Dodaj do ulubionych

Matka woła do dwulatka, Berlin, sklep z ciuchami

13.06.07, 21:20
Jak w tytule, popołudnie, miasto stołecznepaństwa nam sąsiedniego, spory
sklep z konfekcją.
Coś tam sobie oglądam i nagle słyszę na cały sklep, po polsku (aż wstyd) jak
młoda blondynka (kolor głowy nie sugeruje tu poziomu umysłu, poprostu robiła
wrażenie dzięki długim, ładnie upiętym, bląd włosom) uspokaja biegającego
dzieciaka:
...hmm, tu chyba naruszę netykietę! ale co robić, postaram się nie obrazić
niczyich uczuć...może mnie nikt nie zabanuje..?
więc "mamusia" uspokaja na oko dwu - dwu i pół letniego synka, wołając:
"zamknij mord* bo ci zaj***ę!"
Obok stał tatuś, na pierwszy rzut oka wyglądający rownie sympatycznie, nic,
żadnej reakcji (ze strony tatusia).
Dodam, że dzieciak niczego nie darł, może jakieś tam dzwięki z siebie
wydobywał ale nie zakłcał spokoju.Choć to akurat nie ma najmniejszego
znaczenia, uważam!
Jeśli dodam, że mieszkając w dzielnicy byłego Berlina wschodniego po nocy
słyszę polskie awantury pijackie, na murku co dzień siedzą polskie moczymordy
płci obojga to prawdę mówiąc ne dziwię się, że gdzieniegdzie zaczynają się
polowania na polaków!
(na wspomnianą mamusię zapewne zapoluje własny potomek, jak pdrośnie)
Boże chroń Polskę bo z takim poziomem kultury to może jednak przydał by sie
jakiś kolejny zabór coby nas z polskości trochę oczyścił!!
Obserwuj wątek
    • chardonnay11 Re: Matka woła do dwulatka, Berlin, sklep z ciuch 13.06.07, 21:33
      Widzialem program o Berlinie.Bardzo duzo sie buduje....ale...48% mieszkancow
      JEST NA ZASILKACH ? Co to za miasto? To tak wyglada niemicki ordung i
      pracowitosc? Heh ...
    • ravi10 Re: Matka woła do dwulatka, Berlin, sklep z ciuch 13.06.07, 21:57
      .... podobnie jak w poscie.... tylko , ze nie Berlin a duze miasto w
      Australii...

      Matka (Australijka) na ulicy szarpie swoje - wygladajace na okolo 3 lata -
      dziecko. "Fuck" we wszystkich odmianach, brak jakiegokolwiek innego dodatkowego
      slowa uzupelniajacego emocjonalny przerazajaco glosny monolog. Szarpie, ciagnie
      za reke, ostatecznie bluzniac zostawia dziecko na ulicy. Maly drze sie
      wniebowziecie, matak maszerujac dalej kontynuuje swoj wysokich lotow wywod.

      Zyc nie umierac ... nie czepiajmy sie Polakow, chamstwo jest wszedzie, nawet
      gorsze wielokrotnie niz widzimy to u swoich rodakow.
      Pozwolmy innym narodom wypowiedziec sie na temat ichniejszych zachowan. Oj,
      duzo by sie znalazlo ... Jedna maja jenak zaletne - nie trabia o swoich
      niedociagnieciach wszedzie, ukrywaja i unikaja jakichkolwiek komentarzy na ten
      temat, bagatelizuja i nie pozwalaja na zadne uwagi na ten temat !
      Calkowiecie przeciwnie niz my - udajemy ze nie dostrzegamy szokujacych zachowan
      tubylcow, ale z zapalem i zamilowaniem i swoistym sadyzmem rzucamy sie na
      okazje oplucia wlasnch krajan ...

      Czy autorka tego postu nie spotkala sie ze chamskim zachowaniem Niemcow ?
      • dunajec1 Re: Matka woła do dwulatka, Berlin, sklep z ciuch 13.06.07, 22:05
        Ravi,masz zupelna racje,nie tylko polacy tak robia,inne narody nie "lepsze"
        • kan_z_oz Re: Matka woła do dwulatka, Berlin, sklep z ciuch 14.06.07, 07:49
          Ja tam nie wiem o co autorce wątku chodziło;
          jeśli w Australii w powyciąganych legginsach, w poplamionej koszuli i spaloną
          trwałą na głowie jakaś matka bluźni na własne dziecko, to jakoś pasuje mi to do
          całości 'chorego' obrazka.
          Jeśli natomiast robi to 'zadbana' lub być może 'zadbna' i dobrze wyedukowana
          rodzina - to jakoś mi się to kłóci i basta.
          Różnica dla mnie nie jest w tym, że tylko w Polsce jest element, tylko, że ten
          w RP często ma STUDIA oraz ogólnie uważany jest za INTELIGENTNY.

          Pozdrawiam
          Kan
      • soup.nazi Re: Matka woła do dwulatka, Berlin, sklep z ciuch 14.06.07, 16:10
        ravi10 napisała:

        > Zyc nie umierac ... nie czepiajmy sie Polakow, chamstwo jest wszedzie, nawet
        > gorsze wielokrotnie niz widzimy to u swoich rodakow.

        Moze u Czukczow albo innych troglodytow ze Wschodu. Czepiajmy sie jak
        najbardziej, bo chamstwa i buractwa jest wsrod Polakow znacznie wiecej niz wsrod
        innych. Nie chowaj glowy w piasek bulbonski.
    • jp.hi Re: Matka woła do dwulatka, Berlin, sklep z ciuch 14.06.07, 08:45
      Podobny obrazek z USA.
      Bachor drze morde w Wal Marcie. Matka uspokaja, nic nie pomaga. Wychodza ze
      sklepu. Juz w samochodzie daje dzieciakowi klapa w d. Po chwili podjezdza
      policja, kajdankuje matke a dziecko zabiera do foster parents.

      To prawo jest to drakonskie. Boja sie go wszyscy. Wszedzie sa kamery i one
      patrza bardziej na te obrazki niz te ze ktos cos schowa do kieszeni.
      To jest paralizujace. Kazdy sie tego boi. Moze w tej przesadzie jest metoda.
      Dzieciaki czuja sie jak swiete krowy. Nietykalskie. Wszystko im wolno.

      Nieraz mam ochote krzyknac na mojego 3 letniego wnuka jak mi robi sceny w
      sklepie. On to wyczuwa, ze tam mu wszystko wolno. Wchodzimy do sklepu a on
      zmienia sie w dialbla.
      Ale co tam i tak go kocham smile
    • corgan1 Polacy w Berlinie 14.06.07, 10:38
      > Boże chroń Polskę bo z takim poziomem kultury to może jednak przydał by sie
      > jakiś kolejny zabór coby nas z polskości trochę oczyścił!!

      To co opisałaś wynika z 2 rzeczy:

      - Mam w rodzinie trochę osób, ktore mieszkaja w Berlinie. Tam mieszkają,
      sprzątają, bo niestety sumie nic innego nie potrafią i nic nowego się nie
      nauczyli, mieszkając tam od 10 lat nie poznali jezyka (!), mają kontakt głównie
      z mieszkającymi tam Polakami, ew. z Turkami, z tubylcami niewielki, oglądają
      polską telewizję, gazet nie kupują. Ich wiedza o otaczającym ich mieście jest
      ŻADNA. Do kina nie pójdą, do galerii nie pójdą, na koncert nie pójdą, bo albo
      szkoda kasy albo trzeba by coś powiedzieć albo chociaż zrozumieć w tamtejszym
      języku, a to jest trudne. Narzekają że w Polsce jest "ch..jowo" i jest coraz
      drożej, bo "euro spada", ale i tak w Polsce nigdy nie będzie tak jak w
      Niemczech wiec warto tu twić. Co zatem robią w wolnej chwili? Część chleje.
      Mają troche kasy, jakoś zarabiają więc ich stać. To jest takie poczucie
      tymczasowości, nie są ani zagnieżdżeni tam ani w Polsce. Moja ciotka przed
      wyjazdem piła, teraz nie pije tylko chleje i jeśli już - przyjaźni sie też
      takimi samymi jak ona kobietami które chleją. Więc to co piszesz mnie zupełnie
      nie dziwi.

      > gdzieniegdzie zaczynają się polowania na polaków!

      Ale toby oznaczało, że Polacy obchodzą Niemców, sęk w tym że w ogóle ich nie
      obchodzą, nic o nich nie wiedzą poza stereotypowymi kliszami i nic nie chcą
      wiedzieć.

      - 2 sprawa to taka, że takie czasy że kobiety przestały byc damami, bo teraz
      trzeba być asertywnym, przebojowym, "nie wolno tłumić emocji"(1) i "trzeba
      umieć wyrażać siebie"(1) jak głosi współczesna kobieca kultura. Dlatego facet
      który powiedziałby do syna "zamknij mord* bo ci zaj***ę!" powszechnie i
      normalnie uznany byłby za prymitywa, lumpa i debila, bo tylko tacy ludzie
      zwracają się do swoich dzieci. Natomiast ze współczesnymi kobietami sprawa nie
      jest tak oczywista. tzn. dla mnie jest, ale wiesz...

      Sprawy się mają inaczej - skoro kobiety przyjęły sobie do serca poglądy
      feministyczne tzn sadza że nic nie może ich ograniczać, więc niektóre idac tym
      tropem nie mają żadnych hamulców wiec są bardziej chamskie, brutalne, okrutne,
      buraczane. Nie dotyczy to wszystkich oczywiście, ale jakieś tam części tak. W
      tej sytuacji powiedzenie jednej "nie przeklinaj" jest wyrazem tłumienia
      osobowości i ograniczania kobiecości, a przecież dziś wszystko wolno i "nie
      wolno tłumić emocji", prawda? A że "kobiety zawsze musza być piękne" i "z
      kobiet nie wolno się śmiać" więc dla części innych ludzi kobieta która
      mówi "zamknij mord* bo ci zaj***ę!" nie jest prymitywną szmatą tylko pewnie się
      zdenerwowała, ma cieżko w życiu ale "jest babą z jajami" i "daje sobie w życiu
      świetnie radę". Rozumiesz tę subtelną różnicę?

      Sam poznałem trochę kobiet (100% klasa średnia) na dość eksponowanych
      stanowiskach dla których rzucani k..wami, ch...jami z prędkością karabinu to
      był wyraz przebojowości i świetnej kariery bo "jestem młoda, piekniejsza,
      odnosze sukcesy i robię karierę". Bo gdyby nie bluzgały i np. nie waliły łapą w
      stół albo nie rzucały do współpracowników tekstów w stylu "k.rwa co to za syf"
      albo i "ale ch..jnia. czy jak pracuje z " to by były ciche, spolegliwe i
      nieprzebojowe, więc pewnie nie odnosłiły sukcesów.

      Taka uwaga na koniec. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz.
      Jak dyrektor-facet ostro pije jest alkoholikiem i żałosnym nieudacznikiem,
      którego można rzucić bo do niczego się nie nadaje. Jeśli dyrektor-kobieta ostro
      pije nie jest od razu nazwana alkoholiczką, tylko automatycznie jest
      usprawiedliwiana że pije bo ma problemy, trzeba koniecznie pomóc "takiej
      superdziewczynie", przy niej być bo jak mówila moja znajoma "płaci ciężką cenę
      za swój sukces".

      40-50 kobiety mówią do siebie "dziewczyny" albo "dziewczęta". Wyobrażasz sobie
      że 40-50 letni faceci mówiliby do siebie "chłopcy"?

      Facet który ocenia kobiety znaczy się że jest sfrustrowany i pewnie ma jakieś
      poważne problemy ze sobą. Ale kobietę która ocenia innych facetów określiłabyś
      jako frustratke, która ma problemy ze sobą?

      Wracając do opisywanej sytuacji. Facet który mówi do swojego 3latka "k...twa bo
      cię zaraz j..bne" jest chamem i prymitywem, który nie powinien opiekowac się
      dziećmi, bo najpewniej jest alkoholikiem i degenaratem. Kobieta która mówi to
      samo - już nie, bo np. skoro jest blondynką albo jest osobą zadbaną to nie jest
      zaliczana w poczet prymitywów i degeneratów tylko pewnie "miała ciezko w życiu"
      i "żyjemy w trudnych czasach" i pewnie ma stresującą pracę, prawda? Takie same
      skojarzenia jak w prztpadku facetów nie nasuwają się automatycznie prawda?

      Skoro ocena kobiet bardzo różni się od oceny facetów to jakby dziś facetom było
      wolno mniej niż kobietom, wiec kobiety stale i sukcesywnie podnoszą ten próg
      tego co im wolno. I pewnie więło się Twoje zakoczenie, ze z ust kobiety można
      było usłyszeć taki bełkotliwy żyg. Bo tu został przekroczony ten próg, prawda?
      A do takich żygów nie dochodzi się etapami, prawda? >smile)

      Wiesz... jednym z wzorców dla współczesnych Polek jest Doda. Laska ladna (nie
      mój typ), zarabiająca sporo, za to pystaka i nie stroniąca od wygaryzmow w
      telewizji.

      pzdr

      (1) - te mundrości którymi zasypałem ten post, to teksty jednej z moich byłych
      koleżanek z pracy.
      • jp.hi Re: Polacy w Berlinie 14.06.07, 11:45
        Podoba mi sie to co napisales.
        Nasuwaja mi sie przy tym, takie luzne wnioski. Po pierwsze, ze jestes
        niezonaty. Niema to nic do rzeczy ale odnosze wrazenie ze twoj stosunek do
        kobiet nie jest za pozytywny.
        Nastepny to ten, ze Polacy na obczyznie czesciej uzywaja polskich slow
        wulgarnych niz mieszkajacy w kraju. Z czego to wynika? Po pierwsze ze stresow
        zycia w obcej kulturze i obcym jezyku. Po drugie z poczucia braku rozumienia
        polskiego jezyka w zagranicznym otoczeniu. Dla przykladu slowa wulgarne w obcym
        jezyku nie robia na nas wrazenia. Wydaje sie wiec ze te slowa polskie nie robia
        wrazenia na, w tym przypadku. Niemcow. Takie male poczucie bezkarnosci.

        Ten przypadek w sklepie niczym nie mozna usprawiedliwic. Swiadczy on o niskiej
        kulturze tych ludzi. Dowodzi tylko tego ze imigracja polska nie sklada sie
        tylko z elity Polakow. I tu niestety "soup.nazi" ma czesto racje.
        • bogo2 Re: Polacy w Berlinie 14.06.07, 12:13
          a mi sie wydaje, ze jest dokladnie odwrotnie...
          wulgaryzacja jezyka polskiego w kraju jest - moim zdaniem - o niebo wieksza,niz
          polakow na obczyznie...

          jp.hi napisał:

          > (...) Polacy na obczyznie czesciej uzywaja polskich slow
          > wulgarnych niz mieszkajacy w kraju. (...)
        • corgan1 Re: Polacy w Berlinie 14.06.07, 12:56
          jp.hi napisał:

          > Podoba mi sie to co napisales.

          Dzieki. Miło mi.

          > Nasuwaja mi sie przy tym, takie luzne wnioski. Po pierwsze, ze jestes
          > niezonaty. Niema to nic do rzeczy ale odnosze wrazenie ze twoj stosunek do
          > kobiet nie jest za pozytywny.

          Nie jestem żonaty. Tylko widzisz - popełniasz bład o którym napisalem wyżej. To
          co opisałem nie wynika z mojej frustracji >smile tylko jest oceną pewnych
          koszmarnych zjawisk, których kobiety nie chcą nazwać bo "zawsze muszą być
          piekne", zaś faceci nadal zachowują się jak dżentelmeni a takim nie wypada
          wytykac przywar bo zgodnie z dawna koncepcją - traktują kobiety jako istoty
          lepsze i piekniejsze.

          Pamiętasz że co jakiś czas w PL pojawia się komunkat, że kolejna matka-
          alkoholiczka wyrzuciła dziecko z wózka albo coś z nim zrobiła w amoku. Kiedyś
          kobiety skrępowane konwenansami miały zakodowane że pewnych rzeczy im nie
          wypada albo nie wolno. Np. publiczne picie alkoholu, przeklinanie. Przecież
          damie takich rzeczy absolutnie nie wypadalo robić, parwda? No a dziś konwenanse
          są takie staroświeckie i niemodne... cza wyzwolonym być i już. A że czasem
          przybiera to karykaturalną i tragiczną postać? No tak, tyle że takie ciemne
          strony kobiecości nie są dziś marginesem, tak uważam.

          > Nastepny to ten, ze Polacy na obczyznie czesciej uzywaja polskich slow
          > wulgarnych niz mieszkajacy w kraju. Z czego to wynika? Po pierwsze ze stresow
          > zycia w obcej kulturze i obcym jezyku. Po drugie z poczucia braku rozumienia
          > polskiego jezyka w zagranicznym otoczeniu. Dla przykladu slowa wulgarne
          > w obcym jezyku nie robia na nas wrazenia. Wydaje sie wiec ze te slowa polskie
          > nie robia wrazenia na, w tym przypadku. Niemcow. Takie male poczucie
          > bezkarnosci.

          Zgoda. Tyle że Niemcy na ogół zdają sobie sprawę co znaczy "k...rwa" itp.
          wyrazy. Poza tym - faktycznie polskie przekleństwa są mocne, więc jak mi kiedyś
          powiedziała znajoma Francuzka nawet jeśli nic z tego nie rozumie, to czuje
          podskórnie że jest w tym agresja i nie są to miłe wyrazy.

          > Ten przypadek w sklepie niczym nie mozna usprawiedliwic. Swiadczy on o
          > niskiej kulturze tych ludzi. Dowodzi tylko tego ze imigracja polska nie
          > sklada sie tylko z elity Polakow. I tu niestety "soup.nazi" ma czesto racje.

          Soup.nazi smile ma rację niestety. Jak to powiedział mój znajomy "Nie ma drenażu
          mózgów do UK/IR. Jest głównie drenaż karków." Sam nie wiem czemu ludzie którzy
          wyjeżdżają z Polski lub jak tutaj - mieszkają w Berlinie uważają się za coś
          lepszego od tych co zostali w Polsce. Ja nie mam zamiaru twierdzić że ta baba
          to jakaś puztfrau (choć niewykluczone) ale właśnie z braku własnej kultury i
          własnych hamulców ona może uwazać że jest kimś lepszym więc moze sobie pozwolić
          na więcej. Albo też nikt w jej otoczeniu nie jest w stanie przekazać że
          zachowuje się jak prymitywna idiotka, prawda?

          pzdr
          • kan_z_oz Re: Polacy w Berlinie 14.06.07, 16:00
            Podoba mi sie to co napisales.

            Dzieki. Miło mi.

            ODP: Pozwolę sobie przyłączyć się do tej miłej konwersacji.
            Pozwoliłam sobie już wyżej napisać co mi się wydawało, iż autor wątka mógł mieć
            na myśli.
            Teraz co ja o tym myślę.
            Otóż niewiele.
            Sytuacja niewątpliwie niezbyt przyjemna dla przechodnia ale daleka jestem od
            oceniania matki/ojca.
            Nie usprawiedliwiam oczywiście wyżej wymienionych. Agresja, krzyk i
            przekleństwa są niszczące i destruktywne. Doszukiwanie się natomiast, że takowe
            są efektem feminizmu, alkoholizmu, włosów jasnych lub ciemnych jest też
            strzelaniem w ciemno.
            Równie dobrze mogą być efektem frustracji czyli poprostu bezradności rodziców
            wobec napotykających ich problemów życiowych.

            Ostatnią rzeczą im potrzebną może być więc jeszcze na dodatek moja krytyka.
            Ile razy mi się zdarzyło krzyknąć na własnego syna? Wyrósł, a ja okazałam się
            być dobrą matką.
            Bez przesady z tą poprawnością - jesteśmy tylko ludźmi, tracimy nerwy,
            krzyczymy i o ile nie za często, to dzieci wyrastają, i tak OK.

            Opisy idealnych dzieci, idealnych żon kojarzą mi się z filmem "Stanford wives"
            Nicole Kidman, Glen Close w rolach głównych, czyli czymś co nie istnieje.
            Podobnie zresztą nie istnieje dla mnie stereotyp Polaka. Jeśli ktoś go ma -
            jego problem i niech sam się z nim męczy.
            W związku z czym nie mam problemów aby odzywać się po polsku w miejscach, gdzie
            teoretycznie nie powinnam.

            Czego też życzę szanownym Forumowiczom.

            Kan

            Kan




            Może
            • chardonnay11 Re: Polacy w Berlinie 14.06.07, 17:04
              " ...ze Polacy na obczyznie czesciej uzywaja polskich slow wulgarnych niz
              mieszkajacy w kraju"

              Hehe ...No ja nie wiem w jakich ty kregach sie obracasz ale to ja po
              przyjezdzie do Polski dlugo nie moglem dojsc do siebie.Klna wszyscy i
              wszedzie.W filmach polskich co drugie slowo to kur... Jezyk polski stasznie
              zeszmacial.Nie mowie tu o marginesie.Ja mowie o ludziach wyksztalconych i niby
              na poziomie.Podobno jezyk sie zmienia caly czas..szkoda ze sie zmienia na
              gorsze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka