Dodaj do ulubionych

USA-a zarabiac tez bedziecie w Euro ?

07.02.08, 16:55
Jak bylo do przewidzenia, dollar pomalu wypierany bedzie przez
prawdziwe pieniadze:

NEW YORK (Reuters) - In the latest example that the U.S. dollar
just ain't what it used to be, some shops in New York City have
begun accepting euros and other foreign currency as payment for
merchandise.

"We had decided that money is money and we'll take it and just do
the exchange whenever we can with our bank," Robert Chu, owner of
East Village Wines, told Reuters television.

The increasingly weak U.S. dollar, once considered the king among
currencies, has brought waves of European tourists to New York with
money to burn and looking to take advantage of hugely favorable
exchange rates.

"We didn't realize we would take so much in and there were that
many people traveling or having euros to bring in. But some days,
you'd be surprised at how many euros you get," Chu said.

"Now we have to get familiar with other currencies and the
(British) pound and the Canadian dollars we take," he said.

While shops in many U.S. towns on the Canadian border have long
accepted Canadian currency and some stores on the Texas-Mexico
border take pesos, the acceptance of foreign money in Manhattan was
unheard of until recently.

Not far from Chu's downtown wine emporium, Billy Leroy of Billy's
Antiques & Props said the vast numbers of Europeans shopping in the
neighborhood got him thinking, "My God, I should take euros in at
the store."

Leroy doesn't even bother to exchange them.

"I'm happy if I take in 200 euros, because what I do is keep them,"
he said. "So when I go back to Paris, I don't have to go through
the nightmare of going to an exchange place."
Obserwuj wątek
    • wujekjurek Pytanie. 07.02.08, 20:54
      Jesli dobrze rozumiem turyści z Europy lataju do USA z gotówką w
      kieszeni? Dziwne.
      • japo2 Odpowiedz. 07.02.08, 21:04
        Dziwne? Dlaczego?

        To tylko w USA jest tak przyjete ze za kazde gowno, w tym i kawe w
        Dunkin Donuts placi sie karta kredytowa tracac po jakims czasie
        kompletnie kontrole nad wlasnymi wydatkami.

        Efekty dzis juz sa widoczne, tej radosnej dzialanosci ....

        Zas w Europie tylko co 20 transakcja odbywa sie przy uzyciu karty
        kredytowej, jesli juz uzywa sie kart, to raczej debetowych. Gotowka
        to ciagle najpowszechniejsza forma platnosci bo wydaje sie
        pieniadze juz zarobione. I nie ma problemu zeby w sklepie zaplacic
        banknotem 200 czy nawet 500 Euro, to cywilizowany swiat a nie
        dzicz, ktora odmaiwai przyjmowania wlasnej waluty w postaci
        nominalu 50 lub 100.
        • wujekjurek Komentarz do odpowiedzi. 08.02.08, 05:52
          Czy to znaczy, że ci turyści lecieli kilka godzin z Europy żeby się
          napić kawy w Dunkin Donuts?

          Pod względem obrotu bezgotówkowego Europa jest jednak sporo w tyle
          za USA. Płacenie kartą (kredytową czy debetową) jest po prostu
          wygodniejsze. Nie mam pojęcia jaki jest sens biegania do bankomatu
          po gotówkę aby zapłacić za coś 200 euro jeśli można to samo osiągnąć
          korzystając z karty. Ja nie widzę powodu aby mieć przy sobie więcej
          niż $100 a na ogół mam w kieszeni ok. $50.
          • japo2 Re: Komentarz do komentarza 08.02.08, 15:57
            > Czy to znaczy, że ci turyści lecieli kilka godzin z Europy żeby
            się
            > napić kawy w Dunkin Donuts?

            Pozwole sobie pomina milczeniem ten idiotyzm.

            > Pod względem obrotu bezgotówkowego Europa jest jednak sporo w
            tyle
            > za USA.

            W tyle ? Nie, w przodzie. Placenie kartami za granica zawsze wiaze
            sie z dodatkowymi kosztami. Wala w rogi na rate of exchange oraz na
            foreign transaction fees. Amex dzis oddaje ludziom pieniadze, ktore
            nakradl od klientow w ten sposob bo przegral class action
            litigation i teraz buli. Oddja malo a nakradli duzo, takie to juz
            karciany deal.

            Płacenie kartą (kredytową czy debetową) jest po prostu
            > wygodniejsze. Nie mam pojęcia jaki jest sens biegania do
            bankomatu
            > po gotówkę aby zapłacić za coś 200 euro jeśli można to samo
            osiągnąć
            > korzystając z karty. Ja nie widzę powodu aby mieć przy sobie
            więcej
            > niż $100 a na ogół mam w kieszeni ok. $50.

            A ja mam 2-3 dolarow. Nie lubie wyrzucac kasy na darmo.
            • ontarian Re: Komentarz do komentarza 08.02.08, 16:28
              japo2 napisał:

              > A ja mam 2-3 dolarow.
              wlasnie, to wszystko co masz

              > Nie lubie wyrzucac kasy na darmo.
              trzeba miec co wyrzucac
              ty to mozesz smieci z kubla wyrzucac
            • wujekjurek Re: Komentarz do komentarza 09.02.08, 03:21
              Krtko mówiąc - zdaniem Japy - bogaty Europejczyk jeździ do USA na
              zakupy z workiem pieniedzy.
              • japo2 Worek pieniedzy 09.02.08, 16:16
                Ale dlaczego z workiem pieniedzy ?! Ile mozna wydac na szmaty i
                elektronike?
                To tylko w pieknych USA najwyzszym banknotem jes $100.00 za ktore
                dzis zjesz moze godziwy lunch na dwie osoby.
                Euro to 500 EU w jednym papierku, czyli 725 dolarow, 200 zas to
                calkiem powszechnie uzywany banknot, CHF to jeszcze wiecej-900
                dolcow.
                Po co zaraz worek ?? Wkieszen wystarczy wsadzic.
                • wujekjurek Re: Worek pieniedzy 09.02.08, 19:30
                  Nie chwyciłeś ironii. sad(
                  • japo1 Re: Worek pieniedzy 09.02.08, 22:30
                    Nie chwycilem. To ironia godna 3 - letniego dziecka albo Polonusa z
                    USA. Rzeczywiscie, nie wychwycilem. Nie ten poziom. Przykro mi.
                    • wujekjurek Re: Worek pieniedzy 09.02.08, 22:59
                      No cóż - między nami 3-latkami...
    • jphawajski Re: USA-a zarabiac tez bedziecie w Euro ? 08.02.08, 06:19
      nic w tym nadzwyczajnego. tak sie dzieje od lat. niektore male
      sklepy w usa przyjmuja obca walute. zaleznie od przelicznika mozna
      na tym dodatkowo zarobic. na hawajach w wielu punktach mozna
      zaplacic japonskim jenem a w stanach poludniowych usa niektorzy
      akceptuja meksykanskie peso, itd.

      niestety euro leci na leb. teraz kazdy zastanowi sie dwa razy zanim
      przyjmie ta walute.
      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aHJYH4UBNAe0&refer=home
      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aZy8M9BB_C3c&refer=home
      w strefie euro wzrost inflacji i spowolnienie gospodarki. banki
      centaralne ratuja sie cieciem stop procentowch. to jeszcze bardziej
      oslabi walute euro.
      hej, czas na pozbycie sie euro. dolar znowu gora.
      • nad_oceanem Re: USA-a zarabiac tez bedziecie w Euro ? 08.02.08, 06:39
        Nie dzieje sie od lat.
        Ameryka to media.
        A od jakiegos czasu media to murzynscy raperzy.
        Oczywiscie tylko dlatego ze najlatwiej na nich zbic kase.
        To ze degeneruje sie spoleczenstwo to pikus.
        Who cares?
        Wracajac do tematu:
        jesli oni belkocza o Euro to znaczy ze cos jest na rzeczy ($ is done):
        news.bbc.co.uk/2/hi/business/7097736.stm
        Tak na marginesie, ciekawe czy oni wiedza w jakim kraju lezy Europa?
        • ontarian Re: USA-a zarabiac tez bedziecie w Euro ? 08.02.08, 16:26
          nad_oceanem napisał:

          > Tak na marginesie, ciekawe czy oni wiedza w jakim kraju lezy
          > Europa?
          powiedz lepiej, gdzie ty lezysz?
          pod mostem, czy w parku na lawce?
          • 1y2a3p4o Re: USA-a zarabiac tez bedziecie w Euro ? 09.02.08, 17:15
            ty parzymordo zamkniesz kiedys swoj imigrolski parszywy ryj?
    • felusiak1 A nie napisali po jakim kursie pan Chu wymienia? 09.02.08, 16:40
      Nie ma nic za darmo. Pan Chu liczy po $1.30 za euro.
      Chetnie przyjmie kazda ilosc. Potem biegnie z tym do banku na rogu
      i za kazde euro dostaje $1.44. Tym sposobem pa Chu podwyzsza swoj
      zysk o 40-50% i nie placi od tego podatku.
      No i cala tajemnica wydala sie.....

      Ludzie, myslcie troche. Nie mozna na wszystko reagowac jedynie emocjami. Tyle
      piany nikt nie jest w stanie strawic.
      Polecam pianobijcom probe zaplacenia euro w Bergdorf Goodman albo w
      Walmart. Good luck....
      • japo2 Felusiak Ty slodki naiwniaczku :) i matemetyku :)) 09.02.08, 16:57
        > Nie ma nic za darmo. Pan Chu liczy po $1.30 za euro.
        > Chetnie przyjmie kazda ilosc. Potem biegnie z tym do banku na rogu
        > i za kazde euro dostaje $1.44. Tym sposobem pa Chu podwyzsza swoj
        > zysk o 40-50% i nie placi od tego podatku.

        Sprobuj, naiwniaku, wymienic w NY Euro na dolary, koles. ZObaczysz
        ile dostaniesz, hahahaha ...$1.44 za Euro !!!!!!!!!!!!!!!!
        Wiedzialem ze glupoty piszeszno ale zeby byc tak oderwanym od zycia??

        Poza tym, jak to policzyles? 1.3 bierze, za (poiwedzmy) 1.44
        sprzedaje. To u mnie cos 10%

        Tytaj masz NAJLEPSZY kurs wymiany w NY:
        choicemoney.us/
        I idz spac z powrotem smile)
        • hotdog1 Japa Ty slodki naiwniaczku :) i matemetyk 09.02.08, 23:04
          wez pistolet i strzel sobie w ten glupi cymbal !!,heeheheheeh!!
        • harlista Pisz japo, pisz !! 09.02.08, 23:06
          A po co wymieniac?

          Kolejny cytat.
          Zgadnijmy czyj.

          Autor: japo1 07.02.08, 16:55
          Not far from Chu's downtown wine emporium, Billy Leroy of Billy's
          Antiques & Props said the vast numbers of Europeans shopping in the
          neighborhood got him thinking, "My God, I should take euros in at
          the store."
          Leroy doesn't even bother to exchange them.
          "I'm happy if I take in 200 euros, because what I do is keep them,"
          he said. "So when I go back to Paris, I don't have to go through
          the nightmare of going to an exchange place."

          Pisz japo.
          Pisz wiecej smile)))
          • japo1 Mz dzis popoludnie masochizmu ? 09.02.08, 23:11
            przeciez pontoniku grubasku to co piszesz jasno dowodzi ze
            kompletnie nie zrozumiales slowa z tego tekstu !! Popros dzieci
            niech ci przetlumacza, po tym kabarecie powinienes zamknac ryja a
            nie przychodzic po wiecej.
            • harlista Re: Mz dzis popoludnie masochizmu ? 09.02.08, 23:18
              Nie denerwuj sie japo.
              To nie jest w twojej naturze

              yaponczyk1
              Myslisz e dla mnie, wyksztalconego, obdarzonego subtelna inteligencja czlowieka
              jest jakas przyjemnosci na codzien "dyskutowac" z wami, banda nieokrzesanych
              chamow z polskich siol, osad i malutkich, zapomnianych wiosek Sciany Wschodniej?

              Czyszbys zapomnial ?
              Teraz zrob kupke i idz spac.
              Dobranoc
        • felusiak1 Dziecko, z twojej piwnicy nie widać 09.02.08, 23:28
          Powinienem był napisać z basementu ale nie wiedziałbys o czym mówię.
          Nie ma znaczenia czy pan Chu dostanie $1.36, $1.39 czy też $1.43.
          Pan Chu może uznać, że euro klienta jest warte tylko $1.25 w jego sklepie.
          A tu odpowiedź na twój "najlepszy kurs wymiany", no i jak ci?:
          www.nyforeignexchange.com/?gclid=CIT19qCPuJECFQJTHgodCD-FyQ
          Gdybys rozumiał czytany tekst to nie pisałbyś, że według twojej matematyki jest
          tylko 10%.
          Napisałem "pan Chu podwyzsza swoj ZYSK o 40-50% i nie placi od tego podatku."
          Widzisz, drogie dziecko kiedy pan Chu sprzedaje flaszke za 20 dolarów to osiaga
          zysk rzędu 3 dolary od którego musi zapłacic podatek. Ale pan Chu sprzedal te
          flaszke za 15 euro, które sprzedał po 1.44 = $21.60. Tym sposobem pan Chu na
          czystopo podatkach zarobił
          $2.07, które zarobiłby gdyby klient płacił dolarami i extra $1.60
          bez podatku co stanowi 77% oryginalnego zysku i 43% całego zysku z tranzakcji.
          Jak czegoś nie rozumiesz to zapytaj. Nie wstydź się....
          • japo1 Re: Dziecko, z twojej piwnicy nie widać 09.02.08, 23:56
            Ja mysle, ze ty po prostu jestes.... XXXXXXXXXXXXXXXXX. Sam wykresle
            bo wykasuja....
            Pomine te idiotyczna kalkulacje, ale czy ty naprawde uwazasz, ze
            jesli for-ex place placi za euro 1.39, to bank placi 1.44 ?
            A jak wyglada prawda juz PO przebudzeniu?
            Zalozmy:

            15 Euro po 1.39 minus $4.95 service fee, felusiak, to daje nam
            $15.90.
            Pytanie: Ile musialby dolozyc do sprzedanej flaszki pan Chu gdyby
            na doradce zatrudnil pana felusiaka?
            Aha- dla twego info- banki kasuja jeszcze wieksze service fee. I
            maja gorsze rates of exchange.A sloneczne BHD publikuje swe
            kursy...tja....idz tam i sprobuj po tych kursach wynienic kase, to
            cie pan wezmie za raczke i pokaze ci dokladnie napis: World Exchange
            Rates. We buy We sell to tak zmylka , branzowa. Wyciagnij cash z
            kieszeni, to cie od razu obudza.
            • ratpole Kogo obchodzi 10.02.08, 00:10
              twoje goraczkowe rachowanie procentow i promili, ty zalosny drobny cinkciarzu.
              Nigdy z tego nie wyrosles ty lajzo w mokasynach, bialych skarpetkach, skorzanym
              tureckim spencerku i pedalowka na zgrabnym przegubie. Tfu!
            • felusiak1 Re: Dziecko, z twojej piwnicy nie widać 10.02.08, 01:04
              Czy ty chcesz mnie i innym powiedzieć, że pan Chu sprzedaje ze stratą?
              Prosiłem cie żebyś pytał jak czegoś nie rozumiesz.
              • harlista Re: Dziecko, z twojej piwnicy nie widać 10.02.08, 01:09
                Prosiłem cie żebyś pytał jak czegoś nie rozumiesz.

                Chyba sobie kpisz
                japo wie WSZYSTKO lepiej ( oczywiscie wg niego)
                • jphawajski Re: Dziecko, z twojej piwnicy nie widać 10.02.08, 07:13
                  i tu jest jego dramat. japo wie wszystko co sie dzieje na podworku
                  na ktore wychodzi jego okienko z suteryny smile
                  greenpoint to ameryka, monciak to cala polska.
              • japo1 Sedno sprawy, felusiak i pan Chu 10.02.08, 15:27
                Krazysz i krazysz Felek, by nie nazwac bolesnej prawdy po imieniu i
                macisz temat z jakims "wymienianiem" euro na dolary. Podjalem to na
                chwile gwoli dobrej zabawy.
                No, to do rzeczy:
                Ani Pan Chu ani Leroy tak naprawde swoich euro nie wymieniaja !
                Pakuje je do safe deposit box i trzymaja czekajac na lepsze czasy.
                Czy gdy w czasach gdy byles jeszcze maly, podjrzewam za Gierka i gdy
                udalo ci sie przywiezc z Niemiec 100DM zarobione przy zbieraniu
                czeresni, od razu leciales by je wymieniac na zlotowkowe siano? Czy
                raczej trzymales te 100DM w ksiazeczce do modlitwy i cieszyles sie
                gdy z tygodna inwestycja ci wzrastala na wartosci szybciej nawet niz
                rosly ceny wszystkigo naokolo?

                A widzsz, nie musisz nawet odpowiadac.

                >Leroy doesn't even bother to exchange them.

                A pewnie, ze nie !

                "I'm happy if I take in 200 euros, because what I do is keep them,"
                he said.

                Smart Leroy, smart !!!!

                "So when I go back to Paris, I don't have to go through
                the nightmare of going to an exchange place."

                Exchange place to nie zaden nightmare, kolejek nie ma a wymiana u
                sprawnego kasjera trwa 30 sekund, milionow nie wymienia.

                A pan Chu? Glupi nie jest, ma w koncu " emporium" smile No i policzyl
                sobie, ze gdyby zamienial dolce na euro albo bral euro od poczatku
                jego istnirnia to dzis by mu sie te "boki" samorodnie pomnozyly
                dwukrotnie, tylko lezac w bankowej skrytce. Wolne od podatki i oczu
                IRS. A gdyby to z czasem inwestowac w europejskie fundusze gdzies
                tam, to by mu sie pewnie romnozyly znacznie bardziej. Wolne od
                podatku u oczu IRS.
                Oczywiscie, gdyby dal dolary w opieke brokerowi to pewnie tez by mu
                sie "rozmnozyly" ale mniej cudownie, no i w rezultacie koncowym
                mialby znow tylko dolary. Nie-wolne od podatku i pod czujnym okiem
                IRS.
                Dzis pan Chu postanowil ten blad naprawic. Jak technicznie kombinuje-
                nie wiem. Bierze euro, nie wybija transakcji na kasie ? W koncu
                sprzedaje towar, za ktory rozliczyl sie juz z hurtownikiem
                dolarami, po sklepie mu nikt lazil nie bedzie i kontrolowal polek.
                Niemiec lub Holender kupuje troszke drozej placac euro ale i tak
                taniej niz u siebie, nie lata po kantorach tylko pije, kupuje chlam
                i zwiedza i wszyscy sa zadowoleni.

                A pan Chu we wlasciwym momencie interes zwinie jak sie zrobi
                zupelnie krucho i przeniesie emporium do Europy albo Chin. Albo
                przejdzie na zasluzona emeryture.

                Proste, felusiak.Chociaz moze przykre dla ciebie troche jak sobie
                uswiadomisz, co to sie w tych kochanych USA dzis porobilo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka