america
04.05.03, 07:07
Polonia na zachodnim wybrzezu USA
Do Kalifornii przez Nowy Jork i Chicago
Polacy, ktorzy przyjezdzaja osiedlic sie w Kalifornii, maja w imigracyjnym
bagazu kilkuletnie doswiadczenia z Nowego Jorku i Chicago. Najwiekszym ich
skupiskiem na zachodnim wybrzezu USA jest Los Angeles.
W Kalifornii nie ma imigrantow, poza bardzo nielicznymi wyjatkami, ktorzy
przyjechaliby prosto z Polski - mowi konsul RP w Los Angeles Roman S. Czarny,
od 9 lat pracujacy na tej najbardziej na zachod wysunietej placowce
dyplomatycznej w USA. Wiekszosc najnowszej polskiej imigracji w Kalifornii to
osoby, ktore przez 2-4 lata mieszkaly w Nowym Jorku lub Chicago, a dopiero
potem przeniosly sie na zachodnie wybrzeze USA.
Inna droga dotarla do Kalifornii emigracja wojenna. Wielu ze starszego
pokolenia przyjechalo do Kalifornii z Afryki Polnocnej i Ameryki Lacinskiej,
szczegolnie Argentyny - wyjasnia konsul generalny RP w Los Angeles Krzysztof
Kasprzyk.
Maria Michalak, 70-kilkuletnia kobieta, o szlachetnych rysach twarzy
przyjechala do Kalifornii z Afryki Polnocnej w 1962 roku ze swoim mezem,
przedwojennym dyplomata.
- W 1937 roku wyjechalam z mezem z Polski na placowke do brazylijskiego Rio
de Janeiro. Piec lat pozniej bylismy juz w Tangierze, w Maroko. Przez 20 lat
prowadzilam tam sklep dla turystow - opowiada.
Po przybyciu do Kalifornii - a byly lata 60. - zajmowalam sie prowadzeniem
moteli i hoteli. Maz marzyl, aby byc wielkim przemyslowcem, ale nie wyszlo,
wiec rozpil sie. Nie chcialam tak zyc, pojechalam wiec do Las Vegas, aby
uzyskac z nim rozwod. W czasie pobytu w miescie poznalam wlascicielke kilku
moteli i hoteli. Szybko zaangazowala mnie na stanowisko menedzera. Spedzilam
w Las Vegas kilka lat, kierujac 35 motelami i hotelami. Magnesem, ktory
przyciagnal mnie do Kalifornii, byly klimat i nieograniczone mozliwosci
ulozenia sobie zycia. Dwa lata temu w pieknym, duzym mieszkaniu, w ktorym
mieszkalam, uleglam wypadkowi. Od tego czasu nie czuje sie dobrze, mieszkanie
sprzedalam. W "Szarotce" jestem od kilku miesiecy.
Centrum na Adams Boulevard
"Szarotka" to polonijny dom spokojnej starosci polozony przy 3424 West Adams
Blvd., w historycznej czesci Los Angeles. Na liscie jej mieszkancow widnieje
28 polskich nazwisk. Wszyscy to albo kombatanci II wojny swiatowej, albo
weterani antykomunistycznej Polski podziemnej z czasow powojennych. Wraz ze
znajdujacym sie obok kosciolem sw. Matki Boskiej Jasnogorskiej "Szarotka"
tworzy kompleks zabudowan, ktore uchodza za jedyne centrum kulturalno-
religijne Polonii w Los Angeles.
- Na polskie msze niedzielne zjezdza sie do nas Polonia z calego Los Angeles -
mowi ks. proboszcz Edward Mroczynski. Jest on czlonkiem zakonu ksiezy
chrystusowcow (Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej, jak brzmi
jego oficjalna nazwa). W kosciele jest 435 miejsc siedzacych. Kazdej
niedzieli w trzech mszach odprawianych w jezyku polskim uczestniczy ok. 800
polskich parafian.
- Po niedzielnej mszy wszyscy schodza do "Szarotki", na paczki i chwile
rozmowy - mowi 43-letni Maciej Pasternak z Torunia,dyrektor artystyczny
dzialajacego przy kosciele zespolu folklorystycznego Krakus, przebywajacy w
Los Angeles na dwuletniej umowie.
"Szarotka" i polski kosciol polozone sa na alei, gdzie, jeden obok drugiego,
znajduje sie 98 kosciolow roznych wyznan - od metodystow, baptystow i
adwentystow po egzotyczny Kosciol Nanuri. Wiele z budynkow, w ktorych teraz
modla sie wierni, to byle wille milionerow, wlascicieli kopaln z poczatkow XX
wieku i aktorow Hollywoodu z lat 20. i 30.
Polska parafia rzymskokatolicka powstala w 1926 roku, ale budynek obecnego
kosciola zbudowano w 1957 roku. Jest jedynym kosciolem rzymskokatolickim dla
Polakow w archidiecezji Los Angeles, w ktorej 80 proc. stanowia Latynosi.
16 lutego 2002 roku 50-lecie swego istnienia obchodzila dzialajaca przy
kosciele szkola sobotnia - Polska Macierz Szkolna. Uczeszcza do niej 140
dzieci, ktorymi opiekuje sie siedem nauczycielek. Przy kosciele istnieje
nadawany w kazda sobote rano godzinny polski program radiowy, a w sali
parafialnej przyjezdzajacy z Polski artysci daja wystepy dla okolicznej
Polonii. W lutym goscil w niej kabaret Bohdana Smolenia.
Bez polonijnego proletariatu
- Polonia w Kalifornii nie jest oczywiscie tak liczna, jak w Nowym Jorku czy
Chicago - mowi konsul Czarny. Jego slowa potwierdzaja dane ostatniego spisu
powszechnego. Wedlug nich w Kalifornii mieszka obecnie 24 638 osob urodzonych
w Polsce (w samym miescie Nowy Jork - 66 tys., a w Chicago - 120 tys.).
Pod wzgledem liczby Polakow mieszkajacych w Los Angeles - 5363 osob
urodzonych w Polsce - Miasto Aniolow zajmuje jednak czwarte miejsce w USA.
Oprocz Chicago i Nowego Jorku wiecej Polakow mieszka tylko w New Britain,
Connecticut (6263 Polakow). W miescie nie wyksztalcilo sie jednak zjawisko
polskiej nielegalnej imigracji zarobkowej. Zlozylo sie na to kilka powodow.
W odroznieniu od skupisk polonijnych w innych stanach USA w Kalifornii zycie
Polonii plynie swoim wlasnym, specyficznym torem. Najwiekszy wplyw maja na
nie ogromne odleglosci, jakie kazdy mieszkaniec musi pokonywac, gdziekolwiek
chce dojechac - do pracy, do przyjaciol, na zakupy itd. Odleglosci te
wymuszaja koniecznosc posiadania samochodu. - Aby dojechac na herbate do
kolegi, trzeba jechac 90 mil - mowi z niewielka tylko przesada konsul
Kasprzyk.
Stan jest tak rozlegly, ze nawet niewielkie miasteczka sa
terytorialnie "rozciagniete", nie mowiac o takich urbanistycznych molochach,
jak Los Angeles. Na koniecznosc codziennego pokonywania ogromnych dystansow
naklada sie fakt, ze srodki masowej komunikacji sa tu slabo rozwiniete. Los
Angeles jest wiec zupelnie inne niz Nowy Jork czy Chicago, ktore posiadaja
rozbudowany system metra.
Koniecznosc posiadania samochodu podnosi koszty zycia. Dla wielu imigrantow
kupno w poczatkach nowego zycia w obcym kraju nawet uzywanego samochodu jest
duzym obciazeniem finansowym. A przeciez wiadomo, jak cenny jest wtedy kazdy
dolar.
Konkurencja Meksykanow
Dodatkowo polscy imigranci pracujacy np. na placach budowy czy sprzatajacy
domy musieliby konkurowac z armia nielegalnych Meksykanow. Przy dobrym
przeliczeniu dolara na pesety, bliskosci Meksyku i gotowosci wykonywania
przez nich kazdej pracy za 2-3 dolary na godzine, Polacy nie mieliby tu czego
szukac. Wszystko to czyni ich oferte ekonomiczna po prostu nie do przebicia.
Liczbe Meksykanow w Los Angeles i okolicach oblicza sie na 3 mln.
Ogromne odleglosci sprawiaja, ze zycie mieszkanca stanu toczy sie w izolacji
od innych. W przypadku polskiego imigranta byloby to oderwanie od
wspolziomkow, na ktorych pomoc moze liczyc w Nowym Jorku czy Chicago. Tutaj
rytm zycia ksztaltowany przez ogromne przestrzenie oddziela go od znajomych i
przyjaciol. Ci, tak jak on, musza godzinami podrozowac do pracy, do domu, na
zakupy itd.
Aby przezyc, imigrant jest zdany tylko na siebie. W takich warunkach szybkie
nauczenie sie jezyka angielskiego jest najwazniejszym imperatywem. Bez tego
nie ma sie szans. Z Meksykanami jest troche inaczej, bo zdecydowana wiekszosc
pracuje dorywczo, sezonowo, a potem wraca do pobliskiego Meksyku. Sytuacja
potencjalnego imigranta z Polski bylaby zupelnie inna. - W Nowym Jorku mozesz
zyc i mieszkac bez angielskiego, tu jest to niemozliwe - stwierdza konsul
Czarny.
Ten specyficzny tryb zycia powoduje, ze w Kalifornii nie ma odpowiednika
nowojorskiego Greenpointu czy chicagowskiego Jackowa. Samowystarczalne
gospodarczo i kulturalnie srodowisko z duza koncentracja polskich imigrantow
w jednym miejscu nie ma tu po prostu racji bytu.
- Poprzeczka asymilacji jest tu duzo wyzej postawiona niz w Chicago czy Nowym
Jorku - mowi konsul generalny Krzysztof Kasprzyk.
Polski biznes rzadkoscia
Niewielki krag Polakow i ich rozprosz