prawdziwystarywiarus
28.01.03, 03:24
No, rodacy w kraju, teraz macie odpowiedz prosto od konia, wydrukowana
w "Trybunie", dawniej "Trybunie Ludu". Cieszycie sie?
Do objecia Polski programem wjazdu bezwizowego do Stanow potrzeba mniej niz
3% odmow. Obecnie, wedlug podanych danych Ambasady USA jest tych odmow 37.5%.
Troche jeszcze na ten bezwizowy wjazd poczekacie. A najlepiej wprowadzcie z
powrotem wizy dla Amerykanow, z oplata wizowa 400 PLN. Liczna przyjazdow na
pewno zaraz wzrosnie, a dziura budzetowa zaraz zmaleje.
=================
http://www.trybuna.com.pl/200301/d.htm?id=2731
Każdy chce być emigrantem
Z Michaelem D. Kirbym, konsulem generalnym Stanów Zjednoczonych w Warszawie,
rozmawia Krystyna Szelestowska
Dlaczego Polacy mają tak wielkie trudności z uzyskaniem wizy wjazdowej do
USA - państwa, z którym łączą nas przyjacielskie, wręcz sojusznicze stosunki?
- Jestem w Polsce konsulem generalnym od półtora roku. W przeszłości
pracowałem w amerykańskim konsulacie w Krakowie. Uważam, że ostatnio system
rozpatrywania wniosków wizowych jest nieco prostszy, wprowadzono zmiany
korzystne dla petentów. W ub.r. w Warszawie złożyło wnioski 105 tys. osób, a
w Krakowie około 56 tys., razem ponad 160 tys. osób. Wizę otrzymało ponad 100
tys. osób. Rozpatrzenie takiej liczby podań, rozmowy z petentami, to ogrom
pracy, którą musimy zorganizować. Dzisiaj w Warszawie przed konsulatem
czekało ponad 250 osób i mniej więcej tyle było w Krakowie. Od maja ub.r.
oczekujących jest znacznie więcej, przeciętnie ponad 400 osób dziennie w
Warszawie i tyle samo w Krakowie. Działa system telefoniczny, za
pośrednictwem którego trzeba umówić się na rozmowę z konsulem, ustalić datę
spotkania.Oczekiwanie na spotkanie z naszym przedstawicielem trwa około 10 -
14 dni, to moim zdaniem nie jest tak bardzo długo. Rozmowa telefoniczna też
nie jest tak bardzo kosztowna. Później w dniu rozmowy w konsulacie wydajemy
numerki, aby skrócić czas oczekiwania na wyznaczone spotkanie. Ludzie starsi
w wieku 60 lat i więcej wcale nie muszą umawiać się na rozmowę i na ogół są z
takiej rozmowy zwolnieni. Mogą po prostu przyjść i złożyć podanie. W
Warszawie około 30 proc. ubiegających się o wizę jest zwolnionych z obowiązku
odbycia rozmowy.
Te rozmowy bardzo ludzi denerwują. Kto je przeprowadza, na co kładzie
szczególny nacisk, czym się kieruje decydując o odmowie wydania wizy?
- Jest nas dwunastu. Oprócz mnie - konsula generalnego, trzech konsulów i
ośmiu wicekonsulów. Każdy z nas ma prawo prowadzenia rozmów z petentami i
podejmowania decyzji - czy przyznać wizę czy też wniosek odrzucić.
Amerykańskie prawo z góry zakłada, że każdy kto zamierza pojechać do Stanów
Zjednoczonych chce być emigrantem. A więc we wszystkich rozmowach musimy
sprawdzać czy ubiegający się o wizę nie chce zostać w Stanach Zjednoczonych,
czy nie zamierza nielegalnie podjąć pracy. Przy założeniu, że każdy chce być
emigrantem, to petent musi nas przekonać, że zamierza powrócić w deklarowanym
terminie do Polski. Musi to udowodnić. Ustalamy wiele szczegółów, np. czy ma
rodzinę, mieszkanie, pracę, ile zarabia. Badamy, czy nie planuje dłużej u nas
zostać i pracować bez zezwolenia.
Dlaczego ludzi z góry traktuje się jak emigrantów? Byłam w USA kilka razy i
nigdy nie przyszło mi do głowy, aby dłużej zostać, nie mówiąc już o
emigrowaniu z mojego kraju. Takich ludzi jak ja jest większość...
- Tak przewiduje amerykańskie prawo. Stany Zjednoczone są krajem emigrantów.
Każdy kraj musi mieć prawo odpowiadające jego rzeczywistości i sytuacji, w
jakiej się znajduje. I tak jest u nas. Kiedyś, np. w 1903 r., kiedy moja
babcia emigrowała z Węgier do Ameryki, wizy w ogóle nie były wymagane.
Wystarczyło kupić bilet, mieć trochę pieniędzy w kieszeni. Tak wyjechali też
mój ojciec z matką. Ale to się zmieniło. Zostały wprowadzone ograniczenia,
ustalone roczne limity. Wracając do pani pytania o trudności, uważam, że
teraz jest łatwiej, co nie znaczy, że jest już łatwo uzyskać wizę do USA.
Coraz więcej Polaków otrzymuje wizy wielokrotne, ważne przez kilka lat.
- Jest tak trudno i w dodatku drogo, że prezydent Aleksander Kwaśniewski
podjął tę sprawę podczas niedawnego spotkania z prezydentem Georgem Bushem w
Waszyngtonie. O kwestiach wizowych rozmawiał minister Włodzimierz Cimoszewicz
z Colinem Powellem. W grudniu ub.r. marszałek Senatu Longin Pastusiak
skierował list w tej sprawie do Richarda Cheneya, przewodniczącego Senatu USA
i wiceprezydenta w jednej osobie. To wszystko świadczy o skali bardzo już
nabrzmiałego problemu. Czy Pana zdaniem te interwencje pomogą?
- To bardzo dobrze, że prezydent Kwaśniewski powiedział naszemu prezydentowi,
jakie są problemy wizowe. Prezydent Bush, podobnie Colin Powell mogli nie
wiedzieć, z jakimi problemami spotykają się Polacy, którzy chcą jechać do
USA. Z całą pewnością odpowiednie informacje dotrą do nowo powstającego
Departamentu Bezpieczeństwa Kraju, który m.in. przejmie kwestie wizowe. Do
tego departamentu włączone zostaną służby imigracyjne. Sprawa z pewnością
będzie miała dalszy ciąg. Zresztą już w lutym br. przyjedzie do Warszawy
przedstawiciel amerykańskiego Urzędu Imigracyjnego na rozmowy na ten temat.
- Proszę uczciwie powiedzieć: dlaczego Polacy jadąc do USA muszą mieć wizę
wjazdową, skoro Amerykanie przyjeżdżają do nas bez wiz i bez jakichkolwiek
opłat?
- W 1991 r. władze polskie jednostronnie zniosły wizy dla obywateli Stanów
Zjednoczonych, których pobyt w Polsce nie przekroczy 90 dni. W myśl
amerykańskiego prawa, program Visa Waiver, tzn. podróżowania do USA bez wiz w
celach turystycznych lub biznesowych na okres do 90 dni, stawia określone
wymogi. Jednym z podstawowych warunków jest, aby liczba odmów przyznania wizy
wynosiła łącznie poniżej 3 proc. Nie mogę ukrywać, że Polska nie spełnia tych
warunków, że tych odmów jest dużo, dużo więcej, że wielu Polaków nielegalnie
pozostaje w naszym kraju po wygaśnięciu ważności wizy, że przekracza
dozwolony czas pobytu. Założeniem programu Visa Waiver jest również to, aby
liczba osób pozostających nielegalnie nie była znacząca a w żadnym wypadku
wzrastająca.
Jakie są liczby, które praktycznie przekreślają szanse na szybkie zniesienie
obowiązku wizowego wobec obywateli RP ?
- Mówiąc optymistycznie - dwie trzecie starających się o wizę ją otrzymuje,
łatwo więc obliczyć, jaki jest procent odmów. Nie mamy dokładnych danych o
liczbie Polaków nielegalnie pozostających w Stanach Zjednoczonych, ale w
różnych okresach jest to od 10 do 25 proc. przyjeżdżających. Tak więc
zniesienie wiz zależy nie od amerykańskiego czy polskiego rządu, ale od
samych Polaków. Od tego jak widzą perspektywy zarabiania we własnym kraju i
czy będą nadal usiłowali szukać nielegalnego zatrudnienia w USA.
Obywatele ilu państw korzystają z programu Visa Waiver, tzn. mogą przyjeżdżać
do USA bez wizy?
- Ten program, w skrócie nazywany VWP, przyjęty przez Kongres i podpisany
przez prezydenta 30 października 2000 r., obejmuje 28 państw: Andorę,
Austrię, Australię, Belgię, Bruneję, Holandię, Finlandię, Francję, Niemcy,
Grenlandię, Irlandię, Włochy, Japonię, Lichtenstein, Luksemburg, Monako,
Holandię, Nową Zelandię, Norwegię, Portugalię, San Marino, Singapur,
Słowenię, Hiszpanię, Szwecję, Szwajcarię, Wielką Brytanię i Urugwaj. Z ruchu
bezwizowego została wyłączona Argentyna ze względu na ubiegłoroczny kryzys
ekonomiczny i jego skutki. Proszę zwrócić uwagę, że na tej liście nie ma np.
Grecji, co oznacza, że członkostwo w Unii Europejskiej nie daje automatycznie
prawa do podróżowania do USA bez wiz.
Z Pańskiej wypowiedzi wynika, że Polacy nie mogą szybko liczyć na wyjazdy do
Stanów Zjednoczonych bez wizy...
- Jakie są uwarunkowania już mówiłem. Trzeba też pamiętać, że sytuacja, jaka
powstała po zamachach terrorystycznych 11 września nie sprzyja ułatwieniom, a
tym bardziej ruchowi bezwizowe