Dodaj do ulubionych

Zybi, czy czesto boli cie glowa?

IP: 170.28.16.* 16.01.02, 16:20
Obserwuj wątek
    • Gość: ,, Od roboty na tokarce? IP: 199.72.137.* 16.01.02, 18:13
      • _rafi Re: Od roboty na tokarce? 16.01.02, 18:59
        W Stanach na tokarce zarabia się dziesięć razy więcej, niż w Polsce na Uniwersytecie...
        • Gość: Jabol Re: Od roboty na tokarce? IP: *.netcom.ca 16.01.02, 19:03
          Ale od roboty w Polsce nikogo glowa jeszcze nie bolala, a juz szczegolnie
          na tokarce uczelnianej ...
        • Gość: aniutek Re: Od roboty na tokarce? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 16.01.02, 21:42
          _rafi napisa?(a):

          > W Stanach na tokarce zarabia sie˛ dziesie˛c´ razy wie˛cej, niz˙ w Polsce na
          Uniwersy
          > tecie...
          a co ma piernik do wiatraka????
          • Gość: zybi CNC programer - new job IP: 130.68.2.* 16.01.02, 23:14
            Jak maszyne obslugiwac recznie to sie zarabia na slona wode po kartoflach.
            A jak napiszesz program na maszyne sterowana kpmputerem to masz $27/h
            i dalej nazywasz sie tokarz
            Wazne by sobie zbytnio rak nie pobrudzic
            A w niedziele jachtem poplywac. i za przyjemnosc plywania skasowac kolejne $300
            sterowanie to jest dobra sprawa jak sie glowy i komputera uzywa.

            Ostatnio zona mna steruje i kaze mi chodzic na kurs biznesowy. Zachcialo sie
            babie biznes otworzyc. Cala rodzina biega kolo jej biznesu. do PC to juz mi nie
            wolno podchodzic. Na FORUM pisac juz nie pozwalaja. musze konczyc bo slysze ze
            samochod zony jedzie.
            • Gość: Don Re: CNC programer - new job IP: *.uc.nombres.ttd.es 17.01.02, 02:49


              Jak juz pisalem :czlowiek sukcesu,prawdziwy amerykaniec. Bierzcie z niego
              przyklad ! A najbardziej podoba mi sie jacht-wystepuje w kazdym poscie.
              Pomyslnych wiatrow zycze !
              • Gość: JoeK Re: CNC data entry - new job IP: *.rdu.bellsouth.net 17.01.02, 03:02
                Gość portalu: Don napisał(a):

                >
                >
                > Jak juz pisalem :czlowiek sukcesu,prawdziwy amerykaniec. Bierzcie z niego
                > przyklad ! A najbardziej podoba mi sie jacht-wystepuje w kazdym poscie.
                > Pomyslnych wiatrow zycze !
                VVVVVVVVVVVVV
                Skoro mowa o sukcesach to praca przy CNC to nie programming ale "data entry".
                Dla laika, roznica jak miedzy pisania poezji a wypisiwania kwitow za mieso.

                • Gość: zybi Re: CNC data entry - new job IP: 130.68.2.* 17.01.02, 03:13
                  CNC to ciekawa praca za stanie kolo maszyny placa $8
                  a za programowanie i ustawienie maszyny mozna dostac od $25 wzwyz
                  W Poloni Technica poznalem AutoCad i MasterCam i dopiero wtedy mozna myslec o
                  pracy z uzywaniem laptopa i programu do sterowania maszyna.
                  Ale nie kazdy potrafi robic rysunkiw AutCad
                  Za kurs programowania place $400 za jeden dzien z wlasnej kieszni
                  W polsce to by firma zalacila za szkolenie atu jest Ameryka i musze sam placic
                  Nie zawsze jest za darmo
                  • Gość: JoeK Re: CNC data entry - new job IP: *.rdu.bellsouth.net 17.01.02, 03:21
                    Gość portalu: zybi napisał(a):

                    > CNC to ciekawa praca za stanie kolo maszyny placa $8
                    > a za programowanie i ustawienie maszyny mozna dostac od $25 wzwyz
                    > W Poloni Technica poznalem AutoCad i MasterCam i dopiero wtedy mozna myslec o
                    > pracy z uzywaniem laptopa i programu do sterowania maszyna.
                    > Ale nie kazdy potrafi robic rysunkiw AutCad
                    > Za kurs programowania place $400 za jeden dzien z wlasnej kieszni
                    > W polsce to by firma zalacila za szkolenie atu jest Ameryka i musze sam placic
                    > Nie zawsze jest za darmo

                    VVVVVVVV
                    Uzywanie programu, CNC, AutoCad, MasterCam to nie programowanie.
                    Roznica jak powyzej.
                    Pozdrowienia.
                  • Gość: 2K2 Re: CNC data entry - new job IP: *.o1.com 17.01.02, 05:09
                    Gość portalu: zybi napisał(a):

                    > CNC to ciekawa praca za stanie kolo maszyny placa $8
                    > a za programowanie i ustawienie maszyny mozna dostac od $25 wzwyz
                    > W Poloni Technica poznalem AutoCad i MasterCam i dopiero wtedy mozna myslec o
                    > pracy z uzywaniem laptopa i programu do sterowania maszyna.
                    > Ale nie kazdy potrafi robic rysunkiw AutCad
                    > Za kurs programowania place $400 za jeden dzien z wlasnej kieszni
                    > W polsce to by firma zalacila za szkolenie atu jest Ameryka i musze sam placic
                    > Nie zawsze jest za darmo

                    To bardzo ciekawe co piszesz-zybi,czy mozesz szerzej rozwinac rodzaj Twojej pracy
                    (programowanie tokarki)?
                    A jesli wolno zapytac, czym zajmowales sie w Polsce(?), czy tez byles tokarzem,
                    czy moze miales ciekawsze zajecie.
                    I jeszcze jedno pytanie, ile czasu wzielo Ci , nauczenie sie perfekt MasterCam,
                    SurfCam, czy AutoCad.

                    pozdrawiam 2K2

                    • Gość: zybi Re: - new job IP: 130.68.2.* 17.01.02, 05:19
                      Nie jestem tokarzem. specjalnosc - obrobka skrawaniem.
                      Zapisalem sie Poloni technica w NYC i tam poznalem ludzi specjalistow od
                      programowania i obslugi programow do sterowania maszynami. Do obrobki
                      skrawaniem jest potrzebny programista. Tokarz to malo platny zawod. programista
                      zarabia 3x tyle co magik przy tokarce. Mam te programy i robie dla malych firm
                      troche wieksze programy niz pisane 1 palcem. mam ksiazki i programy na laptopie.
                      napisz na adres
                      leosia@poczta.gazeta.pl
                      • Gość: 2K2 Re: - new job IP: *.o1.com 17.01.02, 05:28
                        Gość portalu: zybi napisał(a):

                        > Nie jestem tokarzem. specjalnosc - obrobka skrawaniem.
                        > Zapisalem sie Poloni technica w NYC i tam poznalem ludzi specjalistow od
                        > programowania i obslugi programow do sterowania maszynami. Do obrobki
                        > skrawaniem jest potrzebny programista. Tokarz to malo platny zawod. programista
                        >
                        > zarabia 3x tyle co magik przy tokarce. Mam te programy i robie dla malych firm
                        > troche wieksze programy niz pisane 1 palcem. mam ksiazki i programy na laptopie
                        > .
                        > napisz na adres
                        > leosia@poczta.gazeta.pl


                        Dosyc szeroko rozwinales temat, programista, obrobka skrawania,itp.
                        Czy mozesz troche scislej,
                        chcialbym uzyskac troche informacji, konkretnie to , o co pytalem Cie w ostatnim
                        poscie.
                        A moze nie powinienem kierowac takich pytan , do profesionalisty w obrobce
                        skrawania.

                        • Gość: zybi Re: - new job.....do ....2k2 IP: 130.68.2.* 18.01.02, 05:05
                          ostatni zawod w polsce - dekorator w Panstwowy Dom Towarowy "Centrum"-
                          najwieksza siec w Polsce
                          Jak sie chodzi na kurs w Stowarzyszeniu Inzynierow i technikow "POLONIA
                          TECHNICA" to trwa to 3 miesiace i masz pojecie o AutoCad. Jak kupisz ksiazki do
                          MasterCam to mozesz sam sie nauczc na podstawie poprzedniego kursu
                          Ale to techniczne sprawy wiec nie wiadomo czy interesuja wszystkich --pisz do
                          leosia jak chcesz wiecej
              • Gość: zybi Realizacja --marzen - to AMERYKA --- do DONA IP: 130.68.2.* 17.01.02, 03:03
                w Betonowych koszarach spoldzielni mieszkaniowej, marzylem o wlasnym domu. W
                tych marzeniach lokator z gory bardzo mi pomagal , zapominajac wylaczyc pralke
                i lejac wode mi na glowe.
                Teraz marzeniea sie spelniaja
                -samochod jest
                -dom tez
                i tylko jednego brakuje ... cos co
                Sam sobie sterem sam sobie okretem

                Don jak z twoimi marzeniami o lepszym dniu.

                • jot-23 Re: Realizacja --marzen - to AMERYKA --- do DONA 17.01.02, 03:10
                  Gość portalu: zybi napisał(a):

                  > w Betonowych koszarach spoldzielni mieszkaniowej, marzylem o wlasnym domu. W
                  > tych marzeniach lokator z gory bardzo mi pomagal , zapominajac wylaczyc pralke
                  > i lejac wode mi na glowe.
                  > Teraz marzeniea sie spelniaja
                  > -samochod jest
                  > -dom tez
                  > i tylko jednego brakuje ... cos co
                  > Sam sobie sterem sam sobie okretem
                  >
                  > Don jak z twoimi marzeniami o lepszym dniu.

                  Jak to sie tutaj potocznie mowi: "two best days in the life of a boat owner are
                  the day the boat is bought and the day it is sold"

                  • Gość: zybi prawdziwy wilk morski - to ja IP: 130.68.2.* 17.01.02, 03:22
                    Ja juz plywam 20 lat i jakos mi sie nie znudzilo.
                    To co piszesz to sa niedzielni zeglarze.
                    Wlasnie bylem przefinansowac pozyczke i moge brac nastepna pod zastaw domu
                    kupie te moje marzenie. Wlasnie badam ceny i szukam innej rodziny zaglarzy moze
                    na spolke bedzie taniej ,co by jacht nie stal przy kei tylko sie splacal i
                    plywal caly sezon.
                    • Gość: grzegorz Re: prawdziwy wilk morski - to ja....A JA? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.01.02, 11:22
                      Gość portalu: zybi napisał(a):

                      > Ja juz plywam 20 lat i jakos mi sie nie znudzilo.
                      > To co piszesz to sa niedzielni zeglarze.
                      > Wlasnie bylem przefinansowac pozyczke i moge brac nastepna pod zastaw domu
                      > kupie te moje marzenie. Wlasnie badam ceny i szukam innej rodziny zaglarzy moze
                      >
                      > na spolke bedzie taniej ,co by jacht nie stal przy kei tylko sie splacal i
                      > plywal caly sezon.

                      Może nie pływam 20 lat, bo mam 20 pare, ale... czy w Posce jeździłeś na Mazury,
                      jakieś 2 tygodniowe resjy robiłeś? Przyznasz że super... a jak to porównujesz do
                      usa, tam po zatoce w NY pływasz czy na jeziorach? No i ludzie, tacy jak na
                      mazurach "warszwiacy",ee, na pewno milsi.
                      A na spływach kajakowych byłeś?
                      • Gość: zybi Re: prawdziwy wilk morski - to ja....A JA? IP: 130.68.2.* 18.01.02, 05:32
                        USA to dziwny kraj, wszystko jest na odwrot niz w Polsce.
                        Na Mazurach plywalem ale musialem miec karte plywacka i odpowiedni patent.
                        W usa pytaja sie ,umiesz plywac na takim jachcie (3x wiekszym od omegi) kiwam
                        glowa ze tak i wypozyczam taka maszyne regatowa - bez problemu. A ze drugiego
                        brzegu nie widac to moj problem i nikogo to nie obchodzi.
                        • Gość: grzegorz Re: prawdziwy wilk morski - to ja....A JA? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.01.02, 11:39
                          Gość portalu: zybi napisał(a):

                          > USA to dziwny kraj, wszystko jest na odwrot niz w Polsce.
                          > Na Mazurach plywalem ale musialem miec karte plywacka i odpowiedni patent.
                          > W usa pytaja sie ,umiesz plywac na takim jachcie (3x wiekszym od omegi) kiwam
                          > glowa ze tak i wypozyczam taka maszyne regatowa - bez problemu. A ze drugiego
                          > brzegu nie widac to moj problem i nikogo to nie obchodzi.

                          teraz w Polsce też tak jest, ale jesli na patent żeglarza, jaki mam, chciałbym
                          popływac po morzu, czy zatoce Gdańskiej, to już niestety(przynajmniej 4lata temu
                          tak było, może teraz już nie).
                          aaa, jez. żywieckie.. też tam pływam (najbliżej bielska) i jest piękna jazda
                          • Gość: zybi Re: prawdziwy wilk morski - to ja....A JA? IP: 130.68.2.* 18.01.02, 22:38
                            Napisz na adres
                            leosia@poczta.gazeta.pl
                            to pogadamy o zaglach
                • Gość: aniutek Re: Realizacja --marzen - to AMERYKA --- do DONA IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 17.01.02, 03:17
                  he widzisz Zybi jak rozni sa ludzie, jak rozne ich marzenia
                  ja marze o tym aby moja Mama i Ojciec byli OK i gdzies blisko, zeby moj
                  syn byl pisarzem albo muzykiem, ze moj maz jezdzac na snowboardzie
                  nie zlamie sobie karku, marze o psisku, marze o domu pelnym radosci,
                  ludzi , smiechu, marze o tym, ze sie jeszcze czegos w zyciu fajnego
                  naucze.......... widzisz NIC materialnego.......
                  Bo ludzie sa rozni.
                  • Gość: zybi DOLARY IP: 130.68.2.* 17.01.02, 03:26
                    • Gość: aniutek Re: DOLARY IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 17.01.02, 03:29
                      chyba boli Cie glowa ; ) z tego wszystkiego
                      • jot-23 Re: DOLARY 17.01.02, 03:33
                        Gość portalu: aniutek napisał(a):

                        > chyba boli Cie glowa ; ) z tego wszystkiego

                        poza tym pisze sie DULARY
                    • Gość: zybi Re: DOLARY sa potrzebne - do Aniutek IP: 130.68.2.* 17.01.02, 03:35
                      Trzeba zainwestowac w siebie
                      -zaliczyc kursy
                      -otworzyc biznes
                      - solidnie pracowac
                      i dopiero wtedy myslec o realizaci marzen majc do tego --drobne dolary
                      Jak chcesz spelnic swoje pomysly skoro nic nie piszesz o sposobie dojscia do
                      drobnych pieniedzy
                      Chcialem ci pokazac jak ja dochodze do drobnych ale nie bylas zainteresowana.
                      Moze moj sposob ci nie odpowiada
                      ty masz lepszy
                      • Gość: aniutek Re: DOLARY sa potrzebne - do Aniutek IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 17.01.02, 03:41
                        Gos´c´ portalu: zybi napisa?(a):

                        > Trzeba zainwestowac w siebie
                        > -zaliczyc kursy
                        > -otworzyc biznes
                        > - solidnie pracowac
                        > i dopiero wtedy myslec o realizaci marzen majc do tego --drobne dolary
                        > Jak chcesz spelnic swoje pomysly skoro nic nie piszesz o sposobie
                        dojscia do
                        > drobnych pieniedzy
                        > Chcialem ci pokazac jak ja dochodze do drobnych ale nie bylas
                        zainteresowana.
                        > Moze moj sposob ci nie odpowiada
                        > ty masz lepszy
                        • leosia zeglarstwo wyrabia charakter 17.01.02, 04:09
                          jak chcesz doplynac do celu ---kedy fale zalewaja jacht.
                          Tylko uparty Zybi pompuje co by lodka nie zatonela.
                          Muszisz byc uparta ( nie jak koziol)
                          z uporem zeglarza doplyniesz do swoich marzen.

                          Plynelismy na Jeziorze zywieckim i wypadlem za burte.
                          Trzymalem sie cienkiej linki, omega z zona i malymi dziecmi oddalala sie ....
                          i co mialem sie puscic i zatonac, lub czekac na pomoc.

                          z uporem sie trzymalem i jestem w USA
                          Nie bedziesz uparta w swoich dazeniach do marzen to skonczy sie
                          tylkona marzeniach
                          zabraknie ci uporu do realizacji
                          • Gość: aniutek Re: zeglarstwo wyrabia charakter IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 17.01.02, 04:53
                            XXXXXXX
                            nie o taki upor mi chodzi- NIE SLUCHASZ
                            Period.
                  • Gość: . Re: Realizacja --marzen - to AMERYKA --- do DONA IP: *.rdu.bellsouth.net 17.01.02, 03:52
                  • Gość: JoeK Re: Realizacja --marzen - to AMERYKA --- do DONA IP: *.rdu.bellsouth.net 17.01.02, 03:54
                    Gość portalu: aniutek napisał(a):

                    > he widzisz Zybi jak rozni sa ludzie, jak rozne ich marzenia
                    > ja marze o tym aby moja Mama i Ojciec byli OK i gdzies blisko, zeby moj
                    > syn byl pisarzem albo muzykiem, ze moj maz jezdzac na snowboardzie
                    > nie zlamie sobie karku, marze o psisku, marze o domu pelnym radosci,
                    > ludzi , smiechu, marze o tym, ze sie jeszcze czegos w zyciu fajnego
                    > naucze.......... widzisz NIC materialnego.......

                    Aniutek
                    To naprawde piekne co napisalas, serio
                    > Bo ludzie sa rozni.

                    • Gość: aniutek Re: Realizacja --marzen - to AMERYKA --- do DONA IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 17.01.02, 04:02
                      Gos´c´ portalu: JoeK napisa?(a):

                      > Gos´c´ portalu: aniutek napisa?(a):
                      >
                      > > he widzisz Zybi jak rozni sa ludzie, jak rozne ich marzenia
                      > > ja marze o tym aby moja Mama i Ojciec byli OK i gdzies blisko, zeby moj
                      > > syn byl pisarzem albo muzykiem, ze moj maz jezdzac na snowboardzie
                      > > nie zlamie sobie karku, marze o psisku, marze o domu pelnym radosci,
                      > > ludzi , smiechu, marze o tym, ze sie jeszcze czegos w zyciu fajnego
                      > > naucze.......... widzisz NIC materialnego.......
                      >
                      > Aniutek
                      > To naprawde piekne co napisalas, serio
                      > > Bo ludzie sa rozni.
                      >
                      milo slyszec... sic czytac : )
                      widac ja i Zibi roznimy sie jak tylko ludzie moga i to dobrze w innym razie
                      swiat bylby strasznie nudny .
                    • Gość: zybi do;;; JoeK IP: 130.68.2.* 17.01.02, 05:01
                      mozemy porozmawiac o twoim doswiadczeni w technicznych sprawach dotyczacych CNC
                      To napisz na adres do
                      Leosia
    • Gość: CT Zybi - symbol sukcesu.. IP: *.96.252.64.snet.net 17.01.02, 09:15
      No prosze, tokarz-Zybi a jaki madry..nawet ma(bedzie mial?) yacht.
      NASZ polski czlowiek sukcesu w Hameryce.

      Bierzta z niego przyklad ludziska i uczta sie na tokarzy (ty aniutku tez)!!
      • Gość: A. Re: Zybi - symbol sukcesu.. IP: 213.76.146.* 17.01.02, 12:58
        Gość portalu: CT napisał(a):

        > No prosze, tokarz-Zybi a jaki madry..nawet ma(bedzie mial?) yacht.
        > NASZ polski czlowiek sukcesu w Hameryce.
        >
        > Bierzta z niego przyklad ludziska i uczta sie na tokarzy (ty aniutku tez)!!

        A co, drogi(a) CT, tokarz to cos gorszego od (wstaw co chcesz)? Jakie to typowo
        polskie myslenie. Poza tym nasz drogi Zybi juz nauczyl sie czegos innego i
        podejrzewam, ze na tym nie poprzestanie. Mozna go tylko za ten konsekwentnie
        realizowany plan zyciowy pochwalic. A ze przy okazji jest upierdliwy, chwalipieta
        i stale probuje robic za mentora, to trudno. Mozna sie z nim nie zgadzac, ale
        mozna tez z niego brac przyklad.
        Milioner z pucybuta, kto wie?

        • Gość: Don Re: Do Zybi IP: *.uc.nombres.ttd.es 17.01.02, 15:31


          Zybi , kazdy ma swoje marzenia na przyszlosc.Podziwiwm Ciebie i jak
          napisalemmozesz byc przykladem.Ale inne marzenia ma tokarz a inne architekt !
          Nikt nie umniejsza roli tokarza- "bron Boze" Lubie czytac o sukcesach Polakow
          na emigracji.Nie mam zwyczaju publicznie opowiadac o swoich sukcesach itp.Ale
          zadales takie pytanie. O mnie sie nie martw-jak mowia slowa piosenki.34 lata na
          emigracji i ostatnie 17 nad brzegiem morza srodziemnego.Juz mnie nie obchodza
          kredyty i pozyczki-pomogly mi w tym rzesze turystow z calego swiata. Mialem
          szczescie lub bylem wolem roboczym,mozna to nazwac jak komu wygodnie ! Jachty
          mnie nigdy nie pociagaly mimo ,ze w Polsce mieszkalem na wybrzezu (moze dlatego)
          Teraz mam ich jakies 300 sztuk w zasiegu wzroku-w sasiedztwie mam port
          yachtowy.Pracuj Zybi ,ucz sie Tylko czemu tak drogo ? Ech ta Ameryka.Sasiad Ci
          pozazdrosci ,na Forum nazwa cie chwalipieta! A to przeciez nie jest prawda,Ty
          sie zachlysneles czyms o czym nigdy nie miales pojecia "taaakie zycie i to Ja
          Zybi moge tez tak zyc" Powodzenia! PS Dlaczego masz wolne tylko w niedziele jak
          sam piszesz ?Czyzbys dorabial w soboty by splacic: i tu nastepuje dluga
          lista.Ostrzegam Mozesz sie zacharowac na smierc! I jeszcze jedno -nie bierz
          wspolnika bo stracisz nerwy i pieniadze,moze i przyjaciela. AMEN
          • leosia Re: Do Dona 18.01.02, 03:42
            W Polsce moze bym sie nazywal tokarz ale tu nazywam sie programista maszyn
            sterowanych numerycznie. Tak wiec programista razem z architektem korzystaja z
            tego samego narzedzia jakim jest AutoCad.
            Zostalem wyrzucony z pracy w polonijnej firmie i zamiast sie upic z rozpaczy,
            Bralem udzial w wystawie komuterowej w konsulacie w NYC.
            Don
            • jot-23 Re: Do Dona 18.01.02, 03:55
              leosia napisał(a):

              > W Polsce moze bym sie nazywal tokarz ale tu nazywam sie programista maszyn
              > sterowanych numerycznie. Tak wiec programista razem z architektem korzystaja z
              > tego samego narzedzia jakim jest AutoCad.
              > Zostalem wyrzucony z pracy w polonijnej firmie i zamiast sie upic z rozpaczy,
              > Bralem udzial w wystawie komuterowej w konsulacie w NYC.
              > Don
            • Gość: 2K2 Do zybi architekta IP: *.o1.com 19.01.02, 03:29
              leosia napisał(a):

              > W Polsce moze bym sie nazywal tokarz ale tu nazywam sie programista maszyn
              > sterowanych numerycznie. Tak wiec programista razem z architektem korzystaja z
              > tego samego narzedzia jakim jest AutoCad.
              > Zostalem wyrzucony z pracy w polonijnej firmie i zamiast sie upic z rozpaczy,
              > Bralem udzial w wystawie komuterowej w konsulacie w NYC.
              > Cimnych ludzi jest dosc duzo , zacznijmy mowic o sukcesie
              > Zacznijmy mowic ze POLAK potrafi
              >>>>

              Posluchaj drogi KRAJANIE, a czy tu na obczyznie nie chcialbys nazywac sie
              ARCHITEKTEM(?), talent masz niesamowity, czyzby brak mozliwosci, a moze jakas
              powazniejsza bariera.
              Piszesz ze wyrzucono Cie z pracy z firmy polonijnej, skoro nie poznali sie na
              Twoich zdolnosciach(?),zacznij pracowac dla firm amerykanskich.
              Ostatnio duze zapotrzebowanie na utalentowanych obrabiaczy metalu(machinist CNC
              programmer), jest w przemysle zbrojeniowym, jak mi wiadomo w okolicy NY i NJ jest
              wiele takich firm.
              A wracajac do tej firmy polonijnej, czy aby tam nie starales sie zmienic im
              dekoracji, lub cos w tym rodzaju?,- bo czasami
              POLAK potrafi(zaznaczam czasami).




              • Gość: zybi Trafiony temat .. do 2k2 IP: 130.68.2.* 19.01.02, 05:43
                Pisalem raz o lornetce. Polega to na podgladaniu.
                Bierze sie polonijna gazete i czytamy uwaznie dzial ogloszen. co kto ma do
                zaoferowania.
                Jest zima wiec co sie sprzedaje w zime ---najlepiej futra damskie.
                Jest karnawal co sie tanczy
                • Gość: Renka Re: Trafiony temat ..Zybi IP: *.home.cgocable.net 19.01.02, 09:55
                  Zybi, czy to byla aukcja, na jaki cel? Czy to kanal 58(ogladalam te sztuczne
                  futerka), gdzie trzeba byc gotowym z karta kredytowa ? Poza tym, powiedz po ile
                  szly te futra? Naturalne czy sztuczne? Napisz cos o tym programie, ktory
                  zrobiles !
                  • Gość: zybi Re: Trafiony temat ..do Renka IP: 130.68.2.* 19.01.02, 15:35
                    Ja znalazlem temat w gazecie na jednej stronie i polaczylem z innym ogloszeniem
                    na drugiej stronie tej samej gazety.
                    Ludzie ktorzy dawali ogloszenia mogli sami sie porozumiec bez mojego udzialu.
                    Ale to nie oni mieli taki wspanialy pomysl jak ja ZYBI.
                    Zeby dac ogloszenie w gazecie trzeba miec dobry towar i pieniadze na ogloszenie.
                    Nie byly to futra sztuczne bo jak sama widzisz nie sa ladne.
                    Nie byla to aukcja na rzecz bezdomnych zwierzat(futerkowych).
                    Ja tylko polaczylem 2 ogloszenia i za to dostalem drobne $$$. Myslalem o tym 10
                    minut i za to tylko dostalem zaplacone.
                    Wlasciel sklepu mial tylko polsko brzmiace nazwisko , a ja angielskiego wcale
                    nie znalem. Po rozmowie chcial mi wypisac czek odrazu.
                    Ale powiedzialem ze jestem Honorny i za darmo nie biore ( co najwyzej po gebie)
                    W dniu emisji programu w telewizji siadamy i czekamy na pokaz .....
                    I nic ... kompletna cisza.
                    I oczywiscie dzwoni telefon ...
                    Z tego sklepu na Manchatanie dzwoni i sie glupio pyta ze nic nie widzi, ja tez
                    nic nie widze.
                    Okazalao sie ze zyczliwi Polacy doniesli do wladzy i program zostal zdjety z
                    anteny.
                    Dopiero nastepnego tygodnia program poszedl i otrzymalem czek za swoja prace.
                    • Gość: Renka Re: Trafiony temat ..do Renka IP: *.home.cgocable.net 20.01.02, 09:06
                      No to co, to byla reklama tego sklepu z futrami? Ty zalatwiles ekipe i caly
                      bankiet (bankiet z innej okazji rozumiem , ale upiekles dwa bazanty?)Jezeli
                      tak, to gooood for you !!! Dobry pomyslsmile)
                      • Gość: zybi Re: Trafiony temat ..do Renka IP: 130.68.2.* 22.01.02, 23:46
                        Napisz na adres
                        leosia@poczta.gazeta.pl
                        to powiem ci wiecej jak zarobic organizujac takie czy podobne imprezy.
                        Czesz zarobic to pisz do leosia
          • Gość: JoeK Re: Do Dona i Zybi IP: *.rdu.bellsouth.net 18.01.02, 04:13
            Gość portalu: Don napisał(a):

            >
            >
            > Zybi , kazdy ma swoje marzenia na przyszlosc.Podziwiwm Ciebie i jak
            > napisalemmozesz byc przykladem.Ale inne marzenia ma tokarz a inne architekt !
            > Nikt nie umniejsza roli tokarza- "bron Boze" Lubie czytac o sukcesach Polakow
            > na emigracji.Nie mam zwyczaju publicznie opowiadac o swoich sukcesach itp.Ale
            > zadales takie pytanie. O mnie sie nie martw-jak mowia slowa piosenki.34 lata na
            >
            > emigracji i ostatnie 17 nad brzegiem morza srodziemnego.Juz mnie nie obchodza
            > kredyty i pozyczki-pomogly mi w tym rzesze turystow z calego swiata. Mialem
            > szczescie lub bylem wolem roboczym,mozna to nazwac jak komu wygodnie ! Jachty
            > mnie nigdy nie pociagaly mimo ,ze w Polsce mieszkalem na wybrzezu (moze dlatego
            > )
            > Teraz mam ich jakies 300 sztuk w zasiegu wzroku-w sasiedztwie mam port
            > yachtowy.Pracuj Zybi ,ucz sie Tylko czemu tak drogo ? Ech ta Ameryka.Sasiad Ci
            > pozazdrosci ,na Forum nazwa cie chwalipieta! A to przeciez nie jest prawda,Ty
            > sie zachlysneles czyms o czym nigdy nie miales pojecia "taaakie zycie i to Ja
            > Zybi moge tez tak zyc" Powodzenia! PS Dlaczego masz wolne tylko w niedziele jak
            >
            > sam piszesz ?Czyzbys dorabial w soboty by splacic: i tu nastepuje dluga
            > lista.Ostrzegam Mozesz sie zacharowac na smierc! I jeszcze jedno -nie bierz
            > wspolnika bo stracisz nerwy i pieniadze,moze i przyjaciela. AMEN

            VVVVVVVVVVVVVVVVVVV
            Don
            To ostatnie zdanie jest tak wazne, wiem na wlasnej skorze...
            Przypomina mi sie Poloniusz z Hamleta:
            "..neither a borrower nor a lender be, for loan oft loses itself and friend".
            Zybi
            Masz guts, powodzenia..
          • Gość: drapieznik Re: Do Zybi CNC IP: *.westln01.mi.comcast.net 19.01.02, 08:26
            Przeczytalem wszystkie posty w tym watku i ten (Dona) najbardziej mnie ozywil:
            przeciez Don mysli dokladnie tak jak ja!

            Mowily jaskolki niedobre sa spolki.

            Mam za soba wiele lat zeglowania, w tym rowniez na Mazurach. Piekne
            wspomnienia. Przeszedlem przez pare lodzi na zachodzie i dpiero kilka lat temu
            pojalem bezsens tego hobby. Zybi, nie obrazaj sie, to jest tylko moja opinia.
            Kiedys chcialem kupic lodz i zadzwonilem do faceta. A ten na to: sprzedam panu
            polowe lodzi. Zamurowalo mnie. Nigdy sie z tym nie spotkalem zeby ktos
            sprzedawal polowe lodzi. Od slowa do slowa, wyszlo to na interes taki sam jak
            Zybi chce sie wlasnie wmoczyc (Zybi - nie obrazaj sie - o tobie bedzie
            ponizej...). Zapytalem wiec jak on sobie wyobraza podzial czasu: odpowiedzial
            ze to mozna ustalic... Podejrzewalem go, ze moze byl pedarasta (statystyki
            mowia, ze 3 na 10 to z tych co lubia tamtych) i szukal alternatywnego wesolka.
            Pytam sie wiec kto byl poprzednim wlascicielem tej polowki na sprzedaz.
            Odpowiedzial, ze kolega ale ten kolega juz tej polowki nie chce... Nie bylem
            juz pewien o jakich polowkach mowil...

            Znajomy sprzedawal 40 stopowy jacht zaglowy ktory mial przez ponad 20 lat.
            Wlasciwie to uzywal go tylko w porcie jako przyczepy kempingowej zeby
            podtankowac piwo i wyrwac sie od zony. Roczne oplaty byly $2500 za dok i
            malowanko raz w roku. Nie mowiac o dojazdach. Wiatr byl za darmo, ale tez i na
            ogol niewiele go bylo. Najczesciej uzywal silniczka.

            Zybi, jezeli chodzi o kupno lodzi, to nie wiem czy ci wiadomo, ze w najblizszym
            czasie bedziesz ja mogl kupic za 1/8 darmo. Wyglada tez na to, ze
            prawdopodobnie bedziesz jedynym klientem w ameryce ktory sie na ten krok zakupu
            lodzi posunal. Jak to mowia: dziura w wodzie. Niedawno widzialem 30 stopowy
            Wellcraft z przyczepa ktory poszedl za $3200 (co prawda silniki byly
            rozwalone), a wiec okazje sa.

            Teraz o tym CNC. Zajalem sie tym tematem ostatnio jako hobby. Zaczelo sie od
            tego, ze pomyslalem, ze fajno byloby robic rozne male kolka, pisac napisy na np
            na pierscieniu, czy tez na desce debowej. Potem sie okazalo, ze nieomal kazdy
            ma juz w domu grawerke CNC i robi napisy dla siebie i znajomych. Ale poniewaz
            kazdy to juz ma, to jako interes to nie pojdzie. Pomyslalem wiec ze taki
            przyrzad do napisow (ok $3000) to troche za drogo na jednorazowa zabawke, bo
            kto wie jak dlugo to zaineteresowanie potrwa? Zaczalem wiec szukac
            powazniejszego przyrzadu: malutkiej tokarki CNC. Znalazlem taka, ktora by mi
            odpowiadala. Okazalo sie ze za ok $2000 mozna miec takie male cudo na trzy osie
            no i mozna tez i czwarta dolaczyc razem z obrotowym stolikiem (dla neofitow: to
            nie jest zart). Zamowilem i powiedzieli ze bedzie za jakies 3 albo 4 tygodnie.
            W tym czasie nabralem rozumu (widocznie te glowy od sledzi poskutkowaly...) i
            pomyslalem: no dobrze, ale co ja tym bede robil? No moze plytki drukowane bo od
            tego sie zaczelo. Ale to nie wydalo mi sie za ciekawe. W koncu wymyslilem:
            zrobie sobie taka maszynke sam. No i zaczalem. Chodzilo o to zeby to bylo
            niedrogie (no bo jak ma byc drogie to po co robic). Z uwagi na zainteresowanie
            tematem podstepnie wycenilem swoja robocizne na 50 centow na godzine. Od razu
            sie bilans zgodzil. Dla niewtajemniczonyh, to CNC to sa dwie deski do ciecia
            cebuli poruszajace is w jednej plaszczyznie prostopadle do siebie (nazywa sie
            to x i y) a z gory na dol slizga sie taka wiertarka z odpowiednim przyrzadem
            typu wiertlo ( to jest z). To jest najprostszy uklad CNC trojwymiarowy
            (computer numeric control). Jak widac potrzebne sa dwa mini stoliki slizgajace
            sie nad soba pod katem prostym, a dremel zasuwa z wiertelkim gora-dol. Do tego
            potrzebne sa dwa motorki krokowe no i cos szybkiego do tego wiercenia (z).

            Dla utalentowanych podaje przepis: trzy kawalki aluminiowej ramy sklepowej (jak
            sie temu przyjzec to ktos chytrze zaprojektowal te rame zeby mogl potem miec
            zabawe robiac CNC xyx table. X=12", y=12", z=8"

            Dluga sruba 1/4", pociac na kawalki: 2x12", 1x8".

            Podstawa z PCV 1/2", reszta z PCV 1/4". Kilka rur i katownikow. paier scierny,
            wirtarka, pila wlosowa.

            Prosty controller, jak ktos nie ma cierpliwosci, to mozna kupic za pare groszy.

            Teraz jak to kontrolowac zeby sie ruszalo jak na filmach? Wiekszosc zawodowych
            maszyn uzywa G-code do kontolowania CNC. Najpierw sie przygotowuje rysunek w
            jakims formacie np. dxf i potem sie to tlumaczy automatycznie na G-code.
            Niektorzy ambitni robia to bezposrednio w G-code w DOS, chyba ze maja stara
            maszyne i nie maja wyjscia...

            So tez programy ktore operuja bezposrednio z Windows ale to nie jest takie
            proste ani typowe. Jest jeden wspanialy program ktory operuje w linuxie.

            No wiec zdecydowalem sie na G-code w DOS, jak przystalo na kazda szanujaca sie
            firme.

            Moja mala maszynka jest juz w 60% gotowa. Czekam tylko na kilka elementow.
            Koszt: $150 no ale troche materialow dostalem za darmo, kawalki ramy okiennej,
            skrawki szarego plastyku, kolega mi nadal gdzie sa motorki i podratowal
            controllerem. Z tego co widze to za pare dni bede mogl robic wlasne plytki
            drukowane... A moze zrobie sobie maly napis na desce debowej? Albo tez male
            kolko do nosa? Zarty zartami ale jest to fascynujaca przygoda i kosztuje
            minimalnie. Gwarantuje, ze ktos troche zainteresowany tematem juz ma w glowie
            naszkicowane jak ja to robie. Myslicie, ze jest to slabe? Zrobilem wyliczenie i
            wyszlo ze z 50 [oz-in] motorka, czyli taki niby maly, wychodzi 350 funtow
            uciagu!!!! Sruba to potega! No moze dokladnosc czy powtarzalnosc nie bedzie
            taka jak jak modelu fabrycznego, chciaz bedzie bardzo blisko. Acha, poniewaz
            DOS, to komputer do tej maszyny CNC kosztowal $20. Z monitorem i cala reszta.
            Jak budzet to budzet. Zanim ktos wpadnie na pomysl, ze mozna by to sprzedawac w
            zestawach, polzestawach czy calkowicie wykonczone, spiesze powiedziec ze
            niestety nie jest to mozliwe/oplacalne. Wiercenie i ciecie musi byc dosyc
            dokladne i powtarzalne. Elementy sa dosyc male i zeby to wszystko przygotowac
            wymagaloby to normalnego przygotowania produkcji razem z towarzyszacymi
            kosztami inwestycyjnymi. Ale dla hobbystow - goraco namawiam. Jeszcze jest w
            tym troche mistycyzmu dzikiego zachodu. Jeszcze przez kilka lat.

            Pozdrowienia dla wszystkich. Jak widac roznie wszystkim chodzi po (bolacych)
            glowach. To twoja wina Zybi, ze sie tak rozpisalem.
            • Gość: zybi Re: Drapieznik - to tylko haslo ? IP: 130.68.2.* 20.01.02, 21:25
              Gość portalu: drapieznik napisał(a):

              > Przeczytalem wszystkie posty w tym watku i ten (Dona) najbardziej mnie ozywil:
              > przeciez Don mysli dokladnie tak jak ja!
              >
              > Mowily jaskolki niedobre sa spolki.
              >
              > Mam za soba wiele lat zeglowania, w tym rowniez na Mazurach. Piekne
              > wspomnienia. Przeszedlem przez pare lodzi na zachodzie i dpiero kilka lat temu
              > pojalem bezsens tego hobby. Zybi, nie obrazaj sie, to jest tylko moja opinia.
              > Kiedys chcialem kupic lodz i zadzwonilem do faceta. A ten na to: sprzedam panu
              > polowe lodzi. Zamurowalo mnie. Nigdy sie z tym nie spotkalem zeby ktos
              > sprzedawal polowe lodzi. Od slowa do slowa, wyszlo to na interes taki sam jak
              > Zybi chce sie wlasnie wmoczyc (Zybi - nie obrazaj sie - o tobie bedzie
              > ponizej...). Zapytalem wiec jak on sobie wyobraza podzial czasu: odpowiedzial
              > ze to mozna ustalic... Podejrzewalem go, ze moze byl pedarasta (statystyki
              > mowia, ze 3 na 10 to z tych co lubia tamtych) i szukal alternatywnego wesolka.
              > Pytam sie wiec kto byl poprzednim wlascicielem tej polowki na sprzedaz.
              > Odpowiedzial, ze kolega ale ten kolega juz tej polowki nie chce... Nie bylem
              > juz pewien o jakich polowkach mowil...
              >
              > Znajomy sprzedawal 40 stopowy jacht zaglowy ktory mial przez ponad 20 lat.
              > Wlasciwie to uzywal go tylko w porcie jako przyczepy kempingowej zeby
              > podtankowac piwo i wyrwac sie od zony. Roczne oplaty byly $2500 za dok i
              > malowanko raz w roku. Nie mowiac o dojazdach. Wiatr byl za darmo, ale tez i na
              > ogol niewiele go bylo. Najczesciej uzywal silniczka.
              >
              > Zybi, jezeli chodzi o kupno lodzi, to nie wiem czy ci wiadomo, ze w najblizszym
              >
              > czasie bedziesz ja mogl kupic za 1/8 darmo. Wyglada tez na to, ze
              > prawdopodobnie bedziesz jedynym klientem w ameryce ktory sie na ten krok zakupu
              >
              > lodzi posunal. Jak to mowia: dziura w wodzie. Niedawno widzialem 30 stopowy
              > Wellcraft z przyczepa ktory poszedl za $3200 (co prawda silniki byly
              > rozwalone), a wiec okazje sa.
              >
              > Teraz o tym CNC. Zajalem sie tym tematem ostatnio jako hobby. Zaczelo sie od
              > tego, ze pomyslalem, ze fajno byloby robic rozne male kolka, pisac napisy na np
              >
              > na pierscieniu, czy tez na desce debowej. Potem sie okazalo, ze nieomal kazdy
              > ma juz w domu grawerke CNC i robi napisy dla siebie i znajomych. Ale poniewaz
              > kazdy to juz ma, to jako interes to nie pojdzie. Pomyslalem wiec ze taki
              > przyrzad do napisow (ok $3000) to troche za drogo na jednorazowa zabawke, bo
              > kto wie jak dlugo to zaineteresowanie potrwa? Zaczalem wiec szukac
              > powazniejszego przyrzadu: malutkiej tokarki CNC. Znalazlem taka, ktora by mi
              > odpowiadala. Okazalo sie ze za ok $2000 mozna miec takie male cudo na trzy osie
              >
              > no i mozna tez i czwarta dolaczyc razem z obrotowym stolikiem (dla neofitow: to
              >
              > nie jest zart). Zamowilem i powiedzieli ze bedzie za jakies 3 albo 4 tygodnie.
              >
              > W tym czasie nabralem rozumu (widocznie te glowy od sledzi poskutkowaly...) i
              > pomyslalem: no dobrze, ale co ja tym bede robil? No moze plytki drukowane bo od
              >
              > tego sie zaczelo. Ale to nie wydalo mi sie za ciekawe. W koncu wymyslilem:
              > zrobie sobie taka maszynke sam. No i zaczalem. Chodzilo o to zeby to bylo
              > niedrogie (no bo jak ma byc drogie to po co robic). Z uwagi na zainteresowanie
              > tematem podstepnie wycenilem swoja robocizne na 50 centow na godzine. Od razu
              > sie bilans zgodzil. Dla niewtajemniczonyh, to CNC to sa dwie deski do ciecia
              > cebuli poruszajace is w jednej plaszczyznie prostopadle do siebie (nazywa sie
              > to x i y) a z gory na dol slizga sie taka wiertarka z odpowiednim przyrzadem
              > typu wiertlo ( to jest z). To jest najprostszy uklad CNC trojwymiarowy
              > (computer numeric control). Jak widac potrzebne sa dwa mini stoliki slizgajace
              > sie nad soba pod katem prostym, a dremel zasuwa z wiertelkim gora-dol. Do tego
              >
              > potrzebne sa dwa motorki krokowe no i cos szybkiego do tego wiercenia (z).
              >
              > Dla utalentowanych podaje przepis: trzy kawalki aluminiowej ramy sklepowej (jak
              >
              > sie temu przyjzec to ktos chytrze zaprojektowal te rame zeby mogl potem miec
              > zabawe robiac CNC xyx table. X=12", y=12", z=8"
              >
              > Dluga sruba 1/4", pociac na kawalki: 2x12", 1x8".
              >
              > Podstawa z PCV 1/2", reszta z PCV 1/4". Kilka rur i katownikow. paier scierny,
              > wirtarka, pila wlosowa.
              >
              > Prosty controller, jak ktos nie ma cierpliwosci, to mozna kupic za pare groszy.
              >
              > Teraz jak to kontrolowac zeby sie ruszalo jak na filmach? Wiekszosc zawodowych
              > maszyn uzywa G-code do kontolowania CNC. Najpierw sie przygotowuje rysunek w
              > jakims formacie np. dxf i potem sie to tlumaczy automatycznie na G-code.
              > Niektorzy ambitni robia to bezposrednio w G-code w DOS, chyba ze maja stara
              > maszyne i nie maja wyjscia...
              >
              > So tez programy ktore operuja bezposrednio z Windows ale to nie jest takie
              > proste ani typowe. Jest jeden wspanialy program ktory operuje w linuxie.
              >
              > No wiec zdecydowalem sie na G-code w DOS, jak przystalo na kazda szanujaca sie
              > firme.
              >
              > Moja mala maszynka jest juz w 60% gotowa. Czekam tylko na kilka elementow.
              > Koszt: $150 no ale troche materialow dostalem za darmo, kawalki ramy okiennej,
              > skrawki szarego plastyku, kolega mi nadal gdzie sa motorki i podratowal
              > controllerem. Z tego co widze to za pare dni bede mogl robic wlasne plytki
              > drukowane... A moze zrobie sobie maly napis na desce debowej? Albo tez male
              > kolko do nosa? Zarty zartami ale jest to fascynujaca przygoda i kosztuje
              > minimalnie. Gwarantuje, ze ktos troche zainteresowany tematem juz ma w glowie
              > naszkicowane jak ja to robie. Myslicie, ze jest to slabe? Zrobilem wyliczenie i
              >
              > wyszlo ze z 50 [oz-in] motorka, czyli taki niby maly, wychodzi 350 funtow
              > uciagu!!!! Sruba to potega! No moze dokladnosc czy powtarzalnosc nie bedzie
              > taka jak jak modelu fabrycznego, chciaz bedzie bardzo blisko. Acha, poniewaz
              > DOS, to komputer do tej maszyny CNC kosztowal $20. Z monitorem i cala reszta.
              > Jak budzet to budzet. Zanim ktos wpadnie na pomysl, ze mozna by to sprzedawac w
              >
              > zestawach, polzestawach czy calkowicie wykonczone, spiesze powiedziec ze
              > niestety nie jest to mozliwe/oplacalne. Wiercenie i ciecie musi byc dosyc
              > dokladne i powtarzalne. Elementy sa dosyc male i zeby to wszystko przygotowac
              > wymagaloby to normalnego przygotowania produkcji razem z towarzyszacymi
              > kosztami inwestycyjnymi. Ale dla hobbystow - goraco namawiam. Jeszcze jest w
              > tym troche mistycyzmu dzikiego zachodu. Jeszcze przez kilka lat.
              >
              > Pozdrowienia dla wszystkich. Jak widac roznie wszystkim chodzi po (bolacych)
              > glowach. To twoja wina Zybi, ze sie tak rozpisalem.

              • drapieznik No chyba... 20.01.02, 21:40
                Zybi, slyszales o takim muzealnym Emco CNC F1?

                Mam okazje to kupic i nikt nic o tym nie wie. Uzywano tego do treningu, serial
                interface. Zastanawiam sie nad modyfikacja do parallel. Czy cos wiesz wiecej?

                Polecam dla wszystkich www.cadcamforum.pl/9'00/obrabiarki_cnc.html
                • Gość: zybi Dzialanie na opak ..... do Drapieznika IP: 130.68.2.* 21.01.02, 04:05
                  Dobrze ze masz checi cos robic.
                  Ale.... ja zrobil bym odwrotnie.
                  - Najpierw szukam klienta.
                  - -Sprawdzam co moze byc dobre zeby zaspokoic jego wymagania.
                  - podaje 3 projekty , jeden kiepski , drugi dobry i trzeci tez dobry
                  - klient grymasi ale zawsze wezmie ten dobry
                  - i dopiero wtedy kupuje te maszyne co ty wymysliles.

                  Oczywiscie ze ty masz racje , a co zrobisz potem z maszyna ,jak klient powie ze
                  chce wieksze gabaryty .
                  Co sadze o tej maszynie. najpierw ide na YAHOO i sprawdzam co to jest i jakie
                  ceny daja inni. Widac na zdjeciach ze to mala maszynka do postawienia na biurko
                  w piwnicy.
                  Poprostu stosuje stara praktyke zeglarska, sprawdzam kilkakrotnie roznymi
                  sposobami. Widocznie zeglarstwo nie jest twoja pasja .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka