lola.b
19.01.10, 10:40
Dawno nie pisałam, choć podczytuję regularnie. Wreszcie idzie do przodu, jest
wreszcie coraz lepiej, coraz rzadziej zwracam, od wczoraj nie liczę kalorii.
Ciągle zmagam się z różnymi akcjami trawiennymi, ale biorę leki tylko po to,
by móc jeść. Jem to co lubię i to co mi smakuje-bez wyrzutów i nadmiernego
pilnowania. Odzyskuję chęć życia i własne ciało. Przybrałam na wadze i po raz
pierwszy od lat dobrze mi z tym, polubiłam swoje większe piersi, zaokrąglone
biodra, mocne, umięśnione uda, lekko wypukły, miękki choć silny brzuszek.
BMI=19 i dobrze mi z tym. Jeśli się da, to chcę utrzymywać taką właśnie
wagę-bmi 19-20, szczupła, ale kobieca.Nie chcę być już dzieckiem,którym trzeba
się zaopiekować,chcę być kobietą-samodzielną i świadomą, ciepłą, dobrą dla
siebie i innych. Z powrotem mam burzę lśniących włosów i na wietrze wyglądam
jak Meduza:)
Mam siłę na naukę, na studia, na śpiewanie, na granie, na planowanie życia.
Nie wierzyłam już, że może się udać,ale samozaparcie, psychoterapia i wsparcie
rodziny i przyjaciół zrobiły swoje:)))