Dodaj do ulubionych

tzw "zimny chów"

22.04.07, 18:08
Coraz częściej dochodzą do mnie głosy,że w krajach skandynawskich,w U.K,we
Włoszech i innych krajach dzieci są zupełnie inaczej chowane,słabo ubrane
nawet w zimny i wietrzny dzień,do lekarza idzie się w ostateczności bo
wszelkie problemy rozwiązuje się z pielęgniarką pediatryczną
telefonicznie.Czy to prawda i czy prawdą również jest,że dzieci tam żyjące
mniej chorują?.
Obserwuj wątek
    • kingaolsz Re: tzw "zimny chów" 22.04.07, 19:59
      W baaaardzo duzym uproszczeniu - TAK. I ja sobie to chwale.

      Kinga
    • ankab29 Re: tzw "zimny chów" 22.04.07, 20:52
      mnie początkowo szokował widok gołych główek i stópek niemowlaków (na oko ok 3
      mies) przy 18stCsmile w UK. Mi zdarzało się chodzić w cienkim swetrze i mijać w
      wózku bobasa w koszulce bez ramiączek. Taki zimny chów na początku mnie
      szokował- przyzwyczajenie do skarpetek i czapeczeksmile
      • cassandra7 Re: tzw "zimny chów" 06.05.07, 12:13
        ja tu widzialam dzieci w wozkach na boso przy ok. 8 stopni celsjusza! rodzice
        opatuleni naturalnie!
    • asiadymerska Re: tzw "zimny chów" 22.04.07, 22:20
      mnie to przeraza. 10 dni temu urodzilam syna w uk i staram sie go nie
      przegrzac, ale mam nawyki z polski, czapeczka, skarpetki i td,
      • karolkowa1 do asiadymerska 23.04.07, 00:39
        Kurcze a jednak przyjechalas i juz urodzilas jak patrze na Twoje posty to
        urodzilas kilka dni po przyjezdzie.Napisz jak sobie dalas rade ,bardzo mnie to
        ciekawi.Z jednej strony to bylo bardzo nieodpowiedzialne a z drugiej podziwiam
        Cie za odwage.
        Pozdrawiam
        Aga
        • znikad Re: do asiadymerska 23.04.07, 01:41
          A jak inaczej mozna chowac dzieci? Dzieciom jest zawsze cieplo, zawsze maja o 1
          warstwe mniej niz dorosli od urodzenia. Dodam, ze mam troje dzieci w tym
          blizniaki, ktore urodzily sie bardzo male i polska tesciowa miala rozne pomysly
          typu kocyki i czapeczki ale nie dopuscilismy do wprowadzania Jej pomyslow w
          zycie. Jeszcze by nam dzieci przez przegrzewanie zaczely chorowac! Zawsze
          postepujemy zgodnie z zasada, ze lepiej zmarznac niz sie przegrzac, to jedyny
          sposob na zdrowe chowanie dzieci. To, co slysze od polskich znajomych tutaj
          albo od polskich znajomych z Polski jest dla mnie zawsze potwierdzeniem, ze
          przesad przeciagu jest niezniszczalna polska specjalnoscia wink))
    • yolam1 Re: tzw "zimny chów" 23.04.07, 18:39
      Ale tutaj musi tez byc cos fajnego w tym klimacie. Moje dzicko w Polsce
      chorowalo srednio co 6 tygodni. Od kiedy mieszkamy w Angli (9 miesiecy) KASZLAL
      jeden raz perzez kilka dni! i nic poza tym! Ale za to, gdy jedziemy do Polski,
      juz drugiego dnia go kaszelek dopada.
      • robin2510 Re: tzw "zimny chów" 23.04.07, 20:08
        Ja piszę z Polski, wytłumaczcie mi jak mozna noworodka ubierać tak lekko??? bez
        czapeczki i skarpetek, ??? przecież powszechnie wiadomo że ciepłota ciała
        ucieka właśnie najszybciej przez głowe i stopy. Nie jestem przeciwniczką
        zimnego chowu, a wręcz jego zwolenniczką, ale dla mnie jak jest 10stopni czy 13
        to czystym szaleństwem albo głuptą matki jest ubieranie dziecka ,a raczej brak
        ubioru w taką temperaturę!!! Mnie samej jest zimno a co dopiero dziecku.
        • dorotka_p Re: tzw "zimny chów" 24.04.07, 11:54
          Rzeczywiscie inne jest podejscie do chorob. Trudno mi powiedziec czy lepsze. W
          Polsce na przeziebienie daja syropy, tabletki do ssania , witaminy. Tutaj
          najwyzej poradza, zeby dac paracetamol.W drugiej strony ani w Polsce ani w
          Anglii nie ma z tych powodow jakich masowych problemow. Po prostu co kraj to
          obyczaj i jest dobrze i tu i tu. Ja osobiscie wole Polske , tutaj draznia mnie
          wszechobecne "how are you", kiedy i tak nikogo nie obchodzi jak naprawde sie
          mam. Wspolny jezyk szybciej znajde z Polka niz z innymi nacjami.
        • kingaolsz Re: tzw "zimny chów" 24.04.07, 11:57
          10-13 stopmni to juz nie tak zimno. Ja juz kurtki nie nosze wtedy , przerzucam
          sie na bluze czy wiosenny plaszczyk. Czapka przy tej temperaturze jest
          kompletnie zbedna. Z reszta dzieci (szczegolnie noworodki) maja duzo szybsze
          tetno i lepsze krazenie od nas.
          A skarpetki wiekszosc dzieci jednak ma ( nie nosza za to "polskich"
          rajstopek). To co opisano na wstepie to duze uproszczenie i nie nalezy tego
          brac tak strasznie doslownie. Tu nie jest tak, ze kazda matka bez wyjatku robi
          to samo. Jedna robi tak, druga inaczej...

          A mimo to jakims cudem rzeczywiscie dzieci w UK mniej choruja niz w PL...

          Kinga

        • xiv Re: tzw "zimny chów" 24.04.07, 17:59

          > Ja piszę z Polski, wytłumaczcie mi jak mozna noworodka ubierać tak lekko???
          > bez czapeczki i skarpetek, ???

          pewnie dlatego, ze procentowo ma dwa razy wiecej tluszczu niz Ty?

          > Mnie samej jest zimno a co dopiero dziecku.

          i o tym wlasnie jest ten post - dzieci maja inna przemiane materii i w pewnym
          wieku zupelnie inny wspolczynnik tluszczu do miesni niz dorosli

          bobas nie ma takiej samej diety jak Ty - to dlaczego myslisz, ze sie powinno
          tak ubierac jak Ty?
          • buggi21 Re: tzw "zimny chów" 24.04.07, 18:06
            ja tez nie jestem zwolenniczka przegrzewania dzieci,ubieram mojego synka
            zawsze tak jak siebie,czapke nosi tylko jak jest ponizej 5stC,ma 2 latka i
            nigdy nie chorowal.Karmie go nadal piersia,je kiedy on a nie ja uwaza za
            stosowne i ubieram go normalnie,dziecko to nie jajko z porcelany.A mamom
            wychowanym w Polsce jest zimno,bo same sa niezachartowane.
          • robin2510 Re: tzw "zimny chów" 25.04.07, 19:43
            Kiedyś był program w tv style w którym m.inn. wypowiadał się lekarz polski
            który praktykował w anglii i tam właśnie dzięki takiemu lekkiemu ubieraniu
            pełno dzieciaków lata kaszlących, zasmarkanych z gilami do pasa non stop i to
            prawie przez cały rok. Organizm nawet nie ma chwili oddechu przed kolejnym
            zaziębieniem. No nie wiem co jest lepsze czapka i skarpetki przy 13 stopniach a
            nawet lekka kurtka czy popisówa przed znajomymi angielskimi czy innej
            narodowości jak to my polacy sie "zanglizowliśmy" i dzieciak w samym bodziaku
            siny z zimna ryczy w niebogłosy. Owszem dziecko ma szybszą przemianę materii i
            jest mu cieplej ale bez przesady. Proponuję ubrać się w same gatki i
            podkoszulek i tak pochodzić cały dzień jak jest kilkanaście stopni, ciekawe czy
            tobie będzie ciepło.
            Moim zdaniem takie - aż za lekkie -ubieranie dzieci jak np. w Anglii to
            przegięcie.
            • ewunia_uk Re: tzw "zimny chów" 25.04.07, 19:59
              robin2510 napisała:

              > Kiedyś był program w tv style w którym m.inn. wypowiadał się lekarz polski
              > który praktykował w anglii i tam właśnie dzięki takiemu lekkiemu ubieraniu
              > pełno dzieciaków lata kaszlących, zasmarkanych z gilami do pasa non stop i to
              > prawie przez cały rok.

              Jaka telewizja, taki lekarz smile))

              Reszty tej wypowiedzi nie ma co komentowac, bo szkoda klawiatury.
              • robin2510 Re: tzw "zimny chów" 04.05.07, 13:47
                he he he uderz w stół a nożyce się odezwą, he he he czyżby prawda
                bolała "polska mamusiu"..... he he he
    • joannali Re: tzw "zimny chów" 24.04.07, 23:27
      Moze i zaakceptowalabym ten zimny angielski chow, gdyby nie fakt, ze wiekszosc
      spotykanych przeze mnie dzieci w okresie jesienno-zimowym kaszle,charczy i z
      nosa non stop leca smary. Moje dzieci ubierane sa raczej po polsku i wrecz
      powiedzialabym, ze mniej choruja, a na pewno lepiej wygladaja niz dzieci moich
      angielskich znajomych. Faktem jest, ze bardzo duza wage przykladam do
      odzywiania. Jemy glownie organic warzywa i owoce, kielki itp i moze to sprawia,
      ze nie musimy za czesto chodzic do lekarza?
      • dorotka_p Re: tzw "zimny chów" 25.04.07, 00:09
        Zauwazylam, ze u mojego syna w szkole takie kaszlace i charczace dzieci to
        norma. Jak on jest przeziebiony to zostaje w domu i nie mam zamiaru przejmowac
        sie dyrektorka, ktora przewraca oczami, ze dziecko moze przechodzic
        przeziebienie wiecej niz 3 dni.
        Ogolnie to nie jestem zachwycona ani Anglia ani podejsciem do dzieci. Odpornosc
        to nie jest kwestia lekkiego ubierania. To przede wszystkim zdrowe zywienie a
        Anglia pod tym wzgledem jest daleko w tyle, dalej od Polski. Nadwaga wsrod
        doroslych i dzieci jest zatrwazajaca i dzieci wcale mniej nie choruja niz w
        Polsce. Po prostu nikt tutaj nie uwaza za chorobe nawracajacych przeziebien.
        • mama5plus Re: tzw "zimny chów" 25.04.07, 12:00
          i dzieci wcale mniej nie choruja niz w
          > Polsce.

          Moze i nie mniej, ale dzieci, zwlaszcza w duzych grupach przebywajace, juz tak
          maja, ze zarazaja sie od siebie nawzajem. Przynajmniej dopoki odpornosc nie
          dojrzeje ( a to ma miejsce w okolicach 7go r.z)
          I masz racje, ze od odzywiania to rowniez zalezy 9choc polskiego odzywiania nie
          gloryfikowalabym tak znowu wink..zwlaszcza gdy popatrze na to co jest obecnie dla
          dzieci w polskich sklepach...te wszystkie Kubusie ulepki i kaszki z masa
          cukru uncertain, parowki i inne wedlinki z kupa tluszczu, chemii i MSG wszysdzie
          upchanym, danonki, bakusie..)

          Moje dzieci przy dobrej diecie i raczej angielskim niz polskim chowie
          zdecydowanie odbiegaja od polskich norm jesli chodzi o czestotliwosc
          zachorowan. I to szalenie. Cala szostka razem wzieta nie wyrabia rocznej normy
          wiekszosci znajomych mi polskich dzieci. wink
          Natomiast nie moge sie oprzec wrazeniu, ze tutejsze dzieci choruja mniej
          powaznie niz ich polscy rowiesnicy. Po trosze to pewnie z racji mniejszego
          szastania antybiotykami, a po trosze tez pewnie ma zwiazek z wychowaniem (gdzie
          organizm sie uodparnia i ma szanse sam powalczyc). Mniej jakos widze wokol
          zapalen oskrzeli.
          Co do wczesniejszej wypowiedzi, w calej rozciaglosci zgadzam sie z xiv, ze bez
          sensu jest mierzyc dzieci wlasna miarka. Zwlaszcza gdy sie wynioslo pewne
          specyficzne przyzwyczajenia z domu. Ale wiem po sobie chocby, ze nawet w moim
          wieku wink te przyzwyczajenia mozna z powodzeniem zmienic i zdecydowanie na
          zdrowie mi to wyszlo.
          A juz napewno nie jest to wiecej niz katar.
          • mama5plus Re: tzw "zimny chów" 25.04.07, 12:03
            pardon, zle mi sie dopisek wstawil.suspicious Tak powinno byc:


            i dzieci wcale mniej nie choruja niz w
            > Polsce.

            Moze i nie mniej, ale dzieci, zwlaszcza w duzych grupach przebywajace, juz tak
            maja, ze zarazaja sie od siebie nawzajem. Przynajmniej dopoki odpornosc nie
            dojrzeje ( a to ma miejsce w okolicach 7go r.z)
            I masz racje, ze od odzywiania to rowniez zalezy 9choc polskiego odzywiania nie
            gloryfikowalabym tak znowu wink..zwlaszcza gdy popatrze na to co jest obecnie dla
            dzieci w polskich sklepach...te wszystkie Kubusie ulepki i kaszki z masa
            cukru uncertain, parowki i inne wedlinki z kupa tluszczu, chemii i MSG wszysdzie
            upchanym, danonki, bakusie..)



            Natomiast nie moge sie oprzec wrazeniu, ze tutejsze dzieci choruja mniej
            powaznie niz ich polscy rowiesnicy. Po trosze to pewnie z racji mniejszego
            szastania antybiotykami, a po trosze tez pewnie ma zwiazek z wychowaniem (gdzie
            organizm sie uodparnia i ma szanse sam powalczyc). Mniej jakos widze wokol
            zapalen oskrzeli.
            Co do wczesniejszej wypowiedzi, w calej rozciaglosci zgadzam sie z xiv, ze bez
            sensu jest mierzyc dzieci wlasna miarka. Zwlaszcza gdy sie wynioslo pewne
            specyficzne przyzwyczajenia z domu. Ale wiem po sobie chocby, ze nawet w moim
            wieku wink te przyzwyczajenia mozna z powodzeniem zmienic i zdecydowanie na
            zdrowie mi to wyszlo.

            Moje dzieci przy dobrej diecie i raczej angielskim, niz polskim chowie,
            zdecydowanie odbiegaja od polskich norm jesli chodzi o czestotliwosc
            zachorowan. I to szalenie. Cala szostka razem wzieta nie wyrabia rocznej normy
            wiekszosci znajomych mi polskich dzieci. wink
            A juz napewno nie jest to wiecej niz katar
            • mama5plus Re: tzw "zimny chów" 25.04.07, 12:10
              I wogole to nie wiem w czym problem.
              Jesli ktos jest przekonany do swych metod i uwaza, ze tak dobrze dla jego
              dziecka to po co sie ogladac na matki w UK, Francji, Turcji, Ukrainie?
              Robic po swojemu.smile W koncu nie ma zakazu opatulania, zakladania czapek i
              skarpetek i nikomu za to zadne restrykcje nie groza.
              No chyba, ze zdziwione spojrzenia, ale to raczej polska domena wink
              I pewnie nie tylko spojrzenia.wink
              A i nawet komentarze od biedy mozna olac.
              Grunt, ze dziecko zdrowe(jesli zdrowe)
    • dominika1975 Re: tzw "zimny chów" 25.04.07, 21:01
      Tak zapytałam z ciekawości bo znam z własnego podwórka taki przykład,gdzie
      dziecko z problemami alergicznymi i bardzo częstymi infekcjami gardła i krtani
      ozdrowiało w skandynawskim klimacie.Było ono zawsze w Polsce traktowane
      antybiotykiem,tam jescze nigdy.W Polsce średnio raz w miesiącu lądował z
      gorączką i szczekającym kaszlem u pediatry a tam mimo latania z gołą głową,bez
      rajstop i w cienkiej kurtce zaliczył tylko katar.
      • bruniora Re: tzw "zimny chów" 25.04.07, 21:23
        Wiesz z tymi alergiami to tez jest roznie w roznych krajach. W krajach
        skandynawskich czy samej Anglii jest duzo wieksza wilgotnosc powietrza niz w
        Polsce i wieksze natezenie jodu a to juz ma wplyw. Poza tym pylenie roznych
        pylkow odbywa sie w nieco innych miesiacach gyz np tu w anglii gdzie ja mieszkam
        wiele drzew pyli podczas kiedy w Polsce jeszcze zima. Wiec to nie tylko chow ale
        i klimat ma wplyw na to jak organizm reaguje na pylki czy wirusa. Sama mam male
        dziecko i urodzilo sie z nadmiernie popularna w Anglii eczema. Wyleczylo je
        szare polskie mydlo. Osobiscie nie spiesze sie z nasladowaniem mam na zachodzie
        w ich chlodnym chowaniu. I kiedy zima inne dzieci maja tylko skarpetki moje ma
        rajstopy i tez nie choruje. Kazde dziecko jest inne i uwazam ze najlepszy jest
        zdrowy rozsadek. Jak zimno to ubrac ale dac tez dziecko zdrowo zmarznac czy
        zmoknac czasami niech sie hartuje. Lepiej tak niz przegrzewac.
        A poki co lato idzie i pewnie wszystkie rozbiezemy nasze pociechy bo co tam
        cieplo tak czy inaczej:0)
        • staserka Re: tzw "zimny chów" 26.04.07, 09:46
          popieram mame5plus.kazdy robi to co uwaza za stosowne.zadne komentarze na nic
          sie tu nie zdadza smile)
          ja osobiscie wychowuje swoje dziecko po polsku poniewaz nie jestem w stanie
          zaakceptowac metod angielskich.wybieram tez tylko polskie produkty.mleko
          sprowadzam z Polski.
          zanim pojde do lekarza juz wiem jaka diagnoze uslysze dlatego tez leczymy sie w
          Polsce.
          • eballieu Re: tzw "zimny chów" 27.04.07, 08:35
            Staserka napisala:
            "wybieram tez tylko polskie produkty"
            A gdzie ty mieszkasz, ze polskie produkty tylko wybierasz?
            Nigdy nie skusilas sie na wloska czy hiszpanska szynke? Na angielskie
            spelniajace wiele roznych norm jakosc produkty, jakich polskie produkty jeszcze
            spelniac nie musza?
            A jak robisz z rybami, skad wiesz, ze to ryba z Baltyku, z polskiej czesci
            Baltyku?
            Skad wiesz, ze miesa z ktorego zrobiona jest np. polska wedlina pochodzi z
            Polski?
            Tak sie tylko pytam. Bo wiem, ze np. makaron produkowany przez moja ciocie,
            znana polska marka, malo ma wspolnego z polskim produktem. Make importuje z
            Wloch, bo inaczej nie wyprodukowalaby wysokiej jakosci makaronuwink
    • bonzee32 Re: tzw "zimny chów" 26.04.07, 20:45
      z medycznego punktu widzenia to typowo polskie 'przegrzewanie' jest co najmniej
      niewskazane!
      • staserka Re: tzw "zimny chów" 26.04.07, 21:06
        rowniez zlym pomyslem jest wyziebianie organizmu
        • bonzee32 Re: tzw "zimny chów" 26.04.07, 21:18
          haha polecam nowa zelandie tamtejsza zima (hartuje na dlugie lata!)
          • agarem tzw "zimny chów"/zloty srodek 26.04.07, 23:15
            mamy na tyle szczescie, ze mozemy sobie wybierac teraz z roznych kultur i
            tradycji to co najbardziej nam odpowiada i co uwazamy intuicyjnie za sluszne.
            Swego czasu szczeka mi opadala, jak widzialam ze niemowlaki w zimie bez
            czapeczek i wrecz bez skarpetek. Jednoczesnie bedac w maju w Polsce i siedzac
            przez blokiem rodzicow na placu zabaw tez nie moglam wyjsc z podziwu. bylo dosc
            cieplo a dzieci byly poubierane tak jak na trzaskajace mrozy. Ot co kraj to
            obyczaj. Ja tutaj ubieram dzieci tak, zeby im bylo "cieplo".
            • aga863 Re: tzw "zimny chów"/zloty srodek 03.05.07, 22:36
              Pozwolcie ze i ja dozuce swoje trzy grosze
              Mam dwie corki ,jedna dwunastolatke urodzona w Polsce a druga dwulatke urodzona
              w UK .Stosuje raczej zimny chow dla obydwoch ale roznica polega na tym ze to w
              Polsce bylam opieprzana za wychladzanie dziecka ( ciagle pamietam jak moja mama
              wyzwala mnie od wariatek bo wiozlam miesieczne dziecko w pazdzierniku bez czapki
              )a tutaj czuje sie bardziej normalniej,trudniej tez w Polsce bylo znalesc lekaza
              ktory nie szpikowalby dziecka antybiotykiem przy zwyklym przeziebieniu.Bilans
              jest taki ze moja starsza brala antybiotyk raz jak miala trzy latka(9lat temu) a
              mala tez juz sie nie uchowala bo nam zlapala zapalenie oskrzeli tuz po szczepionce.
              • annika13 Re: tzw "zimny chów 05.05.07, 18:48
                Moje dziecko ma 4 lata i jeszcze nigdy w zyciu nie mial przepisanego
                antybiotyku, czy to za sprawo zimnego chowania trudno mi na to
                odpowiedziec ,staram sie nie przesadzac z nadmiarem ubran,chociaz bedac w
                polsce kilka lat temu z nim jak mial 3 msce nasluchalam sie opini ze powinnam
                go cieplej ubierac lecz on jednak wcale a wcale pomimo tego ze nie okrywalam go
                trzema koldrami i polarami ne chcial jak na przekor tego zachorowac co
                niektorym az trudno bylo uwierzyc,dziecko chowam jak chcem slucham wszystkich
                rad a stosuje tylko te madre,lubie anglie , angielski klimat a takze jedzenie
                (co napewno bedzie szokiem dla niktorych)staram sie nie narzekac na otaczajacy
                swiat,
                • aula27 Re: tzw "zimny chów 06.05.07, 22:56
                  W londynie łatwo jest poznać polskie dziecko - ma czapkę. Moje też nosi w
                  chłodniejszy dzień. Angielskie dzieci rzeczywiscie są dziwnie ubrane, ich mamy
                  zresztą też. Ale z tego co widzę Anglicy się tym nie przejmują, oni wogóle mało
                  czym się przejmują.
                  • violus73 Re: tzw "zimny chów 07.05.07, 10:09
                    A moze to polskie dzieci sa dziwnie ubrane? Punkt widzenia zalezy od punktu
                    siedzenia.
                    A poza tym to chyba zbyt malo znasz Anglikow zeby tak o nich mowic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka