Dodaj do ulubionych

Living in America

30.10.08, 12:57
dla bulwiastych to brzmi jak zycie na Marsie hehehe

www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-476-01.html
Obserwuj wątek
    • ontarian Re: Living in America 30.10.08, 13:24
      w bulbie to oni tak bardzo sie lubiom
      ze nawet jeden drugiego samochodem podwiezie
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5863398,Wiozl_pieszego_na_masce__bo_ten_mu_nie_ustapil.html
    • nad_oceanem Re: Living in America 30.10.08, 14:00
      "- Nigdzie nie widziałem tylu, co w Ameryce, ludzi otyłych, zdeformowanych, kalekich, brzydkich, biednie ubranych. Zarazem patrzę z podziwem, jak ci ludzie desperacko próbują się pogodzić z fizycznymi ograniczeniami, jak starają się iść z podniesioną głową."

      Myslisz ze to Marsjanie?


      Sentyment z Bulby do propagandowek ciagle zywy, tow. szciur?
      • 1anetta1 Re: Living in America 30.10.08, 14:50
        tez mnie uderzyl ten komentarz. Ostatnio uslyszalam nowy termin 'medyczny'-
        operacja czyszczenia kolana'. Pacjent mial problemy z chodzeniem i poprosil o
        skierowanie na operacje 'czyszczenia kolana'. Otoz, jego znajomy wlasnie taka
        mial i on tez chcial tak samo, zupelnie jakby to byla salatka kartoflana.
        Zapytalam co to jest to 'czyszczenie klana'? Byl dobrze poinformowany: chirurg
        wszedl do srodka, porozcinal co trzeba, uwolnil cos tam po lewej i po prawej
        stronie, przecial cos na pol i generalnie zrobil porzadek bo wyczyscil koledze
        co trzeba bylo'. Na pytanie czy kolega juz chodzi, odpowiedzial ze jeszcze nie,
        ale za pare miesiecy bedzie wszystko zagojone... Rece opadaja. Soory for ranting.
        • japo.x Re: Living in America 30.10.08, 18:24
          to sie nazywa "Knee Arthroscopy "
          miesiac po pacjent chodzi bez laski
          niestety wszysto zalezy od wieku pacjenta i "zuzycia" kolana
          • gadajaca-glowa Re: Living in America 30.10.08, 19:41
            Tekst tego Janka jest glupi. Nie ma potrzeby udawadniania nikomu
            dlaczego sie zyje w Ameryce (czy innym miejscu). Nie rozumiem
            dlaczego ludziom tak bardzo zalezy na opinii ludzi, ktorych nie
            widzieli od 20-30 lat a jak juz widzieli to na 5 minut 5 lat temu?
            Ich opinie nic nie daja sa zbedne i nie ma sensu kogokolwiek
            przekonywac na sile. To co oni uwazaja nie ma nie ma zadnego
            znaczenia i nie ma co sie wysilac, szkoda czasu i energii.

            Arthroscopia to podgladanie stawow za pomoca miniaturowej kamery.
            Robi sie malutkie naciecie w kolanie (na przyklad) i oglada co jest
            do naprawienia. W kolanie najczesciej trzeba usunac zapalenie i
            wtedy robi sie operacje. Arthroscopia nie jest wiec samodzielnym
            zabiegiem ale poprzedza inny zabieg albo operacje.
            • japo.x Re: Living in America 30.10.08, 20:02
              gadajaca-glowa napisał:
              > Arthroscopia to podgladanie stawow za pomoca miniaturowej kamery.
              > Robi sie malutkie naciecie w kolanie (na przyklad) i oglada co
              jest
              > do naprawienia. W kolanie najczesciej trzeba usunac zapalenie i
              > wtedy robi sie operacje. Arthroscopia nie jest wiec samodzielnym
              > zabiegiem ale poprzedza inny zabieg albo operacje.

              prawie masz racje
              a dokladnie to robi sie dwa naciecia, przez jedno wprowadza sie
              kamere a przez drugie rurke stalowa przez ktora wrowadza sie rozne
              narzedzia i operuje kolano
              w przypadkach bardziej skomplikowanych robi sie trzecie naciecie na
              dodatkowy zestaw narzedzi
              skad to wiem?
              w czasie "czyszczenia" mojego kolana lekarz tlumaczyl mi co robi a
              ja ogladalem to na monitorze

              • 1anetta1 Re: Living in America 30.10.08, 23:36
                lekarz naprawde nazwal to 'knee cleaning'? Nie powinienes byl sie na te operacje
                zgodzic, wspolczuje bolu i nastepnych operacji.
                • japo.x Re: Living in America 31.10.08, 12:18
                  niewazne jak nazywal, z tego co mowisz tamtemu robiono dokladnie to
                  co mnie
                  nie musiasz mi wspolczuc - bolalo mnie przed operacja a nie po
                  to przed operacja mialem klopoty z chodzeniem a nie po
                  nastepna operaja to juz bedzie wymiana kolanka na tytanowe,
                  ale to to kwestia przyszlosci
      • ratpole Re: Living in America 30.10.08, 18:12
        nad_oceanem napisał:

        > "- Nigdzie nie widziałem tylu, co w Ameryce, ludzi otyłych, zdeformowanych, kal
        > ekich, brzydkich, biednie ubranych. Zarazem patrzę z podziwem, jak ci ludzie de
        > speracko próbują się pogodzić z fizycznymi ograniczeniami, jak starają się iść
        > z podniesioną głową."
        >
        > Myslisz ze to Marsjanie?

        Ucieszyles sie, ze nie tylko w Bulwie jest tak brzydko, ze az bola oczy, jak
        spiewa artysta? hehehe
        Jak sugeruje koncowa czesc cytowanego akapitu, tak, to Marsjanie-Amerykanie
      • ratpole Re: Living in America 30.10.08, 18:53
        nad_oceanem napisał:

        > Myslisz ze to Marsjanie?

        Moze powinienes sie wyprowadzic na Marsa, depresancie? hehehe

        "Amerykanie przypuszczalnie nie są szczęśliwsi niż inne narody, ale przynajmniej
        starają się nie pokazywać innym swoich problemów i smutków. Kiedy codziennie
        widzę wokół siebie tych ludzi, którzy tak desperacko próbują widzieć swoje życie
        jako sensowne i udane, podnosi mnie to na duchu. Już wiem, że nie jestem sam w
        mozolnym poszukiwaniu szczęścia."
        • nad_oceanem Re: Living in America 31.10.08, 01:25
          "ratpole napisał:
          Moze powinienes sie wyprowadzic na Marsa, depresancie? hehehe"

          Jesli Marsjanie sa nieziemsko (hehe) grubi i zle ubrani to nie chce.


          "Amerykanie przypuszczalnie nie są szczęśliwsi niż inne narody, ale przynajmniej starają się nie pokazywać innym swoich problemów i smutków. Kiedy codziennie widzę wokół siebie tych ludzi, którzy tak desperacko próbują widzieć swoje życie jako sensowne i udane, podnosi mnie to na duchu. Już wiem, że nie jestem sam w
          > mozolnym poszukiwaniu szczęścia."


          TAK DESPERACKO PROBUJA WIDZIEC SWOJE ZYCIE JAKO SENSOWNE I UDANE.
          smile)))
          Tylko skad ta desperacja?
          • soup.nazi Re: Living in America 31.10.08, 02:59
            nad_oceanem napisał:

            > "ratpole napisał:
            > Moze powinienes sie wyprowadzic na Marsa, depresancie? hehehe"
            >
            > Jesli Marsjanie sa nieziemsko (hehe) grubi i zle ubrani to nie chce.
            >
            >
            > "Amerykanie przypuszczalnie nie są szczęśliwsi niż inne narody, ale przynajmnie
            > j starają się nie pokazywać innym swoich problemów i smutków. Kiedy codziennie
            > widzę wokół siebie tych ludzi, którzy tak desperacko próbują widzieć swoje życi
            > e jako sensowne i udane, podnosi mnie to na duchu. Już wiem, że nie jestem sam
            > w
            > > mozolnym poszukiwaniu szczęścia."
            >
            >
            > TAK DESPERACKO PROBUJA WIDZIEC SWOJE ZYCIE JAKO SENSOWNE I UDANE.
            > smile)))
            > Tylko skad ta desperacja?

            Z tego, ze nie urodzili sie w Bulbie, chwieju, hehehe. Ty, recipient, nigdy nie
            spotkasz takich Amerykanow ani Kanadyjczykow, bo masz paskudny,
            pszenno-buraczany ryj wykrzywiony wsciekloscia od momentu gdy wyladowales w
            Kanadzie i uznano, ze nadajesz sie co najwyzej do strugania siedzen
            samochodowych na lajnie - dlatego omijaja cie z daleka. Przy tym na diecie z
            kryla z foot banku wygladasz jak undead hehehe. But there's always silver
            lining, recipient - Halloweeny nie tylko tanio cie wynosza - zadne tam maski ci
            nie potrzebne, hehehe - ale jeszcze mozesz jeszcze dorobic jako dekoracja
            trawnikow co szmalowniejszych kukitlamczykow grajac wyjatkowo paskudne zwloki.
            Daja ci przedtem lufe zebys spokojnie lezal czy o suchym, wscieklym ryju cie
            trzymaja?
            • nad_oceanem Re: Living in America 31.10.08, 03:28
              Nigdy nie spotkam kanadyjczykow i amerykanow "desperacko probujacych widziec swoje zycie jako sensowne i udane"?

              I bardzo dobrze.
              Knock yourself out, wszyscy sa twoi.
              Hehehehe.


              • ratpole Re: Living in America 31.10.08, 03:43
                nad_oceanem napisał:

                > Nigdy nie spotkam kanadyjczykow i amerykanow "desperacko probujacych widziec sw
                > oje zycie jako sensowne i udane"?

                Czyzbys tu sugerowal, ze swoje zycie uwazasz za sensowne i udane? Bo naprawde
                trudno nam w to uwierzyc hehehe
                • nad_oceanem Re: Living in America 31.10.08, 05:08
                  "ratpole napisał:

                  Czyzbys tu sugerowal, ze swoje zycie uwazasz za sensowne i udane? Bo naprawde
                  > trudno nam w to uwierzyc hehehe"


                  A teraz spojrz sie w lustro i sam sobie zadaj to pytanie.
                  Hehehe.
                  • ratpole Re: Living in America 31.10.08, 05:26
                    nad_oceanem napisał:

                    > A teraz spojrz sie w lustro i sam sobie zadaj to pytanie.
                    > Hehehe.

                    Calkiem szczerze odpowiadam, ze moje zycie czyli istnienie, podobnie jak twoje i
                    kogokolwiek innego wiekszego sensu nie ma, ale poniewaz mi sie zdarzylo, wiec
                    warto by bylo udane.
                    I tu dopiero zaczynamy sie roznic, bo moje jest wyjatkowo udane jak na tak
                    bezsensowny swiat.
                    O twoje pytal nie bede, bo loser jaki jest kazdy widzi hehehe
                    • kupa.kazi Re: Living in America 06.03.09, 01:41
                      ratpole napisał:
                      I tu dopiero zaczynamy sie roznic, bo moje jest wyjatkowo udane jak na tak
                      > bezsensowny swiat.
                      > O twoje pytal nie bede, bo loser jaki jest kazdy widzi hehehe
                      >
                      >
                      hehe sciur przepraszam,ze siem wcinam w twojom wybitnie blyskotliwa
                      wypowiedz,jak zwykle zreszto hehe no to wrzuc gdzies foty i podziel siem z nami
                      biedakami,jak to dobrze ci sie zyje w tej ameryczce,niech nam spodnie i wary
                      opadnom hehehe
    • jphawajski Re: Living in America 30.10.08, 22:47
      temat morze. kiedys nawet myslalem zeby te moje zachwyty, zdziwenie
      i radosc z czegos co dopiero tu poznalem, zapisywac. bylaby to gruba
      ksiazka.
      tak bardzo ameryka rozni sie od europy, nie wspominajac o polsce, ze
      nieda sie chyba tego wszystkiego zapisac.
      widze tez spore roznice pomiedzy stanami i miastami ameryki.
      zaleznie od mieszanki narodowasciowej tam zamieszkujacej. kazda z
      nich stara sie narzucic swoja kulture. czasem bardzo zla. czasem im
      sie to niestety udaje.

      ktos pisal, ze ludzie w miescie znaja go i mowia mu po imieniu.
      podoba mi sie to, ze w moich duzych sklepach dziekuja mi mowiac moje
      imie. to proste. kazdy z nas w sklepach ktore czesto odwiedzam ma
      konto dzieki czemu duzo sie oszczedza. przed wlozeniem karty
      kredytowej do czytnika, wklepuje sie swoj numer telefonu. kasjerowi
      wyskakuje moje imie.
      podoba mi sie to, ze jak komus stanie samochod na drodze, zaraz
      zatrzymuja sie inne i ludzie straja sie pomoc. podobnie jest jezeli
      wydazy sie jakis wypadek czy stluczka. czasem jest tak wiele ludzi
      starajacych sie pomoc, ze trzeba ich powstrzymywac smile. niema przy
      tym gapiow jak to sie dzieje w innych krajach, szczegolnie europy.

      pomoc, pomoc na kazdym kroku. ludzie przescigaja sie w pomocy.
      pamietam ten czas kiedy poraz pierwszy kupilem swoj dom. wszyscy moi
      znajomi znosili mi rozne meble, sprzet kuchenny, ogrodowy, itd. nie
      byly to rzeczy stare czy popsute, ktorych ktos chcialby sie pozbyc.
      pamietam w na poczatku mojego pobytu na hawajach, ktos wiedzac ze
      musze dojezdzac do pracy, podarowal mi toyote. jezdzilem ja jeszcze
      dobre 2 lat. w pelni sprawna oddalem ja, takze zadarmo, innemu
      potrzebujacemu.
      pamietam ja pastor dal moje corce czek na tuiszyn za pierwszy rok
      studiow. nie byla jeszcz wtedy rezydentem i koszt byl duzy.

      podoba mi sie, ze moj sasiad nigdy nie interesuje sie tym co sie
      dzieje w moim domu, ogrodzie. nigdy w rozmowie z sasiadami, nie
      obgaduja oni innych sasiadow.
      podoba mi sie spontaniczna pomoc zajomych wtedy gdy ktos potrzebuje
      tej pomocy. ostatnio zachorowal dosc powaznie jeden z moich
      przyjaciol. poza tym ze siostra przyslala mu karte debetowa na jego
      nazwisko z limitem $25tys., niemal wszyscy jego znajomi zasypali go
      pieniedzmi i pomoca w roznej formie. otrzymalem wczoraj od jego zony
      email z podziekowaniem. tam byla naprawde dluga lista osob. to
      piekne.

      podoba mi sie obsluga w urzedach, na poczcie, w sklepach, itd.
      podoba tez profecjonalizm w uslugach, w naprawach. zawsze na czas i
      zawsze bezblednie.

      podobaja mi sie prawa ochrony konsumenta i wszelkie inne prawa
      obywatela usa.
      podoba mi sie to, ze towar zakupiony w sklepie moge zwrocic nawet po
      3 miesiacach. nikt tego nie oglada, sprawdza czy czegos brakuje lub
      marudzi ze uszkodzone. kiedys mnie nawet to dziwilo jak ktos oddawal
      pompe do malowania domu i nawet jej nie umyl z farby. byl poprostu
      niezadowolony z tego sprzetu. to wystarczy aby go zwrocic.
      podoba mi sie tez to, ze nikt specjalnie tego prawa nie wykorzystuje.

      itd, itd. jak bede mial wiecej czasu, dopisze tu kolejne.
      • ratpole Re: Living in America 30.10.08, 23:28
        jphawajski napisał:

        > itd, itd. jak bede mial wiecej czasu, dopisze tu kolejne.

        "– Dlaczego mnie wpuściłaś, tak bez żadnych referencji, bez wstępnego umówienia
        się? – pytam na koniec dyrektorkę. – Bo ja wierzę ludziom – mówi. –
        Sprawdziliśmy, czy nie masz broni, tutaj wszędzie są strażnicy, gdybyś zaczął
        się dziwnie zachowywać, to w sekundę byśmy cię wyprowadzili. A tak obejrzałeś
        więzienie i masz swoją historię.

        Co chwila w Ameryce spotykam takich ludzi. Otwartych, gotowych na spotkanie z
        obcym, ufnych, życzliwych, niechcących nic w zamian. W Europie takie podejście
        do życia nazywamy naiwnością."

        www.rp.pl/artykul/2,212606_Preria__niebo__i_sztandar.html
        • nad_oceanem Hehehehe... 31.10.08, 01:20
          "jphawajski napisał:
          Co chwila w Ameryce spotykam takich ludzi. Otwartych, gotowych na spotkanie z
          obcym, ufnych, życzliwych, niechcących nic w zamian. W Europie takie podejście
          do życia nazywamy naiwnością."


          Tu sie spotkali i zyczliwi, naiwni:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=86591886


      • oddal_sie_dziadu Re: Living in America 30.10.08, 23:45
        hawajski bardzo pieknie ze sie umiesz z tego wszystkiego cieszyc ale
        powiedz mi skoro jestes tak zadowolony to dlaczego zamiast siedziec
        nad oceanem z przyjaciolmi spedzasz tyle czasu z przegranymi
        flustratami z tego forum ktorzy ogladaja ameryke z perspektywy
        piwnicy i 14 godzinnej dniowki za najnizsza stawke a pozniej jedyne
        zajecie jakie maja to opluwanie sie z krajowymi ktorzy nie sa wiele
        madrzejsi i z braku zajec pluja na usa mimo ze nigdy tam nie byli?
        Dla paru osob to forum stalo sie drugim i chyba jedynym zyciem
        socjalnym popatrz na hotdoga ratpola nie mowiac juz o polonusie5.
        Caly czas tu siedzi mysle ze jest to juz poprostu chore!
        • oddal_sie_dziadu Re: Living in America 30.10.08, 23:46
          frustratami nie flustratami sorry
        • jphawajski Re: Living in America 31.10.08, 07:59
          to tak sie wydaje. ja na to forum przeznaczam dziennie do 2 godz.
          wlasciwie jest to czytanie gazet w necie i zarazem forum. ograniczam
          sie tylko do tego forum. robie to z doskoku. rano przed praca
          chwile, w czasie lunchu, jem popijam, czytam i pisze. robie przy tym
          wiele bledow bo niemam czasu tego sprawdzac.
          pozniej dopiero pozna noca. najczesciej po 9-tej, 10-tej.
          przyznaje ze jest to pewnego rodzaju przyzwyczajenie.
          ciagle jeszcze mam potrzebe dzielenia sie z polakami zyciem w usa.
          dla wielu, zyciem z marsa smile jak to rat ladnie ujal.

          roznica czasu moze powodowac wrazenie ze jestem tu dzien i noc. mam
          do polski rowne 12 godz. o teraz 11 bo oni przestawili zegarki.
      • 1anetta1 Re: Living in America 30.10.08, 23:45
        po trzech miesiacach to raczej juz nie. Do trzech miesiecy i to nie kazdy.
        Elektronika ma ograniczenia nawet do kilku dni. Poza tym zwrocnie czegos za
        $5.66 jest latwiejsze niz za $750. Z jakoscia tez bywa roznie, wiedza o tym wiec
        dlatego chetnie wymieniaja.
        • jphawajski Re: Living in America 31.10.08, 07:50
          zwrocilem w costco lodowke samsung za blisko $2tys po 1.5 roku
          uzytkowania. raz wezwalem mechanika do naprawy i usterka sie
          powtorzyla. oczywiscie nie wszedzie jest podobnie. teraz w costco
          zmniejszono termin dodawania do 90 dni ale tylko na elektronike.
          wszstko pozostale 6 miesiecy. i to jest bardzo umowne bo wystarczy
          rozmawiac z menadzerem aby ten czas byl duzo dluzszy.
          w searsie kiedys zwrocilem wood sander ($120) po 7 miesiacach.
          sears spadl na psy bo od jakiegos czasu potraca 10% wartosci ale tez
          chyba tylko na komputery.
          walmart nawet po 3 miesiacach wszystko przyjmuje. lacznie z
          elektronika. smieszne bo przyjmuje nawet programy komputerowe i
          filmy na dvd. tak mamy na hawajach.
          home depot przyjmuje nawet bez paragonu.
          porownaj to sobie z polska lub innym krajem w europie.
          • jphawajski Re: Living in America 31.10.08, 08:13
            ciagle musze to dodac. zaleznie od miejsca w ameryce. sa takie gdzie
            ludzie oszukuja i kradna. sklepy maja z tego tytulu duze starty. tam
            okresy zwrotow moga byc skracane. tam tez stawia sie straznikow przy
            wyjsciach. tam jest wiele kamer i kontroli.
            nie znam dobrze chicago i ny ale podejzewam, ze tam moga byc inne
            zwyczaje ze wzgledu na ludzi tam mieszkajacych.

            najwazniejsze jest to, ze tu ludzie tego bez wyraznej przyczyny nie
            wykorzystuja. nie spotkalem takich ludzi ktorzy np. kupuja sprzet z
            mysla o tym aby cos zrobic przy domu i pozniej oddac.
            od tego sa wypozyczalnie ktorych popularnosc jest bardzo duza.
            • mtt44 naprawde ? 31.10.08, 10:28
              nikt nic nie nadurzywa ??
              Ty stale cos zwracasz -nie musze chyba ciebie zacytowac
              Mieszkam 25 lat down under i moge policzyc na palcach jednej reki
              co i gdzie zwrucilem i napewno nie po 6 miesiacach czy roku .Byc
              moze moge ale jest cos takiego jak Integrity
              Sorry zapomnialem ze wszytko takie cacy w Cuckoo land

              • jphawajski Re: naprawde ? 31.10.08, 19:15
                nic w tym zlego, ze chcac cos kupic chcesz to wyprobowac w domu.
                temu sluza te przepisy i daja ta mozliwosci. zauwaz, nie zwracasz
                dlatego, ze sie zepsulo. zwracasz dlatego ze nie jestes
                usadysfkcjonowany. zwracam duzo bo duzo kupuje. jednak tez moge
                policzyc na palcach moze obu rak w ciagu 15 lat.

                i jeszcze jedno. gdyby sie to sklepom to nie oplacalo, zmienili by
                przepisy.
                i niepisz mi tu o integrity bo sie osmieszasz.
    • latarnick This is not America, this is not a miracle 31.10.08, 10:17
      nie tylko Bulboncy to zauwazyli
      au.youtube.com/watch?v=uTctnpGq3g4&feature=related
      • kup_pan_paszport Jopek czy Bowie? 03.03.09, 16:43
        www.youtube.com/watch?v=ygO6IeJResw
        • kupa.kazi Re: Jopek czy Bowie? 03.03.09, 16:46
          tow. filipek_us stronnicujta siem,stronnicuja a i mozecie cmoknac wiecie w co
          wojta hehe nastepnom szansem macie tow. filipek_us za rok
    • qwardian Re: Living in America 03.03.09, 23:16
      Uprzejmi są w Południowych stanach, w Tennesee pokaża czasami biust
      i majtolki. Ale rzeczywiście Południe jest dość naturalne. Zapomnij
      Nowy York, chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo. Reszta USA to
      takie sztuczne "Hallo", "How are You", kangury pewnie to znają, bo
      nikt jak angliczki prezentują fake, phoney and fraud.
      Wolę Polskę, jak ludzie są smutni to nie pretendują, jak zadowoleni
      to okazują, tak jak mi odpowiada.
      Mi się to w Ameryce nie podoba, że ten kraj idzie na dno,
      mniejszości rozwaliły tam wielkie miasta, w których nie da się żyć,
      brak szacunku dla miejsca i nieruchomości, tymczasowość,
      powierzchowność i brak ciągłości rozpirza ten kraj. Zero
      przywiązania do tradycji, kultury, co najwyżej instytucjonalnie
      kierowane w dół, bez odzewu. Tam jeszcze został pieniądz i to trzyma
      wszystko do kupy, ja do tego felietonu poniżej nie przykładam wagi,
      bo to bzdury, ale kiedy dolar i pieniądz du.. da to tam w zasadzie
      żadne miejsce do życia, nawet nie do egzystencji, bo przykro patrzeć
      przyjdzie...

      www.wyhacz.pl/Wyhacz/1,88542,6339721,Amerykanie_rezygnuja_z_uz
      ywania_pieniedzy.html
      • kupa.kazi Re: Living in America 03.03.09, 23:24
        qwardian napisał:
        Mi się to w Ameryce nie podoba, że ten kraj idzie na dno,
        > mniejszości rozwaliły tam wielkie miasta, w których nie da się żyć,
        > brak szacunku dla miejsca i nieruchomości, tymczasowość,
        > powierzchowność i brak ciągłości rozpirza ten kraj. Zero
        > przywiązania do tradycji, kultury, co najwyżej instytucjonalnie
        > kierowane w dół, bez odzewu. Tam jeszcze został pieniądz i to trzyma
        > wszystko do kupy
        tataa a jeszcze zapomniales o najwazniejszym,przynajmnie dla mnie,RODZINA
      • ratpole Re: Living in America 03.03.09, 23:28
        qwardian napisał:

        > Wolę Polskę, jak ludzie są smutni to nie pretendują

        Mlotku pretendujacy do roli pretendenta... nie mowie, ze nie masz prawa zyc, bo
        ktos te cegly klasc musi, ale nie tu do qwy nendzy, nie tu! hehehe
        • kupa.kazi Re: Living in America 03.03.09, 23:39
          sciur,milo,ze podzielilista siem swoja opiniom,tforcze to bardzo hehe
          • czapajew_pl Quwardian and bull shit !! 04.03.09, 00:33
            quradian [ czy jak tam sie piszesz]w swoich komentarzach
            przypominasz psa wychudzonego i wyglodnialego ,ktory na moment
            wpadl do rzezni i porwal kawal miesa z piskiem i uciecha
            wielka uciekajac z tym daleko w krzaki zeby spalaszowac !! a
            wiec po ilus tam latach kiedy
            naglabiles ,nagromadziles ,zasejfowales [ czy jeszcze jak to
            nazwac] odpowiednia ilosc gotowki {$$$$] uciekles z tym do Polszy
            dorabiajac sobie teorie szczesliwosci i zadowolenia i wciskasz
            teraz wszytskim KIT ze tak jest najlepiej i doroabiasz teorie do
            swego postepowania,kwituje to krotko ze piszesz - bull shit !!!

            najbardziej w felietonie Janka ujmuje mnie jedno zdanie ktore
            oddaje ducha Ameryki ,cytuje:

            " przytrzymuje mi drzwi i cZeka na moje wejscie czlowiek ktory
            jest odemnie 100 razy bogatszy ""

            pokaz mi to w Polszu !!!!!!! nie znajdziesz takiej
            sytuacji ,raczej ochroniarze takiego nowo bogackiego skopia ci
            doope i zatrzasna drzwi przed nosem !!!,, taka prawda o PRLu
            Bis !!
            • kupa.kazi Re: Quwardian and bull shit !! 04.03.09, 00:47
              hehe czapajew&sciur a co wy hehe macie do powiedzenia o zyciu w stanach hehe
              slucham gieroj
              • czapajew_pl Re: Quwardian and bull shit !! 04.03.09, 01:28
                nu ! wot idjot !!,,paszol won ! kupkowaty Kazio !
              • ratpole Re: Quwardian and bull shit !! 04.03.09, 03:13
                kupa.kazi napisała:

                > hehe czapajew&sciur a co wy hehe macie do powiedzenia o zyciu w stanach hehe

                O zyciu bejzmencianego, zachlanego przegranca to ja faktycznie nie mam do
                powiedzenia wiecej niz to co widze hehehe
                • nad_oceanem Re: Quwardian and bull shit !! 04.03.09, 03:40
                  Ty, hotdog, ortalion. Hajlajf na main floor.
                  Buhehehehehe...




                  ratpole napisał:

                  > kupa.kazi napisała:
                  >
                  > > hehe czapajew&sciur a co wy hehe macie do powiedzenia o zyciu w stanach h
                  > ehe
                  >
                  > O zyciu bejzmencianego, zachlanego przegranca to ja faktycznie nie mam do
                  > powiedzenia wiecej niz to co widze hehehe
                  >
                  >
                  • kupa.kazi Re: Quwardian and bull shit !! 04.03.09, 04:26
                    nad_oceanem napisał:

                    > Ty, hotdog, ortalion. Hajlajf na main floor.
                    > Buhehehehehe...


                    > ratpole napisał:
                    >
                    > > kupa.kazi napisała:

                    > > > hehe czapajew&sciur a co wy hehe macie do powiedzenia o zyciu w sta
                    > nach h
                    > > ehe
                    > >
                    > > O zyciu bejzmencianego, zachlanego przegranca to ja faktycznie nie mam do
                    > > powiedzenia wiecej niz to co widze hehehe
                    > >
                    > >
                    >
                    >
                    hehe najzabawniejsze jest to ,jak ciecie z kanadyjskiej rubiezy hehe zabierajom
                    glos o zyciu w jusej hehe ciecie to ile zesta sniegu dzis przeszuflowali?
                  • ratpole Re: Quwardian and bull shit !! 04.03.09, 04:31
                    nad_oceanem napisał:

                    > Ty, hotdog, ortalion. Hajlajf na main floor.

                    Twoje zbulwersowanie jest oczywiste, ale nie powiem zebym sie jakos szczegolnie
                    nim przejmowal, poniewaz nie da sie ukryc, ze lajf on main floor is higher than
                    lowlife in basement
                • kupa.kazi Re: Quwardian and bull shit !! 04.03.09, 04:22
                  no ratpol,w koncu cos madrego napisales bo juz tracilem nadziejem,po4 cz5 cz6
                  drinkach jestes? hehe wiesz mi musztardowka z lapy rano nie wypada
                  • czapajew_pl panie Kupa 06.03.09, 00:21
                    ale pierr...dolisz farmazony ! az plakac sie chce
                    • kupa.kazi Re: panie Kupa 06.03.09, 01:43
                      a placz gieroj wcalem siem tobie nie dziwie ba nawet podziwiam bi ja na twoim
                      miejscu juz dawno bym siem perdulnal na line hehe jakie to jamam szczensie hehe
                      • czapajew_pl Re: panie Kupa 06.03.09, 02:41
                        ty masz cos z lebem do czynienia ,kto ci dal wize ???
                        • kupa.kazi Re: panie Kupa 06.03.09, 06:23
                          hehe gieroj kto mi dal wize ? pewnie nie taki przyglup,jaki tobie w kanadzie dal
                          ,wiesz tyko usa yhyhhyhyhyhyhyhyhyhyhyhyh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka