Dodaj do ulubionych

Homo sovieticus w polskich ambasadach

IP: 212.187.240.* 14.01.02, 12:01
Ostatnio mialem nieprzyjemnosc kontaktowac sie z Ambasada Polska w jednym
krajow Europy Zachodniej. Zmusilo mnie to, ze musialem zalatwic polski paszport
i polski akt urodzenia dla mojej nowonarodzonej corki. Urzedniczki Konsulatu
nie maja zielonego pojecia o polskim prawie paszportowymi i dotyczacym
cudzoziemcow. Kazdy urzednik informuje o czym innym - kompletna dezinformacja.
Np. raz informuja, ze potrzebny jest akt slubu, drugi raz ze akt urodzenia,
nastepnym razem mowia, ze wystarczy kserokopia innym ze oryginal.
Przygoda zaczyna sie od odebrania telefonu przez telefonistke:
Rozmowa nr 1 12-ta w poludnie:
Ja: Dzien dobry. Poprosze z Wydzialem Konsularnym.
Telefonistka: A co pan nie wie, ze wWydzial konsularny przyjmuje telefony tylko
od 14-tej do 16-tej?
Ja: Dziwne macie panstwo godziny pracy?
T: A co pan sobie mysli, my do 14-tej przyjmujemy interesantow, a potem
zalatwiamy telefony - to juz byl prawie krzyk.
Telefon nr 2 godzina od 14:00 do 14:25 jednego telefonu nikt nie odbiera,
adrugi jest zajety... Ambasada ma az 2 numery telefonow!!!!!!
14:25 udaje mi sie!! Telefon zostal odebrany!!!
Ja: Dzien dobry. Poprosze z Wydzialem Konsularnym.
T: Telefon jest zajety. Prosze dzwonic pozniej.
Ja. To ja bede czekac.
T. Nie bo pan blokuje centrale telefoiniczna ambasady.
Ja. To ja zostawie numer telefonu i prosze o oddzwonienie.
T: My tego nie praktykujemy.
Ja. To ja jednak bede czekal!
Tu zostalem rozlaczony....... Po kolejnej polgodzinie stal sie cud i zostalem
polaczony z Konsulatem!!!!
Ponformowano mnie miedzy innymi, ze musze przyslac 3 zdjecia paszportowe
dziecka zrobione na papierze cienki i lsniacym. Zdjecia nie moga pochodzic z
automatu ani z polaroidu, ani nie moga byc zrobione w technice cyfrowej.
Poprosilem pania z konsulatu, aby mi podala adres fotografa ktory robi w tym
kraju zdjecia paszportowe wg. ich statndardow. Pani wykazala zdziwienie - "A co
nikt nie robi" "Niestety nie!!" Bylem swiezo po rozmowach z roznymi zakladami
fotograficznymi. Nikomu nie oplaca sie robic zdjec paszportowych metoda
tradycyjna - od tego jest polaroid. "No to ja nie wiem. Niech pan zrobi jakies
zdjecia i zobaczymy". Zrobilem normalne zdjecie dziecku aparatem, zrobilem 3
odbitki i wycialem zdjecia. Co ciekawe format miedzynarodowy zdjec
paszportowych jest 3.5X4.5cm, a w Polsce chca zdjecia 5X4 cm, chociaz je potem
przycinaja do formatu 3.5x4 cm.
Amabsada przyslala mi tez poczta informacje o legalizacji dokumentow. Oto ten
kwiatek - kompletna kompromitacja dla polskiego prawa:
"Zgodnie z art. 1138 Kodeksu Postepowania Cywilnego zagraniczne dokumenty
urzedowe posiadaja moc dowodowa na rowni z polskimi dokumentami urzedowymi, nie
ma zatem obowiazku legalizowania dokumentow wydanych zagranica. Jednakze ten
sam artykul umozliwia urzednikowi stanu cywilnego w Polsce zwrot dokumentow z
uwagi na watpliwosci jakie moze miec co do ich autentycznosci. W zwiazku z tym
moze zwrocic wniosek z prosba o uwierzytelnienie dokumentow przez poslki urzad
konsularny, c o wydluzy cala procedure rejestracji aktu urodzenia. Osobom,
ktorym zalezy na szybkim zalatwieniu sprawy sugerujemy zalegalizowanie
dokumentow zalaczonych do wniosku"
Oplata za legalizacje ca. 30 USD!!! Czyli jest usankcjonowane prawem sciaganie
haraczu przez ambasade. Ale to juz specjalnosc poslkiego prawo, ze urzednik je
interpretuje jak chce. Zaplacisz zinterpretuje dobrze, nie to czekaj... Co
ciekawsze to Amabasada tlumaczy akt urodzenia na jezyk polski.


Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: *.turboline.skynet.be 14.01.02, 15:19
      A mozna prosciej. Jedno z rodzicow zachowuje meldunek w Polsce i zglasza
      dziecko we wlasciwym USC tam.
      • Gość: Greg Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: *.daxnet.no 14.01.02, 18:20
        Tylko ze trzeba jechac osobiscie do Polski i tlumaczyc akt urodzeni tak czy
        siak. Poza tym dziecko potrzbuje paszport.
    • Gość: Realista Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: *.il.us.prserv.net 14.01.02, 15:36
      Tak jest. Nie musisz tego zalatwiac przez konsulat.
    • Gość: jak Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: *.kielnet.net 14.01.02, 15:40
      kiedys tez bylem w konsulacie, i mi wystarczylo.
      Wejscie glowne zamkniete . Wchodzi sie od TYLU do taliego kantorka.
      Okienka jak na poczcie. Wrzeszczy sie, zeby urzedniczka cos slyszala,
      dookola ludzie przysluchuja sie prywatnym sprawom interesantow -
      rozwody, narodziny dzieci, maz nie placacy alimentow i tp
      Jednym slowem swojska atmoswerka.
      Do tego potencjalni inwestorzy i popsiadajacy firmy w Polsce drepca z
      nogi na noge i zalatwiaja swoje sprawy wyraznie zdezjorientowani takrze
      przez to wyciete okienko w duzej szybie.
      Ciagle ktos sie pcha chcac tylko zadac pytanie.
      Czy tego nie da sie inaczej zorganizowac?
      To powoduje tylko agresje u ludzi .
      Koncze, bo wlasnie urzedniczka oslonila szybe, konczac dluga rozmowe
      prywatna ze znajomymi w polsce, ktora wszystcy slyszeli, tez przez ta
      dziure w szybie.

      Pozdrowienia
      • Gość: Sexy_MF Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: *.netcom.ca 14.01.02, 16:33
        Hej Jak, gratuluje swietnego poczucia humoru! Mam wrazenie, ze
        opisywales wydarzenia w konsulacie w Rajchu. Wyobraz sobie niemalze
        identyczny scenariusz w konsulacie w Toronto, w ktorym ja niestety bralem
        udzial. W kraju gdzie telefonia jednak troche wyprzedza poziom uslug TPSA
        ma sie wrazenie, ze ci ludzie po prostu unikaja telefonow! Take a message
        my ass! Nikt nigdy do Ciebie nie oddzwoni, to pewne. Tak jak w Ojczyznie:
        nigdy sie jeszcze nikt nie pomylil nic nie robiac. Biurokracja nie tylko jest
        rakiem nad Wisla, ona takze ma swoje sieci zagramanica! Modlmy siem ...
        • Gość: Mirko Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: 65.206.44.* 14.01.02, 16:43
          A wlasciwie dlaczego w ambasadach nie ma ani krzyzy ani kapelana konsularnego?
          Trzeba na to zwrocic uwage ksiedzu Piotrowi.
          CO ZA NIEDOPATRZENIE!
          • Gość: Lexi Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: 193.133.143.* 14.01.02, 18:11
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > A wlasciwie dlaczego w ambasadach nie ma ani krzyzy ani kapelana konsularnego?
            > Trzeba na to zwrocic uwage ksiedzu Piotrowi.
            > CO ZA NIEDOPATRZENIE!


            a-ha! Ktos juz musial doniesc bo w konsulacie londynskim krzyz jest. Kaplica
            pewnie tez, tylko ukryta i modlitwy chyba na okraglo, bo jak inaczej wytlumaczyc
            ze konsulat otwarty 2-3 godziny dziennie.

        • Gość: jak Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: *.kielnet.net 14.01.02, 19:44
          masz racje dokladnie w Hamburgu
      • Gość: Greg Re: Homo sovieticus w polskich ambasadach IP: *.daxnet.no 14.01.02, 18:25
        Widze jeszcze typowy obrazek z polskich urzedow. Kobiety w wieku nie
        okreslonym, stroju zreszta tez, maja wielkie rozplaszczone od siedzenia d...y,
        obsluguja klientow i poipija caly czas kawe i jedza bulki, albo ciastka. To moj
        wizerunek polskiego urzedu po zalatwianiu paru spraw w zeszlym roku.
    • Gość: emigre HOMO POLONUS IP: 66.122.23.* 14.01.02, 17:45
      Ponad 10 lat po "odzyskaniu niepodleglosci" nie ma co wiecej obwiniac homo
      sovietikus to jest po prostu HOMO POLONUS za biurkiem.
      Mozna zmienic ustroj ale nie mozna zmienic mentalnosci ludzi w ciagu kilku lat,
      na to potrzeba chyba kilku pokolen.
      A swoja droga swieta racja, traktowanie Polakow przez Polakow w ambasadach i
      konsultach jest skandaliczne. Sugeruje przeslac wyzej opisane zajscia to MSZ.

      • Gość: Mirko Re: HOMO POLONUS IP: 65.206.44.* 14.01.02, 18:32
        Mialem kiedys (12 lat temu) w Bombaju w Indiach niemila przygode, wymagajaca
        NIERUTYNOWEJ pomocy niewielkiego polskiego konsulatu tamze.

        POMOC UZYSKALEM, mimo, ze bylo i po godzinach i w piatek a sprawa nie byla wagi
        zycia i smierci, zalatwili mi to za darmo i z duzym poswieceniem pracownikow
        (takze w kolejne dwa wolne dni!), ktorzy zachowali sie nie gorzej niz
        oczekiwalbym od najbliszej rodziny na obczyznie. Od poznanych w tamtych
        okolicach Polakow slyszalem podobne pochlebne opinie.

        Kilka miesiecy potem, przypadkowo bylem jeszcze w polskiej ambasadzie w New
        Delhi.
        Na poczatek przy wejsciu zaproponowano nam (towarzyszylismy w kilkoro jednej
        osobie - petentowi) wygodne fotele, polskie czasopisma i chlodne napoje lub
        herbate w oczekiwaniu az kolega zalatwi to po co przyszedl. Niby niewiele, ale
        jak potem uprzejma Pani z recepcji zapytala czy nie chcielibysmy wieczorem
        wpasc na basen, to juz calkiem studenckie szczeki nam poopadaly...

        Moj pozniejszy kontakt z polskimi placowkami sprowadzil sie do kilku wizyt w
        konsulacie w Nowym Jorku (kilka lat temu, za czasow chyba P. konsula
        Surdykowskiego) i nie dam zlego slowa o tym miejscu powiedziec, o darmowych
        koncertach i innych OTWARTYCH dla wszystkich imprezach. Owszem, nie proponowali
        herbatki i ciasteczek, ale ZAWSZE bylo profesjonalnie i uprzejmie.

        Przypominam tez sobie przypadkowa nieomal-wizyte w Belgradzie, jakies 12-13 lat
        temu. Nieomal, bo wejsc sie tam nie dalo i tak jak n.p. od zawsze w placowkach
        USA w Polsce (a czemu nikt tego nie porowna?) trzeba bylo wyluszczyc co sie
        chce cieciowi PRZED drzwiami i na tym sie ta wizyta predko skonczyla. Ja wiem
        ze sa to historyczne juz historie ale widac, ze sa miejsca BARDZO roznych
        obyczajow i nie zawsze Polak-Polakowi wilkiem.
        • Gość: Doki Re: HOMO POLONUS IP: *.turboline.skynet.be 14.01.02, 19:05
          No widzisz. W zlikwidowanym juz konsulacie w Antwerpii byl przemily pan konsul,
          ktory przetrwal na placowce pare rezimow, ale nigdy nie nauczyl sie lokalnego
          jezyka. Uswietnial polonijne spotkania i msze w polskim kosciele, a jedynym
          personelem byla jego malzonka, tez przemila pani. Nie bruzdzili, oplaty
          konsularne kasowali jak wszedzie. Mial pan konsul zawracanie glowy z
          marynarzami, a teraz to wszystko na glowie ambasady, gdzie zwyczaje sa tak, jak
          opisano powyzej sad
    • Gość: P Pytanie do Grega IP: 216.94.245.* 14.01.02, 21:14

      Greg,
      na diabla wyrabiac dziecku paszport polski? Jezeli mieszkasz w kraju UE to niedlugo to bedzie neiwazne jaki
      paszport masz. Ja ze swojej kanadyjskiej perspektywy nie widze sensu w wyrabianiu tego do niczego mi
      (a raczej mojemu dziecku) niepotrzebnego dokumentu. Bedzie tylko dzieciak niepotrzebnie w kartotekach
      egzystowal.
      • Gość: Q Re: Pytanie do Grega IP: *.netcom.ca 14.01.02, 21:21
        Gos´c´ portalu: P napisa?(a):

        > Greg, na diabla wyrabiac dziecku paszport polski?

        Od przybytku glowa nie boli! A co zrobisz jak Polska nagle stanie sie
        bogatym krajem?
        • Gość: Rado Re: Pytanie do Grega IP: *.tychy-ak.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 21:35
          bogatym krajem!??..no cóz to utopia,Q..nigdy nie będziemy bogatym krajem...no
          moze bogatym to jestesmy ale w innej kwestii(czytaj- alkoholizm,hamstwo..itp)
        • Gość: Fania Re: Pytanie do Grega IP: *.telia.com 14.01.02, 21:40
          Ale sie usmialam! No, no nie posadzalam was o taka fantazje z tymi wizytami w polskich konsulatach.
          Po co wymyslacie takie historie? Myslicie , ze w innych konsulatach jest lepiej? To sie polozcie do
          lozka! Duzo podrozuje, wiec mialam juz do czynienia z wieloma konsulatami, jedne gorsze inne
          lepsze, ale wszedzie tylko 2 godz. przyjec i rozne mordy mozna spotkac!
          • Gość: Sexy_MF Re: Pytanie do Grega IP: *.netcom.ca 14.01.02, 21:46
            Z tego co widze, to najdluzej pracuja babki w warszawskich agencjach.
            Ale moze to dlatego, ze w wiekszosci to nie Polki?
          • Gość: Doki Re: Pytanie do Grega IP: *.turboline.skynet.be 14.01.02, 22:14
            Cos w tym jest. Kiedys nawet przypadkowo bylem za tlumacza w belgijskiej
            ambasadzie w Warszawie, bo paniusie umialy po polsku i francusku, ale ani w zab
            po niderlandzku, choc akurat wiekszosc (60%) ludnosci uwaza ten ostatni jezyk
            za wlasny.
            • Gość: Sexy_MF Re: Pytanie do Grega IP: *.netcom.ca 14.01.02, 22:23
              Teraz tam tez jest agencja. Ceny nieruchomosci na Mokotowie tak
              podskoczyly, ze to bylo tylko kwestia czasu. Polska przechodzi teraz
              glebokie zmiany!
        • Gość: P Re: Pytanie do Grega IP: 216.94.245.* 15.01.02, 15:59
          Q, a co bedzie jak rybka bedzie miala pipke moge odpowiedziec?

          Powaznie wytlumacz mi po co Twojemu dziecku ten paszport?
          Rozumiem jak mieszkasz w Niemczech ale w Kanadzie?
          • Gość: Odp.dlaP Re: Pytanie do Grega IP: *.qc.sympatico.ca 15.01.02, 16:34
            Gość portalu: P napisał(a):

            > Q, a co bedzie jak rybka bedzie miala pipke moge odpowiedziec?
            >
            > Powaznie wytlumacz mi po co Twojemu dziecku ten paszport?
            > Rozumiem jak mieszkasz w Niemczech ale w Kanadzie?

            Np. jezeli Q ma jakikolwiek majatek w Polsce a jego dziecko bedzie mialo polskie
            papiery to fakt ten ulatwi dziecku przeprowadzanie postepowania spadkowego po Q
    • Gość: Martin Troche teorii IP: 193.0.74.* 15.01.02, 12:32
      Troche teorii z prawa o aktach USC: urzednik polskiego USC wtedy prosi o
      potwierdzenie konsularne, kiedy posiada podstawy do sadzenia, ze interesant
      robi go w balona np za pomoca domowej produkcji aktu urodzenia z Zanzibaru. W
      wypadku aktow z BRD, USA, UK i innych krajow gdzie Polonii i osob pochadzoacych
      z Polski jest od groma, urzednicy znaja format tamtejszych aktow USC -
      otrzymuja ich tysiace rocznie- i nikt rozsadny nie bedzie sie czepial.
      Wiec, tak, jest to czyste naciagactwo konsulatu, ktory musi jakos splacic
      kredyt wziety na kupno drugiego aparatu telefonicznego.
      Inna sprawa, ze podobny homopeerelus jak w konsulatach sporadycznie trafia sie
      takze w polskich USC- zajatwiam w roznych urzedach sprawy dla klientow-
      niemieckich Slazakow- i czasem mozg staje do jakich nad i reinterpretacji prawa
      tam dochodzi, jesli kierownik nie trzyma towarzystwa za morde i nie wbija do
      glowy, ze teraz mamy juz panstwo prawa i to obywatel jest podmiotem.
      • Gość: Martin Z drugiej strony. IP: 193.0.74.* 15.01.02, 12:44
        Z drugiej strony trzeba powiedziec, ze sa w Polsce urzedy, gdzie obsluga jest
        jak w hotelu wielogwiazdkowym. Taki np Urzad Miejski w Rybniku dopracowal sie
        nawet certyfikatu ISO i teraz musza tam tymbardziej skakac kolo ludzi, bo kazda
        formalna skarga moze spowodowac jego utrate. Jak zaznaczylem, wszystko zalezy
        od szefa.
      • Gość: Greg Re: Troche teorii IP: 212.187.240.* 15.01.02, 12:51
        Moje doswiadczenia z USC w Polsce sa jak najgorsze.
        Jak bralem slub, kierowniczne USC strasznie nie podobalo sie, ze mieszkam
        zagranica, ze moja zona jest cudzoziemka i ze chcemy wziac slub konkordatowy.
        Ludzi trzydziestoparoletnich traktowala jak gowniarzy, mowila do nas
        per "on", "ona" i pouczala. Jak tylko weszlismy padlo "siadac!!", anie dzien
        dobry ani do widzenia tylko "uprzejme SIADAC. Robila trudnosci we wszystkim co
        mozliwe. Dopiero po dosc ostrej reprymendzie zmiekla jej "rura".
        A tak na marginesie, czy ktos zna jakis urzad w Polsce, w ktorym mozna sie
        czuc. ze jest grzecznie i kompetentnie obslugiwanym.
        • Gość: kaska Re: Troche teorii IP: *.telia.com 15.01.02, 16:11
          Zgrywasz sie! Gdzie sie nie poruszysz wszyscy tacy wredni? A zweryfikowales swoje postepowanie,
          moze tam cos szwankuje?
          Gdzies ty na ten slub trafil? W Iraku na posterunku u Sadama?
          • Gość: Greg Re: Troche teorii IP: *.daxnet.no 15.01.02, 17:08
            Nie w USC w pewnym polskim bylym wojewodzkim miescie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka