Dodaj do ulubionych

badanie matki po porodzie w uk - wewnetrzne??

27.12.06, 19:40
hey mamy!

mialam termin badania poporodowego (post-natal check) wyznaczony na 6 tygodni
po porodzie. niestety na skutek roznych perturbacji (musialam sie wyprowadzic
do innego miasta, bo mnie landlord wyrzucil na bruk, za kare, ze urodzilam
dziecko(!)) nie moglam tego terminu dotrzymac. potem wrocilam i zdazylam na
szczescie na badanie maluszka (chyba jedyne rutynowe???) w wieku 6 tygodni.
bylo to pare dni po moim terminie. na moje pytanie o przebadanie mnie GP
stwierdzila, ze musze zrobic nowy termin. tak, jakby nie mogla mnie od razu
przebadac! potem dalej problemy z mieszkaniem. w koncu dortarlam do GP, jak
maly skonczyl 7 miesiecy. a tu tylko wywiad a na moje pytanie, czy jednak nie
powinna mnie zbadac, stwierdzila, ze skoro nic sie nie stalo od tych 6
tygodni, to na pewno jest wszystko w porzadku, wiec nie ma potrzeby.
zaznaczam, ze mialam porod z pompa i mialam ciecie krocza (po 5 godzinach
parcia, bo polozna najpierw nie chciala mnie ciac, bo leniwa jest jak sama
stwierdzila). jeszcze troche a maly by sie udusil.
a moze to "badanie" to tak jak wiekszosc w uk to tylko interview?
to samo jest z usg bioderek malego. pediatra w szpitalu stwierdzila, ze moze
byc problem a poza tym u mnie tez bylo podejrzenie zwichniecia stawu
biodrowego. nie dalam rady tego zrobic jak maly mial 6 tygodni a teraz mowia,
ze juz za pozno, na nic to badanie sie nie zda i proponuja rentgen. dla nich
to w wieku 10 tygodni maly byl juz "za stary". z tego co wiem, to w innych
krajach nie jest to problem.
do dentysty czeka sie u nas 4 miesiace.
mam juz dosc ang. "sluzby" zdrowia
Obserwuj wątek
    • mioczka Re: badanie matki po porodzie w uk - wewnetrzne?? 27.12.06, 20:52
      witaj !!!
      badanie poporodowe (post-natal check) to faktycznie tylko wywiad na temat
      twojego samopoczucia, antykoncepcji i ... niestety nie badaja tu dopochwowo o
      ile o to pytasz . moze umow sie na smear test wtedy lekarz przy okazji obejzy
      twoje krocze ale z tego co wiem to robi to pielegniarka wiec poza pobraniem
      wymazu innego badania ci raczej nie zrobi.
      co do usg bioderek moja corka miala robione jak miala ok 1-2 miesiaca i bedzie
      miala ponownie za miesiac wiec wiek nie gra roznicy , tak mi sie wydaje .
      porozmawiaj jeszcze raz z gp na temat usg moze sie uda . glowa do gory.
      pozdrawiam
      • paliwodaj Re: badanie matki po porodzie w uk - wewnetrzne?? 28.12.06, 11:55
        Ja nie o badaniu!
        Jak to mozliwe ze wlasciciel mieszkania wyrzucila Cie z Dzieckiem?
        Mieszkam w Stanach i tu jezeli ktos wynajmuje i ma dzieci/dziecko, nawet
        jezeli nie placi, to nie wolno takiej rodziny/matki palcem ruszyc.
        Prawo jest po stronie rodziny.
        Jakos nie wierze zeby to bylo mozliwe!
        • mama5plus Re: badanie matki po porodzie w uk - wewnetrzne?? 28.12.06, 13:34
          > Jakos nie wierze zeby to bylo mozliwe!

          I masz racje, bo, z tego co wiem, nie jest.
          Ktos tu w innym watku pisal o tym przepisie, ktory obowiazuje tez w UK.
          Nawet, ze urzad(council) takie rozwiazanie zaleca-by sie nie wyprowadzac i
          wlasciciel musi podac sprawe do sadu i ja wygrac( co nie bedzie mialo miejsca
          jesli roszczenia bezpodstawne)
          • mama5plus Re: badanie matki po porodzie w uk - wewnetrzne?? 28.12.06, 13:41
            w tym watku

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=50138642
            • paola_k2 Re: badanie matki po porodzie w uk - wewnetrzne?? 28.12.06, 17:33
              Moja coreczka urodzila sie za pomoca kleszczy. Miala zle ulozona glowke. Parlam
              ze 3 godziny lub wiecej i czulam, ze cos jest nie tak, ale polozna byla innego
              zdania. Musieli mnie przewiezc do innego szpitala (na bolach partych) bo tam
              gdzie rodzilam nie bylo lekarza. W kazdym razie mialam zalozone 20 szwow (to
              chyba sporo) i jedyne co to po powrocie do domu polozna zapytala czy chce jej
              pokazac rane. Powiedziala, ze dobrze sie goi i tyle. Na spotkaniu z lekarzem
              (po 6 tygodniach) wlasciwie byla zbadana tylko mala. Mnie zapytano jak sie
              czuje. Do tej pory (a mala ma juz prawie 7 miesiecy) nie jestem pewna czy
              wszystko jest w porzadku. Jak pojade do Polski to po prostu pojde do mojego
              ginekologa.
        • cassandra7 Re: badanie matki po porodzie w uk - wewnetrzne?? 29.12.06, 01:10
          anglia to nie stany. tutaj wlascicielom mieszkania wszystko wolno. nawet nie
          musza podawac powodow. ale dal mi dla councilu na pismie, ze powodem jest, ze
          urodzilam dziecko i wredota o ciazy mu nie powidzialam. council tylko go
          uprzejmie pyytal, czy jednak nie zgodzilbym sie pozwolic mi zostac dluzej.
          oczywiscie nie chcial
          • mysz2006 Re: badanie matki po porodzie w uk - wewnetrzne?? 03.01.07, 09:49
            cassandra7 napisala:
            > anglia to nie stany. tutaj wlascicielom mieszkania wszystko wolno.

            Troszke sie chyba zapedzilas Cassandro. Wlascicielom mieszkania _nie_ wolno
            robic wszystkiego. Nie ma takiego prawa w Anglii aby moznabylo wyrzucic matke z
            dzieckiem na ulice z dnia na dzien. Jesli landlord chce ci dac wymowienie musi
            ci dac 2 miesiace na znalezienie nowego lokum, nawet jesli zlamalas umowe ktora
            stypulowala ze nie moga w mieszkaniu mieszkac dzieci. Wyjatkiem jest sytuacja
            ze akurat ci sie umowa konczy i landlord ci po prostu nie chce przedluzyc, ale
            tez nie przyjdzie ci wtedy walizek na ulice wystawic. Swoja droga trzebabylo z
            landlordem porozmawiac wczesniej lub zabezpieczyc sie przed nieprzyjemnosciami -
            byl na to czas, ciaza trwa 9 miesiecy! Szkoda ze nie poszlas do citizens
            advice bureau po porade.
            • cassandra7 landlord 04.01.07, 15:52
              ale ja nie napisalam, ze mnie wyrzucil z dnia na dzien! dal mi miesiac, bo
              mieszkal w tym samym domu, wiec nie musial dawac dwoch miesiecy. w umowie nic o
              dzieciach nie bylo. taki tam swiestek, kt. dostal zreszta po pol roku
              mieszkania. trzeba bylo... przez cala ciaze bylam sama. jakbym mu na poczatku z
              tym wyskoczyla, to albo by mi nie wynajal, albo mnie wczesniej wyrzucil.
              Citizen sie na niczym nie zna. w sumie na dobre mi to wyszlo, bo po 3
              miesiacach udreki dostalam mieszkanie i mam teraz swiety spokoj. nie musze z
              nikim dzielic kuchni ani wspinac sie do lazienki dwa pietra wyzej.
              • mysz2006 Re: landlord 07.01.07, 16:56
                mam nadzieje ze masz po prostu kilka niedobrych dni a nie po prostu wzielas
                sobie za punkt honoru napadanie na system angielski od lekarzy poczawszy na
                citizens advice bureau konczac.

                z mojego punktu widzenia to wyglada tak:
                oszukalas celowo landlorda przy wynajmowaniu lokum z obawy ze ci lokalu nie
                wynajmie
                landlord dal ci wypowiedzenie tak jak trzeba - wiec nikt cie z mieszkania _nie_
                wyrzucil, po prostu rozwiazano z toba umowe. nie masz prawa mowic ze landlordom
                wszystko wolno - a poza tym to trudno sie dziwic zeby landlord kontynuowal
                wynajmowanie lokalu komus kto jest wzgledem jego nieprawdomowny
                zglaszasz sie do lekarza z opoznieniem, ze swojej wlasnej winy - i krytykujesz
                ze nie robi czegos wtedy kiedy tobie to odpowiada
                najezdzasz na darmowe poradnictwo w citizens advice bureau - to jest bzdura ze
                tam sie na niczym nie znaja - jak ci bezplatna forma nie odpowiada zawsze
                mozesz isc do adwokata i zaplacic za porade z wlasnej kieszeni.

                Nie masz prawa wszystkiego bezwzglednie krytykowac - i stawiac zarzutow ktore
                sa nieprawdziwe i wprowadzac ludzi w blad. Jak cie tak tu wszystko uwiera, to
                do jasnej anielki, wiesz co mozesz zrobic - nikt tu cie sila nie trzyma!!
                • cassandra7 Re: landlord 08.01.07, 03:45
                  a twoim punktem honoru jest ich gloryfikacja (ang. lekarzy)? otworz sobie
                  jakikolwiek watek na temat ciazy w uk i zobacz opinie. nie uwazasz, ze jak sie
                  ma nacinane krocze i porod z proznociagiem to moze lekarz powinien sprawdzic
                  jak sie wszystko zroslo? a przepisywanie tabletek na zasadzie, to ktore pani
                  chce i bez badan (poza mierzeniem cisnienia) byloby w innych karajach nie do
                  pomyslenia. przeciez sa skutki uboczne. krytykuje, poniewaz uwazam, ze placac
                  pelna skladke ubezpieczeniowa powinnam tez dostac w zamian chociaz jakies
                  MINIMUM. a ta wizyta to byla tylko strata czasu.
                  nie wiem, na czym sie zna CAB, ale na immigration law na pewno nie. w zeszlym
                  roku poszlam tam, pani mi pieknie wydrukowala formularz na resident permit i
                  powiedziala, ze zaraz moge o to skladac, a ja dopiero co przyjechalam do uk (po
                  raz pierwszy), czyli musialam sie rejestrowac i czekac 12 miesiecy. zreszta to
                  bylo na tym formularzu. wiec, gdzie te ich kwalifikacje. chodzilo mi to o to,
                  ze nie powinni ludzi wprowadadzac w blad, bo wielu ludzi slepo wierzy w to, co
                  sie tam mowi. to samo bylo z prawem do ubiegania sie o pomoc w przypadku
                  bezdomnosci, tez totalna niewiedza. a ja bylam tam na dzien przed wyprowadzka
                  od landlorda i council nie chcial mi pomoc, to taki jeden ich "ukryty agent"
                  powiedziala mi, ze mam do councilu nie dzwonic, zeby ich nie zloscic, bo
                  inaczej mi nie pomoga. oni czekaja az stane sie bezdomna( amieli miesiac casu
                  wczesniej) i wtedy dopiero zaczna cos robic. oczywiscie tego nie zrozumiesz jak
                  moze czuc sie kobieta z malenkim dzieckiem w takiej sytuacji. to wszystko moja
                  wina, bo wrednie wykorzystalam landlorda etc. ty emigrujac do innego kraju
                  bedac w ciazy przede wszystkim powiedzialabys na poczatka jak sprawy sie maja,
                  zeby byc ok w stosunku do wszystkich i wtedy dopiero kazdy rzucilby sie z
                  propozycjami mieszkania i pracy. o zadnej dyskryminacji nie ma przeciez w tym
                  kraju mowy. wlasnie widac. dla mnie to bylo wyrzucenie, bo ja jeszcze nie bylam
                  gotowa (glownie finansowo) na wyprowadzke. czy gdybys wynajmowala komus pokoj i
                  okazaloby sie, ze ta pani ma teraz baby, to tez bys z nia "rozwiazala umowe",
                  zeby dalej sobie wygodnie zyc? bardzo humanitarne to bylo...
                  no tak, z opoznieniem do lekarza z wlasnej winy... w dniu termniu przebywalam w
                  innym miescie, bo innego kwaterunku nie mialam. potem musialam wrocic do pracy
                  na pelny etat, przeprowadzka za przeprowadzka, dziecko etc.. zreszta, z tego,
                  co pisala inna dziewczyna, kt. na takim badaniu 6 tygodni po porodzie byla to
                  ono sie wlasnie tylko z rozmowy sklada, wiec, to bez znaczenia kiedy na nie
                  poszlam. chodzi o to, ze w ogole nie chca badac, rak sobie brudzic, zreszta
                  powatpiewam, zeby GP byli omnibusami, bo niby co, pediatra, kardiolog, ortopeda
                  etc. w jednym. lekarz od wszystkiego jest do niczego. dlatego uwazam, ze
                  przynajmniej po porodzie powinno sie kobiete zbadac (ginekolog), ja bym nawet
                  prywatnie poszla, ale tu nie ma prywatnych praktyk. nie wiem kt. zarzuty sa
                  nieparwadziwe. z mojego doswiadczenia tak bylo. CAB na moje problemy nie umial
                  mi dac odpowiedzi, lekarz odmowil mi badania. landlord jako powod wypowiedzenia
                  podal urodzenie dziecka (u normalnych ludzi to budzi zgroze).
                  a propos "nikt cie tu sila nie trzyma" - dziekuje za serdeczne przyjecie
                  • mysz2006 Re: gloryfikacja 08.01.07, 23:21
                    moim punktem wyjsciowym jest przedstawianie sytuacji fair. jesli mi sie ktos
                    wprasza i pcha do domu i od progu zaczyna wszystko krytykowac i narzekac to nie
                    dziw sie ze nie bede go po glowce glaskac i przytakiwac nieprawdom i polprawdom.

                    co do badania poporodowego - juz ci ktos wyjasnil jaka tu jest procedura, a ze
                    tobie sie wydaje ze powinien cie obejrzec ginekolog to niech ci sie dalej tak
                    wydaje. Tak tutaj nie jest bo tu panuje inny system. Jestes w bledzie ze w
                    Anglii nie ma prywatnych praktyk - sa w kazdym miescie - jesli chcesz mozesz
                    poprosic GP o skierowanie.

                    nie bede sie wypowiadac na temat tabletek ktore lekarz przepisuje na
                    zasadzie 'ktore pani chce' - nie napisalas zadnych konkretow, zdarzaja sie
                    jednak sytuacje gdzie istnieje wiecej niz jedna opcja w wyborze lekarstwa i
                    jesli lekarz uzna ze pacjent moze partycypowac w decyzji co przepisac to wtedy
                    daje sie pacjentowi mozliwosc wypowiedzi - to sie nazywa informed choice. Chyba
                    ze dla ciebie to tez jest minus

                    w nawiazaniu do CAB - dala ci pani odpowiedni druczek? dala? wyczytalas sobie
                    kiedy to masz wyslac? wyczytalas. To o co jeszcze chodzi. W CAB nie pracuja
                    prawnicy, tylko osoby majace ogolna wiedze na temat prawa i prawodawstwa,
                    zawsze mowia ze po bardziej skompikowana porade trzeba sie udac do prawnika
                    specjalizujacego sie w danej dziedzinie. Wiele kancelarii daje klientom darmowe
                    30 minut na konsultacje. Ty myslalas ze ktos ci wszystkie sprawy emigracyjne
                    zalatwi za darmo, w momencie jak ty tylko do Anglii wjechalas?

                    Czy ty na prawde myslalas ze przyjezdzasz do Utopii?

                    Co do bezdomnosci to nie jestes bezdomna dopoki nie stoisz z walizami na ulicy -
                    dopoki ci sie umowa z landlordem nie skonczyla to masz dach nad glowa. Takie
                    jest prawo. Nikt cie w blad nie wprowadzil. Suma summarum dostalas mieszkanie z
                    ktorego jestes ponoc zadowolona - wiec jaki masz problem?

                    nie rozumiem twojej aluzji do dyskryminacji? chodzi ci o to ze pracodawcy
                    niechetnie zatrudniaja kobiety w ciazy? Welcome to the real world! Zalezy od
                    firmy, prawo jest tak faworyzujace pracownika ze nie kazda firme i instytucje
                    stac na placenie macierzynskiego itd, trzymanie etatu otwartego i finansowanie
                    zastepstwa w miedzyczasie i oczekiwanie na decyzje nowej mamusi zeby laskawie
                    poinformowala czy do pracy wraca czy nie. Czy zdajesz sobie jakie to sa
                    konsekwencje dla pracodawcy gdy pracodawca wisi w powietrzu. Pewnie nie.
                    Business is business - tu nie socjalizm, tylko kapitalizm moja droga.

                    co do wyrzucenia z domu - to bedziesz na to patrzec jak chcesz i pewnie nikt
                    cie nie przekona. Dla landlorda babka z maluchem to klopot. On wynajmuje lokum
                    zeby na tym zarobic - jego wola komu mieszkanie wynajmuje - im mniej klopotow
                    tym lepiej. Jeszcze raz - business is business - nikt sobie dobrowolnie
                    klopotow na glowe nie chce sprowadzac i ucieka od niezrecznych sytuacji jak
                    tylko szybko moze. Czy to fair? Wczoraj sie nie urodzilas - taki jest swiat, a
                    facet zachowal sie elegancko bo ci jeszcze pismo do councilu dal. Powiedzialas
                    mu chociaz dziekuje? Albo councilowi ze ci mieszkanie dal?

                    Na pewno przez ostatni rok zdobylas wiele doswiadczenia - ale nie rozumiesz i
                    nie znasz procedur, prawa i ustawodawstwa w Anglii i z tego sie biora twoje
                    komentarze.

                    W konkluzji najbardziej interesujace w tym wszystkim jest to ze tyle dobrego ci
                    sie tu wydarzylo - masz dziecko, pracujesz, masz mieszkanie, wiekszosc
                    perturbacji poza toba a jestes przepojona bledna negatywnoscia nie mozesz sie
                    zdobyc na nic pozytywnego. Czego jeszcze chcesz? Wyjechalas z Polski z powodu
                    trudnej i nieciekawej chyba sytuacji - samotna kobieta w ciazy, bez
                    horyzontow - Anglia cie tu przygarnela, dala ci nowe mozliwosci, byt,
                    przyszlosc - pomysl - jakie masz do tego podejscie. Zlosc zzera. Amen.
                    • cassandra7 Re: gloryfikacja 09.01.07, 02:45
                      mysz to tez facet?? no tak, stad te ataki... ooo, widze, ze anglia to twoj dom,
                      do kt. ja wstepu nie mam. soorry, chyba sie zmyje...
                      mnie nawet GP nie chcial obejrzec... to za co ja place to ubezpieczenie? XXI
                      wiek, ale nie w Anglii. tu mamy XIX gdzie proponuje sie kobietom porody w domu.
                      ja ani dziecko takiego porodu by nie przezylo. po co mi skierowanie od GP do
                      prywatnej praktyki? podobno kapitalizm tu jest?
                      tabletki lekarz powinien przepisac nie na zasadzie dania wyboru, ale po
                      dokladnym wywiadzie, typu choroby w rodzinie, zatory, rak piersi etc. badanie
                      krwi, wykluczenie ciazy. ale tu powinnam sie cieszyc, ze sobie moglam wybrac. i
                      tak nie bede ich brala. znowu - zmarnowane pieniadze podatnika (moje tez).
                      widac, ze facte jestes. w polsce i innych krajach tyle sie trabi o profilaktyce
                      a tu nawet jak chcesz i placisz ubezpieczenie to ci jej odmawiaja. przeciez
                      wiele chorob rozwija sie bezobjawowo i mozna je wykryc wlasnie w czasie takich
                      rutynowych badan, nie mowiac juz o tym, ze wypadaloby zbadac kobiete, ktora
                      miala nacinane krocze, a ty mi tu o procedurze...
                      pani w cab mi dala druczek, ale dala bledna informacje, kiedy mozna skladac,
                      przez co, sadzac po tempie pracy home office'u, zorientowanie sie, ze nie
                      jestem uprawniona - zajeloby im pare miesiecy. ergo: paszport przez ten czas
                      zablokowany. moje sprawy zalatwilam sobie za darmo w bardziej kompetentnej
                      kancelarii adwokackiej na zasadzie pomocy prawnej. i konsultacja trwala co
                      najmniej 2 godziny. zreszta to bylo dla mnie tylko posrednio. rozumiem, ze ty
                      bys na moim miejscu wybulil 500 funtow i strasznie dumny byl ze swojej hojnosci.
                      przepisy odnoszace sie do osob bezdomnych maja tez zastosowanie do osob
                      ZAGROZONYCH bezdomnoscia, wiec mialam prawo oczekiwac, ze skoro to tak ladnie w
                      zrodlach prawa wyglada, tak tez wyglada w praktyce.
                      myslisz, ze to mieszkanie dostalam na pstrykniecie palcem? ja je sobie
                      wywalczylam a w przepisach jest, ze gmina ma OBOWIAZEK zapewnic dach nad glowa
                      matce z dzieckiem pracujacej na terenie danego miasta, gminy itd. tak mi tez
                      napisali w decyzji. ale po ilu interwencjach. gdybym wierzyla, w to co mi mowia
                      na poczatku i stosowala sie do ich wskazowek, to bym dawno juz ten kraj musiala
                      opuscic albo namiot sobie gdzies w lesie rozbic. ale w czym problem? wszystko
                      odbylo sie harmonijnie i obserwowalam to z mojeo wygodnego fotela...taaaa
                      gdybym nie znala procedur i prawa w anglii, przynajmniej na swoj uzytek, to
                      przeciez tego mieszkania bym nie dostala, bo bym swiecie wierzyla w wyrocznie
                      urzednikow, ktore maja na celu odstraszenie petentow, albo wynikaja z niewiedzy.
                      HAHAHAHAHA, mialam landlordowi podziekowac za wypowiedznie mieszkania? dobre
                      sobie. ty bys mu pewnie nogi za to lizal. council mi dal mieszkanie bo musial a
                      nie chcial, nie bede opisywac, bo za duzo tego. pewnie, wreczylam im laurke.

                      powtarzam, ciesz sie, ze nie byles w takiej sytuacji - miesieczne dziecko i co
                      2 dni albo tydzien sie przeprowadzasz. biedne firmy, zaraz przez nas
                      pobankrutuja. a podobno kazda kobieta ma prawo do macierzynskiego. na papierze.
                      na zakonczenie - nie wyjechalam z polski, tylko z innego kraju. moze dlatego
                      tak wybrzydzam? bo polska juz dawno nie byla dla mnie alternatywa. nie jestem
                      samotna. nie wiem jak wyobrazasz sobie byt kobiety samotnej z dzieckiem w tym
                      kraju, kt. na dodatek jeszcze pracuje. a dziecko to niby z kim ma zostac?
                      pewnie, oddam je do przedszkola i pojde zarabiac tylko na oplacenie go.
                      przepraszam wszystkich anglikow (w tym ciebie, bo w koncu to twoj dom) na czele
                      z krolowa, ze osmielilam sie skrytykowac ich system
              • mama5plus Re: landlord 07.01.07, 19:03
                Nie no, ja sie w szczegolach nie orientuje, ale, z tego co wiem, shared
                accommodation( a taka wybralas jak wnioskuje z Twojej wypowiedzi) kieruje sie
                nieco innymi prawami niz samodzielne lokum.
                Rzeczywiscie na logike wlascicielowi nic do tego o ile jestes w ciazy (nawet
                jesli przyjal Cie na kwatere juz w tym stanie) ale gdy pojawi sie dziecko to
                jednak zupelnie co innego.
                Nie wiem jakie byly ustalenia, ale podejrzewam, ze pokoj byl jednoosobowy i za
                taki placilas. Ty plus dziecko to juz 2 osoby a maz jeszcze jak rozumiem ( na
                podst innego watku)dojechal. Choc dla ludzi w shared accommodation dodatkowy
                dorosly a placzacy maluch to tez roznica.
                Wlasciciel, jesli mieszkal w tym samym domu, tez mial prawo nie zyczyc sobie
                sluchania placzu noworodka po nocach i nie tylko.
                Poza tym dal wymowienie z miesiecznym wyprzedzeniem co oznacza, ze zgodzil sie
                wspanialomyslnie przez ten miesiac na dyskomfort w postaci placzu dziecka
                przez sciane wink.
                Ty, jak rozumiem, dobrowolnie sie wyprowadzilas po tym okresie. Nie znam sie,
                ale byc moze, jak w przypadku innego wynajmu, mialas prawo odmowic wyprowadzki
                i wtedy sila by cie nie usunal i musialby zalozyc sprawe w sadzie a council
                zapewnic Ci inne lokum w miare szybko.
                `Byc moze` bo nie wiem czy ten przepis dotyczy tez wlasnie shared
                accommodation. Na moj gust nie powinien bo to jednak bardzo nie fair w stosunku
                do bezposrednich wspollokatorow i wspolzamieszujacego wlasciciela.
                • cassandra7 Re: landlord 08.01.07, 03:05
                  wychodzi na to, ze na maksa wykorzystalam landlorda. biedactwo. ja mieszkalam
                  na parterze a on na drugim, wiec placz dziecka mu raczej nie przeszkadzal. na
                  unowie nie bylo mowy ilu osobowy to byl pokoj ani zadnych zastrzezen co do
                  ilosci osob w tym pokoju czy tez odwiedzin. zreszta to byl swistek, ktorego sie
                  doprosilam po wielu miesiacach. laska z gory miala prawie co dzien odwiedziny
                  chlopaka i zachowywali sie co najmniej glosno, jesli wiecie co mam na mysli. no
                  ale z mojej strony, a w szczegolnosci noworodka to nie fair np. plakac. ani
                  odwiedzin nawet raz na pol roku miec nie moge.wlasciel na poczatku chcial mnie
                  wywalic po 10 dniach, ale sie dowiedzial, gdzie trzeba, ze nie ma do tego
                  prawa. niestety nie musial zakladac zadnych spraw w sadzie, bo ten rodzaj umowy
                  nie jest prawnie chroniony. masz racje, nie znasz sie. ciekawe jak bys czula,
                  woedzac na dwa dni po porodzie, ze masz kilka tygodni na znalezienie mieszkania
                  z dzieckiem i nie masz na depozyt, bo jestes na bezplatnym macierzynskim. na
                  wynajecie samodzielnego mieszkania wczesniej mnie stac nie bylo. bylam sama jak
                  palec i musialam sie sama finansowac.
                  • evee1 Re: landlord 08.01.07, 03:49
                    No dobrze, a jakby nad Toba nie mieszkala dziewczyna, tylko wprowadzil sie
                    facet z Nigerii. Do ktorego przyjechalaby zona z dwojka ich dzieci i jeszcze
                    siostra zony i matka. Czego bys oczekiwala od landlorda?
                    Tu nie chodzi o to, ze wykorzystalas landlorda, tylko ze podjelas sie mieszkac
                    w mieszkaniu, ktore rzadzi sie takimi, a nie innymi prawami.
                    Landlordzi nie musza wynajmowac mieszkan/pokoi kazdemu, kto tego chce. Moga
                    zastrzec sobie, ze nie chca malych dzieci, albo zwierzat, albo tylko osoby
                    niepalace. Wydaje mi sie, ze nie jest to zadne swinstwo z ich strony.
                    • cassandra7 Re: landlord 09.01.07, 01:44
                      landlord sobie nic przy wprowadzce nie zastrzegal, ze tego i tamtego nie wolno.
                      wizyty wtedy byly jak najbardziej dozwolone. jak sie dowiedzialam pozniej - w
                      teorii, albo tylko dla sasiadki z gory.
                      powiem ci jedno. wolalabym ta rodzine z nigerii niz ta opetana seksem angielke.
                      mowie wam, ona byla glosniejsza od mojego baby.
                  • mama5plus Re: landlord 08.01.07, 11:11
                    ciekawe jak bys czula,
                    > woedzac na dwa dni po porodzie, ze masz kilka tygodni na znalezienie
                    mieszkania
                    >
                    > z dzieckiem i nie masz na depozyt, bo jestes na bezplatnym macierzynskim. na
                    > wynajecie samodzielnego mieszkania wczesniej mnie stac nie bylo. bylam sama
                    jak
                    > palec i musialam sie sama finansowac.


                    A ja wcale nie jestem ciekawa jak bym sie czula. wink Po prostu bedac w ciazy nie
                    ryzykowalabym zalapania sie na jakies lokum `byle tylko`, bez porzadnej umowy i
                    jasnej sytuacji i zdajac sie na laske i nielaske kogos tam.
                    To jak loteria i trudno miec do kogos pretensje, ze nie poszedl na reke.
                    • agxa1 Re: landlord 08.01.07, 23:39
                      zawsze wina landlorda hmmm
                    • cassandra7 Re: landlord 09.01.07, 01:45
                      tylko, ze ja niestety nie mialam wtedy innego wyboru. zycze ci, zebys tego nie
                      musiala przechodzic.
                  • 101krotka Re: landlord 14.01.07, 14:02
                    cassandra7 napisala:

                    "masz racje, nie znasz sie. ciekawe jak bys czula,
                    woedzac na dwa dni po porodzie, ze masz kilka tygodni na znalezienie mieszkania
                    z dzieckiem i nie masz na depozyt, bo jestes na bezplatnym macierzynskim. na
                    wynajecie samodzielnego mieszkania wczesniej mnie stac nie bylo. bylam sama jak
                    palec i musialam sie sama finansowac."

                    jeszcze gdzies indziej piszesz,ze nie jestes samotna,wiec ogolnie troche to bez
                    ladu i skladu:to gdzie byl wtedy twoj partner aby cie wesprzec i opiekowac sie
                    toba i malenstwem?

                    nie rozumiem tez,dlaczego wszystkich wkolo na forum obrzucasz blotem i
                    sprawiasz wrazenie,ze wszyscy sprzysiegli sie,aby ci utrudnic zycie.no coz,jak
                    sobie poscielisz tak sie wyspisz,mowi stare porzekadlo.wiadomo,ze nie wszystko
                    w zyciu mozna przewidziec i wszystkiemu zaradzic,ale twoja postawa roszczeniowa
                    jest bynajmniej nie na miejscu.a ze masz dosc angielskiej sluzby zdrowia,hm,juz
                    mysz2006 wypowiedziala sie na ten temat...


              • coco.coco nastepna naciagaczka za nasze podatki 08.01.07, 23:51
                tfu...
                • cassandra7 Re: nastepna naciagaczka za nasze podatki 09.01.07, 01:56
                  no tak.. tylko naiwini placa podatki i stawiaja sobie za punkt honoru nie
                  brania niczego, co im przysluguje. moze powiesz, ze child benefitu tez bys nie
                  bral? bo ty chyba facet jestes... bo w koncu sam mozesz na swoje dziecko
                  zarobic? jesli je w ogole masz i wiesz co to znaczy... ja nie przyjechalam tu
                  nabijac kabzy angielskim landlordom, kt. na dodatek mieszaja mnie z blotem. tak
                  sie wtedy czulam. tak nawiasem mowiac, dlaczego naciagaczka? myslisz, ze
                  mieszkanie z councilu jest za darmo? chyba dla angielskich nastolatek. moje
                  jest niewiele tansze od normalnego, w "odpowiedniej" dzielnicy... znowu mi sie
                  dostanie, ze narzekam. chodzi glownie o bezp., ze mnie taka spoldzielnia nie
                  wywali, bo sasiadce dziecko przeszkadza. nie przyjechalam tu z zamiarem
                  pobierania zasilkow, ale wychowanie dziecka laczy sie z dodatkowymi
                  obciazeniami, utrudnieniam i po to ta pomoc jest, zeby ludzie sie w ogole
                  chcieli na dzieci decydowac.
                • cassandra7 Re: nastepna naciagaczka za nasze podatki 09.01.07, 01:58
                  a podatki i ubezpieczenie tez place od ponad roku. pracowalam do ostatniego
                  dnia. nawet mi wody w pracy odeszly. wrocilam do pracy po 6 tygodniach, wiec
                  sie ode mnie odczep. nie masz pojecia faceciku.
                  • coco.coco wracaj do Pl na ta pipidówe z ktorej pochodzisz 09.01.07, 16:06
                    jak ci zle ..mieszkanie drogie...landlord zdzierca...
                    w d...sie poprzewracalo nie stac Cie na dziecko to po co w ziaze zaszlas>?:_))))
                    • cassandra7 Re: wracaj do Pl na ta pipidówe z ktorej pochodzi 13.01.07, 23:04
                      z polska pozegnalam sie kilkanascie lat temu zakompleksiony id...o. co, moze
                      przerwac mialam? wcale nie siedze ci na kieszeni. sama podatki i ubezpieczenie
                      place. no i czynsz. to forum jest glownie dla mam i troskliwych tatusiow,
                      ktorym ty raczej nie jestes wiec przenies sie na jakiej forum dla lysoglowych
                      albo wasatych
                      • coco.coco zenada... 13.01.07, 23:46
                        kilkanascie lat w UK i bedac w ciazy wynajmowalas pokoj/mieszkanie...niewazne...
                        ale pracujac na zmywaku lub bedac "pania sprzatajaca" czego mozna wymagac
                        hahahhaa
                        • cassandra7 Re: zenada... 14.01.07, 00:25
                          nie w uk kolego. to nie jedyny kraj poza polska, chociaz jak rozumiem, ty sie
                          do niego ograniczyles (emigracja 2004?)
                        • cassandra7 Re: zenada... 14.01.07, 00:28
                          aha, i nie pracuje na zmywaku, ani nie jestem pania sprzatajaca! i nie bede!
              • paulina.prawnik Re: landlord 21.10.15, 15:57
                LANDLORD NIE ODDAL CI DEPOZYTU?
                Nie zwlekaj i napisz do mnie na maila: atena.lex@o2.pl
                Konsultacja mailowa jest DARMOWA.
                Nie pobieram zadnych ukrytych kosztow. Klient zawsze wie ile zaplaci za usluge.
                Serdecznie zapraszam!
    • mysz2006 gratitude 09.01.07, 23:26
      cassandro, i saw this and thought of you

      [URL=img341.imageshack.us/my.php?image=mleczkobf9.jpg]img341.imageshack.us/img341/3576/mleczkobf9.th.jpg" border="0" alt=" img341.imageshack.us/img341/3576/mleczkobf9.th.jpg">[/URL]
      • mysz2006 Re: gratitude 09.01.07, 23:38
        cassandro - i saw this and thought of you (mk2);-PP

        img341.imageshack.us/my.php?image=mleczkobf9.jpg
        • wariant-do-przyjecia Re: gratitude 12.01.07, 03:32
          smile))))))))))))))))))))))
    • conwalia12 ja mysle, ze to wina braku umiejetnosci odpowiedni 12.01.07, 15:16
      tak czytam to co napisalas Ty i inni, i mysle, ze po prostu wina znajduje sie
      po srodku. Ale przede wszystkim, to wina tego, ze Polacy maja problem z
      odpowiednia komunikacja. I czesto jest to za sprawa bariery jesykowej i
      nieznajomosci realiow, zasad, regul i mentalnosci Anglikow. Zamykamy sie w
      swoich polskich srodowiskach, i trwamy przy polskim sytemie. A tu jest inaczej.
      Inaczej nie zawsze znaczy zle - tylko jesli ktos ciagle porownuje, to czesto
      zauwaza tylko minusy. Lub nie zna angielskiego wcale lub na tyle dobrz, ze nie
      wylapuje minusow.
      Ja tu bylam cala ciaze, urodzilam, mam prace, mieszkanie i potrafie sie
      wyklocic - o zly rachunek, o oddanie depozytu. Bo to sa tylko ludzie, i moga
      sie mylic.
      A jesli chodzi o sluzbe zdrowia - na poczatku ciazy przeprowadzono wywiad - i
      na jego podstawie dalej ciaza byla prowadzona. Podstawowa roznica -
      profilaktyka zamiast leczenia. Badanie po porodzie mialam, badanie szwow tez
      (po niewielkim rozdarciu). Ciecie - tylko za zgoda i wiedza i tylko wtedy gdy
      konieczne, wiec u mnie nie bylo. Porod w domu? tak, jesli ciaza przebiega
      prawidlowo, nie ma powiklan, i zawsze jest przy tym ktos z opieki medycznej. Ja
      mysle ze oni tu stawiaja na naturalnosc wq medycynie. a jesli masz problem z
      czymkolwiek, to zawsze mozesz im to powiedziec. mozesz zmienic gp, mozesz
      poprosic gp o skierowanie do lekarz, ktory zbada cie wewnetrznie. a jako powod
      mozesz zwsze powiedziec, ze po prostu chcesz i poczujesz sie lepiej. lub
      zawsze, tak jak w Polsce, pozostaje prywatny lekarz.
      i jeszcze jedno, jestem tu kilka lat, i dwa razy skusilam sie na polska opieke -
      i za kazdym razem zle trafilam... zrazilam sie na tyle, ze wole angielski
      system w sumie tu dzieci rodza sie zdrowe, a umieralnosc przy lub po porodach
      nie jest XIX-wieczna...
      Pozdrawiam i zycze powodzenia z lekarzami
      • cassandra7 Re: ja mysle, ze to wina braku umiejetnosci odpow 13.01.07, 23:55
        hmmmm, nie wiem, czy pijesz do mnie z ta nieznajomoscia jezyka i realiow?? no,
        chyba zdazylam sie juz w nich zorientowac, skoro wywalczylam sobie to
        mieszkanie (a nie jest to tak proste jak wyklocenie sie o rachunek lub
        depozyt). nie zamykam sie w polskim srodowisku i mentalnosci, wrecz przeciwnie.
        co do sluzby zdrowia: przeciez rozmowa tylko na temat samopoczucia nie jest
        profilaktyka! profilaktyka powinna polegac na badaniach etc. przeciez wiele
        chorob rozwija sie w fazie poczatkowej bezobjawowo. piszesz, ze nie mialas
        ciecia (bo nie bylo konieczne, czy nie chcialas?) a przeciez mialas rozdarcie i
        jednak szycie, kt. sie o wiele gorzej goi przy rozdarciu, wiec ciecie byloby
        jednak lepsze, prawda? tym bardziej, ze szukasz porad na ten temat w innym
        watku. ale przeciez GP powinien wszelkie twoje watpliwosci rozwiac... ja
        prosilam polozna o ciecie, ale nie chciala zrobic, bo leniwa jest jak
        powiedziala. dopiero, jak przyszedl lekarz po 5 pogdzinach bezskutecznego
        parcia, to sie cos ruszylo, bo to byla juz ostatnia chwila.
        moja ciaza nie byla skomplikowana, ale porod bez ciecia krocza bylby
        niemozliwy. i takie ciecie w domu? nie wyobrazam sobie. sprobuje z tym
        skierowaniem, ale przeciez ostatnio pytalam sie ja o badanie, znaczy chcialam,
        to mi powiedziala, ze nie ma potrzeby. na forum jedna dziewczyna pisala, ze 3
        razy prosila o skierowanie i 3 razy jej konsekwentnie odmawiano. raczej nie ma
        szans na skierowanie na zyczenie. trzeba nawyolbrzymiac dolegliwosci, to moze
        wtedy...
        • mama5plus Re: ja mysle, ze to wina braku umiejetnosci odpow 14.01.07, 11:54
          przeciez mialas rozdarcie i
          >
          > jednak szycie, kt. sie o wiele gorzej goi przy rozdarciu, wiec ciecie byloby
          > jednak lepsze, prawda?
        • ewunia_uk Re: ja mysle, ze to wina braku umiejetnosci odpow 14.01.07, 14:21
          Teoria, ze krocze naciete goi sie lepiej niz pekniete to chyba jeszcze tylko w
          Polsce pokutuje smile)

          Naciecie klasyfikowane jest jak pekniecie klasy II, i prowadzacy porod powinien
          wlasciwie ocenic ryzyko pekniecia vs nacinanie - samoczynne pekniecia przy
          wlasciwie prowadzonym porodzie sa klasy I i rzadziej klasy II, czyli nacinanie
          powinno sie zastosowac tylko wtedy, kiedy jest ryzyko pekniecia klasy III, bo
          wtedy, i tylko wtedy, jest ono korzystne dla pacjentki. Pomijam sytuacje,
          kiedy naciecie stosuje sie dla przyspieszenia porodu ze wzgledu na sytuacje
          plodu, ale to nie sa tak czeste sytuacje, jak lekarze w Polsce wmawiaja
          kobietom...
          • ma.pi Re: ja mysle, ze to wina braku umiejetnosci odpow 14.01.07, 15:51
            Na temat naciecia podpisuje sie pod mama5plus i ewunia_uk. Rodzilam 3 razy. Dwa
            razy z nacieciem, trzeci raz bez naciecia, peklam sama.
            Pierwszy raz jak bylam nacinana to goilo sie chyba 2 miesiace jak nie dluzej i
            przez te dwa miesiace nie moglam normalnie usiasc czy chodzic. Drugi raz bylam
            nacinana, mniej niz pierwszy raz i chyba lekarz lepiej mnie zszyl, bo
            cierpialam tylko tydzien. A za trzecim razem gdzie peklam sama to juz godzine
            po porodzie moglam normalnie siedziec, chodzic, wstawac. Doslownie nic nie
            czulam. Zadnego bolu czy dyskomfortu.

            Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka