Gość: las_vegas
IP: *.rrcnet.com
03.09.02, 22:29
roseanne
Rosła nieduża, czerwona róża
Jej kolce były miękkie i młode
Zbyt słabe by mogły wyrządzić szkodę
Piękna,dostojna, jej dusza spokojna
Płatki delikatne i zapach nęcący
Szlachetnej krwi wygląd kuszący
Nieskazitelnie czysta, karmiona złotym deszczem
Prawdziwego życia nie poznała jeszcze
Cudna i wspaniała na miłość życia czekała
Aż pewnej bezchmurnej,letniej nocy
Pewien młodzieniec ją ujrzał na oczy
Była subtelna i tak krucha
Że bał się jej dotknąć, więc tylko słuchał
Zamykał wtedy oczy, po innych światach kroczył
Głaskał ją tylko czule zmysłami
A ona go w zamian otaczała czarami
Oboje kroczyli po błękitnym niebie
Upajali się sobą, stworzeni dla siebie
Aż pewnej nocy róża zapragnęła
By jego dłoń jej płatków dotknęła
On tego chciał, lecz bardzo się bał
Chciał do niej dotrzeć, nie mógł się oprzeć
I poczuł ból gdy dotknął jej liści
Chociaż sen jego największy się ziścił
Poczuł jak róża jego krwi się napiła
Swymi kolcami młode serce przebiła
Bez kolców nie ma na Świecie róży
A młody chłopak jest już duży
Boi się patrzeć na młode kwiaty
Aby nie doznać znowu straty ...