bedzie lanie chemia albo piekny dotad kasztan
                            pojdzie pod siekiere/pile...
                            • Gość: Mirko Re: O, a takie cholery zra mi kasztana od korzeni IP: 65.206.44.* 13.08.02, 21:36
                              www.ivyhall.district96.k12.il.us/4th/kkhp/1insects/cicada.html
                              • Gość: Jankes Czy to to? IP: *.broadcom.com 13.08.02, 22:41
                                www.dancentury.com/cicada/images/gregb_thenextstep2.jpg
                                members.fortunecity.com/cicadaman1999/index.html
                                Nawet jakis webboard jest:
                                www.dancentury.com/cicada/weblog.html
                                1) The Egg. They look like rice. . (2) The Larvae. Once they hatch they look
                                like a cross between wiggly rice and a termite. They suck on the branch they
                                hatched on for a while, they fall to earth and begin digging in search of a
                                root. (3) The Nymph. Once they've been sucking on the root for a while they
                                become nymphs. How or when this change occurs is a mystery to me. Once the time
                                is right, the nymph crawls to the surface, and crawls up the nearest tree. (4)
                                the Adult. Once they crawl from the ground and anchor themselves to what they
                                think is a tree (I've seen them on barbecues, stone wall and garden hoses) they
                                molt, leaving their nymph skin behind. Their wings dry and they start looking
                                for a mate. Once they mate, they die.


                                i jeszcze

                                To the best of my knowledge, cicadas subsist solely on the sap or other fluids
                                of a living deciduous tree. Magicicada adults really don't eat — they mate and
                                die, living off their fatty bodies — but they are capable of sucking fluids
                                from trees. As larvae and nymphs they suck tree fluids from the roots of
                                deciduous trees. Other genus of cicada, like Tibicens, do eat as adults.
                                • Gość: Mirko Re: Czy to to? IP: 65.206.44.* 13.08.02, 22:50
                                  DOKLADNIE TO. Najglosniejsze stworzenie planety Ziemia!

                                  Aczkolwiek nie halas nam przeszkadza.
                                  Zra nam cholery drzewa od korzeni!
                                  Trwa to (w zaleznosci od gatunku) 13 lub 17 lat. Potem nagle wszystkie wylaza,
                                  dostaja skrzydel, cykaja jak opetane, glusza sie, w koronie skladaja jajka,
                                  jajka spadaja w ziemie z tego sa larwy i a piat od nowa zrec korzenie przez
                                  kolejne 17 lat. Malzenstwo to trudna sprawa, szczegolnie w swiecie
                                  (kapitalistycznej) przyrody. To teraz juz wiem dlaczego mimo podlewania schnie
                                  kasztan i brzoza w drugim kacie.

                                  Niech ja to teraz tylko wezme w swoje rece! (Fuj)
                                  Spiewal kiedys niejaki Grzeskowiak: "Chlop zywemu nie przepusci, jak sie zywe
                                  napatocy nie pozyje se a jusci.."

                                  Bedzie lanie. Smierdzi to swinstwo jak kiedys slynne DDT, ale zal sie robi jak
                                  widzi sie te schnace 25 i wiecej - letnie drzewa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka