szachrajkaaa
26.01.10, 13:29
Witam,
Od ponad trzech lat walcze z obsesja na punkcie jedzenia. Zaczelo sie niwinnie. Schudlam kilka kg, a pozniej - znacie ten scenariusz. Moja choroba polega na stosowaniu okresow odchudzania po ktorych nastepuje objadanie sie. Udalo mi sie zminimalizowac to drugie - tzn juz nie opycham sie do uczucia mdlosci, ale nadal jem ponad umiar. Potem sie odchudzam i jak kolo wszystko sie toczy i powtarza. Probowalam ze soba walczyc wiele, wiele razy - mysle ze liczy prob dojdzie do kilkudziesieciu. Dlaczego mi sie uda teraz? Bo podupadlam na zdrowiu. Pierwsza rzecz - po znacznym spadku wagi stracilam okres - na 3 miesiace. Przez tydzien udalo mi sie jesc normalnie, pozniej nawyk wrocil...
Druga - po objadaniu sie, gdy mialam wyrzuty sumienia intensywnie trenowalam - biegalam bardzo duzo, aby jak najwiecej spalic po obzarstwie. Doprowadzilo to do przepukliny. Operacyjnie mialam ja usuwana. Myslalam ze to juz ostateczny sygnal - ze skoncze z uzaleznieniem od diet itp. Falstart. Dalam ciala i sie nie udalo. Powrocilam do odchudzania i atakow jedzenia...
Trzecia - ostatnia. Wolanie organizmu o pomoc. Po zaledwie kilku tygodniach od operacji, znow pojawil sie stan zapalny... Bolalo i klulo przez kilka dni. Bylam u lekarza, stwierdzono powiekszony wezel chlonny.
Niszcze siebie, swoje zycie, zycie mojego narzeczonego. Kocham zyc, jestem usmiechnieta, mam marzenia. Nie bedzie juz czwartego ostrzezenia, nie chce zmarnowac tej szansy.
Poprzysieglam sobie, ze z tym skoncze. I tak zrobie. Zaplanowalam, ze bede zyc - tak aby przezyc to zycie szczesliwie.
Napisze pozniej... nie moge polegnac, wiec beda to slowa - UDALO SIE:), jem to na co mam ochote, nie objadajac sie. To moj cel.
Zycze wszystkim,a przede wszystkim sobie wytrwalosci. Jesli bedzie trzeba pojde na terapie. Zrobie wszystko, gdyz zlozylam przysiege. Zdrowie najcenniejsze..