Dodaj do ulubionych

Powrot do USA po dlugim pobycie

IP: *.tychy.msk.pl / 10.62.19.* 07.07.03, 16:01
Spedzilam w USA 1 rok na wizie turystycznej, od czerwca 2002 do czerwca 2003.
Wszystko legalnie, bo INS przedluzylo mo wize pobytowa, takze ani jednego
dnia nie spedzilam w USA "nielegalnie". Przy wylocie z USA nikt, ani w USA
ani w Polsce nie wbil mi pieczatki z data powrotu. Teraz znowu chce wrocic do
USA, bo mam tam chlopaka, ale nie wiem jak dlugi czas powinnam spedzic w
Polsce, by mnie nie cofneli z lotniska.
Prosze o komentarze,
Alex

Obserwuj wątek
    • Gość: dupek Re: Powrot do USA po dlugim pobycie IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 04:09
      cofna cie napewno nawet jak masz 10 letnia wize
      znajdz sobie kominiarza w kraju
      to ci komin przeczysci
    • waldek.usa Re: Powrot do USA po dlugim pobycie 08.07.03, 15:38
      Na komputerze Cie maja i wiedza wszystko wink)
      • Gość: alex Re: Powrot do USA po dlugim pobycie IP: *.tychy.msk.pl / 10.62.19.* 08.07.03, 18:16
        a to jest rzeczywiscie nowosc.
    • huncwot 5 lat 08.07.03, 19:36
      Mateusz przebywa w tej chwili z rodzina w Nowym Jorku. Do Stanow Zjednoczonych
      przyjechal, poniewaz potrzebuje fachowej opieki lekarskiej. Chlopiec ma krotsza
      jedna noge, a podczas amerykanskiej wizyty rodzina chciala zalatwic mu
      specjalne wkladki u lekarza na Greenpoincie. Urzednik wzial paszport chlopca i
      podbil go bez zadawania jakichkolwiek pytan. Nazwisko Elzbiety Fundanicz wpisal
      do komputera. "Prosze na strone" - powiedzial po chwili wpatrywania sie w
      komputer.

      Kilkanascie metrow dalej, "na stronie" czekali juz na kontrole czterej inni
      Polacy. Urzednicy sprawdzili dokladnie ich bagaze i kazali czekac. Starszego
      wiekiem Polaka dosc szybko wypuszczono, pozostalych trzymano nieco dluzej. W
      koncu i im pozwolono opuscic teren lotniska. Zanim ktokolwiek odezwal sie
      ponownie do Elzbiety i Mateusza, uplynelo 1,5 godziny.

      Rodzina czeka
      "Czekalam na bratowa na lotnisku od 21:30 wieczorem" - mowi Jozefa Plotnicka,
      ktora przyjechala na lotnisko w Newarku w czwartek 29 maja br., aby odebrac
      bratowa. Samolot SAS wyladowal zgodnie z planem, pasazerowie powoli wychodzili
      z kontroli paszportowej, witali sie z czekajacymi na nich rodzinami. W koncu
      nadeszlo kilkoro odprawionych Polakow. Jozefa uslyszala, jak jeden powiedzial
      do drugiego, ze wszystkich niezwykle dokladnie przeszukali. Inni, klnac,
      skarzyli sie na zle traktowanie.

      Czekajacy na Elzbiete i Mateusza krewni juz wtedy wiedzieli, ze sa problemy z
      odprawa. Towarzyszacy Jozefie Plotnickiej szwagier podszedl do pracownika
      lotniska, by zapytac, co sie moglo stac z ich krewna. "Nic nie wiem" -
      uslyszeli w odpowiedzi. Czekali tak do 12:30 w nocy. Jozefa zadzwonila wtedy do
      domu. "Musieli zatrzymac bratowa" - powiedziala czekajacym na nich w domu.

      Nocne przesluchanie
      Po prawie dwugodzinnym oczekiwaniu Elzbiete Fundanicz poproszono do osobnego
      pokoju. Mateusza pozostawiono na uboczu, ale niedaleko, tak, zeby widzial
      ciocie. "Mateusz wszystko obserwowal, chodzil nerwowo z miejsca na miejsce" -
      wspomina Elzbieta Fundanicz.

      "Pani pracowala w czasie poprzedniego pobytu - powtarzano jej ciagle i
      straszono: - "Jak sie pani nie przyzna, to wyslemy cala (mieszkajaca w USA)
      rodzine do Polski". Polka ciagle zaprzeczala. Po jakims czasie tak sie
      zdenerwowala tonem przesluchan, ze zaslabla. Poprosila o wode. "Tam mozesz
      wziac sobie wode" - smiejacy sie urzednicy pokazali na stojacy w kacie zbiornik
      z woda. "Ja nie pracowalam" - upierala sie do konca przesluchania. Byla to jej
      druga wizyta w USA. Po szesciu miesiacach - kwiecien-pazdziernik 2002 roku -
      bez przekroczenia waznosci wizy wrocila do Polski.

      Ukarali za meza
      "Twoj maz pracowal, byl hydraulikiem" - mowili do niej podniesionym tonem
      urzednicy w czasie trwajacego cztery godziny przesluchania. Jej maz przebywal w
      Stanach Zjednoczonych w 1997 roku. Urzednicy twierdzili, ze wizyta meza trwala
      wtedy 18 miesiecy, byli przekonani, ze pracowal. Mowili do niej po angielsku, a
      z mikrofonu ustawionego na stole slyszala tlumaczenia po polsku. Do czwartej w
      nocy siedziala na krzesle i odpowiadala na pytania czterech zmieniajacych sie
      funkcjonariuszy. "Wiemy, ze pracowalas, bo ktos na ciebie doniosl" - powiedzial
      jej w koncu jeden z nich. Nie dala sie podejsc.

      Wreszcie dali jej dwuznacznie do zrozumienia, ze wysla ja z powrotem do Polski
      za to, ze jej maz pracowal w czasie swego pobytu w USA. Przesluchanie w koncu
      przerwano i znowu kazano jej czekac.

      Sprawdzili bratowa
      - Po trzeciej nad ranem przyszedl do nas urzednik i zapytal, czy czekamy na
      Mateusza - relacjonuje Jozefa Plotnicka. Zaprowadzili ja wtedy do biura urzedu
      imigracyjnego. Tam zobaczyla Elzbiete i siedzacego w poczekalni, kilkanascie
      metrow dalej, Mateusza. W okolicy krecilo sie 5-6 pracownikow urzedu
      imigracyjnego. Zapytali ja o ID, czyli dokument tozsamosci. Na szczescie miala
      go przy sobie. Pokazala swoje prawo jazdy, urzedniczka "postukala cos na
      komputerze" i powiedziala "wszystko w porzadku". Zapytala tez o "zielona
      karte". Pani Jozefa przebywa w USA legalnie. Zapytala urzedniczke, co jest
      przyczyna zatrzymania bratowej, ktora siedziala kilka metrow obok (nie
      pozwolili im zamienic nawet kilku slow). "Elzbieta byla cala zaplakana" -
      wspomina. Bez udzielania wyjasnien, urzednicy powiedzieli jej, zeby wziac
      Mateusza i opuscic lotnisko.

      Nie skuli
      Od czwartej w nocy do wczesnych godzin rannych Elzbiete pozostawiono samej
      sobie. Okolo godziny 10:00 rano jeszcze raz ja przesluchali, wpisujac zeznania
      do kwestionariusza. Po jego podpisaniu Elzbieta dowiedziala sie oficjalnie, ze
      zostanie wyslana z powrotem do Polski. Powod, jak to ujal jeden z urzednikow,
      byl taki, ze "udowodniono jej, ze pracowala".

      W przeciwienstwie do wielu innych przypadkow zatrzymanych i odsylanych do kraju
      Polakow, Elzbieta nie zostala skuta i odprowadzona na oczach innych pasazerow
      do samolotu powrotnego w kajdankach. "Wyblagalam, zeby mi ich nie zakladali" -
      mowi. Nie wiadomo jednak, czy wysluchaliby jej prosb, gdyby nie jeden z
      urzednikow, ktory mowil troche po polsku. To on wczesniej, zanim odprowadzono
      ja do samolotu, kupil jej kawe i zrobil sniadanie, wyciagajac jedzenie z
      jakiejs lodowki stojacej przy rzedzie pokoi imigracyjnych. "Byl dla mnie bardzo
      mily" - mowi Elzbieta. Jest przekonana, ze kajdanek jej nie zalozono wlasnie
      dzieki niemu. O godz. 17:10 zostala odprowadzona do samolotu SAS odlatujacego
      do Kopenhagi, stamtad do Wroclawia. Ma zakaz wjazdu do USA przez 5 lat.

      "Zycie toczy sie dalej, juz sobie to wszystko przetlumaczylam" - mowi w czasie
      rozmowy Polka. Po kilku dniach od przylotu do Polski wydarzenia na lotnisku w
      Newarku wydaja sie nierealne, "jak w filmie". Gdyby nie to, ze jest ubozsza o
      ponad tysiac dolarow (koszt biletu lotniczego), to moze rzeczywiscie nie
      uwierzylaby w to, co ja w Newarku spotkalo.


      • szakal25 Re: 5 lat 09.07.03, 04:15
        nic dodac nic ujac !!! i ku przestrodze naiwnym co mysla ze w konia zrobia
        INS - radze przeczytac powyzsze raz jeszce zanim wejdziesz na poklad samolotu.
        • Gość: Mirko Czy za każdym razem, kiedy coś przeskrobiecie... IP: *.union01.nj.comcast.net 09.07.03, 14:38
          ...na drodze, n.p. trochę za szybko, skręt tam gdzie nie powinno się skręcać
          itd DOSTAJECIE MANDAT lub wezwanie do sądu? A wtedy, kiedy nie jesteście pewni
          czy zachowaliście sie dobrze czy nie też wyjaśnia Wam to sędzia?

          Jeśli było się LEGALNIE dłużej niż się wstępnie deklarowało i nie pracowało
          (n.p. tak że pracodawca odprowadzał podatki na numer SSN lub inny Tax ID z
          zastrzeżeniem że jest nie do pracy) to czego się obawiać? Chyba tylko bycia
          Polakiem. Czyli przedstwicielem nacji, którą jeśli akurat nikt nie kopie w
          dupę to kopią się sami nawzajem.

          Jednym z powodów - i to zasadniczym - dla którego po 11 września 2001 nie
          zniesiono 6-miesięcznych wiz "turystycznych" byli "zimowi rezydenci" Florydy
          czy Kalifornii, czyli Europejczycy, którzy tam MIESZKJĄ 6 miesięcy z każdych
          12 - będąc jednocześnie "turystami".
          Owszem, mają tam często nieruchomości ale przecież nie wszyscy.
          Owszem technicznie nie potrzebują wiz ale nie na półroczne pobyty. Formalnie
          więc nie ma żadnej różnicy pomiędzy Francuzem z 6 miesięczną wizą, który co
          roku tu przylatuje a Polakiem. Różnica jest tylko w tym, że Francuz wyraźnie
          lepiej się czuje.

          P.S. Zabierz ksero decyzji/zgody INS na przedłużenie pobytu poprzednio i
          odcinek Boarding Pass z którego wynika że wylot nastąpił w terminie. Niczego
          nie pokazuj bez pytania.
          Owszem, mogą Cię wtedy przepytać i n.p. wbić zgodę na miesięczny pobyt zamiast
          na 6.

          A już na pewno nie słuchaj polskich panikarzy. Nie będzie Cię bolała głowa.
          • waldek.usa Re: Czy za każdym razem, kiedy coś przeskrobiecie 09.07.03, 14:47
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            Chyba tylko bycia
            > Polakiem. Czyli przedstwicielem nacji, którą jeśli akurat nikt nie kopie w
            > dupę to kopią się sami nawzajem.
            >
            > A już na pewno nie słuchaj polskich panikarzy. Nie będzie Cię bolała głowa.



            Swieta prawda!
          • huncwot Tzw "sluszna racja" 09.07.03, 16:53


            Popatrzmy:
            Gość portalu: Mirko napisał(a):


            > Jeśli było się LEGALNIE dłużej niż się wstępnie deklarowało i nie pracowało
            > (n.p. tak że pracodawca odprowadzał podatki na numer SSN lub inny Tax ID z
            > zastrzeżeniem że jest nie do pracy) to czego się obawiać?

            A teraz na to:

            Alex: "Spedzilam w USA 1 rok na wizie turystycznej, od czerwca 2002 do czerwca
            2003.
            Wszystko legalnie, bo INS przedluzylo mo wize pobytowa, takze ani jednego
            dnia nie spedzilam w USA "nielegalnie"."

            Jak juz napisal Mirko, nie ma sie czego obawiac. Zaden urzedas nie bedzie
            przeciez podejrzewal nawet, ze osoba , ktora w USA spedzila zaledwie ROK, mogla
            tu pracowac. Wiadomo przeciez od dawna, ze rok starcza na zaledwie pobiezne
            zwiedzenia czesci USA.
            • huncwot Malo tego ! 09.07.03, 16:59

              > Jak juz napisal Mirko, nie ma sie czego obawiac. Zaden urzedas nie bedzie
              > przeciez podejrzewal nawet, ze osoba , ktora w USA spedzila zaledwie ROK,
              mogla
              >
              > tu pracowac. Wiadomo przeciez od dawna, ze rok starcza na zaledwie pobiezne
              > zwiedzenia czesci USA.

              Malo tego, przez ROK mozna sie swobodnie utrzymac za raptem jakies 12 000-
              15000 dolcow, ktore, jak wiadomo, kazdy turysta przywozi ze soba z Polski. A
              jakby byl troche "krotki" w gotowke, to rodzina, nawet dalsza, zawsze w USA
              turyscie pomoze. A jak nie rodzina, to rodacy chetnie przygarna pod dach i
              dadza wikt i opierunek.
              Tak ze rzaden urzedasek nawet nie smie zapytac, jak petent utrzymywal sie
              podczas ostatniego pobytu, co zwiedzil i za co sobie podrozowal.
              A te 4-5 osob z KAZDEGO samolotu z Polski smigajace CODZIENNIE do Polski z
              powrotem, to zwykly zbieg okolicznosci.
              Powodzenia.


              • Gość: Mirko Dużo tego ! IP: *.union01.nj.comcast.net 09.07.03, 23:53
                Wszytko to prawda jak w radiu Erewań.
                Tylko że nie 4-5 z każdego rejsu tylko 1 na 4-5 rejsów.
                A samoloty z Rzymu też trzepią.

                Zagadka: jakich "illegal alien" nielegalnie pracujących w mieście Nowy Jork
                jest najwięcej?
                (No i zobacz sam: POJĘCIA NIE MASZ O CZYM TU WYPISUJESZ!)
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                MAKARONIARZY! (Byłoby może łatwiej ich rozpoznać gdyby przyjeżdżali Fiatami
                lub na skuterach...)

                • szakal25 Re: Dużo tego !- latino emigrant 10.07.03, 01:49
                  eheheheheh !! - najwiecej jest tam kolo ciebie nielegalnych emigrantow z
                  Republiki Dominikany ,szanowny panie Miron Mironovic !!!! [ukrainien -jude] i
                  bombia ci pod nosem radiami na pelna pare dzien i noc muzyke latynoskom ,a ty
                  chodzisz caly oglupialy ,bo nie mozesz spac ani w dzien ani w noc ,heheeheheh
                  a do tego smieci i odpadki jedzeniowe rzucaja na twoje property,znamy to
                  dobrze jak tam jest w tym okregu gdzie wy mieszkacie.
                  • Gość: do mirko do mirko IP: *.client.comcast.net 10.07.03, 02:54
                    a co mirko powiesz na to, jesli PODATKI SIE PLACI NA SS# z adnotacja valid for
                    work only with INS author. a reszta juz dawno nie aktualna (czyt.wiza i brak
                    zezwolenia na prace)?
                    • Gość: Mirko Re: do mirko IP: *.union01.nj.comcast.net 10.07.03, 05:17
                      Gość portalu: do mirko napisał(a):

                      > a co mirko powiesz na to, jesli PODATKI SIE PLACI NA SS# z adnotacja valid
                      for
                      > work only with INS author. a reszta juz dawno nie aktualna (czyt.wiza i brak
                      > zezwolenia na prace)?

                      No to w czym problem?
                      Aby kasę odkładać.
                      Jeśli SSN masz legalny to nawet emeryturkę wypracowujesz.
                      Skromą ale jednak.
                      • Gość: do MIRKO Re: do mirko IP: *.client.comcast.net 10.07.03, 05:19
                        oczywiscie ze legalny tylko ta nieszczesna adnotacja. Inna sprawa pobyt juz nie
                        taki legalny jak SS#. A o co chodzi.. czy IRS z INS tego tamtego cos sie
                        kontaktuja?
                        • Gość: Mirko Re: do mirko IP: *.union01.nj.comcast.net 10.07.03, 05:40
                          Teoretycznie mogą, ale że nie masz na imię Ibraham ani Ali to ich zasadniczo
                          strzykasz. Nie widniejesz na okólniku międzyresortowo-wewnątrzbiurowym.
                          Nie mają i nie będą mieli dla Ciebie czasu.

                          Jesteś dla tego systemu wkalkulowanym i zasadniczo bardzo korzystnym ryzykiem -
                          tak jak niewolnicy w Rzymie czy czarni z plantacji 100 lat temu.

                          Pamiętaj, że oni tam w tych urzędach popołudniu idą do domów, w weekend i
                          święta nie robią a w te dni co robią też im się robota nie pali w rękach tak
                          jak Tobie.
                          A te pełniutkie samoloty lądują NIEUSTANNIE - piątek-świątek, nawet jak śpisz
                          i ludek się z nich wytacza gęsty a robotny.
                          Od wielu lat obowiązuje POPRAWIONE prawo, które praktycznie (z wyjątkiem
                          ślubów a i to ze sporymi opłatami) wyklucza zasadniczo pobyt czy obywatelstwo
                          dla byłych turystów.
                          Oznacza to, że nielegalnych stale przybywa bo nijak nie mogą załatwić już
                          pobytu czyli przenieść się do klasy ulegalnionych a deportuje się ich pewnie
                          jednego na 100 tys. a i to takiego, który sam się podłożył bo albo się opił i
                          zrobił stłuczkę albo nakradł w sklepie.
                          Nawet przy tym nie wspominając o malowniczej turystycznej rzece Rio Grande,
                          gdzie kto wie ilu następnych przełazi kiedy my tu sobie gadu-gadu...

                          Tak więc pracuj sobie spokojnie. To jest idealny kraj do pracy.
                          • Gość: do mirko pozdrawiam mirko IP: *.client.comcast.net 10.07.03, 05:47
                            i dzieki za wyjasnienie... mam nadzieje, ze jednak w przyszlosci sie cos zmieni
                            w prawie bo zalezy mi na tym by tutaj wlasnie spedzic reszte swojego zycia.
                            milej nocy zycze
                            • Gość: Mirko Re: pozdrawiam mirko IP: *.union01.nj.comcast.net 10.07.03, 06:09
                              Proszę bardzo i wzajemnie.

                              Nie nie zmieni się. Tzn NA PEWNO zmieni się na gorsze. Zawsze zmieniało się na
                              gorsze. I w Niemczech i we Francji i wszędzie.
                              Zawsze u żłoba jest gorzej kiedy w obórce coraz ciaśniej.
                              Ludzie się na świecie mnożą bez opamiętania: AIDS czy powódź - bez różnicy.
                              Popatrz na mapę: w ciągu ostatnich 100 lat PODWOILIŚMY SIĘ. Mimo że Titanic
                              zatonął i Hitler ze Stalinem noce zarywali.
                              Nawet jak my tu sobie gadu-gadu to oni sie mnożą.
                              Potem patrzą w telewizornię i co tam widzą? Widzą American High Life. Widzą
                              gringo który ma a oni nie.
                              Wielu długo sie nie zastanawia, tylko pokazuje paluchem na ekran i mówi do
                              zgrzanej jeszcze kobiety: "o, tam tera jadem" i jak stoi - wyciąga walizę spod
                              łóżka.
                              Amnestia imigracyjna w USA umarła więc śmiercią tragiczną na 100-nym piętrze
                              WTC. Faktycznie był taki temat ~3 lata temu właśnie.

                              Każde, nawet najbardziej restrykcyjne prawo ma jednak luki i dlatego jest tu
                              100 tys. samych papugów od tych różnych luków.
                              Niektóre luki są takie, że autobus by przejechał.
                              Musisz wymysleć sprytnie lukę dla siebie i wszystko będzie dobrze. Ale nie
                              licz że papug wymyśli - choć wielu wśród nich spryciarzy że ho-ho - niemniej
                              strasznie drą kasę więc musisz być pewny swego i swego papuga.

                              A spik inglisz to jest numero uno. Kluczyk do kłódki. Inaczej łańcuch do końca
                              życia.
                              • Gość: do mirko Re: pozdrawiam mirko IP: *.client.comcast.net 10.07.03, 06:22
                                hmm prawda jest ze z ID i z SS# mozna tutaj wszystko - swiadomosc jednak
                                pozostawia wiele do rzyczenia i ciagle sie mysli o jednym - mam nadzieje, ze
                                kiedys bede mogl odetchnac z ulga. A co do pomyslow.. jedyny logiczny to
                                malzenstwo!

                                Moja praca wymaga tego aby byc BARDZo komunikatywnym gdyz w innym przypadku by
                                mnie nie chcieli, wiec kazdy dzien to kolejny dzien nauki itd.. polskiego
                                uzywam tylko sporadycznie, np. tutaj.

                                • Gość: Mirko dobre małżeństwo nie musi być złe... IP: *.union01.nj.comcast.net 10.07.03, 06:42
                                  Szczególnie z odpowienią laską. Jakoś tak przyjemniej w chałupie, mimo że
                                  czasem i ciężko z babą wytrzymać.
                                  (Słyszłeś tę przypowiastkę o sprzedawcy co w pierwszym dniu sprzedał
                                  klientowi, który przyszedł po tampony: haczyk, wędkę, łódź, naczepę i
                                  przyczepę? Różnie bywa a dobry sprzedawca zawsze przeżyje.)

                                  Znam jednak taką parkę US-nielegalnych, którzy (celowo?!) się ze sobą obżenili
                                  i tym samym zlikwidowali tanią opcję. Ktoś w międzyczasie dał mi taki cały
                                  pakiet z kanadyjskiego biura imigracyjnego z Buffalo.
                                  No to im go dałem.
                                  Wyjechali do Toronto niedawno - po roku od złożenia I NAPRAWDĘ BARDZO SOBIE
                                  CHWALĄ. Przeliczali mi: zarabiają co do grosza tyle samo co tutaj a będzie
                                  przecież lepiej. Do Stanów nie ma emigracji zawodowej. Do Kanady jak
                                  najbardziej jest.
                                  Z amerykańskich oszczędności kupili zaraz dom, którego pół już dla nich
                                  pracuje bo czynsze tam tęgie.
                                  A i na dzieci klimat tam wyraźnie lepszy.
                  • Gość: Mirko Re: Dużo tego !- latino emigrant IP: *.union01.nj.comcast.net 10.07.03, 04:46
                    Czy ty palancie myślisz, że Ty mnie obrażasz czy, że jesteś dowcipny?
                    Taki "swój polski chłop co to potrafi każdemu przyp...ć" ?
                    Czasem tylko dziwi mnie denna pustka i bezdenna głupota takich jak
                    ty "studentów-inżynierów"...
                    Kaczka pływająca po stawie za moim oknem wydaje
                    się klasę bystrzejsza -
                    Ty jesteś po prostu żałosny a ona chociaż ładna.

                    • Gość: do mirko to bylo do mnie ?? IP: *.client.comcast.net 10.07.03, 04:51
                      mam nadzieje, ze nie. Odpowiedz mile widziana i z gory dziekuje
                      • Gość: Mirko Nie, do tego powyżej. IP: *.union01.nj.comcast.net 10.07.03, 05:14
                        Już on wie, bo się ślini.

                        P.S. Jest Ci milej?
                        • Gość: Miko Żeniaczka po Nowemu Jorkowemu IP: *.union01.nj.comcast.net 10.07.03, 20:31
                          A nie chciało się przelecieć do i w Lasie Wegasie, he? Byłybi i widoki i
                          papier. Za pół ceny.
                          No to jak się było taki gupi to tera czeba łyknąć te obore co się narobiła.

                          "Here Comes the Bride. Again, and Again . . .
                          Thu Jul 10, 8:55 AM ET Top Stories - The New York Times
                          By SUSAN SAULNY The New York Times

                          In a era when divorce and remarriage are commonplace, it might not be
                          surprising for a city clerk to see some of the same names pop up on
                          applications for marriage licenses from time to time.

                          But it did strike the city clerk's office as highly unusual when it learned
                          this year that one Manhattan woman had applied for 27 marriage licenses from
                          1984 to 2002 and that at least a dozen others had seemingly married in numbers
                          that were highly suspicious.

                          These "career brides," as one city official called them, were not marrying for
                          love, according to the Manhattan district attorney's office, which announced
                          yesterday that four women had been arrested and two more were being sought on
                          felony charges punishable by up to four years in prison. The authorities said
                          they believed that the women had offered to marry illegal immigrants for a
                          fee, usually about $1,000. Officials said the women who had applied for the
                          licenses sometimes actually went through with marriage ceremonies, but
                          sometimes they did not.

                          A marriage would entitle the men to green cards and other benefits, including
                          Social Security (news - web sites) and unemployment insurance, prosecutors
                          said. The men involved in the scheme came from various countries, including
                          Pakistan, India, Peru, Ecuador, Nigeria and the Dominican Republic, according
                          to court papers.

                          Robert M. Morgenthau, the Manhattan district attorney, began his investigation
                          after the city clerk's office raised suspicions. He said he planned to give
                          the information to the F.B.I.-N.Y.P.D. Joint Terrorist Task Force, the Bureau
                          of Citizenship and Immigration Services and various United States attorneys.

                          Officials said the possibilities for abuse are obvious and seemingly endless,
                          given that municipal and county databases on marriage in New York State are
                          not linked, nor are computerized records connected state to state.

                          "This opens the door to a lot of other fraud and expense for the U.S.
                          taxpayer," Mr. Morgenthau said at a news conference.

                          Victor L. Robles, the city clerk who reported the multiple marriages to Mr.
                          Morgenthau in January, still seemed stunned by his findings. "I wanted to know
                          how that's possible in the city of New York," he said yesterday in a telephone
                          interview.

                          In order to marry in New York City, prospective brides and grooms must
                          complete an affidavit that requires information about previous marriages. The
                          application is then filed with the city clerk's office. Only once did any of
                          the women arrested yesterday acknowledge a previous marriage on the
                          application.

                          Mr. Robles, a former city councilman who took over the city clerk's office in
                          2001, said he was surprised when he heard about a woman who had filed for
                          numerous marriage licenses within a short period of time.

                          He then learned that his office was doing only one-year computer searches on
                          applicants.

                          "Somebody who got married this year could go to the Bronx next year and get
                          married again," and not be detected, he said.

                          Mr. Robles also learned that records were not immediately shared among
                          boroughs or counties.

                          "I said, `From now on, every time we catch somebody, we'll forward it to the
                          district attorney's office in the respective counties,' " he said.

                          Since taking office, Mr. Robles, who has 54 deputies in the five boroughs, has
                          instituted a records search that goes back 10 years, and he is lobbying for
                          all the state's marital records to be connected.

                          "I hope that this whole scandal will force the city and the state to link
                          systems so that I can punch in a name and know if someone already applied for
                          a license," he said.

                          This question remains: At what point does one who often says "I do" become
                          suspicious? After three weddings? Five? Ten?

                          "We have to look very closely," Mr. Robles said, adding that he had hired a
                          lawyer whose role it is to cross-check information on people with multiple
                          marriages. The office also demands to see divorce decrees before issuing new
                          marriage licenses, he said.

                          The women who were charged yesterday Dezerrie Cortes, 40, who had applied for
                          27 licenses; Maria Davis, 26; Monique Figueroa, 26; and Chera Larkins, 32
                          worked independently of each other, officials said, and had applied for
                          licenses to marry a total of 43 men. The charges included perjury and offering
                          false documents to officials. There was no pattern to the schemes or
                          identifiable ringleader, prosecutors said.

                          None of the four women could be reached for comment yesterday.

                          Ms. Cortes is being held at Rikers Island in $25,000 bail. Ms. Davis was
                          released on her own recognizance, and Ms. Figueroa was expected in Manhattan
                          Criminal Court for arraignment last night. Officials said Ms. Larkins had been
                          arrested, but they did not know her whereabouts.

                          Ms. Davis and Ms. Cortes live in the same Lexington Avenue apartment building,
                          a high-rise near East 121st Street.

                          "She goes to work and takes her son to school every day mother kinds of
                          things," a neighbor, Karen Williams, 29, said of Ms. Cortes.

                          In explaining how the prospective grooms found their brides, Dan Castleman,
                          the chief of investigations in the Manhattan district attorney's office,
                          said: "Oftentimes it was word of mouth in the neighborhood. Some of the women
                          made it known they were available for a price."

                          Others used go-betweens to arrange unions, he said, adding that most who
                          actually married after receiving the licenses never bothered to file for
                          divorce before applying for new licenses.

                          In another case, an employee in the city clerk's office is being sought on
                          accusations that he accepted a bribe to change a bride's name in the computer
                          system. In that case, prosecutors said, the woman scheduled to appear at the
                          clerk's office for a marriage ceremony did not show up, and the would-be groom
                          wanted her name removed from the record so another woman could be substituted
                          and the wedding could go on that day.

                          Mr. Morgenthau said an investigation into about a dozen other repeat brides
                          and their grooms was continuing. If the government finds that a green card
                          application is based on a fraudulent marriage, the applicant could be
                          immediately deported.

                          "We wanted to put a stop to this now," Mr. Morgenthau said. Later, he
                          added, "But the investigation still has a ways to go."


                          • gabriellecasey Re: Żeniaczka po Nowemu Jorkowemu 10.07.03, 20:59
                            Bo takie panny to powinno sie zaraz napietnowac rozpalonym zelazem. Rozgrzc
                            pogrzebacz i przytknac do czola a zaraz kazdy bedzie wiedzial ze do kogos
                            nalezy, tak jak na Bliskim Wschodzie. A jak rozwod, to... to co? Najlepiej
                            spalic taka niewiernice na stosie i nie byloby problemu w NY.
                            • Gość: Mirko Re: Żeniaczka po Nowemu Jorkowemu IP: *.union01.nj.comcast.net 10.07.03, 21:07
                              Dlaczego krzywdzić? Przecież każdy chciał dobrze! Ali Mustafa chciał Zieloną
                              Kartę, laska chciała 1000.

                              Zielona karta za $1000? Toż to chyba tanio jak barszcz? Nie znam się ale
                              czytałem kiedyś o większych kwotach. Albo dajesz $1000 i masz "używaną" albo
                              $20ooo i "nowiutką" jak z fabryki. Tak czytałem.

                              www.cbsnews.com/stories/2003/07/10/national/main562509.shtml

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka