Dodaj do ulubionych

Traktowanie kobiet w pracy

01.10.02, 09:01
Szok kulturowy trwa... w polskim biurze mojej firmy gdzie teraz siedze,
panowie pozwalaja sobie na takie komentarze i zaczepki wobec kobiet, za ktore
wylecieliby z pracy gdzie indziej (no, moze nie w Ameryce Poludniowej wink.
Zas obecne przy tym pracownice siedza cicho, skarza sie tylko miedzy soba.

W podobnym temacie rzucily mi sie w oczy: ogloszenia o prace zacynajace sie
od slow "zatrudnie mlodego...", wymaganie zalaczenia zdjecia do CV (w pracach
nie zwiazanych z aktorstewm LOL) i wypytywanie sie o plany rodzinne ("a w
ciazy pani aby nie jest?").

Hm... co Wy na to, szczegolnie kobiety pracujace w Polsce? Jest problem czy
go nie ma?

Pozdrawiam
Kobieta Luiza
Obserwuj wątek
    • Gość: Jankes Re: Traktowanie kobiet w pracy IP: *.broadcom.com 01.10.02, 09:09
      Widze, Luizo, ze wyraznie pojechalas tam zabic w sobie tesknote i nie do konca
      przekonanie czy warto byc w Australii.
      Wielu z nas to robi. Przedstawia sobie tamta rzeczywistosc zupelnie na czarno
      po to zeby sie "wyleczyc".
      To o czym piszesz jest tam od wielu, wielu lat i powoli sie zmienia i sie
      zmieni. Znasz takie powiedzenie: "Nie od razu Rzym zbudowano".

      Mysle, ze przedstawiasz ciut za czarny obraz Polski. Jednak tam mieszka i zyje
      38 milionow ludzi.

      Milego pobytu
      • luiza-w-ogrodzie Re: Traktowanie kobiet w pracy - Jankes 01.10.02, 09:20
        Gość portalu: Jankes napisał(a):

        > Widze, Luizo, ze wyraznie pojechalas tam zabic w sobie tesknote i nie do
        konca
        > przekonanie czy warto byc w Australii.

        A skadze, najsmieszniejsze jest to, ze ja za Polska nie tesknie. Nie wmawiaj mi
        prosze czegos, czego nie ma...

        > Wielu z nas to robi. Przedstawia sobie tamta rzeczywistosc zupelnie na czarno
        > po to zeby sie "wyleczyc".

        Nie przedstawiam sobie wszystkiego "na czarno" - pisze o pewnych rzeczach,
        ktore mnie zaskoczyly i ktore z punktu widzenia Zachodu (tak, rowniez Unii!) sa
        karalne. Moglbys wypowiedziec sie na temat? Wiem, ze na przyklad w Stanach z
        kolei przesadzaja z "political correctness" i to tez mi sie nie podoba.

        > To o czym piszesz jest tam od wielu, wielu lat i powoli sie zmienia i sie
        > zmieni. Znasz takie powiedzenie: "Nie od razu Rzym zbudowano".

        No wlasnie, a ja chcialabym, zeby JUZ sie zmienilo, zeby moja rodzina mogla to
        odczuc dopoki jeszcze zyja sad
        >
        > Mysle, ze przedstawiasz ciut za czarny obraz Polski.

        Jeszcze raz mowie - to nie jest czarny obraz Polski, ale zdziwienie kontrastem
        miedzy moim zyciem poza Polska i tym, co w Polsce zobaczylam. Poza tym uwazam
        ze zlota jesien i kasztany sa piekne, i stare koscioly, i zaczal sie sezon
        teatralny a do miasta naplynely rzesze fajnie ubranych studentek...

        Jednak tam mieszka i zyje
        > 38 milionow ludzi.

        Jankes, czy ilosc przechodzi w jakosc?
        >
        > Milego pobytu

        Dzieki - pobyt jest mily, ale czasami jak cos zgrzytnie, to az zeby bola...

        Pozdrawiam miedzykontynentalnie
        Luiza
        • Gość: CD Re: Traktowanie kobiet w pracy - Jankes IP: 195.90.12.* 01.10.02, 10:01
          luiza-w-ogrodzie napisała:

          > A skadze, najsmieszniejsze jest to, ze ja za Polska nie tesknie. Nie wmawiaj
          mi
          >
          > prosze czegos, czego nie ma...

          Nie widze w tym co prawda nic smiesznego ale jesli tak rzeczywiscie jest to
          wroc do Twojego raju, wyrzuc Twoj polski paszport do oceanu i wdaj sie w
          glebokie, filozoficzne rozwazania nad wyzszoscia Australii nad cala reszta
          cywilizowanego swiata z... no sama juz chyba wiesz z kim.


          > Nie przedstawiam sobie wszystkiego "na czarno" - pisze o pewnych rzeczach,
          > ktore mnie zaskoczyly i ktore z punktu widzenia Zachodu (tak, rowniez Unii!)
          sa karalne.

          Dziekuje bardzo za to: "tak,rowniez Unii!" Czuje sie jako obywatel jednego z
          krajow tejze Unii naprawde dowartosciowany! To jednak dorownujemy w czyms
          Australii?
          "Zaskoczyly"? To Ty Australijka z urodzenia czy pamiec nie dopisuje. W Polsce
          bylo tak (albo jeszcze gorzej) od zawsze. Fakt, ze poprawa nastepuje w tempie
          wolniejszym niz Ty bys sobie tego zyczyla, nie dowodzi, ze tej poprawy nie ma.


          • luiza-w-ogrodzie Re: Traktowanie kobiet w pracy - Jankes 01.10.02, 10:24
            Gość portalu: CD napisał(a):

            > luiza-w-ogrodzie napisała:
            >
            > > A skadze, najsmieszniejsze jest to, ze ja za Polska nie tesknie. Nie wmawi
            >
            > Nie widze w tym co prawda nic smiesznego ale jesli tak rzeczywiscie jest to
            > wroc do Twojego raju, wyrzuc Twoj polski paszport do oceanu i wdaj sie w
            > glebokie, filozoficzne rozwazania nad wyzszoscia Australii nad cala reszta
            > cywilizowanego swiata z... no sama juz chyba wiesz z kim.

            Niech wyjasnie: "najsmieszniejsze" odnosilo sie do Twojego przekonania, ze
            tesknie, a nie do Polski i tego, co sie tu dzieje. Co to ma wspolnego z
            wyrzucaniem paszportu, nie pojmuje. I rozwazania o wyzszosci Australii - ktoz
            tak mowi? Ani nie ja, ani Stary - my mowimy po prostu, ze lubimy siedziec w
            Australii i ze nam tam dobrze. Totez szybciutko tam wracam!

            >
            > > Nie przedstawiam sobie wszystkiego "na czarno" - pisze o pewnych rzeczach,
            >
            > > ktore mnie zaskoczyly i ktore z punktu widzenia Zachodu (tak, rowniez Unii
            > !)
            > sa karalne.
            >
            > Dziekuje bardzo za to: "tak,rowniez Unii!" Czuje sie jako obywatel jednego z
            > krajow tejze Unii naprawde dowartosciowany! To jednak dorownujemy w czyms
            > Australii?

            Eee, znowu niezrozumienie. Nie ma to jak mowa mowiona wink Piszac "rowniez Unii"
            mialam na mysli to, ze skoro Polska chce wejsc do Unii, to musi sie liczyc z
            innymi wymaganiami, rowniez co do prawa pracy.

            > "Zaskoczyly"? To Ty Australijka z urodzenia czy pamiec nie dopisuje. W Polsce
            > bylo tak (albo jeszcze gorzej) od zawsze. Fakt, ze poprawa nastepuje w tempie
            > wolniejszym niz Ty bys sobie tego zyczyla, nie dowodzi, ze tej poprawy nie ma.

            Zaskoczylo mnie wolne tempo przemian - juz o tym pisalam. I pewnie wynika to
            tez "chciejstwa" - chcialabym, zeby w Polsce zylo sie wszystkim spokojniej.
            Marzenie emigranta, ktory ma rodzine w Polsce...

            Pozdrawiam
            Luiza
      • galilleo Re: Traktowanie kobiet w pracy 02.10.02, 02:29
        Gość portalu: Jankes napisał(a):

        > Widze, Luizo, ze wyraznie pojechalas tam zabic w sobie tesknote i nie do
        konca
        > przekonanie czy warto byc w Australii.
        > Wielu z nas to robi. Przedstawia sobie tamta rzeczywistosc zupelnie na czarno
        > po to zeby sie "wyleczyc".
        > To o czym piszesz jest tam od wielu, wielu lat i powoli sie zmienia i sie
        > zmieni. Znasz takie powiedzenie: "Nie od razu Rzym zbudowano".
        >
        > Mysle, ze przedstawiasz ciut za czarny obraz Polski. Jednak tam mieszka i
        zyje
        > 38 milionow ludzi.
        >
        > Milego pobytu


        Mysle ze Luiza pisze jak jest a nie podpompowywuje sie.
        Australia jest pieknym krajem i niestety Polsce b. daleko jeszcze do niej (tyle
        samo co w kilometrach)

        Proffesor Galilleo
    • Gość: Jacek Re: Traktowanie kobiet w pracy IP: *.qld.bigpond.net.au 01.10.02, 09:49
      Luiza - a urlop macierzynski jest platny w Polsce?

      Poza tym - Jankes ma racje - zbyt krytycznie wszytko postrzegasz w Polsce.
      Przypomnij sobie jak w Australii pokretnie sa pisane ogloszenia o prace.
      Np. "blah blah blah i na koniec 'JUNIOR WAGES'" - czyli wiadomo, ze chca
      mlodych. W Polsce duzo spraw jest jak czarne na bialym. W krajach anglosaskich
      jest to bardziej owijane w bawelne...

      I na koniec - czy lubisz jak panowie na powitanie sie sklaniaja i caluja cie w
      raczke w Polsce???
      • luiza-w-ogrodzie Re: Traktowanie kobiet w pracy 01.10.02, 09:58
        Gość portalu: Jacek napisał(a):

        > Luiza - a urlop macierzynski jest platny w Polsce?

        Nie wiem. W Australii to zalezy od firmy i toczy sie tam batalia o to, zeby dac
        wszystkim kobietom prawo do platnych urlopow.

        > Poza tym - Jankes ma racje - zbyt krytycznie wszytko postrzegasz w Polsce.
        > Przypomnij sobie jak w Australii pokretnie sa pisane ogloszenia o prace.
        > Np. "blah blah blah i na koniec 'JUNIOR WAGES'" - czyli wiadomo, ze chca
        > mlodych.

        Ale chca mlodych ze wzgledu na prosta prace, a w Polsce nie chca starych - tak
        to dla mnie i szukajacych pracy Polakow po czterdziestce wyglada.

        W Polsce duzo spraw jest jak czarne na bialym. W krajach anglosaskich
        > jest to bardziej owijane w bawelne...

        Moze, moze - ale oprocz owijania sa rowniez zabezpieczenia prawne i prawo pracy
        chroniace pracownika.

        > I na koniec - czy lubisz jak panowie na powitanie sie sklaniaja i caluja cie
        w
        > raczke w Polsce???

        NIE CIERPIE!!!! NIENAWIDZE CALOWANIA W LAPE PRZEZ PRZYGODNYCH FACETOW!!!

        Pozdrawiam
        Luiza
      • luiza-w-ogrodzie A kobiety milcza na ten temat... 01.10.02, 10:00
        Drogie Panie, czy strach Wam sie wypowiadac? ;oD

        Pozdrawiam
        Luiza
      • starszapani Re: urlop macierzyński 01.10.02, 11:16
        Gość portalu: Jacek napisał(a):
        urlop macierzynski jest platny w Polsce?>


        Jest płatny,Jacku, 100% wynagrodzenia.
        Dodatkowo, po zakończeniu macierzyńskiego, mogą wziąc do 3 lat urlop
        wychowawczy.
        Całuski.


    • anza_ Re: Traktowanie kobiet w pracy 01.10.02, 10:13
      Luiza, widze, ze jestes wrecz przestraszona obecna sytuacja kulturalna w
      Polsce. Mysle, ze jest to spowodowane dlugotrwalym pobytem poza granica, jakze
      bedac tak dlugo w obcym kraju, przyzwyczajamy sie i adoptujemy czesciowo
      zachowanie i poglady ich ludzi.

      Niestety szok kulturowy doznaje, kazdym razem wyjezdzam gdziekolwiek. Niestety,
      w zadnym kraju kobieta nie jest traktowana jak powinna, czyli jako homo
      sapiens. Pytania o wiek, ciaze, dzieci, mezatka czy nie, etc. to sa pytania, z
      którymi mozna sie spotkac wszedzie. Niesluszne oczywiscie takie poglady, ale
      wedlug pracodawców nie wygodne sytuacje, które nie pozwalaja na adekwatny
      rozwój pracownika i wykonywanej pracy. Dzieci i maz = brak czasu i problemy w
      domu, które odbijaja sie czesto na produktywnosci. Ciaza, to placa za darmo, no
      i wiek, to nie jest traktowane jako doswiadczenie, ale jako mozliwosci na
      czeste choroby, nie taka sama sprawnosc, oczywiscie nie taki sam wyglad jak
      jakiejs dwudziestopieciolatki, i co najwazniejsze, szybkie przejscie na
      niewygodna emeryture. Chyba takze ustawy legalne dotyczace pracujacych kobiet
      sa jeszcze w powijakach zostawiajac wiele do zyczenia (i nie tylko
      pracujacych).

      Co do szacunku dla wspólpracowniczek w Ameryce Poludniowej bywa róznie i zalezy
      takze od poziomu socialnego i kulturalnego. Zazwyczaj wieksze, powazne firmy
      takze nie toleruja bezszacunkowego zachowania w stosunku do kobiet. Chyba wiele
      przypadków takiego zachowania mezczyzn moze byc spowodowane czasami zazdroscia
      o stanowisko opracy, brakiem kultury osobistej, wysokim poziomem hormonalnym,
      etc. Im nizej socjalnie, tym wiecej przypadków chamskiego zachowania, i takze
      mozna to zauwazyc gdziekolwiek, rozpoczynajac od tego Forum, gdzie "za darmo",
      mozna sie dosluchac do woli ciekawych wypowiedzi sad

      Cierpiaca dzis na bezsennosc.
      Anza
      • luiza-w-ogrodzie Do Anza 01.10.02, 10:17
        Anza, jak zwykle konkretnie i na temat. --<--< @

        W Polsce bylam dwa lata temu i tez przezywalam rozne wydarzenia, nawet bardziej
        niz teraz, bo nie spodziewalam sie wiekjszych zmian. Coz, byc kobieta nie jest
        latwo, ale w Polsce jakby trudniej, szczegolnie w pracy.

        Pozdrawiam
        Luiza
        • anza_ Re: Do Anza 01.10.02, 10:40
          Dzieki za komplement.
          Zgadzam sie z Toba w zupelnosci.
          Z tymi zmianami to bedzie trudniej jak z deszczem na pustyni.
          Tutaj jedno przyslowie mówi (w moim biednym tlumaczeniu) "Przyzwyczajenie jest
          silniejsze od milosci" (w przypadku malzeñstwa). Czyli takze moznaby to
          zrozumiec, ze nie wazne jak bardzo pragniesz zmiany, jezeli Twoje
          przyzwyczajenie Ci na to nie pozwala. Dlatego, co kraj to obyczaj.

          Pozdrowienia
          Wciaz bezsenna
          Anza


        • anza_ Re: Do Anza 01.10.02, 10:40
          Dzieki za odpowiedz.
          Zgadzam sie z Toba w zupelnosci.
          Z tymi zmianami to bedzie trudniej jak z deszczem na pustyni.
          Tutaj jedno przyslowie mówi (w moim biednym tlumaczeniu) "Przyzwyczajenie jest
          silniejsze od milosci" (w przypadku malzeñstwa). Czyli takze moznaby to
          zrozumiec, ze nie wazne jak bardzo pragniesz zmiany, jezeli Twoje
          przyzwyczajenie Ci na to nie pozwala. Dlatego, co kraj to obyczaj.

          Pozdrowienia
          Wciaz bezsenna
          Anza


    • Gość: Niezalezny. Re: Traktowanie kobiet w pracy IP: 5.2.1R* / 144.138.141.* 01.10.02, 10:55
      Zdziczalo to babsko do konca w tej pustynnej australii {luiza w ogrodzie
      zoologicznym )
    • hokusai Re: Traktowanie kobiet w pracy 01.10.02, 12:31
      Luizo-w-Polsce, chyba na stale dolacze do Twojej klaki, bo Twoje wrazenia
      damsko-meskie dokladnie zgadzaja sie z moimi obserwacjami. Tym, ktorzy sie na
      mnie rzuca za chwile umiejscawiajac mnie w kolejnym ogrodzie zoologicznym
      ulatwie zadanie,ze pisze ze Szwecji, gdzie kobieta:
      - ma prawo do rocznego platnego urlopu rodzicielskiego (jesli ojciec chce z
      niego korzystac zamiast matki to tez jest to OK)
      - kobiety nie wolno dyskryminowac, nawet slownie - wiec wszelkie komplementy,
      glupie uwagi na temat wygladu etc nie maja miejsca w pracy, bo delikwent moze
      za to byc "pociagniety"
      - nie wolno kobiet dyskryminowac jesli chodzi o pensje, warunki pracy etc
      (idealu tez tu nie udalo sie osiagnac i srednia damska pensja to chyba 86%
      meskiej, ale to sie poprawia)
      - ogloszenia o prace musza byc neutralne
      - pracodawcy in-spe nie wolno na rozmowach kwalifikujacych zadawac pytan o
      plany rodzinne etc

      I jakos Szwecja nie zginela przez to niezwykle rozwydrzenie kobiet. Pisze o
      kobietach, ale te ustawy sa ustawami o dyskryminacji niezaleznej od plci (tzn
      mezczyzna-pielegniarz tez korzysta z ich dobrodziejstw, gdy mecza go szefowe i
      kolezanki pielegniarki).

      I rowniez nie zal mi cmokow skladanych na moich rekach przez nieznajomych
      panow, ani ich úwag na temat moich nog na spotkaniach biznesowych,

      Niezmiennie i mimo wszystko zycze milego pobytu

      • Gość: Sar Re: Traktowanie kobiet w pracy IP: 144.139.176.* 01.10.02, 12:56
        hokusai napisała:

        >ogrodzie zoologicznym
        > ulatwie zadanie,ze pisze ze Szwecji, gdzie kobieta:
        > - ma prawo do rocznego platnego urlopu rodzicielskiego (jesli ojciec chce z
        > niego korzystac zamiast matki to tez jest to OK)
        > - kobiety nie wolno dyskryminowac, nawet slownie - wiec wszelkie komplementy,
        > glupie uwagi na temat wygladu etc nie maja miejsca w pracy, bo delikwent moze
        > za to byc "pociagniety"
        > - nie wolno kobiet dyskryminowac jesli chodzi o pensje, warunki pracy etc
        > (idealu tez tu nie udalo sie osiagnac i srednia damska pensja to chyba 86%
        > meskiej, ale to sie poprawia)
        > - ogloszenia o prace musza byc neutralne
        > - pracodawcy in-spe nie wolno na rozmowach kwalifikujacych zadawac pytan o
        > plany rodzinne etc
        >


        Wszystko bardzo pieknie, ale...
        Jak dlugo ksztaltowaly sie te prawa antydyskryminacyjne w tych krajach
        (szwecja, Australia)???
        Czy Wy drogie panie, naprawde oczekiwalyscie ze w ciagu lat 10-15 w polsce
        zmieni sie:
        - ustoj polityczny,
        -System gospodarczy
        -prawo paszprtowe ( i cale inne)
        - stosunki miedzyludzkkie
        - prawo pracy i jego egzekwowanie
        - mentalnosc ludzi (cokolwiek mozna pod ta etykietke podkleic)
        - Stosunek do kobiet ( Nawet w USA kobiety uwazaja, ze sa dyskryminowane)
        - stosunek do dzieci
        - stosunek do starszych
        - stosunek do kalek
        - stosunek do uposledzonych umyslowo
        - stosunek do zyjacych alternatywnie
        - stosunki seksualne
        - sytuacja mieszkaniowa
        - sytuacja rodzinna_
        - bah, blah, blah
        -.... itd...

        Czy mozecie mi, drogie utyskujace, podac przyklad jednego kraju gdzie wszystkie
        nieprawidlowosci, odchyly, dyskryminacje wyleczone zostaly w ciagu lat 10-ciu???
        Ja tez chcialabym, by mojej rodzinie bylo w wielu sprawach tak latwo, jak mnie
        tutaj. Zaproponowalam im wiec sponsorowanie... ale to juz inna para kaloszy...

        Naprawde zdziwiona jestem tymi porownaniami.
        Ba, wydaje sie nawet, ze platforma do dyskusji sie rozmyla.

        No coz, lubimy tu teoretyzowac na temat postawy roszczeniowej "homo
        sovieticus" , czyzby ten watek nie byl przykladem takiej wlasnie postawy...???

        Sar
        • hokusai Re: Traktowanie kobiet w pracy 01.10.02, 14:03
          12 lat od zmiany systemu w Polsce to dosc dlugo.... Rozumiem, ze domaganie sie
          praw kobiet w rok po odejsciu komuny byloby przesada, ale poniewaz omawiamy
          przypadek roku 2002 to nic dziwnego, ze oczekiwania przerastaja rzeczywistosc.
          Jesli pierwszy po-komunistyczny Sejm byl w stanie podarowac nam ustawe anty
          aborcyjna, to dlaczego dziwi pragnienie zrownania kobiet w prawach z
          mezczyznami?
          I musze odpowiedziec twierdzaco na Twoje pytanie:
          > Czy Wy drogie panie, naprawde oczekiwalyscie ze w ciagu lat 10-15 w polsce
          > zmieni sie:
          > - ustoj polityczny,
          > -System gospodarczy
          > -prawo paszprtowe ( i cale inne)
          > - stosunki miedzyludzkkie
          > - prawo pracy i jego egzekwowanie
          > - mentalnosc ludzi (cokolwiek mozna pod ta etykietke podkleic)
          > - Stosunek do kobiet ( Nawet w USA kobiety uwazaja, ze sa dyskryminowane)
          > - stosunek do dzieci
          > - stosunek do starszych
          > - stosunek do kalek
          > - stosunek do uposledzonych umyslowo
          > - stosunek do zyjacych alternatywnie
          > - stosunki seksualne
          > - sytuacja mieszkaniowa
          > - sytuacja rodzinna_
          > - bah, blah, blah
          > -.... itd... >

          A twojego ostatniego pytania/stwierdzenia po prostu nie rozumiem....

          > No coz, lubimy tu teoretyzowac na temat postawy roszczeniowej "homo
          > sovieticus" , czyzby ten watek nie byl przykladem takiej wlasnie postawy...???
          >
          > Sar


          Pozdrawiam,
          • Gość: Sar Re: Traktowanie kobiet w pracy IP: 144.139.175.* 02.10.02, 00:48
            hokusai napisała:

            > 12 lat od zmiany systemu w Polsce to dosc dlugo.... Rozumiem, ze domaganie
            sie
            > praw kobiet w rok po odejsciu komuny byloby przesada, ale poniewaz omawiamy
            > przypadek roku 2002 to nic dziwnego, ze oczekiwania przerastaja
            rzeczywistosc.
            > Jesli pierwszy po-komunistyczny Sejm byl w stanie podarowac nam ustawe anty
            > aborcyjna, to dlaczego dziwi pragnienie zrownania kobiet w prawach z
            > mezczyznami?

            Czy naprawde w polsce sa UREGULOWANIA PRAWNE dajace mezczyzmom inne prawa niz
            kobietom???

            Co do reszty: 15 lat to moze duzo z perspektywy 30-to latka ale nie z p.
            historycznej. Nie wiem w jakim kraju mieszkasz, ale domyslam sie ze znasz jego
            historie na tyle by podac przedzial czasu, w ktorym ksztaltowane bylu prawa i
            inne uregulowania Twojego kraju.
            Ja mieszkam w Australii. Zabralo im to ok 200 - lat by dojsc do stany
            dzisiejszego (bez wojen i innych przewrotow). 200 lat!!! A bazowali przeciez na
            pierwszej w historii nowozytnej demokracji swiata ( czyli od poczatku byli do
            przodu). Ja tu na gotowe przyjechalam. korzystam z dobrodziejstw, a jakze, ale
            do glowy mi nie przyjdzie by udac sie na wies do moich dziadkow i mowic im jak
            maja sobie gospodarstwo urzadzic (bo U NAS wiedza lepiej)


            > A twojego ostatniego pytania/stwierdzenia po prostu nie rozumiem....
            >
            > > No coz, lubimy tu teoretyzowac na temat postawy roszczeniowej "homo
            > > sovieticus" , czyzby ten watek nie byl przykladem takiej wlasnie postawy..
            > .???

            Postawa roszczeniowa to oczekiwanie, zeby oni tam w kraju urzadzili wszystko
            tak jak jest tutaj. i to jak naszybciej, bo nam to potrzebne do dobrego
            samopoczucia..
            Co do "homo sovieticus' wykresl sobe, bo tak naprawde to to pojecie jest dla
            mnie dosc mgliste i nie powinnam byla go uzywac.
            >
            >
            > Pozdrawiam,
        • starywiarus Zmiana w stosunkach seksualnych? 02.10.02, 12:30
          Gość portalu: Sar napisał(a):

          >
          > Wszystko bardzo pieknie, ale...
          > Jak dlugo ksztaltowaly sie te prawa antydyskryminacyjne w tych krajach
          > (szwecja, Australia)???
          > Czy Wy drogie panie, naprawde oczekiwalyscie ze w ciagu lat 10-15 w polsce
          > zmieni sie:

          (...)
          > - stosunki seksualne
          (...)

          To w Polsce wyeliminowano kobiety ze stosunkow seksualnych? A z wlasna zona tez
          nie mozna?

          Zaciekawiony Stary
    • Gość: dorota Re: celny strzał Luizo - gratuluję IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 13:12
      zjawisko istnieje i, w obecnych recesyjnych czasach, można powiedzieć, że
      rozkwita. Mniej mnie obchodzą głupie uwagi w biurze, gorzej gdy chodzi o kasę
      lub awans. Baba zawsze pracuje więcej, zarabia mniej i jest brana pod uwagę
      jako ostatnia przy awansie. I niestety, znowu nie jest to fenomen czysto
      polski. W KAŻDYM kraju kobiety zarabiają mniej za taką samą pracę. W Polsce
      dostają DUŻO mniej.
      I do tego zupełnie polskie specialite de la maison:
      - rzeczone debilne zachowania współpracowników i szefów
      - prawo, które ma chronić a de facto dyskryminuje
      - ostentacyjne dyskryminowanie przy zatrudnianiu

      Ale ja się pytam, KTO to ma zmienić? No KTO? Sama Luizo napisałaś, że biurowe
      panie w owej firmie mordeczka w kubeł, buzia w ciup, oczka spuszczone, i tylko
      szu-szu między sobą. O swoje trzeba walczyć. Nikt nie przyjdzie i nie da.
    • andy_b Re: Traktowanie kobiet w pracy 01.10.02, 13:54
      Luzio,

      dotknęłaś sprawy, z którą w Polsce nie jest rzeczywiście
      najlepiej. To smutne w kraju, w którym tradycja nakazuje
      uprzejmość względem kobiet właśnie.

      Ja sam przez długi czas nie widziałem przykładów wokół
      siebie, bo pracowałem najpierw na Uniwersytecie (gdzie
      ogólny poziom jest wyższy) a potem w dwóch niewielkich
      polskich firmach (ca. 30 pracowników), gdzie także nie
      było takich sytuacji a kobiety były traktowane normalnie
      (to znaczy tak samo). Nie dowierzałem wtedy, że ten
      problem istotnie w Polsce występuje, wydawało mi się, że
      znajome panie przesadzają.

      Od roku (i kawałek) pracuję w dużej polskiej firmie
      (jeden z operatorów telekomunikacyjnych, nie TP S.A.) i
      to co tu obserwuję jest dla mnie szokujące. Różne
      niewybredne uwagi są na porządku dziennym, niestety ton
      nadają przełożeni (np. dyrektor działu prezentując nowo
      zatrudnioną koleżankę powiedział na koniec do niej - na
      spotkaniu gdzie było około 60 osób - "Aniu, choć pokaż
      się panom") i to od samej góry.

      Kiedy ostatnio prowadziliśmy rekrutację i wskazałem, że
      jednym z kandydatów na stanowisko była by kobieta jeden z
      kolegów od razu głośno skomentował, że pewnie mi się
      spodobała i mam wobec niej plany. Mam wrażenie, że
      niektórym z moich kolegów wręcz w głowie się nie mieści,
      że można tak _nie_ myśleć! W ogóle odnoszę wrażenie, że
      przez niektórych jestem traktowany jako lekko podejrzany
      typek bo nie uczestniczę w komentowaniu koleżanek a co
      ordynardniejsze żarty budzą mój niesmak.

      Obawiam się, że niestety wciąż długa droga przed Polską
      także dlatego, że kobiety są niezmiernie zastraszone.
      Pracują na warunkach na jakich żaden mężczyzna nie
      zgodziłby się funkcjonować zawodowo (np. praca przez dwa
      lata na umowach zeleceniach), często co ciekawe kobiety
      które dojdą do stanowisk kierowniczych traktują swoje
      pracownice jeszcze gorzej niż szefowie-mężczyźni.

      Myślę więc, że o ile w Ameryce przesadzają z polityczną
      poprawnością to w Polsce przydałoby się parę
      spektakularnych spraw tego rodzaju.
      • anza_ Andy, szczerze gratuluje.... 01.10.02, 18:14
        Witam Andy
        Gratuluje Twojej postawy wobec chamskiego zachowania Twoich kolegów. Wreszcie
        mamy mezczyzne, który ma nie zakurzonych idealów, i wyslawia sie rozsadnie.
        Az milo Cie poczytac.

        Niestety, wydaje sie, ze kultura osobista jest bezposrednio proporcionalna do
        poziomu socjalnego, choc nie mozna generalizowac oczywiscie.
        Nie znaczy to tez oczywiscie, ze ktos na dobrym stanowisku pracy, który nocowal
        nad ksiazka w uczelni, zeby zdobyc tytul, musi byc wymarzonym kawalerem.
        Czasem lubie przytaczac przyslowia, i jedno takie stad mówi, ze "kulture
        osobista sie ssie z piersi matczynej, tylko wiedzy sie nabywa w szkole".
        Dlatego mozna spotkac takie przypadki na jakim kolwiek stanowisku w
        jakiejkolwiek firmie.

        Pozdrówka.
        • _szwedka Re: Andy, szczerze gratuluje.... 02.10.02, 08:34
          No mowie, sa wyjatki czego Andy jest dowodem...
          Wierze ze jestes bardzo dobrym kolega bo o to chyba chodzi w pracy...W koncu
          jestesmy tam po to zeby wykonywac robote a nie dla wlasnego widzimisie.
          Xurek! Albo szefem nie jestes albo jestes niekompetentnym szefem. Jezeli sie
          zatrudnia pracownika to mysli sie z perspektywa kilku lat a nie paru miesiecy...
          Z takimi pogladami nie mialabys szansy byc szefem w moim zakladzie (dzieki ci
          panie za to) a jest to zaklad w branzy zdominowanej przez mezczyzn.
    • _szwedka Re: Traktowanie kobiet w pracy 01.10.02, 16:09
      Caluje w raczke i szczypie w posladek...hehehe
      Juz wole wiecej nic nie pisac wink bo rozpetam burze hehehe
      No... oczywiscie sa wyjatki smile
    • Gość: Xurek Z punktu widzenia szefa i pracodawcy IP: *.freesurf.ch 01.10.02, 17:14
      Czesc Luiza,

      nigdy nie pracowalam w Polsce, moje wrazenia pochodza wciec z drugiej reki, tym
      niemniej nie za bardzo roznia sie od przezytych przeze mnie realiow w D badz CH.
      Jezeli chodzi o uwagi na temat kobiet w miejscu pracy, to zauwazylam, ze ten
      sam komentarz przez jendych traktowany jest jako blahostka, przez innych jako
      kryminal. Dlatego tez trudno mi sie wypowiedziec na temat przezytych przez
      Ciebie sytuacji bez znajomosci konkretow. W D i CH nie jest
      tolerowane "seksualne napastowanie kobiety w miejscu pracy", czyli konkretne
      propozycje badz tez wykorzystywanie przewagi biurowej jako "seksualnego
      szantarzu". Wszelkie inne uwagi raczej przechodza.
      Jezeli chodzi o dzieci, ciaze, plany matrymonialne itd to zadawanie takich
      pytan jest zabronione i odpowiadanie klamstwem nie jest karalne. Tym niemniej
      pytania takie zadaje sie dalej i biorac pod uwage przewage popytu na prace nad
      jej podaza kobiety nie odpowiadajace badz tez powolujace sie na swoje prawa sa
      czesto odrzucane w przedbiegach.

      Mimo ze kobieta wcale nie uwazam, ze te pytania sa takie bezsensowne i
      dyskryminujace. Jako szef a jeszcze bardziej jako pracodawca moim glownym
      zadaniem jest zapewnienie sprawnego i efektywnego dzialania ekipy. W przypadku
      wielu stanowisk pracy kobieta z malymi dziecmi, badz wlasnie szukajaca partnera
      sie po prostu nie nadaje, poniewaz nie jest w stanie z powodow zrozumialych dac
      z siebie tyle, ile praca taka wymaga. Tak samo jak 50-letni mezczynza nie
      nadaje sie na programiste tudziez IDP-supportera, bo jego szybkosc i chec nauki
      nowego nie nadaza za rozwojem wypadkow. Nie mowie oczywiscie o wyjatkach, ktore
      wszedzie sie znajda.
      W takiej sytuacji sama posluguje sie takimi pytaniami jak "dzieci" jako
      kryterium selekcji a panie, ktore sie oburzaja w przedbiegach odrzucam z
      prostej przyczyny: nowy pracownik ma wykonywac moje polecenia a nie stawiac
      moje metody pod znakiem zapytania, zanim co robic zaczal. Na pytania typu "jak
      moge tak postepowac sama bedac kobieta" odpowiadam uczciwie i spokojnie, ze nie
      siedze tu jako kobieta, tylko jako czlowiek szukajacy innego optymalnego
      czlowieka do wykonywania okreslonej pracy.

      Wydaje mi sie, ze zamykanie oczu na niepodwazalne fakty nikomu nic nie
      przynosi - ani pracodawcy, ktory sie nie wyrabiajaca pracownice bedzie musial
      zwolnic ani tez owej pracownicy, ktora to tylko sfrustruje. Nie kazda kobieta
      majaca dzieci odpowiada oczywiscie temu stereotypowi - sa takie, ktore przede
      wszystkim pracuja a opieke nad dziecmi pozostawiaja innym - te jednakze
      zazwyczaj na takie pytania sie nie oburzaja tylko spokojnie i ze zrozumieniem
      wyjasniaja wyjatkowosc swojej sytuacji.

      Ja w ciagu lat pracy tez nasluchalam sie wiele: ze studia z Polski gowno warte,
      czy w ogole umiem napiac oficjany list, z kim sie przespalam, ze dostalam to
      przeszkolenie, a nawet prosbe o przedstawienie "dowodu o sterylizacji" jako
      gwarancji, ze nie chce miec dzieci, zeby dostac posade. Wszystko na dzikim
      zachodzie. Czasem mnie wnerwialo, nie czulam sie jednak bardziej dyskryminowana
      niz np faceci ubiegajacy sie o kierownicze stanowisko w wieku lat 40 i
      slyszacy, ze jak go do disiaj nie osiagneli, to musza miec jakies mankamenty i
      sie a priori nie nadaja.

      Nie wydaje mi sie, ze w Polsce moze byc "gorzej", niz w moich bylych miejscach
      pracy.

      Xurek

      • andy_b Re: Z punktu widzenia szefa i pracodawcy 01.10.02, 22:38
        Gość portalu: Xurek napisał(a):

        [...]
        > W takiej sytuacji sama posluguje sie takimi pytaniami
        jak "dzieci" jako
        > kryterium selekcji a panie, ktore sie oburzaja w
        przedbiegach odrzucam z
        > prostej przyczyny: nowy pracownik ma wykonywac moje
        polecenia a nie stawiac
        > moje metody pod znakiem zapytania, zanim co robic
        zaczal. Na pytania typu "jak
        > moge tak postepowac sama bedac kobieta" odpowiadam
        uczciwie i spokojnie, ze nie
        >
        > siedze tu jako kobieta, tylko jako czlowiek szukajacy
        innego optymalnego
        > czlowieka do wykonywania okreslonej pracy.

        Współczuję Twoim podwładnym (płci obojga). Nie oczekujesz
        od nich myślenia, kreatywności ale "wykonywania poleceń".
        Nie zamierzasz słuchać tego co mają Ci do powiedzenia, bo
        "nie mają stawiać Twoich metod pod znakiem zapytania".
        Jesteś znanym mi z obserwacji przykładem kobiety, która
        kieruje w stylu męskim w najgorszym jego wydaniu. To się
        czasem z kobietami dzieje w tym systemie, że odrzucają to
        co jest w nich inne aby tylko wspiąć się po szczeblach
        kariery. Co im się udaje kosztem niechęci podwładnych i
        ironicznych uśmiechów kolegów za ich plecami.
        • Gość: Xurek Re: Z punktu widzenia szefa i pracodawcy IP: 194.230.11.* 02.10.02, 08:26
          Czesc Andy,

          dziekuje za doglebna analize moich kwalifikacji jako "szefa".
          Ktos, kto ma odbierac telefony i palcic rachunki w sposob, jaki bank nam
          narzucil i odkaldac do teczki, w ktorej wszyscy sa przyzwyczajeni, ze sa, nie
          jest najepszym pracownikiem jezeli zaczyna wymyslac "nowe drogi placenia" i
          zakladac nowe teczki. Nie podnosi to wydajnosci pracy zespolu.
          Ktos, kto jest "rzeczywiscie kreatywny" i np. kreuje spoty reklamowe, nie
          koniecznie powinien lamac sobie glowe nad tym, gdzie jego zdaniem powinny byc
          wyswietlone, bo nie ma o tym pojecia. Za to nikt nie powinien mu w kreacji
          spotow bruzdzic. Szef zachecajacy wszystkich do kreatywnych zadan we wszeklich
          dziedzinach i wszelkimi sposobami prowadzi to totalnego chaosu. "Brain
          storming" to jedno z zadan, ktore wcale tak czesto sie nie pojawiaja, najwiecej
          prac to rutyna.
          Kobieta, ktora ma roczne dziecko i zlobek jako jedyna opieke nie nadaje sie do
          pracy na stanowisku, od ktorego wiele innych jest zaleznych co najmniej przez
          najblizsze dwa lata (przynajmniej tutaj), bo takie dziecko a) choruje w sposob
          nieprzewidziany i czasem dosyc czesto b)nieraz ma dosyc zloba i musi dla
          wlasnego zdrowia psychicznego ze zloba zostac odebrane i wszystko to ma dla tej
          kobiety, zupelnie slusznie, najwieksze znaczenie. Jezeli jest babcia badz
          niepracujacy maz badz niania - sprawa wyglada inaczej, tyle tylko, ze takie
          sytuacje sa bardzo rzadkie.
          Kandydat na pracownika, ktory jeszcze nie zaczal a juz stawia pod znakiem
          zapytania metody doboru pracownikow badz tez strukture firmy jako taka nadaje
          sie tylko na jedno stanowisko a mianowicie szefa a i to z zastrzezeniem, ze
          brak mu wystarczajacej dozy dyplomacji, zeby owa prace najpierw dostac.

          Z doswiadzczenia zauwazylam, ze "glaskanie pracownikow" wcale nie poprawia ich
          humoru, jezeli sa przepracowani. Zapewnienie tak sprawnego dzialania, ze nikt
          nie musi robic nadgodzin ani pracowac pod stala presja znacznie poprawia humor
          wszystkich, zeby to jednak osiagnac, pracownicy musza wiecej robic niz myslec.
          Wszyscy, lacznie z szefem (no chyba ze jest to istytut naukowy).

          Ta prawdziwa kobiecos w kobiecie to jej kwalifikacja w zyciu osobistym a nie w
          pracy. W pracy liczy sie kwalifikacja zawodowa i ksiegowa, ktora najwiekszy
          nacisk kladzie na "ukobiecenie" miejsca pracy a nie na dokladnosc ksiegowosici
          nie jest dobrym pracownikiem. Ja tez nie bylabym dobrym kierujac sie tym, do
          jakiego stopnia ktos dana prace potrzebuje zamiast tego, do jakiego stopnia sie
          do niej nadaje. Na stale myslenie i kreatywne dzialanie tez nie moge sobie
          pozwolic, prace wykonywane w ten sam sposob od lat zajmuja rowniez mnie duzo
          czasu.

          Xurek
    • aniutek Re: Traktowanie kobiet w pracy 01.10.02, 18:10
      kilkakrotnie przy ubieganiu sie o prace, podczas interview milalam smieszne przypadki
      raz szef firmy Liberitz PL drobiazgowo wypytywalmmnie o moj stan majatkowy - czy
      mieszkanie moje, jakie ile m, gdzie, czy uzadzone /!!!/ i o stan cywilny- maz, od jak dawna,
      czy szczesliwa, czy dzieci jakie ile czy nastepne. rozmowe przerwalam gdy doszedl do ceny
      mieszkania i zrodla z ktorego owe $$$ mialam.
      kolejny Pan /hehehe/ dyrektor czegostam co wprowadzalo na polske TGIFridays po
      interview podajac mi plaszcz zapytal jakich perfum uzywam i czy zjadlabym z nim kiedys
      kolacje......skurczybyk przystojny byl i wiedzial, zem mezata....
      Gdy juz prace dostalam w headqarters na europe avonu, srodowisko bylo mieszane choc
      przewazaly kobiety, panowie - szczegonie IT bywali chamscy, bezczelni i leniwi, kolezanki
      zadko zwracaly sie do nich o pomoc, wolaly pracowac na powolnym sprzecie, drukowac od
      sasiada, etc niz gadac z gburem. nie podzielalam tej metody, po kilku ostrych rozmowach z
      czlonkiem tej grupy, zwracal sie do mnie uprzejmie i nawet zalatwil nowego compa w
      expresowym czasie. wiec moze to jest 50/50 kobity daja sie tak traktowac, a panowie ida na
      latwizne ....
      • Gość: --Michal Pieknie! IP: *.tiaa-cref.org 01.10.02, 18:31
        Pieknie! Napewno wszytkie Panie macie racje. Jak to wam zle i jak bardzo
        jestescie dyskryminowane. Tylko kto te wszystki napasci uskutecznia? Byc moze
        moje doswiadczenie nie jest wystaraczajaco dlugie? Wiec zwracam sie do was
        bardziej doswiadceni koledzy! Kto proponuje Paniom te kolacje, wyraza sie
        niestosownie, "lapie za tylek",zadaje kretynskie pytanie itd? Jak zyje nic
        takiego nie widzialem. Przyznajcie sie przestepcy!

        Co wiecej! Sam zostalem:

        - raz upszczypniety w tylek,
        - raz dostalem klapsa,
        - wielokrotnie slyszalem niestosowne uwagi ze strony kobiet,
        - dwa razy zostalem "JEDNOZNACZNIE" zaproszony na kolacje raz na lunch,
        - bardzo czesto czuje sie skrepowany w obecnosci nie-stosownie do sytuacji
        (pracy) ubranych pan, ktore albo siadaja na moim biurku albo sie
        nademna "nachylaja" zadajac glupie pytanie

        No i kto tu jest tak naprawde poszkodowany!

        PS
        Co do Help Desk to sie zgadzam! To gbury! Ale prosze nie oczerniac calego
        sektora!
        • anza_ Mars do Michala !!!!! 01.10.02, 18:52
          Gość portalu: --Michal napisał(a):

          > Pieknie! Napewno wszytkie Panie macie racje. Jak to wam zle i jak bardzo
          > jestescie dyskryminowane. Tylko kto te wszystki napasci uskutecznia? Byc moze
          > moje doswiadczenie nie jest wystaraczajaco dlugie? Wiec zwracam sie do was
          > bardziej doswiadceni koledzy! Kto proponuje Paniom te kolacje, wyraza sie
          > niestosownie, "lapie za tylek",zadaje kretynskie pytanie itd? Jak zyje nic
          > takiego nie widzialem. Przyznajcie sie przestepcy!

          Jestes pewny, ze zyjesz na tym samym Swiecie co wszyscy, czy tylko ssiesz sobie
          jeszcze paluszki i dlatego nie zdajesz sobie sprawy z problemów doroslych ludzi?
          -----------------------------------------------------------------------------
          • Gość: --Michal Sprawiasz mi stokrotna radosc! IP: *.tiaa-cref.org 01.10.02, 19:16
            Sprawiasz mi stokrotna radosc! Ciesze sie bardzo ze tak Cie rozbawilem.
            Widzizsz jak latwo zbagatelizowac problemy innych! Alez ja rozumie i wspolczuje
            WAM, kochaniutkie. Tylko stram sie ustalic czy jestem absolutnie slepy? Czy
            zamiast kozystac bezkarnie z PRAW-OKAZJI jakie mi przysluguja zachowuje sie
            jednak jak szczeniak nie-do-uk! Apeluje do waszego sumienia strasi koledzy! Kto
            z was dopuszcza sie tych wykroczen i jak wam to uchodzi na such!

            [...]
            > a) Czy Ty nosisz krótka spódniczke, wysokie obcasy, kolczyki, jakis obszerny
            > bra z glebokim dekoltem i masz dlugie nogi?

            niestety nie

            > b) Czy jestes jednym z tancerzy z "Only for woman" i pracujesz w ciagu dnia w
            > biurze?[...]

            rowniez z zalem zawiadamiam ze: NIE

            > Wprost ujeta Twoim niemowlecym pogladem na zycie.

            Cala przyjemnosc po nojej stronie, Szanowna Pani!
            • jot-23 Re: Sprawiasz mi stokrotna radosc! 01.10.02, 19:25
              Gość portalu: --Michal napisał(a):

              > Sprawiasz mi stokrotna radosc! Ciesze sie bardzo ze tak Cie rozbawilem.
              > Widzizsz jak latwo zbagatelizowac problemy innych! Alez ja rozumie i
              wspolczuje
              >
              > WAM, kochaniutkie. Tylko stram sie ustalic czy jestem absolutnie slepy? Czy
              > zamiast kozystac bezkarnie z PRAW-OKAZJI jakie mi przysluguja zachowuje sie
              > jednak jak szczeniak nie-do-uk! Apeluje do waszego sumienia strasi koledzy!
              Kto
              >
              > z was dopuszcza sie tych wykroczen i jak wam to uchodzi na such!


              z tego co widzialem w moich firmach, to czy cos jest harassmentem, zalezy od
              wielu czynnikow... glownie od tego co harassuje, jesli jest stary, oblesny i
              bez pozycji..bingo...harassment... jest wiele cipek, ktore tym "harassmentem" w
              pracy zyja, wedle zasady na chuju do raju... i tylko w to im graj. inne z
              koleji "zakonnice" ciagle na posterunku ze skwaszona i nadeta mina...haha
              nachylisz sie nad nia , zeby siegnac po stapler i juz mysli ze to harassment.
              znowoz innt to "luzaki" mozna z nimi jak z facetem, pogadac...ehh ile osob tyle
              sytuacji...
              • Gość: --Michal ... i Ty Brutusie! IP: *.tiaa-cref.org 01.10.02, 20:01
                To znaczy CO? To TY te Panienki poklepujesz po tylkach. Albo sie lubierznie
                gapisz na cycki! Zapraszasz na romantyczne kolajce itd?
                • jot-23 Re: ... i Ty Brutusie! 01.10.02, 22:39
                  Gość portalu: --Michal napisał(a):

                  > To znaczy CO? To TY te Panienki poklepujesz po tylkach. Albo sie lubierznie
                  > gapisz na cycki! Zapraszasz na romantyczne kolajce itd?

                  ja nie mogiem! ja z racji wykonywanego zawodu wszystko wiem i obserwuje. jak
                  duch swiety.
            • anza_ Re: Sprawiasz mi stokrotna radosc! 01.10.02, 19:45
              Gość portalu: --Michal napisał(a):

              > Sprawiasz mi stokrotna radosc! Ciesze sie bardzo ze tak Cie rozbawilem.
              > Widzizsz jak latwo zbagatelizowac problemy innych! Alez ja rozumie i
              wspolczuje WAM, kochaniutkie. Tylko stram sie ustalic czy jestem absolutnie
              slepy? Czy zamiast kozystac bezkarnie z PRAW-OKAZJI jakie mi przysluguja
              zachowuje sie jednak jak szczeniak nie-do-uk! Apeluje do waszego sumienia
              strasi koledzy! Kto z was dopuszcza sie tych wykroczen i jak wam to uchodzi na
              such!

              Dziekuje za Twoje wyrozumienie i mozliwosc spedzenia milego czasu, ale chyba
              zle mnie zrozumiales. Nigdy nie bagatelizuje problemów innych ludzi.
              Napisales, ze nigdy nie widziales jak przedstawiciele Twojej wspólplci (aj,
              chyba wymyslilam nowe slówko), wyrazaja sie w chamski sposób do kobiet
              posrednio, czy tez bezposrednio, traktujac kolezanki z pracy jak lalki z
              wystawy, etc.

              Jest bardzo trudno uwierzyc, ze mezczyzna, który potrafi juz pisac i czytac, w
              dodatku obslugiwac komputer, czyli nie zamkniety w klasztorze oddalonym gdzies
              w Himalajach, nie zna takich przypadków. Moze Ty sie do tego nie dolaczasz, co
              jest cos zupelnie innego, ale z zalem powiadamiam, ze tak, istnieje prawie
              wszedzie ta sytuacja.

              Oczywiscie istnieja takze kobiety bardzo rozbudzone seksualmente, które reaguja
              w partykularny sposób, myslac, ze po prostu zrównuja sie z mezczyznami. Tak czy
              inaczej, jest to zupelny brak kultury, wynikajacej ze zle pojetego prawa
              równosci i powinno byc karne w niektórych przypadkach. Niestety takie
              zachowanie jest czestsze u mezczyzn niz u kobiet.

              Przepraszam, jezeli Cie dotknely moje zarty, ale nie bierz ich tak na serio.
              :8)

              Pozdrówka
              Anza







              • Gość: --Michal Skrzydlata malpa. IP: *.tiaa-cref.org 01.10.02, 19:58
                W samej rzeczy niewidzialem! Nie bylem swiadkiem! Nie uczestniczylem! Wsadzcie
                mnie do gabloty i zaszklijcie! Byc moze wynika to z mojej bardzo niskiej
                pozycji w lancuch pokarmowym koroporacji gdzie jako konsultant znajduje sie
                jedynie ogniwo wyzej niz skrzydlata malpa. Absolutni mnie twoje krotochwilne
                uwagi nie urazily, przyzwyczajony jestem do takiego traktowania, w koncu za to
                mi placa.
                Caluje raczki!

                • anza_ Re: Skrzydlata malpa. 01.10.02, 20:04
                  Gość portalu: --Michal napisał(a):

                  > W samej rzeczy niewidzialem! Nie bylem swiadkiem! Nie uczestniczylem!
                  Wsadzcie
                  > mnie do gabloty i zaszklijcie! Byc moze wynika to z mojej bardzo niskiej
                  > pozycji w lancuch pokarmowym koroporacji gdzie jako konsultant znajduje sie
                  > jedynie ogniwo wyzej niz skrzydlata malpa. Absolutni mnie twoje krotochwilne
                  > uwagi nie urazily, przyzwyczajony jestem do takiego traktowania, w koncu za
                  to
                  > mi placa.
                  > Caluje raczki!


                  Poczekam wiec az Ci przejdzie napad wscieklizny, bo jestes w chumorku, ze az
                  strach. Ozen sie lepiej.

                  P.D. a)Nigdy nie widzialam skrzydlatych malp.
                  b)Placa Ci zeby Cie zle traktowali? Dziwna praca sad
                  pozdrówka
                  >
                  • Gość: --Michal Toczac piane! IP: *.tiaa-cref.org 01.10.02, 21:11
                    > Poczekam wiec az Ci przejdzie napad wscieklizny, bo jestes w chumorku, ze az
                    > strach. Ozen sie lepiej.
                    >
                    > P.D. a)Nigdy nie widzialam skrzydlatych malp.
                    > b)Placa Ci zeby Cie zle traktowali? Dziwna praca sad
                    > pozdrówka

                    No coz! Jak widac nie tylko Xurek ma klopoty z moim "humorkiem". Z poczuciem
                    zalu wpowiadam sakramentalne "Trudno". W sprawie skrzydlatych malp polecam
                    tworczosc F. Baum'a. Praca zeczywiscie dziwna ale nic innego nie potrafie.
                    Niestety.
                    • anza_ Po burzy zawsze jest cisza... 02.10.02, 00:16
                      Gość portalu: --Michal napisał(a):

                      > > Poczekam wiec az Ci przejdzie napad wscieklizny, bo jestes w chumorku, ze
                      > az
                      > > strach. Ozen sie lepiej.
                      > > > > P.D. a)Nigdy nie widzialam skrzydlatych malp.
                      > > b)Placa Ci zeby Cie zle traktowali? Dziwna praca sad
                      > > pozdrówka
                      >
                      > No coz! Jak widac nie tylko Xurek ma klopoty z moim "humorkiem". Z poczuciem
                      > zalu wpowiadam sakramentalne "Trudno". W sprawie skrzydlatych malp polecam
                      > tworczosc F. Baum'a. Praca zeczywiscie dziwna ale nic innego nie potrafie.
                      > Niestety.
                      --------------------------------------------------------------------------------
                      Wiec po obiadku, znów sie odzywam i co widze..... Polepszyl sie juz humor,
                      wyszlo sloñce, moze bedziemy wiec kolysac sie na tej samej fali, fajnie.
                      Teraz podaj dokladnie pls. jak sie nazywa ta twórczosc Bauma, zeby poczytac :0)
                      Dziekuje
                    • Gość: Xurek Do Michala: nie zawsze.. IP: 194.230.11.* 02.10.02, 09:46
                      mam klopoty z Twoim humorem - tym razem zrozumialam, uzanlam za dowcipne i
                      chociaz ksiazki nie znam skrzydlate malpy pasowaly mi do kotekstu.

                      Xurek nie az taki ciemny
                      • Gość: --Michal Robi sie zabawnie :D IP: *.tiaa-cref.org 02.10.02, 14:48

                        Doskonale wiecie co to za ksiazka! A jak macie odwage to zapytajcie Dorotke big_grin.
                        • baloo1 Re: Robi sie zabawnie :D 02.10.02, 15:15
                          Gość portalu: --Michal napisał(a):
                          > Doskonale wiecie co to za ksiazka! A jak macie odwage to zapytajcie
                          Dorotke big_grin.

                          Sluze migusiem w zastepstwie ;oD :

                          * Lyman Frank Baum (USA; 1856-1919) :
                          - Czarnoksi\e\znik ze szmaragdowego grodu ("The wizard of Oz"; 1899;1962 pl)
                          - Dorota i Oz znowu razem ("Dorothy and the Wizard of Oz"; 1908; 1980 pl)
                          - Dorota u kr\ola Gnom\ow ("Ozma of Oz"; 1907; 1976 pl)
                          - W krainie czarnoksi\e\znika Oza ("The Marvellous Land of Oz"; 1904; 1973 pl)

                          Baloo
                          miedzy wodka - a - zakaska


                          • anza_ Dziekuje 02.10.02, 19:02
        • Gość: aniutek Re: Pieknie! IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 01.10.02, 18:56
          Michal- czy chcesz nazwisk??? nie jestem goloslowna sadze, ze nazwa firmy to i tak duzo. /
          nazwisko szefa od TGIFridays jakos utkwilo w mej pamieci..... ale to bylaby przesada/
          • Gość: --Michal Zle mnie zrozumialas. IP: *.tiaa-cref.org 01.10.02, 19:21
            Anus! Zle mnie zrozumialas. Ja Ci absolutnie i bezwzglednie wierze. Czy ty
            sugerujesz ze zmyslam? Czy domagasz sie dokladnego opisu zdarzenia (nazwisk,
            firm itd.)?
            • jot-23 Re: Zle mnie zrozumialas. 01.10.02, 19:25
              Gość portalu: --Michal napisał(a):

              > Anus! Zle mnie zrozumialas. Ja Ci absolutnie i bezwzglednie wierze. Czy ty
              > sugerujesz ze zmyslam? Czy domagasz sie dokladnego opisu zdarzenia (nazwisk,
              > firm itd.)?

              anus???????
              • Gość: --Michal Ty tez - Zle mnie zrozumialas. J IP: *.tiaa-cref.org 01.10.02, 19:29
                Spokojnie! Bo poprosimy pania kierownik zeby Ci DALA KLAPAS!
              • Gość: aniutek Re: Zle mnie zrozumialas. IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 01.10.02, 19:29
                jot-23 napisał:

                > Gość portalu: --Michal napisał(a):
                >
                > > Anus! Zle mnie zrozumialas. Ja Ci absolutnie i bezwzglednie wierze. Czy ty
                >
                > > sugerujesz ze zmyslam? Czy domagasz sie dokladnego opisu zdarzenia (nazwis
                > k,
                > > firm itd.)?
                >
                > anus???????
                ladnie co ?
                dobrze, ze nie jestesmy w pracy hehehehe
            • Gość: aniutek Re: Zle mnie zrozumialas. IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 01.10.02, 19:26
              Gość portalu: --Michal napisał(a):

              > Anus! Zle mnie zrozumialas. Ja Ci absolutnie i bezwzglednie wierze. Czy ty
              > sugerujesz ze zmyslam? Czy domagasz sie dokladnego opisu zdarzenia (nazwisk,
              > firm itd.)?
              hehehehe wierze Ci Michal, nie raz zdarzalo mi sie widziec, slyszec ...... juz prawie napisalm i
              czuc / chyba zbyt mocne / kobitki siedzace na biurkach, smetne spojrzenia, setki maili czy
              SMsow..... ta rozne takie sie zdarzaja.
        • Gość: Jankes Re: Pieknie! IP: *.broadcom.com 02.10.02, 08:56
          Helpdesk i cale IT ma do czynienia codziennie z watpliwej inteligencji LUSERS
          to nic dziwnego, ze ma sie dosc durnych pytan i problemow.
    • lolo27 Re: Traktowanie kobiet w pracy 01.10.02, 19:30
      <>Droga Luizo-pseudonim-W-Ogrodzie.
      Jak pracuje z kobietami to czesto rozdaje klapsy(czasami z niespodzianka).
      Jednak w twoim przypadku pracowalbym jak w zakonie.
      Kolezanko mojego tescia,na klapsa trzeba zasluzyc.
      • Gość: Mirko A w szerokim (ANGLOSASKIM) Swiecie... IP: 65.206.44.* 01.10.02, 20:08
        Drogie dyskutanty a w szczegolnosci dyskutantki.
        Luizo, ja tez uwazam ze przesadzasz i czepiasz sie, choc temat jak wiekszosc
        Twoich jest oczywiscie bardzo dobry.

        Diabel siedzi nie w samym rozwoju i postepie gdzie go zawziecie szukasz, tylko
        w jego tempie czyli na samym czubku szpilki. Ja nie pisze, ze nie ma problemu.
        Pisze tylko, ze patrzysz na to jak Australijka, ktora pojechala na wycieczke W
        SWIAT i dziwi sie i oburza. To malo (niewiele) wart punkt widzenia.

        W takiej n.p. Irlandii, ktora moze nie jest moze w czolowce rozwoju EU ale w EU
        jak najbardziej jest, w 1996 roku zamknieto ostatni "Azyl" dla
        kobiet "brudnych".
        Pokaz mi w CALEJ historii PL podobny wynalazek!
        Fachowcy szacuja, ze znikniecie tych przyklasztornych przybytkow tak naprawde
        wyniklo nie tylko z przyczyn kulturowych co i tez z rozpowszechnienia sie przez
        ostatnich kikadziesiat lat... pralek automatycznych!
        Dla tych, ktorzy nie wiedza o czym pisze wyjasnie pokrotce, ze chodzi o "OBOZY
        KARNE" dla kobiet "zbezczeszczonych", t.j. n.p. zgwalconych nastolatek, panien
        z biednych domow (bogaci radzili sobie z problemami inaczej), kobiet z dziecmi
        spoza zwiazkow itd, prowadzone przez klasztory - gdzie wiele z nich pod
        przymusem spedzilo dlugie lata lub dozywocie aby byc pochowanym w bezimiennych
        grobach. Tylko w 20 wieku dotyczylo to KILKUDZIESIECIU tys. kobiet!
        Od bladego switu do poznej nocy praly, bo pranie "oczyszcza".
        Mogly sie tez goraco modlic, bo i modlitwa "oczyszcza".
        I to z grubsza wszystko co mogly.
        Oczywiscie klasztory za ich prace braly pieniadze im dajac tylko "wikt" i
        wlasnie (wlasny!) "opierunek".
        Najwiekszy "rozkwit" tych instytucji przypadal na przelom 19 i 20 wieku, ale
        wiele dzialalo pelna para do czasow zdrowo powojennych. Do dzisiaj jednak
        zarowno w samej Irlandii jak i Kosciele Katolickim jest to temat tabu.

        A ja sie pytam dlaczego w tak n.p. nowoczesnych i wyrownouprawnionych USofA nie
        ma, nie bylo i pewnie jeszcze ladnych pare chwil nie bedzie kobiety Prez-a??
        Inne kraje anglosaskie wcale nie sa inne z Twoja Australia do kupy.
        Tylko "zelazna Margaret Albionu" od tego modelu nieco odstaje a i to nie
        wiadomo czy na korzysc...

        Bo Prezydent mialby okres raz na miesiac i to byloby niewygodne czy sa moze
        jakies inne powody, o ktorych byc moze nie wiemy?

        Ja osobiscie bylbym za kobieta na Prezydenta a Wy?

        Z powazaniem,
        Wasza Zosia-Kombajnistka,

        Mirko
        • Gość: Mirko Re: A w szerokim (ANGLOSASKIM) Swiecie... IP: 65.206.44.* 01.10.02, 20:13
          A swoja droga i dodatkowo: czy wyobrazacie sobie jakie zamieszanie w takim n.p.
          swiecie arabskim zrobilaby kobieta-"Prez.ofUSofA" grozaca im paluszkiem z
          pierscionkiem?!
          Turbaniaste chlopy z atomowych wielbladow pospadalyby w wrazenia!
          • Gość: Xurek dobre, Mirko, IP: *.freesurf.ch 02.10.02, 09:27
            tez jestem za ta kobieta - Prezytentem, zeby tych spadajacych jezdzcow zobaczyc.

            Xurek
        • Gość: PawelD jest wielka roznica IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 01.10.02, 21:20
          pomiedzy Irlandia (jeszcze 20 lat temu) a Australia - zwlaszcza teraz;

          w Au mamy przeogromna ,,political correctness" i wlasciwie to Panie sa pod
          pewnymi wzgledami uprzywilejowane (byl tu watek o obrazie panow w reklamie)

          np. pilnowanie zachowan wobec studentek doprowadzilo do tego ze wykladowcy bali
          sie zamykac drzwi pokoju gdy rozmawiali ze studentkami...

          ale tak na prawde to odosobnione przypadki...

          a tak zupelnie powaznie: czy tak trudno odebrac listy Luizy w wlasciwych
          proporcjach???

          P.
          • Gość: Mirko Re: jest wielka roznica. Jak stad do Koziej Wolki. IP: 65.206.44.* 01.10.02, 21:49
            Pawel, rzecz w tym wlasnie ze gdzie Rzym a gdzie Krym.
            Taka Irlandia wlasnie jest ZNACZNIE blizsza Polsce geograficznie i kulturowo
            niz jakastam Australia. Zawsze dostawali w dupe od niecoinnowiernych sasiadow
            majacych sie za znacznie wyzsza cywilizacje - jak i Poland mniej wiecej.
            No i ten kosciol w pelnej ognia piekielnego mocy...
            Nie dostrzegasz podobienstw?

            A jednak w Polandzie nigdy nie bylo Azyli dla kobiet ostatnio ani stosow troche
            wczesniej.

            Jaki wplyw na traktowanie kobiet ma tradycja i historia to juz inna rzecz.

            Obie odleglosci od Polski (geograficzna i kulturowa) zreszta wydaja mi sie z
            grubsza proporcjonalne.

            To, ze Polak/Polka siedzac najpierw w samolocie 30 godzin, 10 km nad
            nieskonczona woda po wyladowaniu przezyje szok to pewne, ale to nic.
            • Gość: PawelD no wlasnie... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 02.10.02, 13:09
              tylko czy tez roznice pomiedzy Au i POlska nie maja prawa zadziwiac?

              a moze nawet - o AGROZO!! SIE NIE PODOBAC????
              Luiza przeciez nie rzuca obelgami, nie wyklima od prywmitywnych chamow (ani nic
              w okolicy) - tylko mowi o swoich spostrzezeniach...

              czy to powod by sie na nia / ja obrazac???

              P.
              • Gość: Mirko Re: no wlasnie... IP: 65.206.44.* 02.10.02, 15:18
                Pawel zdecyduj sie: "na nia" czy "ja" obrazac, bo to roznica.
                Ja nie widze ani jednego ani drugiego a Ty widzisz?
                • baloo1 Re: no wlasnie... 02.10.02, 15:30
                  Gość portalu: Mirko napisał(a):
                  > Pawel zdecyduj sie: "na nia" czy "ja" obrazac, bo to roznica.
                  > Ja nie widze ani jednego ani drugiego a Ty widzisz?

                  "Wstan, unies glowe, wsluchaj sie w slowa ..." kilkunastu watkow zalozonych
                  wczoraj i dzis przez odwazny klon Luizy, Lola27 i kogo tam jeszcze ...

    • mary_z_danii Re: Traktowanie kobiet w pracy-Luiza 01.10.02, 21:56
      Przeczytalam mniej czy uwazniej cala dyskusje.
      Moim skromnym chodzi nie o dychotomie(=rozgraniczenie) na mezczyzna/kobieta w
      pracy -i nie tylko wink.
      Chodzi o spojrzenie na te druga osobe jako na persone, osobe, czlowieka
      posiadajaca/posiadajacego swoja wlasna wartosc i godnosc poprzez fakt bycia
      czlowiekiem.
      A to, ze niektorzy z nas maja poczucie wartosci wlasnej (i docenienie faktu, ze
      inni tez te indywidualna wartosc posiadaja) nie oznacza zawsze, ze pozostali
      musza te sama umiejetnosc posiadac wink
      Co widac wyraznie na zalaczonych przez Ciebie przykladach plus tzw.
      obserwacjach zyciowych wink
      Pozdro skandynawskie
      Mary
    • Gość: dorota Re: aniutek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 23:42
      wiem o kim mówisz. Melduję posłusznie, że rzeczona firma i jej świetlany
      management dał dupy monstrualnie. Pan ów zaś (dupek do sześcianu i menadżer jak
      z mysiej pizdy rajzetasze) wysłany został na szczaw, gdzie do tej pory popasa,
      amen. Nie rychliwie, lecz sprawiedliwie.
      • aniutek Re: aniutek 02.10.02, 02:34
        Gość portalu: dorota napisał(a):

        > wiem o kim mówisz. Melduję posłusznie, że rzeczona firma i jej świetlany
        > management dał dupy monstrualnie. Pan ów zaś (dupek do sześcianu i menadżer jak
        >
        > z mysiej pizdy rajzetasze) wysłany został na szczaw, gdzie do tej pory popasa,
        > amen. Nie rychliwie, lecz sprawiedliwie.

        wiem, wiem i do mnie dotarlo, a jedna z przyczyn takiego konca byla jego slabosc do
        spodnic i czerwonego wina, obu zdecydowanie naduzywal.
        heheheheh a jakie ma fajne nazwisko, jak ze Szwejka.......
    • dundee_girl Re:Moje podsumowanie 02.10.02, 00:39
      Czytam tak Ciebie Luiza i nie moge sie powstrzymac od komentarza. Zaczynasz
      przypominac mi te panny co to pojada do Hameryki na troche i polskiego
      zapominaja i tego skad tak naprawde pochodza. Kobieto! krytykujesz juz wszystko
      co popadnie, zle jedzenie, niemili ludzie, okropne traktowanie w pracy itd. Ile
      mialas lat jak wyjechalas z Polski? nastolatka nie bylas, mialas za soba
      pierwsza prace w Polsce i widzialas jakie sa relacje miedzy ludzmi. Czemu teraz
      takie nagle zdziwienie??

      Sama mieszkam w Australii i smialo moge powiedziec ze nie jest to kraj idealany
      (ktory jest?) i Polska i Oz maja swoje plusy i minusy. Moze wiecej szacunku do
      kraju w ktorym sie urodzialas i w ktorym pozostala Twoja rodzina.

      Pozdrawiam
      • Gość: dorota Re:Moje podsumowanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 00:49
        wątpię czy to brak szacunku, dundee. Luiza ma do Polski super-emocjonalny
        stosunek. Sama to musi sobie rozwiązać. Nie ma co się oburzać, a pomóc się nie
        da. Myślę, że większość tutaj dosyć dobrze zna polskie realia, a posty
        ekstremalne pro- lub anty- są jedynie wyrazem jakiś emocjonalnych huraganów
        osób je piszących.
        • dundee_girl Re:Moje podsumowanie 02.10.02, 00:57
          Dzieki Dorota za moja psychoanalize. Tak sie sklada ze tez znam polskie realia
          i na pewno nie zasluguja na taka krytyke jak to przedstawia Luiza. Masz racje,
          sama musi sobie to rozwiazac ale uwazam ze robi to stronniczo i uwlacza reszcie
          Polakow.

          Na marginesie, moje stosunki w pracy sa podobne do tych jakie mialam w Polsce,
          czyli ogolnie atmosfera bardzo fajna a to jak ktos odbiera odzywki innych
          zalezy juz od tej osoby.
      • Gość: akaWill Re:Moje podsumowanie IP: *.newt1.cpe.charter-ne.com 02.10.02, 04:09
        Biedna Luiza. Dzieli sie swoimi przezyciami, a tu sady i zarzuty. Osobiscie
        nie odczuwam zadnej krytyki w tym co pisze Luiza, zarowno tu jak i na watku
        o "Bezinteresownej agresji". Juz bardziej wyczytuje miedzy liniami Jej
        refleksje w odpowiedzi na posty dyskutantow czy byc moze nie przesadzila tu i
        tam np. w doborze slow.

        Chyba nie wszyscy rozumieja do konca, ze Ona mieszka w Australii, ktora jest
        Jej krajem, i jednoczesnie ma uczuciowy stosunek do Polski i dlatego ze swego
        rodzaju wrazliwoscia opisuje to i owo. W sumie prosta sprawa i wspolna dla
        wielu Polonusow.

        Pojecie dystansu wydaje mi sie istotne, zarowno geograficznego, kulturowego,
        ale tez osobistych przezyc. Luiza, zastanawialas sie, czy sie wydelikacilas.
        Ja bym powiedzial, ze masz za soba spory dystans osobistych przezyc.

        • Gość: aniutek Re:Moje podsumowanie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 02.10.02, 04:17
          akaWill - nic dodac nic ujac : )
          moim zdaniem zadna krytyka , opluwanie etc tutaj nie ma miejsca ze strony :Luizy a
          spostrzezenia roznic dokonane przez czlowieka na stale mieszkajacego na drugim koncu
          ziemi.
          kurcze mialam nic nie wtracac..... ot polska natura wlasnie ; )

          Gość portalu: akaWill napisał(a):

          > Biedna Luiza. Dzieli sie swoimi przezyciami, a tu sady i zarzuty. Osobiscie
          > nie odczuwam zadnej krytyki w tym co pisze Luiza, zarowno tu jak i na watku
          > o "Bezinteresownej agresji". Juz bardziej wyczytuje miedzy liniami Jej
          > refleksje w odpowiedzi na posty dyskutantow czy byc moze nie przesadzila tu i
          > tam np. w doborze slow.
          >
          > Chyba nie wszyscy rozumieja do konca, ze Ona mieszka w Australii, ktora jest
          > Jej krajem, i jednoczesnie ma uczuciowy stosunek do Polski i dlatego ze swego
          > rodzaju wrazliwoscia opisuje to i owo. W sumie prosta sprawa i wspolna dla
          > wielu Polonusow.
          >
          > Pojecie dystansu wydaje mi sie istotne, zarowno geograficznego, kulturowego,
          > ale tez osobistych przezyc. Luiza, zastanawialas sie, czy sie wydelikacilas.
          > Ja bym powiedzial, ze masz za soba spory dystans osobistych przezyc.
          >
          >
    • ozpol Co kraj to obyczaj! 02.10.02, 08:18
      Przezledzilem caly ten zapis i jeden punkt zostal ominiety i nawet Luiza tego
      nie zauwazyla - ze jednak jest roznica w kulturze zachowan w Ozland czy Polski
      czy w innych krajach.
      Ja w Polsce pracowalem w 'babskich" firmach jak np Bank i zawsze atmosfera byla
      raczej luzna miedzy ludzmi i miedzy mezczyznami i kobietami. Bylo to czesto na
      granicy "dobrego" smaku ale byl luz.
      W Ozland kraju bardzo angielskim i bardzo sie amerykanizujacym zaczyna
      panowac "corectness" w zachowaniach a oprocz tego mamy ludzi z roznych stron
      swiata i juz pewne zachowania nie uchodza. Sam padlem ofiara "zlego" zachowania
      w stosunku do pracownic, gdyz nie zauwazylem ze moje zarty czy przygaduszki
      beda odebrane w odwrotny sposob. We wszelakim zachowaniu mozna doszukac sie
      wadliwosci zachowania i dwuznacznosci ale czy nie doszlismy do absurdu.
      Ja wspominam z rozewnieniem te gadania w biurach gdzie tutaj to praca albo
      bardzo zdawkowe teksty na tematy ogolne. Moze to ze 70% ludzi w moim biurze to
      azjaci i ich poczucie humoru jest dalekie od naszego.
      Sadze Luizo ze przyzwyczailas sie do etyki pracy w Ozland i widzisz sprawy za
      ostro albo ze zelgo punktu widzenia.
      Nie sadze ze w Polsce nie ma obrony przed zupelnym chamstwem w pracy - byla
      ostra dyskusja na ten temat w GW i na Forum chyba 6 miesiecy temu ale sytuacja
      na rynku pracy nie ulatwia tez bronic sie przed tym, ale tak jest wszedzie
      gdzie przelozony poczuja sie ze maja przeage nad pracownikami. To nie tylko
      chodzi o stosunki miedzyludzkie ale tez o prace dluzej za nic - nagminne w OZ.
      Tak wiec truskaj humorkiem i daj popalic tym "amantom" to moze i dziewczyny sie
      czegos naucza od ciebie ale tez wez poprawke na polska "szarmacje" o ktorej
      moze juz zapomnialas.
      • _szwedka Re: Co kraj to obyczaj! 02.10.02, 10:26
        To nie obyczaj to kultura osobista!
        Smiech, zart, dowcipy (nawet na temat seksu) rozluzniaja wiezy miedzyludzkie i
        maja jak najbardziej miejsce w pracy. Ale... bez seksualnych podtonow.
        Kulturalny czlowiek to rozumie i trzyma sie tej zasady.
        Pracuje w "meskiej" branzy i w "meskim" zawodzie. Z moimi kolegami (a do nich
        zaliczam rowniez bossow) poruszamy wszelkie tematy z zycia. Czasem padnie nawet
        niewybredny zart. Ale biada temu facetowi gdyby strzelil na mnie galami z w
        mniemaniu ze to co mowi dotyczy mnie. Trzeba znac granice.
        Moi koledzy ja znaja i to robi dobra atmosfere smile
    • Gość: kicius Re:Problem jest IP: *.speed.planet.nl 02.10.02, 09:49
      i wydaje mi sie,ze nie wynika na tyle z uregulowan prawnych co z tradycji.

      Przyklady-multum, poczawszy od zamykanych w trakcie egzaminow na uniwersytecie
      drzwi i poprzedzajacych egzamin sugestii na temat tego w co sie ubrac,widywalam
      dziewczyny ze workami ubran-dluga spodnica i golf do profesorki(to tez
      chore),miniowa i dekolt do profesora.Pracujac jako asystentka,bylam swiadkiem
      zasugerowania studentce,ze tylko rozpiecie bluzki moze ja uratowac,co nota bene
      zrobila i zostala uratowana...

      W trakcie rekrutacji w Seacie poproszono mnie o wypelnienie szczegolowej
      ankiety na temat planow rodzinnych,odpowiedz na pytanie czy aby nie jestem w
      ciazy i wyobrazenie sobie ,ze mam dziecko,ktore rozchorowuje sie nagle,kiedy ja
      wypelniam swoje super wazne zajecia tlumaczki(sic!) ,nie wiem co byz sie
      wydarzylo na nastepnym etapie rekrutacji,bo w tym momencie,cycki mi opadly i
      mimo,ze nie zauwazalam u siebie instynktu macierzynskiego napisalam,ze jednak
      olalabym Seata i udala sie ratowac dziecko....

      Tak jak napisala Sar,trzeba wielu lat...
    • Gość: ryba wszyscy poprawni... IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 02.10.02, 16:10
      Wszyscy poprawni...czyli jacy? Grzeczni? Kulturalni? Bez uczuc? Bez stresu?
      Bezplciowi?
      To niemozliwe. Nie ten swiat.
      • Gość: Sar Re: wszyscy poprawni... w OZ IP: *.prem.tmns.net.au 02.10.02, 23:54
        No wlasnie, nie ma seksualnych podtekstow, nie ma dyskryminacji i czego tam
        jeszcze.

        Ba, nawet na tzw "Barbee" panie w jednym kacie a panowie w drugim. A jak jakas
        europejka "bez kultury osobistej (w pojeciu AU)" sie znajdzie i zagada do
        panow, to albo mysla ze chce sie z nimi przespac albo wzbudzi ogolna
        konsternacje i zaklopotanie.
        Podobnie zreszta w druga strone: sprobujcie panowie takiej rownouprawnione
        kobiecie zaoferowac pokrycie rachunku za lunch czy coca-cole! Niewykluczone ze
        co bardziej bezposrednia odpali"a jak ja bede sie za to musiala rewanzowac" ?
        Co kraj to obyczaj.
        Ja juz sie do tutejszych przyzwyczailam, ale nie powalaja mnie na kolana.
        Sar
    • luiza-w-ogrodzie Re: Traktowanie kobiet w pracy 09.10.02, 12:21
      Widze ze watek sie rozpalil, i wszystkim dziekuje za dorzucenie mysli zlotych,
      srebrnych i psa Fafika.

      Jednoczesnie zwracam uwage, ze bylam autorka tylko trzech watkow dotyczacych
      Polski (wliczajac obecny) a inne, uwlaczajace Polsce wypowiedzi sa autorstwa
      moich klonow - patrz watek "klony Luizy-w-ogrodzie".

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka