kaszanka_pl
30.09.07, 17:54
kiedy samolot dotknal kolami plyty lotniska,poczulem ze nareszcie
jestem w domu,targajac swoja walize na ktorej dumnie byly
przyklejone naklejki "I love Toronto" i duze liscie klonowe,sune
do wyjscia,szwagier z dziecmi z daleka macha gazeta ,rozpoznali
mnie po tylu latach ,od razu lapia sie za moja walize targajac ja
w kierunku postoju TAXI,zarosniety taksiarz ,patrzy bystro na
naklejki i slepia sie mu zapalaja,wrzuca walize do bagaznika z
rozmachem i szczerbatym usmiechem pyta "dlugo sie bylo?" i gdzie
jedziemy ? do srodmiescia ? Pytam ile za kurs , taksiarz mruga
filuternie okiem odpowiadajac " da pan 4 setki i po sprawie" -
szwagier oponuje ze normalny kurs to tylko 35 zlotych ,ale
taksiarz dodaje "co to na powracajacego z Kanady" 400zl to zadne
pieniadze"
Szwagier kooorwuje taksiarza i wylazimy z gabloty ,pchajac sie
wsrod tlumu na przystanek tramwajowy. Nadjezdrza 16 wlazimy,
siadam na drewnianym siedzeniu obok pijany gosciu mamrocze "panie
zabraklo mi 50 groszy do biletu",szwagier opier..dala
goscia "odwal sie czlowieku nie widzisz ze z zagranicy
przyjechal?" Pijaczek staje sie bardziej nachalny,chuchajac
oparami alkocholu prosto w nos,tramwaj ostro zakreca odrzuca go
na bok i stacza sie na podloge ,plujac wkoolo,motorniczy klnie i
za pomoca starej trzeszczcej radiostacji wzywa Straz Miejska ,na
nastepnym przystanku wchodza dwa umundurowane dryblasy z
palami ,biora pijaczka pod pachy ,ten wierzgajac nogami w starych
tenisowkach zapiera sie ,paly ida w ruch .
mam juz dosyc pierwszych 2 godzin na lonie ojczyzny
cdn.