zadyma1
02.09.07, 16:29
W Zespole Szkół Ogólnokształcących Specjalnych nr 7 w Gliwicach
robotnicy spieszą się, by skończyć remont przed pierwszym dzwonkiem.
Tyle, że zamiast polskiej ekipy budowlanej pracują tu wolontariuszki-
emerytki z USA - czytamy w "Dzienniku Zachodnim".
Do malowania sal lekcyjnych, sufitów i lamperii zgłosiło się pięć
Amerykanek. Najstarszą z nich jest 75-letnia Maria
Zempel. "Budowałam domy w Meksyku, Tajlandii, Gwatemalii, Kamerunie,
Namibii i na Papui-Nowej Gwinei" - mówi. Po chwili dodaje do tej
długiej listy także Stany Zjednoczone.
"W odnowionych pomieszczeniach uczyć się będą dzieci
niepełnosprawne. Amerykańskim ochotniczkom bardzo spodobał się
pomysł wsparcia szkoły właśnie o takim charakterze" - dodaje
dyrektor Kołoczek.
Społeczna ekipa budowlana, która tak nieoczekiwanie wsparła gliwicką
placówkę przebywa w Polsce od tygodnia. Podobnie jak każda z
Amerykanek nie dość, że wyciska siódme poty na placu budowy, to
jeszcze sama opłaca sobie przelot i pobyt na miejscu. Za taką
przyjemność ochotnicy wykładają z własnej kieszeni przeciętnie po
2,5 tys. dolarów. Jak podaje "DZiennik Zachodni", odpadają im
jedynie opłaty za hotel, bo mieszkają u polskich rodzin. Amerykankom
pracującym w szkole placówka serwowała pierogi i knedle - też
pozyskane od sponsora.
biznes.onet.pl/0,1598233,wiadomosci.html
a czy w USA mozna tak pracowac jako wolontariusz majac wize
turystyczna?