Dodaj do ulubionych

Kilka pytan i odpowiedzi

IP: *.sympatico.ca 15.12.03, 18:35
Temat dosc popularny na forum polonia to moze przeczytacie to sobie z
zainteresowaniem:



W sobotę, 3 marca, w budynku Ambasady RP w Ottawie, na zakończenie
dorocznej narady konsularnej personelu polskich placówek dyplomatycznych w
Kanadzie, odbyła się konferencja prasowa wiceministra MSWiA Piotra
Stachańczyka oraz dyrektora departamentu konsularnego MSZ Andrzeja Kremera.
Konferencję "prowadził" gospodarz ambasady, były rzecznik prasowy MSZ, a
dziś ambasador w Kanadzie Paweł Dobrowolski. Jej tematem były zagadnienia
wizowe, paszportowe i konsularne związane z podejmowanymi w Polsce reformami
i przeprowadzanymi zmianami prawnymi.
Minister Piotr Stachańczyk: Tematem konferencji konsularnej było wiele
rzeczy, ale podejrzewam, że większość z nich niespecjalnie państwa
interesuje, tak że od razu przejdę do tej sfery - podejrzewam - najbardziej
interesującej, i której będzie, sądząc po konferencji, którą miałem w Nowym
Jorku, dotyczyć zdecydowana większość pytań - otóż, do problematyki
obywatelstwa polskiego, ustawodawstwa w zakresie obywatelstwa polskiego i
problematyki wizowo-paszportowej.
Jeśli chodzi o ustawodawstwo o obywatelstwie polskim, to najpierw jedno
wyjaśnienie: po dyskusji, jaka z końcem ubiegłego roku przetoczyła się przez
różne fora na temat nowej ustawy o obywatelstwie polskim - tej, która
została w czerwcu ubiegłego roku uchwalona przez Sejm, do której następnie
Senat Rzeczypospolitej wniósł poprawki.
W wyniku tej dyskusji nie doszło w zeszłym roku do przegłosowania tych
poprawek przez Sejm. Proces legislacyjny w parlamencie został przerwany.
Zgodnie z opinią prawników sejmowych, z uwagi na fakt, że ta ustawa ma datę
wejścia w życie 1 stycznia 2001 roku, dokończenie w chwili obecnej procesu
jej uchwalenia jest niemożliwe. To oznacza, że jeżeli ktoś -
najprawdopodobniej grupa posłów, bo kilku posłów z posłem Czarneckim na
czele zapowiedziało takie działanie - nie wniesie nowego projektu,
prawdopodobnie zbieżnego w dużej mierze z tym, który został już omówiony...
(i to nie wniesie w miarę szybko, bo jak państwo wiecie, we wrześniu są
wybory, a w prawie polskim nie ma zasady przechodzenia ustaw - czego jeden
sejm nie uchwali, drugi już nie może uchwalać na tej samej podstawie i
trzeba wszystko zaczynać od początku)... będziemy się posługiwać, tak jak i
dzisiaj, ustawą o obywatelstwie polskim z 1962 roku.
Największe zainteresowanie budzi zawarta w niej zasada wyłączności
obywatelstwa. Zasada znana w prawie polskim od 1920 roku i w zasadzie jedna
z dwóch znanych w Europie, gdzie oprócz wyłączności obywatelstwa mamy
jeszcze zasadę jednego obywatelstwa (np. w Niemczech).
Różnica jest taka, że w Polsce traktujemy obywateli polskich jako obywateli
polskich, nie zwracamy uwagi na to, ile mają innych obywatelstw i jakie. To
jest ich prywatna sprawa. Natomiast w krajach takich jak: Niemcy, Austria, w
krajach jednego obywatelstwa, generalnie w przypadku uzyskania kolejnego
obywatelstwa zabiera się obywatelstwo tego kraju.
Zasada ta (wyłączności obywatelstwa), przypuszczać należy, że w takiej czy
innej formie będzie utrzymana. Wiąże się ona nie tylko z tradycją prawa
polskiego, ale także z sytuacją wewnętrzną Polski i jej stosowanie znajduje
uzasadnienie, tym bardziej że przez wiele lat nie budziła ona ani żadnych
emocji, ani nie sprawiała problemów.
Problemy zaczęły się w końcu lat 90. i sprowadzały się do dwóch elementów.
Jedna sprawa - opisywana dość szeroko - to kwestia tzw. pułapki
paszportowej, czyli sytuacji, w której - podobno - obywatele polscy mający
obywatelstwo innego kraju wjeżdżają do Polski na podstawie paszportu kraju,
w którym mieszkają, a potem nie mogą tej Polski opuścić, bo władze graniczne
RP blokują wyjazd, twierdząc, że muszą wyjechać na paszporcie polskim.
Otóż, stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że to jest kłamstwo.
Proszę państwa, myśmy zbadali wszystkie sytuacje, jakie miały miejsce w
roku ubiegłym na lotnisku Okęcie w Warszawie, bo tylko tego lotniska
dotyczyły skargi i informacje, o których słyszeliśmy.
Rzeczywiście nie doszło do zezwolenia na wyjazd kilkudziesięciu osób, ale
dotyczyło to jednej z trzech prostych sytuacji:
Pierwszej - to najczęstszy przypadek dotyczący obywateli Stanów
Zjednoczonych - kiedy ktoś wjechał do Polski jako obywatel Stanów
Zjednoczonych. Przypomnijmy, że obywatele USA mają prawo przebywać w Polsce
bez wizy przez okres 90 dni. Następnie zainteresowany, również jako obywatel
Stanów Zjednoczonych, przybył na lotnisko nie po 90 dniach, tylko 190, 290,
rekordzista nawet po dłuższym okresie, i oświadczył, że zamierza z Polski
wyjechać. Ma on do tego pełne prawo, tylko problem polega na tym, że
przekroczenie okresu pobytu jest w Polsce wykroczeniem i należy za to
zapłacić karę: albo mandat, albo, jeśli to przekroczenie było zbyt duże,
sprawa jest kierowana do kolegium ds. wykroczeń i przed kolegium płaci się
nieco więcej.
Taką informację uzyskiwał zainteresowany - że: "Przykro nam bardzo, ale
musi Pan zapłacić". W tym momencie osoba taka okazywała inny dokument, tym
razem polski, stwierdzający, że jest obywatelem polskim, w związku z czym
zamierza wyjechać z Polski jako polski obywatel i żadne terminy czy mandaty
jej nie obowiązują. To prawda! I jeżeli tym dokumentem, który okazywała, był
polski paszport, to osoba taka wyjeżdżała z Polski bez żadnych problemów.
Jeżeli natomiast tym dokumentem był polski dowód osobisty, osoba taka była
informowana, że jeżeli decyduje się wyjechać z Polski jako obywatel polski,
to niestety, obywatele polscy wyjeżdżają z Polski na polskich paszportach.
Przykro nam bardzo, na coś trzeba się zdecydować. W czymś, co się robi w
życiu, trzeba być konsekwentnym. Jeśli ktoś konsekwentnie utrzymuje, że jest
obywatelem amerykańskim, to konsekwentnie płaci i wyjeżdża, jak twierdzi, że
jest polskim, to też konsekwentnie: polski obywatel - polski paszport,
proszę bardzo!
To jest pierwsza sytuacja, która później urosła do rangi różnych dziwnych
opisów.
Druga, to jest sytuacja, kiedy osobą wyjeżdżającą było jedno z rodziców z
dzieckiem, rodzic miał paszport polski, a dziecko miało paszport obcy wydany
na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.
W takiej sytuacji zachodzi obawa, że mamy do czynienia z próbą wywiezienia
dziecka bez zgody drugiego z rodziców. Prawo polskie jest tak skonstruowane
(jest w tym zakresie wyjątkiem), że trzeba mieć zgodę obojga rodziców -
niezależnie od tego jakie mają obywatelstwo - żeby uzyskać polski paszport.
Wiele krajów ma ten system uproszczony, wystarczy zgoda tego rodzica, który
jest obywatelem danego kraju. W sytuacjach, kiedy obywatel polski wyjeżdżał
z urodzonym w Polsce dzieckiem, które miało paszport obcy wystawiony w
Polsce, wymagało to wyjaśnienia, czy dziecko nie jest wywożone bez zgody
drugiego z rodziców.
Muszę powiedzieć, że rocznie mamy od kilku do kilkudziesięciu prób
wywożenia dzieci. Tym próbom będziemy przeciwdziałać. I tu nie ma żadnej
możliwości - jeśli funkcjonariusz graniczny ma podejrzenie, że dziecko
wyjeżdża bez zgody drugiego z rodziców, będzie sprawdzał, co się w tej
sprawie kryje.
Pozostałe przypadki dotyczyły paszportów tak zniszczonych, lub tak nie
dających się rozpoznać, że wyjazd na tym paszporcie był niemożliwy.
W związku z tym, kończąc ten wątek, jeszcze raz powtarzam, że zjawisko
tzw. pułapki paszportowej, czyli byśmy komuś na granicy wmawiali, że ma
polskie obywatelstwo, badali to obywatelstwo, nie wypuszczali z Polski, że
ten problem nie istnieje.

•••
Jeśli chodzi o sprawy wizowe, to sytuacja jest tutaj też prosta i ona
sprowadza się do tego, że wizy wydaje się obywatelom niepolskim.
Jeśli ktoś jest obywatelem polskim, ma prawo do paszportu, ba, ma prawo
wjechać do Polski bez żadnego dokumentu - jeśli ma ochotę, może stanąć na
granicy po
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcin Re: Kilka pytan i odpowiedzi IP: *.sympatico.ca 15.12.03, 18:38
      •••
      Jeśli chodzi o sprawy wizowe, to sytuacja jest tutaj też prosta i ona
      sprowadza się do tego, że wizy wydaje się obywatelom niepolskim.
      Jeśli ktoś jest obywatelem polskim, ma prawo do paszportu, ba, ma prawo
      wjechać do Polski bez żadnego dokumentu - jeśli ma ochotę, może stanąć na
      granicy polskiej i powiedzieć, że jest polskim obywatelem. Jeśli ten fakt
      zostanie potwierdzony, zostanie do Polski wpuszczony. Natomiast obywatel
      polski nie może dostać wizy do paszportu obcego.
      Przy czym - i to w różnych rozmowach też starałem się wyjaśniać -
      obywatelstwa polskiego nie powinno się domniemywać, czy też zakładać, że ktoś
      je ma, przeprowadzając jakieś badania czy jakieś analizy sytuacji rodzinnej.
      Bo to nie o to chodzi...
      Andrzej Kumor ("Gazeta"): Pan minister Stachańczyk powiedział, że ze
      zjawiskiem tzw. pułapki paszportowej nie mamy już do czynienia. Jest to jedna
      z "najciekawszych" sytuacji, w jakiej może znaleźć się emigrant, tragedia,
      dramat, "sen emigranta", ktoś wjechał do kraju i nie może wyjechać...
      Pan minister opisał sytuację obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy - jak
      wiemy - wjeżdżają do Polski bez wiz, natomiast my tu, w Kanadzie, musimy się o
      wizy starać. Zdarzają się sytuacje, gdy ktoś po prostu zataja fakt posiadania
      polskiego obywatelstwa, dostaje wizę do paszportu kanadyjskiego, przyjeżdża do
      Polski, usiłuje wyjechać i okazuje się, iż system komputerowy Straży
      Granicznej wykazuje, że ten człowiek jest obywatelem polskim. Co się wówczas
      dzieje?

      P. Stachańczyk: Po pierwsze, panie redaktorze, w pytaniu był błąd, który
      chciałem sprostować, pan powiedział, że "już nie ma pułapki paszportowej", ja
      mówiłem, że nigdy nie było. To po pierwsze.
      Po drugie, chciałbym powiedzieć, że w swoich doświadczeniach nie spotkaliśmy
      się z takim przypadkiem - niemożliwości wyjazdu obywateli Kanady. To były
      przypadki jednostkowe, dotyczące wyłącznie osób, które przekroczyły czas
      pobytu określony w wizie; miał wizę na dwa miesiące, chciał wyjeżdżać po
      pięciu. Powtórzył się ten sam scenariusz, który...

      A. Kumor: Czyli nie ma takiej sytuacji? Nie ma "pułapki paszportowej"? Można
      wyjechać bez żadnego problemu?

      P. Stachańczyk: To właśnie stwierdzam.

      A. Kumor: Po wprowadzeniu reform służby zdrowia w Polsce, Polacy mieszkający w
      Kanadzie znaleźli się w takiej sytuacji, że przyjeżdżając do Polski, nie mają
      ubezpieczenia medycznego.
      Ponieważ nie płacą na kasy chorych czy ZUS-y, to niezależnie od tego czy są
      obywatelami polskimi, czy nie, są traktowani jak cudzoziemcy - muszą sobie
      wykupić tutaj jakieś ubezpieczenie, aby tam móc sobie leczyć złamaną nogę.
      Chciałem zapytać, czy nie warto podjąć kroki w celu podpisania umowy o
      wzajemnym uznawaniu powszechnych ubezpieczeń medycznych?
      I kolejna sprawa dotycząca spraw konsularnych, kwestia emerytur, to znaczy
      wzajemnego uznawania przepracowanego czasu. Chodzi o to, że gdy ktoś wraca do
      Polski z Kanady, to to, że przepracował tu dziesięć czy piętnaście lat, do
      niczego mu się tam nie liczy, również osoba, która tu stara się o emeryturę,
      nie ma zaliczonego czasu pracy z Polski.
      Chciałem zapytać, czy nie byłoby warto tych spraw podjąć i w interesie nas
      tutaj mieszkających rozwiązać?

      Dyrektor departamentu MSZ Andrzej Kremer: Chciałbym jeszcze nawiązać tutaj do
      poprzedniego pańskiego pytania o zatajanie obywatelstwa. To jest - myślę -
      dość istotny element i budzący zdziwienie w Polsce. Sytuacja, w której, jeśli
      ktoś jest obywatelem...

      A. Kumor: Panie dyrektorze, ktoś ma dziecko, to dziecko nie jest zgłoszone w
      konsulacie, trzeba żeby szybko pojechało do babci i po prostu w tym momencie,
      pomimo, że to dziecko ma po rodzicach obywatelstwo polskie, idzie się do
      konsulatu, mówi, że nie ma, i prosi o wizę. Jeśli konsulat nie dysponuje
      odpowiednimi informacjami, to tę wizę wyda.
      Jest wiele różnych skomplikowanych spraw życiowych. Nie wszystko sprowadza
      się do tego, że my "nie lubimy polskiego paszportu", czy też "nie podoba się
      nam orzełek na nim". Tu nie o to chodzi.
      Idzie o to, że życie jest bardziej skomplikowane, niż niektóre ustawy
      przewidują...

      A. Kremer: To znaczy ja oczywiście rozumiem, że pan nawiązuje do sytuacji -
      też chciałem o tym powiedzieć - w której ktoś nie wie, czy też nie ma
      świadomości, bo takie też bywają, ale muszę powiedzieć, że odnotowujemy głosy
      i bardzo konkretne przypadki (...)
      To zatajenie budzi w Polsce, wśród obywateli polskich, pewne niezrozumienie.
      Bo jeśli już ktoś jest obywatelem i przyznaje się do bycia Polakiem, to jednak
      ten element zatajania budzi w polskiej opinii publicznej zdziwienie i
      niezrozumienie. I to tylko chciałbym w tym momencie skonstatować.
      Sytuacja ubezpieczeń i emerytur jest nieco bardziej złożona.
      Zacznę od tej ostatniej, czyli transferu emerytur, ponieważ tutaj niezbędne
      będzie porozumienie międzyrządowe, czy też międzypaństwowe w randze umowy
      ratyfikowanej.
      Polska z częścią krajów posiada takie porozumienia, z innymi je negocjuje.
      Priorytetem polskiego Ministerstwa Pracy są te kraje, z którymi jest dużo
      przypadków wymagających uregulowania, toczy się szereg rozmów z krajami
      Europy. Jestem przekonany, że rozmowy, które zapoczątkowano pomiędzy rządami
      Polski i Kanady, a które nie miały ostatnio dalszego ciągu, znajdą swój
      ostateczny wynik po wyjaśnieniu kwestii finansowych. Zawarcie takiej umowy
      wymaga precyzyjnej analizy przepływu finansowego w obie strony, tzn.
      wyliczenia, ile osób korzystałoby na terenie Kanady, a ile osób korzystałoby z
      takiego transferu w Polsce.
      To jest zadanie dla Ministerstwa Pracy. My będziemy po powrocie przypominać
      i sugerować właściwemu resortowi, aby powrócił do podjętej kiedyś idei.

      •••
      Natomiast, jeśli idzie o ubezpieczenia zdrowotne, to jest to bardziej złożony
      problem.
      System polski jest w tej chwili systemem kas chorych i jako taki pozornie nie
      jest związany z obywatelstwem, nawiązuje tutaj do systemu w większości krajów,
      tym niemniej jednak obywatel polski w Polsce korzysta z pewnego zakresu
      bezpłatnej opieki medycznej, niezależnie od kas chorych. Bezpłatna opieka
      medyczna jest też zagwarantowana konstytucyjnie.
      Drugą zasadą, którą należałoby tu przywołać, jest to, że nie można odmówić
      opieki medycznej osobie, która tego wymaga. Czyli przypadek złamania nogi na
      ulicy nie oznacza sprawdzania obywatelstwa, ani nawet poświadczania kasy
      chorych, tylko oznacza odwiezienie człowieka do szpitala i zabezpieczenie jego
      złamanej nogi, bez względu na to, czy ta osoba przyjechała z Kanady, z Rosji,
      czy skądkolwiek.
      Natomiast, jeśli mówimy o rzeczywistym zabezpieczeniu medycznym, to ono w
      pełni przysługuje tym osobom, które opłacają składki do kasy chorych. To z
      kolei jest reguła wszystkich innych krajów. Uzupełnieniem do tego są normalne
      standardowe ubezpieczenia wypłacane przez towarzystwa ubezpieczeniowe. Jeśli
      ktoś nie zabrał ubezpieczenia, to jest pozbawiony możliwości finansowania
      opieki medycznej na terenie danego kraju i musi finansować to z własnej
      kieszeni.
      A. Kumor: Panie dyrektorze, czy ja dobrze zrozumiałem, czyli osoba, która
      złamie w Polsce nogę, ma za darmo leczenie na pogotowiu, czy w szpitalu?

      A. Kremer: Po pierwsze, jest tak, że nikomu nie można odmówić leczenia, czyli
      ma zapewnioną pierwszą pomoc medyczną. To jest pierwsze zagadnienie.
      Drugim zagadnieniem jest ewentualne uiszczenie rachunku, czyli od momentu
      trafienia do szpitala - jeżeli wymagany jest dalszy pobyt - powstaje kwestia
      rachunków za leczenie szpitalne.

      Bogdan Gajewski ("Mikser"): Mam dwa pytania związane z pobytem w Polsce.
      Mieliśmy taką sytuację, jeden z naszych znajomych pojechał do Polski na
      polskim paszporcie i miał wypożyczony samochód. Został zatrzymany przez
      kontrolę drogową i okazał swoje kanadyjskie prawo jazdy. Legitymujący go
      przedstawiciel prawa p
      • Gość: Marcin Re: Kilka pytan i odpowiedzi IP: *.sympatico.ca 15.12.03, 18:42


        Bogdan Gajewski ("Mikser"): Mam dwa pytania związane z pobytem w Polsce.
        Mieliśmy taką sytuację, jeden z naszych znajomych pojechał do Polski na
        polskim paszporcie i miał wypożyczony samochód. Został zatrzymany przez
        kontrolę drogową i okazał swoje kanadyjskie prawo jazdy. Legitymujący go
        przedstawiciel prawa powiedział: "Proszę pana, pan jest obywatelem polskim, na
        terenie Rzeczypospolitej Polskiej pana obowiązuje posiadanie polskiego prawa
        jazdy". Znajomy odpowiada: "wyjechałem z Polski, jak byłem małym dzieckiem,
        nauczyłem się jeździć w Kanadzie, tam dostałem prawo jazdy, dzisiaj jestem
        tutaj, jestem trzeci dzień i nawet gdybym chciał zdawać, to nie miałbym
        czasu". To jest jedno pytanie.
        Drugie pytanie brzmi: co z obowiązkiem meldowania obcokrajowców w Polsce?
        Dlatego, że o ile dobrze rozumiem, jest przepis, który wymaga, aby
        obcokrajowiec, który przyjeżdża do Polski, zameldował się w miejscu
        zamieszkania, jeżeli przebywa dłużej niż 48 godzin. Jest taka sytuacja:
        Kanadyjczyk i Polka z polskim paszportem. Jeżdżą po Polsce, mogą spać u
        znajomych, nie muszą być w hotelu, wobec tego to jest skomplikowana sprawa,
        aby rzeczywiście zgodnie z literą prawa wypełniać wszystkie formularze i
        spełnić obowiązek meldowania.
        W związku z tym chciałem spytać, czy nie ma jakichś ułatwień, gdy chodzi o
        przyjazdy turystyczne?

        A. Kremer: Jeśli chodzi o samochody, to mamy tutaj dwa aspekty. Oprócz tego,
        który pan poruszył - prawo jazdy... Ja rozumiem, że to był samochód
        wypożyczony w Polsce?

        B. Gajewski: W Niemczech.

        A. Kremer: A właśnie! To znaczy do tego dochodzi jeszcze problem, którego pan
        nie podniósł, a mianowicie problem celny. Otóż, według ogólnych zasad celnych,
        jeśli obywatel danego kraju wprowadza na teren tego kraju jakiś przedmiot,
        podlega on opłatom celnym, chyba że zamieszkuje na stałe za granicą. Ponieważ
        on się posługiwał kanadyjskim prawem jazdy, być może było to wystarczające,
        ale w innych przypadkach, zdarzają się też sytuacje - nie związane tylko z
        obywatelami Kanady, ale w ogóle - jeżeli osoba wjeżdża do kraju samochodem i
        stale zamieszkuje w Polsce, powstaje normalny obowiązek uiszczenia należności
        celnych (...) Trzeba się wówczas wykazać miejscem zamieszkania poza granicami.
        Jest to aspekt zupełnie nie związany z kwestią obywatelstwa, a li tylko z
        kwestią domicylu. Na przykład, jeżeli obywatel Niemiec mieszka na stałe w
        Polsce, a pożyczył sobie samochód od wujka w Berlinie i jeździ nim po Polsce,
        to też popełnia takie samo nieuiszczenie należności celnej.
        Drugim aspektem są prawa jazdy i rzeczywiście jest tak, że prawo jazdy zależy
        od... Tutaj w tej chwili sprawdzamy, czy Kanada jest członkiem międzynarodowej
        konwencji uznawania praw jazdy...

        A. Kumor: Nie jest, trzeba mieć międzynarodowe prawo jazdy.

        A. Kremer: To nie jest problem obywatelstwa, tylko posiadania prawa jazdy,
        które jest w danym kraju uznawane. Istnieje międzynarodowa konwencja o ruchu
        drogowym, której załącznikiem są wzory praw jazdy. Kraje, które ją
        ratyfikowały, wzajemnie dopuszczają poruszanie się na podstawie tego prawa
        jazdy. (...)
        Inny aspekt to przepisy wewnętrzne o czasie poruszania się. Otóż, w Polsce
        można jeździć na obcym prawie jazdy, jeżeli się jest turystą, do jednego roku.
        Ustawodawstwo Unii Europejskiej przewiduje poruszanie się w takich wypadkach
        do 6 miesięcy i w tym kierunku pójdzie też nowelizacja polskiego prawa. (...).

        A. Kumor: Panie dyrektorze, czy dobrze rozumiem: czyli obywatel polski
        mieszkający w Kanadzie, który przyjechał do Polski i posługuje się
        międzynarodowym prawem jazdy wystawionym w Kanadzie, które jest w Polsce
        ważne, nie popełnia żadnego przestępstwa, czy tak?

        A. Kremer: W tej chwili sprawdzamy, czy Kanada podpisała konwencję i jeśli
        jest sygnatariuszem konwencji, to jest to prawo jazdy ważne, natomiast
        jeśli...
        Proszę państwa, sama nazwa "międzynarodowe prawo jazdy" jest troszeczkę
        myląca, bo nie jest to nic innego, jak jeden ze wzorów dokumentów określonych
        w załączniku do wspomnianej konwencji. Całość uznawania tego dokumentu zależy
        li tylko od tego, czy dany kraj jest stroną sygnatariuszem konwencji, a nie od
        tego czy się nazywa "międzynarodowe" czy "krajowe".

        A. Kumor: Chodzi mi o to, że tutaj, w Ameryce, prawo jazdy wydaje się w stanie
        lub w prowincji i to prawo jazdy - a wiem to z własnego przykładu - jest w
        Polsce nieważne. Natomiast ważne jest coś, co się nazywa "International
        Driving Permit", na czym jest nawet napisane, iż jest to dokument w Polsce
        ważny.
        Chodzi mi o to, czy obywatel polski mieszkający w Kanadzie, posługujący się w
        Polsce takim pozwoleniem na prowadzenie pojazdu, popełnia jakieś wykroczenie?

        A. Kremer: Jeżeli obywatel polski stale zamieszkuje w Kanadzie i przyjechał do
        Polski jako turysta i przebywa w Polsce do roku, to nie popełnia żadnego
        wykroczenia.

        A. Kumor: Dziękuję.

        A. Kremer: To są zagadnienia nie związane z obywatelstwem, tylko z domicylem.
        Piotr Stachańczyk: Jeśli chodzi o odpowiedź na drugie pytanie, to nie wchodząc
        w rozważania na temat meldunków w takim przypadku, jaki pan opisywał, to ja
        mogę powiedzieć jedno: dostrzegliśmy, że sytuacja dotycząca meldunków jest za
        bardzo skomplikowana i w tej chwili zmieniamy ustawę, a przede wszystkim
        pracujemy nad przepisami wykonawczymi, które sprawią, że zwiększy się grupa
        obywateli innych krajów, którzy przy pobytach krótszych niż 90 dni będą
        zwolnieni z obowiązku meldunkowego, bo można powiedzieć, że obecnie w
        przypadkach, o których pan mówi, staje się to fikcją.
        Ten problem został dostrzeżony i prace nad zmianą przepisów w tym zakresie
        trwają.

        Czesław Piasta ("Komunikaty Ottawskie"): Ja mam tu dużo pytań, które przysłali
        mi ludzie z całego świata...

        P. Stachańczyk: Od razu powiem wprost: nie będziemy tutaj odpowiadać na
        pytania w rodzaju: "wujek mojego brata był obywatelem, powiedziano mu, że nie
        może, a potem, że może" itd.; ja nie będę rozstrzygał, ani pan dyrektor
        żadnych...
        Uprzedzam tylko, bo jak pan mówi, że dużo, to może parę pytań się
        wyeliminuje.
        Uprzedzam, że nie będę rozstrzygać żadnych stanów faktycznych i
        indywidualnych, bo jako od paru lat urzędnik i prawnik, bez dokumentów sprawy
        na żadne tak postawione pytanie nie odpowiem. Ale mam nadzieję, że pan ma
        dalej idące pytania.

        Cz. Piasta: Postaram się mówić bardziej ogólnie, bez nazwisk.
        Na początek dwa pytania nawiązujące do pańskiego wstępu. Tam było powiedziane
        m.in. o dzieciach. Pytanie jest takie: Jak może pojechać do Polski polskie
        dziecko, gdy jedno z rodziców nie wyraża zgody na posiadanie polskiego
        paszportu, ale oboje rodzice wyrażają zgodę na wyjazd dziecka za granicę?
        Drugie pytanie: na jakich warunkach może pojechać do Polski Polak, który
        pracuje w wojskowości, NASA lub w urzędzie państwowym i ma ciągle obywatelstwo
        polskie, pracuje w instytucjach, gdzie co najmniej niezręczne jest posiadanie
        polskiego paszportu albo grozi to utratą pracy. Tak się składa, że u nas, w
        Ottawie, takich osób jest sporo.
        Konkretny przykład: do Polski jechała delegacja z Chretienem, w delegacji
        byli również obywatele polscy, którzy mieli problemy. jakoś pojechali. Z
        wizami, mimo że nie wolno wystawiać wiz obywatelom polskim.
        Oba te pytania są związane z ustawą o cudzoziemcach, dlatego pytam, czy
        istniałaby możliwość zmiany tej ustawy, aby - mimo wszystko - można było
        wystawiać wizy obywatelom polskim?

        P. Stachańczyk: Mogę od razu powiedzieć, że ustawa o cudzoziemcach podlega w
        tej chwili daleko idącym zmianom, jej nowela jest już gotowa, natomiast
        ustawodawstwo polskie w zakresie wiz jest w tej obecnej ustawie, a jeszcze
        bardziej szczegółowo w tej, która będzie, zgrane z ustawodawstwem Unii
        Europejskiej.
        Zamierzamy być krajem Unii i stroną grupy Schengen, w związku z tym cała
        problematyka wizowa jest ściśle zgodna z zapis
        • Gość: Marcin Re: Kilka pytan i odpowiedzi IP: *.sympatico.ca 15.12.03, 18:49


          Zamierzamy być krajem Unii i stroną grupy Schengen, w związku z tym cała
          problematyka wizowa jest ściśle zgodna z zapisami konferencji w Schengen i jej
          protokołu wykonawczego, czyli tych dokumentów, które spowodowały zniesienie
          granic między krajami Unii.
          Żaden z krajów unijnych nie dopuszcza, ani te przepisy, o których mówiłem,
          nie dopuszczają wydawania wiz do paszportów własnych obywateli.
          Podobnie jest też w innych krajach. Klasyczny przykład, jaki znam, jest taki,
          że dziecko urodziło się na terenie Stanów Zjednoczonych, następnie rodzice
          chcieli pojechać do tych Stanów za parę lat, dostali wizy, natomiast dziecku
          zaproponowano paszport, mówiąc, że zgodnie z prawem amerykańskim, obywatel
          amerykański nie może dostać wizy do polskiego paszportu.
          (...)

          A. Kremer: Jeśli chodzi o problem NASA, wojska i innych zdarzeń, to proszę
          państwa, mylnym jest tu traktowanie tego przypadku jako ograniczeń w zakresie
          wyjazdu do Polski.
          Jeżeli orientuję się, to część krajów w przypadku niektórych zawodów wymaga
          wyjaśnienia wszelkich sytuacji - także obywatelskich - tych osób. Jeżeli
          dochodzą do wniosku, że zachodzi możliwość konfliktu, to stawia przed tymi
          pracownikami alternatywę wyboru danego zawodu, lub też danego stanowisko, lub
          posiadania drugiego obywatelstwa. Nie jest to specyfika tylko kanadyjska.
          Ale to nie jest perspektywa wyjazdu do Polski. To jest perspektywa wyboru
          osobistego, wyboru życiowego osoby w danej sytuacji. Fakt miejsca pracy jest w
          wypadku wydawania paszportu w zasadzie obojętny. (...)
          Jeśli chodzi o przypadek zgody na wyjazd dzieci... No, tu wiele zależy od
          konkretnej sytuacji. Częściowo zgoda na wyjazd może być równoznaczna ze zgodą
          na wydanie paszportu. Taki jest przecież sens instytucji paszportu (...)

          Andrzej Okoniewski, Kongres Polonii Kanadyjskiej Okręg Quebec:
          W polskiej ustawie o obywatelstwie przyjmuje się prawo krwi, stąd dzieci
          urodzone w Kanadzie są obywatelami polskimi. Chcielibyśmy wiedzieć, do którego
          pokolenia?
          Bo można sobie wyobrazić, że (jeśli nie będzie takiego ograniczenia) wszyscy
          ludzie na terenie ziemi będą wkrótce obywatelami Polski.

          P. Stachańczyk: Generalnie jest to rozumowanie poprawne. I to nie wynika z
          ustawy o obywatelstwie polskim, tylko - w tej chwili -wynika to wprost z
          Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która mówi, że dzieci urodzone z
          rodziców posiadających obywatelstwo polskie mają obywatelstwo polskie. Nie ma
          tu mowy o żadnym pokoleniu.
          Dodatkowo ustawodawstwo polskie przewiduje także - zgodnie z zasadą prawa
          krwi - że również dzieci z małżeństw mieszanych, o ile rodzice nie wybiorą dla
          nich wyłącznie obywatelstwa polskiego, mają obywatelstwo polskie z chwilą
          urodzenia. Tak było zresztą od roku 1920.
          Dotyczy to również uregulowań przedwojennych. Przed wojną w ustawodawstwie
          było troszeczkę inaczej, mianowicie dzieci z małżeństw dziedziczyły
          obywatelstwo po ojcu, a w przypadku dzieci ze związków nieformalnych po matce.
          Nie jest to też, proszę państwa, jakaś specyficzna zasada prawa polskiego. Na
          terenie Polski mamy sporą grupę ludzi, która dopiero w czwartym, czy też w
          trzecim pokoleniu okazała się obywatelami niemieckimi i wzięła niemiecki
          paszport. I nie jest to nic dziwnego. (...)
          Podział jest jasny, kraje migracyjne, które "żyły" wskutek napływu
          imigrantów, przyjmowały zasadę prawa ziemi, bo była ona najprostsza, natomiast
          kraje europejskie - generalnie wszystkie przyjmowały zasadę prawa krwi.

          A. Kremer: jedną z instytucji, która być może umyka często uwadze osób
          zainteresowanych, jest instytucja wyboru obywatelstwa dla dziecka urodzonego w
          małżeństwie mieszanym.
          Jeżeli ojciec i matka mają różne obywatelstwa, a jedno z nich jest obywatelem
          Polski i nie chcą, aby ich dziecko posiadało obywatelstwo polskie, to
          przewidziana jest instytucja wyboru obywatelstwa.
          W ciągu trzech miesięcy należy złożyć przed konsulem Rzeczpospolitej Polskiej
          oświadczenie, przedkładając wszystkie stosowne dokumenty, jak akt urodzenia
          dziecka oraz swoje dokumenty tożsamości. Dziecko po uzyskaniu pełnoletności ma
          przez określony czas prawo powrotu do obywatelstwa polskiego.
          Faktem jest, że choć instytucja ta w prawie polskim istnieje od dawna, była
          do tej pory wykorzystywana w sporadycznych przypadkach.

          Rafał Piątek (radio "Szara Komórka"): (...) Pan minister powiedział wcześniej,
          że w Polsce dziwnie się patrzy na osoby, które chowają polski paszport.
          Kwestia jest inna. Wielu z nas czuje się Polakami, chciałoby kultywować
          polskość, ale też chciałoby pozostać lojalnymi wobec krajów osiedlenia. Ale
          jeżeli jest taka sytuacja, że aby pojechać do Polski na kanadyjskim
          paszporcie, musimy się zrzec polskiego obywatelstwa, czy nie wypadałoby tej
          procedury znacznie ułatwić, dlatego że wpadamy w kolejną pułapkę; aby zrzec
          się obywatelstwa polskiego i zebrać wszystkie załączniki, trzeba być w tej
          Polsce (przy tej biurokracji, jaka tam jest), czyli trzeba do tej Polski
          pojechać na polskim paszporcie, żeby załatwić wszystkie załączniki i dopiero
          tu wrócić i złożyć podanie o zrzeczenie się obywatelstwa.
          I drugie pytanie, co będzie wtedy, jeśli takie podanie o zrzeczenie się
          obywatelstwa nie zostanie zatwierdzone?

          Piotr Stachańczyk: My nikogo do zrzekania się obywatelstwa polskiego nie
          namawiamy i nigdy nie namawialiśmy... Nie namawialiśmy po 90 roku - pan
          ambasador mnie tu stuka - wcześniej namawiano, i to wiele osób, natomiast
          podczas mojego pobytu w Stanach Zjednoczonych wskazywano to, co pan tu mówi,
          że procedura zrzeczenia się obywatelstwa jest procedurą skomplikowaną i długą.
          Rzeczywiście, wymaga zgromadzenia wielu dokumentów, co z Kanady, Stanów
          Zjednoczonych czy innych krajów dokonać jest trudno.
          Złożyłem zapewnienie, które mogę tu powtórzyć, że postaram się doprowadzić do
          znaczącego uproszczenia tej procedury. Ponieważ nie ma zasadniczego powodu,
          aby ona tak wyglądała, a wiele dokumentów organy państwa w końcu mogą
          sprawdzić same i nie wymagać tego od zainteresowanego. I to jest odpowiedź na
          pana pierwsze pytanie.
          Jeśli chodzi o odmowy, są one bardzo rzadkie, ale to jest jeden z wyjątków w
          prawie polskim, ponieważ zgoda na zrzeczenie się obywatelstwa nie jest decyzją
          administracyjną, czyli aktem, który można skarżyć do sądu, tylko jest
          wykonaniem przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej jego konstytucyjnego
          uprawnienia. Od tej decyzji nie można się odwołać. Oczywiście, wnioski w tej
          sprawie można składać jeden po drugim. (...).
          Nie jest nam znany w ostatnich latach przypadek odmowy. Prezydent odmawia z
          reguły wtedy, kiedy dana osoba po utracie obywatelstwa polskiego stałaby się
          bezpaństwowcem. Polska jest bowiem stroną szeregu konwencji międzynarodowych
          dotyczących likwidacji stanu bezpaństwowości. (...).

          Aleksandra Tyszka-Kozłowska (Radio "Polska Fala"): Ustawy o obywatelstwie
          datują się z roku 1962. Skąd nagle teraz ten amok? Co komu przeszkadza, że ten
          obywatel kanadyjski pojedzie sobie do Polski otrzymując wizę. Nikomu to nie
          przeszkadzało przez prawie 40 lat. Dawano nam te wizy.
          Tak naprawdę, cóż jest oburzającego w tym, że obywatel amerykański - o czym
          wspomniał tu p. Stachańczyk - pojechał do Polski i spędził tam 200 dni dłużej?
          No wydał tam więcej pieniędzy!

          P. Stachańczyk: Proszę panią, nic nie ma w tym oburzającego pod warunkiem, że
          ta osoba zechce z tej Polski wyjechać jako obywatel amerykański.

          A. Tyszka-Kozłowska: A jaka to różnica?

          P. Stachańczyk: Nie ma żadnej różnicy. Gdyby był obywatelem amerykańskim i nie
          miał polskiego paszportu, to powiedzianoby mu dokładnie to samo, że skoro
          przekroczył okres pobytu w Polsce, to powinien zapłacić karę. I gdyby taka
          osoba wyjęła pieniądze i zapłaciła tę karę - bo takie jest polskie prawo, za
          przekroczenie pobytu się płaci - to nikt by jej o sprawy obywatelskie w ogóle
          nie zapytał. Dostałaby do ręk
          • Gość: Marcin Re: Kilka pytan i odpowiedzi IP: *.sympatico.ca 15.12.03, 18:51

            A. Tyszka-Kozłowska: A jaka to różnica?

            P. Stachańczyk: Nie ma żadnej różnicy. Gdyby był obywatelem amerykańskim i nie
            miał polskiego paszportu, to powiedzianoby mu dokładnie to samo, że skoro
            przekroczył okres pobytu w Polsce, to powinien zapłacić karę. I gdyby taka
            osoba wyjęła pieniądze i zapłaciła tę karę - bo takie jest polskie prawo, za
            przekroczenie pobytu się płaci - to nikt by jej o sprawy obywatelskie w ogóle
            nie zapytał. Dostałaby do ręki mandat - z reguły 500 zł - i wyjechała z
            Polski. Natomiast, jeśli w tym momencie zainteresowany mówi, że jest
            obywatelem Polski i wyjeżdża z Polski jako Polak i mandatu płacił nie będzie,
            to oczywiście ma prawo to zrobić, ale jednocześnie ma obowiązek pokazać polski
            paszport (...).
            Jednej rzeczy się w tym układzie nie dopuszcza, a mianowicie, żeby sobie ktoś
            bez przerwy wybierał i dokonywał zmiany sytuacji w zależności od tego, co mu
            jest wygodne. To z kolei naruszałoby wprost zasadę równości obywateli polskich
            wobec prawa, bo pozostali obywatele polscy takich możliwości dokonywania
            obrotu (paszportami) nie mają.

            A. Tyszka-Kozłowska: Czy z taką samą gorliwością, jak namawiacie nas państwo
            do wyrabiania sobie polskich paszportów, dajecie paszporty Polakom w
            Kazachstanie?

            P. Stachańczyk: (...) Osobom zamieszkującym w Kazachstanie oferujemy
            repatriację do Polski, czyli przyjazd do Polski i nabycie obywatelstwa
            polskiego. 1 stycznia tego roku weszła w życie nowa ustawa o repatriacji,
            która zarówno zainteresowanym, jak i ludziom, którzy ich przyjmują, daje
            różnego typu ulgi, możliwości (...)
            Dajemy im w momencie przyjazdu do Polski polskie obywatelstwo, bo oni tego
            obywatelstwa z przyczyn formalnych, niezależnych od obecnych władz
            Rzeczypospolitej, nie mają. Osoby te, ani ich przodkowie nigdy bowiem nie były
            obywatelami RP po roku 1918.
            Albowiem, jeśli mówimy o Kazachstanie to warto wiedzieć, że tam już
            praktycznie nie ma osób, które trafiłyby do Kazachstanu w latach 39-41,
            wywożonych z wschodnich terenów Polski, bo te osoby albo wyjechały z armią
            gen. Andersa, albo w ramach repatriacji w latach 40 i 50 powróciły do Polski,
            albo powróciły na Ukrainę, na Białoruś, tam, gdzie poprzednio mieszkały.
            W Kazachstanie mieszka - według ostatniego spisu sporządzonego przez władze
            kazachskie, który był oceniany na tyle niezależny, że można było swobodnie
            deklarować przynależność narodową - ok. 50 tys. Polaków, którzy zostali
            wywiezieni na tereny w roku 1936 z zachodnich terenów ówczesnego Związku
            Radzieckiego w ramach "czyszczenia" granicy radzieckiej z tzw. elementu
            niepożądanego. W związku z powyższym osoby te nie miały obywatelstwa polskiego
            i w tej chwili go nadal nie mają. Natomiast zachęcamy je, aby deklarowały
            powrót do Polski. (...) Gwarantujemy im w Polsce różnego typu możliwości,
            uzyskanie wszystkiego tego co Polska jest w stanie im dać i z każdym rokiem
            dajemy więcej.

            Prezes Zarządu Głównego KPK Andrzej Garlicki: Jedno stwierdzenie, jedno
            oświadczenie i jedno pytanie.
            Stwierdzenie jest to, że gdyby pan ambasador udzielił mi głosu wcześniej, to
            ja bym podziękował za zorganizowanie tej konferencji.
            Oświadczenie jest to, że my którzy znaleźliśmy się na obczyźnie, jako tzw.
            Polonia byliśmy w niezgodzie ze stanem, jaki zaistniał w Polsce po roku 1945 i
            dlatego wszelkie takie ustawy, które mówiły, że rodzice mają do takiego, a
            takiego czasu zgłosić czy dziecko ma być obywatelem czy nie, po prostu do nas
            się nie odnoszą, proszę panów!
            My żyliśmy tutaj na obczyźnie i tymi sprawami nie interesowaliśmy się. Była
            to też forma wdzięczności dla kraju, który nas przyjął, otworzył nam szeroko
            drzwi, abyśmy się mogli tu osiedlić.
            Mam jedno pytanie, mianowicie, to był pomysł Kongresu Polonii Kanadyjskiej,
            żeby to włożyć do listu, który wyszedł do Marszałka Sejmu w październiku ub.
            roku, gdzie w Warszawie obradowała komisja zjazdu Polonii, który odbędzie się
            za miesiąc. Wtedy użyliśmy takiego zwrotu:
            Chcielibyśmy widzieć w prawie polskim, w jakiejkolwiek ustawie, że osoba,
            która jest uznawana przez polskie prawo, jako obywatel polski, która mieszka
            stale za granicą, miała prawo posługiwać się dokumentem kraju stałego
            osiedlenia się i mogła używać tego dokumentu w Polsce, włączając wjazdy i
            wyjazdy. Nie mówimy o żadnym podwójnym obywatelstwie.
            To samo powtórzyliśmy w oświadczeniu Kongresu z grudnia ubiegłego roku.
            Zapytanie jest: czy jak będzie rewidowana ustawa o cudzoziemcach i
            doszlifowywana o obywatelstwie, czy ta formuła może być do takiej ustawy
            włączona?
            Bo nie zapominajmy, że prawo jest dla ludzi, a nie ludzie dla prawa.

            P. Stachańczyk: To akurat, co mówiliśmy, panie prezesie, o wybieraniu
            obywatelstwa to dotyczyło stanu, który jest nam najlepiej znany, czyli
            sytuacji w latach 90., a nie wcześniej.
            Natomiast, jeśli chodzi o to, co Pan mówił później, to generalnie odpowiedź -
            zresztą kilkakrotnie udzielana - jest taka sama, mianowicie, że my, bazując na
            wszystkich znanych nam doświadczeniach i mając też przykłady tego typu
            zjawiska i analizując te rzeczy, tego typu możliwości nie widzimy; to znaczy
            możliwości posługiwania się przez obywateli polskich dokumentami kraju
            osiedlenia. (...) Z wielu przyczyn, generalnie zgodnie z wszelkimi opiniami
            ekspertów - chociażby - w związku ze wspomnianą już zasadą równości obywateli
            polskich wobec prawa.
            Obywatele polscy mieszkający poza granicami Rzeczypospolitej - nie jest to
            ani mój pogląd ani rządu, tylko opinia ekspertów w sprawach konstytucyjnych -
            nie mogą mieć ani większych ani mniejszych praw niż obywatele zamieszkali na
            stałe w Polsce. Po prostu, nie może istnieć prawne rozróżnienie obywateli
            polskich z uwagi na fakt posiadania wielu obywatelstw, lub zamieszkiwania poza
            granicami RP.
            Obecne przepisy znają tylko jeden wyjątek od tej zasady, który był jeszcze
            przed obecną konstytucją, on dotyczy służby wojskowej. To jest przepis mówiący
            o tym, że obywatel polski, posiadający jednocześnie obywatelstwo innego
            państwa, a zamieszkujący na stałe poza granicami RP nie podlega obowiązkowi
            służby wojskowej w Polsce.
            Jest to jeden wyjątek, zresztą przez wielu ekspertów w Polsce krytykowany,
            ale z uwagi na to, że jest i pochodzi sprzed konstytucji, jest w prawie
            polskim utrzymywany.
            Ale niestety odpowiedź na pana ostatnie pytanie, panie prezesie,
            brzmi: "nie".

            Czesław Piasta: Podczas spotkania z p. Nowakiem Jeziorańskim w obecności
            wicemarszałka Sejmu p. Jana Króla złożył pan obietnicę, że Polacy z podwójnym
            obywatelstwem nie będą mieli kłopotów z wjazdem i wyjazdem z Polski na
            paszportach państw stałego pobytu, czyli w świetle pana odpowiedzi dla p.
            Garlickiego, ta obietnica jest nieaktualna? Pan zmienia zdanie, tak?

            P. Stachańczyk: Miałem szczęście rozmawiać z panem Nowakiem-Jeziorańskim
            wielokrotnie, ostatni raz na temat tej ustawy przedwczoraj.
            Generalnie istnieje zgodność naszych poglądów na ten temat. Zapewniłem p.
            Nowaka Jeziorańskiego w trakcie spotkania u marszałka - rozmawiano tam o wielu
            przypadkach dotyczących Polonii amerykańskiej, bo te przypadki p. Nowak
            Jeziorański przedstawiał, że doprowadzę do sytuacji, w której nikt w trakcie
            kontroli granicznej nie będzie nikogo pytał o posiadane obywatelstwa, czy
            prowadził jakichkolwiek dochodzeń, ani też w żaden sposób - co niekiedy się
            zdarzało, a było jedynie przejawem nadgorliwości - formułował opinii, typu, że
            z nazwiska czyjegoś wynika, iż powinien posiadać obywatelstwo polskie, i że
            podlegli ministerstwu, w skład którego wchodzę, funkcjonariusze Straży
            Granicznej tego typu działań nie będą podejmować.
            Stosowne polecenia, przypominające zresztą wcześniejsze, tylko może w
            bardziej rygorystycznej formie, zostały Straży Granicznej wydane i jakkolwiek
            trudno jest się powoływać na rozmowy, które odbywają się w wąskim gronie, to
            jednak pragnę pana poinformować,
            • edytkus Re: Kilka pytan i odpowiedzi 16.12.03, 05:42
              Czekam na reszte.
              • mojito Przeczytalem z zainteresowaniem. Thx. 16.12.03, 07:07
    • soup_nazi Wszystko po staremu czyli ... 16.12.03, 17:28
      ...rozmowa chuja z butem. But swoje, chuj swoje. Zgadnijcie kto jest butem, a
      kto drugim uczestnikiem dialogu, hehehe.
    • Gość: wowa Re: Kilka pytan i odpowiedzi IP: *.253-203-24.mc.videotron.ca 17.12.03, 02:11
      dodzwonic sie do konsulatu nie mozna
      dostaja tyle jobow przez 3 godziny przy okienku ze starcza na caly dzien
      poczekamy zobaczymy nastepne wyglupy tow.
      nam sie nie spieszy
      pieniadze mozemy wydac na kubie
      • Gość: Kuba Re: Kilka pytan i odpowiedzi IP: *.oc.oc.cox.net 17.12.03, 02:46
        Na Kubie wydasz?
        Ciagnie cie komuchu do swoich?
        • Gość: Kan_z_oz Re: Kilka pytan i odpowiedzi IP: *.mega.tmns.net.au 17.12.03, 03:25
          Dzieki Marcin za informacje.
          Komentarz;
          Maslo maslne od 12 lat. Czyli nadal rzad polski mysli , ma chec , proponuje,
          pracuje, ma w planach itd.itd.
          Normalni ludzie sa rozliczni za efekty dzialania a nie checi i myslenie. Mam
          wrazenie, ze moge wejsc w ten temat w roku 2015 i dalej bedzie to samo.
          Poki co nadal nie uregulowane sprawy Zus, emerytur, paszportow, obywatelstwa
          czyli wszystkiego co jest wazne nie tylko dla Polonii ale i Polakow
          mieszkajacych w kraju.
          Kiedy ten burdel bedzie rozwiazany?
          A-polityczny Kan totalnie wk..ny
          • Gość: Funnel Re: Jedna uwaga! IP: *.bchsia.telus.net 18.12.03, 13:06
            Jak przedstawiono na wstepie konferencja ta odbyla sie 3 marca...no ale
            ktorego roku,czy ktos pamieta??? smile
            czeka nagroda w postaci dobrego slowa.
            • Gość: Malina Re: Jedna uwaga! IP: *.home.cgocable.net 18.12.03, 13:36
              To sa stare wywiady.
              Juz we wrzesniu tego roku oswiadczono iz bedziemy otrzymywac wizy do
              kanadyjskiego paszportu.
              • starywiarus Re: Jedna uwaga! 18.12.03, 13:43
                Gość portalu: Malina napisał(a):

                > To sa stare wywiady.
                > Juz we wrzesniu tego roku oswiadczono iz bedziemy otrzymywac wizy do
                > kanadyjskiego paszportu.

                Oswiadczono? No to poobserwuj i powiedz nam, ile tych wiz do kanadyjskiego
                paszportow wydano od wrzesnia? Ja ci powiem - ani jednej, bo ustawa mowi co
                innego niz kretyn z konsulatu. Na razie zanosi sie na odwolanie konsula Junoszy-
                Kisielewskiego za przekroczenie uprawnien.
                • Gość: Funnel Re: 3 Marca 2001 roku... IP: *.bchsia.telus.net 19.12.03, 00:45
                  ...odbyla sie sie ta konferencja, a wszystkie postulaty Polonii sa aktualne
                  jakby odbywala sie dzisiaj.O, przepraszam zrobiono ULATWIENIA;
                  - wprowadzono nakaz u-miej-sca-wia-nia dokumentow i ofiar
                  - wmuszono Polonii PESEL(obowiazujacy wylacznie krajowcow,a wiec wbrew prawu)
                  - skrocono otrzymanie paszportu z 2-4tygodni do 6-12 miesiecy
                  - nalozono drakonskie oplaty za tlumaczenia,dokumenty i paszporty
                  KUPA dobrej roboty waaadzy RP,jak na trzy lata.

                  A powietrza coraz mniejsmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka