Dodaj do ulubionych

Dyskotekowy odlot : 50 osób jest zabijanych

11.09.03, 17:33
Az sie wierzyc nie chce ze tak moze byc na prawde. Ja chodze co tydzien na
rozne party w uikend i jeszcze nigdy nie mialem problemu.

---------------------------------------------------------------

Dyskotekowy odlot

Tygodnik "Wprost", Nr 1077 (20 lipca 2003)

50 osób jest zabijanych co roku w rozróbach w dyskotekach

Dyskoteki to prawdziwe przestępcze kombinaty. Pierze się tam pieniądze,
handluje żywym towarem i prowadzi narkotykowy hurt. Kwitnie paserstwo. Można
tam również wynająć zbira, który pobije wskazaną osobę. Można kupić broń,
załatwić przemyt tira z papierosami albo kupić dziewczyny do domu
publicznego. Gość może też zostać dotkliwie pobity, kobieta zgwałcona (w
dyskotekach i ich okolicach dochodzi do połowy gwałtów popełnianych w naszym
kraju), a praktycznie każdy - okradziony. Nieprzypadkowo najważniejsi
bossowie polskiego podziemia, m.in. Andrzej Kolikowski (Pershing), Henryk
Niewiadomski (Dziad), Wiesław Niewiadomski (Wariat), Andrzej Zieliński
(Słowik), Marek Medwesek (Oczko) czy Nikodem Skotarczak (Nikoś) stali się
właścicielami ponad czterdziestu największych dyskotek w Polsce.

Przestępczy holding
Dyskoteki należące do gangsterów dzielą się na dwie kategorie. Do pierwszej
należą te, w których robi się wielkie interesy (jest ich 8-10 w Polsce).
Muszą być czyste - nie handluje się tam narkotykami, sprzedaje legalny
alkohol i papierosy, nie toleruje burd. Żaden z tych lokali nie może zwracać
na siebie uwagi. Nie znaczy to, że osoby bywające w takich miejscach są
bezpieczne. Tam m.in. typuje się ludzi zamożnych, którzy potem są okradani
albo wciągani - najczęściej szantażem - w przestępcze interesy. Takim gościom
podsuwa się należące do gangu dziewczyny. W ten sposób w warszawskiej
dyskotece należącej do Jeremiasza Barańskiego (Baraniny) przedstawiono
Jackowi Dębskiemu, wówczas ministrowi sportu, Halinę G. (Inkę), która potem
przyczyniła się do jego śmierci.
W lokalach drugiego typu odbywają się zadymy, bo to odciąga uwagę od miejsc,
gdzie robi się interesy. Często te dyskoteki są zresztą przez bossów gangów
dzierżawione ich żołnierzom. W rozróbach w dyskotekach co roku ginie prawie
50 osób, a liczba rannych przekracza 5 tys. Latem w każdy weekend dochodzi do
co najmniej 20 awantur i bójek. W ruch idą noże, kije bejsbolowe, butelki,
stoły i krzesła.
Najczęściej gangsterzy stają się współwłaścicielami dyskotek, proponując ich
właścicielom ochronę. Oporni zmuszani są do współpracy siłą lub szantażem.
Następnym krokiem jest odkupienie części udziałów - nie za gotówkę, lecz za
ochronę, a następnie całkowite przejęcie lokalu. Czasem pierwotnego
właściciela utrzymuje się jako figuranta, wypłacając mu pensję. Gangi są
właścicielami dyskotek w dużych miastach oraz w miejscowościach
turystycznych, bo tylko tam opłaca się robić interesy. Według danych policji,
nad morzem oraz na Mazurach do grup przestępczych należy dziewięć na dziesięć
dyskotek. Choć ich faktyczni właściciele w większości siedzą w więzieniu -
jak bossowie "Pruszkowa", "Wołomina" czy gangsterzy od Oczka, Krakowiaka i
Carringtona - nie przeszkadza im to kierować interesami zza krat.
Obserwuj wątek
    • bozena_l Dokonczenie 11.09.03, 17:33
      Ofiary mafijnych porachunków
      Naprawdę niebezpiecznie w dyskotekach robi się wtedy, gdy konkurencyjne gangi
      walczą z sobą o wpływy. Wówczas w takich miejscach najczęściej wybuchają bomby.
      Tak zdarzyło się m.in. w dyskotece Skansen w Witulinie pod Białą Podlaską. Dwie
      osoby zginęły w zamachu bombowym w Muszelce w Solcu Zdroju. Prokuratura
      ustaliła, że zleceniodawcami byli właściciele dyskotek z sąsiednich
      miejscowości. Lokal w Katowicach, gdzie planowano otworzyć nową dyskotekę,
      ostrzelano z granatnika przeciwpancernego.
      Ochroniarze dyskotek kontrolowanych przez gangi są równie niebezpieczni jak ich
      właściciele. Trzech ochroniarzy skatowało metalowym prętem gościa dyskoteki
      przy ulicy Chorzowskiej w Kielcach. Młody mężczyzna zmarł w szpitalu.
      Śmiertelne pobicie ma na koncie również bramkarz z dyskoteki w Kozeninie koło
      Opoczna. Zaatakowany przez niego mężczyzna uderzył głową o betonową podłogę i
      zmarł na miejscu. Zdarza się, że ochroniarze z konkurencyjnych dyskotek
      organizują (często dla zabawy) bijatyki między sobą, ale ofiarami są zwykle
      przypadkowi goście. Na kary od dwóch do siedmiu lat więzienia olsztyński sąd
      skazał pięciu ochroniarzy olsztyńskiej dyskoteki Come In, którzy śmiertelnie
      pobili bawiącego się tam ochroniarza z innego lokalu. Do bójki między
      ochroniarzami dwóch dyskotek (Pod Browarem i Koch) doszło też w Kętrzynie.




      Jakich dyskotek unikać?
      Odwiedzając podczas wakacji dyskoteki, warto sprawdzić, czy tam, gdzie chcemy
      się bawić, nie dochodziło do awantur. Jeśli tak, prawie na pewno są to
      dyskoteki kierowane przez żołnierzy gangów lub przynajmniej przez nich
      kontrolowane. A to niebezpieczni ludzie: mają broń, łatwo wszczynają awantury,
      nadużywają alkoholu, napastują kobiety. W kwietniu 2003 r. w dyskotece Wiraż w
      Wadowicach śmiertelnie ranny został młody chłopak - Piotr G. Ucierpiał w bójce,
      w której wzięło udział ponad 30 osób. Obrażenia głowy były tak poważne, że mimo
      szybko udzielonej pomocy i operacji mężczyzna zmarł. - Miał krwiaka mózgu,
      pękniętą podstawę czaszki. Dopiero po śmierci syna zdałem sobie sprawę, że
      dyskoteka to nie miejsce do tańca, lecz zwykła mordownia. Można tam zginąć,
      nikogo nie zaczepiając! Wystarczy się przypadkowo znaleźć w centrum rozróby -
      mówi Janusz G., ojciec Piotra. Kilka dni po śmierci Piotra G. w Rącznej koło
      Krakowa zginął kolejny młody mężczyzna. W Kłębowie koło Lidzbarka Warmińskiego
      w bójce brali udział wszyscy uczestnicy zabawy. Robert K., młody mężczyzna z
      ciętą raną klatki piersiowej, znalazł się w szpitalu. - Nie brałem udziału w
      bójce. Po prostu chciałem uciec w bezpieczne miejsce i zostałem zahaczony
      nożem. To cud, że nikt nie zginął, bo w ruch poszły obtłuczone butelki, kije
      bejsbolowe i metalowe podstawy stolików - opowiada Robert K. Ponad 100 osób
      biło się w dyskotece w Jerzmanowicach koło Krakowa. Do bójki z udziałem
      kilkudziesięciu osób doszło przed lokalem nad Jeziorem Nyskim. Rannych zostało
      7 osób. Podczas awantury w Maximie w Ostrowcu Świętokrzyskim wzniecono pożar.
      Niedawno kilkunastu gangsterów zaatakowało bawiących się w podpoznańskim
      Puszczykowie. Żołnierze lokalnego gangu wywołali też awanturę w bytomskiej
      dyskotece Kmicic.
      Wybierając dyskotekę podczas urlopu, warto się dowiedzieć, jaka klientela
      dominuje wśród gości. Lepiej omijać lokale znajdujące się w pobliżu stadionów
      klubów piłkarskich, zwłaszcza wtedy, kiedy odbywają się ligowe mecze.
      Odwiedzając w środę lub w sobotę warszawskie Źródełko, możemy się dostać w sam
      środek zadymy wywołanej przez kibiców Legii. Gorąco może być też na dyskotekach
      w pobliżu krakowskich Błoni, przy których mieszczą się stadiony rywalizujących
      z sobą klubów Wisły i Cracovii. Trzydziestu szalikowców tego ostatniego klubu
      zdemolowało dyskotekę Rokoko. Pobili gości, bo na ścianie wisiał emblemat
      Wisły. Do krwawych porachunków między pseudokibicami obu klubów dochodziło
      również w nowohuckiej dyskotece przy kinie Świt oraz w lokalu przy ul. Budryka.

      Gwałt na disco
      Większość wydawanych przez polskie sądy wyroków za gwałty dotyczy zdarzeń
      związanych z dyskotekami. Na kary od trzech do pięciu lat więzienia lubelski
      sąd okręgowy skazał niedawno czterech nastolatków, którzy napadli i
      wielokrotnie zgwałcili kobietę wracającą z zabawy w miejscowości Barak koło
      Lublina (najpierw próbowali ją zaczepić na dyskotece). Trzy i pół roku spędzi
      za kratkami 24-letni Sławomir G., który napastował dziewczynę w dyskotece w
      podbrodnickich Konojadach, a potem zgwałcił ją, gdy wracała do domu. Podobnie
      było w wypadku dwóch mężczyzn, którzy popełnili aż 13 gwałtów. Wyszukiwali
      swoje ofiary w dyskotekach w województwie lubuskim. Za usiłowanie gwałtu
      podczas zabawy w Ostrowcu Świętokrzyskim na ponad rok trafił za kratki były
      poseł Zbigniew K., który próbował zaciągnąć swoją ofiarę do jednego z
      pomieszczeń na zapleczu lokalu.
      Z dyskoteki pod Ostrołęką lokalni gangsterzy uprowadzili szesnastolatkę.
      Najpierw brutalnie ją zgwałcili, a potem wozili po okolicznych dyskotekach i
      sprzedawali swoim kompanom. Inną szesnastolatkę porwali żołnierze z gangu
      Krakowiaka w Grzybowie (woj. świętokrzyskie). Siłą wyciągnęli ją z lokalu i
      zawieźli do mieszkania w Połańcu, gdzie wielokrotnie zgwałcili. W ubiegłym roku
      w trójmiejskich dyskotekach żołnierze gangu pruszkowskiego wsypywali
      dziewczynom do drinków środki psychotropowe, a potem je uprowadzali i gwałcili.
      Sprawców do dziś nie udało się schwytać.

      Turysta na celowniku
      Oczywiście, nie wszystkie dyskoteki należą do gangów. W tych lokalach osób,
      które wszczynały awantury czy próbowały handlować narkotykami, nie wpuszcza się
      do środka. Latem, kiedy w dużych miastach i w miejscowościach nadmorskich w
      dyskotekach dominują turyści, trudno selekcjonować gości. Przyjezdni zresztą
      rzadko wywołują awantury, za to są celem napadów miejscowych bandytów. Na
      początku tegorocznego sezonu trzydziestoosobowy gang napadł na dwóch
      nastolatków wychodzących z dyskoteki w Krakowie (przy ul. Bojki). Napastnicy
      uzbrojeni w pałki, noże i siekiery dotkliwie ich pobili.
      Według danych policji, w miejscowościach wczasowych działa ponad 40 band
      wyspecjalizowanych w okradaniu gości dyskotek. Największe grupy kieszonkowców
      grasują w sopockich dyskotekach Galaxy i Viva. Bawiącym się tam osobom
      złodzieje kradną torebki, portfele, kurtki, telefony komórkowe, zegarki,
      biżuterię. Złodziejskie gangi działają też m.in. w dyskotekach w centrum
      Wrocławia, w oświęcimskiej dyskotece Saturn oraz w elbląskich Kazamatach.

      Bezpieczne dyskoteki
      Gdy dyskoteki nie są kontrolowane przez gangi, bezpieczeństwo można w nich
      zapewnić, starannie selekcjonując klientów. W Stanach Zjednoczonych do
      większości dyskotek nie mają wstępu osoby poniżej 21 lat. Jeśli wpuszcza się
      młodszych, nie wolno im sprzedawać alkoholu. Bariera wieku (18-20 lat)
      obowiązuje też w Szwecji. W wielu miejscowościach różne grupy wiekowe mają
      wstęp do dyskotek w różnych dniach. W Wielkiej Brytanii obowiązują przepisy,
      które pozwalają eliminować awanturników, tak jak eliminuje się chuliganów ze
      stadionów piłkarskich. Sądy mogą wobec takich osób orzekać zakaz wstępu do
      dyskotek. W Holandii i Danii wydawane są karty, które umożliwiają kontrolowanie
      gości. W większości krajów europejskich ochroną dyskotek mogą się zajmować
      tylko licencjonowane agencje. Przypadkowi bramkarze nie mają tam szans na
      pracę.
      W Polsce większość dyskotek nie jest częścią przemysłu rozrywkowego, lecz
      elementem mafijnych interesów. Dopóki gangsterzy będą właścicielami dyskotek,
      dopóty nie będą to normalne miejsca do zabawy. Tylko czy demokratyczne państwo
      powinno tolerować przestępcze kombinaty, w których załatwiane są lewe interesy,
      giną niewinni ludzie, a kobiety bardziej niż gdziekolwiek indziej narażone są
      na zgwałcenie?
    • waldek.usa Re: mam pytanie 11.09.03, 18:14
      Andrzej Zielinski - z Piastowa???
    • Gość: ja No to sama kultura tam jest! IP: 216.167.186.* 11.09.03, 19:39

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka