cassandra7
27.12.06, 19:40
hey mamy!
mialam termin badania poporodowego (post-natal check) wyznaczony na 6 tygodni
po porodzie. niestety na skutek roznych perturbacji (musialam sie wyprowadzic
do innego miasta, bo mnie landlord wyrzucil na bruk, za kare, ze urodzilam
dziecko(!)) nie moglam tego terminu dotrzymac. potem wrocilam i zdazylam na
szczescie na badanie maluszka (chyba jedyne rutynowe???) w wieku 6 tygodni.
bylo to pare dni po moim terminie. na moje pytanie o przebadanie mnie GP
stwierdzila, ze musze zrobic nowy termin. tak, jakby nie mogla mnie od razu
przebadac! potem dalej problemy z mieszkaniem. w koncu dortarlam do GP, jak
maly skonczyl 7 miesiecy. a tu tylko wywiad a na moje pytanie, czy jednak nie
powinna mnie zbadac, stwierdzila, ze skoro nic sie nie stalo od tych 6
tygodni, to na pewno jest wszystko w porzadku, wiec nie ma potrzeby.
zaznaczam, ze mialam porod z pompa i mialam ciecie krocza (po 5 godzinach
parcia, bo polozna najpierw nie chciala mnie ciac, bo leniwa jest jak sama
stwierdzila). jeszcze troche a maly by sie udusil.
a moze to "badanie" to tak jak wiekszosc w uk to tylko interview?
to samo jest z usg bioderek malego. pediatra w szpitalu stwierdzila, ze moze
byc problem a poza tym u mnie tez bylo podejrzenie zwichniecia stawu
biodrowego. nie dalam rady tego zrobic jak maly mial 6 tygodni a teraz mowia,
ze juz za pozno, na nic to badanie sie nie zda i proponuja rentgen. dla nich
to w wieku 10 tygodni maly byl juz "za stary". z tego co wiem, to w innych
krajach nie jest to problem.
do dentysty czeka sie u nas 4 miesiace.
mam juz dosc ang. "sluzby" zdrowia