Gość: Marcin
IP: *.sympatico.ca
15.12.03, 18:35
Temat dosc popularny na forum polonia to moze przeczytacie to sobie z
zainteresowaniem:
W sobotę, 3 marca, w budynku Ambasady RP w Ottawie, na zakończenie
dorocznej narady konsularnej personelu polskich placówek dyplomatycznych w
Kanadzie, odbyła się konferencja prasowa wiceministra MSWiA Piotra
Stachańczyka oraz dyrektora departamentu konsularnego MSZ Andrzeja Kremera.
Konferencję "prowadził" gospodarz ambasady, były rzecznik prasowy MSZ, a
dziś ambasador w Kanadzie Paweł Dobrowolski. Jej tematem były zagadnienia
wizowe, paszportowe i konsularne związane z podejmowanymi w Polsce reformami
i przeprowadzanymi zmianami prawnymi.
Minister Piotr Stachańczyk: Tematem konferencji konsularnej było wiele
rzeczy, ale podejrzewam, że większość z nich niespecjalnie państwa
interesuje, tak że od razu przejdę do tej sfery - podejrzewam - najbardziej
interesującej, i której będzie, sądząc po konferencji, którą miałem w Nowym
Jorku, dotyczyć zdecydowana większość pytań - otóż, do problematyki
obywatelstwa polskiego, ustawodawstwa w zakresie obywatelstwa polskiego i
problematyki wizowo-paszportowej.
Jeśli chodzi o ustawodawstwo o obywatelstwie polskim, to najpierw jedno
wyjaśnienie: po dyskusji, jaka z końcem ubiegłego roku przetoczyła się przez
różne fora na temat nowej ustawy o obywatelstwie polskim - tej, która
została w czerwcu ubiegłego roku uchwalona przez Sejm, do której następnie
Senat Rzeczypospolitej wniósł poprawki.
W wyniku tej dyskusji nie doszło w zeszłym roku do przegłosowania tych
poprawek przez Sejm. Proces legislacyjny w parlamencie został przerwany.
Zgodnie z opinią prawników sejmowych, z uwagi na fakt, że ta ustawa ma datę
wejścia w życie 1 stycznia 2001 roku, dokończenie w chwili obecnej procesu
jej uchwalenia jest niemożliwe. To oznacza, że jeżeli ktoś -
najprawdopodobniej grupa posłów, bo kilku posłów z posłem Czarneckim na
czele zapowiedziało takie działanie - nie wniesie nowego projektu,
prawdopodobnie zbieżnego w dużej mierze z tym, który został już omówiony...
(i to nie wniesie w miarę szybko, bo jak państwo wiecie, we wrześniu są
wybory, a w prawie polskim nie ma zasady przechodzenia ustaw - czego jeden
sejm nie uchwali, drugi już nie może uchwalać na tej samej podstawie i
trzeba wszystko zaczynać od początku)... będziemy się posługiwać, tak jak i
dzisiaj, ustawą o obywatelstwie polskim z 1962 roku.
Największe zainteresowanie budzi zawarta w niej zasada wyłączności
obywatelstwa. Zasada znana w prawie polskim od 1920 roku i w zasadzie jedna
z dwóch znanych w Europie, gdzie oprócz wyłączności obywatelstwa mamy
jeszcze zasadę jednego obywatelstwa (np. w Niemczech).
Różnica jest taka, że w Polsce traktujemy obywateli polskich jako obywateli
polskich, nie zwracamy uwagi na to, ile mają innych obywatelstw i jakie. To
jest ich prywatna sprawa. Natomiast w krajach takich jak: Niemcy, Austria, w
krajach jednego obywatelstwa, generalnie w przypadku uzyskania kolejnego
obywatelstwa zabiera się obywatelstwo tego kraju.
Zasada ta (wyłączności obywatelstwa), przypuszczać należy, że w takiej czy
innej formie będzie utrzymana. Wiąże się ona nie tylko z tradycją prawa
polskiego, ale także z sytuacją wewnętrzną Polski i jej stosowanie znajduje
uzasadnienie, tym bardziej że przez wiele lat nie budziła ona ani żadnych
emocji, ani nie sprawiała problemów.
Problemy zaczęły się w końcu lat 90. i sprowadzały się do dwóch elementów.
Jedna sprawa - opisywana dość szeroko - to kwestia tzw. pułapki
paszportowej, czyli sytuacji, w której - podobno - obywatele polscy mający
obywatelstwo innego kraju wjeżdżają do Polski na podstawie paszportu kraju,
w którym mieszkają, a potem nie mogą tej Polski opuścić, bo władze graniczne
RP blokują wyjazd, twierdząc, że muszą wyjechać na paszporcie polskim.
Otóż, stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że to jest kłamstwo.
Proszę państwa, myśmy zbadali wszystkie sytuacje, jakie miały miejsce w
roku ubiegłym na lotnisku Okęcie w Warszawie, bo tylko tego lotniska
dotyczyły skargi i informacje, o których słyszeliśmy.
Rzeczywiście nie doszło do zezwolenia na wyjazd kilkudziesięciu osób, ale
dotyczyło to jednej z trzech prostych sytuacji:
Pierwszej - to najczęstszy przypadek dotyczący obywateli Stanów
Zjednoczonych - kiedy ktoś wjechał do Polski jako obywatel Stanów
Zjednoczonych. Przypomnijmy, że obywatele USA mają prawo przebywać w Polsce
bez wizy przez okres 90 dni. Następnie zainteresowany, również jako obywatel
Stanów Zjednoczonych, przybył na lotnisko nie po 90 dniach, tylko 190, 290,
rekordzista nawet po dłuższym okresie, i oświadczył, że zamierza z Polski
wyjechać. Ma on do tego pełne prawo, tylko problem polega na tym, że
przekroczenie okresu pobytu jest w Polsce wykroczeniem i należy za to
zapłacić karę: albo mandat, albo, jeśli to przekroczenie było zbyt duże,
sprawa jest kierowana do kolegium ds. wykroczeń i przed kolegium płaci się
nieco więcej.
Taką informację uzyskiwał zainteresowany - że: "Przykro nam bardzo, ale
musi Pan zapłacić". W tym momencie osoba taka okazywała inny dokument, tym
razem polski, stwierdzający, że jest obywatelem polskim, w związku z czym
zamierza wyjechać z Polski jako polski obywatel i żadne terminy czy mandaty
jej nie obowiązują. To prawda! I jeżeli tym dokumentem, który okazywała, był
polski paszport, to osoba taka wyjeżdżała z Polski bez żadnych problemów.
Jeżeli natomiast tym dokumentem był polski dowód osobisty, osoba taka była
informowana, że jeżeli decyduje się wyjechać z Polski jako obywatel polski,
to niestety, obywatele polscy wyjeżdżają z Polski na polskich paszportach.
Przykro nam bardzo, na coś trzeba się zdecydować. W czymś, co się robi w
życiu, trzeba być konsekwentnym. Jeśli ktoś konsekwentnie utrzymuje, że jest
obywatelem amerykańskim, to konsekwentnie płaci i wyjeżdża, jak twierdzi, że
jest polskim, to też konsekwentnie: polski obywatel - polski paszport,
proszę bardzo!
To jest pierwsza sytuacja, która później urosła do rangi różnych dziwnych
opisów.
Druga, to jest sytuacja, kiedy osobą wyjeżdżającą było jedno z rodziców z
dzieckiem, rodzic miał paszport polski, a dziecko miało paszport obcy wydany
na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.
W takiej sytuacji zachodzi obawa, że mamy do czynienia z próbą wywiezienia
dziecka bez zgody drugiego z rodziców. Prawo polskie jest tak skonstruowane
(jest w tym zakresie wyjątkiem), że trzeba mieć zgodę obojga rodziców -
niezależnie od tego jakie mają obywatelstwo - żeby uzyskać polski paszport.
Wiele krajów ma ten system uproszczony, wystarczy zgoda tego rodzica, który
jest obywatelem danego kraju. W sytuacjach, kiedy obywatel polski wyjeżdżał
z urodzonym w Polsce dzieckiem, które miało paszport obcy wystawiony w
Polsce, wymagało to wyjaśnienia, czy dziecko nie jest wywożone bez zgody
drugiego z rodziców.
Muszę powiedzieć, że rocznie mamy od kilku do kilkudziesięciu prób
wywożenia dzieci. Tym próbom będziemy przeciwdziałać. I tu nie ma żadnej
możliwości - jeśli funkcjonariusz graniczny ma podejrzenie, że dziecko
wyjeżdża bez zgody drugiego z rodziców, będzie sprawdzał, co się w tej
sprawie kryje.
Pozostałe przypadki dotyczyły paszportów tak zniszczonych, lub tak nie
dających się rozpoznać, że wyjazd na tym paszporcie był niemożliwy.
W związku z tym, kończąc ten wątek, jeszcze raz powtarzam, że zjawisko
tzw. pułapki paszportowej, czyli byśmy komuś na granicy wmawiali, że ma
polskie obywatelstwo, badali to obywatelstwo, nie wypuszczali z Polski, że
ten problem nie istnieje.
•••
Jeśli chodzi o sprawy wizowe, to sytuacja jest tutaj też prosta i ona
sprowadza się do tego, że wizy wydaje się obywatelom niepolskim.
Jeśli ktoś jest obywatelem polskim, ma prawo do paszportu, ba, ma prawo
wjechać do Polski bez żadnego dokumentu - jeśli ma ochotę, może stanąć na
granicy po