prpa
29.01.10, 13:29
Masakra:(
Od kiedy zaczelam miec problemy z miesiaczka, JEM. Naprawde jem. Wstaje
rano-jem sniadanie, gotuje obiad dla swojego faceta do pracy i sama zjadam
porcje. Nie tak wielka jak kiedys, ale wydaje mi sie, ze nie jest to porcja
mala, raczej srednia; az czuje bol brzucha z najedzenia. No i kolacja. Nie
chodze glodna, jak to mialam w zwyczaju. Gdy czuje glod, jem, z bolem, ale
jem, tlumacze sobie, ze to dla mojego dobra.
I wczorajsze wazenie u psychiatry...
Mysle sobie "no ze 2 kg przytylam przez ostatnie tygodnie, w koncu TYLE jem".
I co? Schudlam ponad kilogram!!! Nie rozumiem tego.
Niby jem, ale uczucia w glowie mam mieszane. Wiem, ze musze jesc- nadal mam
problem z miesiaczka a tzn ze w organizmie zle sie dzieje. Tylko, ze ja tak
bardzo sie boje tycia. Nie musze chudnac. Ale tak bym chciala moc jesc, tak
jak inni tego ode mnie oczekuja, ale nie tyc. Zrobilam ostatnio tez cos
strasznego. Na zewnatrz staram sie pokazywac, ze jem, ze nie boje sie
ewentualnej zmiany w ciele z powodu przybierania na wadze a...kupilam spodnie.
Z premedytacja. Rozmiar 36. Sa idealne. I tak sobie tlumacze, ze jak przytyje,
to zawsze moge je poszerzyc. A tak naprawde mysle sobie "musza byc na ciebie
dobre, jak przestaniesz sie w nie miescic to znak, ze za bardzo przytylas";(
Nie mam juz sily