Gość: Hufnal
IP: 170.28.16.*
10.12.01, 20:48
Wrazenia z wycieczki do Polski w 1999:
Po wyjsciu z baru w miejscowosci letniskowej dostalem w glowe butelka ( na
szczescie nie w skron i na szczescie pusta).
Zadzwonilem na policje, nie mogli przyjechac, byl koniec miesiaca i nie mieli
benzyny (27 lipiec). Poszedlem rano na komisariat, wzialem ze soba butelke,
liczac na to ze sprytny komendant zbierze odciski palcow z butelki i
zidntyfikuje zloczynce, jesli byl notowany. Jesli nie byl to kicha.
Komendant powiedzial ze chetnie, ale musze miec swoj proszek do zbierania
odciskow, bo oni nie maja. On moze najwyzej zadzwonic do wojewodztwa i moge
jechac przywiezc proszek osobiscie. Komendant sam nie pojedzie bo w nocy bylo
zabojstwo i jest zajety. Odmowilem, a protokolant powiedzial mi, abym sie
cieszyl bo mi sie upieklo. Tydzien wczesniej powiesili wczasowicza na galezi za
nogi , glowa w dol i skopali jak psa. Podobno na twarzy byl siny jak sliwka.
Tak wiec ciesze sie, a nastepne wakacje planuje na Karaibach.