calamari
23.03.07, 19:10
witam,
i mam ogromne pytanie. Pisze na tym forum bo zapewne tu znajde zrozumienie.
Moj maz jest amerykaninem ja jestem polka, mieszkamy w Ameryce. Problem lezy w
tym ze moi znajomi (Polacy) kiedy spotykamy sie razem nie przejawiaja ochoty
rozmawiania po angielsku. Wszyscy angielski w wiekszej mierze rozumieja ale
slabo wychodzi im komunikowanie sie (tak mi powiedziano). Takz wiec na
ostatnim spotkaniu zaproponowalam czy moglibysmy rozmawiac po angielsku bo moj
maz nie rozumie polskiego, na co moja kolezanka (ktora zna biegle angielski)
odpowiedziala ze nie, bo nie wszyscy rozumieja angielski. Moj maz stwierdzil -
ok, bo co innego mial odpowiedziec. Dostalo mi sie pozniej za to ze siedzial i
ogladal telewizje przez 4 dni i ze dla niego to zadna frajda. Dodam ze ile
moglam tyle tlumaczylam o czym rozmawiamy, ale przy wiekszej ilosci ludzi nie
sposob wszystkigo tlumaczyc. Niedlugo takze przeprowadzamy sie w strony
naszych wlasnie znajomych i teraz mam pytanie - znamy sie z moimi kolezankami
bardzo dlugo i nie chce zeby bariera jezykowa stwarzala miedzy nami problemy,
z drugiej strony to jest moj maz i doskonale rozumiem jego dyskomfort i jako
zona jestem w pewnym sensie odpowiedzialna za jego dobre samopoczucie. Ja znam
angielski biegle dlatego nie mamy problemow ze znajomymi z jego strony. Jak
mam rozwiazac sytuacje zeby zarowno jedna jak i druga strona byly zadowolone?
Czy sa wlasciwie jakies rozsadne rozwiazania?
Jesli mieliscie podobne doswiadczenia i udalo sie je Wam rozwiazac prosze piszcie,
dzieki
"zona"