Dodaj do ulubionych

Macierzynskie Porady Czyli Jak Opiekowac Sie Jezem

29.07.05, 18:57
Skopjuje po nieco to co napisalam w innym watku....

Mamy malenkiego niemowlaczego jeza w ogrodzie...czy ktos wie jak takiego
jezyka ochronic przed kotami?...jego mamy nigdzie nie ma, widzialam ja kikla
dni temu ale nie tak bylo z jej noga wiec moze zdechla?...maluch tylko spi
caly dzien (znalazlam jego na srodku trawy! wiec przenioslam jego pod
roslinki)...taki slodki, na jednej dloni by sie zmiescil. Dzwonilam do RSPCA,
ale nimoge sie dodzwonic.

Wiec prosze o porady: Jak sie nim zaopiekowac? Czy moze taki maluch sam sobie
da rade? Wiem ze powinnam poszukac jakis slugs dla niego...ale nie wiem czy
nie jest zamaly na to jedzonko jeszcze...moze mleko lub jedzenie dla malych
kotkow? Mamy jak wasze instynkty mowia?

Dziekuje za porady.
Obserwuj wątek
    • aka10 Re: Macierzynskie Porady Czyli Jak Opiekowac Sie 29.07.05, 19:36
      Ja bym chyba kupila mleko dla malych kotow i dawala w butelce ze
      smoczkiem.Tylko tyle mi przychodzi do glowy.Maly pewnie bardzo glodny.Kiedys
      znalazlam doroslego jeza w srodku miasta.Jadl glownie surowe kotlety
      schabowe.Pozdrawiam.
    • teddy_bear Re: Macierzynskie Porady Czyli Jak Opiekowac Sie 29.07.05, 20:05
      szkoda mi malucha smile
      www.rspca.org.uk/servlet/Satellite?pagename=RSPCA/AnimalCare/WildlifeAdvice&articleid=1024473673415
      • mgna TO SA BLIZNIACZKI!!!!! 29.07.05, 20:34
        Jesli nie przeczytalyscie "tematu" to jeszcze raz: my mamy BLIZNIACZKI!!!!!!!!

        Mama chyba zeczywiscie zdechla....pelno zielonych much i czarnych troche tez.
        Nie ma poniej znaku...niestety male brzdace poszly tam gdzie ona jest w krzaki
        geste. Chyba mojego ogrodnika zawolam bo sama boje sie tam wchodzic...nie chce
        byc nigdzie blisko zdechlego zwierzecia.

        Jeszcze jedno pytanie, ktorego nie moge wyczytac na RSPCA. Jeze podobno nosza
        ticks (takie czarne zwierzatka ktore wssysaja sie pod skore i pija krew...nie
        wiem jak one sie nazywaja po polsku, a poniewaz jestem pod wrazeniem ze mamy
        blizniaczki wiec nie chce teraz szukac w slowniczku) z lyme disease...czy jest
        to prawda czy nie? Jesli jest to prawda czy lyme disease wogole istnieje w
        Angli czy jest to tylko w Stanach? (Lyme disease jest powodowanym przez
        borrelia spirochete.)

        Dziekuje za pomoc smile Wlasnie czytam na RSPCA na temat jezy...
        • mgna Arka Marzeny 29.07.05, 20:51
          I tak pozostalam opiekunem trzech kotow (jeden moj i dwa sasiadow), trzech
          rybek (sasiadow, sa na wakacjach), dwoch jerzy, pelno nietoperzy (mieszkaly
          dawniej u nas w domu na strychu, ale kiedy zaczelismy robic remonty to
          przerpowadzily sie do sasiadow na strych, jeden z nich nazywa sie Felix The
          Bat) i zabek ktore do nas zawitaja od czasu do czasu....jestem pelna pod
          wrazeniem bo jeszcze tyle zwierzaczkow nie mialam na swojej glowie smile Synek
          zreszta tez...ten maly jerzyk co dziasiaj pod krzaczkiem spal wygladal jak
          jezyk Nutelli...taka zabaweczka lub rysuneczek z bajki i oddychal jak male
          niemowle...az chcialam jego na rece wziasc. Jak sie zreszta pisze jez czy
          jerz??? Lece sie moja arka opiekowac smile Trzeba wszystkich nakarmic smile
          • jagienkaa Re: Arka Marzeny 29.07.05, 20:54
            MaMarzenasmile
            jeż się pisze.
            Miłęgo weekendu życzęwink
          • teddy_bear Re: Arka Marzeny 29.07.05, 20:55
            z tego co pamietam borelioze sie lapie od kleszczy .jesli jeze moga je miec to
            trzeba uwazac , z powodu boreliozy umarl przeciez ostatnio polski aktor .
            z drugiej jednak strony taki kleszcz musi sie w ciebie wgryzc wiec wystarczy
            uwazac , moze zakladac rekawice .
            mozesz im postawic pudelko ze starym swetrem zeby mialy w nocy do kogo sie
            przytulic smile
          • mgna Re: Arka Marzeny 29.07.05, 21:30
            Znalazlam super webiste, i jestem teraz na telefonie z kims kto przez 20 lat
            ratuje jeze. Choinka jestem wsiekla na RSPCA! Do duszy oni sa....otoz te muchy
            na jezach zostawiaja swoje larwy, ktore zjedza jeze...najpierw oczy a pozniej
            reszte!!!! Musze jednak w te krzaki dzisiaj jeszcze wejsc i je z tamtad
            uratowac. Jedzenie ich nie wywolalo... Jutro zadzwonie do kogos z mojej okolicy
            kto pomoze mi je uratowac i wyleczyc.

            www.hedgehg.dircon.co.uk/hedgehogs/
            • mgna Wojna 29.07.05, 21:43
              Otoz mezczyzna z ktorym przed chwileczka rozmawialam powiedzial ze jeze moga
              zarazic nas ringworm i czyms tam jeszcze...skorne choroby ktore da sie
              wyleczyc. Lyme disease nie musze sie tutaj martwic, tak on powiedzial. Lece
              ratowac moje dziadtki przed muchami...
              Krol Borowik Prawdziwy szedl lasem
              Postukujac swym jedynym obcasem
              A ze zlosci brunatny byl caly
              Bo go muchy okrutnie kasaly
              Tedy siadl uroczyscie pod debem
              I rozkazal na alarm bic w beben:
              Hej, grzyby, grzyby,
              Przybywajcie do mojej siedziby
              Przybywajcie oreznymi pulkami
              Wyruszamy na wojne z muchami!

              Dzisiaj to synkowi czytalam...stad pamietam smile
              • mgna Good news 29.07.05, 21:53
                A lady from Knutsford is driving...ups przepraszam...Bardzo mila Pani z
                niedaleka od nas teraz jest w drodze pomoc mi uratowac jeze smile !!!!!!!! I dzis
                jeszcze w nocy zawieziemy je do dobrego weterynarza ktory zajmuje sie wild
                life smile !!!!! Lece sie przebrac, holewiaki, rekawice do roz, recznik i podelko,
                torch light... brrr....w te krzaki musze wejsc co jak zobacze ich biedna matke?
                • mgna Polowanie 29.07.05, 23:08
                  Dobre i zle wiadomosci: udalo nam sie znalesc jednego malutkiego
                  jeza...niestety byl zdechly sad Inne jeze slyszalysmy, ale krzewy sa tak geste
                  ze zadnego nie moglysmy zobaczyc, a w krzewach bylysmy po ramiona. Odkrylysmy
                  tez mala norke/zakamarek, ale poniewaz jest z tylu i pod altanka nie dalo sie
                  tam poswiecic latarka i nawet w dzien nie bylo by jak glowy tam wsadzic chyba
                  ze rozwalilibysmy plot. Tam moga sie chowac... Nic; przed pojsciem spac znow
                  wyjde do ogrodu poszukac jeze i jesli jakies wylazly to schowam je do podelka i
                  jutro odwioze do weterynarza.
    • mama5plus Re: Macierzynskie Porady Czyli Jak Opiekowac Sie 29.07.05, 21:37
      Rok temu mielismy pod opieka jeza Jerzyka wink
      Ale on byl duzy a z malymi pewnie inaczej. W kazdym razie pamietam, ze wbrew
      ogolnie panujacemu przekonaniu nie powinno sie ich karmic mlekiem
      (duzych w kazdym razie)
      Duzego karmilismy kocim zarciem.
      Tu znalazlam informacje o karmieniu malych substytutem mleka:
      www.thisisoxfordshire.co.uk/oxfordshire/archive/1998/06/13/NEWS7VQ.html
      Jeszcze to moze sie przyda:

      Youngsters may also be found out which may have lost their nest, you may know
      where the nest is, and it may be possible to put the baby back in the nest, but
      monitor closely & DO NOT touch the baby, because the mother will kill it, if it
      smells of humans. If not, this baby will need to be rescued. As a rule any hogs
      out during the day will need help. If you unsure if one needs to be rescued,
      bring it indoors, Put it in a box with a towel & call for help or follow the
      help pages.
      (...)
      Litters are starting to be born, which can contain up to six babies, please be
      careful when moving garden rubbish, sheds, decking etc. as a family may be
      living there. If you think you have disturbed a nest, cover it back up &
      monitor it for 24 hours to see if the mother returns/ stays. She may not sleep
      with her babies, but will return at regular intervals to check and feed them.
      If you think a litter has been abandoned after observation, put a hot water
      bottle in a box, covered in a towel. Make the hot water bottle so it would be
      comfortable for yourself to touch, and put the babies on top, covering them
      over with another towel. Please call urgently for advice, as every minute
      counts with baby hogs.
      HELPLINE: 01438 231154 OR 07981 442392
      www.hedgehog-care.co.uk/
      • teddy_bear Re: Macierzynskie Porady Czyli Jak Opiekowac Sie 30.07.05, 00:08
        w kazdym razie , m. policza Ci to w niebie ze masz dobre sercesmile)))
        pozdrowieniasmile
        • edytais Re: Macierzynskie Porady Czyli Jak Opiekowac Sie 30.07.05, 20:07
          Odpisuje na temat ringworm bo przez to my przeszlismy. To jest choroba skorna,
          to taki placek z luszczaca sie skora. Moja roczna corka zarazila sie tym od
          naszych kotow. Podobno tez w miejscach goracych i wilgotnych mozna to zlapac
          nawet grzebiac sie w ziemi przy pracach ogrodniczych.
          Z tego co mi lekarz powiedzial to zwykle osoby o normalnej odpornosci sie nie
          zarazaja. Latwiej to lapia osoby starsze, chore lub male dzieci. Nasza corka
          zlapala to jak miala troche ponad rok, 4 latka i ja i maz nie mielismy problemu.
          Leczenie trwalo pare tygodni kremem od chorob grzybiczych.
          • mgna Imie dla jeza 31.07.05, 12:56
            Oto jak sie sprawa rozwiazala: wczoraj poznym popoludniem znalazlam jednego
            jeza spiacego pod krzaczkiem. Wiec tak jak bylam powinna zrobic za pierwszym
            razem (tylko wtedy nei wiedzialam co i jak) wzielam malucha do naszej
            oranzerii. Opiekuje sie nim. Karmie jego jedzeniem dla kociakow (Science Plan)
            z paleczki chinskiej (dwie kopiaste lyzeczki dziennie) poneiwaz samemu to
            jeszcze nie wychodzi. Maly zatacza sie i czesto brzuchem pada na miseczke
            jedzenia....do pica daje wode z odrobina cukru (mleko malucha daje begunki).
            Spi maly w dodatkowym pudeleczku na kota odpady...pudeleczko czyste nigdy nie
            urzywane, wyscielilam recznikiem i slomka dla homikow. Przykrywam malego
            recznikiem poniewaz jest jemu zimno i zreszta tak przytulniej. Wczoraj wody
            wypil bardzo duzo najwyrazniej byl odwodniony. I spi, spi, spi jak to maluchy
            spia.

            Dzis przy sniadaniu wymyslalismy imiona dla jeza...napoczatku byl Harry ale
            imie odpadlo poniewaz tak kiedys, jesli, nazwiemy synka: Henry wiec Harry
            (Mikolai Henry) Pzniej byl Eric, ale ja tego imienia nie lubie, weic pozostalo
            na Spike the Hedgehog. Moze wy macie jakies pomysly?

            Podnosze jego zadko (i tylko w rekawiczkach ktore urzywam do roz), poniewaz
            kiedys wypusci sie jego na zewnatrz i im mniej kontaktu z ludzmi tym lepiej dla
            niego. Synek blisko niego nie podchodzi, poniewaz nie wiemy jeszcze czy ma
            kelszcze czy plchy. Choc podono plchy jezy nei skacza na ludzi. Kotek moj tez
            do jeza nie zaglada. Ringworm podobno mozglabym sie zrazic gdybym bezposrednio
            dotknela jeza skore...na razie nic nie mamy. W tym tygodniu pojedizemy z malym
            do weterynarza zbadac czy wszystko jest w porzadku (z zewnatrz wyglada na
            zdrowego) i pozniej do domu znow jego wezmiemy. Jesli maly do pazdziernika nie
            podrosnie na wystarczajaca wage (przeszlo 1 lb) to zime bedzie mieszkal w
            oranzerii az do marca (wtedy jeze sie budza). Wiecej jezy nie moge znalesc...
            • mgna Trzymajcie kciuki!!!! Prosze!!!!! 31.07.05, 23:50
              Maz moj wlasnie jest w drodze z jezykiem (to jest hedgehog, nie tongue) do
              weterynarza...po naszym obiedzie budze Spike zeby jego nakarmic...podnosze jego
              i pod jego stupkami i brudka pelno robakow...przecinki mleczne...to sa chyba
              larwy much...juesli pozadnie sei ich nie oczysci i nie wiadomo ile udalo sie
              wejsc pod skore to biednego jezyka zjedza!!!! Weterynarz oczysci malucha i da
              jakis puder zeby wyciagnac jakiekolwiek robaki ktore juz wlazly za skore. Oby
              tylko Spike sie dalo uratowac. Ochydne, az cala skora mnie swedzi...nienawidze
              much!!!! Och, ja glupia powinnam sie byla nauczyc jak sie opiekowac wild life
              skoro prawie na wies sie przenioslam. Gdybym tak zrobila na pocatku to
              uratowalabym Spike od tych ochydnych much...a ja tylko pod krzadczkiem jego
              schowalam z nadzieja ze mama moze jednak zyje i malca uratuje...chcialam jak
              najmniej przeszkadzac naturze. Zla jestem na siebie...biedny maluch.

              Pamietajcie jesli jakiekolwiek male zwierzaczki widzicie szwetajace sie same i
              nie ma mamy w poblizu to je pod opieke wejzcie i udajcie sie natychmiast do
              weterynarza.

              Cala jestem rozczepana w srodku.
              • mgna Och, Dziewczyny! 01.08.05, 00:22
                Maz wlasnie zadzwonil. Spike musial zostac na noc u weterynarza i jesli
                przezyje to na kilka dni zostanie w rehabilitacji za nim do nas wroci....
                Prawda jest okrutna: jest z nim zle. czego nei moglismy widziec w naszym
                swietle a pod lampani w gabinecie wyszlo...tak duzo larw tam bylo ze kiedy
                Spike byl na brzuszku to on nie raczkowal tylko ruch larw jego
                ruszal!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Larwy te sa much ktore sa dosc duze i w koloze
                zielonkawo-niebiesko-fioletowym (w ten jeden dzien kiedy odkrylam jezyki po raz
                pierwszy je widzialam, byly bardzo natretne). Muchy te dziubia dziurke w skorze
                i tam wpuszczaja swoje jajka. Nastepnie larwy z pod skory wychodza. Stad ich
                nagle tak wiele!!!! Nie bede wam wiecej opisywala bo jest to
                wstzasajace...weterynarz do nas jutro zadzwoni i powie czy wnetrza jezyka sa
                nietkniete i czy przezyje czy nie sad Smutno jest mi strasznie sad To moja wina
                ze glupia bylam i nie wiedzialam jak jeze ratowac!
                • jagienkaa Re: Och, Dziewczyny! 01.08.05, 10:41
                  Marzenko,
                  czy wiesz coś już więcej?
                  nie obwiniaj się że nie wiedziałaś co masz robić!
                  • mgna RIP 01.08.05, 21:26
                    Niestety Spike sie nie obudzil, trzeba bylo jego uspic. Pod gazem mogli
                    rozlozyc jego lapki i okazalo sie ze robaki (larwy Blue Bottle fly, Calliphora
                    vomitoria) zjadly jego skore pod pachami, i gdzie niegdzie pod szyjka i lapkami
                    dolnymi sad((((((( To jest absolutnie okrutne, malec niedosc ze stracil matke
                    (najprawdopodobniej umarla przy porodzie) to biedak przez pierwsze tygodnie sam
                    szwetal sie po naszym ogrodku az do czasu kiedy ja jego odkrylam. Bylo juz
                    zapozno. Codzien szukam wsrod krzewow jego braci/siostry, ale nie moge zadnych
                    znalesc, wiec albo bylo ich tylko dwa albo reszte juz larwy pozarly sad(((
                    Wczoraj sie poplakalam, kiedy maz wrocil od weterynarza wiadome bylo iz duzo
                    nadzieji nie ma. Dzis w poludnie rozmawialam z weterynarzem i wyjasnil mi ze
                    Spike byl w szoku i bolu, w koncu zjadany byl na zywo!!!!!!! Aby w nastepnym
                    zyciu jego duszyczka mniej cierpiala.

                    Juz w tym roku jezyki nie powinny sie rodzic (choc czasami rodza sie w
                    jesieni). Bede jednak zagladala po katach i szukala malenstw zeby nastepne
                    pokolenie nie zostalo pozarte przez te natretne, paskudne muchy! Co dziwne tych
                    much niewidzialam nigdy wczesniej ani teraz. Ot, tak nagle sie pojawily
                    atakowac male jezyki.

                    Powaznie sie zastanawiam czy po wakacjach bede miala wystarczajaco czasu aby
                    charetatywnie udzielac sie w ratowaniu jezykow.
                    • aka10 Re: RIP 01.08.05, 21:29
                      Biedny Spike.Czy wszystkie male jeze takie swinstwo atakuje?Ja tydzien temu
                      chomika pochowalam.Dzis by mial 2-gie urdziny....
                      • mgna Re: RIP 01.08.05, 22:03
                        Oj, przykro mi i chomika i jeza.

                        Z tego co sie dowiedzialam jeze sa tylko nocne (co juz wiedzialam) i jesli
                        widzi sie jeza w ciagu dnia to cos jest nie tak i trzeba jego jak najszybciej
                        albo pod glebokie krzewy, liscie schowac, albo jesli jest maly (tak jak moje
                        Spike na jednej, malej dloni byl wtulony) to trzeba je wziasc do domu
                        przechowywac w pudelku od butow lub wiekszym. Pudelko poscielic albo
                        recznikiem, albo trawka, albo lisciami albo wiorkami takimi jak dla chomikow.
                        Kramic je mozna jedzeniem dla kotkow, lub miesem mielonym, lub jajecznica. Do
                        pica dawac wode lub wode z cokre, mleko mozna tylko dawac z kozy (mleko krowie
                        biegunki im da). Rowniez zabrac jak najszybciej do weterynarza poniewaz nie
                        wiadomo jak dlugo byly w dzien na widocznosci i jesli sa juz zainfektowane
                        jajeczkami much to mozna je jeszcze uratowac. Jajeczka te bardzo szybko
                        rozwijaja sie w larwy, a larwy strasznie szybko sie rozmanzaja na zewnatrz i
                        jedza skore i miesnie zwierzaczka...ja jedna znalazlam rano i usunelam, ale juz
                        w pod wieczor byla ich chmara!

                        Jeza skorka jest bardzo delikatna, a zwlaszcza skorka mlodych jezy (ich stopki
                        zreszta tez...wiesz jego stupki wygladaly i poruszaly sie tak jak stupki
                        noworodkow ludzkich) wiec jesli w ciagu dnia wyjda ze swoich norek to sa duze
                        szanse ze beda atakowane przez rozne paskudztwa. Stad trzeba je jak najszybciej
                        chowac i zaopiekowac sie nimi.

                        BARDZO WAZNE: jesli znajdziecie jakie kolwiek dzikie zwierzatka potrzebujace
                        opieki to nie traccie czasu dzwoniac do RSPCA (oni sa do duszy jesli chodzi o
                        pomoc dzikim zwierzatka) poszukajcie na internecie gdzie w waszej okolicy jest
                        weterynarz ktory sie zajmuje dzikimi zwierzetami (oni rowniez lecza te
                        zwierzatka za darmo). Jesli chodzi o jeze to website ktora wczesniej pomoglam
                        jest bardzo dobra, jesli zadzownicie na telefon z tej strony to bedziecie
                        rozmawialy z mezczyzna ktory sie opikuje jezami juz od przeszlo 20 lat, on wam
                        poda kontak do osoby z waszych okolic ktora bedzie mogla wam pomoc w opiece i
                        polecic dobrego weterynarza.

                        Smutno mi bez Spike...nawet moj kotek wywachywal gdzie on sie podzial a synek
                        wszedzie szukal i kiedy nie znalazl to ze zdziwiona, smutna mina i zarazem z
                        wyrzutem w oczach popatrzyl sie na mnie i bez slow wybiegl do ogrodka
                        szukac...myslal ze Spike wypuscilam.

                        Chyba zadzwonie do rescue centre zobaczyc czy maja jakies jeze ktore potrzebuja
                        opieki...myslalam tez o zolwiu zeby dotrzymywal jezowi towarzystwa. Oba
                        hibernuja sie od poznej jesieni do wiosny...
                        • jagienkaa Re: RIP 01.08.05, 22:25
                          marzenko, naprawdę mi przykro, ale chyba lepiej że umarł szybko to się tak nie
                          męczył.
                          Czy mogłabyś mi powiedzieć czy weterynarz bierze za takie przypadki jak
                          znalezione dzikie zwierzątka pieniądze? czy leczy je bezpłatnie? przepraszam za
                          takie brutalne pytanie ale chciałabym na przyszłość wiedzieć.
                          • mgna Re: RIP 01.08.05, 22:35
                            Weterynarz do ktorego my poszlismy (w Knutsford) nie bierze oplat za dzikie
                            zwierzatka. Nie wiem jak to jest u innych weterynarzy. Weterynarze robia kupe
                            forsy opieka nad domowymi zwierzetami, wiec nie powinni nic pobierac za
                            leczenie dzikich zwierzat.

                            Tak, lepiej ze Spike sie nie meczyl do konca...ze skrocilismy jego meke...jak
                            kolwiek jest bez niego smutno sad Wczoraj nie moglam spac, nawet moj maz budzil
                            sie co chwile...obydwoje mielismy paskudne sny o Spike i tych robakow
                            pelzajacych i zjadajacych jego. Sny niczym z Delicatessen wziete. Dzisiaj nawet
                            apetyt mi odszedl...oprocz suszonych owocow tylko herbatke ziolowa pilam. Caly
                            dol odkazilam; co wzielam za naturalny dziko-slodkawy zapach jeza okazalo sie
                            byc zapachem rozkladajacego sie miesa....fuj, fuj...i moj maz nadal jest
                            karniworem! Fuj! Nie ma zadnej roznicy pomiedzy miesem tego jeza a miesem ktore
                            bedzie jadl dzisiaj na obiad. Och...niedobrze mi sie robi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka