Dodaj do ulubionych

ref to marginalization of polish...

10.08.05, 14:51
watek psycho ciecia﷯ o ﷯stu ksywach znow ukazal sie na pierwszej stronie - czy
to ma byc kubel zimnej wody na rozdwojone wiesniactwo w ciemnogrodzie ? -
jest nas tu ponad 150tys - wiekszosc zintegrowala sie - nie mysli juz
kategoriami - ja emigrant - ja czytam to bezdziewie tylko dlatego ze mam tam
jak mowia glodujaca rodzine - maja wlasny dom i kilka mieszkan - z mojej
kieszeni - ale ciagle choruja i gloduja - nie mniej jest to dla mnie
przyjemnosc rzucenie im tysiac lub dwa miesiecznie - mysle ze nie jestem
wyjatkiem, robia to wszyscy ktorych stac - pamietam kiedy bedac na
socjalhilfie w niemczech wysylalismy co miesiac paczki warte nieraz 200-300
marek z juchta a nie pracowalismy -
o emigracji - ja szukam doswiadczonego pracownika od kilku miesiecy - mojego
nastepcy bez sukcesu - jest masa z indi i chin i innych niedouczonych -zadne
z tego wiesniactwa nie moze sie rownac z kims kto skonczyl zach lub polska
polibude - niestety z zach nie chwycimy - place niskie - taka sytuacja jest
niemal w kazdej branzy - brak wyksztalconych doswiadczonych przede wszystkim
eng - tutejszy system edukacji padl 20lat temu - chlopcy ci z bogatych domow
szli na prawo albo med - bidota na ulice as sexworker -
nie znam sytuacji w ameryce, canadzie ale tu doswiadczony eng z polski ma
wyjatkowe szanse - w 80tych dla nas takich nie bylo i mimo to wyszlismy na
swoje.
Obserwuj wątek
    • kaganowski Re: ref to marginalization of polish... 11.08.05, 06:31
      Sadzac po twoim stylu wypowiedzi, to skonczyles najwyzej 2-letnia zawodowke, a
      nie zadna politechnike. Po drugie, to w Australii nie ma juz praktycznie
      przemyslu, bo upadl on pod konkurencja ze strony Chin i UE, a wiec nie ma w
      Australii zapotrzebowania na inzynierow, szczegolnie, ze nic sie w Australii juz
      nie projektuje poza tanimi domkami dla biedoty. Z niemieckiego socjalu niejeden
      wysylal paczki do Polski w latach 1980tych, ale wtedy w RFN dostawalo sie
      socjal, oraz mialo za darmo mieszkanie z ogrzewaniem i elektrycznoscia. Niestety
      czy "stety", ale te czasy minely. A w Australii? Jak donosi "The Age" z 28
      lipca, ustepujacy laborzystowski premier stanu Nowa Poludniowa Walia (NSW),
      ktorego stolica jest Sydney, zostawia za soba zrujnowane drogi, brudne i
      spozniajace sie, ale za to bardzo drogie pociagi, kolejki do lozek w szpitalach
      i ogolnie biorac zrujnowany, zapuszczony stan. Owe zapuszczenie i ruine widac
      najlepiej w Sydeny, gdzie najtansza dzialka kosztuje okolo 300 tys. dolarow (ok.
      700 tys. PLN), i to daleko od miasta. Na dom czy mieszkanie w poblizu centrum
      stac tam obecnie tylko milionerow, a reszcie zostaja kilkugodzinne dojazdy do
      pracy zakorkowanymi drogami albo brudnymi, wiecznie spoznionymi pociagami....
      Nic dziwnego. ze okolo 30 tys. osob opuszcza co roku ten drogi, a zrujnowany
      stan. Bylem w Sydney pare lat temu na konferencji w MCQuarie University, i tez
      zauwazylem ten stopniowy upadek tego miasta, kiedys najatrakcyjniejszego w
      Australii, ale nie dajacemu sobie rady ze spuscizna (olbrzymie dlugi) po
      olimpiadzie. Ten upadek Sydney i NPW (NSW) to zreszta tylko czesc wiekszego
      obrazu: stopniowego upadku Australii od roku mniej wiecej 1973, kiedy skonczyly
      sie tam "zlote lata" 1946-1973...
    • luiza-w-ogrodzie Zdanie tygodnia LOL 11.08.05, 07:02
      "Owe zapuszczenie i ruine widac najlepiej w Sydeny, gdzie najtansza dzialka
      kosztuje okolo 300 tys. dolarow (ok.700 tys. PLN), i to daleko od miasta."
      • kaganowski Re: Zdanie tygodnia LOL 11.08.05, 07:10
        Oczywiscie mialo byc w SYDNEY. Paskarskie ceny dzialekw Sydney wynikaja z tego,
        ze rzad celowo ogranicza podaz owych dzialek, a to dla tego, ze rzadu nie stac
        na budowe infrastruktury (drogi, kanalizacja, wodociagi, telefony, stacje trafo,
        szkoly, szpitale itd.) na obrzezach Sydney, w sytuacji, gdy istniejaca sie sypie...
        Podobnie jest w Londynie, gdzie rudery kosztuja po milion funtow. Ale wysokie
        ceny "real estate" oznaczaja tylko, ze podaz jest za mala w stosunku do popytu,
        i nie maja one nic wspolnego z jakoscia zycia, ktora w Sydney sie pogarsza...
        • jp.hi Re: Zdanie tygodnia LOL 11.08.05, 07:40
          > ze rzad celowo ogranicza podaz owych dzialek, a to dla tego, ze rzadu nie stac
          > na budowe infrastruktury (drogi, kanalizacja, wodociagi, telefony, stacje
          trafo

          Czyli ze rzad ustala (zawyza) ceny tych prywatnych dzialek tak wysoko, poto aby
          sciagac w postaci property tax jak najwieksze kwoty dla miasta. Czy o to ci
          chodzilo?
          Natomiast wlasciciele tych dzialek godza sie na to aby ratowac upadajace miasto.
          Taka jest logika twojej wypowiedzi?

          Fenomen tego miasta polega jednak na tym ze mimo niskiej podazy na domy, ceny
          domow nie spadaja. Czyli Australia juz nie jest krajem kapitalistycznym z
          wolnorynkowa gospodarka i nie podlegajacym prawom ekonomi.

          Slyszales o czyms takim jak appraiser?
          • kaganowski Re: Zdanie tygodnia LOL 12.08.05, 12:54
            Tu nie chodzi o podatki ale o to, ze koszt doprowadzenia infrastruktury do
            marginalnie polozonych dzialek jest bardzo wysoki. W australii po prostu nie ma
            na to pieniedzy. Do dzis nie ma autostrady miedzy Sydney (ponad 3 mln
            mieszkancow) i niewiele mniejszym Melbourne. Telefony w tzw. buszu sa o wiele
            gorsze niz w Polsce. Semafory na linii kolejowej Melbourne-Sydney sa wciaz na
            nafte, a linia jest jednotorowa, niezelektryfikowana i niedostosowana do
            szybkiego ruchu.
            I nigdzie na swiecie nie ma wolnego rynku. W warunkach wolnego rynku instytucja
            typu NASA nie miala by bowiem sensu. Rzady kontroluja wszedzie gospodarke, tyle
            ze w Australii czy USA udaja, ze tego nie robia, a w Chinach nie udaja (stad
            Chiny sie tak pieknie rozwijaja, a Australia czy USA sie relatywnie cofaja)...
            I pamietaj, ze wycena dzialki czy domu to jedno, a cena rynkowa to drugie!
            • jp.hi Re: Zdanie tygodnia LOL 12.08.05, 13:41
              Teraz to juz jest dokladne maslo maslane.

              > Paskarskie ceny dzialek w Sydney wynikaja z tego, ze rzad celowo ogranicza
              podaz owych dzialek
              -
              > Tu nie chodzi o podatki ale o to, ze koszt doprowadzenia infrastruktury do
              marginalnie polozonych dzialek jest bardzo wysoki.
              -
              > I pamietaj, ze wycena dzialki czy domu to jedno, a cena rynkowa to drugie!


              Tak wiec, piszesz, ze rzad ogranicza podaz prywatnych dzialek tylko dlatego ze
              koszt budowy infrastruktury jest wysoki. Przy czym zaznaczasz ze to sa ceny
              rynkowe.

              Czy ktos to rozumie?

              Po pierwsze nie wierze, ze rzad moze ograniczac podaz prywatnych dzialek
              budowlanych poprzez zawyzanie ich cen. A nawet jezeli moglby na to wplywac to
              byloby to rownoznaczne z jego samobojstwem. W interesie rzadow jest pobudzanie
              gospodarki a nie jej hamowanie.
              Probujesz mowic o czyms co sam chyba nie rozumiesz.

              Podobnie z tym ostatnim zdaniem. Wpierw starasz sie mnie przekonac ze w
              Australii niema gospodarki wolnorynkowej a zaraz potem ze cena domu jest cena
              rynkowa.


              > Chiny sie tak pieknie rozwijaja, a Australia czy USA sie relatywnie cofaja)...

              USA przezywa obecnie dynamiczny rozwoj gospodarczy co jest w wielkim kontrascie
              np. do Europy Zachodniej. Chiny natomiast sa napedzane przez wielkie korporacje
              Zachodnie i tylko dzieki nim maja wysoki przyrost gospodarczy. Obecnie 100tys
              firm zachodnich funkcjonuje w Chinach.

              Z mojej strony EOT
              Wiem juz ze kazde twoje nastepne wejscie bedzie banalnie glupie albo nie na
              temat.
              • kaganowski Re: Zdanie tygodnia LOL 12.08.05, 14:18
                Nic nie rozumiesz. Podaz dzialek budowlanych jest wszedzie kontrolowana przez
                wladze, poza III swiatem. I mylisz tez polityke w skali panstwa z polityka w
                skali regionu. W Australii za duzo ludzi chce mieszkac w Sydney i Melbourne,
                stad tez brakuje tam dzialek budowlanych. Rzad ogranicza ich podaz, bowiem nie
                stac go na budowe infrastruktury, ale nie ogranicza cen rynkowych, ktore w
                warunkach ograniczonej podazy sa w oczywisty sposob zawyzone. Nie rozumiesz po
                prostu na czym polega mieszana gospodarka: rynkowa, ale z silna interwencja
                panstwa. A taka jest nie tylko w Australii, ale tez w Kanadzie, USA i oczywiscie
                w Unii Europejskiej. Chiny maja szczegolnie mocna role panstwa w gospodarce,
                stad sie tez tam pieknie rozwijaja (bylem tam kilka dni temu)... I pamietaj, ze
                rzad australijski jest pod kontrola ameryki, a tej nie zalezy na zbytnim rozwoju
                australii! Co innego rzad chinski, ktory dziala w interesie Chin i Chinczykow!
              • kaganowski Re: Zdanie tygodnia LOL 12.08.05, 14:20
                I ps: stac ciebie tylko na powtarzanie amerykanskiej propagandy i ataki ad
                personam... sad
      • nadau Re: Zdanie tygodnia LOL 12.08.05, 13:25
        W Moskwie nieruchomości są jeszcze droższe i co z tego wynika?


        www.czn.ru/forum/index.php?s=680ee8da31cdece1f4d577abe4aad886&showforum=3

        Baba to jednak ma łeb.
        • kaganowski Re: Zdanie tygodnia LOL 12.08.05, 13:38
          Zalezy gdzie. Moskwa ma inna zabudowe (zwarta), zas Sydney ma po prostu zbyt
          mala gestosc zaludnienia jak na miasto, i stad te wysokie koszty infrastruktury.
          W Moskwie czy w Warszawie oplaca sie ciagnac kanalizacje i wodociagi do nowego
          osiedla, w Sydney nie, bo po prostu koszt per capita jest w Sydnejowku zbyt
          wysoki przy tak malej gestosci zamieszkania...
          Przy obecnych cenach ropy australijczycy beda musieli zrezygnowac z domkow na
          dzialkach, bo inaczej zjedza ich koszta dojazdu do pracy czy po zakupy do
          lokalnego supermarketu... I ktora baba ma leb? Chyba nie Luiza z Lomzy, co udaje
          ze mieszka w Sydney?
        • jp.hi Re: Zdanie tygodnia LOL 12.08.05, 14:02
          nadau napisał:

          > W Moskwie nieruchomości są jeszcze droższe i co z tego wynika?

          Wynika z tego ze jest ich malo a popyt wysoki.
          Z reszta z tych samych powodow sa wysokie i w Polsce.
          • kaganowski Re: Zdanie tygodnia LOL 12.08.05, 14:10
            Akurat w Moskwie jest mnostwo nieruchomosci. Tyle, ze malo ich jest na rynku,
            bowiem nieruchomosc w Moskwie jest bardziej ceniona i poszukiwana niz np. w
            Kazaniu, czy szczegolnie Groznym. Ale podaz i popyt sa funkcjami znacznie
            wazniejszych zmiennych. Polecam lekture ksiazek do makroekonomi...
    • kaganowski Re: ref to marginalization of polish... 12.08.05, 13:22
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=11375902

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka