prawdziwystarywiarus
24.04.03, 05:21
newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=6014
Newsweek numer 17/03, strona 12
Pod okiem ministra spraw wewnętrznych szef jego gabinetu politycznego zdobył
synekurę w prywatnej firmie, realizującej jedno z największych zamówień
publicznych III RP. Mowa tu o miliardzie złotych na produkcję nowych dowodów
osobistych i paszportów.
W tej historii pojawia się wszystko, czego potrzebowałby autor powieści
szpiegowskich. Jest gra obcych wywiadów, są postaci rodem z filmów
sensacyjnych, agenci służb specjalnych i państwowi urzędnicy najwyższego
szczebla. Są także fałszerstwa dokumentów, nagłe zwroty akcji, wielkie
pieniądze i podejrzenia o kradzież danych osobowych milionów Polaków. Takie
jest tło jednego z największych zamówień publicznych III RP - produkcji
nowych dowodów osobistych i paszportów, na którą państwo wyda ponad miliard
złotych. Kto zgarnie te pieniądze?
Jak się okazuje, na pewno nie jeden ze zwycięzców przetargu - węgierska firma
Multipolaris. Dlaczego Węgrzy wycofali się z tak wielkiego kontraktu?
Przecież pracowali nad nim ponad dwa lata, a efekty pracy oceniane były
bardzo wysoko. Główny doradca Multipolarisu, generał węgierskich służb
specjalnych Ferenc Hevesi Toth, nie odpowiedział na nasze pytania. Wiemy, że
naciski na wycofanie się firmy wywierało MSWiA. Na miejsce Węgrów wszedł
Biatel, firma z Białegostoku. Dość powiedzieć, że Biatel powiązany jest z
szefem gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych i administracji
Grzegorzem Białoruskim, najbliższym współpracownikiem Krzysztofa Janika.
Białoruski reprezentuje Biatel w spółce realizującej miliardowy kontrakt,
łamiąc ustawę antykorupcyjną. Minister Janik twierdzi, że o synekurze
podwładnego nic nie wiedział. Jeżeli to prawda, tym gorzej dla Janika.
Minister twierdzi też, że decyzje dotyczące zmian spółek realizujących
zamówienie publiczne zapadały za czasów jego poprzednika. To już jest
nieprawda.