Dodaj do ulubionych

1 EUR = 1,52 USD

29.02.08, 19:34
Zostawmy na chilę złotówkę.
USD przekroczył pewną dość znaczącą cyfrę w stosunku do EUR.
Co o tym sądzicie? Jak myślicie co Was czeka w dłuższym okresie
czasu? Oczywiście mam na myśli mieszkańców strefy $.
Obserwuj wątek
    • japo.x Re: 1 EUR = 1,52 USD 29.02.08, 20:06
      sadze ze czeka nas jeszcze wiekszy najazd turystow ze strefy euro.
      wiecej sklepow (malych) zacznie przyjmowac zaplaty w euro jezeli
      turysci wyczerpia swoj limit na eurocartach.
      oczywiscie przeliczmik daleki bedzie od oficjalnego
      wiecej amerykanskich samochodow poplynie do europy przyprawiajac o
      biegunke europejskich producentow.
      hotele w tym roku beda przepelnione, podobnie jak i restauracje.
      w zwiazku z czym wiecej polskich studentow znajdzie wakacyjna prace
      zamiast cypru niemieccy emeryci wybiora miami
      europejczycy podszkola sie w angielskim
      • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD 29.02.08, 20:26
        Spodziewałem się mniej więcej takiej odpowiedzi i dlatego powiem Ci
        co jeszcze Was czeka (i to bardzo szybko): pracuję w pewnej
        amerykańskiej korporacji z branży IT i po 2 - 3 miesiącach
        zacierania rąk przez naszych amerykańskich kolegów z powodu
        rosnącego eksportu (nieoficjalnego) do Europy problem ten zauważył
        management. I jakie są decyzje? Ceny w Europie idą bardzo
        nieznacznie w dół. A ceny w US znacznie w górę. Europa jest bowiem
        tą częścią biznesu, w której ceny (a więc i marże, nawet po cłach i
        podatkach) są najwyższe. Nikt nie pozwoli sobie na zarżnięcie kury
        znoszącej złote jajka. Oczywiście nasze produkty nie są dla ogółu
        społeczeństwa artykułami pierwszej potrzeby i możesz powiedzieć, że
        po prostu ograniczy się sprzedaż w USA. Ale po pierwsze ten sam
        trend dotyczy również innych, bardziej niezbędnych do życia
        produktów. Tyle że w ich wypadku ceny nie idą w górę skokowo tylko
        płynnie, po kilka, kilkanaście centów. Po drugie spowoduje to wzrost
        bezrobocia w US. Podam Ci jeszcze jeden przykład: chciałem ostatnio
        zmienić aparat fotograficzny na nowy. I okazało się, że różnica w
        cenie pomiędzy sklepem wolnocłowym (czyli dla mnie de facto
        normalnym, bo poruszałem się w granicach Unii) w Europie jest na
        tyle niewielka, że nie opłaca mi się kupować go w US i np. nie mieć
        ważnej w EU gwarancji. To samo dotyczy samochodów i wielu innych
        dóbr. Eksport za ocean zostanie ograniczony przez samych
        producentów, a na skutek spadku siły nabywczej USD ceny wszystkich
        produktów w USA pójdą (już idą) w górę. I to byłoby na tyle jeżeli
        chodzi o siłę $ i Wasze opinie mówiące, że spadek wartości tej
        waluty Was jako żyjących za oceanem nie dotyczy. O wakacjach w
        Paryżu nawet nie wspominam, bo stają się one abstrakcją dla
        Amerykanów - nocleg w bylejakim ** hotelu w centrum miasta to min.
        100 EUR. A 150 USD to już niemała kwota...
        • ontarian czyli krotko mowionc 29.02.08, 20:32
          wkrotce Ameryka upadnie
          a dupkolandia,na czele z wielkom bulbom
          w silem urosnom, i pyl po hameryce
          wspolnymi silami zdmuchnom

          zara zacznem sie pakowac
          • grodek75 Re: czyli krotko mowionc 29.02.08, 20:38
            ontarian napisał:

            > wkrotce Ameryka upadnie
            > a dupkolandia,na czele z wielkom bulbom
            > w silem urosnom, i pyl po hameryce
            > wspolnymi silami zdmuchnom
            >
            > zara zacznem sie pakowac
            >
            Aż tak źle nie będzie (zresztą wcale tego nie chcę - jak już
            napisałem pracuję w amerykańskiej firmie wink. Ale dla Amerykanów
            nadchodzą ciężkie czasy. I wody w uszy niejednemu się naleje...

            • ontarian Re: czyli krotko mowionc 29.02.08, 20:42
              grodek75 napisał:

              > Ale dla Amerykanów nadchodzą ciężkie czasy.
              wiesz? pamietam jak za PRLu
              wszystkie media jak tylko mogly
              bebnily o kryzysie we Francji
              i ze Francuzi beda musieli pasa zaciskac

              ale ja tak sobie wtedy myslalem
              ze wolalbym tego pasa we Francji zaciskac
              niz w PRLowskim "przepychu" zyc
              • grodek75 Re: czyli krotko mowionc 29.02.08, 22:27
                ontarian napisał:
                > wiesz? pamietam jak za PRLu
                > wszystkie media jak tylko mogly
                > bebnily o kryzysie we Francji
                > i ze Francuzi beda musieli pasa zaciskac
                > ale ja tak sobie wtedy myslalem
                > ze wolalbym tego pasa we Francji zaciskac
                > niz w PRLowskim "przepychu" zyc

                Twój problem polega na tym, że cały czas patrzysz na Polskę przez
                pryzmat PRL-u w którym się wychowałeś (i w którym niestety
                mentalnością się zatrzymałeś). Teraz o trudnych czasach dla Ameryki
                nie mówi propaganda Gomułki, Gierka czy Jaruzelskiego. Mówią to
                cyfry. Chyba nie powiesz mi, że ciągłe osłabianie się $ nie
                zaskutkuje podwyżką cen paliw w USA? A jak zaczną drożeć paliwa
                zdrożeje wszystko. I tak całe szczęście, że kończy się zima. Spadnie
                zapotrzebowanie na olej opałowy...
            • japo.x Re: czyli krotko mowionc 29.02.08, 21:01
              zdefiniuj co znaczy
              "Ale dla Amerykanów nadchodzą ciężkie czasy."

              dla mnie ciezkim czasem bylo kiedy zaprzestano dostaw mojej
              ulubionej w niedziele rano maslanki i zastapiono ja jakas inna, duzo
              gorsza.

              ciezkie czasy dla Amerykanow zaczely sie juz kilka lat temu.
              Benzyna z .90 skoczyla na $3.00

              ale czy zauwazyles ze i w zjednoczonej juropce nie jest dzisiaj tak
              jak bylo 20 lat temu?

              na twoim miejscu nie cieszyl bym sie zbytnio.
              ameryka zbankruyuje, twoja firma oglosi chapter 11, a ty polecisz na
              tzw twarz yabac na plaze



              • grodek75 Re: czyli krotko mowionc 29.02.08, 22:44
                20 lat temu miałem 13 lat i w związku z tym moja pamięć odnośnie
                tamtych czasów jest nieco ograniczona. Co do uwagi dotyczącej mojego
                rzekomego zadowolenia ze stanu w jakim jest gospodarka USA to gdybyś
                przeczytał moje wypowiedzi to wiedziałbyś, że jest dokładnie
                odwrotnie niż raczyłeś to napisać. Oczywiście mogę polecieć na
                twarz, tak samo jak Ty i 90% gości forum GW. Niestety...
        • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 29.02.08, 20:35
          Co do polskich studentów to jakoś nie wydaje mi się by bardzo
          chętnie gnali do US gdzie zarobią np. 7 - 10 USD/godz (20-25zł)
          podczas gdy w Europie mogą mieć 7 - 10 EUR (30-35zł). Bliżej, tańszy
          dojazd... Program Work&Travel już zdycha w Polsce. Powyższy
          przelicznik zresztą za chwilę rozwiąże też problem wiz dla Polaków
          do USA...
          • ontarian Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 29.02.08, 20:39
            wasze wysilki propagandowe zdychajom a nie W&T
          • japo.x Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 29.02.08, 20:49
            hehe
            zapomniales ze w eurpce student musi konkurowac o prace z polskimi
            gastarbeiterami - jest zawsze na straconej pozycji.
            poza tym studenci chca cos zobaczyc, zwiedzic.
            w europce zawsze moga sobie pojechac gdzie chca.
            a Work&Travel daje im vize i legalna prace w USA.
            i nie licz na to ze jakikolwiek przelicznik zniesie wam wizy do USA.
            max 10% odrzutow vizowych to jest kryterium
            • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 29.02.08, 20:59
              Właśnie ten przelicznik zniesie wizy. Kolejek pod konsulatem już nie
              ma, bo do US zwyczajnie nie opłaca się jechać do pracy. Mniej
              wniosków - mniejszy procent odmów.
              • japo.x Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 29.02.08, 21:04
                ales wymyslil:
                Mniej wniosków - mniejszy procent odmów.

                przyjdzie dwoch,
                jeden dostanie vize, drugi nie

                jaki jest procent odmow ????


                • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 29.02.08, 22:07
                  Po prostu po wizę przestaną przychodzić ci, którzy podwyższają
                  procent odmów: ściana wschodnia i podkarpacie jadące zasuwać na
                  czarno i pozostające nielegalnie w USA. Nie będzie im się opłacać...
                  Zbyt trudne?
                  • japo.x Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 29.02.08, 23:01
                    latwe, gdybys mial przynajmniej troche racji.
                    tzw sciana wschodnia i podkarpacie zawsze bylo i jest najliczniejsze do wyjazdow.
                    oni maja tu oparcie w rodzinach i pewna prace natychmiast po przyjezdzie (u rodziny)
                    zgadza sie ze nie oplaca sie tak jak kiedys, ale przy zerowych kosztach
                    utrzymania (przy rodzinie) wystarczy przedluzyc pobyt o kilka m-cy zeby wyjsc na
                    swoje.
                    i nawiasem mowiac wlasnie tak robia
                    zanim wyjada wiedza za ile i co beda robic
                    proste ?
                    • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 29.02.08, 23:39
                      Co do zarobków: załóżmy że dany osobnik zarobi nawet
                      2k$/miesięcznie. Daje to przy dzisiejszym kursie 4 600 PLN. Niech
                      będzie nawet 5k. Możesz mi wierzyć lub nie, ale to nie jest kasa dla
                      której opłaca się w dzisiejszych czasach gnać na drugi koniec
                      świata. Zwłaszcza, że jakoś marnie widzę to darmowe utrzymywanie
                      przez rodzinę, np. przez rok. Sądzę, że 500 - 1000$/miesięcznie to
                      chyba raczej jest minimum, które trzeba wydać na utrzymanie na
                      miejscu. Czyli na czysto (teoretycznie) zostaje ok. 2,5 - 3k PLN.
                      Dziś robiłem zakupy w supermarkecie i przy kasach wisiało ogłoszenie
                      jakich wiele ostatnio, czyli "Zatrudnimy kasjera - sprzedawcę.
                      Pensja 2800 brutto/miesięcznie" (czyli ok. 1950zł "na rękę"). Czy
                      według Ciebie w takiej sytuacji opłaca się wyjeżdżać?
                      • japo.x Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 01.03.08, 03:38
                        dobrze ze przyjacielu zakladasz wszystko TEORETYCZNIE.
                        ale i tutaj popelniasz praktyczny blad:

                        "Czyli na czysto (teoretycznie) zostaje ok. 2,5 - 3k PLN."
                        "Zatrudnimy kasjera - sprzedawcę.
                        > Pensja 2800 brutto/miesięcznie" (czyli ok. 1950zł "na rękę"). Czy
                        > według Ciebie w takiej sytuacji opłaca się wyjeżdżać?"

                        ile z tych teoretycznych 1950 zl wydasz na utrzymanie?
                        950 zl ?
                        a wiec praktycznie zostanie ci na czysto ok 1,000 zl

                        "Czy według Ciebie w takiej sytuacji opłaca się wyjeżdżać " zeby zarobic 2.5 - 3
                        razy wiecej??

                        a reasumujac: teoretycznie jestes dobry, praktycznie w swoich pogladach na temat
                        USA i Polonii nie odbiegasz od sredniej krapolskiej tego forum

                        PS tak dla wlasnej wiedzy , zainteresuj sie pozycja sprzedawcy/kasjera za 2,800
                        na miesiac.
                        sam zobaczysz ile ci zaproponuja.
                        poza tym porozmawiaj z jakimkolwiek murarzem czy zgodzilby sie robic za kasjerke
                        w supermarkecie
                        • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 01.03.08, 08:57
                          Weź pod uwagę, że wyjazd niesie też ze sobą koszty "nieprzeliczalne"
                          na pieniądze. Czyli rozłąkę z Rodziną (z różnymi tego
                          konsekwencjami - można np. nie mieć do czego wracać), wypadnięcie z
                          obiegu w kraju, etc. Po powrocie z zagranicy na ogół jest jeszcze
                          trudniej znaleźć normalną, dobrze płatną pracę (tak przynajmniej
                          oceniają specjaliści. Nie oszukujmy się - większość emigrantów
                          jedzie na przysłowiowy zmywak, a przy takiej pracy trudno mówić o
                          podnoszeniu kwalifikacji, bądź zdobywaniu nowych). Tak więc te 2 -
                          3k PLN/miesięcznie odłożone na emigracji odrobinę blednie gdy
                          porównamy je z kosztami jakie dany osobnik musi ponieść. Co do
                          murarzy: oni nie muszą szukać pracy w supermarkecie - popyt na
                          dobrych fachowców jest w chwili obecnej bardzo duży. I zarobki też
                          nienajgorsze. Przeżyłem w ubiegłym roku generalny remont mieszkania
                          i niestety wiem coś o tym... I na koniec: nie wypowiadam się na
                          temat Polonii (ani negatywnie, ani pozytywnie). Wątek dotyczy raczej
                          ogólnej sytuacji związanej z kursem $, który w równym stopniu dotyka
                          Polonusów i rdzennych Amerykanów. Tak więc wrzutki na temat
                          krapolstwa, bulbonii, etc. możesz sobie darować - nie sprowadzisz
                          mnie do tego poziomu.
                          • maciekqbn Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 01.03.08, 11:22
                            grodek75 napisał:

                            > Weź pod uwagę, że wyjazd niesie też ze sobą
                            koszty "nieprzeliczalne"
                            > na pieniądze. Czyli rozłąkę z Rodziną (z różnymi tego
                            > konsekwencjami - można np. nie mieć do czego wracać), wypadnięcie
                            z
                            > obiegu w kraju, etc. Po powrocie z zagranicy na ogół jest jeszcze
                            > trudniej znaleźć normalną, dobrze płatną pracę (tak przynajmniej
                            > oceniają specjaliści. Nie oszukujmy się - większość emigrantów
                            > jedzie na przysłowiowy zmywak, a przy takiej pracy trudno mówić o
                            > podnoszeniu kwalifikacji, bądź zdobywaniu nowych). Tak więc te 2 -
                            > 3k PLN/miesięcznie odłożone na emigracji odrobinę blednie gdy
                            > porównamy je z kosztami jakie dany osobnik musi ponieść. Co do
                            > murarzy: oni nie muszą szukać pracy w supermarkecie - popyt na
                            > dobrych fachowców jest w chwili obecnej bardzo duży. I zarobki też
                            > nienajgorsze. Przeżyłem w ubiegłym roku generalny remont
                            mieszkania
                            > i niestety wiem coś o tym... I na koniec: nie wypowiadam się na
                            > temat Polonii (ani negatywnie, ani pozytywnie). Wątek dotyczy
                            raczej
                            > ogólnej sytuacji związanej z kursem $, który w równym stopniu
                            dotyka
                            > Polonusów i rdzennych Amerykanów. Tak więc wrzutki na temat
                            > krapolstwa, bulbonii, etc. możesz sobie darować - nie sprowadzisz
                            > mnie do tego poziomu.


                            Wygląda na to, że poglądy na życie w dużym stopniu zależą od wieku.
                            Też jestem z rocznika 75 i całkowicie się z Tobą zgadzam w wielu
                            kwestiach, które w tym wątku poruszasz.
                            Ja się polonusom nie dziwię już. Nawet moi rodzice, którzy zawsze
                            wychowywali mnie w duchu wielkiego patriotyzmu ostatnio stwierdzili,
                            że gdyby znali języki tak jak ja i mieli taki fach, to już by
                            emigrowali. Ale oni mieli ciężkie życie, bywało, że na chleb nie
                            było pieniędzy. Teraz jeśli część z obecnych tutaj przedstawicieli
                            Polonii uciekła z tego 'raju PRL' do normalnego świata, to na prawdę
                            się im nie ma co dziwić, że tak a nie inaczej patrzą teraz na
                            Polskę.

                            Bierze mnie ochota, by się przyłączyć do dyskusji ale niestety
                            ostatnio jestem zawalony robotą. Mogę sobie tylko pozwolić na
                            kilkuminutowe przerywniki dla ochłodzenia zwojów mózgowych hehe.

                            pozdr.,
                          • jphawajski Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 01.03.08, 21:12
                            te wasze rozwazania sa czyto teoretyczne. czy to prawda np ze w
                            anglii dzisiaj kazdy polak latwo znajdzie zatrudnienie i to dobrze
                            platne?
                            • ratpole Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 01.03.08, 21:23
                              jphawajski napisał:

                              > te wasze rozwazania sa czyto teoretyczne. czy to prawda np ze w
                              > anglii dzisiaj kazdy polak latwo znajdzie zatrudnienie i to dobrze
                              > platne?

                              A nawet jesli to prawda to czy bulwiasci maja prawo byc z tego dumni? hehe
                              • zagadeknaukowy Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 01.03.08, 21:47
                                bulwiasci... ty to masz slownictwo. Czy ty masz cos powaznego z
                                glowa ze stosujesz te frazeologie i czy mam sie u ciebie tez
                                doszukiwac freaudowskich wnioskow ze byles zabawka seksualna dla
                                innych czlonkow w rodzinie? Kto wie, moze nadal jestes.
                                • ratpole Re: 1 EUR = 1,52 USD - jeszcze jedno 01.03.08, 21:57
                                  zagadeknaukowy napisała:

                                  > bulwiasci... ty to masz slownictwo.

                                  Preferujesz "polactwo" jako bardziej strawne?
        • wujekjurek Re: 1 EUR = 1,52 USD 29.02.08, 21:04
          grodek75 napisał:

          > jeden przykład: chciałem ostatnio
          > zmienić aparat fotograficzny na nowy. I okazało się, że różnica w
          > cenie pomiędzy sklepem wolnocłowym (czyli dla mnie de facto
          > normalnym, bo poruszałem się w granicach Unii) w Europie jest na
          > tyle niewielka, że nie opłaca mi się kupować go w US

          Nie wiem jak to wygląda ze sklepami wolnocłowymi ale na przykład
          cena Canona EOS 5D (body only) w USA $2200, w Polsce (informacja z
          onet.pl) 7709 zł czyli ok. $3212. Niedawno kupiłem GPS firmy Garmin
          za $300, w tym samym czasie ten sam model był w Polsce oferowany na
          prawie dwa razy więcej. To się utrzymuje od wielu lat.
          • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD 29.02.08, 22:15
            Podajesz jako przykład EOS-a 5D. I tu różnica jest duża (bo sprzęt
            jest relatywnie drogi i w EU i w USA). Ale nie oszukujmy się,
            większość ludzi kupuje np. EOS-a 350D, Nikona D80, czy Sony Alpha
            100/200. A tu różnica w cenie jest znacznie mniejsza. I dla 200 - 300
            $ może się nie opłacać rezygnować z gwarancji, czekać na dostawę,
            etc. Podobnie wygląda to z samochodami. Różnica w cenie BMW 5 będzie
            ogromna, w wypadku Forda Focusa czy VW Golfa już nie tak bardzo...
            • wujekjurek Re: 1 EUR = 1,52 USD 29.02.08, 22:22
              Masz rację ale mnie chodziło głównie o to, że my jak dotąd skutków
              słabego kursu dolara nie odczuwamy. Cieszą się z tego natomiast
              amerykańscy farmerz, którzy zaczęli eksportować mleko i inne
              produkty do Chin.
              • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD 29.02.08, 22:37
                Póki co nie odczuwacie (i wbrew temu co myślą pewnie wszelkiej maści
                ontariany wcale tego nie życzę Amerykanom - we własnym dobrze
                pojętym interesie. Odłamki mogą paść daleko...). Ale nie oszukujmy
                się - na dłuższą metę eksportem mleka czy pszenicy nie da się
                utrzymać przy życiu największej gospodarki świata. Wspomniany przez
                Ciebie EOS te nie jest produkowany w Stanach. Trzeba będzie wyłożyć
                więcej słabnących $ żeby móc go kupić. Mam zresztą konkretny
                przykład na poparcie tej teorii: przeglądałem ostatnio ebay`a i
                koszula, która nie tak dawno temu kosztowała 100$ taraz kosztuje
                120. Oczywiście wciąż daleko jej do polskiej ceny (450zł - nota bene
                skandal) i wciąż opłaca się ją kupić, ale faktem jest że zdrożała o
                20%. To też jeden z efektów słabnącego dolara.
                • wujekjurek Re: 1 EUR = 1,52 USD 29.02.08, 22:48
                  Mleko podałem jako przykład zmian z ostatnich tygodni. Jeśli chodzi
                  o eksport amerykański to pamiętaj o firmach Boeing, Caterpillar,
                  Intel, IBM, Microsoft, Sun Microsystem, przemysł farmaceutyczny
                  itp. Ostatnio doszło dużo eksportu usług. Zupełnie przypadkiem
                  przeczytałem o firmie zajmującej się produkcją sprzętu do
                  pogłębiania basenów portowych. Nagle ta firma wygrała kontrakt na
                  dostawę sprzętu gdiześ w Azji, wypierając Holenrów i Niemców, którzy
                  tam od lat mieli klientelę.

                  Ale jak to jest, że sprzęt wyprodukowany w Japonii lub w Europie
                  jest tańszy w USA niż w Europie?
                  • grodek75 Re: 1 EUR = 1,52 USD 29.02.08, 23:10
                    Uwierz mi eksport, którym podniecają się uczestnicy tego forum nie
                    przynosi tym firmom zysków. Ten eksport to w większości działalność
                    na własną rękę niezależnych brokerów, którzy wykorzystują różnice
                    cenowe i kursowe pchając do Europy kontenery z towarem. A firmy
                    tracą na tym sprzedając taniej w USA i oddając różnicę pomiędzy ceną
                    amerykańską i europejską niezależnym pośrednikom. Dlatego właśnie
                    można się spodziewać w najbliższym czasie podwyżek w USA. Korporacje
                    będą chronić w ten sposób swoje interesy w tych częściach świata, w
                    których ceny są znacznie wyższe (nawet za cenę spadku sprzedaży w
                    USA, który i tak jest nieunikniony). Co do ceny sprzętu. Niewiele z
                    wymienionych przez Ciebie firm produkuje cokolwiek w Japonii czy
                    Europie (a na pewno nie ostatnie na liście). Jeżeli już to tylko
                    montuje (jak np. Dell w Polsce). Niemal wszystko pochodzi z Chin,
                    Korei, Tajwanu czy Indii. Podatki w USA są znacznie niższe - stąd
                    różnica w cenach.

                    P.S. wujekjurek, miło spotkać na tym forum kogoś, z kim można
                    normalnie podyskutować. Pozdrawiam.
                    • undocumented.alien Boeing przegrywa. 01.03.08, 00:43
                      wujekjurek napisał:

                      >Mleko podałem jako przykład zmian z ostatnich tygodni. Jeśli chodzi
                      >o eksport amerykański to pamiętaj o firmach Boeing, Caterpillar,
                      >Intel, IBM, Microsoft, Sun Microsystem, przemysł farmaceutyczny
                      >itp.

                      No i ten chicagowski Boeing przegrał:
                      WASHINGTON - Northrop Grumman and the maker of Airbus planes beat out Boeing Co.
                      to win a $35 billion government contract to build military refueling planes, the
                      Air Force said Friday.

                      The selection of Los Angeles-based Northrop Grumman and its Paris-based partner,
                      European Aeronautic Defence and Space Co., came as a surprise to Wall Street.

                      It is a big blow to Chicago-based Boeing, which has been supplying refueling
                      tankers to the Air Force for nearly 50 years and had been widely expected to win
                      the deal.
                      www.msnbc.msn.com/id/23413217/
                      Fajnie będzie to wyglądało: Amerykański B2 tankowany przez europejskiego A-340 smile

                      • wujekjurek Re: Boeing przegrywa. 01.03.08, 04:24
                        Bo tak już jest we współczesnek gospodarce światowej. Boeing raz
                        wygrywa a raz przegrywa. Tak jak Airbus. Zresztą to nic nowego, bo
                        Airbusy już od dawna latają w amerykańskich liniach lotniczych.

                        A tak na marginesie, to istnienie Airbusa jako drugiego producenta
                        samolotów tej wielkosci jest błogosławieniem dla pasażerów po
                        obydwóch stronach oceanu. Monopol jest bardzo niezdrowy, bo
                        powoduje wzrost cen i spadek jakości.
                        • jot-23 Re: Boeing przegrywa. 01.03.08, 04:29
                          hehe nie zupelnie "tak to juz bywa", jakby bylo wszystko po staremu,
                          to boening , ktory wyplacil miliony w lapowkach, mialby ten kontrakt
                          w kieszeni.
                          • wujekjurek Niekoniecznie. 01.03.08, 16:37
                            Od lat Airbus stawiał zarzuty, że Boeing też otrzymuje subsydia w
                            formie kontraktów rządowych na rzecz wojska. Oddanie tego kontraktu
                            Airbusowi jest być może metodą zakneblowania krytyków z EU.

                            Inny powód: w ubiegłym roku Sarkozy w rozmowie z Bushem narzekał, że
                            niski kurs dolara sprawia, że eksport EU do USA staje się
                            nieopłacalny. Być może celem tego kontraktu jest uspokojenie
                            Sarkozy'ego.
                    • wujekjurek Re: 1 EUR = 1,52 USD 01.03.08, 04:20
                      grodek75 napisał:

                      > P.S. wujekjurek, miło spotkać na tym forum kogoś, z kim można
                      > normalnie podyskutować. Pozdrawiam.

                      No własnie, mam podobne wrażenia z tej rozmowy. Może Ty masz rację
                      a może ja. A może obydwaj. A może żaden z nas. smile)

                      A jeśli chodzi o to co gdzie jest montowane to musimy pamiętać, że
                      są to wielkie korporacjie o zasięgu światowym. Dell montuje w
                      Irlandii i w Polsce ale to samo robi Opel w Gliwicach. Do tego Opel
                      jest częścią GM, czyli firmą amerykańską mimo, że niemiecką. smile)
                      Niektóre Volkswageny sprzedawane w USA są montowane w Meksyku a inne
                      na Słowacji. Zwariować można.

                      U mnie już 22:26, Dobranoc.
    • fan.club Czy szanowni dyskutanci zechcą... 01.03.08, 09:21
      mi wspaniałomyślnie wybaczyć, że ja jako wolny czytacz, poczekam
      jednak na opinię Jana Pawła Hawajskiego?
      • kan_z_oz Do Grodka 01.03.08, 10:54
        Zastanawiasz się czy 'Ci w US' martwią się???
        Odpowiedź jest jasna; Nie bardzo wahaniami waluty. Te dotykają
        każdego dosyć mało. Część pewnie się zastanawia przez chwilę - w
        którą stronę to pójdzie???

        Wahania waluty w US są skutkiem ubocznym tylko.

        US może rozwiązać swój 'problem' - pytanie jest tylko czy ktoś w
        końcu podejmie decyzję.???
        Wciąż chodzi o 'problem pożyczek' - mam na myśli tych, które są
        niespłacane. Przez lata zatwierdzano pożyczki mieszkaniowe(nie tylko
        zresztą w US)pod tzw. przyszłą wartość - czyli pożyczano ludziom
        więcej pieniędzy, niż była faktyczna wartość nieruchomości.

        W pewnym momencie, gdy spłaty zaczęły być problematyczne, nagle
        okazało się, że skala na jaką pożyczano była masowa - a ogromna
        ilość nieruchomości jest zadłużona powyżej rynkowej wartości.
        Ceny zaczęły więc spadać - bo starch spowodawał, że część ludzi
        zaczęła się obawiać strat kapitału.

        Ogrom zjawiska opublikowano i opisano na koniec 2007 roku. Bank
        federalny zarządził obniżki oprocentowania - w celu ułatwienia
        spłat. Niestety - nie te były tylko problemem - negatywna wartość
        nieruchomości, która jest obecnie możliwa do spałacania dla
        większości - spowodowała, że ludzie masowo zaczęli porzucać
        domy "jingle mail", bo musieliby dopłacać.
        W chwili obecniej wiadomo, że wszystkie dotychczasowe obniżki w
        oprocentowaniu zjawiska nie zatrzymały(patrz dane w artykule z 27
        lutego 2008)- ba, istnieje obawa, że utrzymanie dotychczasowej
        tendencji spadkowej tzw. ' wartości rynkowej' nieruchomości wypchnie
        jeszcze większą ilość ludzi do porzucania nieruchomości.

        Banki życzą sobie aby zagrożone pożyczki zostały wykupione przez
        rząd US i w ten sposób umożone - rząd US nie chce o tym słyszać.
        Różne ugrupowania polityczne sugerują to samo; od konserwatywnych
        krążących wokół 20 miliardów do radykalnych 300-400 miliardów -
        rząd, bez odzewu.

        Inne rozwiązanie to; zmiana obecnego prawa bankrucji, gdzie ustalona
        cena rynkowa zmuszałaby właścicieli domów do obowiązku spłaty długu
        (inwestycje są wykluczone, gdyż te są obecnie egzekwowane).
        Wprowadzenie tej opcji grozi na długie lata US zachwianiem zaufania
        przyszłych właścicieli domów - rząd też nie chce słyszeć...

        Następna obniżka oprocentowania wg obecnie utrzymujących się trendów
        wywołać może więc tylko dalszy spadek wartości nieruchomości, a ten
        jeszcze większą ilość "jingle mail". To natomiast kosztuje banki
        słono - to chwieje nimi i ich AAA wiarygodnością. Poprzez to chwiją
        się obligacje oraz przenosi się niepokój na giełdę.
        Światowo - ceny zakupu pieniędzy w mniejszych ilościach niż robi to
        US, są horrendalnie wysokie - banki innych państw są zmuszone
        podnosić więc koszty własne. To z koleji sieje panikę inwestorów,
        którzy pompują ceny surowców, zboża, złota - co z koleji napędza
        światowo inflację, bo jedzenie i energia idą w górę w zastraszającym
        tempie...

        Sczerze - jak długo??? jak długo się da... Czyli dopóki ktoś nie
        podejmie decyzji lub nie rozwali całego systemu.
        Z Bushem u steru przez następne 8 miesięcy? Stawiam, że rozwali, bo
        jest 'sparaliżowany' obecnie samym pomysłem podejmowania
        jakiejkolwiek decyzji. Szczerze życzę US i wszystkim innym
        aby 'przeszło'.

        Kan

        • kan_z_oz Re: Do Grodka - link dla anglojęzycznych 01.03.08, 10:57
          www.economist.com/displaystory.cfm?story_id=10766432
          Kan
        • jphawajski Re: Do Grodka 01.03.08, 11:13
          moge cie tylko pocieszyc ze nic nie bedzie. to co moglo sie zdazyc
          mamy juz a soba. gdyby nie bylo ciec podatkowych na kolejne 10 lat,
          gdyby nie bylo wojny w iraku, gdyby nie bylo manewru z kredytami i
          przez to boomu budowlanego, cykliczna recesja a moze i kryzys
          gospodarczy mielibysmy juz kilka lat temu.
          bushowi, jego ekonomicznym doradcom i kongresowi ameryka i swiat
          zawdzecza tylko lekkie wahniecie w ekonomi swiatowej.
          kiedys to zrozumiecie.
          • grodek75 Re: Do Grodka 01.03.08, 11:23
            Cóż, każdy ma prawo do własnego zdania. Ty widzisz to jako lekkie
            wahnięcie, które niczego nie zmieni ja niestety przewiduję że to
            dopiero początek problemów USA (i reszty świata niestety też...)
            • jphawajski Re: Do Grodka 01.03.08, 20:47
              grodek75 napisał:

              > Cóż, każdy ma prawo do własnego zdania. Ty widzisz to jako lekkie
              > wahnięcie, które niczego nie zmieni ja niestety przewiduję że to
              > dopiero początek problemów USA (i reszty świata niestety też...)

              Lekkie wahniecie w porownaniu z tym co mogloby sie wydarzyc. zawsze
              przy takich okazjach przypominam, ze podczas kryzysu ekonomicznego
              lat 30-tych zginelo z glodu w samej ameryce ponad milion ludzi.
              zauwaz, ze tym razem jest mowa tylko o spadku wzrostu gospodarczego.
              z 2.5% do 2%. czyli ciagle wzrost tylko mniejszy. a o 2% to niektore
              bogate kraje europy moga tylko marzyc. druga najbogatsza na swiecie
              gospodarka niemiec przez lata notowala przyrost gospodarczy ledwie
              1%.
              dotychczasowe wszystkie najwaznejsze wskazniki ekonomiczne w usa
              ciagle nie sa zle. bezrobocie, inflacja, przyrost gospodarczy.
              spadek wartosci dolara do walut wymienialnych jest wynikiem ciec
              bazowej raty kredytow. jest to swiadome dzialanie banku federalnego
              i w pelni kontrolowane. jest to niechciana konsekwencja ale dajaca
              rowniez korzysci. deficyt w handlu maleje.
              a obecna rata kredytow 3% a zapowiadana nawet 2.5% w porownaniu z
              japonia jest ciagle bardzo wysoka. japonia ma ponizej 1%.
              to co obecnie dzieje sie w gospodarce amerykanskiej porownuje sie do
              roku 2001 kiedy ekonomisci tez mowili o recesji. udalo sie jej
              zapobiec skutecznie. jestem przekonany, ze obecnie zabiegi fed
              polaczone z pakietem stabilizacyjnym dadza rezultaty. juz w polowie
              roku sytuacja bedzie wygladala calkiem innaczej.
              news.yahoo.com/s/ap/20080229/ap_on_bi_ge/bush_bernanke;_ylt=AmFpZ7MnRMZi6ptQK3ugBRTv5rEF
              ameryka sobie poradzi a co bedzie z europa? tam bezrobocie i
              inflacja jest znacznie wyzsza.
              news.yahoo.com/s/nm/20080229/bs_nm/eurozone_economy_dc;_ylt=Alh_sK8kOMbTW3dEeTHHQNjv5rEF

              • zagadeknaukowy Re: Do Grodka 01.03.08, 21:20
                jak zwykle dales lekko walnieta odpowiedz. Nie masz pojecia o
                ozmiarach obecnego kryzysu bo jestes odizolowany od normalnego zycia
                bedac aktywnym uczestnikiem jakiejs jarajacej komuny i poslugujesz
                sie materialami ze szczekaczek. Szkoda wiecej slow a ciebie bo do
                tego jestes jeszcze masochista.
                • wujekjurek Re: Do Grodka 02.03.08, 00:17
                  Przyznaj się, że nie zrozumiałeś o czym Hawajczyk napisał. Za dużo
                  cyferek, procentów.
        • oranjeboom Re: Do Grodka 01.03.08, 16:52
          marnujesz sie, zostan doradca tylko nie wiadomo kogo
          albo jest zupelnie glupia ze probujesz pisac cos powaznie na forum gdzie
          wiekszosc to zwykly emigrancki chlam ktory nie ma co robic i sleczy godzinami
          przed monitorem
          • jphawajski Re: Do Grodka 01.03.08, 20:09
            mieszkasz na wsi?
            • zagadeknaukowy Re: Do Grodka 01.03.08, 21:23
              juz na gorszej wsi niz ty to nikt nie moze mieszkac. Mieszkasz w
              jakims terrarium.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka