bbaumgart
21.11.02, 21:14
Zostana w Poniatowej - beda bezrobotne do konca zycia. Fajne dziewczyny:
szczuple, wysokie, umalowane, usmiechniete, energiczne, z blyskiem w
spojrzeniu. Karolina i Beata. Wyjda za bezrobotnego kolege, który z czasem
zamiast szukac pracy bedzie szukal jedynie butelki. Urodza dzieci. Nie beda
mialy pieniedzy, by je ladnie ubrac, zdrowo zywic i wyslac do odpowiednich
szkól, kiedy dorosna. Mezowie, z coraz wiekszymi brzuchami, beda spali do
dwunastej w poludnie. Pózniej razem z innymi bezrobotnymi mezami beda stali
pod sklepem i przepijali te grosze, które zarobia na czarno gdzies u rolnika.
I dziewczyny o siebie przestana dbac: beda coraz grubsze, coraz brzydsze.
Beda mialy w sobie coraz wiecej zalu, pretensji, których nikt nie bedzie
chcial sluchac. Zadna radosc ich tutaj nie czeka: kolejka w urzedzie pracy,
meka, syf.
(...)
Byl i taki facet - odezwal sie na ogloszenie - który cieplym, niskim glosem
zaproponowal Beacie wygodna kawalerke plus póltora tysiaca miesiecznego
wynagrodzenia. Oczekiwal dyspozycji piec razy w miesiacu, kiedy bywa w
stolicy w interesach.
- Lubie mocny seks - dodal. - Najchetniej do samego rana, kotku.
(...)
Jak swieze buleczki szly tez kiedys bardzo specjalne ciastka w cukierni. Bylo
tak: maz szefowej lubil mieszac luksusowe alkohole. Raz przesadzil i nagle
rzygnal do naczynia z ciastem. Szefowa nawet sie nie zdenerwowala.
Oswiadczyla, ze ciasta nie mozna marnowac, mrugnela okiem do dziewczyn.
Kazala wszystko wymieszac i wlozyc do pieca. Ludzie potem mówili, ze te
drozdzówki z rodzynkami dzis smakuja wysmienicie.
(...)
Beata podniosla sluchawke, przywitala sie, przypomniala sytuacje z ulicy. Pan
sie ucieszyl.
- Potrafisz obslugiwac komputer?
- Tak, znam podstawowe programy.
Jaki jeszcze sprzet obslugujesz?
- Kazdy - powiedziala Beata. - Faks, wszystko, co w biurze.
- Wszystko? - pan sie dopytywal. - A ten sprzet, który nosze w slipach?
(...)
Ile tak wytrzymamy? - pyta Karolina. - Rok, dwa? Bedziemy coraz starsze, juz
nawet do obslugi sprzetu w slipach nie beda nas chcieli.
- Nie wiem - smieje sie Beata. - Mozemy sie kurwic, zawsze mozemy tez wrócic
do Poniatowej.