Gość: Piotrek
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
07.12.01, 19:28
Witam,
Moi znajomi wrócili niedawno z wycieczki do Kanady. Przebywali w rejonie
Toronto. Podobno jest to dosc spore miasto. W samym miescie nic specjalnie
ciekawego nie zauwazyli. Przejechali sie kilka razy do Niagara Falls, byli tez
w kilku rezerwatach Indian. Potem nerwowo zaczeli wertowac przewodnik i dosyc
szybko stwierdzili, ze tak naprawde niewiele miejsc jest atrakcyjnych. W
przewodniku bylo rowniez napisane, ze do niedawna Toronto bylo uznawane za
najbrzydsze miasto Ameryki.
Jakie sa naprawde te amerykanskie miasta ? Podobno sa tak do siebie podobne, ze
trudno sie zorientowac, w jakim miescie sie przebywa.
Podobno starsze dzielnice Toronto przypominaja jakies slumsy sklecone z drewna.
Byli zdziwieni, ze za te chalupki, podobne do polskich chalup na kieleczcyznie,
trzeba placic jakies bajonskie sumy. Sadze, ze w takim miescie codzienne zycie
moze byc przytlaczajace i bezbarwne. Jak wam sie tam mieszka kolezanki i
koledzy ? Czy takie miasto moze miec dusze ? Czy jest miejscem do, ktorego
chetnie wracacie i czujecie sie jak u siebie ?