opal1303
21.05.07, 23:53
Jestem tutaj w Australii juz kilka lat. Poczatki byly typowe: uznawanie
kwalifikacji, zdobywanie takze australijskiego wyksztalcenia, itd itd.
Potem praca, poczatkowo nieciekawa, ale dajaca - tak wymaganie niezmiernie -
australijskie doswiadczenie zawodowe.
Nastepnie byly juz konkretne oferty. I co mnie najbardziej szokuje ....
Otrzymuje prace, wchodze w totalny balagan na stanowisku. Niesamowite
zaleglosci w dokumentacji, rozliczeniach, brak archiwizacji co uniemozliwia
odnalezienie potrzebnych danych, nikt nie wie co i gdzie jest, spychoterapia,
brak odpowiedzialnosci.
Zaczynam porzdkowac, regulowac zaniedbania, wyprowadzam dokumentacje z
totalnego chaosu. Kiedy jestem juz na biezaco, zostaje poinformowana , ze w
zasadzie to juz nie jestem potrzebna w tej pracy. Nastepna po mnie osoba to
australijka.
Szukam nastepnego zatrudnienia. Znwou - firma w totalnym balaganie. Mam juz
jednak doswiadczenie w tego rodzaju sprawach. Porzadkuje, wyprowadzam firme
na prosta i .... sytuacja sie powtarza. Dostaje wymowienie - prace dostaje
potem znowu austalijka.
Trzecia sytacja - dokladnie taka sama jak poprzednie dwie.
Zaczynam zastanawiac sie czy juz zawsze tutaj tak bedzie ? To jakis
koszmar ...
Rowniez zachowanie austalijczykow jest dziwne. Np powiedziano mi, abym nie
korzystala z przerwy na lunch w tym samych czasie co i oni, gdyz oni chca
jesc swoj posilek tylko w swoim gronie. Kiedy jednak nie zastosowalam sie do
tego i zasiadlam przy stole razem z innymi - ostentacyjnie opuscili
pomieszczenie i jedli swoje kanapki na zewnatrz budynku.
Doprawdy szokujace zjawisko. A mowia, ze austalijczycy to tacy mili i
uprzejmi ludzie ...
Mam nadzieje, ze moj przypadek jest odosobniony. Niemniej jednak z pewnoscia
trudno mi w tej chwili palac sympatia do tej populacji ....