12.08.07, 11:15
Czytam ostanio sporo wątków na tym Forum. Obserwuję próby
porównywania stylu życia, zarobków czy poprostu startu życiowego dla
młodszych pokoleń.
Sama dopiero przekroczyłam 40-tkę, więc pisząc o tych pokoleniach,
czuję się trochę dziwnie...
Australia się zmieniła - nie ma wątpliwości co do tego. 15 lat temu,
był to zupełnie inny kraj niż obecnie.
Co to oznacza dla 30-to, 20-to latków? Myślę, że przede wszystkim
zupełnie inne możliwości. Schematy poprzednie; studia, praca,
pożyczka na dom - nie zawsze wydają się pracować. Schemat studiów
medycznych czy prawniczych pracuje dla niewielwu. Dlaczego? Moim
zdaniem dlartego, że otwrzyły się inne 'furtki'.

Są inne możliwości; szkoła średnia, kurs rzemieślniczy, praca - też
brzmi dobrze.

Pozostał jednak jeden wspólny mianownik - moim zdaniem - dla tych
wcześniejszych i tych obecnie emigrujących czy zaczynających gdzieś
życie ludzi - PASJA.
Pasja czy umiłownie tego co ma przynosić dochód codzienny.

Nie ma możliwości obecnie funkcjonować w zawodzie, rzemiośle bez tej
pasji, zainteresownia czy miłości, zdolności.
Widzę to na co dzień. Tak jak widzę frustrację z powodu wykonywanego
zawodu.
Ludzie, uczcie tego co kochacie i wykonujcie to co miłujecie -
reszta za tym podąży...
Ciekawe jak ma się to do reszty świata????

Pozdrawiam
Kan
Obserwuj wątek
    • starypierdola Australia sie zmienila? 12.08.07, 14:12
      Hmm.... a moze to Ty sie zmienilas bardziej niz Australia? Ja tam takich
      wielkich zmian nie widzesmile)

      Juz Plato narzekal ze swiat sie zmienia i idzie "down the drain". Mimo to dzis,
      2 000 lat pozniej zyjemy calkiem niezle...

      Optymista SP

    • japonczyk1 Racja 12.08.07, 16:01
      Sluszna racja. W ogole wyksztalcenie tradycyjne jako takie sie
      dewaluuje jakos a nawet traci sens. Ile to umiejetnosci zdobytych
      na uczelni uzywa sie w praktyce? Zdaje sie 10% a i to chyba szacunek
      optymistyczny. Oczywiscie z wyjatkiem lekarzy i adwokatow.
      Zreszta i tam maly % wie co robi, reszta to naganiacze i sprzedawcy
      lekarstw.
      Moja przyszla malzonka (?) na ten przyklad jest po filologii pl. (
      haha!!!) a pracuje w , ogolnie powedzmy, biznesie trzaskajac 10
      krotnosc tej optymistycznie szacowanej polskiej sredniej. Zas
      wszystkie kolejne, lepsze prace dotychczas zalatwiala sobie wlsnie
      dzieki pasji smile okazuje sie ze bycie hodowca bardzo rzadkiej rasy
      psow procentuje lepiej ( dzieki nabytym znajomosciom) niz PhD smile
      Pan Jponczyk zas rowniez funkcjonuje dzieki pasjom- pasji do sztuki
      i pasji do kobiet.
      PS
      Do kangura pisze wiec mozecie sobie, reszto "dyskutantow", rutynowe
      obelgi wsadzic w dupe.
      • legalalien1 Re: Racja 12.08.07, 16:38
        > Pan Jponczyk zas rowniez funkcjonuje dzieki pasjom- pasji do sztuki
        > i pasji do kobiet.

        czyli pan Japonczyk jest utrzymankiem tudziez ogolniedostepna erotyczna zabawka dla kobiet???
        brrr fajnie hehe ;o)

        czyzbys byl kolejnym po myslicielu burgerkingu ktory na widok magistra fuuuuj zegna sie trzy razy i pluje przez ramie?
        • burgerking1 wszystko to pierdoly 12.08.07, 17:02
          mozecie swoje pasje i dyplomy magistrow filologi tudziez filozofi
          wsadzic sobie w [ dziurke od klucza],jak nie masz forsy w
          kieszeni a konto w banku puste !!
      • ratpole Re: Racja 12.08.07, 17:05
        japonczyk1 napisał:

        > Moja przyszla malzonka (?) na ten przyklad jest po filologii pl. (
        > haha!!!) a pracuje w , ogolnie powedzmy, biznesie trzaskajac 10
        > krotnosc tej optymistycznie szacowanej polskiej sredniej. Zas
        > wszystkie kolejne, lepsze prace dotychczas zalatwiala sobie wlsnie
        > dzieki pasji smile okazuje sie ze bycie hodowca bardzo rzadkiej rasy
        > psow procentuje lepiej ( dzieki nabytym znajomosciom) niz PhD smile
        > Pan Jponczyk zas rowniez funkcjonuje dzieki pasjom- pasji do sztuki
        > i pasji do kobiet.

        Zastanawiam sie dlaczego az tak bardzo chcesz sie z nami zaprzyjaznic
        • kan_z_oz Australia się zmieniła? 13.08.07, 04:46
          SP napisał;Hmm.... a moze to Ty sie zmienilas bardziej niz
          Australia? Ja tam takich
          wielkich zmian nie widzesmile)

          Juz Plato narzekal ze swiat sie zmienia i idzie "down the drain".
          Mimo to dzis,2 000 lat pozniej zyjemy calkiem niezle...

          ODP; A którą część Australii obserwujesz?

          Jest oczywiste, że mieszkając w tym kraju obserwuje życie w nim
          poprzez pryzmat własnych doświadczeń. Relacje czy spostrzeżenia
          zawarte tutaj są więc z mojego punktu widzenie.
          Nie zastrzegam sobie tutaj prawa wyłączności akurat co do moich
          spostrzeżeń czy wyższości nad innymi.
          Oczywiście, że się zmieniłam. 15 lat życia w innym kraju to
          wystarczająco długo.

          Dla mnie osobiście to schemat; ucz się dobrze - skończ wszystko
          jedno jakie studia - bo dostaniesz dobrą i bezpieczną pracę,
          przestał działać jako uniwersalna recepta na życie już bardzo dawno
          temu.

          To mi się właśnie podoba w Australii, że można pójść na obiad do
          restauracji i porozmawiać z właścicielem, który na początku był
          kucharzem. Dalej kucharzy - jak ma czas, chociaż obecnie to już
          kucharzy ktoś młodszy. Jest więc zadowowolny, chociaż ze względu na
          potrzebę zmiany planuje sprzedać biznes, kupić łódkę i na niej
          zamieszkać, podróżując wokół wybrzeża.
          I to jest sukces.

          Sekretarka lekarza na recepcji; kończy doktorat - bo lubi. Nie jest
          w stanie frustracji, że nie będzie pracować naukowo, bo nigdy
          takiego planu nie miała. Rozmawiamy więć o filozofii, a raczej to
          Ona mi mówi a ja słucham.

          I tak można by bez końca; dwójka prawników z Sydney spotkana latem
          na wakacjach w Tasmanii. Prowadzą winnicę i produkcje wina.
          Zadowoleni, chociaż z punktu widzenia niektórych ludzi, jest to
          wyraźny przykład schodzenia po szczebelkach drabiny w dół.

          I ostanie z kilku miesięcy życia politycznego Australii; Pani
          minister - oddała ministerialne portfolio, bo chce więcej spędzić
          czasu z 6-cio letnim synem. Wyjątek? żaden - premier Wiktorii -
          odszedł z zeszłym miesiącu, by spędzić więcej czasu z rodziną.

          Zapomniałam w tym wszystkim; jest drabina sukcesu. Ma szczeble i po
          takowych należy piąć się tylko do góry. Zejście w dół, to oczywisty
          brak sukcesu. Tak to jakoś wymyślono i tak to pokutuje w wielu
          głowach.
          Kompletna bzdura - jakby się ktoś mnie pytał o opinię.
          Można wchodzić na drabinę jeśli ktoś ma takie życzenie lub
          pragnienie w życiu. Można też ją całkowicie odstawić i żyć równie
          szczęśliwie. Można wchodzić w górę oraz dół tyle razy ile się chce -
          jedyną przeszkodą jest tylko ludzkie 'ego' zranione czyli mówiące
          nam po cichutku, że jesteśmy 'loosers' lub 'winners'.
          'Ego', duma, znajomi, społeczeństwo, czyli cała ta abstrakcyjna
          masa, która tak naprwdę to nie spędza więcej niż 3 sekundy na
          myślenie o innych ale w naszych głowach czy wyobrażeniu robiąca to
          bez przerwy.

          Czytam o wyjazdach młodych wykształconych ludzi np; do GB i jestem
          duma. Dumna, ze coś robią ze swoim życie, że mają możliwość i
          szukają.
          Pracują w Tesco i dobrze. Może właśnie tego im potrzeba -
          odreagowania się po studiach na siłę, zaserwowanych w ramach drabiny
          sukcesu przez rodzinę lub presję społeczną?
          Może znajdą w wyniku tego swoją pasję i szczęście?Nie ma 'loosers'
          tak jak nie ma 'winners'. Są tylko różne etapy w życiu.

          Australia dla mnie się zmieniła - ludzie chodzą po tej drabinie, jak
          chcą a część odłożyła ją nawet w kąt.

          Pozdrawiam
          Kan








          • jphawajski Re: Australia się zmieniła? 13.08.07, 05:18
            Wydaje mi sie kan ze starasz sie uogolniac to co sie dzieje w twojej
            rodzinie lub wsrod bliskich.
            Nie znam australijskich stosunkow, relacji pracownik - pracodawca
            ale nie wydaje mi sie aby one roznily sie znacznie od amerykanskich.
            Roznice oczywiscie sa w samej Australi tak jak i w USA i Kanadzie,
            zaleznie od stanu, miasta, dzielnicy.
            Generalnie zycie ogolu zalezy od aktualnych warunkow ekonomicznych
            kraju, ekip rzadzacych, koniunktury. Jednak mechanizmy robienia
            kariery lub nie robienia, ciagle sa te same.
            W USA np ciagle, rokrocznie przybywa szkol, wyzszych uczelni i coraz
            wiecej ludzi je konczy. Swiadczy to tylko o tym, ze ludzie widza w
            tym korzysc.
            Nie przeszkadza to oczywiscie w pojedynczych wypadkach robic duze
            pieniadze bez wyksztalcenia. Tak bylo od zawsze. Nic sie w tym nie
            zmienilo. Przykladem moze byc Bill Gates, jeszcze do niedawna
            najbogatszy czlowiek swiata, ktory nie ukonczyl sudiow wyzszych.
            On sam jednak powiedzial, ze kazdy normalny czlowiek musi miec
            minimum dyplom High School.
            Tu inne jego rady dla mlodych.
            www.truthorfiction.com/rumors/b/billgatesspeech.htm
            • starypierdola Hi there! 13.08.07, 05:46
              Widze ze zmieniles nick! Brzmi jakos lepiej, przystepniej i latwiej smile
              Gratuluje.

              Co do tematu to nie masz racji. Filozofie i podejscie do zycia Australijczykow
              rozni sie zasadniczo od tego w Ameryce.

              Przyklady:
              1. Swieto Narodowe dla upamietnienia rocznicy najwiekszego dostania w d..... w
              swej historii
              2. "Mateship" posuniety do absurdu
              3. Przegranie bitwy o Singapur (II WW) mimo ze mieli trzykrotnie wiecej wojska
              (i wspaniale fortyfikacje) niz atakujacy Japonczycy ..... (piwo bylo za cieple i
              nie mogli walczyc!)

            • piss.doff Re: Australia się zmieniła? 13.08.07, 06:06
              90% milionerow nie maja ukonczonej podstawowki
              • jphawajski Re: Australia się zmieniła? 13.08.07, 06:16
                piss.doff napisał:

                > 90% milionerow nie maja ukonczonej podstawowki

                tak jak jest 90% mezczyzn niezonatych smile prawda?
                • piss.doff Re: Australia się zmieniła? 13.08.07, 06:19
                  hehehe, widziales ten contest wczoraj: facet wygral 100k i dostal
                  pytanie za milion: ile jest femi-nazis? Zgadl ze od 23-33% (bylo
                  29%, ja typowalem 25%). Potem powiedzieli: wytypuj dokladna liczbe
                  za 10 milionow... facet pekl i wzial milion smile
          • starypierdola Ales mi epistole wywalila! 13.08.07, 05:41
            A ani o Kal ani o piersiach ani slowa.

            No wiec potwierdzasz sama ze Au sie nie zmienila. Zawsze byla krajem z filozofia
            "laissez faire", dokladnie tak jak to opisujesz.

            Ale Ty to widziala inaczej. Poczatkowo sie szarpalas a teraz widac dorownalas. Z
            czego sie cieszesmile

            Pozdrawiam
            SP
            • kan_z_oz Re: Ales mi epistole wywalila! 13.08.07, 06:21
              starypie.. napisał:

              > A ani o Kal ani o piersiach ani slowa.
              >
              > No wiec potwierdzasz sama ze Au sie nie zmienila. Zawsze byla
              krajem z filozofi
              > a
              > "laissez faire", dokladnie tak jak to opisujesz.

              >
              > Ale Ty to widziala inaczej. Poczatkowo sie szarpalas a teraz widac
              dorownalas.
              > Z
              > czego sie cieszesmile
              >
              ODP: Laissez faire? Jest to chyba wiecej w znaczeniu, że człowiek po
              to się uczy żeby żyć lepiej a nie na odwrót?
              Nie mam nic przeciwko nauce i studiowaniu. Wręcz przeciwnie,
              potrzeba ludzi wykształconych - tylko nie na siłę. Nie każdego
              marzeniem jest zostać lekarzem. Konsekwencje zostania wciśniętym w
              te ramki czy pudełeczko w imieniu szczęśliwości rodziny, czy
              społeczeństwa najczęściej odbijają się delikwentomi wielką czkawką.

              W Australii zawsze to było ale obecnie - na dużo większą skalę niż
              kilka, kilkanaście lat temu. Coraz więcej tych 'trybików' poprostu
              wypada ze schematu kręcenia się w równym rytmie.
              Na tym polega dla mnie zmiana obserwowana. Zresztą odwrotnie
              proporcjonalnie moim zdaniem do tej obserwowanej w RP. Tam, to jest
              obecnie wyścig szczurów pełną gębą - oczywiście, znowu mnie się tak
              wydawało?

              Do Phawajski; Akurat w rodzinie naszej czyli trzyosobowej, to jest
              trudno coś zaobserwować. Innej nie mamy tutaj. Znajomi - Polacy wg
              schematu w większości. Znajomi Australijczycy - różnie.

              Pozdrawiam
              Kan



              • jphawajski Re: Ales mi epistole wywalila! 13.08.07, 08:22
                oj nie chce mi sie tego szukac. pisalas cos chyba o synie pracujacym
                w anglii. zreszta niewazne, przepraszam.
                • kan_z_oz Re: Ales mi epistole wywalila! 13.08.07, 08:33
                  jphawajski napisał:

                  > oj nie chce mi sie tego szukac. pisalas cos chyba o synie
                  pracujacym
                  > w anglii. zreszta niewazne, przepraszam.

                  ODP: Aaa, chodziło Ci o to, że mój syn ukończył roczny kurs w
                  collegu i poszedł do pracy - nie chciał studiować?
                  Nie masz za co przepraszam, bo nie odebrałam Twojej wypowiedzi jako
                  obraźliwej.
                  Mój syn rzeczywiście odmówił pójścia na studia. Wciąż, miałam na
                  myśli rozmowy z innymi, oraz bardziej ogólnie niż tylko
                  nasze 'podwórko'.

                  Pozdrawiam
                  Kan
    • piss.doff Re: Zmiany 13.08.07, 06:02
      stare porzekadlo zawsze mowilo: wykonuj to co kochasz a nie
      przepracujesz nawet jednego dnia (tzn nawet nie zauwazysz).

      Co do tradycyjnej kariery przez wyksztalcenie: nie ma obawy.
      Zmienilo sie tylko jedno: mnostwo szkolek trzaskajacych dyplomy
      uznawane tylko na lokalnym folwarku. Co do watpliwosci nt kariery z
      wykszt. akademickim to polecam popatrzec na rece w wieku 50 lat czy
      na nogi a odpowiedz stanie sie jasna. A tak poza tym to pierwszy
      milion trzeba ukrasc.
      • kan_z_oz Re: Zmiany 13.08.07, 06:32
        piss.doff napisał:

        > stare porzekadlo zawsze mowilo: wykonuj to co kochasz a nie
        > przepracujesz nawet jednego dnia (tzn nawet nie zauwazysz).
        >
        > Co do tradycyjnej kariery przez wyksztalcenie: nie ma obawy.
        > Zmienilo sie tylko jedno: mnostwo szkolek trzaskajacych dyplomy
        > uznawane tylko na lokalnym folwarku. Co do watpliwosci nt kariery
        z
        > wykszt. akademickim to polecam popatrzec na rece w wieku 50 lat
        czy
        > na nogi a odpowiedz stanie sie jasna. A tak poza tym to pierwszy
        > milion trzeba ukrasc.

        ODP: Czy wiesz jak łatwo jest się zgubić to co kochasz, gdy całość
        wbija Ci w głowę czym masz być?
        Z tym chyba najbardziej walczy większość mojej generacji. Gdzieś
        pomiędzy tym co kochamy a tym co byłoby dobrze. Obijając się od
        czasu do czasu o jedno i drugie.
        Nie narzekam - w końcu to też jest wybór. Tak tylko jakoś mi się
        gada.

        Kan

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka